Zobacz pełną wersję : Walka ze stresem podczas egzaminu - I need advice
Jutro mam egzamin na prawo jazdy. Denerwuję się już dzień wcześniej. Więc co to będzie na egzaminie. Niby nie powinienem martwić się na zapasa, ale jakoś nie mogę przestać o tym wszystkim myśleć. Macie jakieś porady jak radzić sobie ze stresem. Na pewno wielu z was na co dzień ma bardziej stresujące sytuacje niż egzamin na prawo jazdy. Wszyscy mi mówią "daj na luz, powtórz testy, jeździć umiesz, skup się, będzie dobrze". Staram się, ale potrzebuje jakiegoś bodźca. Proszę o sprawdzone porady ?
kuba_rsx
03-05-2010, 20:27
Bierz aparat, statyw i leć robić fotki ;) Zajmij się czymś.
Nie powtarzaj już pytań nie symuluj sobie jazdy w głowie. Bo tylko się nakręcisz. Piwka na wyluzowanie nie polecam z wiadomych przyczyn ale kumasz o co chodzi.
Moja rada: zdawaj "na biedaka" czyli nie odwal się w skórę, złoto, żel na włosach i ciemne okulary :D bo masz 100% uwalone :D tylko stare budy, sprane dżinsy etc i pamiętaj o dzień dobry, przepraszam, dowiedzenia. (to naprawdę opatentowana metoda xD) Nie śpiesz się z niczym bo masz czas nikt nie goni, lepiej rób wszystko asekuracyjnie i na zapas bo nikt cie za to nie uwali.
Mnie tak na placu strzelił stres ze noga skakała mi jak na delirce o 10cm w górę i w dół tak że nie mogłem puścić sprzęgła. Ale nastawiłem się ze mam 99% szansy na niezdane wiec srał to pies i robię swoje. I poszło za 1 razem. Jak ci babcia nie postawi stopy na pasach albo nie zawrócisz pod zakaz to będzie dobrze :)
Dzięki, więc biorę aparat i po eksperymentuję trochę.
Hmm - ja na stres używam lampki dobrego, francuskiego wina w połączeniu z przesłuchaniem mojego ulubionego utworu muzycznego.
Muzyka powinna być uspokajająca, może jakiś klasyk, np. coś w stylu "Moon River" Audrey Hepburn...
I mówię sobie: "No cóż. Czas działać. Będzie co ma być. A jak się nie uda - wieczorem wrócę do domu, i znów będę mógł wysączyć kieliszeczek przy muzyce."
Tylko że egzamin na prawo jazdy - więc mój sposób się chyba nie nadaje... ;) :mrgreen:
Nie myśl o tym czy zdasz czy nie, nie myśl o wyniku. Po prostu rób dobrze swoją pracę.
Rady typu: "za wszelką cenę się wyluzuj" są dość głupie... No bo jak masz się na siłe wyluzować?
Musisz to poczuć.
Pomyśl o czymś co lubisz, nuć ulubioną, luzacką piosenkę np. "Flowers on the wall" którą nucił Butch w "Pulp Fiction" - jeśli wiesz o co mi chodzi ;) (luz)
Przypomnij sobie jakiś autorytet, z którym się utożsamiasz.
Jak lubisz filmy wojenne, to możesz sobie wyobrazić że jesteś kierowcą np. Hummera z "Black Hawk Down". Od Ciebie zależą losy całej załogi (mobilizacja). Przypomnij sobie opanowanie, spokój i profesjonalizm płk McKnight'a :) Jesteś przecież takim samym profesjonalistą - wyprowadzisz swoich żołnierzy z okrążenia - nikt nie zginie! (wiara w siebie)
I tak na koniec ode mnie: są ważniejsze rzeczy w życiu niż prawo jazdy - uwierz mi...
Co do samego stresu - każdy ma swoje sposoby i metody. Ja zawsze wyznaję jedną - pamiętaj, wszystko jest dla ludzi! Wiadomo, nie da się wykluczyć jakichś sytuacji losowych, ale poza tym trzeba być nastawionym pozytywnie i w duchu pewnym siebie. Staraj się być opanowany. Bądź grzeczny i uprzejmy dla egzaminatora. Przytakuj.
Ja na swoim egzaminie przytakiwałem, gdy zwracał mi uwagę, powtarzałem "tak, ma pan rację" itp. i mimo kilku drobnych błędów zdałem.
Sprawa jest prosta - jeśli wiesz, że potrafisz jeździć to wsiądź tam jutro, zrób dobrą robotę i pokaż jak się jeździ :) Zdasz. I jeszcze jedno. Nie śpiesz się.
andrzej_suse10
03-05-2010, 20:41
Uświadom sobie że na tym egzaminie bardzo dużą rolę odgrywa egzaminator, i jeśli trafisz na buraka który będzie chciał Cię uwalić, to nie będzie to Twoja wina
Uświadom sobie że na tym egzaminie bardzo dużą rolę odgrywa egzaminator, i jeśli trafisz na buraka który będzie chciał Cię uwalić, to nie będzie to Twoja wina
Najważniejsza sprawa.
MOjemu nie dałem możliwości żeby mnie oblał, a rubrykę "dynamika jazdy" zafajkował po pierwszym zakręcie ;)
Mnie pomogło oblanie pierwszego podejścia. Poważnie. Nie życzę tego jednak tobie :). Trzymać będę kciuki.
Otóż ja bardzo chciałam zdać za pierwszym razem - postrzegałam to jako jakiś prestiż, wyznacznik bycia dobrym. Oblałam już na placu, bo zapomniałam przesunąć fotel egzaminatora tak żeby mi nie zasłaniał widoku w tylnej bocznej szybie (są różne metody - ja jeździłam tak, że akurat ta szyba była mi potrzebna do jazdy tyłem po łuku). Gdy oblałam powiedziałam sobie, że wszystko mi jedno kiedy zdam ale się nie poddam. I to był krok w dobrym kierunku.
Przede wszystkim - spróbuj się nastawić na to, że egzaminatorzy to nie terminatorzy i wcale nie chcą cię za wszelką cenę "uwalić". Pozytywne nastawienie do nich naprawdę pomaga. Mnie za drugim razem trafił się taki, który krytykował niemal każdy mój ruch (a to w zakręt weszłam za szeroko, a to coś tam) - w pewnym momencie pomyślałam sobie "a gadaj facet co chcesz, ja ci się nie dam wyprowadzić z równowagi bo wiem, że jadę dobrze" (wierzcie mi, że w krytykowaniu siebie byłam lepsza niż instruktor, więc skoro tak stwierdziłam to nie było źle) i zdałam.
Prócz tego, mnie pomogły rozpuszczalne tabletki z melisą (legalny suplement diety dostępny w sklepie spożywczym - nie pisało nic o przeciwwskazaniach do prowadzenia pojazdów po ich spożyciu).
Dobrą techniką sprawdzającą się u mnie przy różnych mocno stresujących okazjach jest też wzięcie dziesięciu głębokich wdechów - skupienie się na nich a nie na przyczynie stresu.
Fajnie jest też zagadać do "współskazańców" - przynajmniej nie jesteś sam na sam ze swoimi myślami. Nie słuchaj jednak ich opowieści na temat - "krzywego łuku przy rzece" i tym podobnych. Ja w takich momentach włączałam sobie myślenie "bla bla bla - tak to sobie tłumacz". ;) Nie sugeruj się doświadczeniami innych - pojedziesz sam, to dopiero wtedy zobaczysz jak jest naprawdę, każdy ma inne spojrzenie.
Jedź tak jak nauczył cię instruktor a wszystko będzie dobrze.
Powodzenia!
P.S. A egzaminem denerwowałam się już od pierwszych zajęć z teorii na kursie.
kuba_rsx
03-05-2010, 21:49
Wrzuć dzisiaj "zdjęcia z dzisiaj" :D a jutro napisz jak poszło :) hehe
Jeżeli chodzi o egzamin na prawko, to reguła jest prosta.
- nie przekraczaj 50km/h
- kiedy egzaminator krzyknie STOP, wciśnij sprzęgło i hamuj do oporu (hamowanie awaryjne)
- na placu przestaw sobie lusterka tak, żeby widzieć linie (byle nie widział tego egzaminator)
- na placu przy cofaniu odwróć głowę w stronę tylnej szyby tak, żeby widział to egzaminator
- przy skręcaniu np w bramę ośrodka pamiętaj o tym, żeby trzymać się osi jezdni (środkowego pasa)
- jeżeli egzaminator poprosi o skręt w lewo/prawo w najbliższym miejscu to zwróć uwagę, czy nie ma tam zakazu skrętu bądź świateł kierunkowych ze strzałką (na nich nie wolno zawracać)
- przed "zieloną" strzałką ZAWSZE musisz się zatrzymać
- nie daj się podpuścić na skrzyżowaniach równorzędnych (uliczki osiedlowe) - wyraźnie hamuj przed każdym skrzyżowaniem
idź pobiegać rano przed egzaminem. stres zawsze będzie. ale poradzisz sobie nawet w stresie.
jackrabbit
03-05-2010, 22:31
generalnie to oni wyczuwaja stres, jak zwierzeta, wtedy wlasnie moga uwalic
trzeba podejsc na luzaka ale powaznie, nie stresowac sie, to tylko test na prawko a nie ciazowy :)
wiem z doświadczenia, że w Polsce nie da się podjeść na luzaka do egzaminu. po pierwsze kasa, po drugie nacisk ze strony rodziców, kolegów itp. Stresu, nie oszukujmy się, nie da się uniknąć. Walka z nim też niewiele pomoże. Tylko dzięki uważnemu prowadzeniu i skupianiu się na jeździe (a nie na uwagach egzaminatora) możesz bez problemów zdać ten egzamin.
generalnie to oni wyczuwaja stres, jak zwierzeta, wtedy wlasnie moga uwalic
Coś w tym może być;p Jak ja zdawałem prawko to jeszcze losowało się zestawy manewrów na placu. I noc wcześniej sobie pomyślałem, że jeśli wylosują skośne i tyłem (chyba taki był..) to zdam na pewno. No i laska poszła do egzaminatora, wylosowała dla całej grupy skośne i tyłem i całe ciśnienie ze mnie zeszło :) I nawet egzaminator [o którym wszyscy mówili, że większego 'siusiaczka';] niż on to w odległej galaktyce się nie znajdzie] okazał się całkiem normalnym gościem, z którym można było pożartować. :) < tak było za drugim razem :P
za pierwszym byłem tak zestresowany, że zapomniałem zapiąć pasów na placu^^.
FalkoN.pl
03-05-2010, 23:17
Ja do każdego egzaminu podchodziłem zawsze z myślą "że niema możliwości żebym zdał", a skoro nie mam nic do stracenia to niema o co się martwić (tzw. tumiwisizm).... wtedy robi się swoje i jeżeli jesteś przygotowany to zaliczasz za pierwszym razem. :) Trochę to pokrętne, ale to chyba najlepszy sposób na oszukanie organizmu i pomógł mi już dziesiątki razy w krytycznych momentach.
A najważniejszą rzeczą przed egzaminem, to dobrze się wyspać. :)
kuba_rsx
03-05-2010, 23:34
Fakt to dobra metoda ;)
Ja tam miałem spoko egzaminatora. Widział ze się spalam i nie robił pod górę. Parę razy wrednie skomentował ale nie żebym jakoś specjalnie narzekał. Zależy czy trafisz na normalnego człowieka. Choć dodam ze wszyscy przede mną oblewali i po mnie chyba też ktoś oblał :D
Generalnie przy obecnym stanie rzeczy nie zdać za 1 razem to żaden wstyd.
velaskez
04-05-2010, 09:09
Mnie pomógł fakt, że Imago nie zdała za pierwszym razem, wiec nie mogłem być gorszy :-P :twisted:
No dziękuję ci bardzo. :razz:
Najważniejsza sprawa.
MOjemu nie dałem możliwości żeby mnie oblał, a rubrykę "dynamika jazdy" zafajkował po pierwszym zakręcie ;)
Tak, ja zdawałem gdy egzaminator chodził jeszcze po placu z przysłowiową linijką w ręce :) Ale obecnie egzamin jest sensowniejszy.
Jeżeli chodzi o egzamin na prawko, to reguła jest prosta.
[...]- na placu przy cofaniu odwróć głowę w stronę tylnej szyby tak, żeby widział to egzaminator[..]
?!? Nawet w ciężarówce? ;) To już nie wolno cofać na lusterka? Nawet mój dziadek który każdy manewr cofania rozpoczynał od położenia prawej ręki na zagłówku pasażera i odwróceniu się do tyłu przestawił się na lusterka :)
Przepisy mówią, że łuk (jadąc do tyłu) pokonuje się przy pomocy tylnej szyby i lusterek. Czyli możesz popatrzeć przez chwilę przez szybę jeśli łuk pokonujesz "na lusterka" albo zerknąć na lusterka jeśli wybierasz metodę "na tylną szybę" - zależy jak ci wygodniej.
Nie radzę ustawiać lusterek "na linie" (jak radził erde) - czy potem w mieście wykonując manewr zawracania z cofaniem lub parkowania równoległego też przestawisz sobie lusterka?
Poza tym - wątek jest o metodach radzenia sobie ze stresem a nie metodach zdawania. :)
Jeżeli miał dobrego instruktora i poradzi sobie ze stresem - z egzaminem problemu mieć nie będzie (chyba, że faktycznie istnieje taki egzaminator, który oblewa za "krzywe spojrzenie" - po to jednak są kamery, żeby była możliwość się od złej decyzji odwołać).
Mnie oblał właśnie za to, że nie spojrzałem przez tylnią szybe na rękawie ;) Na lusterkach mi sie idealnie jechało :mrgreen:
Dex
W trakcie jazdy do tyłu obserwacja toru jazdy pojazdu powinna się odbywać zgodnie z techniką kierowania przez tylną szybę pojazdu i lusterka.Wystarczyłoby, żebyś na chwilkę się odwrócił już na ostatniej prostej tak, żeby widział to egzaminator i nie miałby powodu cię oblać, bo nie jest napisane ile czasu masz patrzeć przez szybę a ile przez lusterka :)
No dobra... żeby było w temacie: na stres pomagają jeszcze słodycze ;)
Spoko, dasz radę :-)
Trzeba się wyspać, i faktycznie podchodzić na zasadzie jak nie dziś to jutro :-)
Imago i mandarynki ;-)
Zjedz mandarynkę :mrgreen:
O właśnie! Mandarynki jedzone w towarzystwie pozytywnie zakręconych ludzi działają cuda. :)
Ja jadę jutro, w samo południe. Póki co stresu nie ma :D Muzyka, glukoza i wspomniany tumiwisizm.
Gilvhs trzymam za ciebie, daj znać jak poszło;)
Na początku szło dobrze, chociaż byłem cały czas spięty. Egzaminator okazał się być nie najmilszy, nawet dzieńdobry nie odpowiedział. Ale plac przejechałem, wyjechałem na miasto, szło całkiem dobrze, do momentu jak mi stres przeszedł, emocje opadły i poczułem się strasznie zmęczony. Nie mogłem ponownie się skupić i jak ten idiota (sam się dziwie jak mogłem to zrobić) zawróciłem na strzałce kierunkowej. Myślenie mi się wyłączyło, a już miałem wracać do Wordu. Ehh ...
Najgorsze było czekanie między egzaminami. Chociaż wiedziałem, że przecież teoretyczny jest banalny to jednak i tak stresował. Potem prawie godzina czekania, od rana spięty. Jak tylko wróciliśmy do ośrodka zapisałem się na kolejny egzamin, zasnąłem w samochodzie ze zmęczenia. Teraz egzamin na 7.00 i nie będzie tego bezczynnego wyczekiwania.
A co do słodkości właśnie uzupełniam węglowodany na pocieszenie. ^^
kuba_rsx
04-05-2010, 16:16
No cóż samo życie - współczuję. Nie łam się tylko i powodzenia za drugim razem.
Głowa do góry!
Okazuje się, że ja także bym obecnie nie zdał nawet cofania, bo cofam zawsze na lusterka.
Rafał_Sz
04-05-2010, 16:25
(...)Teraz egzamin na 7.00 i nie będzie tego bezczynnego wyczekiwania.
I dobrze. Rano się im jeszcze nie spieszy.
kuba_rsx
04-05-2010, 16:28
Ja miałem na 8.00 bodaj egzamin i miałem problem żeby się obudzić ;) więc to też różnie bywa. Ale jak we wszystkim doza szczęścia jest potrzebna.
Głowa do góry - pierwszy raz masz za sobą i już wiesz na co zwrócić uwagę. Pamiętaj żeby dobrze się wyspać. Teorię masz już za sobą, więc gratuluję ci tego małego sukcesu (daj sobie gratulować - są tacy co oblewają nawet teorię <na szczęście nie ja>). Za drugim razem pójdzie ci lepiej. Byłeś też w stanie pokonać plac i wyjechać na miasto - to również sukces. A najważniejsze - wiesz już, że to wcale nie takie straszne i nie takie trudne jakby się mogło wydawać. Teraz stres będzie mniejszy. :)
Powiedz kiedy trzymać kciuki znowu.
A jutro trzymamy kciuki za kolegę iBłażeja.
szło całkiem dobrze, do momentu jak mi stres przeszedł, emocje opadły
Kiedy mi stres przeszedł, zapomniałam się i na drodze jednokierunkowej zaczęłam jechać lewą stroną :D
Na pytanie egzaminatora co robię odpowiedziałam, że omijam dziury :mrgreen:
Teraz egzamin na 7.00
I bardzo dobrze. Musisz tylko się dobrze wyspać. Ja miałam na 7:00. Mało samochodów na drodze, pieszych praktycznie wcale i krótsze czekanie na egzamin ;)
Ja pod koniec egzaminu cofnęłam się facetowi, żeby mu ułatwić wjazd (miałam zawracanie z cofaniem z wykorzystaniem tego wjazdu i jak wyjechałam to blokowałam mu wjazd - choć w tamtym momencie już miałam pierwszeństwo i nie musiałam mu ustępować ani tym bardziej ułatwiać). :lol:
ja: cofnę się trochę, żeby mu zrobić miejsce
egzaminator: no ciekawe po co? kto tu miał pierwszeństwo?
ja: no ja ale chciałam być uprzejma :mrgreen: (tak naprawdę zapomniałam się i bałam się, że jeśli mu nie ustąpię to obleję egzamin :lol:)
Od tego momentu facet już się do niczego nie przyczepił - ba, nawet udało mi się go wciągnąć w miłą luźną pogawędkę na temat studiów. :cool:
A odnośnie 7 - ja na szczęście nie miałam tak wcześnie. Piszę "na szczęście", bo jak miałam jazdy kursowe o tej godzinie zawsze robiłam jakieś głupoty (raz omc nie zabiłam instruktora zapominając o ustąpieniu jadącemu prosto przy skręcaniu w lewo zmuszając instruktora do hamowania - aż nam się abs włączył a jego miny do komentarza "ty chciałaś jechać?" do końca życia chyba nie zapomnę :mrgreen:). Dlatego napisałam - wyśpij się dobrze. :)
Oj, jest to wspominać :D
Dla tych co się zastanawiają czy iść czy nie iść na kurs - IŚĆ! Nie wiadomo kiedy prawko się przyda a jak się trafi na fajnych instruktorów to można bardzo miło spędzić czas nauki :D A jaka radość jak się zda egzamin :mrgreen:
Gdyby nie Asahi, jego dar przekonywania i fajna ,,bryka'' pewnie do dzisiaj bym szła się na kurs :mrgreen:
Oj tak - dodało mi to trochę pewności siebie :)
No, to ja dziś zdałem. Gilvhs trzymam kciuki za 2 termin:D
No, to ja dziś zdałem. Gilvhs trzymam kciuki za 2 termin:D
Gratuluje. Nie dziękuję aby nie zapeszyć. Jutro na 7.00. Staram się nie denerwować tak znowu faszeruje się słodyczami i nie długo idę na siłownię trochę się zmęczyć to się lepiej wyśpię.
No to jutro całe forum trzyma kciuki od rana :)
Wyśpij się dobrze i powodzenia :)
Rafał_Sz
05-05-2010, 16:47
Trzymamy, trzymamy!
:)
Pomaga oblanie pierwszego egzaminu, serio, ja zdawalem 3 razy, za pierwszym robilem takie beznadziejne błędy ze sam sie sobie dziwilem, drugi też w stresie, a trzeci - totalna olewka, doslownie ziewalem podczas testu i co ? Zadnego bledu, wszystko elegancko.
Tak naprawde trudno jest sie pozbyć stresu za pierwszym podejsciem, wiadomo, presja, kasa itd.
Gratulacje i powodzenia dla drugiego kolegi!
kuba_rsx
06-05-2010, 08:17
Mimo że już de facto pewnie po egzaminie ale też trzymam kciuki ;)
Teraz powinny być werble w oczekiwaniu na nowinę ;)
Rafał_Sz
06-05-2010, 08:24
Proszę Państwa o uwagę. Egzamin praktyczny kandydata na prawo jazdy kat. B został przeprowadzony z wynikiem....
:)
(..)Proszę o sprawdzone porady ?
Walnij setę przed wszystkim - to cię uspokoi :D Jakby co to prawka nie stracisz :D
Rafał_Sz
06-05-2010, 08:34
Walnij setę przed wszystkim - to cię uspokoi :D Jakby co to prawka nie stracisz :D
I długo potem nie zrobisz...
;)
Ja mam nadzieję, że kolega się nie odzywa, bo opija sukces - czego mu serdecznie życzę :).
Rafał_Sz
06-05-2010, 14:48
Zaczynam się martwić...
Zaczynam się martwić...
Nie ma powodu ...
Ehh faktycznie jest powód do picia ... ale nie ze szczęścia. Nie potrafię opanować nerwów i normalnie funkcjonować podczas egzaminu to po pierwsze. Drugie dlaczego nie ma drugiej szansy na pier.... łuku ? Padało dosyć mocno, nie wszystko widziałem i za bardzo przytuliłem się do prawej strony, dotknąłem kołem pachołka i koniec egzaminu. Ehh. Postaram się poćwiczyć jogę, jakąś samokontrolę i podejdę ponownie. Tak szybko się nie poddam, będę walczył aż mi się uda.
Dokupię jeszcze kilka jazda, może to mi doda więcej pewności siebie.
Rafał_Sz
06-05-2010, 16:35
No cóż, widocznie do trzech razy sztuka. ;) Powodzenia!
Oj to przykro mi. Następnym razem pójdzie lepiej. Może pocieszy cię fakt, że moja koleżanka właśnie za 1 razem dała radę wyjechać na miasto, za 2 oblała na placu a za 3 zdała - a nóż sprawdzi się u ciebie ten sam scenariusz. A mój brat to nawet nie pamiętam ile razy zdawał ale zdał (w innym mieście po kilku latach przerwy i ponownym kursie) i teraz jeździ własnym autem. Będzie dobrze! :)
Odnośnie placu - ja musnęłam podstawkę pachołka i było po egzaminie - przepisy mówią, że egzamin jest przerywany bez możliwości powtórzenia zadania właśnie przy dotknięciu, przewróceniu itp pachołka, przejechaniu przez linię itd.
Powtórzyć możesz jeśli najedziesz tylko na linię ale jej nie przejedziesz, niedokładnie wjedziesz w kopertę, silnik ci zgaśnie itp.
velaskez
06-05-2010, 17:14
Czy ten łuk ma jakiś regulaminowy promień? Czy wymiar idzie jak leci :D We Wrocławiu łuk uczą jeździć na kozaku. Nie wiem, na jakim samochodzie jeździsz w Dzierżoniowie (mam tam dziadka, możemy kiedyś skoczyć na foty ;) ), bo we Wrocławiu jeździ się na Renault Clio. I promień skrętu łuku odpowiada idealnie jednemu okręceniu kierownicą o 360 stopni.
Życzę powodzenia! Uda Ci się.
Właśnie we Wrocławiu zdaję. Z byt dużego wyboru co do ośrodków nie ma poza Wrocławiem i Clio III zostaje Wałbrzych i Kłodzko na pandzie.
Swoją drogą bardzo lubię Wrocław, a w szczególności Rynek i Ostrów po zmroku. ;)
A jak by się zdawało w Dzierżoniowie, raczej nie było by takiego stresu. Własne miasto zna się od dzieciństwa, wracało się przez nie po spożyciu, zna się większość możliwych scenariuszy.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.