Zobacz pełną wersję : Kotleciarze i ich "profesjonalne zdjęcia"
stachu321
19-01-2010, 20:50
Muszę się wygadać, bo to co zobaczyłem tydzień temu po jednej ze studniówek w moim rodzinnym mieście woła o pomstę do nieba. Ale do rzeczy. Mowa będzie o profesjonalistach, którzy żyją z fotografii w małych miastach.
Dostałem zlecenie z gazety na zrobienie reportażu ze studniówek, i tak się złożyło, że tydzień po tygodniu natknąłem się na ten sam zespół fotografów wynajętych przez obie szkoły. Zaznaczę, że fotograf działa na rynku ho ho a może i dłużej.
Pierwsze co mnie zdziwiło, to fakt, iż przy zdjęciach grupowych rozstawili sobie dwie chińskie lampy studyjne, bodaj 200-setki z parasolkami. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ów lampy wyzwalane były nie przez radio, a przez fotocelę! I teraz wyobraźcie sobie - studniówka na ponad 300 chłopa, 10 ludzi z "małpkami" i kilku fotoreporterów. Uwierzcie mi, większego cyrku w życiu nie widziałem. Profesjonaliści chyba z 10 minut po ustawieniu klasy próbowali robić "dobrą" fotkę, bo co chwila ktoś z pentaxem i innym mniejszym sprzętem wyzwalał im lampy. Pytam ich, czemu nie wpięli sobie radia żeby bezstresowo zrobić zdjęcia. Ich miny jako odpowiedź na moje pytanie to coś w stylu: [uśmiechnę się, bo wypada, przytaknę ale nie wiem o co kaman].
Drugie zdziwienie kilka dni po drugiej studniówce, moje spotkanie ze znajomą. Z ciekawości poprosiłem ją o zdjęcia z jej studniówki (miała ją 2 lata temu) wykonywane oczywiście przez ten sam zespół ekspertów fotografów. Uwierzcie mi, pytałem ją kilka razy, czy ta płyta to aby przypadkiem nie zlepek wszystkich zdjęć jakie zrobili kumple z klasy. Nie widziałem gorszej szmiry z kompakta mojej mamy. Pomijając fakt, że zdjęcia nie tknięte wynalazkiem zwanym "obróbka", na każdym balans inny, zdjęcia nieostre, kadry jak się chce, pełno sufitu. Krótko: katastrofa.
Kolejne zdziwienie. Pytanie tegorocznych maturzystów o wydatek na fotografa. Cena 50 zł za płytę zdjęć i film. Razy 150 chłopa daje nam sumkę 7500 zł - za kotleta, którego lepszego robiła znajoma reporterka w zastępstwie za fotografa.
Szczerze, chciałem powiedzieć swoje na ten temat. W małych miasteczkach, banda monopolistów kasujących za zdjęcia rodem z imienin cioci Krysi robionych przez pijanego wujka Zenka. Co gorsza, nie przemówisz do rozumu ludziom, którzy - jak słusznie zauważył znajomy rychu z forum - uważają, że jak nie masz studia w centrum miasta to jesteś G.... nie fotograf. Zdjęć tego cudownego "zlecenia" owych fotografów nie wrzucam z przyczyn oczywistych.
Jak macie podobne historie w tym temacie to dawajcie. Ja po sobocie dopiero ochłonąłem :D
Leatherface
19-01-2010, 22:01
Byłem kilka miesięcy temu na kursie liturgicznym kończącym się wydaniem legitki pozwalającej na 'legalne' fotografowanie w kościołach ceremonii... (w najbliższej przyszłosci nie zanosi się żebym robił dla kogoś reportaż np. ze ślubu ale nigdy nie wiadomo, lepiej mieć niż nie mieć...)
Razem z kolegą mieliśmy niezły ubaw, gdy głos w mini dyskusji zabrał pan wyglądający na po 50tce, który ogłosił że swoje zdjęcia w kościołach robi obiektywem ze światłem 5.6...
Jest po prostu pewna grupa ludzi, którzy łapią się za fotografię jako biznes i nic więcej. Efekt jest jaki jest, ale widocznie ktoś z ich usług korzysta :|
microbot
19-01-2010, 22:11
...Razem z kolegą mieliśmy niezły ubaw, gdy głos w mini dyskusji zabrał pan wyglądający na po 50tce, który ogłosił że swoje zdjęcia w kościołach robi obiektywem ze światłem 5.6...
To nie jest dobry przykład - bo zależy czym fotografuje - może średni format? a jeżeli nie to dla sporej części obiektywów przysłona 4-5,6 to przysłona krytyczna.
Więcej na ten temat w wątku pt: Mania używania najniższej wartości przysłony (http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=88003)
Razem z kolegą mieliśmy niezły ubaw, gdy głos w mini dyskusji zabrał pan wyglądający na po 50tce, który ogłosił że swoje zdjęcia w kościołach robi obiektywem ze światłem 5.6...
|
Jestem po 50-tce. Nie robię co prawda ślubów zarobkowo. Ale zdarza się że robie fotki w kościele właśnie na przysłonie 5,6. A Ty sądzisz że nie można ?,... czy może nie umiesz ?. Wierz mi są tacy co bez D3 i szkła 1,.4 potrafią.
ja znam przypadki że jeden koles w sobote obleciał 4 sluby z krótkimi przykościelnymi plenerami i w poniedziałek każdej parze oddał gotowy materiał na CD w kopercie - od każdej pary kasując 599zł. Ma taką jebitną reklamę w pewnym miescie - "super promocja, fotograf na ślub za jedyne 599zł". Planuję właśnie tuż obok trzasnąć 3 razy większy baner z podobnym tekstem "fotograf na ślub za jedyne \kilka razy więcej - jeszcze tego nie wymyśliłem\ - może takie coś dotrze do lokalnej społeczności. Ze jest fotograf i jest fotograf
superkomornik
19-01-2010, 23:11
Stock- napisz jeszcze jak się nazywa owe studio fotograficzne :D
to nie jest foto-bocian :) To taki inny typ który nawet nie ma strony. Podziwiam jego prace przez szybe zakładu fotograficznego ;)
I tak sobie ogólnie myślę jako amator, bo też po 50 jestem ;)
- wystaw foto jest bardzo mało, a jak są to i tak frekwencja zwiedzających znikoma,
- aktualnie nie ma u nas rynku fotografii,
- zdjęcia każdy robić może, to po co je kupować,
- lepszy fotograf to taki co ma większy aparat i więcej klamotów,
- agresywna reklama jest dźwignią fotografa,
- na zdjęciu ma być teściowa i reszta rodziny - a szumy, zlepek zdjęć, ujęcia, kolor itp. nie liczą się,
- zdjęcia u nas w większości "żyją" bardzo krótko, później wędrują do kartonu i z niego już praktycznie nie wychodzą,
- spróbujcie sprzedać prawdziwe cacko foto ze studniówki w miesiąc po imprezie - bez szans, kicz sprzeda się natomiast na drugi dzień bez problemów,
itp., itp. ...
Stachu - nie bierzesz pod uwagę drobnostki, która jest decydująca w branży, mianowicie - % od.
Nie zajmuję się zdjęciami okolicznościowymi. Jednak na wszelkie imprezy w szkole czy przedszkolu dzieci moich, aparat zabieram i pstrykam. Ludzie wiedząc jak wyglądają moje zdjęcia i jakie otrzymują do kupienia, doszli do wniosku, żebym ja zajął się fotografowaniem w naszym przedszkolu, oni chętnie zapłacą. Stanęło na tym, że robię imprezę mikołajową. Ustaliliśmy z dyrekcją co, jak i za ile, i wtedy padło sakramentalne pytanie - to jaki procent dla nas? Kiedy wyraziłem szczere (naprawdę) zdziwienie, że nie rozumiem (nigdy nie płacę za możliwość pracowania, to zresztą karalne dla obu stron jest), odparła - no wie pan?, mi tu się pchają firmy drzwiami i oknami i zostawiają 25%. Nie muszę chyba dodawać, że bal karnawałowy obsługiwał już ktoś inny :)
jackrabbit
19-01-2010, 23:32
...
a to dobre jest :)
no niestety ale w naszym pieknym kraju wsrod plebsu fotograf jest postrzegany jako cfaniaczek co pstryknie pare fotek i wola za to kilkaset zlotych a przeciez za kilkaset zlotych to mozna sobie aparat kupic i samemu zrobic ;)
a jak wiadomo, cfaniaczki musza odpalac % innym cfaniaczkom :)
Leatherface
19-01-2010, 23:36
Panowie, nie chciałem nikogo urazić ;) Po prostu wspomniany człowiek nie sprawiał wrażenia jakby wiedział 'z czym to sie je'. Nie mówie, że nie macie racji ale to ja tam byłem i słuchałem mądrości tego gościa. Nie widzę sensu kontynuowania rozmowy w tym kierunku :) (jak bardzo zaawansowanym fotografem ów człowiek mógłby byc)
Witam.
Zgadzam się autorem wątku.
Na rynku są jeszcze tak beznadziejni kotleciarze, że ręce opadają.
Nie chodzi tu o sprzęt, który mają ale o "zero" wiedzy, umiejętności i kompletny brak profesjonalizmu.
Mam jednak nadzieję, że rynek szybko ich usunie.
Pozdrawiam
Na rynku są jeszcze tak beznadziejni kotleciarze, że ręce opadają.
Nie chodzi tu o sprzęt, który mają ale o "zero" wiedzy, umiejętności i kompletny brak profesjonalizmu.
Mam jednak nadzieję, że rynek szybko ich usunie.
nie usunie, ludzie tego pragną i potrzebują jak powietrza :mrgreen:
nie usunie, ludzie tego pragną i potrzebują jak powietrza :mrgreen:
amen!
Hola hola Panowie, nie krzywdźcie kotleciarzy takimi wątkami bo się na nas obrażą. Powyższe zagadnienie nie ma nic wspólnego z fotografią kotletową :) To o czym piszecie to jest partactwo spowodowane nieuctwem i brakiem wyobraźni oraz zwykła bezczelność wobec klienta.
Pozdrawiam
Łukasz
stereotypowy kotleciarz nie czyta forum, więc co z oczu to z serca ;)
Hola hola Panowie, nie krzywdźcie kotleciarzy takimi wątkami bo się na nas obrażą. Powyższe zagadnienie nie ma nic wspólnego z fotografią kotletową :) To o czym piszecie to jest partactwo spowodowane nieuctwem i brakiem wyobraźni oraz zwykła bezczelność wobec klienta.
Pozdrawiam
Łukasz
----------------------
Masz rację, tylko to nie ma nic wspólnego z rynkiem i kasą!
Zarabia się waląc masówkę za określona kasę w jakości marginalnej akceptacji przez klienta. Takie są prawa rynku, a raczej swoistej polskiej, kapitalistycznej ekonomii.
W momencie, gdy ludzie będą zarabiali na poziomie państw UE, staną się jednocześnie zainteresowani produktem na wyższym poziomie i w wyższej cenie.
Do tego jednak droga daaaaaaleka!
Że fotografów, którzy są do d........... jest sporo i to każdy wie. Mnie tylko dziwi, postawa klientów. Skoro akceptują taką a nie inną jakość to cóż zrobić.
Zastanawiał się ktoś ile razy ludzie będący po ślubie przeglądają w życiu swoje zdjęcia ślubne.
Ja jestem 13 lat po ślubie i nie przypominam sobie, żebym je przez te lata chociaż raz oglądał z wyjątkiem dnia, kiedy otrzymałem je od fotografa. I tak szczerze guzik mnie obchodzi, co na temat tych zdjęć będą za X lat mówiły moje dzieci i wnuki. Najwyżej będą smiać się, że ojciec miał czereśniacki garnitur, lub miał wtedy jeszcze bujna czuprynę lub wyglądał jak wymoczek. Nie sądzę, że ktokolwiek będzie zastanawiał się nad światłami, kadrami i innymi rzeczami.
Nawet najgorsze jakościowo zdjęcia ogląda się z przyjemnością, jeśli mają dla kogoś wartość sentymentalną i nikt wtedy nie zastanawia się nad jakością fotografii i warsztatem autora. Liczy się tylko historia, która jest na zdjęciach.
Że fotografów, którzy są do d........... jest sporo i to każdy wie. Mnie tylko dziwi, postawa klientów. Skoro akceptują taką a nie inną jakość to cóż zrobić.
Nie wiem już gdzie, ale gdzieś czytałem że dla 90% ludzkości ważne żeby na zdjęciu była twarz człowieka i tyle. Jeśli będzie "bardziej" artystyczne to i tak większość nie zwróci na to uwagi, ot, ciocia.
Gdyby ludzie lubili powszechnie dobre zdjęcia, to chodziliby też na dobrych malarzy do galerii a tak nie jest.
Co do wątku, dlatego czasem "stare wilki" boją się młodych, bo młode potrafią lepiej i więcej. To 'cfaniactwo' jest wszędzie: na konkursach, na festiwalach w różnych dziedzinach sztuki: muzyce, grafice, fotografii, etc. Znajomi znajomych muszą wygrywać i koniec, bo chociaż np. tyle wspólnego z folkiem co pies z drukarką to grają folk, mimo iż kompletnie go nie czują, ale są znajomi. I tak jest wszędzie. Ciekaw jestem jak sytuacja wygląda za granicą.
stachu321
20-01-2010, 13:23
Ciekaw jestem jak sytuacja wygląda za granicą.
Właśnie, orientuje się ktoś jak sprawy fotografii zawodowej imają się za granicą naszego pięknego kraju? Tam chyba rządzi jakość, ale ręki nie dam sobie uciąć.
koral181
20-01-2010, 13:33
Moja znajoma zamowila fotografa w Irlandii na chrzciny przyszedł pan zainkasował 500 Euro i po dwóch tygodniach wstawił na swojej stronie około 20 ujęć co dało 40 zdjęc bo każde ujęcie było też przerobione na BW i teraz niespodzianka nie dostali oczywiście żadnej płytki ani odbitki. Jeśli sobie jakąś chcieli zażyczyć to oczywiście tylko u niego i koszt odbitki 15x21 to około 50 zł. Podsumowując za to że się pojawił na chrzcinach zainkasował 500 Euro a za zdjecia trzeba płacic osobno. A jeszcze jedno nie był to byle jaki fotograf, gość oprócz tego że ma znane i lubiane studio w mieście to pracuje także dla lokalnej gazety.
Panowie robiący zdjęcia stosują tylko zasady ISO (system zapewnienia jakości). Dają taką jakość, jakiej wymaga klient. Po co robić coś ponadto. Skoro 99% ludzi obejrzenie 30 zdjęć zajmuje nie więcej niż minutę - przetasują je poprostu jak talię kart - to nad czym się rozczulać. To dla nich tylko biznes a nie galeria sztuki. A z resztą czy inaczej jest np. muzyką, nie mówiąc już o rzeszy "aktorów" w naszych serialach codziennych. To dopiero jest czad. Przy niejednym z nich pan Henio z aparatem na studniówce to i tak jest profi.
a przeciez najlepiej wypracowac sobie takie portfolio i oko by zgłaszali się do Ciebie ludzie mający świadomośc dobrej fotografii i odpowiednio taka fotografię wynagradzający. Wiesz - moim zdaniem zasada jest prosta. Jakie masz portfolio, takich masz klientów. Jak odwalasz robote i się nie przykładasz to kasujesz tysiaczka z okładem. Jak znasz się na fachu i robisz to z sercem to kasujesz kilka tysiaczków [euro]. Czego wszystkim ambitnym życzę :)
Kotleciarstwo to działalność biznesowa, kupujesz to, na co cię stać.
Zdarza się, że za dużą kasę kupujesz niezłe gówno, ale to już kwestia twojego gustu.
Po co mieć żal do biorących ślub ludzi, że chcą coś kiepskiego za małą kasę? Lepiej skorzystać z dobrodziejstw wolnego rynku i reklamować jakość, uświadamiać klienta, wzbudzić jego potrzeby dotyczące (niewątpliwie) sztuki, z jaką się zetknie płacąc więcej niż 3000 za foty ślubne.
Wybierając z rozwagą fotografa można określić co się bierze. Jeśli dla większości ludzi kryterium staje się cena, to pozostaje iść w jakość i marketing, albo biznes odpuścić, bo kopać się z koniem za parę małych stówek się nie opłaca.
Moja znajoma zamowila fotografa w Irlandii na chrzciny przyszedł pan zainkasował 500 Euro i po dwóch tygodniach wstawił na swojej stronie około 20 ujęć co dało 40 zdjęc bo każde ujęcie było też przerobione na BW i teraz niespodzianka nie dostali oczywiście żadnej płytki ani odbitki. Jeśli sobie jakąś chcieli zażyczyć to oczywiście tylko u niego i koszt odbitki 15x21 to około 50 zł. Podsumowując za to że się pojawił na chrzcinach zainkasował 500 Euro a za zdjecia trzeba płacic osobno. A jeszcze jedno nie był to byle jaki fotograf, gość oprócz tego że ma znane i lubiane studio w mieście to pracuje także dla lokalnej gazety.
To zupełnie tak jak u prawnika. Najpierw płacisz za to, że raczy Cię wysłuchać, w końcu poświęca swój czas. A drugi raz płacisz jak udzieli Ci porady związanej z Twoim problemem, bez względu na to czy to Ci w czymś pomoże, czy też nie.
W wielu krajach jest tak, że fachowcowi płaci się, że raczył się w ogóle zjawić, a drugi raz płaci, za wykonanie usługi.
Właśnie, orientuje się ktoś jak sprawy fotografii zawodowej imają się za granicą naszego pięknego kraju? Tam chyba rządzi jakość, ale ręki nie dam sobie uciąć.
i dobrze bo bys jej nie mial :) jesli odliczyc polskie upierdliwosci typu papierek na foty w kosciele, czy niemiecki papier na bycie rzemieslnikiem zeby robic foty nieartystyczne (pod co sluby i imprezy podpadaja) to miedzy .pl a .de .uk .nl czy .ie IMO roznicy nie ma,
Zastanawiał się ktoś ile razy ludzie będący po ślubie przeglądają w życiu swoje zdjęcia ślubne.
Ja jestem 13 lat po ślubie i nie przypominam sobie, żebym je przez te lata chociaż raz oglądał z wyjątkiem dnia, kiedy otrzymałem je od fotografa. I tak szczerze guzik mnie obchodzi, co na temat tych zdjęć będą za X lat mówiły moje dzieci i wnuki. Najwyżej będą smiać się, że ojciec miał czereśniacki garnitur, lub miał wtedy jeszcze bujna czuprynę lub wyglądał jak wymoczek. Nie sądzę, że ktokolwiek będzie zastanawiał się nad światłami, kadrami i innymi rzeczami.
Nawet najgorsze jakościowo zdjęcia ogląda się z przyjemnością, jeśli mają dla kogoś wartość sentymentalną i nikt wtedy nie zastanawia się nad jakością fotografii i warsztatem autora. Liczy się tylko historia, która jest na zdjęciach.
to po co je zamówiłeś??? poważnie pytam...
a przeciez najlepiej wypracowac sobie takie portfolio i oko by zgłaszali się do Ciebie ludzie mający świadomośc dobrej fotografii i odpowiednio taka fotografię wynagradzający. Wiesz - moim zdaniem zasada jest prosta. Jakie masz portfolio, takich masz klientów. Jak odwalasz robote i się nie przykładasz to kasujesz tysiaczka z okładem. Jak znasz się na fachu i robisz to z sercem to kasujesz kilka tysiaczków [euro]. Czego wszystkim ambitnym życzę :)
biore sie do roboty :) :)
Wasze/nasze opinie na temat: zdjęcie dobre-zdjęcie złe, jest koślawe jak buty platfusa. Robimy zdjęcia lepiej/gorzej ale przyglądamy się im w nieskończoność i chyba już nie umiemy patrzeć inaczej niż z domieszką oceny technicznej. Tym czasem, ludzie, dla których fotografia nie jest hobby (nawet jak mają aparat i focą) tak zdjęć nie oglądają. Ja nie słyszałem na rodzinnym oglądaniu zdjęć jakieś kuzynki: "Szkoda że nie jest ostro", albo "kolory jakieś rozmyte" czy "czemu ten pomnik taki duży, a Kasia taka malutka?". Za to że "nogi grubo wyszły", albo "czemu widać tyle zmarszczek?" już tak. Dotyczy to studniówek,, ślubów, zdjęć obiektów przemysłowych i wielu innych za pieniądze.
W ten sposób chcę wykazać, że ocena klienta na temat zdjęcie dobre/złe jest inna niż przeciętne na Forum. Jeśli tak, to liczy się cena i "układ". Dostępność do 'szybkiego" zdjęcia sprawia, że jak nie dasz niskiej ceny, to gość sam chwyci za kompakta, bo to co zrobi, mu całkowicie wystarczy, a różnicę w jakości, choć dostrzega, to nie potrzebuje za takie pieniądze jakie proponuje fachowiec.
Jest jeszcze "układ". Jak jest układ, to po co się wysilać? Zainteresowani kupią na 110%. Nie ma siły, by żona do albumu dziecka z przyzwoitymi fotami zrobionymi przez wujka/ciocię czy ojca malucha , nie wpuściła spamu z balu w przedszkolu tylko dlatego, że to koszmarne zdjęcie jest. Kupi, wklei, bo tam jest nasza Agatka i jak nie chcesz wojny to lepiej siedź cicho.
Zdjęcia z balu przyszłych maturzystów, ślub czy pogrzeb, to nie rakieta kosmiczna. Ludzie kupują i nie podskakują to ich sprawa. Nam nic do tego. A jak ktoś chce wejść na ten rynek, to niech się stara wejść, ale nie koniecznie robić lepsze zdjęcia, bo to może być zły kierunek.
wzbudzić jego potrzeby dotyczące (niewątpliwie) sztuki, z jaką się zetknie płacąc więcej niż 3000 za foty ślubne.
polemizowałbym ...
Sztuka to pojecie względne ... coś co dla kogoś jest sztuka dla drugiego będzie tylko czarnym kwadratem narysowanym na białej kartce ...
będzie ktoś kto zapłaci za to 10.000 a dla drugiego to nie jest warte 100 zł ... ot życie ...
Idąc dalej tym tropem jakby obrazy nie wiem Moneta czy tam Picassa kosztowały po 500 zł to już by ta sztuka nie były ? a są dlatego bo kosztują grube miliony dolarów ? czyli co ... bo ktoś się ceni na 3000 czy tam 5000 zł to tworzy sztukę ? bez przesady :)
polemizowałbym ...
Sztuka to pojecie względne ... coś co dla kogoś jest sztuka dla drugiego będzie tylko czarnym kwadratem narysowanym na białej kartce ...
Dyskusja doprowadzi zaraz niechybnie do kwestii: czym jest sztuka - i tak będziemy się zastanawiać dlaczego Sasnal jest tyle wart skoro mnóstwo osób z warszawskiej ASP robi równie świetne rzeczy. Beznadzieja. Ja się nie czuję na siłach dyskutować o tym i definiować sztukę.
Prostuję zatem - chodziło w wyrażeniu:
wzbudzić jego potrzeby dotyczące (niewątpliwie) sztuki, z jaką się zetknie płacąc więcej niż 3000 za foty ślubne
o to, że odbiorca oglądający portfolio będzie miał wrażenie, że obcuje ze sztuką i że warto za to płacić. Przeciętny odbiorca gówno wie o sztuce. Zależy jak się mu poda nasze prace, jak przedstawi, tak też będzie je oceniał.
Nie dotyczy to tylko kilku fotografów z forum, którzy są ponad przeciętnym polskim poziomem weddingowym, którzy z uwagi na prace i sławę mogą sobie pozwolić na odbiorcę z wyższej półki, którzy mają już wyrobioną markę i legendę, podtrzymywaną zresztą na różne sposoby.
Bawi mnie zatem niezmiernie kolejne forumowe zdziwienie, że ludzie wolą ślub za 599 niż za 3000. To klient. Trzeba wyjść do niego i uświadamiać.
Prosty przykład z dnia dzisiejszego. Przyszedł do mojej roboty handlarz ciuchami. I sprzedawał paniom ciuszki po 80 zł, które w sklepach i dyskontach można kupić po 30. Dało się? Może analogia niezbyt szczęśliwa, ale jakiś związek jest. Dopóki ludzie nie będą uświadamiani zawsze będą wybierać taniznę. A uświadamianie to po części skuteczna reklama.
tak do tego zmierzam ... ktoś kto ma taka potrzebę i chce mieć takie zdjęcia zapłaci za nie i 5000 po zapoznaniu się z portfolio fotografa a ktoś komu takie zdjęcia nie są potrzebne zapłaci komukolwiek 500 zł.
największym problemem jest chyba to ze osoby które się tu wypowiadają najlepiej wiedza co jest komu potrzebne ... i jak ktoś wybierze coś tańszego i w ich opinii gorszego i nie podchodzącego pod ich gusta i standardy jest totalnym ignorantem "sztuki". Ja rozumiem trzeba się cenić ... i jak sam napisałeś da się ? pewnie ze się da ...
Takie mamy czasy w Polsce niestety ze społeczeństwo groszem nie śmierdzi ... i za szybko się to nie zmieni ...
marszull
20-01-2010, 18:18
i tak będziemy się zastanawiać dlaczego Sasnal jest tyle wart skoro mnóstwo osób z warszawskiej ASP robi równie świetne rzeczy.
Ale Sasnal ukonczyl ASP w Krakowie ;-)
A jak ktoś chce wejść na ten rynek, to niech się stara wejść, ale nie koniecznie robić lepsze zdjęcia, bo to może być zły kierunek.
Ała...
dobra nie będę się wypowiadał jednak ... bo zaraz zaczniecie po mnie jeździć jak po kotleciku :)
Niestety większość ludzi nie zna się na fotografii i nie widzi różnicy między dobrymi zdjęciami a zwykłymi fotami z imienin u cioci i w ten sposób napełniają się kieszenie kotleciarzy :/
stachu321 - rozpisał się - TO I JA
zacznę od początku, czyli cofamy się do komuny, wtedy każdy kto chciał użyć przydomku zawodowego np FOTOGRAF i brać za to pieniądze był co najmniej rzemieślnikiem, czyli zdał egzamin przed komisją kwalifikującą go do tego zawodu, musiał udowodnić, że choć podstawy pojął, nadeszły lata 90, a raczej połowa lat 90 i nastąpił wieli boom fotografii, czyli duża część osób kupowała po giełdach aparaty "made in japan" z zoomem, lampką i programem - fotografowanie stało się łatwe, a że każdy mógł rozpocząć działalność (oficjalną lub nie - no bo kto sprawdzi pana z aparatem na weselu czy to gość czy człek za kasę?) i narodziło się masę mechaników, malarzy i fotografów bo każdemu z nich powiedziano, że udało mu się w tym kierunku coś zrobić, powoli (bardzo powoli) przebiegała weryfikacja umiejętności i gdy zaczynało wracać do zdrowego porządku weszła cyfra - czyli najtańszy warsztat pracy, dziś za ok 5tyś możesz mieć aparat z obiektywem, lampą i komputerem i zostać "fotografem" - trzeba pamiętać, że dla dużej części społeczeństwa na weselu jest potrzebny rosół, oczepiny i fotograf, tak, że ktoś z dużą siłą przebicia i małą pazernością na ich portfel zawsze znajdzie robotę - bo przecież na ślubie fotograf MUSI być, a podczas rozmowy wytłumaczy, że zrobi dużo i że z tego coś się wybierze a odbitki to po co bo i tak młodzi oglądają tylko na komputerze i będzie taniej i rodzinka przy natłoku finansowym szukając oszczędności (czytaj mniejsza pożyczka w banku) bierze bo wypada a przy okazji tanio, a co do jakości to musimy pamiętać, że w prawie każdym domu jest kompakt i z niego zdjęcia są zawsze ostre od początku do końca i taaakie bardzo kolorowe jak w nowym TV LCD więc dostarczając (często) fotki z naszych pięknych szkiełek 1,8 gdzie czubek nosa panny młodej jest ostry, a siostra stryjeczna z tyłu już jest rozmazana (a przecież dała taki ładny prezent) to jesteśmy słabymi fotografami ze słabym sprzętem bo przecież wnusi ma taki malutki nowoczesny aparat i tam jest wszystko ostre, więc troszkę optymizmu na koniec, że jeszcze w tym społeczeństwie jest ze 2% takowych "zboczeńców" jak my, którzy są w stanie docenić te takie drobne różnice i przy okazji za to zapłacić - czego sobie i wam życzę .....
to może i ja coś dodam od siebie.
ostatnio z racji że jest sezon studniówkowy dostałem ofertę robienia zdjęć na studniówce. Nie była to taka normalna impreza tylko kameralne spotkanie na 20par. może to śmieszne ale wziąłem za to 300zł już tłumaczę dlaczego.
1) organizatorzy czyli uczniowie mieli koszmarnie mały budżet.
2) jeśli nie ja to wzieli by lamusa za darmo (mnie mają za pół darmo ;) ), nikt by na tym nie zarobił, a ja nie miał bym zdjęć do pokazania dalej - co jest dla mnie bardzo istotne.
Jak się przygotowywałem, czyli szukałem kadrów jakie mi się podobają, myślałem nad rozkłądem światła cały czas miałem dziwne przeczucie że za 300zł to powinienem przyjść, jeb**ć lampą na wprost, oddać jpg i cieszyć się kasą. Jednak to trochę nie w moim stylu, zresztą uważam żę trzeba sobie wypracować markę i nazwisko, dlatego śmiecia z zasady nie oddaję. FInał był taki że zamiast poświęcić 1h poświęciłem 3, zdjęcia są niektóre świetne, ogólny poziom raczej dobre. To co mnnie martwi to mieszane światło, czyli dużo zabawy w nefach - jednak wydaje mi się że trud się zawsze opłaca i nie ma co marudzić że rynek się sypie. Cały czas podczas robienia zdjęć miałem poczucie że ci ludzie i tak nie znajdą różnicy miedzy dobrym a złym zdjęciem... cóż... robiłem to dla siebie i żęby pokazać sobie że ten kawał czasu który poświęciłem na naukę (i nadal poświęcam) na coś się przydał...
i uważam że się przydał
to tak optymistycznie zakończymy :) fajny wątek się zrobił :)
nie no cala dyskusja zmierza do tego ze zdjęcia są dobre jak ktoś zapłaci 3000 zł a są złe jak ktoś zapłaci 500 zł. zróbmy wiec taki niecny szacher macher do obydwóch kwot dodajmy po dwa 0 i robi nam się 300.000 i 50.000 ... i idąc waszym tokiem po kiego grzyba ludzie kupują suzuki skoro mogą kupić sobie mercedesa za 300.000 ? przecież suzuki jest do dupy bo jest tanie ... tylko kto potrzebuje mercedesa to sobie go kupi a kto nie potrzebuje kupi suzuki czy tam kia czy golfa ...
ja rozumiem ze są ludzie którzy naprawdę robią maniane i pełno jest takich, wystarczy popatrzeć na necie i są osoby które znają się na tym i robią dobrze i się cenią ... to nawet bardzo dobrze ... tyle ze to rynek weryfikuje co komu jest potrzebne .. i jak ktoś woli zdjęcia dla sztuki to cale gadanie o artyzmie i o tym ze będzie miał lepsze tylko drożnej jest dla mnie bezsensownym gadaniem. Kto będzie chciał artystyczne foty to zapłaci i 4000zl i 5000zl kto nie będzie chciał weźmie kogoś kto zrobi je za 500.
proste jak drut i jasne jak słońce ...
Każdy kupuje to, na co go stać, to co jemu się podoba, to na co jest moda lub to co jest mu niezbędne do życia.
Wszystko co jest na sprzedaż kosztuje naprawdę tyle, ile jesteśmy w stanie za to zapłacić, a nie ile sobie zażąda sprzedający. W związku z tym dla każdego różne rzeczy mają różną wartość.
taaa... jestem ciekawy ilu z Was zawodowców jadąc np do mechanika który wam walnie rachunek 1000zl za wymianę rozrządu przyjmuje ta cene bez mrygniecia okiem? Przecież części to ok 600zl i 6 h roboty. Tylko tak jak w fotografii trzeba mieć jeszcze wiedzę, narzędzia i doświadczenie. Niestety każdy patrzy z punktu widzenia swojego portfela.
Jak młodzi nie będą mieli fotografa np za 700 to wcale nie znaczy ze zdecydują się na Pana fotografa za 1500-2000 (oczywiście jakosc będzie adekwatna do ceny) tylko poproszą kogoś z rodziny. Podobnie jak z piractwem muzycznym to ze ktoś ściągnie piosenkę nie znaczy od razu ze kupiłby cały album.
Zresztą mam wrażenie, że większość zapomniała jak sama zaczynała...niestety
Ale Sasnal ukonczyl ASP w Krakowie ;-)
Ha! Nie wiedziałem. "Obracam się" raczej w towarzystwie artystycznym warszawskim i jakieś miał tam ostatnio wystawy, stąd moje mylne założenie. Prostuję zatem na "krakowskim ASP" :)
Chciałbym dodać, że kotleciarstwo to zawód upadający, jeśli chodzi o szerokie masy ludzi go uprawiających. Pomijam najwyższą półkę i wyższą średnią. Tani i porządny sprzęt, dostępność for i stron internetowych, tematycznych, gdzie łopatologicznie wszyscy dają sobie rady typu: jak to zrobić, powoduje, że biorą się za to ludzie, którzy wcześniej by o tym nie pomyśleli. I robią to dobrze, nawet lepiej niż przeciętni obpstrykiwacze.
Mało jest dobrych fotografów ślubnych, którzy oferują coś na poziomie, poza kolumienkami w studio z jednej strony i halami fabrycznymi z tarzaniem się w kurzu z drugiej. Nie ma się co dziwić, że w miarę utalentowany człowiek, mający sprzęt jakiś czas potrafi zrobić coś porządnego.
Nie jestem zawodowcem, robię dosyć niezłe fotki ślubne, czasem coś dorabiam. Daję swoją pracę zamiast prezentu ślubnego - niedługo focę kuzynowi, potem koleżance z pracy. Układ dla mnie idealny. Zamiast paru stówek na prezent obfocę porządnie imprezkę, zrobię album itp. Dla mnie idealnie. I mam w nosie, że ktoś inny na tym nie zarobi.
Leszek_P
21-01-2010, 22:36
dużo dyskusji...
musi znaleźć się rynek dla tych którzy MOGĄ zapłacić 600zł i dla tych którzy CHCĄ zapłacić 5x drożej
Pierwsi raczej nie przekonają tych drugich... i odwrotnie
Tylko klient i jego potrzeby decydują
choć świadomość klientów można powoli zmieniać - np w formie reklam po głównych wiadomościach... :)
Ciekaw jestem jak sytuacja wygląda za granicą.
Chyba podobnie, tylko ceny wyższe. Dzieci mojego brata chodzą tu do szkoły. Jest w uk firma specjalizująca się w fotografii szkolnej, posiadająca sieć punktów w kraju. Może też odpalają %, bo zawsze zdjęcia robią ci sami. O jakości mogę powiedzieć tyle, że jest słaba. Moja bratowa nie zna się na fotografii, ale oglądała sporo moich gniotów. Już jakiś czas temu przestała brać od nich zdjęcia. Nawet ona umie ocenić, że to kiepska masówka za niemałe pieniądze.
Nie ma się co dziwić, że w miarę utalentowany człowiek, mający sprzęt jakiś czas potrafi zrobić coś porządnego.
Nie jestem zawodowcem, robię dosyć niezłe fotki ślubne, czasem coś dorabiam. Daję swoją pracę zamiast prezentu ślubnego - niedługo focę kuzynowi, potem koleżance z pracy. Układ dla mnie idealny. Zamiast paru stówek na prezent obfocę porządnie imprezkę, zrobię album itp. Dla mnie idealnie. I mam w nosie, że ktoś inny na tym nie zarobi.
spokojnie .. za jakis czas urzad skarbowy przejrzy na oczy i zorientuje sie ze w dziedzinie fotorgafi jest masa niesciagnietej kasy aszara strefa siega 70% lub wiecej .. i wtedy zacznie sie biadolenie, zgrzyt zebow i placz za to ze kary wielkie nalozono za zrobienie zdjec za darmo, ze fotograf podatku nie odprowadzil .. i wtedy stawki zrobia sie od razu jakies normalne . czego wszystkim lacznie z urzedem skarbowym zycze.
szara strefa siega 70%
Optymista.
W branży "usługi foto dla ludności" obstawał bym 90%, a z pozostałych 10 jeszcze 80% regularnie zaniża dochody.
Jeśli chodzi o kontrole, to czytałem, że w paru miejscach już się USy wzięły za przedszkola, gdzie nagminnie % zostawiają różne teatrzyki itp. Też "mię się wydaję", że takie kontrole będą coraz częstsze, wbrew pozorom jest to proceder łatwy do wykrycia.
Optymista.
W branży "usługi foto dla ludności" obstawał bym 90%, a z pozostałych 10 jeszcze 80% regularnie zaniża dochody.
Jeśli chodzi o kontrole, to czytałem, że w paru miejscach już się USy wzięły za przedszkola, gdzie nagminnie % zostawiają różne teatrzyki itp. Też "mię się wydaję", że takie kontrole będą coraz częstsze, wbrew pozorom jest to proceder łatwy do wykrycia.
Nie tak łatwo przeprowadzić legalnie kontrolę u podmiotu, który oficjalnie nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej, w zasadzie to nie ma podstaw do takich kontroli, muszą być dowody itd.
Nie tak łatwo przeprowadzić legalnie kontrolę u podmiotu, który oficjalnie nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej, w zasadzie to nie ma podstaw do takich kontroli, muszą być dowody itd.
alez bardzo latwo - wystarczy ze urzad kontroli skarbowej umowi sie na zrobienie zdjec slubnych,produktowych czy jakichkolwiek innych i zapyta czy da sie bez umowy. wystarczy przeciez przebiec po stronach internetowych fotografow slubnych - na duzej czesci sa cenniki bedace oferta handlowa, na innych po zapytaniu mailowym dostaneimy oferte.
szczerze mowiac gdyby nie to ze wiekszosc reporterow dorabia na szeroko pojetych kotletach to juz dawno tym tematem zajelaby sie jakas gazeta i rozdmuchala afere. ale przeceiz nie beda wkopywac swoich.
Jeszcze bywają inne formy reklamy "poczta pantoflowa", gdzie zadowoleni klienci polecają usługodawcę swoim znajomym, a to już zdecydowanie trudniejsze do udowodnienia ponieważ jedna strona kryje drugą stronę. Generalnie wiadomo kto jest kim i na tej zasadzie ten biznes się kręci.
Bardziej miałem na myśli zdjęcia dla szkół/przedszkoli, gdzie za pośrednictwem instytucji publicznej prowadzi się sprzedaż bez wystawiania paragonów. A przecież dzieci urzędników skarbowych gdzieś do szkoły chodzą. Przypomnę tylko głośną ostatnio sprawę sądową o niewystawienie przez kioskarkę paragonu na jakąś złotówkę - tam to był prowokacja. Większość fotografów obsługujących szkoły, robi też śluby.
Nie tak łatwo przeprowadzić legalnie kontrolę u podmiotu, który oficjalnie nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej, w zasadzie to nie ma podstaw do takich kontroli, muszą być dowody itd.
Wystarczą podejrzenia. Naczelnik US na wniosek kontrolera skarbowego ma prawo wystawić nakaz wglądu do bankowego rachunku osobistego. Kontroler skarbowy skonfrontuje Twoje PIT-y z wyciągami bankowymi.
alez bardzo latwo - wystarczy ze urzad kontroli skarbowej umowi sie na zrobienie zdjec slubnych,produktowych czy jakichkolwiek innych i zapyta czy da sie bez umowy. wystarczy przeciez przebiec po stronach internetowych fotografow slubnych - na duzej czesci sa cenniki bedace oferta handlowa, na innych po zapytaniu mailowym dostaneimy oferte.
szczerze mowiac gdyby nie to ze wiekszosc reporterow dorabia na szeroko pojetych kotletach to juz dawno tym tematem zajelaby sie jakas gazeta i rozdmuchala afere. ale przeceiz nie beda wkopywac swoich.
US może przeprowadzić kontrole na wniosek, który wpłynie do urzędu; nie może robić "podpuchy" a la interwencja tvn, telefon z prosbą o cennik, bo to bez sensu. Każdy może ogłosić swój cennik zasadniczo gdzie chce, dopiero jak zostanie zrealizowana umowa na daną sumę, a nie zostanie odprowadzony podatek to robi się gnój (w Polsce jak wiadomo niekoniecznie).
Przecież każdy teraz ma aparar i może się ogłosić fotografem (czegokolwiek). Nie jest wymagana obligatoryjna działalność gospodarcza (przynajmniej jeszcze).
EDIT: feefly - żaden nielegalny kotleciarz nie chce żeby mu płacono przelewem. Nawet ci legalni nie chcą.
EDIT: feefly - żaden nielegalny kotleciarz nie chce żeby mu płacono przelewem. Nawet ci legalni nie chcą.
Ale pieniądze które dostaniesz za fuchę, wpłacasz na rachunek osobisty. Chyba, że trzymasz w skarpecie.
Ale pieniądze które dostaniesz za fuchę, wpłacasz na rachunek osobisty. Chyba, że trzymasz w skarpecie.
no to już zależy kto co robi z pieniędzmi. Niektórzy wolą wydać na bierząco, na cokolwiek.
US może przeprowadzić kontrole na wniosek, który wpłynie do urzędu; nie może robić "podpuchy" a la interwencja tvn, telefon z prosbą o cennik, bo to bez sensu.
spokojnie.. masa krytyczna jest coraz blizsza.. w koncu konkurencja zacznie na siebie donosic, gdy przepelni sie czara goryczy, bo ci legalni beda mieli dosyc tych z szarej strefy. ciezko bedzie udowodnic ze sprzet stanowiacy 2/3 oficjlanego dochodu dostalo sie na gwiazdke :)
kwestia czasu.
no to już zależy kto co robi z pieniędzmi. Niektórzy wolą wydać na bierząco, na cokolwiek.
owszem .. wydaac mozna .. ale tyle ile sie zarobilo wg pita .. a to juz niekoniecznie musi sie zgadzac u panow fotografow.
bo ci legalni beda mieli dosyc tych z szarej strefy
Legalni czy pseudo legalni?
Bo z całkiem legalnymi kotleciarzami się nie spotkałem.
A pseudo wygląda np. tak. Jest sobie "studio" foto, robiące głównie zdjęcia ślubne. Jeden pracownik - właściciel. Co tydzień klepie po kilka ślubów, bo "wynajmuje" (oczywiście bez żadnych umów) łepków, którzy mu te imprezy obskakują. Oczywiście wykazuje, że w weekend miał tylko jeden ślub. I tak to wygląda...
Oczywiście żadne to wytłumaczenie dla "szarej strefy", ale niestety w foto-ślubnej nawet ci pozornie legalni, legalnymi najczęściej nie są.
Legalni czy pseudo legalni?
Bo z całkiem legalnymi kotleciarzami się nie spotkałem.
a ja znam conajmniej kilku. pseudolegalnych karalbym podwojnie.
spokojnie .. za jakis czas urzad skarbowy przejrzy na oczy i zorientuje sie ze w dziedzinie fotorgafi jest masa niesciagnietej kasy aszara strefa siega 70% lub wiecej .. i wtedy zacznie sie biadolenie, zgrzyt zebow i placz za to ze kary wielkie nalozono za zrobienie zdjec za darmo, ze fotograf podatku nie odprowadzil .. i wtedy stawki zrobia sie od razu jakies normalne . czego wszystkim lacznie z urzedem skarbowym zycze.
I niech się dobrze ten urząd bawi przy tym ściąganiu kasy, to ich zadanie. Jednak nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mnie karał za to, że zrobiłem kuzynowi czy koleżance z pracy zdjęcia ślubne w ramach prezentu. Wygram przed każdym sądem.
Bardzo dobrze, że szarą strefę się eliminuje. Ma być mała. Ale musi być. Dla gospodarki zupełny brak szarej strefy jest niezdrowy. Zawsze będą ludzie o niskich dochodach (nieważne z jakiego powodu), którzy zwyczajowych i urzędowych stawek nie będą w stanie uiścić.
Z drugiej strony nadmierne regulacje i wtrącanie się US w życie człowieka doprowadzi do tego, że jak poproszę szwagra o pomoc w stawianiu płotka to będę zobligowany do odprowadzenia podatku od tych korzyści... litości, nie tędy droga.
Gdzieś jest jakieś wypośrodkowanie, jakieś między piekłem, a niebem.
I niech się dobrze ten urząd bawi przy tym ściąganiu kasy, to ich zadanie. Jednak nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mnie karał za to, że zrobiłem kuzynowi czy koleżance z pracy zdjęcia ślubne w ramach prezentu. Wygram przed każdym sądem.
Bardzo dobrze, że szarą strefę się eliminuje. Ma być mała. Ale musi być. Dla gospodarki zupełny brak szarej strefy jest niezdrowy. Zawsze będą ludzie o niskich dochodach (nieważne z jakiego powodu), którzy zwyczajowych i urzędowych stawek nie będą w stanie uiścić.
Z drugiej strony nadmierne regulacje i wtrącanie się US w życie człowieka doprowadzi do tego, że jak poproszę szwagra o pomoc w stawianiu płotka to będę zobligowany do odprowadzenia podatku od tych korzyści... litości, nie tędy droga.
Gdzieś jest jakieś wypośrodkowanie, jakieś między piekłem, a niebem.
Racja!
I niech się dobrze ten urząd bawi przy tym ściąganiu kasy, to ich zadanie. Jednak nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mnie karał za to, że zrobiłem kuzynowi czy koleżance z pracy zdjęcia ślubne w ramach prezentu. Wygram przed każdym sądem.
Bardzo dobrze, że szarą strefę się eliminuje. Ma być mała. Ale musi być. Dla gospodarki zupełny brak szarej strefy jest niezdrowy. Zawsze będą ludzie o niskich dochodach (nieważne z jakiego powodu), którzy zwyczajowych i urzędowych stawek nie będą w stanie uiścić.
Z drugiej strony nadmierne regulacje i wtrącanie się US w życie człowieka doprowadzi do tego, że jak poproszę szwagra o pomoc w stawianiu płotka to będę zobligowany do odprowadzenia podatku od tych korzyści... litości, nie tędy droga.
Gdzieś jest jakieś wypośrodkowanie, jakieś między piekłem, a niebem.
prosze ci enie przesadzaj .. nikt nie mowi o robieniu zdjec rodzinie czy stawianiu plotka wujkowi.
ludzie o niskich dochodach nie sa szara strefa, tyko korzystaja z ulgi podatkowej. mylisz wiec pojecia.
mowimy o ludziach ktorzy robia -dziesiat zlecen rocznie i nie placa od tego zlotowki podatku.
nikt nie mowi o nadmiernym wtracaniu sie tylko o prostych zasadach: zarabaisz kase - placisz podatek. kropka.
ludzie o niskich dochodach nie sa szara strefa, tyko korzystaja z ulgi podatkowej. mylisz wiec pojecia.
Żadnych pojęć nie mylę.
Powiedziałeś:
i wtedy zacznie sie biadolenie, zgrzyt zebow i placz za to ze kary wielkie nalozono za zrobienie zdjec za darmo, ze fotograf podatku nie odprowadzil
więc zrozumiałem, że ktoś ma odprowadzić podatek od zdjęć za darmo.
W zdaniu:
Zawsze będą ludzie o niskich dochodach (nieważne z jakiego powodu), którzy zwyczajowych i urzędowych stawek nie będą w stanie uiścić.
chodziło mi o to, że ludzie o niskich dochodach będą korzystać z szarej strefy, bo tak jest po prostu taniej i w jakiś sposób będą ją utrzymywać.
szarakdorsz
21-02-2010, 02:42
Co do pierwszego postu i wrażeń z mojej studniówki:
Już sam widok pracy fotografa (chłopak gdzieś w moim wieku wynajęty przez starszego fotografa, który akurat filmował) z lampą skierowaną na wprost bez chociażby pofatygowania się i jakiegokolwiek rozproszenia światła błysku ("nie bo sufit jest za ciemny i za wysoko" - powiedział starszy w pomieszczeniu o wysokości maksymalnie trzech metrów i suficie w jakimś tam jasnym odcieniu szarości) dawał mi ogólne rozeznanie w tym jakie będą końcowe wyniki podczas przeglądania tego syfu w albumie zbiorowym.
Oczywiście efekt końcowy wyglądał tak: Przepalony pierwszy plan, niedoświetlone tło, poucinane nogi/głowy/ręce/korpusy, czoła w większości wypadków niczym lustra. Oczywiście za odbitkę szanowny pan życzył sobie 2,50.
Sądzę, że każdy głupi z kompaktem zrobiłby podobne albo nawet i lepsze zdjęcia, co szybko udało mi się potwierdzić, bo jak nie trudno się domyślić połowa ludzi miała podczas studniówki taki kompakt przy sobie.
marius_m
21-02-2010, 12:20
Dołączę się do wątku, bo i ja otarłem się o temat studniówek w tym roku. Otarłem się w znaczeniu, że przygotowałem ofertę dla zainteresowanej szkoły na obsługę całej studniówki (8klas) Niektórzy z forum wiedzą, bo im niepotrzebnie ( jak się później okazało ) zawracałem głowę jednorazową współpracą. Podam konkretne fakty. W XIII liceum we Wrocławiu ( zdawać by się mogło w dużym mieście jakaś estetyka wizualne wśród plebsu istnieje) zaproponowałem ok 25zł od pary za fotoreportaż ze studniówki na wyższym poziomie oraz za zdjęcia z jednego dnia w szkole. Biorąc pod uwagę, że wszystko było by koordynowane przeze mnie ( co znacznie ułatwia sprawę organizacyjno- rozliczeniowe) O ile nauczycielom się pomysł podobał, o tyle podobno rodzice stwierdzili już, że za drogo na media i w sumie nic nie chcieli ( na spotkaniu z rodzicami nie mogłem być bo fotografowałem coś innego w tym czasie) Za to pewnie 90% z nich na taxi przeznaczyli dla swoich pociech min 30zł za 10min drogi. Podaję ten przykład ku przestrodze i zobrazowaniu kompletnego braku wyobraźni ze strony rodziców. I to nie jest do końca tak, że każdy bierze, co mu potrzeba, bo teraz często spotykam się z opiniami od ludzi posiadających minimum wyczucia estetyki, że zdjęcia z różnych studniówek są tragiczne i że bardzo żałują, bo swojej studniówki się nie powtórzy ( często większość decyduje i już się nic do powiedzenia nie ma). Kultura wizualna wśród ludu została totalnie zniszczona właśnie przez takich kotleciarzy i innych amantów pierwszej lustrzanki. Podejrzewam, że np 50 lat temu jakby ktoś wyskoczył z takimi zdjęciami, jakie się serwuje teraz, to by został co najmniej wyśmiany.
Podejrzewam, że np 50 lat temu jakby ktoś wyskoczył z takimi zdjęciami, jakie się serwuje teraz, to by został co najmniej wyśmiany.
wątpię, 50 lat temu istnieli też ''chałturnicy'' i mistrzowie ;) a co by wtedy dali za kolorowe zdjęcia! :)
marius_m
21-02-2010, 14:41
W ostatnim zdaniu użyłem oczywiście skrótu myślowego, domyślając się, że wiadomo o co chodzi. Chodziło mi o pewną analogię kultury estetycznej społeczeństwa. To teraz podam konkretny przykład jak to wyglądało 100lat temu i dzisiaj. Tak się składa że Politechnika Wrocławska obchodziła 100 lecie uczelni technicznych we Wrocławiu. W specjalnym wydaniu Pryzmatu ( dostępnym tu: http://pryzmat.pwr.wroc.pl/ ) zestawione zostały fotografie sprzed 100 lat oraz współczesne. O ile te sprzed 100 lat są na dobrym poziomie ( kadry światło, dopracowanie) to współczesne zdjęcia architektury i detali zamieszczone w piśmie są po prostu tragiczne. Wystarczy, że podam przykład zdjęcia żyrandola oświetlonego lampą " na wprost" z czarnym cieniem na ścianach i suficie. Tak samo fotorelacje zamieszczone na oficjalnej stronie PWR (http://www.portal.pwr.wroc.pl/galeria,241.dhtml ) z obchodów 100lecia, wyglądają jak z imienin cioci. Nie wiem czym się kierowali organizatorzy, żeby na tak ważnych obchodach nie wykazać jakiegoś minimum rozsądku. Przecież za 100 lat następcy użyją tych zdjęć jako archiwum i sobie pomyślą, że w naszych czasach panowała totalna recesja estetyczna wśród społeczeństwa. Setki tysięcy złotych wydawane są na kreowanie wizerunku, w kilku tysięcy szkoda na coś co zostanie i co będzie wykorzystywane przez kolejne setki lat. Tym bardziej przykro mi o tym pisać jako absolwentowi PWR. Przykładem chciałem pokazać, że problem kultury wizualnej społeczeństwa w naszych czasach jest szerszy niż się może wydawać.
...........Kultura wizualna wśród ludu została totalnie zniszczona właśnie przez takich kotleciarzy i innych amantów pierwszej lustrzanki..........
Kultura wizualna została zniszczona przez odbiorców tandety. Fabryka produkująca kiepski towar ma rację bytu, tylko do czasu póki będzie miała nabywców na swoje produkty. Jak będzie wyrobiony, nawet w minimalnym stopniu odbiorca, to kiepski towar czytaj zdjęcie nie znajdzie nabywcy.
50 lat temu bylaby jedna fota grupowa i ew kilka pozowanych. i tyle. cieszylby ich fakt ze jst jakiekolwiek zdjecie. i teraz w zasadzie dla 90% gospodyn domowych jest dokladnie tak samo. jest fota, widac mnie, halinke i gruba kaskie - git, 5 zl mozna dac. ale 25? bo sie pan fotograf wyglupia i wyżywa swoja dusze artysty? niech se za wlasne pieniadze robi.
Tak samo fotorelacje zamieszczone na oficjalnej stronie PWR (http://www.portal.pwr.wroc.pl/galeria,241.dhtml ) z obchodów 100lecia, wyglądają jak z imienin cioci. Nie wiem czym się kierowali organizatorzy, żeby na tak ważnych obchodach nie wykazać jakiegoś minimum rozsądku. Przecież za 100 lat następcy użyją tych zdjęć jako archiwum i sobie pomyślą, że w naszych czasach panowała totalna recesja estetyczna wśród społeczeństwa.
Tu akurat jako aktywny student który w zeszłym roku miał się zajmować tego typu sprawą mogę napisać: politechnika szuka najczęściej studenta który to zrobi za parę złotych - nie duże pieniądze. i najczęściej szukanie wygląda tak że jak coś się szykuje, wiadomo że coś będzie - to ktoś z samorządu bądź idzie sam bądź bierze kolegę/koleżankę i prowadzi do odpowiedniej pani z którą ten osobnik się dogaduje. i tak zapewne było i teraz, bez oglądania prac, bez niczego, ma aparat, lubi robić zdjęcia - niech robi.
Żadnych pojęć nie mylę.
Powiedziałeś:
Cytat:
i wtedy zacznie sie biadolenie, zgrzyt zebow i placz za to ze kary wielkie nalozono za zrobienie zdjec za darmo, ze fotograf podatku nie odprowadzil
więc zrozumiałem, że ktoś ma odprowadzić podatek od zdjęć za darmo.
[..].
Widzisz Elanek,
choć zabiłeś ćwieka panu Sailor'owi (panu, bo nie lubi gdy go inni nazywają kolegą), to nie do końca masz rację o czym pewno i Twój adwersarz nie wie bo już by larum było... :D Chodzi o to że w tym zdaniu stoi jasno że "fotograf". A skoro fotograf i ma firmę o tym profilu, to nie może robić zdjęć za darmo. Nawet kuzynowi. Mało tego! Nawet dziecku swemu gdy użyje firmowego sprzętu!!! Bo skoro go amortyzuje to??? To jest już powód do skopania dupska przez US. Skoro zużywasz sprzęt którego zakup odliczasz sobie od podatku na cele prywatne. Samochód firmowy zatankowany paliwem za firmowe pieniążki nie może wozić Cię do cioci Krysi. Tylko nie pytaj skąd wiem ze masz ciocię Krysię i jeździsz do niej firmowym autkiem :D Więc jeżeli to byłby fotograf prowadzący działalność o tym profilu to niestety US może go "wciągnąć dziurką od nosa" Ale jeśli to amator, to może "skoczyć na pukiel"
Inną sprawą są argumenty cenowe. Bo jeśli cena ma rozgraniczać i dowodzić "artyzmu" zdjęć to gratuluję... Czyli za 600 zł to nie na dobrych zdjęć? A wszystko za 3000 jest wyrypiaste i artystyczne? I jak ktoś kto już opanował tajniki fotografii ma się wbić na rynek ja nie ceną? Czy Maradona bądź inny Ronaldo siedzieli na skraju boiska gdy ich nikt jeszcze nie znał i uparcie mówili że nie wejdą na nie jeśli nie dostana 1 000 000 $? A jeśli ktoś ma fantazję robić zdjęcia po kosztach? bo go na to stać? Najwięcej larum w tym temacie podnoszą Ci, którzy próbują się cenić i nie za bardzo im to wychodzi. Bo jeśli mieliby obłożony kalendarz to nie płakali by że ktoś tam "psuje im rynek". Nie psuje tym, których prace są warte tych pieniążków jakie sobie żądają... Pomagają im nawet! Bo klient ma porównanie. Ale nie wszyscy to rozumieją jak i to że można w kościele zrobić fotkę przy przesłonie 5,6...
Pozdrawiam
marszull
24-02-2010, 12:05
napisalem to w innym watku ale powtorze jeszcze tutaj. jako cytat ;-)
"Niech robi nawet zdjecie za 1zl, tylko niech zainwestuje w legalny soft, prowadzi dzialalnosc, odprowadza zus i podatki, i za kazde zlecenie wystawia faktury."
napisalem to w innym watku ale powtorze jeszcze tutaj. jako cytat ;-)
"Niech robi nawet zdjecie za 1zl, tylko niech zainwestuje w legalny soft, prowadzi dzialalnosc, odprowadza zus i podatki, i za kazde zlecenie wystawia faktury."
Ano softem może się poratować darmowym ni ekoniecznie PS, ZUS w większej częsci może opłacic firma w której łon pracuje, działalnośc na kartę i podatek też ryczałtowy więc faktury wystawiać tez nie musi... I da się? Choc jakoż tu było powiedziane i wielu to dobrze zna z autopsji: Większość fotografów oszwabia US. Soft kupuja legalny by zrobić koszty a dochód wykazuja że kot napłakał... Ten który robi zdjęcia za 600 oszwabia państwo na parędziesiąt zł. A ten co nie zaksięguje 3000 ? A jeśli zaksięguje to jeździ samochodem w prywatnych celach a kilometrówkę odpisuje od podatku. A plazmę kupił na firmę bo klientom na niej fotki pokazuje zaś dziecko akurat "pożyczyło" sobie tylko firmowego laptopa do domu.
Pozdrawiam
marszull
24-02-2010, 19:25
Tylko najczesciej jest tak ze ci co "za zdjecie biora 10zl" to pracuje na pelnym sofcie adobe do ktorego to znalezli kod w necie, o zusie i us to slyszeli ze jest cos takiego, a umowe kiedys widzieli w internecie.
Co do niewykazywania dochodow to (nie pisze o fotografii slubnej bo tym sie nie param) to jak pracujesz powaznie, za powazne stawki to nikt nie bedzie chcial zaplacic Ci pod stolem tylko zawsze zarzada faktury (ewentualnie jak nie mozesz foaktury to umowe lub inny papier)
Akurat mówimy o "kotleciarzach" a tu faktury to rzadkość... A i w poważnych robotach czasem pieniążki przepływają "pod stołem" I to nieraz całkiem poważne pieniążki... Widzisz.. Jest tak... Pan ma pensjonat... Pan ma dużo pieniążków bo nie wszystkie dochody ujawnia. Pan chce rozreklamować swój pensjonat i potrzebuje zdjęć. Prosi Fotografa by ten zrobił sesję, ale bez faktury. Bo oficjalnie Pan nie ma dużych dochodów. Fotograf tez się cieszy... Bo on też oficjalnie nie chce mieć dużych dochodów. A potem Fotograf również najmuje Murarza, tez oczywiście bez faktury... No i jakoś się kręci...
Pozdrawiam
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.