Zobacz pełną wersję : Nie wiem czy sie smiac czy płakac...
Znalezione na jednym z forów weselnych. Dotyczy ilości zdjęc dostawanych od fotografa..."Mój zrobił 15 tys zdjęć
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.abcslubu.pl/images/smiles/icon_razz.gif) I zaznaczam, że sesję mieliśmy w ten sam dzień, trwała godzinę, i nie fotografował naszego ubierania się itd. - sam ślub i wesele. Ale oczywiście 15 tys zdjęć nam nie oddał, bo i po co? Po co mi np. 50 prawie takich samych zdjęć? Wybrał z tego 1.500 i te mamy, wszystkie na płytce. I nie uważam, że jest ich za dużo - super mi się je ogląda. Dla najbliższej rodziny wybrałam 500 i nagrałam na płytkę - niech sobie oglądają i wywołują ile chcą, a sami wywołamy pewnie coś ok. 200. Od fotografa mamy też 20 zdjęć w dużym formacie 20x30." Nie wiem co napisać....Opadły mi wszystkie kończyny...
Śmiać się!:mrgreen:
Śmiech to zdrowie:)
10 wesel i puszka do wymiany. Ja rzadko kiedy robię 1/10 z tego :)
Cóż.. Koleś chciał mieć jakieś udane zdjęcie wrzucil tryb seryjny i jechał :-)
Z 15 tysięcy wybrał :-)
Dotyczy ilości zdjęc dostawanych od fotografa...
Dość ciekawa konstrukcja słowna ;) Jak ekonet to zobaczy...
Dość ciekawa konstrukcja słowna ;) Jak ekonet to zobaczy...
A właśnie teraz patrzy, oj jak ON patrzy ;)
EDIT: A nie (kurna) mówiłem!! ;)
Oprócz zdjęć dostawanych są też zdjęcia mane przez parę młodą.
sumerian_pl
05-05-2010, 21:00
10 wesel i puszka do wymiany. Ja rzadko kiedy robię 1/10 z tego :)
To samo właśnie sobie pomyślałem:)
To chyba zużywa 5 migawek na sezon... szok :D
Może po prostu urwał mu się film gdzieś np. o 3 nad ranem na imprezie weselnej z ręką na spuście:)
poczekajcie - może umowa była od sztuki ?
Przeczytałem co napisałem i sam się śmieje:) ale zdjęcia mane są lepsze:)
facet chyba nie ściągał palca ze spustu migawki
zakładając 1 zdjęcie na sekundę to daje ponad 4h w takim tempie, zakładając, że nawet wesele + ślub 12h, to naprawdę trzeba być niezłym żeby tyle zdjęć nawalić. Tu nawet nie chodzi o aparat a o człowieka i jego wytrzymałość :P
E tam plec na spuście taśmą przykleił :-)
A ja Wam wszystkim gratuluję, że wierzycie w jakieś pierdoły napisane przez jakąś forumkę :) Gość pewno machnął 2000 klatek, wywalił z 500 tych, które do niczego nie były podobne w ogóle i resztę oddał w surówce, skasował tysiąc pińcet i wszyscy są zadowoleni :)
Śmiejcie się - moja koleżanka dostała około 1000 zdjęć surówki - wszystko co gość zrobił łącznie ze zdjęciami ściany kiedy ustawiał balans bieli. Ponieważ był do kompletu z kamerzystą uważa, że zapłaciła za jego usługi tylko 300zł (za kamerzystę zapłacili ok 800zł po znajomości) ... i jest przekonana, że tak właśnie być powinno. Jest zdania, że branie 1000zł za ok 300 zdjęć na płycie plus kilkanaście w albumie (no zależy od oferty) to zdzierstwo...
Na ślubach w porywach robię do 500 zdjęć, po co więcej? W tej liczbie mieszczą się przygotowania, ślub, wesele i plener... 1500 to jest kosmos, a 15000... to już chyba inna czasoprzestrzeń...
Na ślubach w porywach robię do 500 zdjęć, po co więcej? W tej liczbie mieszczą się przygotowania, ślub, wesele i plener... 1500 to jest kosmos, a 15000... to już chyba inna czasoprzestrzeń...
Nie no 500 zdjęć to z kolei ostro przeginka w drugą stronę moim zdaniem... Ale jeżeli twój system pracy Ci odpowiada i twoim klientom to czemu nie.
Chyba, że gość miał w umowie 1pln za zdjęcie;)
Wtedy by mu się opłacało 15k zdjęć zrobić:twisted:
To ja też mam historię ;-) Przypadkiem spotkałem PM z fotografem na Kazimierzu w Krakowie. Przechodząc obok rzuciłem wzrokiem... gość obwieszony dwoma korpusami, naprzeciw młodzi stoją nieruchomo wpatrując się w obiektyw. Chwila konsternacji, cisza, przygotowanie i odpal. Trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr trrrrrrrrrrrrrr trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr gość ładuje serią z jednego karabinu z 5 sekund. Potem chwila ciszy...młodzi dalej stoja zamarci w bezruchu... Powolnym ruchem fotograf zmienia korpus, mierzy, celuje i wtedy idzie prawdziwa rakieta trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr z 4-5 serii po pare sekund. Myślę, że jak sobie pochodzili po mieście z 3-4h to 5000 klatek zleci jak nic.
Tomek Konopka
05-05-2010, 23:01
RAMBO :mrgreen:
Nie no 500 zdjęć to z kolei ostro przeginka w drugą stronę moim zdaniem... Ale jeżeli twój system pracy Ci odpowiada i twoim klientom to czemu nie.
Jaka przeginka?? No to ile tych zdjęć potrzeba?? Ja daję klientom maks 100 zdjęć na papierze, kto chce więcej oglądać?? po co to komu?? Reszta ląduje na płycie...
Zakładając, że wszystkich zdjęć na papierze i nie na papierze oddajesz 200 i robisz łącznie podczas całej pracy - dzień reportażu plus plener, 600 klatek, to jesteś dla mnie absolutnym mistrzem świata jeżeli w takim układzie licząc 1 klatka na 3 zrobione nadaje się do obróbki i przekazania klientowi.
jaki mistrz świata?? ludzie, o co wam chodzi??
ślub to nie mecz piłkarski gdzie trzeba walić seriami... trochę opamiętania w tym wszystkim...
Ja oddaje 100 zdjęć w albumie i minimum 300 na płycie, na weselu nigdy nie zdążyło mi się zrobić więcej niż 700, zazwyczaj do 600.
qooba dobrze prawi, wesele, ślub, ceremonia wszystko jest w większości przewidywalne wiec nie ma sensu serią klapać.
Ja przed wszystkim lubię się dopytać np. co będzie sypane przed kościołem, ryż, grosze? co będzie podczas oczepin? itp.
Kilka pytań a ułatwiają prace...:)
Qooba nie denerwuj się, może faktycznie, trochę wypowiedziałem się w takim tonie jakbym Cię chciał zaatakować - przepraszam. Ja sobie nie wyobrażam tak mało zdjęć zrobić i jest to dla mnie niepojęte, a do dzisiaj myślałem, że niewykonalne. Jeżeli potrafisz podczas reportażu ślubnego robić zdjęcia ze średnią 1 udane na 3 strzelone, to jestem pełen podziwu - ja tak nie potrafię i z moich wyliczeń wychodzi mi ponad 10 na jedno, które wybieram docelowo.
kwestia wprawy i zdroworozsądkowego podejścia :)
kiedyś na meczach potrafiłem wyjść z dwoma pełnymi kartami zdjęć, teraz w porywach do 300 zdjęć robię ;)
kwestia wprawy i zdroworozsądkowego podejścia :) (...)
A z tym się nie zgodzę :) Moim zdaniem to kwestia systemu pracy :D Wprawa i rozsądek nie ma tutaj nic do znaczenia. Ktoś może robić 600 zdjęć i oddawać mocny 200 zdjęciowy materiał, kto inny 3000 i robić taki sam materiał, jego sprawa :)
Inna kwestia jest taka, że moim zdaniem mimo wszystko łatwiej o mocny materiał robiąc więcej zdjęć - nie waląc na pałę seriami, tylko próbując na różne sposoby, różnymi środkami, szukając czegoś cały czas.
Przykładowo korzystając z różnych sposobów robienia zdjęć w tańcu, w szczególności na długich czasach, gdzie jak wyjdzie jeden naprawdę ekstra wypasiony kadr na powiedzmy *dzieści/*dzieścia strzałów to jest super - to tylko taki jeden przykład, który nasuwa mi się jako pierwszy na myśl.
Myślę, że tutaj może dochodzić kwestia na ile to ma być mocny materiał od strony reporterki, a na ile poprostu relacja dokumentalna, gdzie można zrobić te same kadry za każdym razem nie szukając nic więcej i wtedy faktycznie może wystarczyłoby mi te 500 klatek.
Zaznaczam, że nie widziałem nigdy w życiu żadnego materiału ślubnego ani w wykonaniu Kuby, ani Piotrka i nie pije tutaj do Was w żaden sposób wartościując w jakikolwiek sposób Waszą pracę.
wolverine6000
07-05-2010, 15:01
Moi znajomi od swojego fotografa dostali 1300 zdjęć jpeg. Fotograf był gratisem do sukni, w kościele biegał z D80 i strzelał wszystko z wbudowaną lampą i kitem... Nie mam pojęcia w ogóle co mu strzeliło do głowy żeby się zabrać za fotografie ślubną z tym co dysponował...
Po ślubie jak już im pokazał swoje wypociny to się załamali... porostu strasznie popsuta "pamiątka" z chwil, które się już nie powtórzą... Widziałem te zdjęcia, poprostu koszmar...
Moi znajomi od swojego fotografa dostali 1300 zdjęć jpeg. Fotograf był gratisem do sukni, w kościele biegał z D80 i strzelał wszystko z wbudowaną lampą i kitem... Nie mam pojęcia w ogóle co mu strzeliło do głowy żeby się zabrać za fotografie ślubną z tym co dysponował...
Po ślubie jak już im pokazał swoje wypociny to się załamali... porostu strasznie popsuta "pamiątka" z chwil, które się już nie powtórzą... Widziałem te zdjęcia, poprostu koszmar...
po ślubie sie załamali, a przed nie mogli spytać o doświadczenie?
nie, bo by sie okazalo że nie ma żadnego i trzeba wynająć znającego się na rzeczy, a po co płacić :-P
przecież każdy umie robić zdjęcia :-P
może to niegrzeczna wypowiedz, ale czyja to wina?
po ślubie sie załamali, a przed nie mogli spytać o doświadczenie?
nie, bo by sie okazalo że nie ma żadnego i trzeba wynająć znającego się na rzeczy, a po co płacić :-P
przecież każdy umie robić zdjęcia :-P
może to niegrzeczna wypowiedz, ale czyja to wina?
No co ty?! Skąd te podejrzenia! Przecież to normalka, że do drogiej sukni dodają fotografa! Nie słyszałeś jeszcze o takiej promocji? :D
To tak jakby kupując drukarkę dostać gratisem laptopa, a potem się dziwić, że podziałał tylko tydzień...
miron19j
07-05-2010, 15:50
może to niegrzeczna wypowiedz, ale czyja to wina?
wina, wina. Może po prostu młodzi wyszli z założenia, że skoro firma/sklep/wypożyczalnia daje im fotografa, to będzie to ktoś doświadczony. Może po prostu nie przyszło im do głowy, że może być inaczej. Szkoda tylko, że przekonali się na własnej skórze (ślubie).
marszull
07-05-2010, 16:07
No na czyjejs musieli ;-)
ale jakoto sie mowi najlepiej sie uczyc na wlasnych bledach ;-)
do następnych zdjęć wynajmą fotografa ;)
i pewnie wzial tyle że nowy korpus mógł od razu kupić :D
wolverine6000
07-05-2010, 16:21
i pewnie wzial tyle że nowy korpus mógł od razu kupić :D
nic nie wizął... bo był gratisem do sukni:)
miron19j
07-05-2010, 16:35
ale jakoto sie mowi najlepiej sie uczyc na wlasnych bledach ;-)
najlepiej, to się uczyć na błędach tego, kogo się nie lubi :-D
marszull
07-05-2010, 19:25
najlepiej, to się uczyć na błędach tego, kogo się nie lubi :-D
;-)
tak swoja droga (przemilcze jakosc zdjec bo ich nie widzialem) to ciekawe jaki jest % udzial fotografa w sukni
5% ?
Witam
Też jakoś wątpię aby fotograf na pewno był gratis. Może to jakiś znajomy właścicielki, który szuka doświadczenia:)? Dla salonu fajna reklama która spokojnie pewnie rekompensuje podniesienie cen o 5-10%.
Pozdrawiam
Witam. Wcale mnie to nie dziwi. Takie czasy przyszły.
Swego czasu robiłem 5-6 filmów na ślubie. Było wszystko. To jakieś 200 zdjęć.
Weszła cyfra i się okazało, że nic to nie kosztuje.
Można narobić do woli ile karta wytrzyma.
Żadnych ograniczeń. Zanikło myślenie.
Przecież jeśli ktoś żyje ze zdjęć, to tak naprawdę wie co i kiedy się dzieje w takim dniu.
Wie czego się spodziewać, na co zwrócić uwagę i co chce zrobić.
To samo dotyczy kościelnego kursu dla foto i oper.
Jeśli co niedzielę robi się ślub mniej więcej w tym samym rejonie, to znaczy te same parafie,
to przecież normalnym jest, że znam księdza, a on mnie.
To po co ten kurs?
Żeby ci „fotografowie” umieli się w kościele zachować.
Ja robię około 500-600 zdjęć, oddaje około 150-200.
Nie uważam, że jestem PRO.
Po prostu nauczyłem się robić śluby i dobrze mi to wychodzi.
Długo już tym się zajmuje i coś tam mi w głowie utkwiło.
Ale ostatnio spotkałem się z określeniem, że nie „jestem dobry”,
czy nie jestem „profesjonalista”, bo za mało zdjęć robie.
Niestety, liczy się ilość, nie jakość.
Takie czasy nastały koledzy..
Jedno z pierwszych pytań jakie młodzi zazwyczaj zadają "a ile zdjęć pani robi?".
Nie jestem PRO, uczę się więc robię sporo zdjęć aby móc z czego wybrać. Mam jednak świadomość że migawka / korpus po 150tys. może być do wymiany..
Na ostatnim ślubie (krótkie przygotowania, ceremonia, wesele do 1.00 i krótki plener) zrobiłam jakieś 2tys. Myślę że z czasem będę robiła mniej.
Z takiej imprezy 1 / 1,5tys uważam za max. Ile oddaję? generalnie z pakietu jak wyżej około 100-150 na CD i część na papierze.
Nie ma sensu oddawać więcej, bo kto to będzie wszystko oglądał..? :/ Staram się tłumaczyć młodym JAKOŚĆ a nie ILOŚĆ.
Ja robię około 500-600 zdjęć, oddaje około 150-200.
Długo już tym się zajmuje i coś tam mi w głowie utkwiło.
Ale ostatnio spotkałem się z określeniem, że nie „jestem dobry”,
czy nie jestem „profesjonalista”, bo za mało zdjęć robie.
Niestety, liczy się ilość, nie jakość.
jak dla mnie to i tak za dużo. Jak mi kiedyś znajomi pokazali swój ślub to dziesiątki podobnych kadrów doprowadziło mnie w takiej kolejności do: osłupienia, śmiechu, zniecierpliwienia, znużenia, zmeczenia, złości a wreszcie snu ;)
mam taki apel: mistrzowie minimum 1000 klatek na płytce: dajcie nam oglądającym spokój! ;) ;) ;)
[ bez obrazy ]
LordRamzes
11-05-2010, 13:39
Kurde a ja przygotowania +ceremonia ślubna+ przyjęcie weselne+ plener i oddaje 300 zdjęć raz 380 tylko mi się zdarzyło a ogólnie to na ślubie nie więcej niż 1700 zdjęć robię ale 15 000 i to jeszcze oddać o rzesz ......, Aneko święte słowa niestety ale klienci są "zepsuci " przez innych którzy oddają po 1000 zdjęć i to jeszcze za 600zł najczęściej , jednak widziałem takie zdjęcia i Koleżanki i Koledzy wyglądało to tak jakby ułożyć klatka po klatce to w sumie jakby szybko przewinął to film można by było zrobić :)
Niestety mamy czasy jakie mamy. Dzisiaj każdy kto ma zdolność kredytową może się ogłosić fotografem, a że o śluby nie trudno, a i kasa fajna, więc społeczność "fotografów" się rozrasta (a nas to boli, bo "konkurencja" większa), do tego dorzućmy łatwość tworzenia portfolio w necie, mnogosc tanich labow, dostępność ładnych bialych albumow slubnych z kokardka i przepis na "profesjonalna fotografia ślubna" gotowy, liczac 4 sluby w miesiacu przez 8 miesiecy po 1500-3000 zł to bardzo, ale to bardzo kuszący "drugi etat". Wiec idziemy po zaswiadczenie o zarobkach, lecimy do MM po raty 0%...A pozniej no niestety trzeba się gdzieś nauczyć tej fotografii, i bezpiecznej cyknąć 15000 niz 1500 czy o zgrozo tylko 500! Prawdopodobienstwo wystąpienia "dobrych" ujęć wzrasta wprost proporcjonalnie do wzrostu strzelonych fotek. Nie czepiam się tego, gość ma taki warsztat, wieksza pewnosc, mniejszy stres. Nie ma co rozkminiać bo faktycznie człowiek się lekko irytuje gdy słyszy takie rzeczy.
Niestety Ci najlepsi na tym cierpią bo przecież wujek ma taką karte pamięci że zrobił na naszym weselu 5000 zdjęć a pan tylko 300? i jeszcze pan robił za 3000zł a wujek za darmo robił!
Branza sie rozrasta, kiedys miec lustro analog i robic zdjecia to bolalo po kieszeni, cykalo sie po 200 zdjec, które były pewne, kiedyś fotografia zmuszała do myślenia, a dzisiaj? co za roznica czy zrobisz 100 czy 100000? co za roznica na trybie Auto czy manul?
To od nas zależy czy staniemy się zidiociałymi pstrykaczami, czy jednak oprzemy się naporowi i będziemy Myśleć podczas robienia zdjęć. Nie ma co się przejmować innymi "konkurentami" należy robić swoje. Pracować nad własnym warsztatem. Ja wiem że każdy z nas marzy o karierze fenomenalnego fotografa ślubnego i pospulstwo mu przeszkadza, ale pozwólmy innym popełniać błędy nic nam do tego. My róbmy swoje, jeśli będziemy dobrze zostaniemy dostrzeżeni, ludzie co raz bardziej doceniają przemyślane zdjęcia.
Bez stresu wiec, ta irytacja nie ma sensu. Poprostu nie ma sensu
ale nikt sie nie irytuje ;)
krzysiekn
11-05-2010, 18:09
kiedyś o tym pisałem.dawno, dawno temu w dobie filmu,przeważnie 36 klatek,lub z rolki,myślało się deczko więcej.i nie mówię o sknerostwie,ale o rozsądku.spotkałem się niedawno na forum ze zdjęciami ślubnymi i samych zdjęć bukietu było ok.30.pozdrawiam
Może o nich jest mowa (ogłoszenie (http://warszawa.gumtree.pl/c-Firmy-Uslugi-slub-i-wesele-KAMERZYSTA-sony-FOTOGRAF-nikon-Auto-BMW-G-R-A-T-I-S-W0QQAdIdZ204231888)) :)
Nie jestem zwolennikiem albumów pow. 100-200zdjęć. Wychodzę z założenia, że lepiej pokazać 20-50 zdjęć, po których obejrzeniu szczęka opada. A nie 200 zwykłych pstryków i na pewno będzie tam sporo podobnych ujęć..
gadzeciarz
11-05-2010, 19:14
Mi się odechciało tych weselnych filmów i tych fotek,dzięki ci Panie za dobrą i stabilną pracę.
Do rzeczy,kiedyś pisałem że moje doświadczenia z tymi imprezami były czysto amatorskie-jak to mówią po rodzinie i kolegach.
Lecz bardzo często była taka wytyczna,chłopie nakręć wszystko niech będzie dużo.
Co do zdjęć po tych filmowych doświadczeniach już wiedziałem że na weselu można spokojnie ograniczyć ilość robionych zdjęć i w miarę możliwości polować na ciekawe ujęcia i sytuacje zamiast walić serię.
Za kasę, jakoś się nigdy nie odważyłem bo uważam że dużo nauki przede mną a takie okazjonalne robienie zdjęć to bardzo dobra szkoła.
Ilość fotek to 500-1200max(w zależności od imprezy) i dopiero z tego wybieram to co się udało.
Czytając to forum i podglądając innych bardziej doświadczonych kolegów można też ułożyć sobie pewien schemat zdjęć obowiązkowych oraz tych spontanicznych.
Podglądając pracę fotografa wynajętego za kasę często widziałem właśnie takie podejście do tematu jak opisane na początku.
Choć nie zawsze!
Generalnie zauważyłem takie wymagania ze strony zleceniodawców,czy to para młoda czy też rodzice młodych-panie ja płacę to pan pstrykaj! Wszystko po to pan tu jesteś!
Jakość?-myślę że ci ludzie nie za bardzo wiedzą jak i z czym się to je,dobry fotograf to ten z dużym aparatem i wielkim obiektywem,podobnie było kiedyś z wielkością kamery.
Generalnie zdjęcia hurtem-dużo i tanio. Taki jest warunek stawiany przez weselników.
Rynek pracy w warmińsko-mazurskim jest dość biedny więc ludzie dostosowują się do wymogów płatnika,a co tam jak chce to niech ma aby zapłacił.
Dużo zdjęć czyli pan fotograf ciężko zarobił na swoje wynagrodzenie.
A co powiecie na to?
http://www.ogloszenia.resinet.pl/uslugi/slubne/8194-fotografia-slubna-promocja.html
Jedna z wielu cenowych "perełek" mojego podkarpackiego rynku....
Powiedz później klientowi co najmniej 1200pln, to Cię wyśmieje jak zobaczy takie ogłoszenie.
Toż to w ciągu jednego dnia żebrak przy przejściu dla pieszych siedząc na dupie więcej zarobi.
W radomiu ceny od 550 a jak mowie 1500 to płaczą. Ale twardo się trzymam i nie opuszczam najwyżej trace klienta. Pewnie zaraz ktos napisze ze za 1500 psuje rynek ale niech ktoś mi znajdzie klienta za 3k w Radomiu to odpalam działe...
Może o nich jest mowa (ogłoszenie (http://warszawa.gumtree.pl/c-Firmy-Uslugi-slub-i-wesele-KAMERZYSTA-sony-FOTOGRAF-nikon-Auto-BMW-G-R-A-T-I-S-W0QQAdIdZ204231888)) :)
Nie jestem zwolennikiem albumów pow. 100-200zdjęć. Wychodzę z założenia, że lepiej pokazać 20-50 zdjęć, po których obejrzeniu szczęka opada. A nie 200 zwykłych pstryków i na pewno będzie tam sporo podobnych ujęć..
cytat:
"Fotografia Ślubna cyfrowo Nikon + lampa Nikon + bogata optyka, Reportaż ok. 800-1.000 wyselekcjonowanych zdjęć"
???? chyba że selekcja to zgranie na płytke ;)
A co powiecie na to?
http://www.ogloszenia.resinet.pl/uslugi/slubne/8194-fotografia-slubna-promocja.html
Jedna z wielu cenowych "perełek" mojego podkarpackiego rynku....
Powiedz później klientowi co najmniej 1200pln, to Cię wyśmieje jak zobaczy takie ogłoszenie.
Toż to w ciągu jednego dnia żebrak przy przejściu dla pieszych siedząc na dupie więcej zarobi.
współczuję bo w markecie za układanie kartonów płacą więcej :(
Zobaczcie galerię z tego ogłoszenia :D Telefonem te zdjęcia? ;)
Niestety, jest tak jak pisze eMDZy.. a potem pytają na forum o to jak się zmienia moc błysku w SB bo ślub tuż tuż.. ;)
Zobaczcie galerię z tego ogłoszenia :D Telefonem te zdjęcia? ;)
:-? Ojej..
Niejeden telefon lepsze robi..
okazuje się ze filmy lustrzanką można było kręcić na długo przed premierą d90, wystarczy tryb seryjny i dużo cierpliwości ;)
Galerią cenowej perełki z podkarpacia się lekko zmartwiłem.
Młoda para ma zmarnowane zdjęcia z najcenniejszych chwil swego życia i to wszystko w promocyjnej cenie 499zł. A do tego w wiosennej promocji można w zupełnym gratisie zmarnować sobie zdjęcia z sesji narzeczeńskiej. Nic tylko brać, tak jak raty 0% w MM. Moja Luba która nie ma pojęcia o fotografii lepiej kadruje "na czuja". Jakby mi któś tak obcykał ślub to chyba bym zabił a tekst z ogłoszenia: "Fotografia to moja pasja, co zapewni Wam wspaniałe zdjęcia i zachowa niezapomniane chwile na zawsze, przynosząc Wam poczucie szczęścia w czasie ich oglądania." pozostawie jak Pan Schetyna nie zniże się do takiego poziomu żeby w ogóle to komentować. Pozostaje współczuć przyszłym klientom.
Ja tam jakies zdjecia ze slubu mam, nie ogladalem ich od 12 lat, film to w ogole zaginal w czasie przeprowadzki, jestem szczesliwy z moja lepsza polowa. Chyba przesadzacie z tym fetyszyzowaniem fotek z tego wydarzenia.
Moi rodzice maja ze slubu zdjec sztuk bodajze 2 lub 3, raz w zyciu gdzies wygrzebali przypadkiem i tez sa szczesliwi.
miron19j
12-05-2010, 11:41
Ja tam jakies zdjecia ze slubu mam, nie ogladalem ich od 12 lat, film to w ogole zaginal w czasie przeprowadzki, jestem szczesliwy z moja lepsza polowa. Chyba przesadzacie z tym fetyszyzowaniem fotek z tego wydarzenia.
nie zgodzę się z Tobą. Kwestia zdjęć to sprawa bardzo indywidualna. Moi znajomi nie mają zdjęć ze ślubu, nie chcieli. Natomiast u mojej mamy nasze zdjęcie ze ślubu stoi na komódce.
Moi rodzice maja ze slubu zdjec sztuk bodajze 2 lub 3, raz w zyciu gdzies wygrzebali przypadkiem i tez sa szczesliwi.bo kiedyś tyle się robiło. Dwie trzy pozy w zakładzie foto. A nie 15 000 na płycie DVD
Może nie o zdjęciach ale o filmach z wesel.
Jak mieliśmy oglądać film z wesela znajomych, który zajmował 3 (słownie: trzy) płyty dvd to choć poprosiłem o niemałą butelkę i większość przewijaliśmy i tak chciało mi się wymiotować.
Kilka filmików wykonanych przez mpstudios choć zupełnie obcych dla mnie ludzi oglądałem po kilkanaście razy i myślę, że gdybym taki 3minutowy filmik miał ze swojego ślubu to każdy tydzień pracy zaczynałbym od jego obejrzenia.
Dreszcze mam jak słyszę, że ktoś wrócił z kilkudniowego wyjazdu i ma xx00 zdjęć i chce je pokazać. WSZYSTKIE. Pół biedy jak to 'cywil', gorzej jak ktoś kto mając lustro teoretycznie powinien mieć większą wrażliwość. A i tak pokazuje tysiąc i jeden rawów, nie dość, że nie obrobionych to jeszcze nawet nie odsianych bo połowa jest nieostra.
Gdyby mi ktoś oddał z mojego ślubu więcej niż 200 zdjęć (choć ja wolałbym żeby to było góra 50-70) to mogę śmiało powiedzieć, że większość nigdy bym nie obejrzał. Fotografowie z odrobiną pokory mają problemy ze znalezieniem 100 świetnych swoich zdjęć w ogóle zrobionych (kłaniam się sailor) a jakiej jakości może być tysiąc i więcej ujęć z kilku godzinnej ceremonii? To nie jest reportaż tylko pornografia.
marszull
12-05-2010, 13:14
moj kolega ze zdjec w wyjazdu
urzadzil ogladanie zdjec (slideshow) w ilosci okolo 2000
po jakies 200 ja powiedzialem pas i z drugim znajomym przenieslismy sie do kuchni (katem oka widzac zdjecia bo kuchnia otwarta)
i popijalismy sobie co nieco :-)
po jakis 800 zdjeciach wymiekli wszyscy :-) ....
kolega ostatnio ze zdjec w wyjazdu
urzadzil ogladanie zdjec (slideshow) w ilosci okolo 120 ...
wydaje mi sie ze zrozumial
Jestem zdania ze max 50 zdjec (najlepiej okolo 30) w klasycznym albumie, żadnych fotoksiążek, a do tego jak młodzi chcą to prezentacja dvd z podkładem z max 150zdjeciami. Oczywiście mogę i oddać wszystkie które cyknąłem ale bez obrabiania. chociaż tutaj zawsze mam dylemat czy dawać czy nie i podchodzę do tego indywidualnie.
Co do filmów, nigdy nie obejrzałem żadnego filmu ślubnego w całości (bez przewijania), dla mnie to nie do przejścia.
Tomek Konopka
12-05-2010, 14:34
Jestem zdania ze max 50 zdjec (najlepiej okolo 30) w klasycznym albumie
ciekaw jestem ilu byś pozyskał klientów na 30 fot ;) czasem wiele się dzieje i uważam że 100 fot w albumie jest w sam raz ok :)
Ja bym się na max50 bardzo dobrych dopieszczonych fotografii jak najbardziej pisał.
Problem mnie na szczęście nie dotyczy ale gdyby ktoś chciał, żebym mu oddał cała surówkę z puszki to bym pogonił. Klient kupuje gotowy produkt o ustalonej jakości a nie stado bydła hurtem.
Tomek Konopka
12-05-2010, 15:07
Ja bym się na max50 bardzo dobrych dopieszczonych fotografii jak najbardziej pisał.
Problem mnie na szczęście nie dotyczy ale gdyby ktoś chciał, żebym mu oddał cała surówkę z puszki to bym pogonił. Klient kupuje gotowy produkt o ustalonej jakości a nie stado bydła hurtem.
klient kupuje gotowy produkt , czyli zdjęcia w albumie :) kiedys ktoś zapytał czy można dostać wszystkie zdjęcia jak były robione,odpowiedziałem że NIE że te zdjecia to rawy i nie macie takiego programu żeby je zobaczyć :mrgreen:i pozamiatałem "daję głowe że nie wiedzieli co to raw";)
klient kupuje gotowy produkt , czyli zdjęcia w albumie :) kiedys ktoś zapytał czy można dostać wszystkie zdjęcia jak były robione,odpowiedziałem że NIE że te zdjecia to rawy i nie macie takiego programu żeby je zobaczyć :mrgreen:i pozamiatałem "daję głowe że nie wiedzieli co to raw";)
mocne :) świetny sposób na wymówkę choć prawda jest taka że przecież nie mają takiego programu :)
Foto Gabriel
12-05-2010, 15:33
Powiedzmy szczerze kto poleci fotografa od którego dostał 1500 zdjęć.
Bo nie uwierzę, że wszystkie są dopieszczone, a jeżeli tak to gość za 1500 zdjęć brał by wielka kasę.
Pamiętam, że pierwsze śluby na których się uczyłem robić zdjęcia to faktycznie pstrykałem ile wlezie,
ale potem wychodziło że jedno na 50 nadawało się powiedzmy do obróbki, ale tez szału nie było.
Teraz też jestem zwolennikiem oddania parze młodej małej ilości zdjęć na tip top niż większej ilości średnich wśród
których te na tip top też by się znalazły.
Lepiej być zapamiętanym jako bardzo dobry fotograf, który daje trochę mało zdjęć, niż jako średni który daje sporo zdjęć.
I nic dziwnego, że wycenia to na 500zł skoro poświęci na to dokładnie tyle czasu ile spędził na miejscu. Ciekawe czy gdyby miał przynajmniej te 150 porządnie obrobić dalej brałby tyle. Nic dziwnego, że potem są opinie 'Paaaanie, 3 tysiące za 6 godzin pracy..' ;)
streetfighter69
13-05-2010, 17:05
Najdziwniejsze jest to, ze ludzie sa w stanie dac za sale weselna nawet 150-200zl od osoby (bez targowania), 1500-3000zl za orkiestre, ktora gra pare godzin i na tym konczy sie ich praca, 5000zl za suknie slubna, itp. a nie sa w stanie pogodzic sie, ze musza zaplacic uczciwie za dobre zdjecia... Czemu nie jest tak samo oczywiste, ze zdjecia kosztuja powiedzmy 2500zl za kompletny slub, jak oczywiste jest, ze sala kosztuje powiedzmy 15000zl za komplet gosci? Czyzby praca fotografa (ktora wraz z koncem slubu jeszcze sie wcale nie konczy) jest mniej warta od pracy kucharza, kelnerki czy grajka? Powinno sie chyba stworzyc instytucje, ktora robilaby przesiew petentow aspirujacych do roli fotografow slubnych na podstawie ich portfolio. Choc i wtedy "kolesiostwo" sie dorwie do przywilejow.
Czyzby praca fotografa (ktora wraz z koncem slubu jeszcze sie wcale nie konczy) jest mniej warta od pracy kucharza, kelnerki czy grajka?
oczywiście że jest mniej warta bo zrobić zdjecie każdy potrafi choćby komórką czy kompaktem a upiec torta czy ugotować bigos to już nie koniecznie ;)
bo co za filozofia przyłożyć oko do wizjera i cyknąć ? a potem szybko zgrać zdjecia na płytkę ? zresztą temat sto razy był wałkowany i moim zdaniem będzie tylko gorzej...
kurczę, kiedyś było tak, że płaciło się fotografowi zaliczkę w postaci 300-500zł za obsługę fotograficzną ślubu i wesela (czasami godzinka pleneru w studio czy w innym uzgodnionym miejscu) to był pewny zarobek fotografa, później para przychodziła do studia i wybierała ze stu zdjęć kilka ujęć które im się podobały, za każde pierwsze zdjęcie z wybranych ujęć płaciła w zależności od fotografa od 80 do 150zł, a reszta odbitek w cenie około +50% ceny za wywołanie, zazwyczaj wychodziło coś około 150 - 200zł za ujęcie z odbitkami, jak chcieli dostać negatyw to znowu płacili, jak chcieli dodatkowe odbitki a nie wykupili negatywu to znowu przychodzili i płacili +50% ceny wywołania za każde zdjęcie - rzeczywiście zdarzało się, że ludzie potrafili przez 2 lata przychodzić i ślub na raty jak gdyby brać, a jak ktoś ze ślubu wybrał 5 ujęć (słownie pięć) + grupowe + 3 ujęcia z wesela + 2 ujęcia z pleneru to już był mega super dobry klient i choć wtedy to już nie wydało się dużym zarobkiem to teraz jakby za darmo pracować :)
Jestem zdania ze max 50 zdjec (najlepiej okolo 30) w klasycznym albumie, żadnych fotoksiążek, a do tego jak młodzi chcą to prezentacja dvd z podkładem z max 150zdjeciami. Oczywiście mogę i oddać wszystkie które cyknąłem ale bez obrabiania. chociaż tutaj zawsze mam dylemat czy dawać czy nie i podchodzę do tego indywidualnie.
Co do filmów, nigdy nie obejrzałem żadnego filmu ślubnego w całości (bez przewijania), dla mnie to nie do przejścia.
50 to za mało, 30 stanowczo za mało. 80-100 to ideał.
miron19j
14-05-2010, 10:55
kurczę, kiedyś było tak, że płaciło się fotografowi zaliczkę w postaci 300-500zł za obsługę fotograficzną ślubu i wesela (czasami godzinka pleneru w studio czy w innym uzgodnionym miejscu) to był pewny zarobek fotografa, później para przychodziła do studia i wybierała ze stu zdjęć kilka ujęć które im się podobały,
zgadza się. 3 pozy z kolumienką, do tego 2szt dla dziadków, 4 dla chrzestnych, 2 komplety dla rodziców. Ilość odbitek była ściśle wyliczona, no może kilka (2-3 szt) ekstra.
Może nie o zdjęciach ale o filmach z wesel.
Jak mieliśmy oglądać film z wesela znajomych, który zajmował 3 (słownie: trzy) płyty dvd to choć poprosiłem o niemałą butelkę i większość przewijaliśmy i tak chciało mi się wymiotować.
Niektórzy robią na drugiej płycie inteligentny, kilkunastominutowy skrót - jeden z moich znajomych operatorów bardzo ładnie to opanował. W sam raz do obejrzenia/pokazania znajomym.
zl za orkiestre, ktora gra pare godzin i na tym konczy sie ich praca
To nie tak - często ta praca trwa ponad dobę non-stop. To ciężki kawałek chleba.
para przychodziła do studia i wybierała ze stu zdjęć kilka ujęć
Pawle - kto tak rozrzutnie fotografował? TRZY ROLKI?
cheyenne
14-05-2010, 11:38
Oprócz zdjęć dostawanych są też zdjęcia mane przez parę młodą.
ubawiłem się, oj ubawiłem z tego "mane"
Pawle - kto tak rozrzutnie fotografował? TRZY ROLKI?
Nie powiesz mi Krzysztofie, że 3 srolki na ślub nie były przewidziane (oczywiście mówimy o latach 1995-2002, bo wcześniej nie miałem styczności, a później już nie chciałem mieć z tym styczności).
Taki zestaw zabierany najczęściej to właśnie 4xkolor + 2xb&w, z tego wykorzystane najczęściej 2xkolor +1b&w lub 3xkolor i ot cała maszyneria - zdarzało się, że przy zdjęciach tylko w kościele + 3 strzały w studio wystarczała 1 rolka na wszystko.
Największy problem zawsze był z główkami w studio, bo w ciągu tygodnia przychodziły 2-3 osoby albo 1 i ot koniec - wtedy rzeczywiście pamiętam, że usługa ekspres kosztowała 3xtyle co normalnie, bo z czegoś błonę trzeba było sfinansować - (kiedyś nawet wycinało się pierwszych 5 klatek aby tylko je wywołać, a resztę znowu do kasety i jechane :) )
Ja zrozumiałem z poprzedniej Twojej wypowiedzi, że 100 zdjęć w studio, a do wybrania cztery. Mea culpa, bom niewyspany.
Sam nieraz robiłem kombinacje z ucinaniem filmu, cofaniem do kasety i tak dalej. :)
Witam panowie i panie.
Moim zdaniem to jest tak: ile kto zdjęć robi jego sprawa, ile daje to kwestia dogadania i negocjacji z klientem. Myślę, że rozsądna ilość w albumie to 50-100. Najważniejsza jest oczywiście "jakość" tych zdjęć. Jeżeli klient chce na CD powiedzmy te 1000 czy 10 000 zdjęć to OK niech to powie wcześniej i KONKRETNIE za to zapłaci ale niech nie liczy jednocześnie , że te 10 000 fotek to będą dzieła wysokich lotów.
Moi znajomi swego czasu zatrudnili na swoim ślubie pewną panią fotograf (grafik z racji zawodu i wykształcenia) na cały reportaż z imprezy i plener. Na plener wybrali się innego dnia niż ślub i spędzili na nim 3 godziny. Nie wdawając się w szczegóły z samego pleneru otrzymali 2 fotki, słownie dwa zdjęcia z pleneru i do tego na moje skromne amatorskie oko bardzo przeciętne. Możecie sobie wyobrazić jak się zagotowali.
Według moich doświadczeń to liczba 500 - 800 zdjęć zrobionych całościowo na ślubie jest oki.
no 2 zdjęcia to lekka przesada ja bym dał 6
tak się zastanowiłem ile ja sam bym chciał mieć zdjęć ze swojego ślubu w albumie jakby już do tego doszło:
- grupowe
- 2 kadry z przygotowań
- 4 kadry z kościoła/urzędu stanu cywilnego
- 2 kadry ze studia na białym i czarnym tle
- 4 kadry z pleneru
- maksymalnie 10 kadrów z całego wesela, pod warunkiem, że dogadałbym się z foto co do mojej wizji, ale jakoś te zdjęcia nie byłyby dla mnie bardzo istotne
razem około 20-25 zdjęć w czasach fotografii cyfrowej w zupełności by mi wystarczyło jako super mega wypas przy pełnym reportażu z całego dnia, pod warunkiem, że studio + plener to byłby osobny dzień, bo w dniu ślubu dupy bym sobie nie zawracał
a tak gdybym miał robić po kosztach, bo np nie byłoby mnie stać na obsługę fotografa, to wykonałbym sam dla siebie i swojej żony jedno jedyne zdjęcie, i to wcale nie w kościele ani na na sali weselnej.
a tak z ciekawości, ile Wy sami byście chcieli otrzymać zdjęć ze swojego wesela? może jakaś osoba poszukująca fotografa zajrzy tutaj i zobaczy jak sami fotografowie podchodzą do sprawy, ale nie patrząc przez pryzmat zleceniobiorcy, a zleceniodawcy
ja bym chciał około 20 sztuk. Z czego 70% stanowiłyby fotografie z pleneru. Pleneru starannie przygotowanego i wystylizowanego.
Ja ze swojego ślubu mam ok. 20 zdjęć w albumie (sami wybieraliśmy jakie, kościół i plener) i odbitki 10x15 (te z których wybieraliśmy). Zdjęcia były robione analogiem. Sesja trwała ok. pół godz. Dla mnie ok, bo nie lubię pozować i dlatego nie chciałbym mieć sesji w inny dzień (np. 3 godz. pozowania). Razem z żoną jesteśmy z nich zadowoleni. Do albumu czasem się zagląda i nie dłuży się oglądanie zdjęć. Nie wyobrażam sobie oglądać 500-800 zdjęć. Z perspektywy czasu to na zdjęcia ślubne patrzymy jak się kiedyś wyglądało, przypomnieć sobie gości itp.
Trochę z innej beczki - ale nawet z wakacji 2-tyg robię selekcję na max. 200-250 zdjęć do albumu (dla mnie to jeszcze ciekawie się ogląda, ale dla znajomych to już za dużo zdjęć).
nie no jakbym mial oglądać 1000 fotek ze ślubu to bym się załamał :D tak się zastanawiam na co to komu w takiej ilości oczywiście ;) dla mnie przerost formy nad treścią i tyle ;) 100 fotek to i tak gigantyczna ilość i ogólnie powinno sie płacić za jakość a nie za ilość.
miron19j
14-05-2010, 20:43
Trochę z innej beczki - ale nawet z wakacji 2-tyg robię selekcję na max. 200-250 zdjęć do albumu (dla mnie to jeszcze ciekawie się ogląda, ale dla znajomych to już za dużo zdjęć).
no, ale Ty oglądasz z jakimś tam sentymentem, jako pamiątkę z miejsca, w którym byliście. Dla znajomych jest to tylko ciekawostka.
Ja po każdych wakacjach kupuję album na 200 zdjęć i z założenia muszę się zmieścić w tej liczbie. Bo po prostu nie miałbym ich gdzie włożyć. :-D
No właśnie o tym pisałem.
ja myślę, że 50 wystarczyło by w zupełności! Ile zdjęć można oglądać :)
Z wakacji to ja drukuje 5-6 najlepszych strzałów i wieszam na ścianie, reszta leży na dysku i czeka na chwile czasu i sentymentu, które jakoś nie nadchodzą :D
, reszta leży na dysku i czeka na chwile czasu i sentymentu, które jakoś nie nadchodzą :D
.. ja zdjęć na komputerze nie oglądam. Te najlepsze też drukuje na ścianę, ale reszta typowo albumowe zdjęcia to na papier i do albumu ( w zimowe wieczory fajnie popatrzeć :-)
Leatherface
14-05-2010, 23:33
I dobrze, bo oglądanie zdjęć na papierze a nie na monitorze komputera to inny, lepszy świat :)
I dobrze, bo oglądanie zdjęć na papierze a nie na monitorze komputera to inny, lepszy świat :)
popieram :)
krzysiekn
16-05-2010, 10:30
analogowo robiłem 4- filmów.z tego ok 60 szt 10x15,15 szt 13x18 i kilka 18x24.wg.mnie to było optymalnie.cyfra ma dużo zalet,ale ma też wady.do tych ostatnich zaliczam "walenie na oślep" zdjęć,choćby ślubnych.
Leatherface
16-05-2010, 11:33
To czy ktoś wali na oślep to zależy nie od rodzaju aparatu tylko od tego kto się nim posługuje ;)
krzysiekn
16-05-2010, 12:56
na analogu 1500 klapnięć byłoby droższe,niż cyfrą i może ten ktoś by się zastanowił przy 40 filmach.przy cyfrze może kartę skasować ,za darmo.
Fajnie by było jak by się wypowiedział jakiś klient........ bo jakoś z n\mojego doświadczenia wynika, że większość im więcej zdjęć dostanie tym bardziej szczęśliwa.
Dla różnych ludzi, są różne priorytety, jednak warto brać pod uwagę statystyczną większość -są tacy dla których wystarczy te 20 kadrów z wesela, a są też tacy, których szlag trafi jak na zdjęciu nie będzie pijanego wujka Edka, który podczas wychodzenia z wesela jako ostatni potknął się i wypluł sztuczną szczękę.
Pytanie do bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek, bo jak czytam to mi się wierzyć nie chce........... jak Wy to magicznie robicie, że wykonujecie 300-500 zdjęć podczas całego zlecenia (przygotowania, powiedzmy od 10:00, ślub, wesele tak do 3:00 i potem plener) a jesteście w stanie oddać ich niewiele mniej ?
Potraficie złapać tą setną część sekundy, kiedy na zdjęciu "grupowym" pozowanym (wystarczą 3 osoby na weselu), każda z nich patrzy w stronę fotografa, nie ma idiotycznej miny, bo akurat wymawia słowo "ser pleśniowy", ma otwarte oczy ?
Z mojego doświadczenia wynika, że aby otrzymać w takim wypadku JEDNO poprawne zdjęcie, trzeba ich zrobić ponad pięć. Jak osiągnęliście taką wirtuozerie ?
Drugie pytanie -czy trafiają Wam się ciekawe pary do obfotografowania i fajne wesela ? Bo 300-500 zdjęć, to chyba w przypadku kiedy jest ponuro i nudno prawda ? Wczoraj miałem przyjemność być na weselu, na którym była taka zabawa i tyle niepowtarzalnych, ciekawych momentów, że podczas pewnej godziny zrobiłem ponad 100 zdjęć (z czego połowa z defektami typu zamknięte oczy itd itp).
Pytanie numer trzy -jakiego sprzętu używacie, że tak doskonale fotografujecie ? 500 zdjęć zrobionych, 400 zdjęć doskonałych, obrobionych i oddanych klientowi. Fotografuję D3 i D300s, czytałem że AF w tych puszkach jest rewelacyjny, zwłaszcza w połączeniu z dobrą i szybką optyką (można do takiej zaliczyć 14-24 2.8, 24-70 2.8, 50 1.8, 35 1.8, S70-200 2.8 ? ). Mam 3 letnie doświadczenie w fotografowaniu imprez typu śluby.
I jakoś za cholerę nie potrafię zmusić aparatu, do tego żeby ZAWSZE zrobił zdjęcie w tym momencie w którym chcę. Owszem na ogół tak jest, jednak na weselu często jest kiepski oświetlenie i wspaniały AF z D3/D300s, po prostu i tak nie daje rady -zdjęcia często mają nie trafioną ostrość, odpadów jest na pewno więcej niż 100 z 500.
Kurczę, nie wiem czemu, ale nie wierzę..............
robin102
16-05-2010, 16:53
Hmmmm są tu zapewne koledzy bardziej doświadczeni ode mnie , robiący ładniejsze zdjęcia czy bardziej się podobajace, ale że jako 4 sezon komercyjnie pracowicie rozpocząłem kilka słów wrzucę od siebie.
Unikam zdjęć grupowych bo nad ludźmi i ich grymasami zapanować się nie udaje zwłaszcza nad setką albo dwoma, ale robię jak chcą 3 razy i wybieram najlepsze nie wnikając że ktoś tam w czasie strzału migawki dłubał w nosie.
Z całego zlecenie nie oddaje więcej niż 500 kadrów zazwyczaj 300-450 no chyba raz bylo 500 i tu ciekawostka w ten sezon wkroczylem z postanowieniem, że będę robil wiecej zdjeć i niestety za cholerę nie potrafie :( z dwóch D700 przynoszę do domu 750-800 kadrów dwie karty po 8GB zapełnione na full zazwyczaj. Prosił bym o receptę jak robić więcej zdjeć żeby bylo z czego wybierać bo normalnie nie daje rady przez nawyki analogowe więcej klatek zrobić.
Co do AFa w moim przypadku 2XD700 plus czasem D300 -prawdziwa prawda będzie, AF wymięka że ho ho w trudnych warunkach gdzie jest ciemnica i ludzie tańczą po prostu z sensem błyskam lampą korzystając z wzorka wspomagającego i wtedy pomyłki są na prawdę rzadkością i drugi mój sposób z dawnej fotografii to nagminne stosowanie pułapki ostrości da się to robić na salach weselnych, nie na wszystkich ale się da. No i moje reportaże nie kosztują 8 tys zł baaaaa nawet nie 6 tys zł ;)
po prostu z sensem błyskam lampą korzystając z wzorka wspomagającego i wtedy pomyłki są na prawdę rzadkością .
Robinie, ale co w przypadku kiedy ludziska wywijają na parkiecie w tempie zająca nie nie żółwia ? Wtedy AF-S nie bardzo się sprawdzi bo z GO i tak wyskakują zbyt często (z doświadczenia piszę....), a przy AF-C wzorka niet...
tańczący weselnicy wam sprawiają trudności? to sobie spróbujcie dogonić małego i zwinnego trzy czy czterolatka ;) :-P to jest dopiero speed ;)
Eeee z tym sobie przynajmniej ja radzę ;-) Choć obecnie to "walczę" już z zwinną 5,5 latką ;-)
Robinie, ale co w przypadku kiedy ludziska wywijają na parkiecie w tempie zająca nie nie żółwia ? Wtedy AF-S nie bardzo się sprawdzi bo z GO i tak wyskakują zbyt często (z doświadczenia piszę....), a przy AF-C wzorka niet...
Bez przesadyzmu... tańce często fotografowałem wolnym Tamronem 28-75 i odsetek nietrafionych zdjęć mam bardzo mały. Czasem aż sam się dziwiłem bo obiektyw ten (wersja z silnikiem) ma wolny AF, a o dziwo całkiem fajnie się spisuje podczas tańców (tryb AF-C). Największe wyzwanie dla AF to oddalający i przbliżający się obiekt, w tańcu głownie jest jednak tak, że obiekt porusza się bardziej na boki - prawo/lewo, niż przód/tył.
[...]Największe wyzwanie dla AF to oddalający i przbliżający się obiekt, w tańcu głownie jest jednak tak, że obiekt porusza się bardziej na boki - prawo/lewo, niż przód/tył.
zależny z której strony stoisz:razz:
Ale co racja to racja, z tańcem łatwiej niż np, z małym szkrabem...
że obiekt porusza się bardziej na boki - prawo/lewo, niż przód/tył.
to zalezy jaki taniec ;) no chyba że to takie kiwanie jest a nie prawdziwy ;)
a wracając do tematu wątku to ostatnio przeczytałem że pewien bardzo dobry fotograf robi 1200 klatek na slubie i to właśnie dlatego żeby miec większy komfort z wyborem odpowiedniego ujęcia po wykonaniu zlecenia...
dlatego to róznie bywa i nie można generalizowac że jak ktoś duzo pstryka to z niego kiepski jest fotograf...
inna sprawa że dawanie setek zdjęć to już prawie patologia ;) i niestety choroba fotografii cyfrowej, z którą trudno walczyć...ja osobiście wolę 6 kadrów które różnią się od siebie bardzo mocno niż 30 bardzo podobnych: główka w lewo, główka w prawo...
Jak jasna sala to af-c i tryb wielopunktowy, trzymam nacisniety spust, łapie kadr i wale, mało zdjec nie trafionych ale czesc wymaga pod ostrzenia przy obróbce. Robin ty chcesz wiecej ja chce mniej, wczoraj od 15 do 2 w nocy zrobiłem ok1200 ale w biegu nie wszyskie kasowałem , pewnie jak bym kasował to by wyszło koło 900-1000. Chce kurde robic mało ale widze tyle dobrych sytuacji na weselach ze nie moge siedziec bez czynnie, wstaje i robie...
robin102
16-05-2010, 20:33
Robinie, ale co w przypadku kiedy ludziska wywijają na parkiecie w tempie zająca nie nie żółwia ?....
W takim przypadku na 3 kadry zrobione zwalone ogniskowanie mam przynajmniej na dwóch :( Do szybkich tańców używam zoma 20-35 i to raczej na ogniskowej 20-26 jak wynikło z analizy. GO mam wtedy dość sporą mimo, że szkla nie zamykam za mocno aby matryca łapała sporo światła zastanego, a lampa tylko uzupełniała, no i wysokie ISO wbijam. Czas to 1/50 sekundy przesłona 2.8 -4. Oczywiście jak jadę na szeroko nie podchodzę do ludzi aby jednak dystans zachować i nie zmniejszać tym samym GO. Tak jak wyżej wspomniałem jeśli się tylko da to ustawiam pułapke ostrości i wtedy ostro mam na 102. Rzeczonego zoma używam dosłownie w 90% weselnych kadrów, sporo używam 85mm na czasie 1/80 no i 50mm, ale o tym to pisałem tu w linku poniżej bo z jasnymi szkłami mam inne problemy.
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=142408
J Robin ty chcesz wiecej ja chce mniej, wczoraj od 15 do 2 w nocy zrobiłem ok1200 ale w biegu nie wszyskie kasowałem... nie mogę siedziec bez czynnie, wstaje i robie...
Nie no ja też sie zrywam do boju jak jakąś akcje się zaczyna :) przynoszę do domu dwie pełne karty czyli góra 800 kadrów z 2 korpusów ale strzelam znacznie więcej bo jak wynika ze spisu liczników aparatów to dochodzę do 1200 klapnięć na całej uroczystości, ale mam kolegów naprawdę świetnych fotografów którzy z dwóch korpusów przynoszą do domku 3-5 tys rawów, może to z powodu, że rawy z Canonów są ;)
to zalezy jaki taniec ;) no chyba że to takie kiwanie jest a nie prawdziwy ;)
Z całym szacunkiem dla wszystkich biorących śluby i bawiących się na weselach... ale zdecydowanie najczęściej nie są to mistrzowskie popisy wymyślnych odmian tańców, a raczej dybanie się, kiwanie etc... ;)
Chce kurde robic mało ale widze tyle dobrych sytuacji na weselach ze nie moge siedziec bez czynnie, wstaje i robie...
O dokładnie !!!! A ile jeszcze dochodzi sytuacji typu "panie fotograf, zrób nam pan zdjęcie" i po chwili robi się kilkanaście zdjęć np. z Młodą i koleżankami, wujkiem Zenkiem, prababcią Zosią itd itp. To co mam powiedzieć "przepraszam, ale nie, limit zdjęć na dziś już prawie wyczerpany, a sam pan rozumie, oczepin jeszcze nie było -a tam mam zarezerwowane trzy doskonałe kadry...."
prz3mo, na prawdę nie przesadzam. A co do tańców, to owszem zazwyczaj nie są to wymyślne/mistrzowskie popisy, jednak szalenie szybkich momentów nie brak -na pewno nie są to same dybanie/kiwanie -wtedy rzeczywiście zdjęć mniej można by zrobić, w końcu nuda jak diabli..... Ja raczej staram się "polować" na pary, które wręcz ociekają emocjami, szaleją na parkiecie -na coś co będzie na zdjęciu ciekawe. Jak na razie na każdym weselu trafia mi się po kilka takich par.
Ja raczej staram się "polować" na pary, które wręcz ociekają emocjami, szaleją na parkiecie -na coś co będzie na zdjęciu ciekawe. Jak na razie na każdym weselu trafia mi się po kilka takich par.
To fakt, takie pary (jeszcze jak urodziwe) to dla fotografa zbawienie :)
To fakt, takie pary (jeszcze jak urodziwe) to dla fotografa zbawienie :)
Tylko pozorne. Wracasz do domu, zrzucasz fotki na kompa i ... dupa. Połowa zdjęć z wesela to jedna-dwie pary. A gdzie młodzi? ;)
Tylko pozorne. Wracasz do domu, zrzucasz fotki na kompa i ... dupa. Połowa zdjęć z wesela to jedna-dwie pary. A gdzie młodzi? ;)
Mają pecha, nie umieją tańczyć to nie ma ich na zdjęciach :-P
;)
Odpisałam niedawno jednej z potencjalnych klientek, że z pakietu przygotowania->wesele otrzyma na płycie min. 100 zdjęć :) Obecnie daję z 12-14h reportażu 100-150. Wiecie co odpisała?
"A czy jest szansa aby otrzymać wszystkie zdjęcia na Płycie?"
-__-"
Zadala pytanie, co w tym dziwnego?
Czyli co? Mam jej dać 1-1.5 tys kadrów?? :) I będzie to oglądała bita godzinę?
Nie dawaj, nie rozpuszczaj klienta. Następny będzie chciał to samo. Rób album na 100 bardzo udanych zdjęć, kasuj dużo a "hurtowników" spławiaj. Ja tak robię.
Nie mam zamiaru rozpuszczać. :)
A jeśli tak bardzo chce to ja jej dam te 500 czy 600 zdjęć, ale będzie musiała za moją pracę odpowiednio zapłacić..
A jak nie to niech szuka jakiegoś fotoklika.. :/
Czyli co? Mam jej dać 1-1.5 tys kadrów?? :) I będzie to oglądała bita godzinę?
Nie, mozesz odpowiedziec, ze nie mozna dostac. Ale co w tym dziwnego, ze ktos takie pytanie zadaje?
Mam pytanie do robiących i oddających bardzo mało zdjęć. Do której jesteście w nocy i co robicie jak nie robicie zdjęć?? Ja siedze tylko jak kapela siedzi i to nie zawsze i raczej zadko sie zdarza zeby ludzie sie bawili, cos sie działo a ja siedze i nic nie robie...
na ostatnim weselu jakim byłem jako foto, najzwyczajniej rozmawiałem z gośćmi, baaa - nawet udało mi się potańczyć z kobietami więc nie narzekałem na brak rozrywki, ale to już odległe dzieje
natomiast na ostatnim weselu jako gość normalnie zaprosiłem fotografa do większego stołu (kilku gości zmyło się po obiedzie), bo rzeczywiście siedział sam przy orkiestrze, a ta prawie przerw nie miała
gość bardzo w porządku, do tego czuł się tak w obowiązku, że prawie pić nie chciał, więc zaczął obtańcowywać żeńską część gości weselnych, ja pobawiłem się jego 5d i 1d przez chwilę, nawet kilka kadrów swoich poznałem później na płycie :)
otwartość się liczy - gość zresztą sam później przyznał, że to pierwszy raz, że zaproszono go do wszystkich aby się normalnie bawił, do tego kobiety jak go troszkę lepiej poznały to jakieś mniej spięte się zrobiły przed obiektywem
generalnie miał zostać do północy, ale około 23:00 przyjechała żona, która miała go zabrać po robocie ale tak się złożyło, że o 5 rano jeszcze na rozchodnego polewaliśmy - żeby było śmiesznie to nie złożył sprzętu aż do końca, na początku nawet chciał tańczyć z aparatem i trzeba przyznać, że opłaciło mu się to - kilka świetnych kadrów złapał
LordRamzes
17-05-2010, 20:04
Mam pytanie do robiących i oddających bardzo mało zdjęć. Do której jesteście w nocy i co robicie jak nie robicie zdjęć?? Ja siedze tylko jak kapela siedzi i to nie zawsze i raczej zadko sie zdarza zeby ludzie sie bawili, cos sie działo a ja siedze i nic nie robie...
ja do 1 coby na oczepiny zostać, potem widać już zmęczenie niekoniecznie alkoholowe ale ogólnie .
do 1 w nocy to straszny ból jest i czasem trzeba pracować od 10 rano a to już pare godzin jest do tego plener niestety w większości w ten sam dzień i pstryka się te 900 zdjęć ok. 600 na płycie a jak plener fajny w inny dzień to i 200 dojdzie, raczej ciężko niestety trafić na klientele która przez tyle godzin i za tą małą sumkę będzie patrzyła jak robie te 100 zdjęć? na pewno ktoś nie wytrzyma i mnie opieprzy, że się obżeram za ich pieniądze... myśle że jak jest fajna para i fajna zabawa to do 1000 klatek spokojnie pęka z tego te 800 jest na jakimś tam poziomie dla klienta typowego :)
hmm... Jakiś czas temu był na forum wątek piętnujący tych, którzy oddają młodym bardzo duże ilości zdjęć... teraz nagle się okazuje, że wręcz są pretensje do tych, którzy oddają tych zdjęć mniej... ciekawe...
Moim zdaniem to wszystko jest indywidualną sprawą i zależy na co się z parą młodych dany fotograf umawia. Jeśli przeforsuje, że odda 100 zdjęć z całości i ani klatki więcej za satysfakcjonujące go pieniądze to tylko pogratulować i pozazdrościć. Na pewno wolałbym być właśnie takim fotografem, niż takim który oddaje młodym tysiąc zdjęć.
Dlatego fajnie jest spisać dokładną umowę, a z tyłu ostatniej kartki dokładne oczekiwania co do ujęć jakie najbardziej będą oczekiwane, przebieg imprezy w skrócie -> wtedy wiemy mniej więcej ile jesteśmy w stanie zrobić zdjęć i piszemy co i jak.
tomisiek
17-05-2010, 22:01
hmm... Jakiś czas temu był na forum wątek piętnujący tych, którzy oddają młodym bardzo duże ilości zdjęć... teraz nagle się okazuje, że wręcz są pretensje do tych, którzy oddają tych zdjęć mniej... ciekawe...
Moim zdaniem to wszystko jest indywidualną sprawą i zależy na co się z parą młodych dany fotograf umawia. Jeśli przeforsuje, że odda 100 zdjęć z całości i ani klatki więcej za satysfakcjonujące go pieniądze to tylko pogratulować i pozazdrościć. Na pewno wolałbym być właśnie takim fotografem, niż takim który oddaje młodym tysiąc zdjęć.
No właśnie. Dlatego nie wiem, co niosą takie pytania "ile zdjęć". Są podobne do pytań "jaki obiektyw / aparat do ślubu".
Każdy sam musi wypracować swój styl, swoje podejście do tego rodzaju fotografii. Sam musi ustalić "za ile" mu się opłaca, co daje Parze Młodych. Jak zrobi swoje portfolio, gdzie się będzie reklamował.
To wszystko do kupy oznacza, że traktujesz swoje zajęcie poważnie - jeśli zanim zaczniesz robić, zastanowisz się i pomyślisz nad tym co i jak chcesz robić. Trzeba MYŚLEĆ i ĆWICZYĆ. Te dwie rzeczy warunkują powodzenia w każdej dziedzinie (fotografii i życia). Oczywiście korzystanie z cudzych doświadczeń jest zacne, świadczy o umiejętności wykorzystania wiedzy. Ale wymaga również doświadczenia - przekładania tego, co wyczytałem na własne realne działania - wtedy możemy stwierdzić, że wprawdzie XYZ polecał do ślubów 50/1,8 i 35/1,8, ale mi lepiej pracuje się zoomem 18-500 VR.
Ale niestety, żyjemy w czasach "uproszczonej" ścieżki. Wystarczy wpisać "jaki obiektyw do ślubu" na dowolnym forum i czekać, aż ktoś coś powie. A żeby było śmieszniej, najwięcej wypowiedzi jest od osób, które (sądząc po portfolio oczywiście) pojęcie na temat mają albo małe albo nie mają go zupełnie :)
Ale to taki urok forów. I przyznaję, że niektóre dyskusje dostarczają dużo powodów do radości i uśmiechu. Jak również szybka ewolucja poglądów niektórych "forumowych mądralów" :))))) w jednym temacie obrońcy cnoty wdów i sierot w innym pokazują perwersyjny pazur :)
Ale żeby nie było, że OT. Ja jakoś nie schodzę poniżej 1500 zdjęć zrobionych (mówimy o pracy od c.a. 10-11 do 00.1 w nocy + plener 5-6 godzinny w innym terminie). Z tego na płytach jest pewnie z 500 + 50 w albumie. I nie zamierzam się ograniczać. Tego mnie nauczyła fotografia cyfrowa - nareszcie NIE MUSZĘ się ograniczać i kalkulować, czy mogę sobie pozwolić na małe szaleństwo czy nie :) robię to, co mnie kręci, jeśli coś fajnego się dzieje w trakcie wesela nie żałuję migawki. Jestem na nogach właściwie non - stop. Bo to jest moja praca.
Jasne - z 20 klatkowej serii młodzi dostaną 2 zdjęcia, ale będą to fajne fotki (w mojej ocenie). Na plenerze? robię z różnymi czasami, z różnej perspektywy. Staram się znaleźć odpowiedni - wyobrażony przeze mnie - kadr. A że wymaga to zrobienia 300 zdjęć w 5 h, żeby wybrać z tego 30 fajnych? Tak nauczyłem się pracować z WYBORU.
Pamiętam zabawy z analogiem (gdzieś koło 1993-1994 roku) i ścisk d...., czy wszystko wyjdzie, czy oczy nie będą zamknięte, czy dobrze naświetlone. I 3 rolki (no, góra 4) na ślub (cywilny + kościelny) wesele i plener :)
I dziękuje Bogu za cyfrę. Inaczej trzeba by brać znieczulacz non stop, żeby serce wytrzymało napięcie ;)
A że są tu Mistrzowie, którzy robią 150 klatek, oddają młodym 100. Oki. Szacun. :)
Może przydługo, ale to takie spostrzeżenia po lekturze forum przez ostatnie kilka lat - a nie konkretnie tego jednego wątku :)
pozdrawiam i życzę każdemu odnalezienie swojej drogi.
niech moc będzie z Wami :)
tomisiek
podpisuje się ręcoma i nogoma pod tym co napisał tomisek. chyba pora zamknąć kolejny wątek spekulacji i rozważań. Przecież jeśli para zażyczy sobie 1501 zdjęć za taką a taką kasę to dlaczego nie?
O właśnie, żeby para jeszcze zapłaciła odpowiednio za te 1501 zdjęć. Ale niestety realia są inne. Ludzie chcą dużo i tanio, czasem i za darmo. Bo jakie koszta Pan fotograf ponosi? Era fotografii cyfrowej nauczyła ludzi, że można pstrykać do woli. Oni często nie zdają sobie sprawy, że my nie kończymy pracy w dniu ślubu o tej 1 czy 2, nie mają pojęcia, że sprzęt kosztuje ciężkie pieniądze, że się eksploatuje..
Ja generalnie na weselu siedzę do 1.00 czyli do tortu, oczepin, fajerwerków itp. Chociaż nie jest to wyznacznik bo niekiedy tort jest zaraz po obiedzie a fajerwerki o 9.
Pracując od 10-11 zmęczenie daje się odczuć już późnym popołudniem.. Ale przynajmniej można na weselu sobie klapnąć i napić się kawy, zjeść coś. Jak jest spoko DJ czy orkiestra to i pogadać w przerwach. :)
robin102
19-05-2010, 11:18
Mam pytanie do robiących i oddających bardzo mało zdjęć. Do której jesteście w nocy i co robicie jak nie robicie zdjęć?? Ja siedze tylko jak kapela siedzi i to nie zawsze i raczej zadko sie zdarza zeby ludzie sie bawili, cos sie działo a ja siedze i nic nie robie...
Ci co oddają bardzo malo zdjeć, albo przynajmniej tak publicznie twierdza to też w czasie pracy 12 godzinnej zazwyczaj robią bardzo dużo kadrów, a może nawet i więcej niż Ci co oddają w materiale 800-1000 kadrów. Po prostu Ci "małoilościowi" robią nie rzadko po 3-5 tys zdjęć z czego potem wybierają pod swój gust i zamysł 100- czy 200 ujęć, a zamysł i koncepcja formy ostatecznej u każdego może być inna. Jedni cenią sobie kadry z trzema planami albo i czterema ;) gdzie treścią zdjęcia ma być wujek Staszek z bardzo świątecznie zafrasowana miną znajdujący się w samym rogu kadru ;) abo dziecko z grymasem w ostatniej ławce w kościele jakże ważne przecież w całej tej uroczystości - prawie najważniejsze ;). Inni według swoje estetyki wybierają kadry pełne- na granicy prostoty bez podtekstu i trzeciego dna, co najwyżej z uchwyconymi emocjami i czasem decyduje tu poprawność techniczna tylko. jeszcze inni lubują sie w detalach ślubnych które potrafią wypełnić 1/3 materiału ! W sumie najważniejsze aby oczekiwania PM nie rozminęły się z tym co robi dany fotograf. A już tak na marginesie udało mi się przyłapać paru zacnych fotografów którzy to lansują się małą ilością genialnych kadrów którzy tak na prawdę oddawali PM po 700-800 zdjęć, żadne to przestępstwo, żaden grzech od zwyczajny lans podobny do tego jak lansowanie się bardzo wysokimi cenami za swoją prace zapominając o polskich realiach. Moim zdaniem według mnie :)
Ci co oddają bardzo malo zdjeć, albo przynajmniej tak publicznie twierdza to też robią bardzo dużo kadrów, a może nawet i więcej niż Ci co oddaja w materiale 800-1000 kadrów. Po prostu Ci "małoilościowi" robią nie rzadko po 3-5 tys zdjęć z czego potem wybierają pod swój gust i zamysł 100- czy 200 ujęć, a zamysł i koncepcja formy ostatecznej u każdego może być inna.
Spore uogólnienie, znam wielu którzy nadal, mimo używania cyfry robią mało zdjęć. Nie twierdzę, że jestem ahtystą, który co drugie ujęcie robi na miano co najmniej World Press Photo, ale mam swoje wyrobione zdanie na temat zdjęć "ślubnych" i się go trzymam. W związku z tym nie robię tysięcy zdjęć i nie wybieram jednego z dziesięciu. A co do lansowania w światku "ślubnym" i pewnych manier też mam swoje zdanie, ale zdaje się że po jego upublicznieniu zostałbym tu ukamieniowany...
A co do lansowania w światku "ślubnym" i pewnych manier też mam swoje zdanie, ale zdaje się że po jego upublicznieniu zostałbym tu ukamieniowany...
Nie napiszesz to sie nie dowiesz, wolność słowa jest wiec WAL ŚMIAŁO:)
co to za wolność, za którą można w łeb oberwać...
co to za wolność, za którą można w łeb oberwać...
Ode mnie nie oberwiesz:)...dawaj!...
Ode mnie tez nie, zreszta z monitora gała nie wyleci:)
E tam, szkoda pisania. Poza tym już nie raz nie dwa się na ten temat wypowiadałem, a szczególnie istotne są dwa słowa: ahtysta i maniera ;)
To ja napisze z pozycji klienta, bedziecie mogli mnie zbesztac:)
Osobiscie chcialbym zdjecia z 4 lokalizacji:
-przygotowania
-slub
-wesele
-plener (w inny dzien)
Chcialbym dostac album z setka(100) dopieszczonych zdjec z w/w miejsc plus wszystkie je oczywiscie na plycie.
I teraz uwaga: chcialbym rowniez wszystkie zrobione przez fotografa zdjecia na dvd (RAW lub JPG).
Dlaczego? Na fotografii numer 345 fotograf uchwycil wujka Zenka z charakterystycznym dla niego wyrazem twarzy.
Samo zdjecie dla fotografa jest malo ciekawe, ostrosc jakby lekko uciekla, tlo do dupy, kadr tez moglby byc lepszy.
Wujek za 15 lat umiera a ja to zdjecie (bez zadnej obrobki) zanosze ciotce ktora placze nad nim dwa dni..
Teraz rozumiecie dlaczego ktos moze chciec wszystkie zdjecia na plytce?:)
Pozdrawiam
ok - a ja ostatnio robiłem sam ślub - cywilny .... i pytanie ile można zrobić zdjęć - w czasie całej ceremonii :) .... sprawdziłem cala ceremonia trwała 6 minut i 45 sekund ... hahahahaah - przed goście zebrali sie okolo 10 minut i po wypicie szmpana 10 minut calość slubu do 30 minut hahahahah i jak tu zrobić 500 zdjęć :D
w 30minut czyli 1800sekund możesz zrobić spokojnie 500 zdjęć ! wystarczy tylko włączyć super tryb seryjny!
;)
ja chcę teraz zrobić mały eksperyment dla mnie ;) ide na ślub i oddaje PM album składający się tylko z...
24 klatek...to będzie płacz...
Nie oddaje rawów tylko obrobione jpg...pózniej taki ktoś sobie wywoła nie tak jak powinien, wrzuci na nk a ludzie napisza ze fotograf dupa...Daje 100 w albumie super obrobionych i ok 500 na płytach po podstawowej obróbce czyli ekspozycja, balans, kadrowanie, odszumianie(jak potrzeba)...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.