barbi
12-04-2010, 02:12
Nasza Kicia, tak ją nazwaliśmy, gdy do nas się wprosiła miała ponad rok (ocena weterynarza). Nie wybraliśmy jej, ONA wybrała nas. Przez kilka dni dokarmialiśmy ją w naszej piwnicy (tam ją znaleźliśmy), gdzie mamy piec do ogrzewania naszego mieszkania na parterze. W pewnym momencie Kicia poszła za moim mężem do naszego mieszkania, i tak już została. Przyjęliśmy ją (nie mieliśmy wyjścia :smile:). Weterynarz stwierdził, że kotek był po przejściach przemocy fizycznej, były jeszcze ślady. Długo ją oswajaliśmy, sama nie odeszła (mieszkając na parterze miała otwarte okno, wyskakiwała, ale zawsze wracała), ale też bardzo długo nie dawała się przytulić. Tak było przez kilka lat. Jest już u nas 11 lat. Ale powiem Wam, mówimy na nią Kicia (reaguje na to imię), ale jest traktowana jak księżniczka, bo też tak się zachowuje. Jest piękna i udziela swoich łask. Teraz ma w sobie bardzo dużo empatii, wyczuwa w każdym z domowników nastroje - jak podnosi się głos, to zaraz włącza się do dyskusji (miauczy), a jak nie daj boże podniesie głos mężuś na mnie , to zaraz ma pazurki i jej kiełki na sobie. A przy chorobie to jest coś niesamowitego, nawet na krok Kicia nie odstępuje wtedy chorego w domu, leży plackiem przy nim. Teraz jej uczucie do nas jest wręcz upierdliwe. Łaszenie to za mało, musi się wygadać -wymiauczeć (od początku do niej zwracaliśmy się czego chcesz Kicia?- i teraz odpowiada), musi otrzymać wystarczającą dzienną dawkę głaskania i jeszcze na wieczór wpierdzieli się do łóżka, i nie wiadomo o której wyjdzie (głaskanie i wyjdzie, albo głaskanie i spanko). Rozpisałam się, cała nasza rodzina jest niesamowicie związana emocjonalnie z Kicią. Niestety do tej pory nie udało mi się ją sfotografować (próbowałam już wiele razy- nie lubi tego). Teraz jest pierwsza próba.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img25.imageshack.us/i/kotek2ab1.jpg/)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img25.imageshack.us/i/kotek2ab1.jpg/)