Zobacz pełną wersję : Tryb LAB - jakiś tutek??
cavalieres
18-03-2010, 20:52
Cześć wszystkim,
Znacie może jakąś stronkę z tutkiem bądź artykułem gdzie pokazany jest proces edycji zdjęcia w trybie LAB. Chodzi mi dokładnie o proces wydobywania drobnych szczegółów z fotki (coś w stylu procesu edycji zdjęcia skały opisanego w książce "Rozwiązanie zagadki kanionu" Dana Margulisa) ewentualnie inny tutek pokazujący możliwości tego trybu (z wyłączeniem wyostrzania zdjęcia)
Z góry bardzo dziękuje za pomoc
A takie coś ?
http://www.cyfrografia.pl/korekcjawlab.html
cavalieres
18-03-2010, 22:37
Dzięki za pomoc, ale to już widziałem. Poszukuje czegoś innego - powiedzmy bardziej zaawansowanego
Dan Margulis: Rozwiazanie zagadki kanionu
http://helion.pl/ksiazki/pholab.htm
Jedna z lepszych ksiazek, jakie czytalem. A ogolnie ksiazki Margulisa sa wysmienite!
Użycie L*a*b do edycji zdjęć jest rozwiązaniem mało koszernym, a Margulis to stary zamulator.
Zduplikuj i zdesaturuj warstwę ze zdjęciem, Filter>Other>High Pass, Desaturate, zmień tryb mieszania warstwy na Overlay - z wartością filtra musisz poeksperymentować, z warstwy możesz maseczką elegancko usuwać obszary, w których ostrzenie jest zbędne, a sterując jasnością pędzla na masce możesz uzyskać modulację siły działania efektu.
yyyy...ale autorowi chyba chodziło o tutek z wyłączeniem wyostrzania, znaczy się że wyostrzanie nie...czy jakoś tak. btw Margulis rzeczywiście ma dość dziwny styl pisania w sensie takim, że ciężko znaleźć kolejnych kilka stron bez autopromocji, ale źle się jego książek nie czyta, znaczy mi się źle ich nie czytało.
A co do trybu lab i wyciągania szczegółów to ja nie wiem, czy najlepszym wyjściem nie jest po prostu eksperymentowanie z krzywymi, aczkolwiek zgadzam się w całości z tekstem powyżej, że jest to rozwiązanie "mało koszerne", natomiast ma zaletę...szybkość edycji :D
cavalieres
19-03-2010, 12:55
Dzięki Czornyj za pomoc, ale tak jak Look pisze, szukam przykładu edycji zdjęcia w trybie LAB, ale nie chodzi mi o wyostrzanie za pomocą tej przestrzeni. Szukam czegoś innego, czegoś co udało się osiągnąć za pomocą tej przestrzeni barw i wynik tej edycji jest znacznie lepszy (bądź łatwiejszy do uzyskania) od edycji w innych trybach.
Wiem, że ta przestrzeń daje bardzo duże możliwości edycyjne, ale nie mogę znaleźć nic o niej więcej poza tą książką :(
Chyba się poddam, choć tego nie lubię ...
Forsowana przez Margulisa i jego akolitów teza, jakoby za pomocą edycji w przestrzeni L*a*b można było osiągnąć bógwico jest fałszywa.
Sama przestrzeń wogóle nie powstała jako przestrzeń edycyjna, bo wyprowadzono ją z CIE XYZ w 1976, gdy cyfrowa edycja zdjęć stosowana była jakby dość nienachalnie ;)
Co nie oznacza, ze nie mozna w niej pracowac.
Wszystko można - jest tylko pytanie o sens. Profesjonalne obiegi pracy dlaczegoś oparte są na syntetycznych przestrzeniach edycyjnych RGB, a nie na L*a*b - bynajmniej nie bez powodu.
Andrzej Olender
19-03-2010, 16:04
LAB jest mało praktyczny już tłumaczę dlaczego. Osoby które lubią mieć cały projekt zapisany w poszczególnych warstwach, ładnie opisany mają problem. Przy przechodzeniu na tryb LAB, PS nakaże nam scalić wszystkie warstwy. Dla osób które scalają co krok warstwy nie będzie to problem. Dla mnie osobiście to dyskwalifikacja.
Ta.... Nic nie nakaże... Pyta czy spłaszczyć czy nie...
Pozdrawiam
Andrzej Olender
19-03-2010, 23:35
Ta.... Nic nie nakaże... Pyta czy spłaszczyć czy nie...
Pozdrawiam
Właśnie sprawdziłem w CS4, faktycznie nie trzeba, dałbym głowę uciąć że w CS2 nakazywało...
W CS3 też nakazuje
U mnie CS3 pyta czy spłaszczyć.
W LABie można fajnie podkrecic kolorki , i łatwo można Dodge&Burn'owac :), o ostrzeniu nie wspominając, ale o tym już pisaliście wcześniej. Szukam też nowych rozwiązań, przy obróbce w tej przestrzeni.
pozdrawiam.
BlackRoger
25-03-2010, 01:50
CS2 też pyta o spłaszczanie warstw. Przynajmniej moja ;)
CS2 też pyta o spłaszczanie warstw. Przynajmniej moja ;)
CS i poprzednie PS też pytały o "spaszczenia" Jedynego czego nie przetrawi konwersja na Lab to adjustment layers. I te musimy spłaszczyć lub z nich zrezygnować i na nowo wstawić je już w trybie Lab. Dzieje się tak ze względu na odmienne zarządzanie chrominacją i luminacją w tym trybie. Po prostu nie ma możliwości by w Lab-ie działała np. warstwa Chanel mikser. A Lab? Zaletą jest to że przy manipulacji kolorem nie zmieniamy luminacji i odwrotnie. W przypadku RGB lub CMYK próba usunięcia dominanty może spowodować utratę szczegółów (zwłaszcza w światłach) W Lab-ie ryzyko jest mniejsze. No i kiedyś wyczytałem że tak na prawdę to większość programów w tym i PS pracują w Lab-ie i przeliczają efekt na dany model kolorów. Po to został właśnie on stworzony by zapewnić "przenośność" dokumentu bez względu na program, urządzenie czy tez platformę systemową.
Pozdrawiam
No i kiedyś wyczytałem że tak na prawdę to większość programów w tym i PS pracują w Lab-ie i przeliczają efekt na dany model kolorów. Po to został właśnie on stworzony by zapewnić "przenośność" dokumentu bez względu na program, urządzenie czy tez platformę systemową.
Gdzieś tam dzwoni, ale nie do końca wiadomo w którym kościółku :) L*a*b* (jak i CIE XYZ) jest używana jako PCS (przestrzeń wykorzystywana przy konwersji) i jest jednym ze składników systemu zarządzania barwą.
Świder, a ty myślisz że jak PS przeprowadza konwersję z jednego trybu kolorów na inny?
Pozdrawiam
A do kościołów nie chodzę. Nawet zarobkowo ;)
Zaletą jest to że przy manipulacji kolorem nie zmieniamy luminacji i odwrotnie.
Zmiana luminancji powoduje zmianę tonu, bo L*a*b nie jest tak naprawdę percepcyjnie równomierny. M. in. dlatego przestrzeń ta nie bardzo nadaje się do edycji.
W przypadku RGB lub CMYK próba usunięcia dominanty może spowodować utratę szczegółów (zwłaszcza w światłach) W Lab-ie ryzyko jest mniejsze. No i kiedyś wyczytałem że tak na prawdę to większość programów w tym i PS pracują w Lab-ie i przeliczają efekt na dany model kolorów. Po to został właśnie on stworzony by zapewnić "przenośność" dokumentu bez względu na program, urządzenie czy tez platformę systemową.
Może, ale nie musi - natomiast usunięcie dominanty w L*a*b na bank będzie skutkowało powstawaniem błędów kolorymetrycznych. PS podczas aplikowania efektów podskórnie korzysta z różnych modeli barwnych, ale jest to zrobione ze znajomością sztuki i w możliwie mało destrukcyjny sposób. L*a*b jest stosowana podczas konwersji z jednej przestrzeni do drugie przestrzeni jako PCS (Profile Connection Space), bo do tego się nadaje od biedy nadaje, została stworzona do tworzenia map barw i mierzenia różnicy wrażeń barwnych - do edycji już niebardzo.
Świder, a ty myślisz że jak PS przeprowadza konwersję z jednego trybu kolorów na inny?
No właśnie tak jak napisałem — ma wbudowanego CMS'a, którego częścią jest przestrzeń PCS (L*a*b* albo XYZ).
Chciałem sprecyzować Twoją wypowiedź bo pisząc:
[...] większość programów w tym i PS pracują w Lab-ie i przeliczają efekt na dany model kolorów.
nie bardzo wiadomo o co Ci chodzi z tą pracą w Lab-ie i przeliczaniem efektu.
Zmiana luminancji powoduje zmianę tonu, bo L*a*b nie jest tak naprawdę percepcyjnie równomierny. M. in. dlatego przestrzeń ta nie bardzo nadaje się do edycji.
Ta... powiem tak: To jest ten trzeci rodzaj prawdy pewnego księdza! Manipulując kanałami a i b nie zmienimy kanału luminacji czy jak wolisz tonów!
Może, ale nie musi
Są sytuacje że musi. Powiedz jak usuniesz w RGB dominatę która wystękuje tylko w najjaśniejszych światłach powiedzmy w kanale R gdy w pozostałych kanałach nie ma żadnej informacji w tych miejscach. Manipulując tylko kanałem R pozbawisz tych partii obrazu jakiejkolwiek informacji. I to jest bardzo często występująca sytuacja np. w fotografii ślubnej. Suknia... welon... . Wiem... wiem.. po to wymyślono w PS chanel mixer. Ale wtedy przekłamania kolorystki masz jak w banku jak to powiedziałeś. Natomiast w Lab-ie usunięcie tych delikatnych dominant nie powinno sprawić kłopotu. Nie powinno o ile robiący to rozumie co robi. Bo Czornyj, czy to będzie Lab, RGB, czy CMYK to osoba która łapie za suwaki musi wiedzieć co chce zrobić i jak to zrobić..
- natomiast usunięcie dominanty w L*a*b na bank będzie skutkowało powstawaniem błędów kolorymetrycznych.
No właśnie wyżej próbowałem temu zaprzeczyć. Ale pewnie bez skutku ;) I jeszcze jedno na temat tych zmian "kolorymetrycznych" (chyba kolorystycznych byłoby bardziej na miejscu, prawda? No! Ale przyznać muszę że brzmi poważniej! :D) Otóż chodzi mi o to że większość prezentowanych na forum fotografii ma niewiele wspólnego z rzeczywistym odwzorowaniem barw. I często mam wrażenie że to nie był efekt zamierzony.
No właśnie tak jak napisałem — ma wbudowanego CMS'a, którego częścią jest przestrzeń PCS (L*a*b* albo XYZ).
Chciałem sprecyzować Twoją wypowiedź bo pisząc:
[...] większość programów w tym i PS pracują w Lab-ie i przeliczają efekt na dany model kolorów.
nie bardzo wiadomo o co Ci chodzi z tą pracą w Lab-ie i przeliczaniem efektu.
Świder... gdybym był wredniakiem ;) jak wielu tu napisałbym: "czytaj ze zrozumieniem".
Jeśli pisałem że PS pracuje w Lab a PS służy do obróbki bitmap w jakimś, wybranym przez użytkownika modelu kolorów, to przeliczenie efektu znaczy nie mniej ni więcej ino właśnie ta wewnętrzną konwersję byś mógł pracować w np. ulubionym RGB. A raczej nie sprecyzować chciałeś bo przysłowie "wie że dzwonią ale nie wie w którym kościele" oznacza pomieszanie pojęć. Ale czasy się zmieniają wiec teraz może chodzi o coś innego :D
Pozdrawiam
Ta... powiem tak: To jest ten trzeci rodzaj prawdy pewnego księdza! Manipulując kanałami a i b nie zmienimy kanału luminacji czy jak wolisz tonów!
Ton barwy (Hue) nie ma nic wspólnego z luminancją. Uczył Marcin (nomen omen) Marcina...
Są sytuacje że musi. Powiedz jak usuniesz w RGB dominatę która wystękuje tylko w najjaśniejszych światłach powiedzmy w kanale R gdy w pozostałych kanałach nie ma żadnej informacji w tych miejscach. Manipulując tylko kanałem R pozbawisz tych partii obrazu jakiejkolwiek informacji. I to jest bardzo często występująca sytuacja np. w fotografii ślubnej. Suknia... welon... . Wiem... wiem.. po to wymyślono w PS chanel mixer. Ale wtedy przekłamania kolorystki masz jak w banku jak to powiedziałeś. Natomiast w Lab-ie usunięcie tych delikatnych dominant nie powinno sprawić kłopotu. Nie powinno o ile robiący to rozumie co robi. Bo Czornyj, czy to będzie Lab, RGB, czy CMYK to osoba która łapie za suwaki musi wiedzieć co chce zrobić i jak to zrobić..
Edycja L*a*b jest nieintuicyjna, nieefektywna, destrukcyjna i trudno ją kontrolować. Jeśli osoba, która łapie za suwaki naprawdę wie co robi, to raczej nie złapie się za suwaki L*a*b czy CMYK. O tym, jak niedestrukcyjnie usunąć w RGB dominantę w światłach bez wycieczek w L*a*b nawet nie wspomnę, bo doprawdy wie to każde rosyjskie dziecko.
No właśnie wyżej próbowałem temu zaprzeczyć. Ale pewnie bez skutku ;) I jeszcze jedno na temat tych zmian "kolorymetrycznych" (chyba kolorystycznych byłoby bardziej na miejscu, prawda? No! Ale przyznać muszę że brzmi poważniej! :D) Otóż chodzi mi o to że większość prezentowanych na forum fotografii ma niewiele wspólnego z rzeczywistym odwzorowaniem barw. I często mam wrażenie że to nie był efekt zamierzony.
Próbujesz przeczyć czemuś, czego do końca nie rozumiesz. Nie ma czegoś takiego, jak "błąd kolorystyczny" - a "kolorymetryczny" to i owszem.
Z rzeczywistym odwzorowaniem barw fotografia nie ma nic wspólnego i wogóle nie o to chodzi.
Świder... gdybym był wredniakiem ;) jak wielu tu napisałbym: "czytaj ze zrozumieniem".
A gdybym ja był wredny to bym napisał — pisz stylistycznie i gramatycznie. Nie każdy na tym forum ma wiedzę (choćby i podstawową) na temat procesów zarządzania barwą i nie wszyscy muszą się domyślać o co Ci chodzi.
Jeśli pisałem że PS pracuje w Lab a PS służy do obróbki bitmap w jakimś, wybranym przez użytkownika modelu kolorów, to przeliczenie efektu znaczy nie mniej ni więcej ino właśnie ta wewnętrzną konwersję byś mógł pracować w np. ulubionym RGB.
Tak tylko, że nie zawsze ta konwersja się odbywa. A ma miejsce np. wtedy, gdy obrazek posiada przestrzeń niezgodną z przestrzenią roboczą Photoshopa i my chcemy to zmienić, ew. przy soft-proofing'u.
Ty piszesz "przeliczenie efektu"... wszyscy się mają domyślać jakiego, czego efektu? A to, że Photoshop "pracuje w L*a*b*" to co... że jego przestrzenią domyślną jest zawsze właśnie L*a*b* czy co? Jak już coś piszemy to wypadałoby się dokładnie zapoznać z tematem, a później zabierać głos w dyskusji. Nie na zasadzie — gdzieś, coś, kiedyś przeczytałem. Poprawiasz kogoś nie mając większego pojęcia o czym piszesz (patrz choćby: "błąd kolorystyczny")... zresztą Marcin Ci już napisał.
[...] przysłowie "wie że dzwonią ale nie wie w którym kościele" oznacza pomieszanie pojęć. Ale czasy się zmieniają wiec teraz może chodzi o coś innego :D
Hmmm... a dla mnie to przysłowie znaczyło zawsze, że ktoś, coś tam wie, ale nie do końca... no ale widocznie żyjemy w innej czasoprzestrzeni.
Ton barwy (Hue) nie ma nic wspólnego z luminancją. Uczył Marcin (nomen omen) Marcina...
Tu się zgodzę i biję w piersi: "mea culpa" Ale! Pisałem:
Zaletą jest to że przy manipulacji kolorem nie zmieniamy luminacji i odwrotnie.
i Twoja uwagę zrozumiałem jako zaprzeczenie. Natomiast prawdą jest to co napisałem i to co Ty napisałeś. Przy zmianie luminacji zmienia się TON, KOLOR pozostaje ten sam.
Edycja L*a*b jest nieintuicyjna, nieefektywna, destrukcyjna i trudno ją kontrolować. Jeśli osoba, która łapie za suwaki naprawdę wie co robi, to raczej nie złapie się za suwaki L*a*b czy CMYK. O tym, jak niedestrukcyjnie usunąć w RGB dominantę w światłach bez wycieczek w L*a*b nawet nie wspomnę, bo doprawdy wie to każde rosyjskie dziecko.
Rosyjskie dziecko złapie za suwak i zmniejszy nasycenie danego kanału. I po ptokach, a właściwie po szczegółach.
Pozdrawiam
I chyba trza mi się będzie podpisywać: Nic nie rozumiejące, ruskie dziecko :D
Próbujesz przeczyć czemuś, czego do końca nie rozumiesz. Nie ma czegoś takiego, jak "błąd kolorystyczny" - a "kolorymetryczny" to i owszem.
Co twoim zdaniem znaczy "błąd kolorymetryczny"? Bo ja biorąc pod uwagę że KOLORYMETRIA to mierzenie barw, uważam że to błąd w pomiarze tychże. Tak sugerowałaby semantyka. Więc spytam co Ty tam Czornyj mierzysz przy obróbce zdjęć i czym? Kolorymetrem na monitorze czy pipetą w PS-sie? I w jakim celu? Skoro dla Ciebie:
Z rzeczywistym odwzorowaniem barw fotografia nie ma nic wspólnego i wogóle nie o to chodzi.
A skoro nie ma, to co za błędy kolorymetryczne?? I powyższe Twoje zdanie powtarzaj fotografom od natury czy reprodukcji. Tak by się mogli odprężyć przy pracy, Śmiech dobrze odpręża... :)
A gdybym ja był wredny to bym napisał — pisz stylistycznie i gramatycznie. Nie każdy na tym forum ma wiedzę (choćby i podstawową) na temat procesów zarządzania barwą i nie wszyscy muszą się domyślać o co Ci chodzi. [...]
Jak już coś piszemy to wypadałoby się dokładnie zapoznać z tematem, a później zabierać głos w dyskusji. Nie na zasadzie — gdzieś, coś, kiedyś przeczytałem. Poprawiasz kogoś nie mając większego pojęcia o czym piszesz (patrz choćby: "błąd kolorystyczny")... zresztą Marcin Ci już napisał.
Staram się pisać jak najbardziej poprawnie. Cóż czasem nie uda się. Errare humanum est. to na temat mojego debilizmu piśmienniczego. Co to drugiej części akapitu nie każdy tez może wiedzieć co to "błąd kolorymetryczny". Ja wiem (patrz wyżej), a błąd kolorystyczny to kto jak kto ale Czornyj powinien wiedzieć co oznacza. Bo zdaje się że bardziej poprawnie będzie (również stylistycznie) powiedzieć, że zdjęcie ma błędną kolorystykę a nie błędną kolorymetrię. Możemy powiedzieć jedynie że kolorymetria aparatu, czy też minilabu dała ciała. Natomiast pisząc że gdzieś, kiedyś przeczytałem miałem na myśli to że uleciało mi z pamięci gdzie. Wszak już nie pierwszej młodości jestem i trochę człek przeczytał. Rozumie że Ty pamiętasz wszystko? Co, gdzie, kiedy? No i jeszcze jedna uwaga. Czy uważasz że pojęcie jest wprost proporcjonalne do ilości postów? No chyba że cała wiedza stąd się bierze.
A to, że Photoshop "pracuje w L*a*b*" to co... że jego przestrzenią domyślną jest zawsze właśnie L*a*b* czy co?
Tak trudno było wpaść na to? Ale nie domyślną. Może poprawniej będzie nazwać wewnętrzną? Chodzi o to że PS zawsze do operacji związanych z kolorem używa modelu Lab. I to właśnie gdzieś kiedyś wyczytałem. Jest to logiczne. Program musi posiadać stały "punkt odniesienia" więc po co wymyślać coś co już istnieje? Właśnie po to został stworzony CIE Lab by zapewnić tą wymienność. Gdzie wyczytałem? Nie pamiętam.
Hmmm... a dla mnie to przysłowie znaczyło zawsze, że ktoś, coś tam wie, ale nie do końca... no ale widocznie żyjemy w innej czasoprzestrzeni.
Ale czasoprzestrzeń mamy jednaj tę samą... :) Choć pewnie uważasz że niestety... :D
Pozdrawiam
No i pewnie zmieniłbym nick na: "nic nie rozumiejące ruskie dziecko" ale za długi byłby :(
Przy zmianie luminacji zmienia się TON, KOLOR pozostaje ten sam.
Jeśli zmienia się ton barwy, zmienia się kolor. Ton (Hue) nie jest jasnością barwy. Skoro już jesteśmy przy śmichach-chichach, to weźmy sobie taki zabawny przykład i pośmiejmy się wesoło:
mamy sobie w L*a*b-ie takie oto, przezabawne gradienciki - niebieskii czerwony:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/cielab1.jpg)
...zmieniamy ich jasność (L*), i - ha, ha, ha! - z czerwonych i niebieskich robią się oranżowe i fioletowe:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/cielab2.jpg)
Co twoim zdaniem znaczy "błąd kolorymetryczny"? Bo ja biorąc pod uwagę że KOLORYMETRIA to mierzenie barw, uważam że to błąd w pomiarze tychże. Tak sugerowałaby semantyka. Więc spytam co Ty tam Czornyj mierzysz przy obróbce zdjęć i czym? Kolorymetrem na monitorze czy pipetą w PS-sie? I w jakim celu? Skoro dla Ciebie:
A skoro nie ma, to co za błędy kolorymetryczne?? I powyższe Twoje zdanie powtarzaj fotografom od natury czy reprodukcji. Tak by się mogli odprężyć przy pracy, Śmiech dobrze odpręża... :)
Błąd kolorystyczny to niewiadomoco. Natomiast błąd kolorymetryczny to taki, który można zmierzyć.
To, że barwy zdjęć nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, nie znaczy że w ich zafałszowane z powodów technicznych ograniczeń barwy nie da się wprowadzić fałszu wynikającego z innych przesłanek. Lub mówiąc prościej - edytując w przestrzeni L*a*b narażamy się na niekontrolowane zmiany barw - to jest na zmiany, które nie wynikały z naszej intencji.
Jeśli zmienia się ton barwy, zmienia się kolor. Ton (Hue) nie jest jasnością barwy.
To mówisz że ton nie jest jasnością barwy? Więc czym? A w ASP nie słyszałeś nigdy np. że ten kolor "rozjaśniłbym o 2 tony".
[QUOTE=Czornyj;1826769]Skoro już jesteśmy przy śmichach-chichach, to weźmy sobie taki zabawny przykład i pośmiejmy się wesoło:
mamy sobie w L*a*b-ie takie oto, przezabawne gradienciki - niebieskii czerwony:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/cielab1.jpg)
...zmieniamy ich jasność (L*), i - ha, ha, ha! - z czerwonych i niebieskich robią się oranżowe i fioletowe:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/cielab2.jpg)
No to śmiejmy się:
Użyłeś sobie gradientów. Przejście z czerwonego do białego i czarnego oraz niebieskiego do białego i czarnego. Rozbiłeś właśnie na dwa gradienty (kolor-biały i kolor-czarny) zakres tonalny tych kolorów. Kolor może być ciemniejszy lub jaśniejszy i to nazywamy jego tonalnością, podobnie jak i dźwięk może być wyższy lub niższy. Jeśli przyjrzymy się bliżej tym Twoim gradientom. Tym "kolor-biały". Kolory z drugiej ilustracji, znajdziesz tak mniej więcej, w dolnej połowie zakresu w górnej ilustracji. Śmieszne, prawda? A to dlatego w dolnej ilustracji rozjaśniłeś luminację. I tak właśnie to działa. Jeśli weźmiesz teraz pod uwagę gradienty "kolor-czarny", to właściwie różnią się one tym od poprzednich, że nałożony na nie jest gradient "czarny-przeźroczysty" I właśnie widać to w dolnej ilustracji. skoro rozjaśniłeś ją, to krycie czarnego jest mniejsze i widać podobieństwo z kolorami obok czyli z zakresu "kolor-biały". Wiesz, trudno oczekiwać by po rozjaśnieniu nic się nie zmieniło! Ale zmieniły się tony! nie kolor. Gdybyś na powrót przyciemnił kanał luminacji wrócisz do punktu wyjścia! Mieszając na palecie farbę i dodając białej farby tez otrzymasz inny ton. No chyba że uważasz że to inny kolor. No i spróbuj to samo zrobić w RGB. Tzn. w levelach ponieś jasność dla RGB na 4. Zobaczysz co otrzymasz!
Błąd kolorystyczny to niewiadomoco.
To np. zielone zęby (o ile wcześniej nie jadłeś szpinaku :D i inne błędy w odwzorowaniu kolorów.
A na moje:
Otóż chodzi mi o to że większość prezentowanych na forum fotografii ma niewiele wspólnego z rzeczywistym odwzorowaniem barw. I często mam wrażenie że to nie był efekt zamierzony.
napisałeś najpierw:
Z rzeczywistym odwzorowaniem barw fotografia nie ma nic wspólnego i wogóle nie o to chodzi.
a teraz próbujesz dodać do tego "filozofię" :
To, że barwy zdjęć nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, nie znaczy że w ich zafałszowane z powodów technicznych ograniczeń barwy nie da się wprowadzić fałszu wynikającego z innych przesłanek. Lub mówiąc prościej - edytując w przestrzeni L*a*b narażamy się na niekontrolowane zmiany barw - to jest na zmiany, które nie wynikały z naszej intencji.
Pozdrawiam
Po pierwsze - ustalmy pewną nomenklaturę i nie mylmy tonu z odcieniem, ani nie mieszajmy nieprecyzyjnych kolokwializmów z terminami ścisłymi. Mówiąc "ton" chodziło mi o "ton", nie miałem zaś na myśli tonalności, ani kilku ton w sensie masy, ani muzycznej tonacji, ani głębokiej toni jakiegoś zbiornika wodnego, ani czegokowliek, co jeszcze brzmi podobnie. By rzecz ustalić raz na jutro, tu jest definicja:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ton_barwny
Po drugie - na przykładzie rozjaśnienie walorów barwnych spowodowało zmianę tonu, czy jak wolisz koloru niebieskiego i czerwonego na fioletowy i oranżowy. A to dlatego, że przestrzeń L*a*b nie jest równomierna percepcyjnie i zmiana odcienia, jasności powoduje zmianę tonu, koloru waloru barwnego.
Po trzecie - barwy zdjęcia zwykle nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością taką, jak widzą ją nasze oczęta, bo rzeczywistość jest zdecydowanie bardziej kontrastowa, trójwymiarowa i czasem występują w niej takie walory barwne, których ani na odbitce, ani na monitorze nie idzie uzyskać. Fotografia polega zatem na stworzeniu iluzji, która przypomina nam wrażenia jakich doznaliśmy podczas oglądania danej sceny.
O ile jednak barwy zdjęć mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, o tyle same stanowią pewną rzeczywistość, w obrębie której może dochodzić do nieporządanych przekłamań, których naturę wyjaśniłem powyżej.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img339.imageshack.us/i/gradienty.jpg)
http://img339.imageshack.us/i/gradienty.jpg/
A tu masz potwierdzenie Twoich wywodów... ha! ha! ha!
Oba gradienty zostały rozjaśnione w lewelach o tę samą wartość (z PrintScreen'a) Zgadnij który w Lab-ie?
Pozdrawiam
P.S. A ocień dla mnie oznacza zafarb lub dominantę na przykład.
Coś popieprzyłeś, łaskawco - pewnie kopiując przez schowek (pomijając masakrację kompresją jpeg). Zapisz zdjęcie na dysku i otwórz w PS, a potem w RGB rozjaśnij gammą=4 - wychodzi zupełnie co innego.
Co do odcienia, to się zgodzę - to też niezbyt szczęśliwe sformułowanie, chodziło mi o jasność waloru barwnego.
Czornyj, nie popieprzyłem. Tak jak napisałem. skopiowałem PrintScreen-em. Potem zrobiłem to samo, na dwóch kopiach w PS. Jedna RGB druga Lab. I zauważ, mimo że przez schowek, to w przypadku Lab-a wszystko jest ok a RGB dupa blada. Oczywiście pomijam artefakty jpg. Więc? Sam widzisz że jeśli chodzi o przenośność to Lab bije na głowę RGB. A co do twego sposobu z zapisaniem na dysku do też nie ma rewelacji. Masz rację. wychodzi co innego. Jeszcze gorzej. :( a przede wszystkim to ta zmiana w poziomach o 4 (wiesz, nigdy nie musiałem użyć takiej wartości ale rozumie że zrobiłeś to w celach edukacyjnych :D) w RGB również zmieni "kolor". Pisze "kolor" bo juz nie wiem jak to nazwać gdy czepiasz się definicji encyklopedycznych a nie meritum sprawy.
Pozdrawiam i już kończę na ta dyskusję. Każdy może się pobawić tymi Twoimi gradientami u siebie i wyciągnąć wnioski nad przydatnością modelu kolorów CIE Lab.
Tak, tak - nie popieprzyłeś, ale wyszło inaczej, a tak czy owak lepiej, bo jak pospolicie wiadomo L*a*b wszystko bije na głowę. Dobranoc, słodki książę.
[...]Dobranoc, słodki książę.
Tylko widzisz Czornyj, jest problem. Ja mam normalną orientację seksualną. Normalną czyli hetero. Wszak nie wszyscy właściwie pojmują słowo "norma".
Dobranoc
Tylko widzisz Czornyj, jest problem. Ja mam normalną orientację seksualną. Normalną czyli hetero. Wszak nie wszyscy właściwie pojmują słowo "norma".
Przyjmuję, że normą jest znajomość największych dzieł Szekspira. Ale masz rację - zrewiduję swoje nadmiernie optymistyczne przekonania.
Tak, tak - nie popieprzyłeś, ale wyszło inaczej, a tak czy owak lepiej, bo jak pospolicie wiadomo L*a*b wszystko bije na głowę. Dobranoc, słodki książę.
Tylko widzisz Czornyj, jest problem. Ja mam normalną orientację seksualną. Normalną czyli hetero. Wszak nie wszyscy właściwie pojmują słowo "norma".
Przyjmuję, że normą jest znajomość największych dzieł Szekspira. Ale masz rację - zrewiduję swoje nadmiernie optymistyczne przekonania.
Dlatego właśnie ja się wyłączyłem wcześniej z tej dyskusji...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.