Zobacz pełną wersję : Zgrywanie zdjęć: wyjąć karte czy podłączyć USB?
Usiłowałem znaleźć odpowiedź, ale się nie udało.
Wobec tego zapytam, jakie zgrywanie zdjęć uważacie za bezpieczniejsze:
- wyjąć kartę i skorzystać z czytnika?
- podłączyć body do komputera za pomocą kabla USB?
Codzienne przekładanie karty może (tak mi się wydaje) spowodować w końcu uszkodzenie styków w body.
Z kolei podłączenie aparatu bezpośrednio do kompa może (w niesprzyjających okolicznościach) uszkodzić port USB w body.
Czy może sposób nie ma żadnego znaczenia? Jednak nawet gdyby nie miało, to ciekawy jestem, jak to robicie:)
Ja jednak wyjmuję kartę...
Antonioo
18-01-2010, 23:39
czytnikkkkkkkkk bracie.......:)
a jak wg ciebie jest sporo problemów z kablami miejscem itp, to są fajne z wtyczką usb...mam 2 lexara....
szybciej,bezpieczniej,......
Lepiej używać czytnika, który przeważnie jest też szybszy.
cheyenne
18-01-2010, 23:41
ja również wyjmuje kartę i przenoszę kadry do kompa poprzez czytnik
uważam podłączanie kablem usb za mniej bezpieczne, ze względu na możliwość przepięć
velaskez
19-01-2010, 00:42
Bezpieczniej, a jak mam kilka kart i muszę przekładać, żeby zrobić fotę to co? Styki w aparacie aż tak nietrwałe nie są ;)
Zawsze korzystam z czytnika kart.
jak koledzy mnie utwierdzają, wybrałem prawidłową opcję - i to mnie cieszy, a o styki już się nie martwię:)
W życiu w sprzęcie elektronicznym nie uświadczyłem "przepięć" - alem młody jeszcze, więc może i się nie znam. Dla mnie wszak takie cuś nie istnieje.. ;] Nie mając kabla, używam czytnika.. Jednak w ogromnie przeważającej większości przypadków używam, po prostu, kabla - plug, plug i transferuje się :)
Czy komuś choć*raz coś się stało z aparatem kopiując zdjęcia za pomocą kabla? Subiektywnie uważam że to już straszne mitologizowanie..;)
Pozdrawiam:)
lodzermensch
19-01-2010, 01:31
Prawdopodobnie większość odpowiadających poleci czytnik.
Nigdy jeszcze nigdy nie wyjąłem CF z aparatu jedynie w celu kopiowania.
Każdy będzie robił, jak mu wygodnie. Bądźmy tolerancyjni...
P.S. Przepięcia? A po co na kablu do puszki mamy bezpiecznik?
Zawsze zrzucałem zdjęcia przez USB i nie zamierzam tego zmieniać. Nigdy nie miałem z tego powodu jakichkolwiek problemów.
lodzermensch: sorry, ale to nie jest bezpiecznik, tylko ferryt ograniczający zakłócenia.
Co do przepięć, to nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że komp jest zasilany z innego gniazda sieciowego niż urządzenie podpięte do niego przez kabel (np. USB) i na tzw. przewodzie zerowym występuje różnica potencjałów. Sytuacja wcale nie tak niemożliwa np. podczas podpinania kompa kablem HDMI do tv.
Oczywiście body jest zasilane przez baterię i tu różnicy potencjałów nie ma:)
fotojacek
19-01-2010, 02:15
Ja używam szybkiego czytnika, bo mi jest tak wygodniej, wkładam kartę i po sprawie, nie czerpie pradu z aaparatu, oszczedzam czas i miejsce, bo body na czas zgrywania też trzeba gdzieś położyc. Jak Ci wygodniej zgrywaj kablem z aparatu ja wolę czytnik.
Czy komuś choć*raz coś się stało z aparatem kopiując zdjęcia za pomocą kabla? Subiektywnie uważam że to już straszne mitologizowanie..;)
Nie aparat, ale coś innego mi się udało "spalić".... ktoś wcześniej uszkodził port USB w moim kompie...
A po co na kablu do puszki mamy bezpiecznik?
Na moim nic takiego nie ma.
CZYTNIK! szybciej i bezpieczniej :)
cervandes
19-01-2010, 12:13
a mi się sandisk ultra II 4Gb normalnie rozpołowił, mimo że dbam o zabawki naprawdę bardzo. Karta albo źle zgrzana, albo źle sklejona, po prostu podzieliła się na dwa plasterki i wkład. Zawsze delikatnie wkładana do czytnika, nikomu nie pożyczana itp. Dlatego teraz po zakupie również sandiska Ultra II ale 8Gb korzystam z kabla usb. Mam taki mini usb na stałe wypuszczony z komputera, do podłączania nawigacji, dysków usb, aparatu...
Czytnik - lepiej nie kusic losu ;)
W życiu w sprzęcie elektronicznym nie uświadczyłem "przepięć"
Też się trochę dziwię tym mitycznym "przepięciom" i jeszcze bardziej tajemniczym różnicom potencjałów, które to mają rzekomo wystąpić.
1. Złącze USB jest zabezpieczone diodami, które mają na celu wyeliminowanie "cofnięcia" się prądu. Zazwyczaj jest tam koralik ferrytowy lub dławik, który dodatkowo "stabilizuje" napięcie (o kondensatorach w "sąsiedztwie" nie wspomnę). W związku wystąpienie "przepięcia" to musiałby być wielki pech lub rzadka umiejętność włożenia wtyczki odwrotnie.
2. Wyjmowanie i wkładanie karty to: zużywanie się samego gniazda, zużywanie się klapki i ryzyko jej urwania.
3. Niech każdy zgrywa jak lubi - jednak twierdzenie, że podłączanie czegoś do USB to wielkie ryzyko jest ssaniem z palca i sianiem niepotrzebnego defetyzmu.
4. Podejrzewam, że aparat ma USB w jakiś sposób zabezpieczone.
I na koniec - jak ktoś się boi przepięć to niech poczyta o separacji galwanicznej. Takie zabezpieczenie powinno sprawdzić się w każdych warunkach, a 2kV nie robi na nim żadnego wrażenia.
Ja z kolei już nie pamiętam kiedy zgrywałem zdjęcia po kablu. Dobry czytnik i jazda. Dla mnie szybciej i wygodniej.
Antonioo
19-01-2010, 13:01
W życiu w sprzęcie elektronicznym nie uświadczyłem "przepięć" - alem młody jeszcze, więc może i się nie znam. Dla mnie wszak takie cuś nie istnieje.. ;] Nie mając kabla, używam czytnika.. Jednak w ogromnie przeważającej większości przypadków używam, po prostu, kabla - plug, plug i transferuje się :)
Czy komuś choć*raz coś się stało z aparatem kopiując zdjęcia za pomocą kabla? Subiektywnie uważam że to już straszne mitologizowanie..;)
Pozdrawiam:)
a porównywałeś kiedyś prędkość?:) zgrywanie za pomocą czytnika trwa o wiele szybciej.....nie muszę wyciągać aparatu z plecaka, włączać, kłaść gdzieś na kopie, bo kabel jest krótki, czekaaaaaaaać, aż mi się zgra, i później chować wszystko.....
mam czytnik, otwieram plecak, aparat mam wejściem na kartę do góry, wyciągam kartę, wkładam czytnik"wtyczkę" w wejście usb....kopiuję , wszystko trwa chwila moment.....bez grzebania, wyciągania, chowania itp.....
to bardziej chodzi o komfort i wygodę....przeważnie nikomu nie chcę się bezpiecznie usuwać sprzętu z kompa....tylko chlas na chama....czasem lubią dziać się różne kwiotki, i raczej nikt by nie chciał, żeby coś się stało ze sprzętem....każdy woli dmuchać na zimne:)
A róznie to bywa...
Wiele zależy od rodzaju karty ...
Nie wiem, co można złego zrobić z kartą SD po jej wyjęciu i ponownym włożeniu do puszki. Ale już z CF to i można. I sam tego doświadczyłem, gdy - nie wiem jak - zagiąłem którys z środkowych, wystających styków w gnieździe karty. Ale jak robi sie trochę więcej fotek za jednym razem (w RAW-ach), to jednak potrzeba taką kartę wymienić na pustą.
Zatem proponuję złoty środek: jak komu pasuje ...
Czy komuś choć*raz coś się stało z aparatem kopiując zdjęcia za pomocą kabla?
Mi osobiście nie, ale jakieś pół roku temu (a może rok) w podobnym temacie na tym forum pewna osoba pisała, że zapomniała odłączyć aparatu od komputera po zgraniu zdjęć, w tym czasie rozładowała się bateria w aparacie i potem nie chciał się on już włączyć. Nie jest to jednak standard, bo ja zrobiłem niechcący tak samo (z tym samym modelem aparatu) i mojemu nic się nie stało, więc tam musiałby być jakieś dodatkowe niekorzystne okoliczności.
Poza tym nietrudno sobie wyobrazić uszkodzone USB w komputerze, podające zbyt wysokie napięcie, albo gniazdo na obudowie odwrotnie podłączone do płyty głównej (ktoś tu pisał o takich przypadkach). Mitologią bym tego nie nazwał.
emmilius
19-01-2010, 13:26
Od kilku lat w pracy zgrywam fotki przez USB (częściej kompakty, lustro od czasu do czasu) i nigdy nie miałem żadnych problemów. Karta być może jest szybsza, ale pierwsze słyszę o jakiś przepięciach :S
miron19j
19-01-2010, 13:30
Też się trochę dziwię tym mitycznym "przepięciom" i jeszcze bardziej tajemniczym różnicom potencjałów, które to mają rzekomo wystąpić.
proponuję poczytać trochę literatury :-)
1. Złącze USB jest zabezpieczone diodami, które mają na celu wyeliminowanie "cofnięcia" się prądu. Zazwyczaj jest tam koralik ferrytowy lub dławik, który dodatkowo "stabilizuje" napięcie (o kondensatorach w "sąsiedztwie" nie wspomnę). W związku wystąpienie "przepięcia" to musiałby być wielki pech lub rzadka umiejętność włożenia wtyczki odwrotnie.przepięcie to nie odwrotne podłączenie napięcia, tylko wystąpienie piku napięcia na stykach. Występuje przeważnie podczas rozłączania urządzeń będących pod napięciem. Kiedyś robiliśmy próby i z 24V udało nam się "uzyskać" 16 kV.
4. Podejrzewam, że aparat ma USB w jakiś sposób zabezpieczone.pewnie tak, ale udało mi się uwalić mp3 odłączając ją od kompa bez użycia opcji "odłącz urządzenie"
greenman
19-01-2010, 13:31
Używam czytnika bo mam wbudowany w laptopie i dzięki temu wystarczy tylko wsadzić kartę i zdjęcia są na komputerze :D
Na elektronice się nie znam, ale co do napięcia jakie wytrzymuje D90 na stopce od lampy błyskowej to jest to coś około 250V, nie wiem jak to jest z USB, ale raczej mało możliwe jest żeby coś się nagle stało i spaliło aparat.
Aparat przed wypuszczeniem na rynek jest testowany w profesjonalnych laboratoriach i producent robi wszystko aby uniknąć jakichkolwiek problemów z nim lub szybkiego niszczenia materiałów.
To jest trochę tak jakbyśmy ograniczali liczbę robionych zdjęć ze względu na zużycie migawki, wiadomo że po jakichś 100 tysiącach może coś się stać, ale który amator zrobi tyle zdjęć na jednym body?
miron19j
19-01-2010, 13:46
Na elektronice się nie znam, ale co do napięcia jakie wytrzymuje D90 na stopce od lampy błyskowej to jest to coś około 250V,
chyba raczej nie. Tyle było w starych lampach tyrystorowych. Teraz jest to kilka woltów sterowania. Co nie wyklucza, że stopka może tyle wytrzymać. BTW był wątek na ten temat
a żeby nie było tak całkiem OT: ja używam czytnika do kart.
Articool
19-01-2010, 14:00
Czytnik kart ze względu na wygodę i szybkość transmisji danych.
krolewicz
19-01-2010, 14:00
czytnik, zwłaszcza kiedy ma się kilka kart :D ja kupiłem najprostszy, za chyba 10zł w promocji, demonem prędkości nie jest, ale spełnia swoje zadanie ;)
Aparat przed wypuszczeniem na rynek jest testowany w profesjonalnych laboratoriach i producent robi wszystko aby uniknąć jakichkolwiek problemów z nim lub szybkiego niszczenia materiałów.
troche mylisz pojecia ;)
Producent nie moze przewidziec wszystkiego. Nie moze tez odpowiadac za Twojego kompa.
Cos te ichnie profesjonalne laboratoria slabo testuja te materialy skoro tyle sie czyta o odchodzacych gumach ;)
Zeby nie bylo - mi sie zdazalo podlaczac kabelkiem i aparaty to przezyly, ale wole w razie co, stracic karte niz body i od dluzszego czasu uzywam czytnika.
Oczywiscie najlepiej jak to i to bedzie jak najdluzej sprawne.
proponuję poczytać trochę literatury :-)
przepięcie to nie odwrotne podłączenie napięcia, tylko wystąpienie piku napięcia na stykach. Występuje przeważnie podczas rozłączania urządzeń będących pod napięciem. Kiedyś robiliśmy próby i z 24V udało nam się "uzyskać" 16 kV.
"
No to przy wymianie akumulatora w body można mieć pecha i uzyskać też kilka kV... :???: Przecież wyłącznik na OFF nie odłącza baterii od całej elektroniki. USB "z definicji" jest przystosowane do przyłączania pod napięciem. Funkcja "odłącz" zabezpiecza przed wypięciem w trakcie transferu i możliwą wtedy utratą danych. Naprawa (wymiana) gniazda karty w body też jest kosztowna, a przy wyjmowaniu karty co tydzień lub częściej ryzyko uszkodzenia jest poważne.
tylko i wyłącznie USB ale to pewnie dlatego ze nie mam czytnika :)
Czytnik w przypadku zgrywania zdjęć z całej karty, powiedzmy jakies 4GB - szybko i aparat nie stoi bezużytecznie włączony, można włożyć drugą kartę i robić dalej zdjęcia. A w przypadku zgrywania kilku fotek - kabelek USB :)
prawiejakzywiec
19-01-2010, 16:26
Kazdy robi jak mu wygodnie...
Ja nie zmieniam przyzwyczajen - jade na kabelku USB i po problemie.
Na czytniku pewnie jest szybciej jakbym sciagal cale 8GB fotek... zazwyczaj mam ich kilkanascie/dziesiat sztuk... i z pewnoscia szybciej bedzie je zgrac po kablu niz wyjmowac karte, wkladac do czytnika, zgrywac, zapodawac spowrotem karte do body...
Trzeba sobie upraszczac zycie :)
proponuję poczytać trochę literatury :-)
Zmartwię Cię, mam trochę konstrukcji na koncie, więc "prund" nie jest mi obcy (choć uważam się za amatora).
pewnie tak, ale udało mi się uwalić mp3 odłączając ją od kompa bez użycia opcji "odłącz urządzenie"
Usuń bezpiecznie, bo o tym piszesz, nie odłącza zasilania, a jedynie dokonuje zapisu przed wyłączenie. Jak programujesz to jest taki odpowiednik flush();, który dokonuje "opóźnionego" zapisu. Swoją SANSE M240 też tak załatwiłem.
Nie jest to jednak standard, bo ja zrobiłem niechcący tak samo (z tym samym modelem aparatu) i mojemu nic się nie stało, więc tam musiałby być jakieś dodatkowe niekorzystne okoliczności.
Tak, straszliwy pech.
Poza tym nietrudno sobie wyobrazić uszkodzone USB w komputerze, podające zbyt wysokie napięcie, albo gniazdo na obudowie odwrotnie podłączone do płyty głównej (ktoś tu pisał o takich przypadkach). Mitologią bym tego nie nazwał.
Mitologią to nie, ale opowieściami z mchu i paproci. USB to złącze, ono nic nie podaje i generuje napięcia. Napięcie jest dostarczane przez zasilacz. Co do odwrotnego podłączenia wtyczek to komputer jest bardzo idiotoodporny więc wtyczki pasują tylko tak, jak projektant to wymyślił.
Jeśli ktoś molexa włożył odwrotnie to nie powinien korzystać z komputera.
Mitologią to nie, ale opowieściami z mchu i paproci. USB to złącze, ono nic nie podaje i generuje napięcia. Napięcie jest dostarczane przez zasilacz. Co do odwrotnego podłączenia wtyczek to komputer jest bardzo idiotoodporny więc wtyczki pasują tylko tak, jak projektant to wymyślił.
Jeśli ktoś molexa włożył odwrotnie to nie powinien korzystać z komputera.
No i mógłby walczyć z Pudzianem... :-)
Ale, z dużą uwagą przeczytałem argumentację za i przeciw kabelkologii usbowskiej i chylę czoła przed ludzką zapobiegliwością i pomysłowością. Jedyne co do mnie przemawia to, że przez czytnik jest szybciej.
Piotr
miron19j
19-01-2010, 23:24
Zmartwię Cię, mam trochę konstrukcji na koncie, więc "prund" nie jest mi obcy (choć uważam się za amatora).
wcale mnie nie zmartwiłeś
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikon.org.pl/images/icons/icon12.gif)
ale w takim przypadku nie powinno być Ci obce pojęcie przepięcia, a zwłaszcza różnicy potencjałów
No to przy wymianie akumulatora w body można mieć pecha i uzyskać też kilka kV... :???: Przecież wyłącznik na OFF nie odłącza baterii od całej elektroniki.różnica potencjałów na masie może wystąpić tylko, jeżeli oba urządzenia są zasilane oddzielnymi źródłami napięcia, np. komputer i drukarka. Wyjmując baterię z body musiałbyś wyczyniać kombinacje alpejskie, żeby spowodować szpilkę napięciową na zasilaniu.
Co do odwrotnego podłączenia wtyczek to komputer jest bardzo idiotoodporny więc wtyczki pasują tylko tak, jak projektant to wymyślił.
nie bądź tego taki pewien :-D pomysłowość ludzka nie zna granic. Spotkałeś się z przypadkiem, żeby ktoś włożył odwrotnie dyskietkę 1,44? Teoretycznie niemożliwe, ale już zdarzyło mi się wydłubywać takową z napędu. Wkładanie odwrotnie wtyczek na płycie to prawie standard u domorosłych składaczy komputerów.
Dziwna dyskusja powstała z tego.
Ja tam nie wiem, ale jak jestem w posiadaniu aparatów cyfrowych, a będzie to już jakieś osiem lat, ani razu nie zgrywałem zdjęć inaczej niż przez kabel USB.
W tym czasie ani razu nie wystąpiło jakieś przepięcie czy coś innego, co mogłoby wpłynąć na uszkodzenie aparatów, plików lub komputerów.
I nie odłączam bezpiecznie urządzenia od komputera Nie korzystam z tego.
Po prostu odpinam kabelek po zgraniu zdjęć od wyłączonego aparatu.
Wiec skąd żeście to wzięli?
Bo opowieści typu: cioteczny szwagier siostry brat powiedział bla bla bla, to do mnie nie przemawiają. Prosiłbym o konkrety.
Uszkodzenia mogą pojawić się od nie właściwego używania w/w sprzętu, ale nie z powodu podłączenia jednego z drugim przez USB. To jest jakaś abstrakcja.
Co do uszkodzenia gniazda USB, to wyjmowanie i wkładanie karty pamięci w równym stopniu może wpłynąć na styki, jak podłanczanie kabla USB do aparatu. Tylko, że wymiana gniazda USB będzie tańsze niż wymiana gniazda karty pamięci.
I jak wyżej pisałem, nie znam się na tym, ale zgrywanie zdjęć z D300 przez USB 2,0 trwa tyle samo mniej więcej co przez czytnik kart.
Podpinam aparat kabelkiem, wyświetla się folder aparatu, a w nim zdjęcia.
Kopiuj, wklej i lecą.
Nie tracę czasu na wyjmowanie karty z aparatu i wkładanie jej w czytnik i z powrotem.
A szybkość przesyłu wydaje mi się taka sama.
Słuchajcie mam problem kiedyś przerzucałem zdjecia z mojego nikona 3100 przez USB na kompa gdyz nie miałem miejsca na karcie pamieci i było wszystko git do kiedy chciałem zrobic zdjecia i aparat pokazał mi bład ((THIS CARD CANNOT BE USED)) wtedy podłączyłem aparat do kompa i nie chce sie formatowac i jak chce wejsc na karte to komp pokazuje bład też. >>>>>PROSZE O POMOC GDYZ CHCE ODZYSKAC ZDJECIA Z APARATU<<<<
PS: Moja druga karta oryginalna nikona 16mb działa poprawnie
miron19j
19-01-2010, 23:54
Dziwna dyskusja powstała z tego.
...
Bo opowieści typu: cioteczny szwagier siostry brat powiedział bla bla bla, to do mnie nie przemawiają. Prosiłbym o konkrety.
...
Uszkodzenia mogą pojawić się od nie właściwego używania w/w sprzętu, ale nie z powodu podłączenia jednego z drugim przez USB. To jest jakaś abstrakcja.
...
Nie tracę czasu na wyjmowanie karty z aparatu i wkładanie jej w czytnik i z powrotem.
przecież nikt nie mówi, że zgrywanie przez kabel jest be, że uszkodzi aparat lub komputer. Tysiące ludzi podłącza i odłącza USB bez żadnego zatrzymywania. Ale czasem zdarza się, że taka czynność powoduje uszkodzenie któregoś z rozłączanych urządzeń. Bo bardziej wrażliwe jest rozłączanie niż podłączanie. Sam osobiście posadziłem odtwarzacz mp3 odpinając go "na żywca" od USB. I ze dwa pendrajwy.
A co do wygody i czasu, to każdy robi tak, jak mu wygodnie. Ja np. wyjmuję kartę z aparatu i sczytuję zdjęcia przez czytnik. Dla mnie jest wygodniej i szybciej.
fotojacek
20-01-2010, 00:54
...Nie tracę czasu na wyjmowanie karty z aparatu i wkładanie jej w czytnik i z powrotem.
A szybkość przesyłu wydaje mi się taka sama.
Masz racje "wydaje Ci sie" jak masz dobry czytnik to spokojnie 2x szybciej - nie powiem dokładnie ale testowałem kiedyś. Sprawa polega na tym, że czytnik ma być dobry - był kiedys wątek z testami czytników
Kwestie czy zepsuje się szybciej gniazdo karty czy kabla w aparacie mozna o kant d... rozbić, trzeba poprostu robic to ostrożnie i tyle.
Wiekszym problemem są kompy, zasilacze w nich sa różnej jakości i tez padają, kiedyś udało mi się spalić czytnik kart pamięci, zgrywałem zdjęcia czytnikiem i po chwili poszedł z niego dymek - karcie nic się nie stało - nie wiem czy to byłe kwestia kiepskiego czytnika, uwalonego kabelka czy mojego zasilacza który notabene padł miesiąc póżniej, ale nie chciałbym wiedzieć co by było gdyby zamiast czytnika był podpięty aparat.
nie bądź tego taki pewien :-D pomysłowość ludzka nie zna granic. Spotkałeś się z przypadkiem, żeby ktoś włożył odwrotnie dyskietkę 1,44? Teoretycznie niemożliwe, ale już zdarzyło mi się wydłubywać takową z napędu. Wkładanie odwrotnie wtyczek na płycie to prawie standard u domorosłych składaczy komputerów.
Owszem, swoje widziałem, ale to nie oznacza, że jest to jakiś błąd projektowy, czy inny. Problem zawsze leży pomiędzy krzesłem, a klawiaturą, dlatego producenci - nie tylko sprzętu komputerowego - zabezpieczają się jak mogą.
Złącze IDC (stosowane w programatorach) już tak jest nacięte, że odwrotne włożenie wtyczki jest chyba niemożliwe, ale kto wie - może ktoś to zrobił, bo taśma leżała po złej stronie.
Żeby powrócić na główne tory: niech każdy zgrywa jak chce. I czytnik i kabel jest tak samo bezpieczny.
Mi udało się odwrotnie włożyć pamięć RAM do kompa. Wszystko zależy od przyłożenia siły ;)
Temat raczej wyczerpany i co by już nie męczyć wątku zamykam!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.