PDA

Zobacz pełną wersję : Najlepszy fotografi



korsarz
28-01-2010, 16:31
Jestem zerem bo zawsze porównuję swoje zdjęcia do najlepszych.
Ale powiedzcie mi jak to jest - czy mistrz zrobi piękne zdjęcie w każdych warunkach? Bo czasem obwiniam się o to, że wdanym momencie nie widzę nic ciekawego albo że światło mi nie gra. Słyszałem że mistrz zawsze i wszędzie coś zobaczy i dostrzeże. A jak nie dostrzeże to i tak w PS dorobi co trzeba tzn. światło, kolor... etc. Jak to jest? Czy idąc szarą ulicą w szary płaski dzień gdy mleko jest na niebie mam się biczować (jak santo swabito Jan Paweł 2) że nie widzę pięknych kadrów? :)

Karl Johansson
28-01-2010, 16:35
Nie. Dla mnie różnica między amatorem a mistrzem jest taka, że amator stara się zrobić zdjęcie zawsze, natomiast mistrz wie, kiedy nie warto nawet sięgać po sprzęt;]

kroolik
28-01-2010, 16:44
za Karlem,

mozna tez zobaczyc na wieloletni dorobek takiego mistrza. nie są to zwykle tysiące swietnych zdjec a moze conajwyzej setka.
setka na kilkadziesiat lat pracy- to daje ci jakies rozeznanie.

czasem pewnie taki mistrz łazil po ulicy i caly dzien nic nie zrobil dobrego:) jedno jest pewne mistrzowie robią zdjecia w jakims celu. Kazdy ma swoje podejscie, kazdy mistrz cos innego chcial pokazac- ale nigdy to nie jest fotografia przypadkowa.
amator zwykle robi przypadkowo foty i pozniej czesc z nich nazywa "dobrymi" a inne "złymi" ale rzadko jest to zwiazane z jakims glebszym zamiarem i probą opowiedzenia o czyms.

korsarz
28-01-2010, 18:02
Jak zwykle serdecznie dziękuję Wam za odpowiedzi.

Chodzi mi tylko o to, czy jak jest mleko na niebie, modelka obok, 2 sabinki w torbie to jeśli jej nie zrobię pięknego zdjęcia to czy mogę jeszcze mienić się fotografem?
Czy sztuka jest zrobić dobry portret pięknej kobiecie czy właśnie brzydkiej? Czy sztuka przekazać piękno architektury gdy nam święty Ekspedyt (Bóg w ogóle jest? ale wg Dominikanów to święty od pogody i od układu chmur na niebie) pomaluje fajnie niebo że wszystko będzie grało? Czy sztuka znaleźć punkt widzenia taki, w którym czy mleko na niebie czy ciocia w pogrzebie - ale i tak budynek, detal, szeroki kadr uliczny będą pięnie wyglądały?

kroolik
29-01-2010, 09:46
ostatnio slyszalem mądre słowa od dobrego fotografa- Kuby Dąbrowskiego,
powiedzial, ze dzisiaj ładnie wygladające zdjecie (czy zdjecie wygladające na "dobre") zrobic jest bardzo łatwo, ale to nie oznacza jeszcze, ze sie jest dobrym fotografem.
jak ci pisalem- to czy zdjecie jest dobre czy zle zalezy czesto wlasnie od tego PO CO bylo zrobione? co fotograf chcial pokazac. Zwykle taki fotograf prezentuje zbior zdjec na jakis temat- ktore są spojne i cos mówią.
Zy fotograf- pokazuje zwyle dosyc przypadkwoe zdjecia, ktore moze wygladaja nawet na ładne.
Portret to tez osobna sprawa- to jest temat rzeka. Nie ma tu przepisu na dobry portret. Mowi sie ze prawdziwy portret to obraz duszy.

Karl Johansson
29-01-2010, 09:50
Hmmm...modelka, 2 sabinki...mleko...można powalczyć, znaleźć jakieś fajne tło, najlepiej odcinające niebo, jedna sabinka powyżej modelki, po jednej ze stron - z pomarańczowym filtrem. Druga neutralnie, na przód - i mamy prawiejakzachódsłońca, z dodatkowym smaczkiem, że przecież niebo mleczne, tylko w TYM KONKRETNYM momencie w jednym miejscu prześwieciło zachodzące słońce, oświetlając piękne oblicze niewiasty stojącej przed obiektywem ;]

Jak mawia mój ojciec kochany (wybaczcie przekleństwo, oraz niejako seksistowskie podejście do sprawy...) "masz głowę i ch*j, to kombinuj" ;]


PS. Nie ma takiego stworzenia jak "brzydka kobieta";] Każda ma w sobie piękno, zadaniem portretującego jest je wydobyć.

pewex
29-01-2010, 10:18
Nie. Dla mnie różnica między amatorem a mistrzem jest taka, że amator stara się zrobić zdjęcie zawsze, natomiast mistrz wie, kiedy nie warto nawet sięgać po sprzęt;]

Chciałem zacząć jakieś czcze dywagacje, ale kolega skasowal temat jednym komentem.
Amen, podpisuje się pod tym obiema ręcami. Pół bidy jak swoje prace porównuje do tych lepszych fotograf, który robi z głową. Niejako konfrontuje rezultaty i ma jakieś już ułożone "how to" bo są też ludzie, którzy mają po 17-18 lat, naoglądają się Ewy Saj czy Dave'a Hillsa i rzucają się z motyką na słońce. Odkąd pojawiły się aparaty cyfrowe świadomość fotograficzna ludzkości po prostu wyparowala.


"masz głowę i ch*j, to kombinuj" ;]

H@H@H@H@H@H@ xd

korsarz
29-01-2010, 16:05
Dzięki :) Ciekawe słowa piszecie a ja lubię sobie pofilozofować czasem bo to chyba pomaga jak się myśli na lepsze zdjęcia. :D
Pozdrawiam

kroolik
29-01-2010, 17:13
no mysle ze podstawa w fotografii to wlasnie podejscie, a podejscie wynika z myslenia :)

coroner
29-01-2010, 17:26
"masz głowę i ch*j, to kombinuj" ;]



Srebrne usta :D:D:D:D:D

Jakubas
29-01-2010, 18:31
Artystą się nie jest. Artystą się bywa.

wojteh
29-01-2010, 18:50
miałem możliwość porozmawiać ostatnio z mistrzem - Krzysztofem Kamińskim ( uczestnik 531 wystaw międzynarodowych w 42 państwach, na których otrzymał 83 grand prix i medale ) - i zapytałem się go ile z tych prac które pokazał to procent z tych które nigdy nie zobaczyły światło dzienne - to pewnie nawet nie jeden procent

http://photos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs180.snc3/20745_1351605592788_1310832614_30991088_5003142_n. jpg

a przy tym najsławniejszym zdjęciu - to było pierwsze zdjęcie tego typu - z lat 50 chyba - ale dla tego jednego zdjęcia użyto ponad 10 rolek filmu - czyli prawie 400 zepsutych na jedno dobre - to zdjęcie otrzymało kilka nagród międzynarodowych i jest w encyklopedii fotografii

(zdjęcie telefonem komórkowym - wybaczcie)

korsarz
29-01-2010, 21:13
Artystą się nie jest. Artystą się bywa.

A to już chyba zależy od definicji artysty, bo IMHO albo się jest człowiekiem przepełnionym hajem bez narkotyków, tzn. widzi się więcej, czuje się szerzej, słyszy się wyraźniej, albo człowiek ma genetycznie uwarunkowania do bycia artystą, tzn. kimś kto odczuwa, takie jakieś midichloriany? Albo nie. :)

Wojtek, dzięki, też ciekawe spostrzeżenie z tym jednym procentem.

Naprawdę dzięki za dzielenie się takimi myślami i przeżyciami ;) W stopce mam już to co myślę o tym :)

Jakubas
29-01-2010, 22:37
Hehe, tutaj moglaby sie wywiazac dluuuga dyskusja prowadzaca zapewne donikąd... ;)
Bo kimże jest artysta bez swoich dziel? Mozna wogole takim byc?
Czy "artysta" to termin niezbywalny? Czy moze znaczenie tego slowa maleje, gdy przychodzi brak weny?
Czy dziela sztuki stworzone na syntetycznym haju sa gorsze od tych powstałych na naturalnym?

Ale nie o to mi chodzilo, napisalem tylko powiedzonko, ktore swego czasu wyciagnelo mnie z tworczego dolka. Hasla, przyslowia, cytaty czy aforyzmy to tylko sztandary, ktore podtrzymuja na duchu. Kazdy powinien znalezc wlasny.

st
29-01-2010, 23:34
Mistrzostwo??? nie Panowie... Mistrzostwo to kadr - zawsze dobry.... reszta to w większości przypadek... a tam gdzie to nie jest przypadkiem mistrz uczyni by jednak tak to wyglądało...

pozdrawiam

P.S. I mistrz nie zawsze zrobi zdjęcie na miarę WordPress.... ale zawsze bez względu na warunki, miejsce i obiekt będzie to fota poprawna...

st
29-01-2010, 23:52
i jeszcze mały komentarz do fotki zaprezentowanej przez wojteh-a. Gdyby to zdjęcie było dziełem "przypadku" zrobione gdzieś w trakcie jakiegoś pokazu.. wtedy tak.. cześć... peany i szacun!!! ale jeśli na tą fotkę stracono ponad 350 klatek to.... tylko brawa za pomysł... bo mając pomysł przy pozowanym zdjęciu powinna wystarczyć rolka...

pozdrawiam

Jakubas
30-01-2010, 00:12
E tam, liczy sie efekt. Jak zrobisz 10 rolek zamiast 1, to masz 10x wieksza szanse, ze zdjecie bedzie jeszcze lepsze.

O, a ostatnio mialem super pomysl na zdjecie, tylko jak przekrecalem aparat do pionu, przypadkowo otworzylem wbudowana lampe i zrobilem kilka zdjec, zanim sie polapalem, ze cos blyska... Wlasnie tak powstalo moje najlepsze zdjecie w tym roku ;)

velaskez
30-01-2010, 00:22
Mnie też czasem ludzie pytają, po kiego łażę ze sprzętem, a go wcale nie wyjmują. A po co wyjmować, jak nie ma co robić ;)? Faktem jest, że te naprawdę fajne, dobre zdjęcia robi się raz na jakiś czas i często są dziełem przypadku.

st
30-01-2010, 02:31
E [...]tylko jak przekrecalem aparat do pionu, przypadkowo otworzylem wbudowana lampe i zrobilem kilka zdjec, zanim sie polapalem, ze cos blyska... [...]

Znaczy się przymykasz drugie oko gdy patrzysz przez obiektyw... Niedobrze.. oj niedobrze....

Jakubas
30-01-2010, 12:17
Hehe, to sprobuj miec otwarte, jak stroby blyskaja i jeszcze cokolwiek widziec.

life
30-01-2010, 15:25
tak na marginesie to fota ta zapewne była robiona średnim formatem a nie trzydziestką piątką. tak więc w zależności od kasety było to 12 albo 24 klatki co daje około 120 szt. (co było by dla mnie bardziej prawdopodobne) lub 240 klatek tak czy siak nie było to raczej 400 fot :)

inna inszość że dziś robiąc to podobnie oceniamy od razu na LCD wieć być może po 53 zdjęciu stwierdzimy że jest OK i wystarczy, Kamiński tej pewności nie miał :)

A co do "artystów" to bardzo nie lubię tego określenia szczególnie gdy ktoś używa go w stosunku do samego siebie. Wolę jednego profesjonalnego rzemieślnika niż 100 artystów samozwańców :)

kroolik
30-01-2010, 15:50
odnosnie przypadku: mowią, ze trzeba umiec sobie go zorganizowac:) choc oczywiscie zgadzam sie: zdjecia wybitne mogą czesto byc zrobione w pewnym sensie przypadkiem, ale to jest wlasnie piekne bo jesli bylaby opisana, powtarzalna droga do zrobienia dobrego zdjecia to gdzie tu jakas sztuka ?? Sztuka ma w sobie ten element nieuchwytnosci, niepowtarzalnosci...i czegos nad czym fotograf do konca panuje (i to wciąga własnie)...poczucie ze nie wszystko zalezy od fotografa, ale jest cos wiecej..co to jest?? jakas mistyka.

odnosnie noszenia sprzetu przy sobie: to jest swietna mysl i sam tak chcialem robic, ale jest mi ciezko :) moze kupie sobie mniejszy aparat, moze dalmierzyk :)
jeden mistrz powiedzial: "musisz osiagnac taki etap gdzie aparat bedzie czescią ciebie"- no wlasnie.

Jakubas
30-01-2010, 18:24
A propos przypadku, to moim zdaniem szczegolnie w fotografii racje bytu ma powiedzenie, ze "szczescie sprzyja lepszym".

kroolik
30-01-2010, 20:13
A propos przypadku, to moim zdaniem szczegolnie w fotografii racje bytu ma powiedzenie, ze "szczescie sprzyja lepszym".

mozna powiedziec: tym co wiedzą czego szukają posrod potencjalnie niezliczonych kadrów wydarzajacych sie wokol nas caly czas.
jesli ktos nie wie- to ma nikle szanse, wtedy to jak tafic 6 w totka. Jesli ktos wie czego szuka: jaki klimat chce oddac, jakiej kompozycji potrzebuje, wie tez gdzie tego potencjalnie szukac i wie jak uzyc aparatu aby to najlepiej oddac- wtedy ma znacznie wieksze szanse na sukces.
zaczyna sie po prostu od swiadomosci.

Jakubas
31-01-2010, 02:52
That's the point.

Stach2008
02-02-2010, 12:46
E tam, liczy sie efekt. Jak zrobisz 10 rolek zamiast 1, to masz 10x wieksza szanse, ze zdjecie bedzie jeszcze lepsze.


no to w końcu kto jest artystą?
ten kto cały dzień łazi po ulicy i robi foty co minutę i na koniec dnia wbiera jedno zdjęcie z 1000 zrobionych czy ten który też łazi cały dzień po tej samej ulicy z aparatem schowanym w torbie i zrobi tylko jedno konkretne zdjęcie w odpowiednim momencie i będzie to zdjęcie na tym samym poziomie technicznym i merytorycznym co zdjęcie pierwszego człowieka, wybrane z 1000 zrobionych przez cały dzień? Są to dwie oddzielne sprawy.

edit
a wogóle to za dużo mamy "artystów" (ludzi którzy biorąc luszczankę do ręki automatycznie czują się artystami) i za dużo olbrzymich podpisów pod każdym zdjęciem swojego - Jan Kowalski PHOTOGRAPHY a za mało ludzi którzy potrafią obiektywnie spojrzeć na swoje umiejętności i pokornie odnoszących się do krytycznych uwag na temat swoich zdjęć

kroolik
02-02-2010, 13:16
no to w końcu kto jest artystą?
ten kto cały dzień łazi po ulicy i robi foty co minutę i na koniec dnia wbiera jedno zdjęcie z 1000 zrobionych czy ten który też łazi cały dzień po tej samej ulicy z aparatem schowanym w torbie i zrobi tylko jedno konkretne zdjęcie w odpowiednim momencie i będzie to zdjęcie na tym samym poziomie technicznym i merytorycznym co zdjęcie pierwszego człowieka, wybrane z 1000 zrobionych przez cały dzień? Są to dwie oddzielne sprawy.



liczy sie podejscie, mniej metodologia pracy.
jesli artyscie uda sie stworzyc cos dobrego z miliona zriobionych zdjec: ok! wybierze 15 i to bedą TE kadry!
jesli uda sie to samo z setki zdjec- tez ok.
to tylko podejscie, sposob pracy, metodologia ..liczy sie efekt, mniej- jak ktos dlugo do tego dochodzil.

Rycerz
02-02-2010, 13:45
no to w końcu kto jest artystą?
ten kto cały dzień łazi po ulicy i robi foty co minutę i na koniec dnia wbiera jedno zdjęcie z 1000 zrobionych czy ten który też łazi cały dzień po tej samej ulicy z aparatem schowanym w torbie i zrobi tylko jedno konkretne zdjęcie w odpowiednim momencie i będzie to zdjęcie na tym samym poziomie technicznym i merytorycznym co zdjęcie pierwszego człowieka, wybrane z 1000 zrobionych przez cały dzień? Są to dwie oddzielne sprawy.

edit
a wogóle to za dużo mamy "artystów" (ludzi którzy biorąc luszczankę do ręki automatycznie czują się artystami) i za dużo olbrzymich podpisów pod każdym zdjęciem swojego - Jan Kowalski PHOTOGRAPHY a za mało ludzi którzy potrafią obiektywnie spojrzeć na swoje umiejętności i pokornie odnoszących się do krytycznych uwag na temat swoich zdjęć

na tą chwilę wybieram sposób drugi
trudne to jest i sie czepiasz ;)

Stach2008
02-02-2010, 14:06
na tą chwilę wybieram sposób drugi
trudne to jest i sie czepiasz ;)

nie czepiam się tylko mnie to intryguje ;)

Jakubas
02-02-2010, 18:45
no to w końcu kto jest artystą?

Dla mnie to bez roznicy. Moga byc obaj, albo zaden. Jesli ktos potrafi zrobic 100 i wybrac 15, tym lepiej dla mniej obciazonego sprzetu. Liczy sie finalny efekt.

Ja np zaliczam sie do tych drugich (przy czym nie uwazam sie za artyste) - robie zdjecia na koncertach i z kazdej imprezy oddaje 12 zdjec. A wybieram czesto z 500-700 fot zrobionych w czasie tych 2h.

Keek
02-02-2010, 19:34
Dla mnie to bez roznicy. Moga byc obaj, albo zaden. Jesli ktos potrafi zrobic 100 i wybrac 15, tym lepiej dla mniej obciazonego sprzetu. Liczy sie finalny efekt.

Oczywiscie. Przyjmijmy jednak, ze sa sytuacje kiedy zbyt dlugie trzymanie aparatu na wierzchu i afiszowanie sie nim jest niekorzystne.
Zreszta, co ja sie znam - mam tylko 12 klatek na jednym filmie.

Jakubas
03-02-2010, 01:19
Oczywista oczywistosc. Jak w niemal kazdej dyskusji, finalna, ultra-kompromisowa i absolutnie zamykajaca temat odpowiedzia jest "to zalezy" ;)

Karl Johansson
03-02-2010, 14:01
Niniejszy post należy traktować z dużym przymrużeniem oka...
_____________
Oj, Kubuś, to coś cienko te koncerty w Sopotach wychodzą ;P
Albo jestem bardziej artystyczny niż Ty, bo robię na koncercie, mniej więcej, 80-100 zdjęć i z reguły z 10 mam do pokazania;P
(nieee, wcale się z Ciebie nie śmieję...:D)
______________

A na poważnie - w fotografii artystycznej liczy się tylko efekt, to fakt. Czy się go osiągnie po zrobieniu dziesięciu, czy też dziesięciu milionach zdjęć nie ma znaczenia.
A w reportażu, moim zdaniem, już tak nie jest. Uważam, że zdjęcia są tym lepsze, im mniejsza ich ilość opowiada historię (w sensie, im mniej ich potrzeba, żeby wprowadzić widza w klimat i opowiedzieć zakładaną historię)

korsarz
03-02-2010, 14:30
Ciekawie się dyskusja rozwinęła. :)
Co do tego artysty, to przypomina mi się Stachurowe "wszystko jest poezja, każdy jest poeta" i nie chodziło mu jakieś rozmydlenie sztuki, tylko o to, że każda chwila ma potężny urok, czar, metafizykę, w przeciętnym miejscu czy rzeczy człowiek może odnaleźć coś niezwykłego o ile tylko czuje na kształt szamana. Są ludzie, którzy są obdarzeni potężną empatią, jakby, mówiąc współczesnym językiem są ciągle najarani i przebywają ciągle w wyższym stanie świadomości, mimo, że nie biorą narkotyków ani nawet nie piją . Czują ze wzmocnioną mocą świat, mają potęgę rozumienia ludzi.
Taki typ nazywam artystą. A jeszcze jak przekuwa to swoje czucie i myśli na zamierzony obraz, dźwięk, rzeźbę, wiersz.

I tak dzieląc się właśnie tą moją refleksją takich uważam za nalepszych fotografów. Bo co mi z tego że ładnej kobiecie w studio można zrobić ładnie wyglądający portret, albo co z tego, że kwiatek jest ładny a w około ładnie układające się światło. Co z tego, że jest ładny pejzaż, jak mi ktoś niebo pomaluje, pewnie, sztuka to dostrzec, ale... To niesamowite, gdy ciałem modelki wyzwala się zarówno jej duszę, jak i swoją, gdy portret przekazuje prawdę o niej, o mnie, gdy pejzaż jest tylko pretekstem do metafizyki, do rozmyślań. Gdy brzydka kobieta czy facet na zdjęciu poruszają widza swą głębią uchwyconą przez fotografa... Gdy fotograf staje się po prostu malarzem. :)

Cudowna dla mnie jest fotografia uliczna. Tysiące przypadków splatają się w moment kulminacyjny, wyzwolenie migawki, zapłodnienie chwili. Dobra, chyba ta herbata rano była jakaś za mocna :D :D :D :D :D :D :D

Z tym "Kowalski PHOTOGRAPHY" to faktycznie śmieszne zjawisko.... I rzeczywiście - z jednej strony może niektórych zdjęć się nie rozumie na forach typu onephoto czy plfoto, a z drugiej bardzo dobrze, że uczy się tam dystansu do swoich prac.

A metoda pracy - hmmm, oglądałem do 3. w nocy pracę tego jak mu tam Chase ... no tego ze Stanów pana fotografa. Co z tego że robił kilkadziesiąt ujęć każdej sceny ale wybierał to o co mu chodziło, bo ktoś mrugnął, bo ktoś miał inaczej ułożone dłonie niż chciał. Konieczność. Co innego jak wyjdzie miszcz z luszczanką i pstryka co popadnie i z tego miliarda zdjęć na zasadzie prawdopodobieństwa trafi mu się jedna dobra. Tylko pytanie - czy właśnie tej dobrej nie skasuje? :)
Pozdrawiam serdecznie

hrabi
08-02-2010, 00:34
Fotografik to z całą pewnośćią osoba, którą można zaliczyć do tzw. środowisk twórczych. Co do tego to chyba nikt nie ma wątpliwości. A w tych środowiskach twórczych, wiekszość ludzi to artyści, poza ludzmi z tzw. branży, czyli producenci, sponsorzy itp, itd. Czyli idąc dalej tym tropem, artysta to termin dosyć komercyjny. Artysta musi zarabiać, inni musza na nim zrabiać, musi być o nim głośno, musi być znany, podziwiany, naśladowany, kopiowany, podrabiany, sprzedawany, okradany.... Mało tego, arysta to ktoś kto nie boi się pokazać siebie, swojej duszy, nie boi się szokować, nie zważa na kompromisy.... Tak więc Ci, którzy pasują do podanej charakterystyki, mogą być przeze mnie uznani za artystów bądź mistrzów.
Pamiętam, Kazik śpiewał, że "wszyscy artyści to prostytutki". Czyli idealnie skondensowane to, co napisalem powyżej.

Osobiście dla mnie dobry fotograf, to taki który potrafi rozpoznać tą magiczną chwilę na kilka sekund zanim ona nastąpi. Aby mieć czas przygotować sprzęt, z ktorym się nie rozstaje. Znaleźć perspektywę, dobry kadr i zacząć robić foty.
Reasumując, mistrzowki poziom osiąga ten, który potrafi rozpoznać moment, w którym warto sięgać po aparat. O wiedzy, technice i obsłudzę apartu chyba nie muszę wspominać???
Oczywiśćie jest to tylko mój punkt widzenia.

Jakubas
08-02-2010, 01:05
Niestety od dawien dawna prawdziwi artysci klepali biede, bedac docenianymi dopiero po smierci. Oczywiscie znalezienie wyjatkow nie bedzie stanowilo wiekszych problemow, jednak ja mowie o tej calej masie, o ktorych nie slyszelismy i nie uslyszymy. Przegladajac popularne portale zdjeciowe mozna trafic na prawdziwe perelki, ktore byc moze nigdy nie zostana docenione, a juz na pewno nie sprzedane. I w tym momencie ten biedny artysta najczesciej zostaje zmuszony stac sie Kazikową prostytutka, tworzac cos nie "od siebie", a "dla" kogos.

Slyszalem kiedys cytat, wg ktorego kazdy artysta tak naprawde tworzy autoportrety. I ja sie z tym zgadzam - artysta to ktos, kto zamyka w swoim dziele czastke siebie. I prawdopodobnie takie podejscie jest tez jednym z elementow, przez ktore "Artysci Fotograficy" maja cokolwiek niskie mniemanie o fotoreporterach, twierdzac, ze sama rejestracja rzeczywistosci ma niewiele wspolnego z odkrywaniem swojego "Ja" na zdjeciu.

Rozmawiajac juz de facto o filozofii, nie mozna pominac takich niuansow, jak dokladne definicje poszczegolnych okreslen. Bo kim jest mistrz, a kim jest artysta? Czy, a jesli tak, to jak bardzo te terminy nachodza na siebie? Czy nazwanie HCB mistrzem, ale odmowienie mu miejsca przy stole artystow bedzie niesprawiedliwe? Czy swiadoma decyzja o tym, kiedy podniesc aparat do oka, z zalozenia czyni nas artystami? Czy mozna byc artysta w patrzeniu? Czy sztuka (rozumiana jako dzielo artysty) musi cos komunikowac?

Takich pytan jest multum, a cala sprawa robi sie na tyle zlozona, ze z prawdopodobienstwem graniczacym z pewnoscia, moge stwierdzic, ze predzej czy pozniej i tak jedyna mozliwa do zakceptowania odpowiedzia bedzie moje ulubione "to zalezy". Cala dyskusja robi sie czysto akademicka, chociaz przyznam, ze takie lubie najbardziej :D

hrabi
08-02-2010, 01:22
Czy swiadoma decyzja o tym, kiedy podniesc aparat do oka, z zalozenia czyni nas artystami? Czy mozna byc artysta w patrzeniu?

Fotografownie to właśnie sztuka w wypatrywaniu kadrów. Fotograf widzi to czego "przeciętny zjadacz chleba" nie dostrzega. Pokazuje to w taki sposób, że "zwyczajny człowiek" widzi to po raz pierwszy, chociaz przechodzi obok tego codziennie.
Oczywiście to, czy jest to dobrze pokazane decyduje odbiorca.

Jakubas
08-02-2010, 02:40
Fotografownie to właśnie sztuka w wypatrywaniu kadrów.

Niekoniecznie. A co np. z portrecistami? Albo fotografami tworzacymi swoje prace z wielu roznych ujec, stosujac chocby wielokrotna ekspozycje? Oni nie wypatruja kadrow, oni tworza zdjecie w glowie, aparatu uzywajac jak malarz pedzla.

A z drugiej strony wezmy moje ulubione zdjecie HCB, przedstawiajace kolesia przeskakujacego kaluze. Czy w tym zdjeciu odnajdziemy czastke Henriego, choc skrawek odpowiedzi na pytanie "Kim tak naprawde byl HCB?", czy tylko jego niekwestionowane mistrzostwo w spostrzegawczosci, obserwacji, przewidywaniu wydarzen i w koncu obsludze swojego aparatu?

Dla mnie granica przebiega gdzies pomiedzy rejestrowaniem a tworzeniem, choc nie wiem w ktorym dokladnie miejscu. Ba, nie wiem nawet dokladnie, co ta granica ma rozdzielac ;) W duzym (zbyt duzym) uproszczeniu powiem, ze Rejestrowanie = Mistrzostwo, Tworzenie = Artyzm. Za tworzenie przyjmuje m.in. to, co opisalem w pierwszym akapicie.

david
08-02-2010, 22:37
Nie wiem czy ktoś wcześniej już tego nie napisał, ale sądzę, że świetne zdjęcia "mistrzów" to w dużej mierze zasługa czasu który poświęcają na robienie zdjęć, większość z nas foci w wolnych chwilach, na urlopie w weekendy itd. jeżeli poświęcalibyśmy tygodniowo 40 godzin na focenie to zawsze udałoby się uchwycić coś ciekawego. Wspomnę jeszcze o doświadczeniu, które przy "etatowym" foceniu narasta znacznie szybciej.

To tyle......jest jeszcze talent, ale on pewnie odpowiada za sukces w 10%.

kroolik
09-02-2010, 18:20
@david: zgadzam sie z tobą. widzimy np kilka ujeć z danego tematu i wszystko piknie ale czasem te kilka ujec powstawalo dluuuuugi czas.
ciepliwosc, pracowitosc, dociekliwosc= na pewno to cechy dobrego mistrza.
jeszcze jedno: jesli sie ma aparat zawsze przy sobie i nastawiony jest czlowiek na to, aby moc w kazdej chwili zrobic zdjecie (obserwuje, jest czujny) - to na pewno pomaga w osiagnieciu dobrych wynikow.
mistrzem jest przede wszystkim ktos dla kogo fotografowanie jest pasją.
"przy okazji" ciezko nim zostac.

sensualna
19-02-2010, 15:40
Moim zdaniem nie ma sensu sie spinac przy robieniu każdej fotki. Słusznie zostało stwierdzone, że fotograf, który potrafi oszacowac czy w danych warunkach da się zrobić dobre zdjecie czy nie świadczy o jego poziomie wirtuozerii w temacie. Silenie się na dobrą fotę w zerowym oświetleniu np. to głupota czysta.
Trochę racjonalizmu. Zdarza się, że z 500 zrobionych fotek dobrych może być tylko 5 albo żadnej. Nie ma sensu umniejszać wówczas swoich umiejętbności, tylko przyznać przed samym sobą, że sie nie udało ;]