Zobacz pełną wersję : Odnośnie wywiadu z Kaliną
photofun
08-03-2010, 16:11
Witam!
Niestety temat został zamknięty, mam nadzieję, że tutaj nikt o nic mnie nie posądzi i nie będzie takiej potrzeby.
Taka mała refleksja mnie naszła odnośnie tego wywiadu, więc coś nabazgrałem na blogu: http://pizio.wordpress.com/2010/03/08/postprocessing-wisienka-na-torcie-czy-wymog-cyftowej-fotografii/
Jeśli popełniłem jakąś gafę to poprawcie mnie bez niepotrzebnych złośliwości proszę. Mile widziane też komentarze na blogu ;)
ja skomentuje tutaj:
- masz racje pisząc to co piszesz, mam tylko jedną uwage (moze 2): stawianie w ten sposob sprawy (a nie tylko ty tak robisz, ale chyba wiekszosc) prowadzi do tego, ze
czlowiekowi sie wydaje, ze to obrobka jest zrodlem dobrego zdjecia, a jej brak- moze spowodowac, ze dobra klatka nigdy nie zostanie doceniona...to tak w uproszczeniu.
..niestety to jest mocne wypaczenie tematu i jest to niestety amatorszczyzna.
piszesz: "Wiadomo-każde czasy niosą ze sobą określone style i wymagania, ale moim zdaniem każda fotografia powinna być ponadczasowa i musi się podobać za 20 lat tak samo jak teraz."
zgadza sie, jednak kolejna uwaga:
2lata temu zachwycalismy sie obróbką Kaliny- dziś, patrzac dosyć obiektywnie- mniej osob sie zachwyca taką obrobką (ja przynajmniej tak to odbieram, choc mozliwe ze sie myle). Powod jest oczywisty- umiejetnosci wielu fotografow w zakresie obrobki mocno sie poprawily, wiec taki warsztat nie jest juz unikatowy, a stal sie dosyc powszechny. Pytanie wiec czy to obrobka bedzie powodowac (nawet swietny hdr) ze za 20 lat zdjecie nadal bedzie uznane za DOBRE ??
nie daj sie oszukac :)
photofun
08-03-2010, 16:48
Dzięki za opinie :)
właśnie o coś takiego mi chodziło.
Co do pierwszej uwagi to faktycznie chyba będę musiał rozwinąć moją myśl i nieunikniony jest kolejny wpis dotyczący np. kadrowania żeby trochę naprostować sprawę. tutaj chciałem się skupić tylko i wyłącznie na obróbce.
Zaś co do uwagi nr 2 to mi bardziej chodziło o to żeby nie popsuć zdjęcia poprzez obróbkę. Wiadomo, że dane podejście do obróbki może nie zachwycać tak bardzo za 20 lat ale chyba każdy dąży do tego, żeby ona wtedy nie odstraszała. Wydaje mi się że zdjęcia Kaliny nawet za 20 lat, gdy już będzie zupełnie inny styl to i tak będą się podobać w przeciwieństwie do przytoczonych tam czerwonych kwiatków na fotce BW. no chyba że się mylę?
Dzięki za opinie :)
właśnie o coś takiego mi chodziło.
Co do pierwszej uwagi to faktycznie chyba będę musiał rozwinąć moją myśl i nieunikniony jest kolejny wpis dotyczący np. kadrowania żeby trochę naprostować sprawę.
poprawne kadrowanie jeszcze nie gwarantuje sukcesu.
oczywiscie temat jest niezmiernie szeroki- "czym dobre zdjecie jest"- niemniej zwykle najpierw podaje sie cos innego niz:
- ladne kolory, dobre kadrowanie i itd...
dobrze jak zdjecie cos opowiada a nie tylko wyglada. wtedy jest dobre i ma szanse, ze i za 100 lat przykuje oko.
Zaś co do uwagi nr 2 to mi bardziej chodziło o to żeby nie popsuć zdjęcia poprzez obróbkę. Wiadomo, że dane podejście do obróbki może nie zachwycać tak bardzo za 20 lat ale chyba każdy dąży do tego, żeby ona wtedy nie odstraszała. Wydaje mi się że zdjęcia Kaliny nawet za 20 lat, gdy już będzie zupełnie inny styl to i tak będą się podobać w przeciwieństwie do przytoczonych tam czerwonych kwiatków na fotce BW. no chyba że się mylę?
tego nie wiemy, jak bedzie odebrane.
pozyjemy zobaczymy :)
kazda "nienaturalna" obrobka jest narazona na to, ze kiedys zostanie uznana za pomyłke. pamietajmy tez o tym, ze granica kiczu czy "nienaturalnosci" dla kazdego jest inna.
photofun
08-03-2010, 17:26
widzę, że kolejnym razem będę musiał głęboko przemyśleć zanim cokolwiek napisze;p
wiem, że fotografia nie składa się tylko z poprawnych kadrów i odpowiednio dobranych kolorów.
tak jak sam tytuł wpisu mówił chciałem krótko napisać o postprocessingu a nie o podstawach fotografii ( bo do zagłębienia się w szczegóły chyba życia by mi nie wystarczyło).
bardziej chciałem się skupić na tym, że nastały takie czasy, iż prędzej dobry grafik niż fotograf bez kompa zrobi zdjęcie, które będzie się podobało ogółówi.
nie podoba mi się to ale tak już teraz jest, że większość ludzi właśnie tak postrzega fotografię, nawet u nas na forum da się to zauważyć, że ludziom nie podoba się zdjęcie bo kolory są: "za blade, za dużo czerwieni, a tu gdzieś jakiś zafarb"
trzeba też zwrócić uwagę na to, że nawet na bardzo prestiżowych konkursach nie widać zdjęć bez postprocessingu i zazwyczaj wygrywają prace z konwersją do BW, kaszą i sporą winietą. chyba nikt już nie odważy się wrzucić na jakiekolwiek forum zdjęcia prosto z puszki.
smutne ale prawdziwe-obróbka odgrywa bardzo dużą rolę
W dobrej restauracji, też nie dostaniesz zupy prosto z kotła - może to i smutne, ale ja na przykład wolę zupę na talerzu do tego łyżkę i serwetkę.
Obróbka to szacunek do własnej pracy, to przygotowanie zdjęcia, dopracowanie go, to nowoczesna ciemnia fotograficzna.
Można ją wykorzystywać do przegięć i do niewłaściwych celów, ale pisanie w kategoriach odwagi o pokazywaniu zdjęć prosto z puszki to nieporozumienie. Dla mnie traktowanie zdjęć prosto z puszki jako gotowy produkt to niechlujstwo. Zdjęciu należy się przyjrzeć i dać mu final touch, tego wymaga szacunek do własnej pracy.
Problem w tym, że kiedyś aby pokazać zdjęcia, aby je przygotować w ciemni potrzebna była głęboka wiedza, doświadczenie. Dziś prawie każdy myśli, że umie obrabiać zdjęcia, każdy ma komputer i większość spiratowanego Photoshopa - i to daje przekonanie, że dzięki temu łatwo zostać fotografem.
Dla innych zaś to powyższe to powód dla wylewania dziecka z kąpielą, czyli szukania zła we wszelkiej obróbce, ale to już ich problem.
Zaznaczam, że nie będę się wdawać w kolejnego flejma i moja wypowiedź w tym wątku jest raczej jednorazowa:)
photofun
08-03-2010, 17:50
to napiszę jeszcze raz: NIE UWAŻAM ŻE OBRÓBKA SAMA W SOBIE JEST ZŁA.
chodzi mi tylko głównie o to, że kiedyś dobrym zdjęciem było takie, które coś sobą przekazywało i niekoniecznie musiało przyciągać oko wymuskanymi kolorami.
teraz większość dobrych zdjęć to grafiki a dobrzy fotografowie to fotograficy.
nie oceniam czy to jest złe czy dobre, chociaż trochę martwi fakt, że często zdarza się, że wygrywa postprocessing nad poprawnością kadru.
tak czy inaczej na wygranej pozycji stoją takie osoby jak Wy czyli potrafiące połączyć w sobie dobrego fotografa z dobrym fotografikiem ;)
ja sie rowniez zgadzam z Wami w pelni.
jeszcze dla uscislenia: rozumiem, ze TY, photofun, caly czas mowisz o fotografii slubnej- ok mysle ze masz duzo racji.
ja to widze tak: miedzy innymi K i AT przyczynili sie mocno w rozwoj rynku foto-slubnego w PL- nie wymaga rozwijania. Uklony.
Jednak, uwazam, ze nadal ten rynek MOCNO raczkuje (mowie o samych zdjęciach)- widac to golym okiem:
w dalszym ciagu jestesmy "na początku drogi" bo ciagle wszedzie mowa o obróbce- czyli o czyms, co tak na prawde jest dopelnieniem w zdjęciach (waznym ale tylko dopelnieniem). Wchodząc powiedzmy na welonik.pl widac golym okiem, ze tak na prawde
mamy tylko 1 styl w fotografii slubnej w kilku roznych stopniach wtajemniczenia (najlepsi, sredniacy i najsłabsi). Wszyscy robią (na razie) z grubsza to samo, wszyscy probują wszystkiego po trochu i wszyscy obrabiają foty tak samo. Wobec tego widac, ze wszyscy sie po prostu uczą na razie tego fachu i w wymarze ogolnopolskim jest to jeszcze dosyc mocno nieswiadome (raczej dominuje styl: jak wyjdzie, tak jest).
Pisze to dlatego, poniewaz jest mozliwe, ze po etapie "uczenia sie podstaw obrobki, obslugi sprzetu i kadrowania" w koncu zacznie sie prawdziwy rozwoj tej dziedziny fotografii. Moze marzenie, a moze nie :)
Jesli duza liczba fotografow slubnych bedzie bez problemu robila solidną obróbkę (ale na prawde bedzie to mocno ugruntowane i stanie sie standardem) to wtedy ludzie zaczną cenić co innego w tych fotach, a i sami fotografowie bedą głebiej wchodzili w ten temat- czego wszystkim zycze:)..to jednak perspektywa na lata. Wtedy sie tez okaze kto zawsze robil dobre foty a kogo foty jedynie wygladaly- i tutaj nie pije do nikogo personalnie, pisze ogolnie o nas wszystkich. wtedy tez kurz opadnie i zostaną sami- faktycznie- solidni fotografowie.
impulsy do dalszego rozwoju jednak przyjdą nie z góry, a z dołu.
cya
Kalina ujęła to chyba idealnie - Photoshop używany jest jako ciemnia, nowoczesna ciemnia. Skoro już idziemy z duchem czasu i korzystamy z tych wszystkich nowoczesnych wynalazków i dobrodziejstw, na które pozwala nam fotografia cyfrowa - to dlaczego mamy się ograniczać. A czy zdjęcie jest kiczowate czy nie to już osobna kwestia. I w tym tkwi szkopuł - używanie tej ciemni w taki sposób, żeby nie stworzyć kiczowatych "fotek" ale wydobyć z nich jeszcze większą moc!
Co z tego, że zdjęcie będzie "super obrobione", jeśli kadr będzie słaby, a moment, treść zwyczajnie nudna? Czym innym jest ratowanie słabego zdjęcia obróbką i ładnymi kolorkami a czym innym nadawanie świetnemu ujęciu tej DODATKOWEJ mocy.
Swoją drogą jak przejrzymy www.kalina-studio.com to można by powiedzieć, że (w większości zdjęć) poza konwersją do BW i poruszaniu ekspozycji - zdjęcia są praktycznie "z puszki". Przedstawione w wywiadzie dwa zdjęcia chyba były dużo bardziej "pieszczone" PSem niż większość zdjęć z portfolio, co nie ?
Gwoli ścisłości, kolego photofun - termin "fotografik" wprowadził ponad pół wieku temu legendarny nestor fotografii polskiej, Jan Bułhak, współzałożyciel ZPAF-u i posiadacz jego legitymacji z numerem 1.
Nie wiem ile razy ten temat był maglowany na forum i jest to już naprawdę nudne - więc powtórzę tylko to, co wbił mi do głowy mój nauczyciel, śp. prof. Zbigniew Łagocki - fotografia powstaje w ciemni, a nie w momencie naciśnięcia spustu migawki.
Swoją drogą jak przejrzymy www.kalina-studio.com (http://www.kalina-studio.com) to można by powiedzieć, że (w większości zdjęć) poza konwersją do BW i poruszaniu ekspozycji - zdjęcia są praktycznie "z puszki". ?
nie są praktycznie z puszki. na tym polega(ła) ta dobra obrobka, ktorej nie widac a tak naprawdę nie tak łatwo zrobić.
nigdzie nie pisałem że łatwo:) chodzi mi o wrażenie, które powstaje podczas ich przeglądania. I porównując ze zdjęciami przedstawionymi w wywiadzie, to tutaj tej obróbki niewiele widać (czyli dlatego, że jest ta "lekkość i ładne barwy")
widac niewiele bo zasadniczo barwy nie są odjechane i wtedy tak czlowiek odbiera taki obraz- przynajmniej tak mysle.
np ten Pan http://benchrismanblog.com/
mozna powiedziec, ze są prosto z puszki- takie wrazenie:) a kto troche dlubie to wie jak trudno tak naturalnie obrobic foty. tyle ze tu jest po pierwsze - solidne rzemioslo foto, a dopiero potem ps.
donkiszot
09-03-2010, 02:53
Gwoli ścisłości, kolego photofun - termin "fotografik" wprowadził ponad pół wieku temu legendarny nestor fotografii polskiej, Jan Bułhak, współzałożyciel ZPAF-u i posiadacz jego legitymacji z numerem 1.[...]
Dodam jeszcze, że dwuczłonowość słowa fotografik nie stanowi o jego formule 2w1 (tak jak słowo drukarka nie jest nazwą arki, która potrafi drukować, a samochód nie jest osamotnionym chodem), a znaczy ono mniej więcej to samo co fotograf.
.. więc powtórzę tylko to, co wbił mi do głowy mój nauczyciel, śp. prof. Zbigniew Łagocki - fotografia powstaje w ciemni, a nie w momencie naciśnięcia spustu migawki.Chyba powiedział to dość przewrotne, bo raczej nie bagatelizował momentu zrobienia zdjęcia, kadru itd :). W ciemni dopracowuje sie zdjęcie, dostaje efekt finalny. A wykończenie jest sprawa bardzo istotną dla jakości. Można tam zaprzepascic coś co się dostało, lub poprawić niedociągnięcia.
widac niewiele bo zasadniczo barwy nie są odjechane i wtedy tak czlowiek odbiera taki obraz- przynajmniej tak mysle.
np ten Pan http://benchrismanblog.com/
mozna powiedziec, ze są prosto z puszki- takie wrazenie:) a kto troche dlubie to wie jak trudno tak naturalnie obrobic foty. tyle ze tu jest po pierwsze - solidne rzemioslo foto, a dopiero potem ps.
Dzięki za tego linka. Można oglądać godzinami na okrągło.
Chyba powiedział to dość przewrotne, bo raczej nie bagatelizował momentu zrobienia zdjęcia, kadru itd :)
Ale mówił to do studentów ASP, którzy mają zazwyczaj mniejsze problemy z kadrem niż przeciętny user naszego forum :)
robin102
09-03-2010, 11:27
Tu są zdjęcia "prawie" prosto z puszki, prawdziwa FotoGRAFIA i nic im nie zaszkodziło, że nie ma na nich zaawansowanej komiksowej obróbki.
http://www.piotrkuzma.com/
a dla błądzących polecam przeczytać:
http://blog.wojciechmarzec.com/?p=284
Tu są zdjęcia "prawie" prosto z puszki, prawdziwa FotoGRAFIA i nic im nie zaszkodziało,
Robinie- tej fotografii niewiele moze juz zaszkodzic.
Robinie- tej fotografii niewiele moze juz zaszkodzic.
Niestety muszę się zgodzić z Kroolikiem - jakakolwiek obróbka mogłaby podratować część źle naświetlonych zdjęć.
Ten fotograf słabo panuje nad światłem.
Gwoli ścisłości, kolego photofun - termin "fotografik" wprowadził ponad pół wieku temu legendarny nestor fotografii polskiej, Jan Bułhak, współzałożyciel ZPAF-u i posiadacz jego legitymacji z numerem 1.
Ja poznałem kilku przedwojennych fotografów, którzy mieli mu to szczerze za złe i obrażali się śmiertelnie na takie określenie. Dla nich było synonimem odcięcia od tradycji przedwojennej fotografii, wywyższające słusznego i stowarzyszonego pod nadzorem systemu artystę ponad cechowego rzemieślnika "od sprzedwojny". Słyszałem to na tyle często na początku swojej drogi zawodowej, że do dzisiaj "jedynie słusznym" słowem pozostało fotograf, jako określenie osoby pracującej aparatem fotograficznym. Jeśli jest on na dodatek artystą, mówimy artysta fotograf.
robsonzbydzi
09-03-2010, 12:35
Nie rozumiem wątków tego typu, klient otrzymuje produkt końcowy czyli zdjęcia, to czy jest to jpg z puszki z podstawową obróbką czy wymuskany w postprodukcji to już że tak powiem sprawa fotografa, to jego warsztat, klient ocenia wyłącznie efekt końcowy a nie wkład pracy. Tak jak tu napisano dużo fotografów ślubnych poprawiło swoje umiejętności w obróbce, rynek to wymusił. Nikt jednak nikomu nie broni oddawania jpgów prosto z puchy jak tylko będzie miał klientów którzy za to zapłacą.
Nie rozumiem wątków tego typu, klient otrzymuje produkt końcowy czyli zdjęcia, to czy jest to jpg z puszki z podstawową obróbką czy wymuskany w postprodukcji to już że tak powiem sprawa fotografa, to jego warsztat, klient ocenia wyłącznie efekt końcowy a nie wkład pracy. Tak jak tu napisano dużo fotografów ślubnych poprawiło swoje umiejętności w obróbce, rynek to wymusił. Nikt jednak nikomu nie broni oddawania jpgów prosto z puchy jak tylko będzie miał klientów którzy za to zapłacą.
co ciekawe niektórzy mogą dawać ładniejsze "jpg z puszki" od tych co wymęczają rawy...
robsonzbydzi
09-03-2010, 12:56
co ciekawe niektórzy mogą dawać ładniejsze "jpg z puszki" od tych co wymęczają rawy...
i właśnie o to "ładniejsze " wzszystko się rozbija, jedni wolą zdjęcia Kaliny czy Adama T. inni wolą od ziutka z zakładu na rynku u którego wszyscy na zdjęciu są w GO od 1m do nieskończoności, a że przy okazji zapłacą 4-5 razy mniej to i wymagania mają inne
robin102
09-03-2010, 13:15
Ten fotograf słabo panuje nad światłem.
Ten fotograf jak mało kto umie panować i umie wykorzystywać światło zastanę, warto się wejrzeć głebiej w jego galerię choć nie jest mocno reprezentatywna bo stareńka i zdjecia w postaci miniatur nie oddają tego co robi . Oczywiście moim zdaniem.
i właśnie o to "ładniejsze " wzszystko się rozbija, jedni wolą zdjęcia Kaliny czy Adama T. inni wolą od ziutka z zakładu na rynku u którego wszyscy na zdjęciu są w GO od 1m do nieskończoności, a że przy okazji zapłacą 4-5 razy mniej to i wymagania mają inne
moim zdaniem nieco sie mylisz.
ludzie wybierają fotografa za 800 zł bo:
- nie mysleli nigdy ze mozna dac 10 razy tyle (nie przechodzi im to przez głowie),
- nie weszli glebiej w temat i myśla ze fotograf=fotograf
- wybierają fotografa za 800 zł nie dlatego, ze im sie on podoba a dlatego, ze są nieswiadomi i niewyrobieni ewentualnie zupelnie nie mają potrzeb estetycznych.
Abstrahujac od AT i K, ale wezmy wymienionego wczesniej Bena Chrismana:
- kazda para powie, ze woli takie zdjecia niz kogos kto robi za przyslowiowe 800 zł. Te zdjecia są po prostu lepsze, lepiej tez obrobione. Obrobka wazna rzecz! Zwykle jak ktos robi to swietnie to ceni sie bardziej.
Ten fotograf jak mało kto umie panować i umie wykorzystywać światło zastanę, warto się wejrzeć głebiej w jego galerię choć nie jest mocno reprezentatywna bo stareńka i zdjecia w postaci miniatur nie oddają tego co robi . Oczywiście moim zdaniem.
Wierzę Ci na słowo,
ale w takim razie powinien przeprowadzić gruntowne porządki na swojej stronie
i poddać zdjęcia surowej selekcji.
bialogardzianin
10-03-2010, 10:14
A mi zdjęcia B. Chrismana podobają się właśnie takie, jakie On opublikował na swym blogu. Za kroolikiem- za to, że są takie "naturalne". Co więcej, nie wiem jak ostatnio bo nie zaglądałem do niego już jakiś czas, ale wcześniej każde zdjęcie publikował z EXIFEM, więc można było co nieco podpatrzeć (większość kadrów 35mm L).
njght_84
10-03-2010, 10:42
ładnie sie doktoryzujecie:P
zdjęcia kaliny sa ok i to że je obrabia mniej lub bardziej nie powinno nikogo dziwić a napewno szokować. Szanujcie sie fotografikowie:P
ciemnia.. ciekawi mnie kto był i kiedy ostatnio w niecyfrowej...
Tu są zdjęcia "prawie" prosto z puszki, prawdziwa FotoGRAFIA i nic im nie zaszkodziło, że nie ma na nich zaawansowanej komiksowej obróbki.
podoba mi się hasło - "prawie" prosto z puszki - trochę wkraczamy w obszary logiki trójwartościowej
bialogardzianin
10-03-2010, 11:51
Czy w każdym wątku na tym forum muszą uaktywniać się prowokatorzy? ;)
taka dyskusja jak o niczym, zresztą w każdym wątku gdzie występuje słowo "ślub/ne" zdjęcie ma być dobre nieważne czy obrobione czy prosto z puchy, do tego ma się podobać PM a nie forumowym onanistą, dobry fotograf wie co można poprawić a czego się nieda dlatego potrafi wykorzystać swoje umiejętności/sprzęt/oprogramowanie. i tyle albo aż tyle .kropka.
Czy w każdym wątku na tym forum muszą uaktywniać się prowokatorzy? ;)
A gdzie jest prowokacja w tej dyskusji?
bialogardzianin
10-03-2010, 12:36
A gdzie jest prowokacja w tej dyskusji?
w prowokacjach słownych, w czepianiu się słówek, itd. Nic więcej nie dodam na ten temat ani nie dam się wciągnąć. ;)
w prowokacjach słownych, w czepianiu się słówek, itd. Nic więcej nie dodam na ten temat ani nie dam się wciągnąć. ;)
E, nie ma nic takiego :)
(poczytaj wątek o Leice M9)
w prowokacjach słownych, w czepianiu się słówek, itd. Nic więcej nie dodam na ten temat ani nie dam się wciągnąć. ;)
Nie wiem czy o mnie mowa ale nie ma czegoś takiego jak ryba częściowo nieświeża i zdjęcia "prawie prosto z puszki", można mówić o mniejszej lub większej obróbce lub o jpegach wyszły z puszki i tak zostały (ale w kontekscie braku obróbki to chyba wolałbym mówić o analogowym slajdzie), zakres obróbki (takiej samej) dla jednego będzie nieduży dla drugiego będzie to ogromna ingerencja. Co do meritum zdjęcia z cytowanego portfolio nie przekonały mnie ale nie jestem specjalistą w tym zakresie fotografii. Podsumownie: jestem przeciwny tworzeniu mitologii "prawie z puszki" jak ktoś pisze "prawie" to niech konkretnie powie co się składa na to "prawie" - tyle tytułem prowokacji jeśli to o mój post chodziło.
bialogardzianin
10-03-2010, 17:44
Nie tylko o Tobie pomyślałem, ale skoro odezwałeś się... :)
Nie zaczynajmy tu dysput z obszarów logiki Łukasiewicza i nie dokonujmy analiz zdań forumowiczów pod tym kątem. Jeśli dokonałeś analizy wypowiedzi robina102, bo studiujesz/ wykładasz/ prowadzisz ćwiczenia z logiki, to ja to potraktowałem jako prowokację. Skoro nie ma dla Ciebie "ryby częściowo nieświeżej", to czym jest "mniejsza lub większa obróbka"- mniejsza od ..., większa od ... (w miejsce kropek co mam wstawić?). Czy znasz wzorzec kompletnie/ całkowicie/w pełni obrobionego zdjęcia? :)
Operujemy w życiu często słowem "prawie", które będzie zrozumiałe w określonym skupisku ludzkim i w określonej sytuacji. Ja robina102 zrozumiałem co miał na myśli, ale nie traktuj tego proszę jako ataku względem Ciebie. Wszak elanek też się odezwał! ;)
Martwi mnie też wartościowanie fotografa ze względu na cenę oferowanych usług, krooliku. Napisałem posta w tym temacie w wątku o fotoziutkach. Czy nie moglibyśmy pokusić się w tym miejscu do odniesienia omawianego wartościowania pracy w konteście reguły zachowania społecznego opisanej w książce R. Cialdiniego "Wywieranie..." (sprzedaż ozdób ze skorupy żółwia)? Przecież można stwierdzić, że tak na prawdę wybór fotografa ślubnego opiera się na stereotypie "wysoka cena=wysoka jakość". Czyż wobec braku wiedzy o wyrobach ze skorupy żółwia/ zdjęciach ślubnych, jedynym wskaźnikiem ich (ozdób/ zdjęć ślubnych) jakości nie będzie przypadkiem cena? Mnie boli to mega uproszczenie: "fotoziutek" za 800- FOTOGRAF za 3200, "fotoziutek"- kiepska obróbka- FOTOGRAF- mega wypasiona obróbka z maskami, warstwami. A co z tymi klientami, co to się nie znają na fotografii ślubnej, ale wybierają "fotoziutka" za 800 bo:
1) obejrzeli jego zdjęcia i im się SPODOBAŁY
2) zapytali o honorarium, które w wys. 800 zł mile ich zaskoczyło?
Czy to nie krzywdzące troszkę oceniać wyczucie estetyki klientów według zasobności ich portfeli? :)
masz racje bialogardzianinie, dokonalem zbyt duzego uproszczenia.
dzieki
bialogardzianin
10-03-2010, 23:36
masz racje bialogardzianinie, dokonalem zbyt duzego uproszczenia.
dzieki
Wojtku, jeśli pozwolisz mi tak zwrócić się do Ciebie, nie szukam zaczepki. Szanuję Was- doświadczonych w fachu forumowiczów i chciałbym uczyć się od Was. Czasami poprzez niefortunne wypowiedzi "FOTOGRAFÓW" czuję się jak ten "fotoziutek" (czy definicja fotoziutka jest już aby na pewno kompletna? Na wikipedii jakoś jej nie ma ;) ) i to mnie boli, bo niczym nie zasłużyłem sobie na takie wartościowanie. Pamiętajmy o tym, że z "fotoziutka" może być FOTOGRAF, ale jeśli FOTOGRAF wartościuje klientów jako tych lepszych i tych gorszych, lub dyskredytuje innego fotografa, to to już nie jest dżentelmeńskie zachowanie- sam staje się fotoziutkiem, cyt. "...W rozmowach z potencjalnymi klientami (najlepiej w kawiarni, bo akurat ma remont w swoim studio) przede wszystkim dyskredytuję innych fotografów (tych wziętych), że już się wypalili, że trzepią chałturę, że lecą tylko na kasę, a tak naprawdę to g….no potrafią… Co innego on – fotoziutek!..." (źródło: http://www.weselezklasa.pl/jak-odroznic-fotografa-slubnego-od-fotoziutka,artykul,347,artykuly.html ) (zabawne! autor napisał "dyskredytuję" z lit. "ę" na końcu- przypadek? podświadomość?;) ). Pokazujmy klientom klasę poprawną polszczyzną (błędy w ofertach to brak szacunku) i urzekającymi zdjęciami! pamiętajmy o "jakości ludzkich postaw"!
moim zdaniem nieco sie mylisz.
ludzie wybierają fotografa za 800 zł bo:
- nie mysleli nigdy ze mozna dac 10 razy tyle (nie przechodzi im to przez głowie),
- nie weszli glebiej w temat i myśla ze fotograf=fotograf
- wybierają fotografa za 800 zł nie dlatego, ze im sie on podoba a dlatego, ze są nieswiadomi i niewyrobieni ewentualnie zupelnie nie mają potrzeb estetycznych.
Abstrahujac od AT i K, ale wezmy wymienionego wczesniej Bena Chrismana:
- kazda para powie, ze woli takie zdjecia niz kogos kto robi za przyslowiowe 800 zł. Te zdjecia są po prostu lepsze, lepiej tez obrobione. Obrobka wazna rzecz! Zwykle jak ktos robi to swietnie to ceni sie bardziej.
:) a ja mysle ze sa odstepstwa od wiekszosci ....
ostatnio jako , ze jestem na etapie " szukania fotografa na swoj slub " ogladalem rozne strony najlepszych fotografikow , dla mnie prace te , to istne cudenka .... pokazalem je koledze z pracy ( on rowniez szuka fotografa ) , zachwycalem sie momentami , glebia , magia obrazka ....
Kumpel , popatrzyl , i z nieklamanym zdziwieniem spytal cyt " co to za ch...nia .... , czemu te zdjecia sa takie nieostre , czemu pannie mlodej widac tylko czubek nosa i jedno oko , czemu rodzina jest taka rozmyta ... etc .." mysle , ze on swiadomie pojdzie w kierunku fotoziutka i bedzie bardzo zadowolony
Pzdr
Nie tylko o Tobie pomyślałem, ale skoro odezwałeś się... :)
Nie zaczynajmy tu dysput z obszarów logiki Łukasiewicza i nie dokonujmy analiz zdań forumowiczów pod tym kątem. Jeśli dokonałeś analizy wypowiedzi robina102, bo studiujesz/ wykładasz/ prowadzisz ćwiczenia z logiki, to ja to potraktowałem jako prowokację. Skoro nie ma dla Ciebie "ryby częściowo nieświeżej", to czym jest "mniejsza lub większa obróbka"- mniejsza od ..., większa od ... (w miejsce kropek co mam wstawić?). Czy znasz wzorzec kompletnie/ całkowicie/w pełni obrobionego zdjęcia? :)
Operujemy w życiu często słowem "prawie", które będzie zrozumiałe w określonym skupisku ludzkim i w określonej sytuacji. Ja robina102 zrozumiałem co miał na myśli, ale nie traktuj tego proszę jako ataku względem Ciebie. Wszak elanek też się odezwał! ;)
Nie traktuję Twojego posta jako atak, można się spierać, można wymieniać poglądy i nie prowadzić wojny. To może sprecyzuję moje poglądy - lubię różne zdjęcia, lubię nieobrobione mydło np. z holgi, sam takich nie robię bo chyba bym nie potrafił ale oglądam z przyjemnością (jeśli oczywiście są przyzwoicie kadrowane i mają coś w sobie), lubię zdjęcia czarno-białe, lubię zdjęcia robione cyfrą z mocną obróbką, nawet hdry dobrze zrobione mi się podobają, (chociaż ten temat mam już chyba za sobą, ale nigdy nie wiadomo). Nie lubię natomiast mitów - zdjęcia cyfrowe bez obróbki to trochę mitologia jest, więc żeby się jakoś do tego odnieść warto by określić co to znaczy np. jpeg z puszki z wyostrzaniem po zmniejszeniu (tak ja rozumiem słowo "prawie"). Nie podałem wzorca zdjęcia całkowicie obrobionego ale podałem wzorzec zdjęcia nieobrabianego (analogowy slajd) - więc wszystko inne jest jakoś tam obrabiane jeśli nie przez autora pod powiększalnikiem lub na komputerze to przez software puszki lub technika w punkcie usługowym. Nie jestem przeciwnikiem obróbki, każdy może określić swoje standardy lub upodobania w tym zakresie, ja na ten przykład bardzo niechętnie kadruję w komputerze - jeśli muszę to traktuję takie kadrowanie jako moja osobistą porażkę.
Co do samego ataku to pewnie rzeczywiście powinienem po prostu spytać autora co ma konkretnie na myśli mówiąc "prawie". :)
Wszak elanek też się odezwał! ;)
Ej, zaczynam być kojarzony w kłótniami? Muszę zacząć foty wrzucać :)
Elanek walczy tylko w sprawach, co do których jest mocno przekonany i idzie na noże jak ma rację (ostatnio miał).
W ogóle to lubię pokój i merytoryczny spór, ale człowiek czasem się lubi zapienić.
Nie lubię tylko zakłamania, bufonady i kilku pomniejszych wad :)
Czy to nie krzywdzące troszkę oceniać wyczucie estetyki klientów według zasobności ich portfeli? :)
Prowadzące do uogólnień :)
Zasobność portfela nie ma nic wspólnego z estetyką (choćby patrz na ruskich na wczasach:))
Co do moich fot, jestem tani, za tani. Nie umiem się sprzedać, nie umiem rozmawiać z klientami, nie opanowałem sztuki biznesu. Widziałem zdjęcia za 4500 zł tak kiepskie, że wg tej miary moje są warte z 10000.
Rynek jest nieco szalony. W końcu to nie market, gdzie jest określony i porównywalny towar. W jakimś sensie to działalność artystyczna i podlega też prawom nieekonomicznym.
Ocenianie estetyki w ten sposób jest krzywdzące. Chciałbym mieć starego sportowego Jaguara, a stać mnie na niewiele młodszego grata. Cierpię jak nim jeżdżę ale taki mus. Na pewno nie będzie mnie stać na nikogo z Masters of Wedding Photography :).
Może ktoś by sobie znalazł jakiegoś dobrego pstrykacza, ale perspektywa wydania paru ładnych klocków stopuje.
@białogardzianin- jeszcze raz dzieki za korekte. Ja sie z Tobą zgadzam i musze na przyszlosc byc jeszcze bardziej ostrozny i pisze to bez cienia ironii. Ostrozny ale i tez mocniej sie zastanowic nad tym wszystkim.
Łatwo nazwac kogos fotoziutkiem, ciezej zobaczyc u siebie samego symptomy fotoziutka. Zwykle powtarza sie jeden schemat na tym swiecie: najpierw u kogos zauwazamy blad, a potem sami ten blad powtarzamy. Nie bez przyczyny u niektorych temat fotoziutkow zajmuje tak gorące miejsce- z czegos to wynika....do przemyslenia.
@egoiste: to co napisales to wlasnie nie są odstepstwa od normy, to jest to o czym pisalem wczesniej:
- nieuswiadomieni wybierają nieuswiadomionych :) - oczywiscie na kazdy przyklad mozna dac kontrprzyklad, ale to nie znaczy, ze nie mozna postawic takiej tezy.
Na przykladzie Smokow i ich ostatniego wywiadu w Swiecie Obrazu. Oni powiedzieli- ze do nich trafiają ludzie wyrobieni- i nie mieli tu na mysli to, ze trafiają do nich ludzie lepsi, z wyzszym statusem, ale po prostu bardziej opatrzeni w fotografii.
I z pewnoscią jest to prawda. Moj przyjaciel, ktory rok temu zaczal sie interesowac fotografią (w tym poniekad ślubną) odrzucał Smoków i mowil: "stary, przypadkwe pstryki, zupelnie mi sie to nie podoba" a dzis jest zagorzalym ich fanem. Mial czas zrozumiec o co chodzi w takiej fotografii i jakie ma przewagi nad inną- tą bardziej przewidywalną i mniej ciekawą.
Chodzi tylko o swiadomosc- jesli poziom na rynku bedzie sukcesywnie rósł i stanie sie niejako standardem, ze u znajomych zobaczymy w koncu CIEKAWE zdjecia slubne- to wtedy ludzie sami z siebie odrzucą fotografow ktorzy robią słabiej i Twoj kolega tez sie glebiej nad tym zastanowi i przemysli swoj wybor.
jest tez sporo prawdy w tym, ze nie zawsze z ceną rosnie wartosc tych fotografii ktore sie dostaje- ale to jzu są prawa rynku, marketingu, reklamy i po prostu albo jest sie na tyle swiadomym, ze sie wie czego sie chce i to sie wybiera- albo idzie sie za owczym pędem i ma sie to co sie ma.
bialogardzianin
11-03-2010, 11:11
... Chodzi tylko o swiadomosc- jesli poziom na rynku bedzie sukcesywnie rósł i stanie sie niejako standardem, ze u znajomych zobaczymy w koncu CIEKAWE zdjecia slubne- to wtedy ludzie sami z siebie odrzucą fotografow ktorzy robią słabiej i Twoj kolega tez sie glebiej nad tym zastanowi i przemysli swoj wybor...
Złota myśl! Mam tylko pytanie: Kto wyznacza POZIOM- WPJA, FFŚ, PSFŚ? A może najlepsi fotografowie ślubni świata? :)
MZ, poziom na rynku stale rośnie, coraz więcej osób inwestuje (jeśli może) w warsztaty, strony są bardziej profesjonalne i lepiej wypozycjonowane, itd. Zawsze jednak będą napływać nowi adepci, którzy na początku swej drogi będą słabsi od "starych wyjadaczy" i tylko od ich pozytywnej determinacji i zaangażowania zależeć będzie kiedy dogonią/ przegonią mistrzów. W moim regionie jest fotograf ślubny, który w portfolio ma mnóstwo par, ale kiedy wszedłbyś na jego stronę, to zadałbyś sobie wiele pytań.
Najtrudniej jest tym ktorzy przecierają szlaki, dochodzą do nowych dróg..tym pionierom :)
Pionierzy dochodza do czegos przez np 5 lat, a nowi, zdolni inspirujac sie pionierami osiagają ten poziom w 2 lata. to takie uproszczenie, ale jest taki mechanizm.
Czy faktycznie stale rosnie poziom fotografii slubnej?? tu jest szerszy temat. Faktycznie: blogi wygladają ładniej, jest to wszystko ladniej opakowane (obrobka ciekawsza) ale czy wartosc zdjec rosnie w takim samym tempie? raczej nie.
Tu trzeba czasu.
robin102
11-03-2010, 12:21
Chodzi tylko o swiadomosc- jesli poziom na rynku bedzie sukcesywnie rósł i stanie sie niejako standardem, ze u znajomych zobaczymy w koncu CIEKAWE zdjecia slubne- to wtedy ludzie sami z siebie odrzucą fotografow ktorzy robią słabiej i Twoj kolega tez sie glebiej nad tym zastanowi i przemysli swoj wybor....
Nie nie Panie kolego to tak jak byś liczył na to, że od któregoś momentu ludzie zaczną jeździć tylko autami marki BMW i jeść same wędliny z półki po 80 zł za kilogram podsuszane z ekologicznego gospodarstwa. Warto polukać na rynek zagraniczny gdzie obecna forma fotografii ślubnej istnieje znacznie dłużej niż u nas. Tam tez są fotografowie i dobrze się mający robiąc zdjęcia za 1000 funtów które od razu większość z nas-was arDystów ;) z tego forum wrzuciła by głęboko do szuflady. Ludzie rodzą się cały czas, rozwijają, z domu wynoszą spojrzenie na świat i swoją estetykę. Nie próbujcie ich tego pozbawiać :) i uszczęśliwiać jedynym słusznym foto ślubnym w postaci komiksowej obróbki rodem z japońskiej bajki, albo kadrami z trzecim dnem gdzie trzeba dopisek robić "co fotograf chciał pokazać tym kadrem. Dajcie im wybierać, niech mają jak chcą.
tak tez bedzie robinie:
bedzie swiadomosc, bedzie wybor.
nie ma swiadomosci- nie ma wyboru.
jeszcze dla rozwniniecia o czym ja mowie:
ostatnio wyzej wspomniany przeze mnie moj kolega opowiadal mi historyjke. Jego brat szuka fotografa na wesele i podeslal mu do wgladu jednego fotografa, ktorego uznal za dobrego i powiedzial, ze on nie widzi roznicy miedzy nim a kims kto np zarabia na tym wiecej (ok, nie jest to uniwersalny wyznacznik poziomu- zgadza sie, znow skrot myslowy).
Kolega moj w krotkiej rozmowie pokazal mu na czym polega wyzszosc innych fotografow i troche go olsnilo i facet powaznie zaczal sie zastanawiac. Pokazal mu roznice na podstawie jego kliku zdjec z folio. Jedno zdjecie z jego folio to byl sam kosciol (z zewnątrz) zrobiony fishem. Inne zdjecie to byly obrączki podczas przysiegi (same obrączki). Zdjecia czyste, kolorowe, dobrze obrobione, ostre- no wiec wydawaly sie na dobre.
Ale kolega pokazal jakby analogiczne zdjecia z tych samych momentow u innych, lepszych fotografow. Podczas przysiegi oprocz obraczek widac bylo usmiech PM, nieco wiecej otoczenia itd....I zapytal go jakie zdjecie by wolał sam dostac??
Oczywiscie mozna bagatelizowac moj przyklad i go mocno splycic niemniej konkluzja jest taka, ze nieco wiecej swiadomosci wlane do glowy klienta powoduje, ze ow moze lepiej wybrac.
TO jak z kupnem samochodu:
- jesli nic o nich nie wiesz to wybierzesz pewnie na podstawie ceny, tyle ze nie jest to zaden wybor- bo podczas uzytkowania moze sie okazac, ze brakuje ci tego, tamtego, pali za duzo albo jest jednak za mały...
Ja mysle, ze ludzie bioracy tych tzw fotoziutkow nie robią tego z WYBORU a braku swiadomosci co mozna miec. Na pewno tez za stosunkowo neiwielkie pieniadze mozna dzis znalezc kogos kto nie bedzie bardzo drogi, a jednak zrobi to duzo lepiej i ciekawiej- tyle ze klient musi wiedziec czego szuka. Cena faktycznie ma tu niewiele do znaczenia, tyle ze zwykle ktos kto robi solidnie to i sie ceni a ludzie to doceniają. Są tez tacy co robią nie solidnie i tez sie cenią- ale to inny temat.
bialogardzianin
11-03-2010, 13:26
...Ja mysle, ze ludzie bioracy tych tzw fotoziutkow nie robią tego z WYBORU a braku swiadomosci co mozna miec. Na pewno tez za stosunkowo neiwielkie pieniadze mozna dzis znalezc kogos kto nie bedzie bardzo drogi, a jednak zrobi to duzo lepiej i ciekawiej- tyle ze klient musi wiedziec czego szuka. Cena faktycznie ma tu niewiele do znaczenia, tyle ze zwykle ktos kto robi solidnie to i sie ceni a ludzie to doceniają. Są tez tacy co robią nie solidnie i tez sie cenią- ale to inny temat...
No dobra, przyjmijmy na potrzeby tej dyskusji, że wyznacznikiem (międzynarodowym jakby nie patrzeć) jakości jest przynależność do WPJA, zgoda? No bo, żeby znaleźć się w tym gronie trzeba spełnić określone wymogi, w tym te dotyczące obróbki, których z pewnością fotoziutkowie nie spełnią (czyt. w WPJA nie ma fotoziutków). Przyjmijmy, że WPJA jak sito przesiewa fotografów, dając przyszłym nowożeńcom gwarancję (?) wysokiej jakości i poziomu artystycznego zdjęć, tak? I teraz wyszukajmy fotografa na ślub w Polsce korzystając z wyszukiwarki http://www.wpja.com/wedding-photographers/international/europe/poland-photography.htm . Widzimy tam dużą rozpiętość cenową, już nie wspomnę o innych państwach lub nawet w ramach danego stanu USA. Zastanówmy się, czy ten, który woła 500Eur ma gorszą obróbkę od tego, co woła 2600Eur? Przecież obydwaj są w WPJA, czy per analogiam ten za 2600, 2000 lub 1500Eur będzie traktował tego, co woła 500Eur jako tzw. fotoziutka? Czy będzie miał mu za złe, że "psuje rynek"? Czy 2000Eur więcej są za obróbkę czy za co?
Adam Trzcionka
11-03-2010, 14:21
w WPJA nie ma żadnego sita.
bialogardzianin
11-03-2010, 14:30
w WPJA nie ma żadnego sita.
Czy to zwrócenie uwagi na nieładne określenie "sito" czy miałeś na mysli to, że nie jest tak ciężko dostać się tam jakby to mogło nam się wydawać?:)
marszull
11-03-2010, 14:35
Czy to zwrócenie uwagi na nieładne określenie "sito" czy miałeś na mysli to, że nie jest tak ciężko dostać się tam jakby to mogło nam się wydawać?:)
Chyba raczej to drugie ;-)
kiedys byla dyskusja na ten temat
robsonzbydzi
11-03-2010, 15:27
w WPJA nie ma żadnego sita.
czyli przyjmiecie również fotoziutka jesli tylko opłaci składki? To się robi chore.
Radek Radziszewski
11-03-2010, 15:32
Jest sito - wyłapuje pieniądze :mrgreen:
bialogardzianin
11-03-2010, 15:34
czyli przyjmiecie również fotoziutka jesli tylko opłaci składki? To się robi chore.
Chyba posunąłeś się za daleko w swym wniosku. Na dodatek co oznacza forma "przyjmiecie"? Zadaj to pytanie WPJA
To się robi chore.
robi? zawsze bylo... jak kazda forma zrzeszania sie... prestiz za pieniadze skladkowe... ;)
bialogardzianin
11-03-2010, 15:38
Zaczyna się... :(
robin102
11-03-2010, 17:03
Zrzeszanie się jak najbardziej jest sensowne przynajmniej ze względu na rachunek ekonomiczny i ewidentnie korzystne dla zrzeszających się o ile nie ubrane jest w ideologiczne popierdułki, a jasno postawione, że to w celu zwiększenia przychodów lub ochrony zysków. Robią tak lekarze, adwokaci, blacharze to czemu nie mogli by fotografowie, tylko bez zaciemniania oczu klientowi, że to dla wyższych celów :)
czyli przyjmiecie również fotoziutka jesli tylko opłaci składki? To się robi chore.
czemu chore?
WPJA zmienila jak dla mnie swoje zalozenia i tyle :) biznes is biznes, sorry Winnetou.
teraz powstają nowe zrzeszenia, ktore jednak narażone są na to samo. dobrze byc idealistą, ale to tez musi miec swoje granice.
Wojtek Marzec
11-03-2010, 18:55
Wiele osób psioczy na WPJA, że się popsuło, że nie ważny poziom, liczy się tylko kasa. Coś w tym jest, ale jestem ciekaw z jakimi fotami byli przyjmowani członkowie powiedzmy tak ze 3 lata temu?
Analogiczna do tejże dyskusji jest inna której niestety wysłu****e nader często. Temat muzyka.
Moj brat jest DJ-em i akustykiem, pasjonatem. Nagłaśnia rożne imprezy i czasem mu towarzysze.
Podobne schematy itd.
Ważne żeby zrozumieć klienta i zdawać sobie sprawę z jego(klienta) niewiedzy na interesujące nas tematy. On płaci i to nasz zasrany obowiązek żeby się dowiedzieć czego od nas oczekuje.
Jasne ze często sam nie wie czego chce i tu się zaczynają schody, warto trochę "pomolestować"
gościa a będzie bardziej zadowolony z Waszej pracy.
Amator
W dobrej restauracji, też nie dostaniesz zupy prosto z kotła - może to i smutne, ale ja na przykład wolę zupę na talerzu do tego łyżkę i serwetkę.
Obróbka to szacunek do własnej pracy, to przygotowanie zdjęcia, dopracowanie go, to nowoczesna ciemnia fotograficzna.
Można ją wykorzystywać do przegięć i do niewłaściwych celów, ale pisanie w kategoriach odwagi o pokazywaniu zdjęć prosto z puszki to nieporozumienie. Dla mnie traktowanie zdjęć prosto z puszki jako gotowy produkt to niechlujstwo. Zdjęciu należy się porzyjrzeć i dać mu final touch, tego wymaga szacunek do własnej pracy.
................
Zaznaczam, że nie będę się wdawać w kolejnego flejma i moja wypowiedź w tym wątku jest raczej jednorazowa:)
wybacz doczytałem do końca, ale nie zgodzę się do końca z Tobą, choć by nawet przez to powyższe stwierdzenie, proszę abyś zapoznała się z tym - pierwszy post (nie będę przepisywał)
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=108326
i pomyślała też o ludziach - fotografach - którzy z założenia lub specyfiki swojej pracy nie korzystają z obróbki komputerowej - dobrze by było abyś jednocześnie dopisała, że dotyczy to fotografii który wykonujesz i to jest Twój punkt widzenia (bo chyba to miałaś na myśli) a nie uogólniając do całej całej szeroko pojętej fotografii, bo parę osób może się poczuć mocno urażonym, zwłaszcza ci którzy z pełnym szacunkiem wykonują swoją pracę - i efekt finalny nie musi być uzależniony od umiejętności poruszania się w programach graficznych - z poważaniem dla Twojej pracy, która jest efektowna (i na Tym na pewno ci zależy, jak również twoim klientom), ale uogólnianie tego jest naprawdę co najmniej nie na miejscu
Rzecz w tym, że ja z pełną świadomością uogólniam mój pogląd na całą szeroko pojętą fotografię.
Fotograf powinien mieć kontrolę nad każdym etapem swojej pracy. Wykonywać ją świadomie, a jak nie umie i boi się posługiwać się programami służącymi do postprocesingu, to może fotografia cyfrowa nie jest dla niego?
Świadomie można też rezygnować z postprocesingu - ale co innego świadomie, a co innego w sumie to chciałbym, ale nie potrafię.
Nie mam pojęcia czy Kuba Dąbrowski (http://www.kubadabrowski.com/) i weźmy na przykład Terry Richardson (http://www.terryrichardson.com/) używają postpocesingu. Jeśli nawet to robią, to robią to w sposób taki, że zdjęcia wyglądają na prosto z puszki, czasem wręcz kompaktowe. Ale to wszystko u nich gra, są w tym prawdziwi i interesujący.
Związku mojej wypowiedzi z zapodawanym linkiem nie widzę.
Chyba mylisz obróbkę/postprocesing z retuszem i wszechobecnym uładnianiem i reperowaniem.
Ja bardzo, ale to bardzo mało retuszuję. Odpowiednia praca ze światłem załatwia 90% problemów i nadaje odpowiednią dawkę glamouru moim reportażom ślubnym.
W każdym razie chciaiałabym przejść do konkluzji pod tytułem - usuwanie zmarszczek i oczek w pończochach to nie postprocesing a retusz, postprocesing w komputerze czy klasycznej ciemni to konieczny element pracy każdego świadomego fotografa, od każdej reguły są wyjątki, co pokazują linki i życie:)
Nie mam pojęcia czy Kuba Dąbrowski (http://www.kubadabrowski.com/) i weźmy na przykład Terry Richardson (http://www.terryrichardson.com/) używają postpocesingu. Jeśli nawet to robią, to robią to w sposób taki, że zdjęcia wyglądają na prosto z puszki, czasem wręcz kompaktowe. Ale to wszystko u nich gra, są w tym prawdziwi i interesujący.
Kuba Dąbrowski uzywa analogów (olympusa mju2, leicę af-c1, ricoha gr1v.,
czasami nikona f3. do średniego formatu rolleiflexa). obrobka w takiej fotografii jaką robi to tylko conajwyzej lekkie dosolenie czy niedosolenie potrawy. faktycznie to zdjecia z kompaktow...ale to nie przeszkadza przeciez w niczym.
no a Terry- to drastyczny przyklad.
:)
dziękuję Ci za odpowiedź, która teraz jest konkretna, a wierz mi, że to Twoje stwierdzenie mnie baardzo ruszyło......
"Dla mnie traktowanie zdjęć prosto z puszki jako gotowy produkt to niechlujstwo"
po prostu naprawdę paru moich znajomych których pracę cenie może się poczuć bardo urażonym..............a i ja - bo dużą część zdjęć pozostawiam jako nienaruszone pozostawiając ich wady
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=124899
http://www.iv.pl/viewer.php?file=zx6fgfn95d4pqi3gjvf5.jpg
http://www.iv.pl/viewer.php?file=8q6jfqlgq7aku296xf99.jpg
więc dalej potwierdzam, że to stwierdzenie było co najmniej nie fortunne
robin102
12-03-2010, 09:48
Wykonywać ją świadomie, a jak nie umie i boi się posługiwać się programami służącymi do postprocesingu, to może fotografia cyfrowa nie jest dla niego?
:)
No jeszcze zostaje wspólnie wyznaczyć ten krytyczny punkt G :mrgreen: w zakresie obróbki zdjęć i już będziemy wiedzieli kto jest fotografem, a kto komputerografem, czyli fotogramem nie jest, a może jest tylko tym lepszym :mrgreen: albo droższym, a może tańszym być powinien bo światło merda mu się z programowymi suwakami SH , warstwami, maskami......
Boszze co to się z ludźmi wyrabia :(
Robinie, ale jakie jest Twoje meritum?? Rozumiem ze: "czym wiecej ktos gmera w PS to tym mniej jest "prawdziwym fotografem" ??
Nazewnictwo zostawmy moze po prostu teoretykom. Czy to takie istotne?
Mozna pokazac mase przykladow fotografow, ktorzy MOCNO gmerają w PS, łączą zdjecia z wielu i obrabiają tak, ze malo to przypomina "zwykle zdjecia"- jednak jesli zobaczysz jak pracują podczas sesji zdjeciowej- niczym sie nie rozni to od "zwyklych fotografow", ktorzy np pracują na kliszy.
Chyba problem tylko w umiejetnosci pracy z narzędziami, wczesniej powolywales sie na Wojtka Marca, ktory tez o tym pisal: "narzedzia same w sobie nie są ani dobre ani złe".
Rozumiem jednak troche Twoje patrzenie: tzn im narzedzie bardziej złożone (a fotografia cyfrowa jest bardziej zlozona niz analogowa), tym większą szkode można zdjęciu uczynic- zgadza sie.
Podczas bardzo szybkiej jazdy samochodem- wystarczy mały błąd zeby wszystko schrzanic, inaczej na rowerze :)
robin102
12-03-2010, 10:10
Robinie, ale jakie jest Twoje meritum???
Zwykle, proste meritum ;)
Rozchodzi sie o to, że stopień zaangażowania w obróbkę nie jest wyznacznikiem "wielkości" fotografa jako miarka bezwględna. Mocny angażujący postprocesing to fotograf jest pierwsza klasa !, taki co parametry lokalne poprawi to facet jest beeeee i guuuupi bo słabo zna PSa. Z powyższej wypowiedzi która zacytowałem niestety to wynika.
Drugie meritum :) to jako mocno już sturlany człowiek po tym polskim świecie widzę, że jak ktoś już jaki sukces odniesie to mu się w gło..... zazwyczaj tak jest, ale znam taki co im się nie poprzewracało.
tzn im narzedzie bardziej złożone (a fotografia cyfrowa jest bardziej zlozona niz analogowa), tym większą szkode można zdjęciu uczynic- zgadza sie...
No nie bardzo się zgadza, bo nie mam nic na przeciwko mocnej obróbce zdjęć, jak trzeba, jak ktoś ma taką wizję, a czasem wrecz schizę to niech sobie robi, a jak ktoś to od niego kupi to jeszcze lepiej. Chodzi mi po prostu tylko o to, że nie mierzmy ludzi stopniem obróbki zdjęć komercyjnych zwłaszcza.
W fotografii jest miejsce dla wszystkich, dla tych co kochają analoga, dla tych co syfrą robią i nic z plikami nie kombinują, a także dla tych co zwykłe zdjęcia przetwarzają w nie realne, niesamowite malunki.
--------------------------------------------------------
Rozumiem ze: "czym wiecej ktoś gmera w PS to tym mniej jest "prawdziwym fotografem" ??
Podsumowując mój przy długi wywód, można by Twoje zdanie przekręcić tak:
Czym mniej ktoś gmera w PS nie czyni go mniej prawdziwym fotografem
Radek Radziszewski
12-03-2010, 10:20
Słuchajcie ale sprawa jest prosta: jak mamy dobre zdjęcia to będą nadal dobre po obróbce (oczywiście świadomej) natomiast zdjęcia na które patrzymy na ekranie i myślimy co by tu zrobić żeby coś z tego wyszło z reguły nie są dobre.
Zwykle, proste meritum ;)
Rozchodzi sie o to, że stopień zaangażowania w obróbkę nie jest wyznacznikiem "wielkości" fotografa jako miarka bezwględna. Mocny angażujący postprocesing to fotograf jest pierwsza klasa !, taki co parametry lokalne poprawi to facet jest beeeee i guuuupi bo słabo zna PSa.
no zgadzam sie z Tobą Robinie, mysle ze z calego tego wątku wynika wlasnie to co napisales. tzn nie wiem gdzie, w ktorym momencie ktos to jawnie podwazal i twierdzil, ze wielkosc fotografa to jego umiejetnosc gmerania w PS ?? ??..i jest co - co gorsza - wartoscią bezwzgledną, ktorą mozna przylozyc do kazdego fotografa.
Albo ja sie pogubilem w tym wątku, albo Ty troszke nadinterpretujesz. Nie wiem gdzie jest ten "punkt sporu" czy dyskusji ?...bo juz ktorys raz na moje slowa reagujesz "nie zgadza sie"- ale ja nie wiem gdzie sie mijamy wg ciebie?
Ogolnie dyskusja sie robi natury filozoficznej i ja po prostu wysiadam :)
Dochodzenie co bylo pierwsze jajko czy kura, albo w ktorym momencie zaczyna sie góra a kończy dolina?- jest z gory skazane na porazke.
To są wszystko dziecinne rozwazania: gdzie sie konczy grafik komputerowy, zaczyna fotograf i czy obrobka i w jakim stopniu przyczynia sie do tego, ze mozna nazwac fotografa dobrym albo złym i gdzie sie zaczyna prawdziwa swiadomosc fotograficzna a gdzie jej jeszcze nie ma??
Ja bym raczej odrzucil takie gry słowne, ślepe zaułki i po prostu zobaczyl obiektywnie na: jaki jeden element jest wspolny dla wszystkich tzw. dobrych, uznanych fotografow? Kto, ktorko mowiac jest dobry a kto nie jest.
Wtedy bedziemy w domu :), lub przynajmniej duzo blizej..
moim zdaniem to fotograf jest kiepski gdy oddaje kiepskie zdjecia ;)
a czy one są mocno obrabiane w PS, czy tylko lekko, czy pracuje na maskach, czy poprawia tylko kontrast i nasycenie, to ma małe znaczenie dla przeciętnego odbiorcy
W sumie mając kiepski materiał to chyba ciężko zrobić z niego coś sensownego??
Sądzę, że ważną sprawę poruszyła Kalina. Nie ma znaczenia sposób osiągania celu, ważne żeby mieś świadomość już w trakcie pracy, co chcemy osiągnąć. Co innego, kiedy ktoś robi zdjęcie myśląc: "tu będę musiał nieco podciągnąć kolor i zwiększyć kontrast na pierwszym planie, bo mi za duża kontra wchodzi), a ktoś obok robi pstryk i już. Później wraca do domu, ogląda zdjęcie i metoda prób i błędów dochodzi do tego, ze wyciągnięcie kolorów i kontrastu nada temu kadrowi smaku.
Świadomość. Niezwykle ważna, jeśli nie niezbędna cecha dobrego fotografa. Zwróćcie uwagę, jak niewielu fotografów ślubnych potrafi zrobić spójny materiał. Większość robi pewną ilość bardzo dobrych kadrów, które nierzadko różnie obrobione, nie tworzą całości. Niewielu potrafi podejść świadomie do reportażu ślubnego, jako całości - to trzeba kontrolować już podczas fotografowania, później nadrobić obróbką się już nie da.
Zobaczcie, jaką rzadkością jest fotograf, który przymierza się do zdjęcia aparatem cyfrowym, po czym zabiera go od oka, nie robiąc zdjęcia. Olbrzymia większość naciśnie spust, nawet mając duże wątpliwości, czy warto. Technika cyfrowa przeniosła moment wyboru kadru z miejsca jego fotografowania na monitor komputera, tylko, że to już za późno.
Co do silnej obróbki, to przecież istniała także za czasów kliszowych - czy według niektórych wypowiadających się tu purystów, Saudek to jeszcze fotograf?
Świadomość. Bardzo ważna sprawa, nie tylko przecież w fotografii.
@!AGresT: dla mnie to jest wlasnie meritum w temacie.
@rycerz: to prawda co piszesz, ale też "kiepskie" czy "dobre" to jest bardzo subiektywne.
Łatwiej ustalic czy ktos robi spójnie i czy wie po co coś robi?
Nasuwa misie taki prosty przyklad. Fotografia jest jak film. Fotografia to opowiadanie czegos poprzez zdjecia. Podobnie z filmem. Jesli jednak bierzemy kamere i krecimy co popadnie a potem z tego probujemy cos sklecic, dorabiajac do tego teorie- bedzie to zwykle cos slabego, kiepskiego. To ze uda nam sie zarejestrowac nawet kilka ciekawych, ladnych kadrow- z tego jeszcze nie powstaje opowiesc.
A wczesniejsze rozmowy, troche szly w kierunku: czy uzywanie kamery cyfrowej czy analogowej powoduje, ze ktos jest w tym dobry albo zły? Czy uzywanie statywu i sztucznego oswietlenia podczas krecenia powoduje ze jestesmy dobrzy lub slabi? Czy uzywanie szerokich kadrow czy wąskich, czy uzywanie filmu bw czy kolor, czy uzywanie tego czy siakiego.....TO SĄ WSZYSTKO POBOCZNE KWESTIE.
Przypominam jednak, ze temat tyczyl sie po prostu OBRÓBKI ZDJEC...:) Nie mozna udawac ze jest niewazna, nie mozna tez powiedziec, ze jest wszystkim.
Przypominam jednak, ze temat tyczyl sie po prostu OBRÓBKI ZDJEC...:) Nie mozna udawac ze jest niewazna, nie mozna tez powiedziec, ze jest wszystkim.
bardzo słusznie
obróbka jest ważna ale nie jest lekarstwem na genialne zdjecie ;)
marszull
12-03-2010, 12:15
bardzo słusznie
obróbka jest ważna ale nie jest lekarstwem na genialne zdjecie ;)
a czesto jest tak traktowana
bialogardzianin
12-03-2010, 12:21
... Zwróćcie uwagę, jak niewielu fotografów ślubnych potrafi zrobić spójny materiał. Większość robi pewną ilość bardzo dobrych kadrów, które nierzadko różnie obrobione, nie tworzą całości. Niewielu potrafi podejść świadomie do reportażu ślubnego, jako całości - to trzeba kontrolować już podczas fotografowania, później nadrobić obróbką się już nie da...
... Łatwiej ustalic czy ktos robi spójnie i czy wie po co coś robi?...
Proszę bardzo rozwińcie temat, właśnie w kontekście obróbki. Jeden z czołowych fotografów polskich dał mi bardzo cenną uwagę dot. spójności, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Czy Wy będziecie na tyle uprzejmi i wyjaśnicie jaki fotoreportaż jest spójny? Który reprezentuję identyczną barwę w całym secie? W którym biel sukni PM w czasie przygotowań będzie taka sama jak w Kościele (różne źródła światła)?
W sumie mając kiepski materiał to chyba ciężko zrobić z niego coś sensownego??
Zależy co ten materiał przedstawia ;)
Znam przykłady kiedy materiał zarejestrowany będzie kiepskiej jakości a dopiero obróbką można to poprawić. I nie chodzi o to, że zły fotograf... dlatego ja nie lubię generalizowania :D
Proszę bardzo rozwińcie temat, właśnie w kontekście obróbki. Jeden z czołowych fotografów polskich dał mi bardzo cenną uwagę dot. spójności, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Czy Wy będziecie na tyle uprzejmi i wyjaśnicie jaki fotoreportaż jest spójny? Który reprezentuję identyczną barwę w całym secie? W którym biel sukni PM w czasie przygotowań będzie taka sama jak w Kościele (różne źródła światła)?
nie, tego nigdy nie uzyskasz. jesli zrobimy ujęcie PM oswietloną czerwonym swiatlem- to nie ma sensu walczyc o to, aby na zdjeciu sukienka byla biała.
nie o to idzie.
Ty lepiej napisz co ten fotograf tobie napisal, podziel sie :)
Proszę bardzo rozwińcie temat, właśnie w kontekście obróbki. Jeden z czołowych fotografów polskich dał mi bardzo cenną uwagę dot. spójności, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Czy Wy będziecie na tyle uprzejmi i wyjaśnicie jaki fotoreportaż jest spójny? Który reprezentuję identyczną barwę w całym secie? W którym biel sukni PM w czasie przygotowań będzie taka sama jak w Kościele (różne źródła światła)?
w teorii ;) polega między innymi na tym, że w zestawie fotografii nie występują wyraźnie odróżniające się od całości zdjęcia...ale to trudno wyjaśnić słownie ;)
chyba łatwiej na przykładzie...
bialogardzianin
12-03-2010, 13:22
Nie wiem, czy mógłbym to napisać/ zacytować bo:
1) to było PW
2) forumowicz obejrzał moje portfolio, za co jestem mu wdzięczny.
rycerzu, ja chyba z grubsza też wiem o co może chodzić (jestem samoukiem), najlepiej byłoby omawiać spójność na przykładzie seta 100 zdjęć oraz dokładnego omówienia każdego z osobna i wszystkich razem, ale wcześniej pewnie musiałbym dokonać przelewu na wskazany rachunek bankowy omawiającego. Nawet byłbym gotów na taką konsultację, ale to odrębny temat. Mam wątpliwości, nawet skłonny byłbym podlinkować dwa niestety nie moje zdjęcia z zapytaniem czy o taką spoistość chodzi czy o coś innego.
kroolik, o tym forsowaniu bieli ( "zawartość cukru w cukrze" ;) )to wiem, że nie można popadać w paranoję. ;)
ja mysle, ze kwestia dotyczy tylko dwoch rzeczy z grubsza:
1. jaki bedzie zestaw dominujacych barw w reportazu ?? (no i trzeba na tyle duzo umiec aby to w calosci uzyskac)
2. jakich barw nie laczyć z sobą aby sie nie gryzły (tu juz trzeba albo to czuc- albo wgryzc sie w teorie mieszania barw. co z czym pasuje i w jakich proporcjach). Nie gryzly na jednej focie, ale i w obrębie tych kilkunastu obok fot.
Im swiadomosc koloru jest glebsza- tym mozna robic barwniejsze reportaze, bardziej urozmaicone kolorystycznie ale i caly czas z zachowaniem spojnosci i bez cepelii.
tyle teorii, teraz do roboty :D
musze przyznac, ze sam mialem w poprzednim sezonie z tym wielki problem, ale temat ciekawy.
ale kolor w spójności to nie wszystko ;) bo można zrobić całą serię czarno-białą ;) a nie będzie spójna :(
kolor= odcien, nasycenie, jasnosc.
bw= kontrast, rozpietosc tonalna (jak duza?)...
bialogardzianin
12-03-2010, 14:26
Adamie, mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciw. Proszę Ciebie lub szanownych forumowiczów o zdanie na temat dwóch podlinkowanych zdjęć:
http://img193.imageshack.us/img193/7093/038img.jpg
http://img88.imageshack.us/img88/456/040img.jpg
Ja bym siedział nad nefami i rzeźbił w nich aby:
a) boczne lampy i światła miały taką samą albo b. zbliżoną ekspozycję
b) ołtarz na 040img był tak samo "oświetlony" jak na 038img
c) garnitur Pana Młodego na obu zdjęciach miał ten sam odcień.
W mojej obróbce starałem się zawsze panować nad tym choć nie zawsze mi to wychodziło i wówczas siebie winiłem za niepoprawny pomiar, nieporawnie zrobione zdjęcia. Czy o taką spójność chodzi czy tu nie o to chodzi i nie trzeba popadać w paranoję, że nawet jak dwa fajne bardzo podobne kadry są inaczej naświetlone to to nie ma znaczenia? Takie mam dylematy. :(
Adamie, mam nadzieję, że nie uraziłem Cię tym, że to Twoje zdjęcia tu podlinkowałem. Nie mam żadnych złych zamiarów ani intencji podważania Twojego doświadczenia, chodzi mi o rozwianie moich wątpliwości, o tą spójność w obróbce.
No jeszcze zostaje wspólnie wyznaczyć ten krytyczny punkt G :mrgreen: w zakresie obróbki zdjęć i już będziemy wiedzieli kto jest fotografem, a kto komputerografem, czyli fotogramem nie jest, a może jest tylko tym lepszym :mrgreen: albo droższym, a może tańszym być powinien bo światło merda mu się z programowymi suwakami SH , warstwami, maskami......
Boszze co to się z ludźmi wyrabia :(
Ale z czym Ty Robin walczysz? Co za różnica jaką drogą dojdzie się do świetnych efektów? Liczy się efekt finalny, czyż nie?
BTW Pokaż mi jakieś portfolio ślubne, gdzie jest ZERO obróbki, a zdjęcia powalają.
obróbka jest ważna ale nie jest lekarstwem na genialne zdjecie ;)
A ja myślę że często jednak jest tym lekarstwem. Wiele zdjęć nad którymi generalnie się pieje to sukces ich obróbki, a nie wcale genialnego, wyszukanego kadru...
PawelPrzez
12-03-2010, 14:48
Wracając do tematu dalszej obróbki materiału... produktem finalnym ma być fotografia na ścianie, w albumie, w internecie, gdziekolwiek. Owszem zdarzają się takie ujęcia, które nie wymagają wielkiego zachodu. Ale przygotowanie obrazu to cały proces, który prowadzi do tego co autor chciałby wyrazić. W zależności czy mam przygotować obraz dramatyczny, radosny, ponury itd. dobieram odpowiednie środki do przygotowania tegoż. W analogowych czasach przecież też istniał "postprocessing" i wszystko jedno czy była to fotografia czarnobiała czy kolorowa, czy też slajdy. Co gorsza istaniał też preprocessing, którego teraz można już nie stosować bo można zastosować go w postprocessingu. Jeśli chodzi o fotografię to mozna w tym momencie mówić o słuszności stosowania niektórych zabiegów - ale wówczas wejdziemy na grunt gustów - a stare przysłowie mówi, że nie jest piękne co jest piękne, ale to co się komu podoba. Rozwodzenie się nad postprocessingiem to tak jak rozwodzenie się czy jeść surowe kartofle, czy może jednak w jakiś sposób "ugotowane" (gdzie ugotowane jest pojęciem bardzo szerokim i daje duże pole do popisu kucharzowi).
PawelPrzez
12-03-2010, 14:52
http://img193.imageshack.us/img193/7093/038img.jpg
http://img88.imageshack.us/img88/456/040img.jpg
obróbce.
Jest to styl Adama. Adam ma klientów na takie zdjęcia i klienci są pewnie zadowleni. Pewnie lepiej wyglądałyby w całości materiału. Co do obróbki, to klientom też pewnie się podobała. Na forum nie ma co się chyba jednak nad dwoma fotkami roztrząsać.
@bialogardz. - odpowiedz jest prosta. z zasady zdjecia w tym samym oswietleniu powinny byc zgodne kolorystycznie i tyle. nie ma tu zadnej filozofii. jesli na jednej focie garnitur jest czarny, na nastepnej wpada juz w granat- to jesli nie rzuca sie to w oczy to takie cos przechodzi i jest OKI, nikt za to glowy nie urywa. jesli jednak bije po oczach no to obrobka do poprawy.
to jest tylko zasada ogolna:) ale w 99,9% sie pewnie zawsze sprawdza.
a odnosnie jasnosci obrazka i na ile musi on byc zgodny a na ile nie musi z tym obok- to juz glebszy temat. mozna przeciez ostro zabawic sie swiatlem i uzyskac cos innego- ale trzeba nie przesadzic :)
Ale z czym Ty Robin walczysz? Co za różnica jaką drogą dojdzie się do świetnych efektów? Liczy się efekt finalny, czyż nie?
BTW Pokaż mi jakieś portfolio ślubne, gdzie jest ZERO obróbki, a zdjęcia powalają.
Proste że coś takiego nie istnieje. Każde zdjęcie jest obrobione. Choćby przez soft w aparacie. Odwieczna spór Canon-Nikon :)
ja mysle, ze kwestia dotyczy tylko dwoch rzeczy z grubsza:
1. jaki bedzie zestaw dominujacych barw w reportazu ?? (no i trzeba na tyle duzo umiec aby to w calosci uzyskac)
2. jakich barw nie laczyć z sobą aby sie nie gryzły (tu juz trzeba albo to czuc- albo wgryzc sie w teorie mieszania barw. co z czym pasuje i w jakich proporcjach). Nie gryzly na jednej focie, ale i w obrębie tych kilkunastu obok fot.100% racji Wojtku. Tylko ciężko to utrzymać w ryzach ;)
Tylko, że spójność reportażu nie polega tylko na jego "podobności". Pokazywanie dwóch zdjęć z pytaniem, czy to spójny reportaż jest lekkim nieporozumieniem.
Skoro przewinął się w wątku Adam Trzcionka, to polecam obejrzeć jego reportaże. Są spójne, chyba chodzi o to, że w jednym rytmie opowiadają jakąś historię. Jestem kiepskim teoretykiem, ale to widać - albo oglądasz serię zdjęć, albo jeden materiał. Przy czym podobieństwo obróbki nie jest tu warunkiem koniecznym - moze być spójny reportaż zawierający zarówno zdjęcia kolorowe, czarno-białe jak i stylizowane.
Tylko, że spójność reportażu nie polega tylko na jego "podobności".
[ ... ] chodzi o to, że w jednym rytmie opowiadają jakąś historię.
Przy czym podobieństwo obróbki nie jest tu warunkiem koniecznym - moze być spójny reportaż zawierający zarówno zdjęcia kolorowe, czarno-białe jak i stylizowane.
esenscja :) :)
robin102
16-03-2010, 19:21
Ale z czym Ty Robin walczysz? .....
Eeeeee tam od razu walczysz, nie walczę, bo przeca wiem, że zawzyczaj coś ze zdjeciem zrobic trzeba, choćby zrzucić z karty, a to juz jakiś postprocesing jest ;)
Zadziwia mnie tylko dla czego i po co warsztaty które rosną jak grzyby po Czarnobylu są takie tanie, wręcz śmiesznie tanie w stosunku do tego co oferują potencjalnym warsztatowiczom i co potencjalnie mogą zabrać tym którzy je tak ochoczo organizują. Organizują już je ludzie którzy sami byli na nich miesiąc czy dwa wstecz 1200-2000zł hmmmm tania wiedza, oj tania jak barszcz ukraiński, i nie żartuje serio mnie to zadziwia.
Eeeeee tam od razu walczysz, nie walczę, bo przeca wiem, że zawzyczaj coś ze zdjeciem zrobic trzeba, choćby zrzucić z karty, a to juz jakiś postprocesing jest ;)
Zadziwia mnie tylko dla czego i po co warsztaty które rosną jak grzyby po Czarnobylu są takie tanie, wręcz śmiesznie tanie w stosunku do tego co oferują potencjalnym warsztatowiczom i co potencjalnie mogą zabrać tym którzy je tak ochoczo organizują. Organizują już je ludzie którzy sami byli na nich miesiąc czy dwa wstecz 1200-2000zł hmmmm tania wiedza, oj tania jak barszcz ukraiński, i nie żartuje serio mnie to zadziwia.
Skoro to tak tanio Twoim zdaniem to idź na takowe warsztaty.
Dziwny człowiek z Ciebie, narzekasz, zarówno gdy coś jest drogie (zabawki Nikona) jak i tanie (warsztaty foto). Chociaż z tym drugim można by się spierać i dla mnie kwota 2k pln za warsztaty to sporo. No, ale ja nie jestem tak majętny jak Ty :)
robin102
17-03-2010, 09:59
Nie chodzi o kwotę w sensie wartości bezwzględnej, tylko po prostu moim zdaniem za tanio się fotografowie sprzedają :) Skończył ktoś jakieś studia na płatnej uczelni za 1700 zł ? które dały by możliwość przyzwoitego zarobkowania, a może inny zawód da się zdobyć za cenę byle jakiego obiektywu ?.
Porządne warsztaty, to zdobycie porządnego zawodu i kosztować by powinny z 10 tys zł.
Porządne warsztaty, to zdobycie porządnego zawodu i kosztować by powinny z 10 tys zł.
Chyba mamy inną wiedzę i wyobrażenie o takich warsztatach :) I niech tak zostanie... :)
ps. Porównanie np. dwudniowych warsztatów do skończenia studiów jest nieco naciągane, ale OK... jakoś nie mam ochoty dziś na dysputy tego typu. Miłego dnia.
robin102
17-03-2010, 10:12
Bywam, bywam Przemku na warsztatach tych nie komercyjnych bo takie lubię :) Na komercyjne wybrał bym się co najwyżej do Sebastiana Małachowskiego bo Jego wiedzę sobie cenię.
Zdobycie zawodu fotografa, a to można zdobyć na warsztatach przynajmniej u tych porządnych fotografów jest porównywalne moim zdaniem ze zdobyciem każdego innego zawodu i nie ważne, że w 3 dni to można zrobić, przynajmniej na tyle by zarabiać.
bialogardzianin
17-03-2010, 10:30
Napisałem gdzieś, że wiedza specjalistyczna kosztuje dużo. To i tak dobrze, że nasi forumowicze oferują takie workshopy, oni klientów nie stracą a coś jeszcze sobie dorobią. To od nas zależy jak wykorzystamy zdobytą wiedzę. Zawsze można zapisać się na taki kurs (http://fotografia.eskk.pl/). Zakładam, że zakres merytoryczny opracowuje prawdziwy fotograf a nie pracownik firmy edykacyjnej.
Na komercyjne wybrał bym się co najwyżej do Sebastiana Małachowskiego bo Jego wiedzę sobie cenię.
Przyznam, że do Błyskotliwych też bym się wybrał :)
Ale w tym roku sam mam zamiar trochę się dokształcić w zakresie świadomego błyskania. Jeszcze kilka dni i w plenerek z błyskotkami... :)
robin: to jest bardzo wazne czy nauka trwa 1,5 dnia czy 5 lat. Nie wazne jak nauczyciel jest swietny: percepcja uczniow jest ograniczona.
Np warsztaty AT i K (pisze o tych bo te znam): co mozna zrobic przez 1,5 dnia ??? Zwykle zostają w glowie te presety i ogolny przepis na obrobke i jak sie to ma do ogromu wiedzy jaki mozna posiadac bedac swietnym fotografem uczac sie pod okiem innych przez lat wiele??
Jesli cos mozna zdobyc w 3 dni to znaczy, ze wiele osob to moze zdobyc (wiele zdobywa) czyli znaczy ze nie jest to wcale tyle warte co 10 tysiecy...
Co innego gdyby taki mistrz przyjalby mnie na rok czy dwa za taką stawkę, mialbym go pod ręką i solidnie doił z wiedzy- wtedy tak: kazdy grosz warto by dac aby sie nauczyc, ale nie za 1,5 dniowe warsztaty, ktore conajwyzej są siłą rzeczy jedynie dobrą inicjacją (i to nie u wszystkich).
bialogardzianin
21-03-2010, 13:04
...musze przyznac, ze sam mialem w poprzednim sezonie z tym wielki problem, ale temat ciekawy.
jak sobie z tym poradziłeś (napisałeś w czasie przeszłym)?
jak sobie z tym poradziłeś (napisałeś w czasie przeszłym)?
zobaczymy po tym sezonie czy problem nadal bedzie wystepowal :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.