Zobacz pełną wersję : Zdjęcia wnętrz
Witam,
nie wiem czy dział jest odpowiedni na taki temat.
Ostatnio coraz częściej mam propozycje robienia zdjęc wnętrz mieszkań / lokali,
może ktoś siedzi w tym temacie i powie jaką stawkę zażądac? (zlecenia miasto W-wa)
Do czego mają być te zdjęcia wykorzystywane, jak robione?
Mieszkania na sprzedaż,
ujęcia ogólne i jakieś szczegóły tych mieszkań (wykończenia itp)
To obawiam się, że niewiele. Dużo zależy od tego jak trafisz - kolega ostro próbował u kilku deweloperów i wszędzie oczekiwali pracy za bardzo małe pieniądze. Ewentualny zysk wynikał by tylko z dużej ilości. On po rozeznaniu tematu nie podjął takiej pracy. Może zapytaj jaki mają na to budżet, czego oczekują i wyklaruje się, na ile poważnie podchodzą do współpracy.
akurat DEWELOPERZy to klienci,którzy maja węże w kieszeniach .U nich wszystko za darmo oprócz metra kwadratowego.zapytaj ile chcą dać. Ja robię u nich z innej branży i .........bez komentarza
akurat DEWELOPERZy to klienci,którzy maja węże w kieszeniach .U nich wszystko za darmo oprócz metra kwadratowego.zapytaj ile chcą dać. Ja robię u nich z innej branży i .........bez komentarza
Dokładnie jest właśnie tak z developerami ( słoma w butach ), tak jak radzą koledzy pytać jaki mają budżet i czego oczekują, potem ocenisz czy Ci się opłaca.
Mieszkania na sprzedaż,
ujęcia ogólne i jakieś szczegóły tych mieszkań (wykończenia itp)
W Krakowie stawka jest około 100 PLN za mieszkanie
Oczywiście mieszkanie w szeroko rozumianym centrum :mrgreen:
ale wszystko zależy ile tych mieszkań jest/będzie
Pozdr
borowik23
11-01-2010, 18:38
W Warszawie słyszałem o podobnych stawkach - sam akurat zajmuje się też wnetrzami, ale nie mieszkań ;) i jest lepiej, ale niewiele :/
Dzięki za odpowiedź, jak podałem cenę to klientka o mało nie padła :)
pozdr
marszull
11-01-2010, 21:14
znaczy przy tych 100zl malo nie padla?
to podobnie jak ja :-)
tylko pewnie z innych powodow
100? dojazd w obie strony - 20-30pln zakaldajac ze w tym samym miescie. rozstawienie 2-3 lamp, zlapanie kadrow, zlozenie tego do kupy - zalozmy 1-2 godziny.
potem jeszcze 3-4 godzinki na dopieszczenie zdjec i juz zarobiona stowka..
dzizas .. naprawde pracujecie za takie stawki??
z ciakwosci - jakie pola eksploatacji przy tej stawce wchodza w gre?
z ciakwosci - jakie pola eksploatacji przy tej stawce wchodza w gre?
No jak to jakie? Full opcja :mrgreen:
prosze cie .. nie zartuj ...
Dokładnie jest właśnie tak z developerami ( słoma w butach ), tak jak radzą koledzy pytać jaki mają budżet i czego oczekują, potem ocenisz czy Ci się opłaca.
Jak zapytasz o budżet, to popatrzą na Ciebie jak na jakieś dziwo.
Ostatnio usłyszałem od klienta, co mnie obchodzi ich budżet. Nie mają zamiaru wydawać nie wiadomo ile kasy na jakieś głupie zdjęcia ( do katalogu produktów jak się później okazało). Interesowało ich ile ja sobie życzę za usługę.
Jak zapytasz o budżet, to popatrzą na Ciebie jak na jakieś dziwo.
Ostatnio usłyszałem od klienta, co mnie obchodzi ich budżet. Nie mają zamiaru wydawać nie wiadomo ile kasy na jakieś głupie zdjęcia ( do katalogu produktów jak się później okazało). Interesowało ich ile ja sobie życzę za usługę.
Bo tak już jest w kapitalizmie... Jak idziesz na rozmowę o prace to nie pytasz jaki mają budżet, lecz oni "ile chciałby Pan zarabiać?". Ja jakoś zawsze odpadałem na tym pytaniu... :/
nie wiem jakie stawki, ale sporo oglądam zdjęć mieszkań i to co widać to jest słabizna.
"Zdjęcia" strzelone przez agenta z teczką pod pachą kompaktem z obiektywem 35mm, są przecież za darmo, więc po co jeszcze płacić komuś dodatkowo za ich zrobienie. Właściciele mieszkań też robią zdjęcia jak potrafią i takim sprzętem jaki mają do dyspozycji.
I tak ofertę mieszkania za pół bańki i więcej okraszają zdjęcia kiepskie technicznie, nie ostre i pełne porozwalanych ciuchów, błysków w lustrze w łazience, mrygających telewizorów w tle. szkoda gadać...
Zdjęcia "nie sprzedają" mieszkań. I chyba długo nie będą. Fota ma tylko dać ogólne rozeznanie w temacie. Zatrudnianie fachowca to absurd (praktyczny), lepiej "nauczyć" robić dostateczne foty jednego z pracowników. Stawka 100pln za lokal wydaje się rozsądna. Ale przy negocjacjach może warto spytać też o przewidywany przerób tygodniowy czy miesięczny. Mając tę informację łatwiej będzie ustępować lub trzymać się wyznaczonego poziomu.
...Stawka 100pln za lokal wydaje się rozsądna...
Co to znaczy rozsądna? Podejrzewam, że jak zawsze zależy od... wielu rzeczy :)
Z mojego punktu widzenia ta stawka jest rozsądna tylko w jednym przypadku. Dojazd nie wchłonie więcej niż 20 pln. Praca na miejscu nie zajmie więcej niż 1 godz. Umiejętności fotografa pozwalają na uzyskanie gotowego kadru wprost z puszki w postaci jpg, który zgrany jest na miejscu na jakiś nośnik zamawiającego lub wysłany od siebie netem. Żadnych dodatkowych kosztów. Musi wyjść rozliczenie w okolicy 50pln netto za godzinę. Mówię oczywiście o uczciwym rzemiośle - żadnych artyzmów. Zrobić, skasować, zapomnieć. Po prostu kolejna rzemieślnicza praca.
adam.dorozinski
12-01-2010, 16:24
8-10 mieszkań tego samego dnia w jednej okolicy, mieszkania przygotowane do zrobienia zdjęć (uprzątnięty bajzel i takie tam) i oczekiwania na poziomie dania możliwości w miarę uczciwego spojrzenia na mieszkanie, a nie robienia szczegółowej dokumentacji każdej pierdoły czy też produkcji artystycznych zdjęć do folderu - to myślę że przy stawce 100PLN od lokalu mógłbym takie zdjęcia robić i być zadowolonym z wynagrodzenia :)
bardzo aleo to bardzo optymistycznie podchodzisz do sprawy. w praktyce mieszkan nie bedize 10 dziennie tylko 1-2, okolica bedzie zakres jednego miasta a o ustawienie mebli i porzadek trzeba bedzie zadbac samemu jesli bedziesz chcial by zdjecia w porzadku wygladaly. poza tym nie ominie cie ich obrobka kadrowanie i dopieszczanie szczegolow. pisze oczywiscie o przypadku gdy klient chce zdjec normalnej jakosci a nie zdjec z fotka.pl
w jednym z wczesniejszych postow napisalem dlaczego 100 za mieszkanie jest kwota zbyt niska (biorac pod uwage ze z kazdego mieszkania potrzeba minimum kilku zdjec)
ale jak zawsze znajdza sie tacy co zrobia zdjecia nawet jak beda musieli doplacic.
Zdjęcia "nie sprzedają" mieszkań.
Ale przyciągają klienta, a to bardzo dużo.
1. Samek: oczywiście, że "rozsądna cena" to bardzo względna rzecz. Nie chcę się tu rozpisywać, ale wróć proszę do początku wątku przeczytaj pierwszy post, zamknij oczy i odpowiedz sobie na pytanie "kto to pisze"? Stary wyżeracz, który nie może opędzić się od zleceń, czy ktoś kto szuka swojej drogi i marzy by mógł żyć z fotografowania?
2. Adam Doroziński: idę o zakład, że masz wykształcenie humanistyczne. 8 mieszkań dziennie ? Ani tulu zleceń człowiek nie dostanie, ani tylu zleceń człowiek nie wykona. Dodatkowo jeśli mam uwierzyć, że oprócz Ciebie jest tu wielu takich, którzy zarabiają 0,8-1 tys/dziennie lub 20tys/miesięcznie, to wybacz. Czytając Forum zakładam, że zarabiają dużo mniej i na dodatek nie na fotografii (wyłączając wyjątki). Zakładam, że tacy ludzie szukają tu rozwiązań dla siebie. Może się mylę?
3. Wywar: Od wielu lat przeglądam oferty nieruchomości i na tej podstawie podejmuję decyzję (już kilka w swoim życiu) i choć nie umiem popatrzeć bezkrytycznie na żadne pokazywane mi zdjęcie w albumie Cioci Kloci, to jakość zdjęć w serwisach biur nieruchomości nie irytuje mnie. Mają znaczenie takie, jak błędy ortograficzne (jeśli się trafią) w samej ofercie. U mnie, dobre/złe zdjęcia nieruchomości budzą ambiwalentne uczucia. Z jednej strony, świadczą o samy biurze (tu lepiej by były dobre), z drugiej strony, nie chcę wyrabiać sobie pozytywnego nastawienia o nieruchomości oglądając dobre foty. Może nawet "wolę" gorsze zdjęcie. Reasumując, sądząc po sobie, "zdjęcia nie sprzedają mieszkań", tak mi się wydaje i coś tak sądzę, że w biurach nieruchomości myślą podobnie, choć może nie zawsze umieją to nazwać.
4. A ogólnie, myślę, że gdyby 60-80% z uczestników Forum, mogło zarobić na fotografii 1-4,5tys/mies. to pewnie by potem narzekali, że to mało, ale teraz to by bardzo chcieli tyle wyciągać. Ale nie wyciągają, a więc dalej uważam, że jak chłop może robić foty za tę stawkę, niech robi. Na jakieś nowe szkło uzbiera i będzie to lepsze, niż nic nie robić i marzyć o kontrakcie życia mając wątpliwą, moim zdaniem, satysfakcję, że się "rynku nie psuje". Bo "psucie rynku" to coś zupełnie innego.
adam.dorozinski
13-01-2010, 11:06
2. Adam Doroziński: idę o zakład, że masz wykształcenie humanistyczne. 8 mieszkań dziennie ? Ani tulu zleceń człowiek nie dostanie, ani tylu zleceń człowiek nie wykona. Dodatkowo jeśli mam uwierzyć, że oprócz Ciebie jest tu wielu takich, którzy zarabiają 0,8-1 tys/dziennie lub 20tys/miesięcznie
Załóżmy się. Najlepiej o jakąś dużą kwotę. Może być wszystko co masz + to co jesteś w stanie pożyczyć :)
A tłumacząc pokrótce - Twoje obliczenia dotycząc sytuacji w której taka praca jest jak etat, i zlecenia na kilka mieszkań masz codziennie, co jest moim skromnym zdaniem istotnym błędem w założeniach :] Po drugie zaś, to kwota musiałaby mnie zachęcić do wzięcia urlopu (przypuszczalnie na dwa dni) na etacie, a urlop cenię sobie kwotowo wyżej niż normalny dzień pracy.
... nie masz czasem humanistycznego wykształcenia? :P
Dodatkowo jeśli mam uwierzyć, że oprócz Ciebie jest tu wielu takich, którzy zarabiają 0,8-1 tys/dziennie lub 20tys/miesięcznie, to wybacz.
brakuje jedynie standardowego wyliczenia ze zdjecie powinno kosztowac 3pln bo obrabia je sie w 10 minut a zarobek paru tysiecy za sesje to zwykle zlodziejstwo. kiedy wreszcie zrozumiesz ze sesja zdjeciowa to nie samo pstrykniecie, dobre przygotowanie zdjec to conajmniej kilka/kilkanascie godzin, a zarobek na zdjeciach nie jest liczony jak u urzednika za biurkiem tylko od zlecenia i wiedzy? jednego dnia sie zarabia pare tys, a przez nastepny tydzien sie pracuje nad efektem tego co sie zrobilo by klient byl zadowolony.
z jednym sie zgodze - wykonanie 8 planow zdjeciowych, czyli 8 mieszkac w ciagu dnia to utopia. przy bardzo duzej wprawie i dobrej organizacji max 2
pisanie o 8 -10 swiadczy o odwalaniu roboty. tak po prostu. (oczywiscie mowie tu o zdjeciach a nie o pstrykac wykonywanych w 3 minuty)
1. :) Adam. jeśli technik/inżynier pisze, że wyobraża sobie pacę 8 zleceń dziennie albo ca 150 miesięcznie, to wybacz. O tym pisałem.
2. Sailor. Nic a nic nie myślałem o kosztowej formule ceny w tym przypadku. Patrzę na to wyłącznie przez pryzmat "domniemanej skłonności" zlecającego (biuro nieruchomości) do poniesienia nakładów i tego, co moim zdaniem może zadowolić kogoś, kto nie ma roboty na zdjęcia, a by chciał coś robić, jeśli tylko dać mu okazję.
To co piszesz o sesji zdjęciowej i dużej pracy nad zebranym materiałem to oczywista prawda i ja to rozumiem od zawsze :). Zapytam przewrotnie, a kiedy Ty zrozumiesz, że kiedy wypisuję swoje, to ani przez moment nie mam na myśli zdjęć ocierających się o rzemiosło artystyczne czy o sztukę, jak wiele z Twojego portfolio? Ty i Tobie podobni nie muszą pytać kolegów na forum ile wziąć za tę czy inna sesję. A jeśli spytasz, to zrobisz to innymi słowy i z całą pewnością nie będę mieć okazji do wypowiadania się w ogóle, albo jeśli już, to nie na tym poziomie kwotowym czy organizacyjnym.
Może się mylę, ale mam wrażenie, że czasami jest źle odbierane, że ktoś by wolał pracować za kwotę, którą chcą mu zapłacić, niż nie pracować wcale, bo stawkę , którą by chciał, nikt mu nie daje. Tak jak są różne samochody, mieszkania, domy czy posiadłości, tak chyba, mogą być rożne stawki. Są takie obszary fotografii, gdzie nie ma miejsca na substytuty i tam wysoka cena wynajętego zawodowca ma uzasadnienie. Ale są też obszary, bardzo substytucyjne i albo zredukuje się ambicje finansowe, albo zlecenie weźmie ktoś inny lub zlecający pomyśli - "zwariowali" - weźmie aparat i sam cyknie fotkę. Nie zmusi się biura nieruchomości do wykładania znacznych kwot. Alternatywa jest taka, albo dla kogoś będzie to fajna możliwość uczenia się i dorobienia, albo zdjęcia zrobi pracownik biura. Co ja wybrałem, napisałem.
Zbigniew
13-01-2010, 22:45
Dorzucę się do wątku, może niekoniecznie nawiązując do poprzednio napisanych postów. A dorzucę się dlatego, że właśnie wykańczam dom, mam trochę rozeznania w różnych stronach z wnętrzami oraz orientuję się też w tym, co jest na stronach u deweloperów, itp. Tak więc rozgraniczyłbym dwa rodzaje zdjęć:
1) Pstryki które w celach poglądowych wykonuje pani z agencji sprzedaży - tak aby tylko dać mniej więcej potencjalnemu klientowi rozeznanie w lokalu - takie zdjęcia znajdziemy wszędzie na otodom, na portalach z nieruchomościami, itd.
2) Porządne zdjęcia przedstawiający dom/mieszkanie, które wieszają na swoich stronach np. architekci, tak aby pokazać jak coś wygląda, itd. - przykładem pierwszym z brzegu, takimi minimalnym standardem może być moim zdaniem to tutaj (http://chrusciany.pl/zalesie.html) (więcej w projektach) albo choćby tutaj (http://www.kominek.org.pl/trendy/artykul/zobacz/na-zapiecku.html).
Z robienia zdjęć nie żyję i mam nadzieję, że nie będę musiał, bo to ciężki kawałek chleba, jednak, w sprawie wyceny, to ja żądałbym:
- w przypadku punktu 2 - minimum 500 za sesję, a lepiej nawet na dzień dobry tysiak
- w przypadku punktu 1 wogóle nie podchodziłbym do tematu
Ale są też obszary, bardzo substytucyjne i albo zredukuje się ambicje finansowe, albo zlecenie weźmie ktoś inny lub zlecający pomyśli - "zwariowali" - weźmie aparat i sam cyknie fotkę. Nie zmusi się biura nieruchomości do wykładania znacznych kwot.
z takim podejsicem na pewno nie. fotografie maja byc tanie jak barszcz- powtarzasz to jak mantre. trzeba odroznic fotografie od pstrykactwa. jak pan z biura zrobi sobie sam zdjecia to niech zrobi. konkurencja pomysli zrobi to porzadnie i okaze sie ze nie dosc ze pan sie narobil to jeszcze nic z tego nie wyszlo. dobre zdjecie przyciagnie klienta. zawsze. a dobre zdjecie musi kosztowac.
Alternatywa jest taka, albo dla kogoś będzie to fajna możliwość uczenia się i dorobienia, albo zdjęcia zrobi pracownik biura. Co ja wybrałem, napisałem.
albo ktos sie uczy albo robi zdjecia koemrcyjnie. nie ma jednego i drugiego razem. uczyc sie mozna w szkole lub na praktykach, ale nie na komercyjnym zleceniu.
Sailor: Ja nie twierdzę, że fotografia ma być tania, ja stwierdzam, że w pewnych obszarach jest tania. Rozumiem to, akceptuję, i zwalczam pogląd, że to źle i warto to zmieniać. To faktycznie robię, ale nie to, co Ty piszesz, że nie można uczyć się na komercyjnym zleceniu :). Dobrze wiesz, że można. Jak nie z własnej praktyki to z obserwowanej u innych. Są takie zawody, gdzie nie szkoła jest ważna, a praktyki czeladniczej nie ma lub prawie nie ma. Fotografia, to jeden z tych zawodów, gdzie nikt nikogo nie pyta "jaką szkołę kończył" (tylko proszę, nie wyciągnij wniosku, że dezawuuję uczelnie czy kierunki fotograficzne). Każde kolejne zlecenie to nauka tak długo, jak potrafimy utrzymać progres w danym obszarze. Więcej, bez zleceń nie będzie progresu, bo nie będzie ani motywacji ani okazji żeby daną umiejętność szkolić. Może dlatego są różne stawki? Jeden chce mieć zrobiony ślub bo nie ma własnego aparatu i musi to zlecić. Jemu wystarcza facet z aparatem. Drugi, robi zdjęcia i wie, że takich jakie by chciał sam nie zrobi, musi wynająć fachowca. Ja akceptuję obydwa scenariusze i nie poprę fachowca jak będzie utyskiwać, że mu partacz rynek psuje. Bo twierdzę, że to nie jego rynek. Jak chce na nim być, niech dostosuje się do zasad/cen. Na jego rynku, żaden "półamator" mu nie zagrozi, bo tam gość z aparatem to za mało. Już jaśniej napisać nie umiem.
ja stwierdzam, że w pewnych obszarach jest tania. Rozumiem to, akceptuję, i zwalczam pogląd, że to źle i warto to zmieniać.
a ja wlasnie nie akceptuje, bo ogolnie rozumiany dumping podobnie jak szara strefa jest dla mnie wrzodem na dupie. i nie dam sobie wytlumaczyc ze da sie zrobic porzadne zdjecia mieszkania za 100pln i jeszcze na tym zarobic.
To faktycznie robię, ale nie to, co Ty piszesz, że nie można uczyć się na komercyjnym zleceniu :). Dobrze wiesz, że można.
uczyc robic zdjecia ?? na komercyjnym zleceniu?? wybacz .. mechanikowi tez pozwolisz by sie uczyl reperowac hamulce w twoim smochodzie? ozna doskonalic warsztat, robic cos szybciej, lepiej ale nie sie uczyc.
Bo twierdzę, że to nie jego rynek. Jak chce na nim być, niech dostosuje się do zasad/cen. Na jego rynku, żaden "półamator" mu nie zagrozi, bo tam gość z aparatem to za mało. Już jaśniej napisać nie umiem.
nie ma rynku mojego twojego czy wujka stasia - jest jeden rynek. skoro ktos na tym rynku robi zdjecia za darmo, nie wazne czy dobre czy zle to ten rynek psuje. w ten wlasnie sposob rozlecial sie rynek reporterski bo gazety biora zdjecia za podpis lub za przyslowiowe 5pln. poziom i jakosc mozesz obejrzec kupujac jakakolwiek. i nie jest to swiadomy wybor bo skoro wszedzie widzisz byle jakie foty to jaki jest sens robienia dobrych? skoro w kazdej gazecie sylwetki celebrytow maja olbrzymie glowy i minimalne nozki bo reporterowi nie chcialo sie zmineic ogniskowej i jechal caly reportaz najszerszym szklem jakie mial to o czym tu rozmawiac?? polacy sa na tyle glupim narodem i na tyle niewychowanym artystycznie ze da im sie wcisnac wszystko - od bialych kozaczkow po zdjecia ufoludkow i beda to traktowac jako wyrocznie.
i skoro tak sie ksztaltuje rynek to za kilka lat zeby zobaczyc dobre zdjecie bedziesz sie musial cofnac w czasie. wiec pozwol ze pozostane don kichotem i dalej bede szanowal jakosc a nie ilosc i niska cene. w kazdej dziedzinie
5 dych od zdjęcia. Jak chcą 2 to 100zeta, jak 10 to 500zł. Jak ich nie stać to niech komórką robią.
Jak powiedzą: "A co tak drogo" to zapytaj ich, czy 1m2 za złotówkę Ci sprzedadzą. Ja tak robię i jak klienta nie stać to klienta nie ma. Niestety taki rynek. Najgorsi są ci, co to odwalają kichę za 15zł pożyczonym kompaktem i tylko psują rynek.
Jeżeli klient nie jest wybredny i mu wszystko jedno to wystarczy mu zdjęcie z komórki i ja osobiście takich klientów olewam. Ale ja to dziwny jestem, więc mogę sobie na to pozwolić ;)
5 dych od zdjęcia. Jak chcą 2 to 100zeta, jak 10 to 500zł. Jak ich nie stać to niech komórką robią.
Jak powiedzą: "A co tak drogo" to zapytaj ich, czy 1m2 za złotówkę Ci sprzedadzą. Ja tak robię i jak klienta nie stać to klienta nie ma. Niestety taki rynek. Najgorsi są ci, co to odwalają kichę za 15zł pożyczonym kompaktem i tylko psują rynek.
wiesz .. znam wielu takich ktorzy powiedza ze najgorsi sa tacy ktorzy 5dych od zdjecia kasuja i psuja rynek :)
wiesz .. znam wielu takich ktorzy powiedza ze najgorsi sa tacy ktorzy 5dych od zdjecia kasuja i psuja rynek :)
nie za zdjęcia, a za zdjęcie ;)
Ba... Ja znam takich co powiedzą, że 1000zł za przysłowiowe "trzaśnięcie drzwiami w taksówce" to psucie rynku ;)
ja nie znam, rzadko jezdze taksowkami :)
marszull
17-01-2010, 03:46
nie przesadzajcie za trzasniecie drzwiami w taxowce to jest 6zl ;-) i taniej raczej nikt nie znajdzie (w wawie)
a ja wlasnie nie akceptuje, bo ogolnie rozumiany dumping podobnie jak szara strefa jest dla mnie wrzodem na dupie. i nie dam sobie wytlumaczyc ze da sie zrobic porzadne zdjecia mieszkania za 100pln i jeszcze na tym zarobic.
No i już widać w czym problem Sailor. Ty nie rozumiesz co ja pisze. Tłumaczyć Ci tego w tym wątku nie będę, bo to ie ten wątek. napisze tylko, że ja też mam w dupie dumping i szarą strefę.
uczyc robic zdjecia ?? na komercyjnym zleceniu?? wybacz .. mechanikowi tez pozwolisz by sie uczyl reperowac hamulce w twoim smochodzie? ozna doskonalic warsztat, robic cos szybciej, lepiej ale nie sie uczyc.
I tu trudno się z Tobą zgodzić. Dwa przykłady: Pogadaj sobie z lekarzami - a oni wszyscy są po szkole!!! Ale wejdź my na działkę samochodową. Synonimem profesjonalnego mechanika, wydaje się być serwis dealerski marki. Żebyś Ty wiedział jakie problemy często mają szefowie z utrzymaniem fachowego zespołu i kto czasami musi obsługiwać auto. Podobnie jest też w innych warsztatach. My znamy szyld, a troski właściciela sa nam obce.
nie ma rynku mojego twojego czy wujka stasia - jest jeden rynek. skoro ktos na tym rynku robi zdjecia za darmo, nie wazne czy dobre czy zle to ten rynek psuje. w ten wlasnie sposob rozlecial sie rynek reporterski bo gazety biora zdjecia za podpis lub za przyslowiowe 5pln. poziom i jakosc mozesz obejrzec kupujac jakakolwiek. i nie jest to swiadomy wybor bo skoro wszedzie widzisz byle jakie foty to jaki jest sens robienia dobrych? skoro w kazdej gazecie sylwetki celebrytow maja olbrzymie glowy i minimalne nozki bo reporterowi nie chcialo sie zmineic ogniskowej i jechal caly reportaz najszerszym szklem jakie mial to o czym tu rozmawiac?? polacy sa na tyle glupim narodem i na tyle niewychowanym artystycznie ze da im sie wcisnac wszystko - od bialych kozaczkow po zdjecia ufoludkow i beda to traktowac jako wyrocznie.
i skoro tak sie ksztaltuje rynek to za kilka lat zeby zobaczyc dobre zdjecie bedziesz sie musial cofnac w czasie. wiec pozwol ze pozostane don kichotem i dalej bede szanowal jakosc a nie ilosc i niska cene. w kazdej dziedzinie
I znowuż błąd wynikający z różnicy w wykształceniu, a przede wszystkim w rozumieniu pojęć ekonomicznych. Są różne rynki, to po pierwsze, po drugie, "psucie rynku" to coś zupełnie innego niż to o czym ja piszę. Nie będę tu robić wykładu ale to różne pojęcia: "psucie rynku"; "konkurencja cenowa" czy "różne poziomy cen za rożny poziom usług".
Jest całkowitym błędem, "robienie sobie wroga" z interlokutora tylko dlatego, że "wmawia mu się", iż pisze czy myśli to co myśmy z tego zrozumieli, a nie analizuje tego co napisał - choćby dosłownie. Z większą korzyścią by było, moim zdaniem, gdybyś próbował zrozumieć o czym piszę (np. zadając dociekliwe pytania) niż nadając mi etykietkę, na podstawie tego co Ty rozumiesz.
Użyłeś w stosunku do mnie słowa "farmazony". Wybacz, ale to nie tylko obraźliwe (zawodowo), ale przede wszystkim całkowicie błędne, bo piszę o tym na czym się znam i w moich oczach bardziej charakteryzuje Ciebie na tym polu (ekonomii i zachowań rynkowych), niż mnie. Tym bardziej, że ja nie piszę o swoich poglądach tylko o autentycznie zachodzących zjawiskach - każesz posłańca za złe wieści. To, że te zjawiska znam, rozumiem i na tym gruncie akceptuję, to temat drugorzędny. Szukasz wroga tam gdzie go nie ma i w tym aspekcie szkodzisz sobie i nam wszystkim.
Ty nie rozumiesz co ja pisze.
masz racje, nie rozumiem
I tu trudno się z Tobą zgodzić. Dwa przykłady: Pogadaj sobie z lekarzami - a oni wszyscy są po szkole!!! Ale wejdź my na działkę samochodową. Synonimem profesjonalnego mechanika, wydaje się być serwis dealerski marki. Żebyś Ty wiedział jakie problemy często mają szefowie z utrzymaniem fachowego zespołu i kto czasami musi obsługiwać auto. Podobnie jest też w innych warsztatach. My znamy szyld, a troski właściciela sa nam obce.
sam sobie zaprzeczasz - bo zaden stazysta nie podejmie sie operacji na otwartym sercu, ani zadna autoryzowana stacja obslugi nie da poczatkujacemu mechanikowi hamulcow do naprawy bez kontroli. to ze maja klopot z utrzymaniem fachowego zespolu, swiadczy tylko o tym ze jakosc jest tam w cenie i fachowcom trzeba odpowiednio zaplacic. w przeciwnienstwie do kreowanej przez ciebie wizji ze nawet poczatkujacy zorbi zdjecia,najwyzej sie nauczy.
masz racje - znamy szyld i wymagamy jakosci. niewazne czy w fotografii czy przy naprawie samochodu. wymagamy jakosci a za jakosc placimy odpowiednia cene. cala reszta nas nie interesuje.
tyle tylko ze ty piszesz wciaz o czyms zupelnie innym.
I znowuż błąd wynikający z różnicy w wykształceniu, a przede wszystkim w rozumieniu pojęć ekonomicznych. Są różne rynki, to po pierwsze, po drugie, "psucie rynku" to coś zupełnie innego niż to o czym ja piszę. Nie będę tu robić wykładu ale to różne pojęcia: "psucie rynku"; "konkurencja cenowa" czy "różne poziomy cen za rożny poziom usług".
widze ze skoro zabraklo argumentow to zaczynamy czepiac sie w roznic w wyksztalceniu.... swoja droga .. skad wiesz jkie mam wyksztalcenie? :D:D:D
Użyłeś w stosunku do mnie słowa "farmazony". Wybacz, ale to nie tylko obraźliwe (zawodowo), ale przede wszystkim całkowicie błędne, bo piszę o tym na czym się znam i w moich oczach bardziej charakteryzuje Ciebie na tym polu (ekonomii i zachowań rynkowych), niż mnie.
'Pisze o tym na czym sie znam" - wybacz .. nie widze tego.
Tym bardziej, że ja nie piszę o swoich poglądach tylko o autentycznie zachodzących zjawiskach
wybacz ale piszesz o tym co chcialbys widziec a nie o zachodzacych zjawiskach. i poprierasz to "jakims" podobno wielkim doswiadczeniem. a ostatni specjalista od ekonomii ktory przeczytal twoje wypowiedzi do tej pory sie usmiecha.
Szukasz wroga tam gdzie go nie ma i w tym aspekcie szkodzisz sobie i nam wszystkim.
ja wrogow nie szukam - sami sie znajduja. wystarczy im powiedziec ze za jakosc nalezy placic a znajdzie sie stado takich ktorzy zakrzycza stwierdzeniami ze zdjecia MUSZA byc tanie, prawda? :D
mysle ze dalsza dyskusja nie ma absolutnie zadnego sesnsu bo ani ty nie uwierzysz w to ze fotografia jest zawodem jak kazdy inny i jak w kazdym innym zawodzie powinno sie za nia placic odpowiednia sume, ani ja nie dam sie przekonac do "rozsadnych" stawek wymienianych przez ciebie.
mam jedynei nadzieje, ze ktokolwiek kto przeczyta te dyskusje zastanowi sie nad swoim cennikiem, jesli tak bedzie to przynajmniej ta rozmowa nie bedzie psu na bude.
pozdrawiam
sailor
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.