Zobacz pełną wersję : co z aparatem po zimowej sesji?
Czesc witam,
zaczalem pstrykac przed kilkoma dniami.
Przegladnalem poradniki na temat focenia w zimie, juz male eskapady zrobilem, jest fajnie, ale nie znalazlem w tych poradnikach jednej nurtujacej mnie jako kompletnego amatora informacji.
Wiem, ze nie powinno sie przenosic aparatu z miejsc zimnych do cieplych, ale co mam zrobic z aparatem po skonczeniu pstrykania, np. po 2h na temp. -10C?
Czy moge bez obaw schowac do futeralu i zaniesc do domku? Nic nie skropli sie, zaleje, nie wybuchnie?
Z gory dzieki za pomoc,
Niestety nie moglem utworzyc tego watku w "Najczestszych pytaniach..." wiec pisze tu.
I jako, ze to moj pierwszy post na forum witam serdecznie ;]
marszull
15-01-2010, 20:00
mozesz poszukac na allegro pochlaniaczy wilgoci w wiekszych workach (ktore mozna spotkac w malutkich "nie do jedzenia" w roznych opakowaniach)
i wrzucic taki worek do sprzetu po powrocie do domu
chociaz jak zostanie w torbie to nic mu sie nie stanie
Ja wrzucam do worka foliowego, szczelnie zawijam na jakieś pół godziny i jest ok...
jackrabbit
15-01-2010, 20:37
a ja wylaczam i wyciagam baterie :)
Ja wrzucam do worka foliowego, szczelnie zawijam na jakieś pół godziny i jest ok...
Też tak kombinowałem, wkładasz aparat z suchym zimnym powietrzem do worka i szczelnie zamykasz, to Ci nic się nie skropli. A potem sobie dałem spokój i odczekałem zanim się nie nagrzeje to wszystko
Ja zawsze wyciagam po foceniu karte (w koncu to ona mi jest potrzebna do ogladania zdjec, a nie caly gadzet) i aparat chowam do plecaka, a ten po przyjsciu do domu rzucal w kat i sprzet czeka do nastepnego focenia ;)
Testowane w temp. do -40st.C (Harbin, Heilongjiang) i nigdy nie mialem problemu z aparatem.
jak wyżej, czyli wyjmuję tylko kartę i czasami baterię i to tyle.
Ja zawsze wyciagam po foceniu karte (w koncu to ona mi jest potrzebna do ogladania zdjec, a nie caly gadzet) i aparat chowam do plecaka, a ten po przyjsciu do domu rzucal w kat i sprzet czeka do nastepnego focenia ;)
Testowane w temp. do -40st.C (Harbin, Heilongjiang) i nigdy nie mialem problemu z aparatem.
Dokładnie trza mieć do tego zdrowe podejście i nie przesadzać
ja na spokojnie wkładam do torby/plecaka (tam się trochę ogrzewa przecież) a później wchodzę do samochodu/domu. Bez zbędnego wyciągania baterii, czy karty itd
hm... a ja otwieram piwko i po wypiciu pierwszego z drugim biorę się za zdjęcia :)
a załóżmy, że jak jedziesz samochodem w temp -30 stopni i wprowadzasz auto do garażu gdzie jest +15 stop to też będziesz wyjmował akumulator i owijał samochód workami foliowymi..?
Też dośc długo zastanawiałem się co robić w takich sytuacjach gdzie wraca się z dosć długiego zimowego wypadu z aparatem, i jednak nic nie robie i jest dobrze.. (przynajmniej do tej pory)
Do plecaka, plecak w kąt i piwko lub 2 a pozniej zdjęcia.. :)
jackrabbit
17-01-2010, 03:14
ja po wstawieniu auta do garazu zostawiam drzwi pootwierane, a na dluzszy postoj - tak, odlaczam aku :)
nie wypada nie podziękować za tyle opinii
fenks fenks bardzo!
Leatherface
17-01-2010, 23:36
Ja od siebie tylko dodam, że szlag mnie trafia bo czasem chciałoby się wyjąć aparat po wejściu do jakiegoś lokalu etc. na mieście
ja na spokojnie wkładam do torby/plecaka (tam się trochę ogrzewa przecież) a później wchodzę do samochodu/domu. Bez zbędnego wyciągania baterii, czy karty itd
Dokładnie. Aparat wkładasz do plecaka jeszcze na zewnątrz, a potem cały plecak powoli dochodzi do siebie w domu, a w nim kochany aparat. Nie dostaje szoku temperaturowego oraz nic się nie skrapla wewnątrz. Z reguły dla spokojności wystarcza 1 -1,5h leżenia w zamkniętym plecaku.
bartoszkon314
18-01-2010, 22:18
wyjęcie baterii i karty tak jak koledzy
więcej chyba nie ma sensu robić
ja mam w plecaku pochłaniacz wilgoci (był już w plecaku lowepro). Po foceniu na mrozie chowam aparat do plecaka, zasuwam i po powrocie do domu odkładam plecak w kąt. po jakimś czasie (nie nastawiam minutnika :D) wyjmuję aparat i tyle...często też zupełnie niczego nie robię, po prostu wyjmuję zimny aparat z plecaka, podłączam do komputera i działa. Wychodzę z założenia, że to aparat jest dla mnie, a nie ja dla aparatu.
ja mam w plecaku pochłaniacz wilgoci (był już w plecaku lowepro).
Czyżbyś pisał o tym woreczku z żelem krzemionkowym? On już dawno przestał cokolwiek pochłaniać. Trzeba go zaktywować, czyli wstawić do nagrzanego piekarnika (ca 200 stopni) na ok. godzinę. W ten sposób znowu będzie aktywny (zdolny do pochłaniania wody) na jeden-dwa dni.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.