PDA

Zobacz pełną wersję : Angielski fotolab pilnuje praw autorskich



Otiv
02-04-2010, 12:26
Jestem po prostu w szoku.

http://www.swiatobrazu.pl/angielski-fotolab-nie-wywola-dobrych-zdjec-19974.html
To jakaś paranoja, że dziś w czasach pełnej cyfryzacji, masy portali internetowych o fotografii i innych kursów, obsługa w fotolabie zarzuca ci brak praw autorskich. Powinni Pani Joannie wywołać te zdjęcia za free przez to zdarzenie a nie tylko przeprosić.

gregory63
02-04-2010, 13:05
W angli wszystko jest możliwe, z doświadczenia powiem, że nie jest to zbyt 'smartny' naród.

Boryszuk
02-04-2010, 13:11
No tak, jak się wywołuje w Bootsie (drogeria) to nic dziwnego.

gexik
02-04-2010, 13:17
no, tak, drogeria, zwalmy wszystko na drogerię, to czemu rosman na kubki czy inne koszulki łyka wszystko jak leci ?

jackrabbit
02-04-2010, 13:54
no, tak, drogeria, zwalmy wszystko na drogerię, to czemu rosman na kubki czy inne koszulki łyka wszystko jak leci ?

z tego samego powodu z ktorego na najblizszym zlomowisku mozesz sprzedac znak drogowy lub wlaz studzienki kanalizacyjnej

gexik
02-04-2010, 13:55
Przepraszam, patrzę na sprawy przez okulary "mnie będącego tam", gdzie nie poszedłem, Polacy :)

Na sprawę należy popatrzeć też pod względem daty dodania. Na ile to prawda a na ile spóźniony jeden dzień kawał 1 kwietniowy.

btw. znaków się nie złomuje (słupków) - zabiera się je na ogrodzenia :D

Al Koholik
02-04-2010, 14:12
A co wy macie do Bootsa? Mój cały rodzinny album robiony jest w Bootsie. Szybko, tanio, dobrze i na miejscu. Co prawda duże formaty wolę robić gdzie indziej ale te do albumu w sam raz. Tutaj standardowo mają cienki papier i przy formatach rzędu A4 trzeba uważać, żeby nie pogiąć zdjęcia.

samek
02-04-2010, 14:56
W angli wszystko jest możliwe, z doświadczenia powiem, że nie jest to zbyt 'smartny' naród.

A możesz coś więcej na temat tego Twojego doświadczenia i wniosków dotyczących narodu?

bloodcrawler
02-04-2010, 15:09
W angli wszystko jest możliwe, z doświadczenia powiem, że nie jest to zbyt 'smartny' naród.

Generalizując, uogólniając i wykazując się totalną ignorancja wynikającą z głupoty tak jak Ty stwierdzam, że my jesteśmy sto razy mniej "smartni" :D

samek
02-04-2010, 15:12
Generalizując, uogólniając i wykazując się totalną ignorancja wynikającą z głupoty tak jak Ty stwierdzam, że my jesteśmy sto razy mniej "smartni" :D

Otóż to właśnie. Ale jesteśmy genialni w przydzieleniu 'głupoty' narodowi, w którego progi zawitaliśmy - najczęściej 'za chlebem'.

Boryszuk
02-04-2010, 15:23
Otóż to właśnie. Ale jesteśmy genialni w przydzieleniu 'głupoty' narodowi, w którego progi zawitaliśmy - najczęściej 'za chlebem'.

Ksenofobia ekspansyjna? :)

doktor
02-04-2010, 15:56
Ale to niemalże detektywi. Powiązali fakt, że zdjęcia oddała blondynka z tym, że fotografie są świetne technicznie. Zastanawia mnie, skoro podejrzewali naruszenie praw autorskich, to czy zadali sobie trud sprawdzenia EXIFa, profilu załączonego z aparatu, podobnej daty powstania plików. Może wystarczyło zapytać klientkę czy wykonała te zdjęcia. Co za chamownia, żeby domagać się jako warunku wykonania usługi dowodu, że klient jest zawodowym/profesjonalnym fotografem. Wydaje mi się, że również w GB naruszenie praw autorskich nie jest ścigane z urzędu tylko na wniosek pokrzywdzonego. Czy może standardowym pytaniem gdy idziesz z dzieckiem do przedszkola jest: czy pan je zrobił?

elix
02-04-2010, 20:38
Nawet gdy obie panie pokazały się w fotolabie, na obsłudze nie wywarło to żadnego wrażenia. W związku z tym pani Małgorzata wróciła do Polski bez zdjęć.

Ale tam musi być bieda na tych wyspach skoro mają tylko jeden lab... i to na dodatek w drogerii ;)

Erie
02-04-2010, 21:09
z tego samego powodu z ktorego na najblizszym zlomowisku mozesz sprzedac znak drogowy lub wlaz studzienki kanalizacyjnej

spróbuj... a potem powtórz te samo - mój kolega zabawił się w prowokację dziennikarską - wziął zataszczył właz z remontowanej studzienki (ulica była zamknięta, za zgodą ekipy remontowej i... policji to zabrał) i natychmiast został zatrzymany, przyjechali inni gliniarze i wcale to tak nie wygląda jak mówisz - inne rzeczy z garażu owszem, ale akurat włazu nie polecam wieźć na złom ;)

statler
02-04-2010, 21:24
W angli wszystko jest możliwe, z doświadczenia powiem, że nie jest to zbyt 'smartny' naród.

Mój kolega ma identyczne przemyślenia nt. angoli. Pracował tam trzy lata i mówił, że jego zmiennicy ze zmywaka w Londynie inteligencją nawet do pięt nie dorastali jego kolegom z uczelni w kraju...

jackrabbit
02-04-2010, 21:26
Mój kolega ma identyczne przemyślenia nt. angoli. Pracował tam trzy lata i mówił, że jego zmiennicy ze zmywaka w Londynie inteligencją nawet do pięt nie dorastali jego kolegom z uczelni w kraju...

ladnie podsumowane :)

szymony
02-04-2010, 21:32
spróbuj... a potem powtórz te samo - mój kolega zabawił się w prowokację dziennikarską - wziął zataszczył właz z remontowanej studzienki (ulica była zamknięta, za zgodą ekipy remontowej i... policji to zabrał) i natychmiast został zatrzymany, przyjechali inni gliniarze i wcale to tak nie wygląda jak mówisz - inne rzeczy z garażu owszem, ale akurat włazu nie polecam wieźć na złom ;)
Ja też nie. Ciężkie duże, a płacą słabo :razz:
Teść prowadził punkt skupu żelastwa wszelkiego. Trochę się naoglądałem czego to ludzie nie przytargają, w mundurach różnych kolorów, też.

woytec60
03-04-2010, 08:47
To wygląda jak spóźniony żart primaaprilisowy.
Co ma technik w fotolabie do praw autorskich? Co jego to, KJM, obchodzi?
On ma drukować co mu dadzą a nie osądzać praw autorskich klienta, od tego jest prokuratura i sądy a i one muszą dobrze popracowac żeby udowodnić naruszenie praw.
A tu jakaś obsługa fotolabu "od ręki" feruje wyroki i odmawia wykonania płatnej usługi.
Szok.
Co prawda firma przeprosiła tę panią ale ja próbowałbym sił w sądzie. Dla zasady.
Przecież to kompletny idiotyzm, coś na miarę listonosza, za komuny sprawdzającego, czy jest odbiornik telewizyjny bądź radiowy w domu i podającego informację "gdzie trzeba".
Każdy szanujący się sąd powinien dowalić im karę.
A może się mylę?
Jeśli tak, to orwellowski model społeczeństwa jest coraz bliżej...

Marian K
03-04-2010, 09:53
Ten wątek jest dla tych co piszą "w tym kraju" czyt.Polsce. Okazuje się że tych "krajów" jest więcej.

krisunio
03-04-2010, 10:15
robiłem rodzinną sesję bratu. On, żona, dziecko. Studio u mnie. Dostali mailem zdjęcia do wywołania u siebie w UK.
Musiałem przesłać zgodę na wywołanie tych zdjęć, z podpisem i najlepiej pieczątką firmową.
Byłem w wielkim szoku, ale co zrobić...

jurekb
03-04-2010, 10:26
W angli wszystko jest możliwe, z doświadczenia powiem, że nie jest to zbyt 'smartny' naród.


A możesz coś więcej na temat tego Twojego doświadczenia i wniosków dotyczących narodu?


Generalizując, uogólniając i wykazując się totalną ignorancja wynikającą z głupoty tak jak Ty stwierdzam, że my jesteśmy sto razy mniej "smartni" :D


Otóż to właśnie. Ale jesteśmy genialni w przydzieleniu 'głupoty' narodowi, w którego progi zawitaliśmy - najczęściej 'za chlebem'.

Dlaczego się czepiacie gregory63 wyraził swoją opinię, a że trochę uogólnił ....

Czy 'smartne' jest montowanie dwóch kranów, jeden tylko z zimną a drugi z gorącą wodą jeśli tzw baterię wymyślono blisko sto lat temu? A do mieszania wody używanie gumowych nakładek nasadzanych na wylewki?
Dzięki temu że nasi budowlańcy zawitali na wyspy to w wielu wyspiarskich domach mają nareszcie nowoczesne baterie :mrgreen:

A ponadto nie tylko my mamy tendencję do naśmiewania się z innych. Czy zapomineliście o tzw "Polish Jokes" jak z nas ryją angole i amerykanie?

gALL
03-04-2010, 10:39
Mój kolega ma identyczne przemyślenia nt. angoli. Pracował tam trzy lata i mówił, że jego zmiennicy ze zmywaka w Londynie inteligencją nawet do pięt nie dorastali jego kolegom z uczelni w kraju...

No to mial niezly punk odniesienia zmywak kontra uczelnia ... Przykre ale prawdziwe, polski magister w UK na zmywaku to nic nowego.

Ponad polowa naszych na Wyspach tez nie grzeszy inteligencja, ale latke "durnego" przypina autochtonom. Oczywiscie "nasi madrale" zaraz kombinuja jak "zarobic" na ubezpieczeniu samochodu, czy "obsludze czekow" dla innych "madrych" naszych bez znajomosci j. angielskiego. Idealnym miejscem jest na dowiedzenie sie, co piszczy w naszej spolecznosci jest dowolny "polski sklep", taka polszczyzna Mickiewicza, ze hr. Fredro przy tym to przedszkolaczek.

Mieszkalem chwile w Luton i to tam "polaczek" ma late przyslowiowego wiejskiego glupka. Najlepsza jest swiezynka, co dopiero wyladowala na wyspach i z tego "nieludzkiego jezyka" zna tylko "haj mejt". Pelne pole do popisu dla "pomocnych raczek" w "zalatwieniu wszystkiego" (potwierdzenia adresu, realizacji czekow ...).

Autochtoni inaczej podchodza do prawa/przepisow i w wiekszosci przestrzegaja, a nie szukaja dziury jak je naciagnac do wlasnych interesow.

Prosze, nie myl "kombinatorstwa, cwaniactwa" z madroscia.

Boryszuk
03-04-2010, 10:42
No to mial niezly punk odniesienia zmywak kontra uczelnia ... Przykre ale prawdziwe, polski magister w UK na zmywaku to nic nowego.



gALLu, toż to co zacytowałes aż ocieka ironią. Z całą resztą Twojej wypowiedzi zgadzam się bez żadnych zastrzeżeń.

gALL
03-04-2010, 10:47
Czy 'smartne' jest montowanie dwóch kranów, jeden tylko z zimną a drugi z gorącą wodą jeśli tzw baterię wymyślono blisko sto lat temu? A do mieszania wody używanie gumowych nakładek nasadzanych na wylewki?
Dzięki temu że nasi budowlańcy zawitali na wyspy to w wielu wyspiarskich domach mają nareszcie nowoczesne baterie :mrgreen:

Jak widac malo wiesz o tutejszych przepisach dotyczacych instalacji wodnej oraz skad to sie wzielo. Zauwaz, ze to "nowoczesne" krany na wyspach nie sa takie same jak w Europie. One maja wbudowany zawor zwrotny. I nie sa tak prosto podlaczone jak w PL.

Nie przesadzaj z tymi naszymi budowlancami, bo troche jezdze po budowach/remontach szpitali, centrow danych i poza tynkarzami-gipsiarzami to tylko jednego technika spotkalem, pracujacego na firmy dostarczajacej uklady samoczynnego zalaczania rezerwy. Polakow przy drogich i nowoczesnych technologiach nie ma, inzynierow pracujacych w zawodzie prawie jak na lekarstwo, osob ktore przeszly ze "zmywaka" czy "remontu domku" do pracy w swoim wyuczonym zawodzie tez.

freefly
03-04-2010, 10:58
Dlaczego się czepiacie gregory63 wyraził swoją opinię, a że trochę uogólnił ....

Czy 'smartne' jest montowanie dwóch kranów, jeden tylko z zimną a drugi z gorącą wodą jeśli tzw baterię wymyślono blisko sto lat temu? A do mieszania wody używanie gumowych nakładek nasadzanych na wylewki?
Dzięki temu że nasi budowlańcy zawitali na wyspy to w wielu wyspiarskich domach mają nareszcie nowoczesne baterie :mrgreen:

Przecież właściciel mieszkań z systemem gorących łóżek dla Polaków nie będzie wydawał pieniędzy, żeby wymienić krany na współczesne.
Wielu z naszych rodaków, którzy wyjechali do pracy wyspy do niedawna musieli nosić wodę ze studni do domu, bo wodociągi gmina im zafundowała 10 lat temu. A teraz to nabijają się z dwóch kranów.


A ponadto nie tylko my mamy tendencję do naśmiewania się z innych. Czy zapomineliście o tzw "Polish Jokes" jak z nas ryją angole i amerykanie?

Będąc w USA sam ryłem z naszych, bo inaczej się nie da. Mentalność jest tragiczna.

jurekb
03-04-2010, 11:02
Będąc w USA sam ryłem z naszych, bo inaczej się nie da. Mentalność jest tragiczna.

No widzisz, po co więc takie oburzenie, że gość z ironią potraktował wyspiarzy.

Tym bardziej, że zachowanie pracowników labu świadczy o tym jaki poziom reprezentuje przeciętny angielski fotoamator. Zdjęcia za dobre to pewnie kradzione szok!

Keek
03-04-2010, 15:30
...skad to sie wzielo...

Skad? :)

spiritwood
03-04-2010, 15:39
Jak widac malo wiesz o tutejszych przepisach dotyczacych instalacji wodnej oraz skad to sie wzielo.

Również - bez żadnej ironii i ukrytych podtekstów - proszę o wyjaśnienie, skąd to się wzięło. Umycie zębów w hotelu w UK graniczy z cudem, bo albo Ci szkliwo pęka, albo parzysz sobie język ;)

jackrabbit
03-04-2010, 15:46
Również - bez żadnej ironi i ukrytych podtekstów - proszę o wyjaśnienie skąd to się wzięło. Umycie zębów w hotelu w UK graniczy z cudem, bo albo Ci szkliwo pęka, albo parzysz sobie język ;)

to nic, lepszy jest prysznic z ktorego leci woda ciepla i zimna jednoczesnie, ale nie wymieszana!

Marian K
03-04-2010, 16:03
Również - bez żadnej ironii i ukrytych podtekstów - proszę o wyjaśnienie, skąd to się wzięło. Umycie zębów w hotelu w UK graniczy z cudem, bo albo Ci szkliwo pęka, albo parzysz sobie język ;)

Popieram.
Gdyby nie nastrój świąteczny,napisałbym-żądam.:)
Moim zdaniem jest okazja "powozić" się na durnym fotolabie i jego załodze,to zróbny to,ale dajmy spokój reszcie -... zresztą, na resztę przyjdzie czas.:)

pawelp
03-04-2010, 16:13
Również - bez żadnej ironi i ukrytych podtekstów - proszę o wyjaśnienie skąd to się wzięło. Umycie zębów w hotelu w UK graniczy z cudem, bo albo Ci szkliwo pęka, albo parzysz sobie język ;)

A nie prościej i ekologicznie użyć kubka? :>

spiritwood
03-04-2010, 17:05
A nie prościej i ekologicznie użyć kubka? :>

Ekologiczniej chyba nie, jeśli już to higieniczniej. Ja jednak umiem pić wodę / płukać usta nie dotykając kranu ;) Poza tym w hotelu nie zawsze jest kubek.

jackrabbit
03-04-2010, 17:08
Ja jednak umiem pić wodę / płukać usta nie dotykając kranu

jak zwierze! moj pies tez tak potrafi :D

spiritwood
03-04-2010, 17:09
Ano, i od naszych braci mniejszych można się czegoś nauczyć ;)

ekonet
03-04-2010, 17:11
Ekologiczniej chyba nie, jeśli już to higieniczniej. Ja jednak umiem pić wodę / płukać usta nie dotykając kranu ;) Poza tym w hotelu nie zawsze jest kubek.
Ekologiczniej jest z kubka, jeśli wykorzysta się całą zawartość. ;)

Marcinie, wpadaj do mnie na noclegi we Wr, kubek się zawsze znajdzie. I wypełniacz do kubka też. :)

spiritwood
03-04-2010, 17:21
Spoko ;)
Akurat we Wrocku kubki w Hotelu Wrocław są kryształowe, ale wiadomo, że wolę Twój kubek z ekologiczną wkładką ;)

ekonet
03-04-2010, 17:27
Spoko ;)
Akurat we Wrocku kubki w Hotelu Wrocław są kryształowe, ale wiadomo, że wolę Twój kubek z ekologiczną wkładką ;)
A - i masz pozdrowienia od Alka Mrożka. ;)

pawelp
03-04-2010, 17:37
Ekologiczniej chyba nie, jeśli już to higieniczniej.
Dlaczego nie ekologiczniej? Lejesz do niego tyle wody ile potrzebujesz...


Ja jednak umiem pić wodę / płukać usta nie dotykając kranu ;) Poza tym w hotelu nie zawsze jest kubek.
W sklepach do dostania są zestawy opakowanie na szczoteczkę+mydelniczka+...kubek :>

Zawsze można użyć, zamiast kubka, szklanki, filiżanki itp... :P

spiritwood
03-04-2010, 17:38
A - i masz pozdrowienia od Alka Mrożka. ;)

Merci!

gALL
03-04-2010, 20:59
Dwa krany, poniewaz zimna woda z wodociągu ma wyższe ciśnienie, a ciepła jest podgrzewana w domu. Istnieje ryzyko cofania się wody z jednego obwodu do drugiego i istnieje zagrożenie bakteriami. Stad obowiazek stosowania zaworow jednokierunkowych.

Do tego dochodza wariackie przepisy BHP, typu: pochylając się nad umywalką w celu umycia twarzy nie można rozwalić sobie o baterię czoła, bo krany są po bokach.

Woda pitna na bank jest tylko w kuchni. W lazience woda czesto jest ze zbiornika umieszczonego na strychu, zbiornik moze byc otwarty. Kto raz widzial, co mozna zalezc w tym zbiorniku, to wiecej nie napije sie wody w lazience.

Władca Pixeli
03-04-2010, 21:54
Wiele osób śmieje się z labu, ale trzeba też spojrzeć z innej strony bo zdarzają się przypadki jak opisane dziś na forum
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=139061
Tak naprawdę jeżeli to prawda, to gość może skarżyć nie tylko złodzieja zdjęć, ale i NG, że np. nie wymagali specjalnych oświadczeń potwierdzających prawa do zdjęć, weryfikowali oryginalnego zbioru itp.
Jeżeli ktoś kupi kradziony aparat to policji nie obchodzi, że o tym nie wiedzieliśmy. Zabiorą aparat i będziemy szczęśliwi jak nas nie posądzą o paserstwo.
Ten sam problem może mieć lab, więc nie dziwmy się, że czasami dmuchają na zimno.

ekonet
03-04-2010, 22:15
Lab ma wykonać prace, które zleci mu klient. I tyle. A tutaj się ośmieszyli po prostu. Nadgorliwość...

Kiedyś oddałem do labu (Empik przy pl. Kościuszki we Wrocławiu) zdjęcie szarego kota na bordowym kocu - dostałem zdjęcie białego kota na różowym kocu (negatyw był naświetlony prawidłowo). Ujrzawszy tego rzadkiej maści knota oświadczyłem nadętej pani, że nie odbiorę tego i nie zapłacę, na co pani "tak to jest, gdy się robi kompaktem z odległości mniejszej, niż jeden metr". Jakoś tak się złożyło, że miałem tego "kompakta" przy sobie i wyłożyłem pani na ladę Canona (wiem, wiem) AE-1 Program z dużym Metzem na słupku oraz z Vivitarem S-1 i powiedziałem "oto pani kompakt". Mina pani - bezcenna... ;)

doktor
03-04-2010, 23:30
No nie przekonacie mnie, że gość w labie łypnięciem jednym okiem na facjatę klienta a drugim na fotkę jest w stanie określić czy to jego autorstwa foty. Poza kwestią umiejętności to jakie ma po temu uprawnienia? Nie znam brytyjskich przepisów (i wygląda na to, że dobrze, że to nie mój problem), ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w Polsce. Nie chciałbym być w skórze gościa co by do mnie takie wyrazy powiedział. Jeśli uważa, że miało miejsce przestępstwo to niech zawiadomi policję. Nie widzę powodu tłumaczenia się sprzedawcy w labie dlaczego mój np. ojciec wywołuje odbitki z moich zdjęć.

Erie
03-04-2010, 23:50
jezeli na zdjęciach nie ma ewidentnego złamania prawa (np. pornografia dziecięca, zdjęcia z "miłości" do zwierząt itp) to lab ma po prostu wlać odpowiednią chemię w odpowiednie miejsce, włożyć odpowiedni papier w odpowiednią dziurę i wydać nam po zapłaceniu odbitki, a nie bawić się w określanie, czy jestem albo nie jestem autorem zdjęcia.

Marian K
04-04-2010, 00:30
Dwa krany, poniewaz zimna woda z wodociągu ma wyższe ciśnienie, a ciepła jest podgrzewana w domu. Istnieje ryzyko cofania się wody z jednego obwodu do drugiego i istnieje zagrożenie bakteriami. Stad obowiazek stosowania zaworow jednokierunkowych.

Do tego dochodza wariackie przepisy BHP, typu: pochylając się nad umywalką w celu umycia twarzy nie można rozwalić sobie o baterię czoła, bo krany są po bokach.

Woda pitna na bank jest tylko w kuchni. W lazience woda czesto jest ze zbiornika umieszczonego na strychu, zbiornik moze byc otwarty. Kto raz widzial, co mozna zalezc w tym zbiorniku, to wiecej nie napije sie wody w lazience.

Jeżeli to co napisałeś jest prawdą ,choćby w połowie , to ja wolę Polskę.Zresztą bez tego wątku też wolałem.
Dobrze napisał Erie,te jełopy z labu są jak d. od sr...a.
gALL,czy w łazience angielskiej ,nad wanną,wisi koło ratunkowe.Teraz wiem że to nie dowcip-Anglik w kasku,myje twarz nad umywalką.

jackrabbit
04-04-2010, 03:54
gALL,czy w łazience angielskiej ,nad wanną,wisi koło ratunkowe.

w lazience to moze nie, ale w przy kazdym akwenie wodnym o pojemnosci wiekszej niz 200 litrow kolo ratunkowe bedzie :)


tylko wiesz co, wole ta angielska asekuracje niz polskie "mamy w dupie BHP, pracownika mozna wymienic"

eskimos
04-04-2010, 08:34
Dwa krany, poniewaz zimna woda z wodociągu ma wyższe ciśnienie, a ciepła jest podgrzewana w domu. Istnieje ryzyko cofania się wody z jednego obwodu do drugiego i istnieje zagrożenie bakteriami. Stad obowiazek stosowania zaworow jednokierunkowych.

Do tego dochodza wariackie przepisy BHP, typu: pochylając się nad umywalką w celu umycia twarzy nie można rozwalić sobie o baterię czoła, bo krany są po bokach.

Woda pitna na bank jest tylko w kuchni. W lazience woda czesto jest ze zbiornika umieszczonego na strychu, zbiornik moze byc otwarty. Kto raz widzial, co mozna zalezc w tym zbiorniku, to wiecej nie napije sie wody w lazience.

To chyba jest jakiś średniowieczny wymysł którego jeszcze nie usunęli z prawa budowlanego czy innego urzędu ( coś w stylu wciąż obowiązującego "Wyłączając niedziele, wolno strzelać do Szkotów z łuku" . W Norwegii też tylko zimna woda jest dostarczana z wodociągów a ciepła podgrzewana w domu a dwa krany można znaleźć tylko w starych prawie stu letnich chałupkach i to tylko dlatego że całość domu jest zrobiona na antyk i nowiutka bateria nie jak nie pasuje do wystroju z XIX wieku . W pozostałych są zwykłe baterie , nie ma żadnego cofania się wody , od tego są zawory jednokierunkowe . Żeby było śmieszniej Norwegii do lat pięćdziesiątych zanim znaleźli ropę bliżej było do biedy i dziczy afrykańskiej niż cywilizowanej Anglii a i w Polsce są bloki czy domy gdzie właściciele dostają tylko zimną wodę i jakoś normalna bateria działa .

mikkay
04-04-2010, 11:08
Wiele osób śmieje się z labu, ale trzeba też spojrzeć z innej strony bo zdarzają się przypadki jak opisane dziś na forum
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=139061

Z tym, że to jest zupełnie inna sytuacja. W podanym przez Ciebie przypadku mamy przypisywanie sobie autorstwa do cudzego zdjęcia, czyli kradzież praw autorskich.

A nasza pani z Anglii, wydaje mi się, że może sobie zrobić odbitkę opublikowanego przez Sailora, Ciebie, mnie (w co wątpię :P) zdjęcia i powiesić nad łóżkiem w ramach dozwolonego użytku osobistego. Przyznam, że na początku swojej przygody z fotografią tak kiedyś zrobiłem. Szalałem za jednym zdjęciem, ściągnąłem z neta, zaniosłem do labu, zrobiłem odbitkę i byłem zadowolony.

jurekb
04-04-2010, 12:21
tylko wiesz co, wole ta angielska asekuracje niz polskie "mamy w dupie BHP, pracownika mozna wymienic"
Widzę, że niewiele wiesz o naszych, polskich przepisach BHP i o ich przestrzeganiu.

A jeśli, uzasadnieniem podwójnych kranów ma być to co napisał gALL to tylko potwierdza opinię wyrażoną przez gergory63

jackrabbit
04-04-2010, 12:35
Widzę, że niewiele wiesz o naszych, polskich przepisach BHP i o ich przestrzeganiu.

wystarczy popatrzec jak czesto zdarzaja sie wypadki, ile osob jest na rentach.. szczegolnie biorac pod uwage liczbe zakladow produkcyjnych w Polsce i w UK

bo fakt, o BHP wiem nie za duzo, ale za to moge podac przyklady z pokrewnej dziedziny czyli "czas pracy kierowcow"...

oj smiejemy sie z "glupoty" Anglikow ale zauwazmy ze po otwarciu granic sredni poziom IQ zaczal sie u nich podnosic a u nas opadac ;)

jurekb
04-04-2010, 12:56
wystarczy popatrzec jak czesto zdarzaja sie wypadki, ile osob jest na rentach.. szczegolnie biorac pod uwage liczbe zakladow produkcyjnych w Polsce i w UK


Renty to jest osobny temat :) ZUS wiele o tym pewnie wie. Wierz mi w Polsce nie jest wcale tak źle z BHP.

jackrabbit
04-04-2010, 13:06
Renty to jest osobny temat :) ZUS wiele o tym pewnie wie. Wierz mi w Polsce nie jest wcale tak źle z BHP.

oj, nie jestem w stanie kontynuowac tej dyskusji, literki Z,U i S podnosza mi cisnienie tak skutecznie ze musze sie napic :D

jackrabbit
05-04-2010, 13:52
no wlasnie malo nie padlem ze smiechu

nie wynajmuje mieszkania, mam tylko pokoj i mieszkam z lokalesami

dzisiaj sie budze i slysze jak planuja pojsc do fotografa, zrobic zdjecia swojemu bobasowi, zaplacic za jedna kopie, pozniej pojsc do tesco i zeskanowac, przy okazji wyszlo na to ze z tylu zdjecia jest jakis watermark i kombinuja jak go ukryc zeby obsluga nie zauwazyla :) przy okazji taka argumentacje uslyszalem "to jest moj syn, nie moga mi zabronic kopiowac jego zdjec" :d

freefly
05-04-2010, 16:15
oj smiejemy sie z "glupoty" Anglikow ale zauwazmy ze po otwarciu granic sredni poziom IQ zaczal sie u nich podnosic a u nas opadac ;)

Mój kumpel ciągle powtarzał, że jego szef to tuman, idiota i głupek. Pytanie, kto u kogo pracuje? I kto w takim razie jest głupi?

jackrabbit
05-04-2010, 16:36
Mój kumpel ciągle powtarzał, że jego szef to tuman, idiota i głupek. Pytanie, kto u kogo pracuje? I kto w takim razie jest głupi?

pytanie jakich masz kumpli ;)

gregory63
01-06-2010, 16:45
Może odświeże troche wątek,- do kranów można dołączyć jeszcze napisy dla pieszych na drodze: look left, look right.

grudzinsky
01-06-2010, 17:58
Może odświeże troche wątek,- do kranów można dołączyć jeszcze napisy dla pieszych na drodze: look left, look right.

z tymi napisami na ulicach to akurat dobrze, bo bardzo duzo turystow przyjezdza do UK i oni bardzo czesto wchodza na ulice patrzac w zla strone ;)

a na butelkach plastikowych, znaczy sie na korkach napisane jest:
"open by hand" :D jakby tego nie napisali to zastanawia mnie jak by to tubylcy otwierali? okiem? :D

gregory63
01-06-2010, 18:35
Jeden anglik opowiadał mi o przygodzie pewnej znajomej, jak chciała zwrócić wadliwy kabel komputerowy do sklepu: sprzedawca zapytał, czy podłączony kabel był wyprostowany, odpowiedziała, że raczej nie, wtedy sprzedawca wyjaśnił, że teraz to wszystko jest w systemie zero-jedynkowym i zero jest okrągłe to nie ma problemu, gorzej jest z jedynką bo nie chce przejść przez kabel :-D

miron19j
01-06-2010, 19:02
Jeden anglik opowiadał mi o przygodzie pewnej znajomej, jak chciała zwrócić wadliwy kabel komputerowy do sklepu: sprzedawca zapytał, czy podłączony kabel był wyprostowany, odpowiedziała, że raczej nie, wtedy sprzedawca wyjaśnił, że teraz to wszystko jest w systemie zero-jedynkowym i zero jest okrągłe to nie ma problemu, gorzej jest z jedynką bo nie chce przejść przez kabel :-D
to tak jak jeden gościu wmawiał klientce, że żelazko słabo grzeje, bo ma kontakt nad podłogą. I prąd pod górę ma ciężej.

GeparD
02-06-2010, 02:05
Jeżeli to co napisałeś jest prawdą ,choćby w połowie , to ja wolę Polskę.Zresztą bez tego wątku też wolałem.
Dobrze napisał Erie,te jełopy z labu są jak d. od sr...a.
gALL,czy w łazience angielskiej ,nad wanną,wisi koło ratunkowe.Teraz wiem że to nie dowcip-Anglik w kasku,myje twarz nad umywalką.

nie, kola nie ma ale w 90% jest gasnica badz koc, a w kazdym gniazdku elektrycznym i wtyczce jest bezpiecznik, i zycze szczescia w znalezieniu wlacznika swiatla na scianie w lazience/toalecie, wlacznik jest na suficie, z ktorego wisi sznurek, za ktory trzeba pociagnac by wlaczyc/wylaczyc swiatlo do tego czujnik dymu oraz czasem wespol z czujnikiem ciepla

na poczatku wydawalo mi sie to glupie i wogole - z perspektywy czasu uwazam za logiczne

miron19j
02-06-2010, 13:15
na poczatku wydawalo mi sie to glupie i wogole - z perspektywy czasu uwazam za logiczne
jeżeli chodzi o bezpieczniki w gniazdkach, czujniki dymu to jestem na tak. Natomiast wyłącznik na suficie uważam za nielogiczny. Przecież para (a tej w łazience bywa sporo) idzie do góry i może spowodować jakieś zwarcie. O ile wyłącznik klawiszowy można uszczelnić, o tyle sznureczek już nie tak łatwo.

grudzinsky
02-06-2010, 17:21
chodzi o to, zze jak masz mokra lape i chcesz wylaczyc swiatlo to cie prad nie kopnie ;) a jak masz na scianie to cie moze trzepnac nawet smiertelnie ;) ja np u siebie w chacie nie mam zadnego gniazdka w lazience...nic a nic. golic sie musze w sypialni ;) po kilku latach zycia w takich warunkach mozna sie przyzwyczaic do wszystkiego :)

miron19j
02-06-2010, 23:16
chodzi o to, zze jak masz mokra lape i chcesz wylaczyc swiatlo to cie prad nie kopnie ;) a jak masz na scianie to cie moze trzepnac nawet smiertelnie
przesadzasz. Są gniazdka i wyłączniki hermetyczne. O ile gniazdka to sprawa problematyczna, to wyłączniki są naprawdę hermetyczne. Robiliśmy kiedyś, tak dla zabawy, testy. Polewaliśmy wyłącznik, żeby sprawdzić, kiedy woda dojdzie do styków. Nie dało się. nawet zanurzenie w wiadrze wytrzymał.

Grabasimo
03-06-2010, 08:28
Mój kolega ma identyczne przemyślenia nt. angoli. Pracował tam trzy lata i mówił, że jego zmiennicy ze zmywaka w Londynie inteligencją nawet do pięt nie dorastali jego kolegom z uczelni w kraju...

przez 3 lata na zmywaku wow

Fenek
03-06-2010, 10:33
Jeszcze jakieś "dziwactwa" na które mam się przygotować? Bo jadę na praktyki do Anglii na wakacje i już się boję... :mrgreen:

GeparD
05-06-2010, 09:40
nie ma sie czego bac :) kwestia przyzwyczajenia - do tego w moim przypadku dochodzi miejsce zamieszkania (patrz historia - i to nie ta o Tytanicu ;) ) i naprawde bywa calkiem ciekawie...

jedna z waznych (nie zartuje) spraw jest placenie gotowka w kasach, trzeba pamietac ze pieniadze dajemy do reki a nie kladziemy na tacke/lade itp - tak samo odbieramy reszte - dostajemy ja do reki. Kazdy inny sposob jest odbierany za zniewage. Co do innych rzeczy to mysle ze szybko wylapiesz roznice miedzy zwyczajami Polakow od Anglikow/Irlandczykow