Zobacz pełną wersję : Bezpieczenstwo w czatowni
Witam
Tu niech odezwa sie fotograficy przyrody (jednak Oni maja największe doświadczenie). Co ze sobą bierzecie idac do czatowni fotograficznej czy "błąkajac sie po lesie/polach"? Chodzi mi o srodki samoobrony(typu: gaz pierprzowy?maczeta? pistolet na CO2?! Czego uzywacie...
Pozdrawiam
wiesz nie jestem wielkim ekspertem ;) ale często czułem się bardziej bezpieczny z puszką i obiektywem w lesie niż z tym samym sprzetem na ulicy dużego miasta :( :(
ja bez sprzetu na ulicy czuje sie zle.... :(
to jest wiadome...
ale jak cos nas złego zaskoczy w lesie (nie mowie o dzikich zwierzetach) - to czym sie bronicie? czy mieliscie takie kryzysowe sytuacje?
A jak sie nazywa taki pistolet, ktory działa na zasadzie paralizatora? wiecie o co chodzi?
czemu przyszło mi to samo do głowy.
Dziś byłem w takiej okolicy, że jakby coś mi się stało, to by mnie z rok szukali. Myślę, że łatwiej na złych trafić w mieście.
Jak zamykałem samochód (odchodząc na 100 m od niego) to szwagier pukał się w głowę, a ja na to mówię że taki nawyk. Okolica była taka że zastanawialiśmy się czy ojciec nas znajdzie jak samochód się zawiesi:-D
edit
\Zawsze masz statyw.
Jak narazie nie miałem nie przyjemnych sytuacji w lesie czy łące. Problemem są burki czy reksie o silnym instynkcie terytorialnym i otwartej furtce. Czasem samo dotarcie rowerkiem do lasu to juz wyzwanie. :-)
no własnie, zastanawiam sie jak sie bronic, czym? I co mi grozi za zabicie psa w lesie (dzikiego ma sie rozumiec)?
oj, chyba troche przesadzasz z tymi środkami samoobrony na łące/w lesie, jak juz wspomnieli poprzednicy, w miejscach uzyteczności publiczej jest duzo bardziej niebezpiecznie (dworce,ulice,lotniska, etc). Ostatnio jednemu z "braci forumowych" odcięli z paska D3+50/1.4 w jednym z takich miejsc (nie wymieniam z nicka, bo sobie tego może nie życzyć, a piszę tylko dla przestrogi). W terenie może Ci się przytrafić np.jakiś upierdliwy gospodarz, który będzie sobie wyobrażał nie wiadomo co, ale zwykle po krótkiej rozmowie ze "Szczęść Boże" na początku, zwykle zakopuje "topór wojenny". Burki, to zwykle problem dyskrecji, jak sie po prostu pokazujesz w pobliżu zabudowań, po chwili wszyscy wiedza o Twojej obecności, najlepiej unikać takich miejsc i obchodzić szerokim łukiem
Myślę, że porządna dawka gazu pieprzowego powinnna wystarczyć w ekstremalnych sytuacjach. Nawet zdziczały pies lub psy zapamięta to spotkanie z człowiekiem i raczej drugi raz nie zaryzykuje.
moze macie racje...moze to zwykły stres przed 2-dniowymi czatami wiosną w puszczy na bagnie :/
może taka przygoda z 18 lat temu.:
miejsce: las
czas: lato, wieczorek
na szyi zenit 12xp z 180, i yaschica (pamięta ktoś takie sprzęty?)
2 kolesi z nie wiadomo skąd wychynęło i oczywiście sprzęt im się spodobał.
Akcja: w ręce był akurat zenit. No to za pasek od zenita i w ryło na odlew. Po czym w nogi. Na szczęście jeden drugiego ratował i ocierał z krwi. (wyglądało na złamany nos). Być może jakby doskoczył zamiast ratować to inaczej by się skończyło.
efekt końcowy: Zenit z obiektywem (nie był w pokrowcu) - stan idealny, bez uszczerbku. Nawet szkło (w końcu rosyjska dobra robota). Yashica? - pęknięta obudowa i strzaskany wizjer. Obijała się o klamrę od spodni podczas ucieczki.
Co robię zawsze?
gaz żelowy + pałka teleskopowa. ( to drugie trochę przeszkadza wisząc na pasku i też nie waży gram :) )
Ale jak to koledzy mówią: na polu, lesie itp - jest mniej szans na "spotkanie" niż w mieście. Więc nie ma czego się bać. Ew. można jak mój znajomy: sprzęt ubezpieczył (jako zawartość samochodu - innych opcji nie było) i twierdzi: "jak będą chcieli sprzęt, rzucasz i w nogi. W ubezpieczalni mówisz że samochód obrobili. I zgłaszasz policji. Oczywiście wcześniej tłuczesz szybę w samochodzie albo wyłamujesz zamek w bagażniku. Za szybę i sprzęt zwrócą."
Nie sprawdzałem takiej opcji - więc nie polecam :)
gaz zelowy? lepsze to od pieprzowego?
wiesz, jak chodzę po lesie, to "nasłu****e". Jaki to ptak, gdzie sarna szczeka, czy człeka nie ma w poblizu i zawsze mozna sie schowac czy pod swierkiem czy w młodniku...ale co zrobic, jak sie jest w czatowni?podchodzi i mogiła :(....
czegos nie rozumiem - na gaz nie trzeba miec 18 lat, a na to cudo trzeba
http://www.militaria.pl/norconia_germany/norconia_gas_pistol_p4932.xml?cat=122
czym to sie różni? nie wiem..
żółto-czarny
26-12-2009, 17:04
Ew. można jak mój znajomy: sprzęt ubezpieczył (jako zawartość samochodu - innych opcji nie było)...
No właśnie - tu minus dla uskuteczniających piesze lub rowerowe wędrówki :( Na Zachodzie jakoś łatwiej o dodatkowo płatne opcje i to niekoniecznie od rabunku.
może tak: na żaden miotacz gazu nie musisz mieć pozwolenia. Natomiast na pistolet gazowy - musisz mieć takie same pozwolenie jak na broń ostrą - wiec odpada. Generalnie na każdy środek przymusu bezpośredniego musisz mieć ukończone 18 lat. To że piszą że nie musisz to fikcja. Sprzedaż zresztą też. Mój syn 16 leni kupował alkohol i naboje do gazówki - kwestia sklepu :)
Żelowy: lepszy - zostaje na skórze. Jak złoczyńca potrze tuz po strzale - to zedrze sobie nawet skórę. Tyle że inaczej się nim "strzela" niż zwykłym pieprzowym.
Uwaga: wiatr może być przeciw Tobie !!!!!!!!!!!
Jeśli się boisz - polecam Ci paralizator (200 zl) lub taser: http://umo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=56&Itemid=60 - to na razie najlepsze co jest na rynku - działa z każdej odległości, nawet z bliska. Do 6 m. Koszt: 2 tyś zł.
Według tego co koledzy z forum uzbrojenia piszą: taser jest na dzień dzisiejszy najlepszym rozwiązaniem i zapewnia największą ochronę. po strzale (sprawdzone na siłowni na BYCZKU) - żaden nie ma ochoty Cię gonić :) Leży i kwiczy.
Może tak:
w czatowni: masz gaz lub paralizator, ew. pałkę. Na około (chyba jest możliwość) układasz zeschłe gałązki. Jeśli nasłu****esz, to usłyszysz trzask że ktoś idzie. Więc będziesz przygotowany.
A teraz trochę minusów:
PAMIĘTAJ:
1. jeśli nie jesteś gotowy użyć środka przymusu bezpośredniego: nie kupuj - opryszek wykożysta każdy twój moment zawahania i Twoją broń wykorzysta przeciw Tobie!!!!!!!!!!!!
2. musisz się liczyć (w przypadku użycia pałki, gazu itp), że każde użycie w wyniku którego napastnik poniesie uszczerbek na zdrowiu, powodujący "zwolnienie" na minimum 5 dni - odpowiadasz przed sądem za uszkodzenie ciała. 5 lat w zawiasach najczęściej. Jeśli udowodnisz że to obrona własna (konieczna) to będziesz czysty. Jednak prawo polskie i sędziowie - "ostrożnie" podchodzą do definicji: obrona konieczna.
Częstą praktyką przez sądy stosowaną jest: "skoro on napadł pana z pałką to dlaczego zranił go pan nożem? Mógł pan bronić się pałką" - o co biega? Ano sądy rozpatrują zawsze na zasadzie: zagrożenie i odpowiedz (chodzi o narzędzie najczęściej). Np.:
jeśli koleś leci z łapami do Ciebie, a ty nożem go potraktujesz - to masz gwarancje że dostaniesz wyrok. Wiem, nie sprawiedliwe - jednak tak to u nas już jest - przestępca ma więcej praw niż ofiara. Jeśli koleś ma wadę serca (rozrusznik) a ty potraktujesz go paralizatorem. On wykituje - to będziesz odpowiadał za użycie środka obrony osobistej nie adekwatnego do zagrożenia (paranoja w polskim prawie). Najczęściej sąd mówi tak: z łapami leciał? trzeba było zastosować karate (paranoja, ale tak jest).
lub najczęściej: z nożem leciał do Pana? To dlaczego Pan nie uciekł? Była taka możliwość. - i tak to się odbywa. Nie Namawiam Cie do tego byś dał się pobić i okraść, jednak mając możliwość reagowania na atak - musisz być świadomy, iż ryzyko związane ze skuteczną obroną jest mniejsze niż ryzyko związane z odpowiedzialnością karną.
Acha, pamiętaj o jednym: każdy taser i "nabój" jest rejestrowany. Przy każdym strzale taser zostawia "konfetti", które ma naniesiony numer. Po tym numerze policja Cie zidentyfikuje - to tak na marginesie.
Przygoda kolesia z forum samochodowego:
Często ktoś mu bryki kradł, więc dał matę indukcyjną na siedzenie i podłączył jakoś pod coś co wytwarza duże napięcie. Aktywowała się po minucie (chyba) gdy się nie wciśnie ukrytego przycisku. Złodziej wlazł i chciał ukraść mu brykę, został porażony. Wniósł skargę na niego i koleś dostał 4 lata w zawieszeniu za użycie narzędzia nie adekwatnego do zaistniałej sytuacji. Złodziej wyszedł obronną ręką, bo twierdził że chciał psikusa zrobić i przestawić koledze samochód (ale paranoja). Więc widzisz - polskie prawo jest nie wydolne w takich sytuacjach.
Więc co radzę? Pałka, gaz - masz wybór. Gdy chce sprzęt - oddaj - szkoda życia za 5 tyś. Jeśli coś więcej - broń się. Wybieraj: pałka, paralizator, gaz. Ja właśnię będę kupował tasera - to najlepsze wyjście. I powiem tak: będą stosował w każdej sytuacji - skoro państwo nie może zagwarantować ochrony porządnym obywatelem - musze bronić się sam.
jackrabbit
26-12-2009, 17:21
no i do tego kamizelka nozoodporna i czapeczka z daszkiem z dodatkowym wzmocnieniem, sam sie za czyms takim rozgladam wlasnie :)
taser odpada -wiadomo czemu.... paralizator - koniecznosc kontaktu, wiec majac aparat na szyji to kicha...
gaz - chyba najlepsze wyjscie, ale taki pistolet to respekt...i zawsze wygodniej lezy :)
Nie mam takiego czegos jak chwila niepewności...wiec dobrze.
co do tasera- własnie o takim "pistolecie" ktory wystrzeliwuje elektrody myslałem, ale nie wiedziałem jak sie nazywa..
jaka jest roznica miedzy miotaczem gazu a pistoletem gazowym? nie widze....
co do pełnoletnosci i gazu:
Ręczne miotacze gazu są jedynymi skutecznymi środkami samoobrony, dozwolonymi dla osób pełnoletnich, dostępnymi w przystępnej cenie
@kucyk - a jak na strone sprzedajacego nie ma, ze trzeba byc pełnoletnim to chyba nie obowiazuje...? A pozatym jak ktos mnie poda do sadu jak nie bedzie wiedział kim jestem :) ?
TMB:
ręczny miotacz gazu wystrzeliwuje gaz o innym składzie i z inną siłą niż pistolet :) Do tego ręczny jest poręczniejszy i lżejszy.
I może tak: ze statystyk: taser jest najskuteczniejszym środkiem ochrony osobistej. Gaz (ręczny czy pistolet) nie zawsze działa na ludzi pod wpływem narkotyków i alkoholu. Dotyczy to również psów. Zdarza się, iż niektóre rasy psów nic nie robią sobie z gazu.
Więc, jeśli nie stać cię na taser - polecam paralizator. Dźwigając sprzęt - uwierz mi - pistolet gazowy przeszkadza (sprawdziłem). Dla mnie sensownym jest pałka (na pasku z tyłu mam przypiętą) oraz dodatkowo miotacz gazu żelowy. To na dziś jest jak dla mnie najlepsze wyjście (do momentu zakupu tasera).
Do tego: w pistoletach (na CO2) nie stosuje się środka żelowego - dlatego masz tu następny minus. Pistolet gazowy jest bezużyteczny na psy (pitbul, rotwaoler itp - które mają instynkt samozachowawczy zniesiony do minimum) i ludzi pod wpływem popularnych środków odużających. Tak samo w przypadku niektórych osób pod wpływem alkoholu - popularne gazy są mało skuteczne. Dlatego ja stosuję to co jest sprawdzone empirycznie: gaz żelowy oraz pałkę. Pałka jako dodatek w przypadku nie zadziałania gazu. Rozwija się do 1m i jest ze stali :) Boli :)
Dlaczego taser chce? BO jest najskuteczniejszy (statystyki policji i statystyki użycia w trybie "ludzkim"). Wiem że drogie, ale jak policzę sprzęt jaki mogę stracić i (nie daj boże życie) to myślę że warto. 100% użyć - 100% obrony. Zawsze działa. A tu jedna uwaga od chłopaków z forum o broni: w przypadku zgonu napastnika w przypadku użycia tasera - łatwiej jest przed sądem niż w przypadku gazu czy pałki.
Nie będę cię do niczego namawiał - sam musisz sprawdzić. Ale pamiętaj - zawsze miej coś dodatkowego na wszelki wypadek.
Jeśli o mnie chodzi - lubię robić fotki modelką w mieście (akt industrialny) - więc dużo mam sytuacji gdy kolesie w centrum miasta chcą fotki robić rozebranym modelką lub je poderwać - gaz ręczny skutkuje w takich przypadkach - jednak nie działa na kolesi pod wpływem alkoholu.
Sam musisz wybrać.
jackrabbit
26-12-2009, 17:51
hmmm a jak ten taser dziala na kogos w grubej kurtce? rownie dobrze? :) czy wtedy w oczy sie celuje? pytam bo nie wiem :)
paralizator: do 2 cm
taser: do 6 cm.
Więc: gdy koles jest w koszulce, grubym swetrze i kurtce puchowej: nie ma problemu - taser zadziała. A paralizator nie :(
ok, może tak: kolo wchodzi do Twojego namiotu (czatowni), oto sytuacje:
gaz: psikasz i niestety jesteś w obębie działania (pomieszczenie "zamknięte")
paralizator: działa - pod warunkiem ze jest jesień lub wiosna. W zimę przegrywasz
pistolet gazowy: jesteś w obrębie działania
taser: koleś pada na ziemię i myśli o bólu jaki go dręczy
pałka: za mała przestrzeń na wzięcie rozmachu
pięści: starcie full contact z bliska - musisz być szybki. jeśli koleś jest byczkiem - Twoje szanse maleją.
tonfa: za mało miejsca
trock: musisz być szybki. ale masz odsłonięte tylko: szyja, twarz - odpada :( Nie masz szans w przypadku zimy.
ostatnio też się zastanawiałem nad jakąś formą gazu/żelu czy czegoś - czasem ide wieczorem z aparatem przez jakieś niefajne uliczki i uciekają mi fajne kadry bo boje się wyciągać aparat - a z takim przyjacielem w kieszeni na pewno byłoby mi łatwiej. O pistoletach, taserach itd nie myślę - chcę coś kieszonkowego, tak żeby psiknąć i uciec - myślicie że taki gaz pieprzowy się nada?
jackrabbit
26-12-2009, 18:03
a jeszcze jedno pytanie, jak szybko taser jest gotowy do ponownego uzycia? rozumiem ze nowe elektrody trzeba zalozyc, dlugo to trwa? moze jakims linkiem zarzuc to sobie poczytam :)
błażej: dziś miałbyś przechlapane (wiatr) - więc sam sobie odpowiedz co będzie skuteczne.
jackrabbit: tyle czasu ile trwa założenie następnego - najczęściej około 5-8 sekund. Jeśli masz pod ręką. Na 1 zawodnika idealny, w przypadku starcia z kilkoma - trzeba mieć pod ręką "naboje".
ale nie czarujmy się - idąc w ciemną uliczkę ryzykujemy. Jeśli widzimy kilku zawodników - wiemy czego się spodziewać. Jeśli nie wiemy ilu ich jest - pozostaje refleks.
Pamiętajcie proszę o jednym: każdy z nas ma inny tzw. próg stresu. Każdy z nas na taką sytuację reaguje inaczej. Wszystko wychodzi w praniu. Dlatego ja zawsze mam pałkę - w takich sytuacjach jest nie oceniona. Nie zawsze jest czas na załadowanie "naboju'. W takich przypadkach gaz lub pistolet jest lepszy (kilka "strzałów" na raz). Dlatego zawsze mam 2 "środki przymusu" abym nie był "zaskoczony".
kucyk - a co tonfa czy trock?
Ja wole, zeby 1 mnie sadził niz 4 niosło....
Ale w czatowni - zalezy w jakiej?! drewniana czy z materiału - napastnik otworzy drzwi/wejscie i ciach mu po oczach....i szybko sie wyskakuje. I z pałki. I
A własnie jaka jest roznica miedzy pałka za 40zł z militaria.pl a taka z allegro za 10zł? skoro na fotce wygladaja tak samo?
Zdecyduje sie na gaz zelowy za 15zł + pistolet za 150zł - http://www.militaria.pl/norconia_germany/norconia_gas_pistol_p4932.xml?cat=122 - + pała teleskopowa... wiec 3 srodki przymusu :)
jak ktos ma sprzet za 40 tys w góre (jezeli wział tylko 1 obdy i 1 szkło) to musi kupic tacer - ale nie jak ktos posiada (na razie:) ) body za 3 tys zł...
Morał - buduj/stawiaj czatownie tak, zeby nikt jej nie znalazł! :)
Ps. ja własnie na bagnach obawiam sie kłusoli :( bo obok jest rezerwat - wiec tony ryb do wzięcia...a oni są bezwzględni :(
TMB:
tonfa: pałka jak ma policja z pocznym trzymaniem - takie przesuniete T.
trock: pret stalowy o dlugosci 10 cm ze sznurkiem - skutkuje w walce w recz i w zbliżeniu.
pałka - pałce nie równa - sprzwdz w sklepie nie w allegro: jak sie wysywa, czy sie nie blokuje przy wysuwaniu. czy :rekojesc: z miekkiej gumy. czy i jak sie rozsuwa i na ile (sa techniki udezeń rozsuwającą się pałką - bardzo skuteczne.
Polecam: przynajmniej 2 środki - wtedy bezpieczniej. Oczywiście mając sprzet np do 3 tyś - szkodażycia i zdrowia. Ale mając drogi sprzęt, 2 tyś na taser nie jest dużym wydarkiem.
ps. jestem po kilkunastu piwach, wiec nie krzyczeć na blędy itp :) Ile jeszcze będę siedział to Wam odpowiem :) Jeśli zamilknę to sorry - odpowiem jak wytrzeźwieję :)
3 tys - samo body ;/
znam tą technike z wysuwaniem pałki :)
Drodzy koledzy, opowiedzcie swoje historie i te miłe jak i nie miłe...Nie wstydzic mi se tu..
Strach ma WIELKIE oczy - http://www.foto-ptaki.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=282&Itemid=121
fakt: w większości przypadków wystarczy rozmowa :) Okazuje się że weszliśmy z "buciorami" komuś na pole i ten ktoś chce wyjaśnić sytuacje :)
po przewertowaniu kilku forumowych rozmow mam metlik...
czy kupic kilka sztuk tego ?
http://www.arobron.pl/product_info.php/products_id/5308
czy 1 sztuke tego + powyzszy pistolet gazowy?
myślę że to zestaw tzw. budżetowy. Powinien się sprawdzić. o ile w sytuacji stresowej będziesz w stanie tego użyć :)
warianty:
1. 3-4 sztuki gazu za 25zł
2. pistolet za 150zł (z gazem) + 1 sztuka za 25zł ?
lepiej wydac wiecej niz pozniej załowac...
wiec ktory radzisz? Skoro moge tego uzyc zarowno w czatowni (we wnatrz), z czatowni (na napastnika z zewnatrz) jak i w srodku lasu (miejszy wiatr lub zerowy) jak i na polu (hulaaaaaaaaaaj wietrze..)?
w czatowni: paralizator i fazer
na zewnatrz: fazer, gaz (pistolet lub miotacz)
jednak sądzę, iż najlepszym wyjściem będzie fazer - wiem, cena. Ale za 1500 można już nabyć stary model.
Jeśli chodzi o działanie typowo odstraszające to bardzo dobrze działają wszelkie repliki ASG, każdemu zmięknie rura jak usłyszy i zobaczy przeładowywanego np. Glocka.. i jak się dobrze przyceluje to pies raczej traci ochotę na zaczepki, człowiek też szczęśliwy nie będzie.. Mam takiego G19 - porównywałem z wyglądu z "ostrym" G17 które mamy w firmie na wyposażeniu - są identyczne - do tego stopnia że gość który codziennie ma z tym do czynienia pomylił się i jako tego "ostrego" wskazał replikę jak poprosiliśmy żeby ocenił czy podobne ;)
Do tego pałka typu "baton" (zwana peacemaker ;) ) i nie ma mocnych.. przynajmniej z tanich rozwiązań.. taser jest oczywiście ok ale cena spora.. z ASG jest o tyle fajnie że można sobie też do tarczy czy puszek postrzelać..
Jest jeszcze broń typu RAM (http://www.bron.pl/shopbron/product/ARTYKULY-OBRONNE/RAM-Pistolety/Pistolet-RAM-30-X/1414)z gumowymi kulami ale to chyba już trochę za droga zabawka - ale też dosyć skuteczna
jackrabbit
27-12-2009, 00:44
Jest jeszcze broń typu RAM (http://www.bron.pl/shopbron/product/ARTYKULY-OBRONNE/RAM-Pistolety/Pistolet-RAM-30-X/1414)z gumowymi kulami ale to chyba już trochę za droga zabawka - ale też dosyć skuteczna
serio to skuteczne jest? powiedz cos wiecej bo tansze niz taser z tego co widze..
a widzialem gdzies sprzet w stylu paintball ale strzelajacy kulkami z gazem, to pewnie nielegalne u nas i nie do dostania? :)
serio to skuteczne jest? powiedz cos wiecej bo tansze niz taser z tego co widze..
osobiście nie przetestowałem tego na własnej skórze ale gadałem z kolegą który miał okazję się tym pobawić i kiedyś o tym mi coś wspomniał - ma to kaliber coś około 10-11mm i z kilku metrów z gumowej kulki uderzenie jest naprawdę bolesne, a po 2-3 celnych strzałach nawet w nogi ochota na cokolwiek jest jakby mniejsza.. przy tym kalibrze i prędkości wylotowej z kilku metrów może zrobić kuku..
czy skuteczne.. ciężko powiedzieć w 100% - zależy gdzie i jak trafisz bo to pneumatyk w końcu.. jak trafisz w głowę to może być kiepsko z gościem.. ale w brzuch czy po nogach na pewno do do myślenia.. taser na pewno skuteczniejszy bo powala ze 100% tyle że sporo droższy i ma jeszcze 2 wady - jest 1 razowy i nie ma w zasadzie oddziaływania "psychologicznego" które taki sprzęcik niewątpliwie posiada.. do tego dobry "baton" - tak z 60cm i z 400-500g i nie ma mocnych.. ja mam ASG i kilka razy wychodziłem na działkę z tym w kaburze - pod bluzą - czujni "stacze" pod blokiem i tak wypatrzyli, od tamtej pory jakoś wcześniej mi się kłaniają ;)
a widzialem gdzies sprzet w stylu paintball ale strzelajacy kulkami z gazem, to pewnie nielegalne u nas i nie do dostania? :)
w polsce nie kojarzę czegoś takiego.. to pewnie byłoby coś w rodzaju kulek z żelem ale to raczej trzeba by w gołą skórę trafić
jackrabbit
27-12-2009, 01:17
patrz, znalazlem http://www.bazarek.pl/produkt/0/89229/pepper-ball-sa-10.html
chociaz to co widzialem wczesniej to wygladalo jak zwykly marker do paintballa no ale zasada chyba ta sama
ooo znalazlem
http://www.pepperball.com/mil/index.html
Czy Wy wiecie o czym piszecie? Jak się boisz fotografować, to nie fotografuj! Te wszystkie rady są o kant d... potłuc. ASG, a trafi się na kłusownika. Dostanie taki miłośnik wiatrówek z obrzyna to się skończy kozakowanie. Ktoś wchodzi do czatowni i od razu pałką, a to leśniczy albo gajowy będzie. Życie jest cenniejsze niż jakikolwiek sprzęt. Jeśli nie potrafisz się bronić to uciekaj, a nie kombinuj. Jak zaczynasz się bronić, to broń się na całego, jak nie dasz rady się bronić, to przyjmij jeden cios, pad na glebę. Kozakowanie skończy się tylko mocniejszymi bęckami.
Jak ktoś się boi własnego cienia to jakakolwiek broń nic nie pomoże, da tylko złudne poczucie bezpieczeństwa i może skutkować zaatakowaniem osoby niewinnej. Prośba do moderatora o zamknięcie tego tematu, bo zaraz zaczną padać propozycje kupna kałasznikowa na bazarze i strzelania do wszystkiego co się rusza w okolicy.
wer: człowiek się boi i szuka alternatywy. Ty widocznie jesteś kozak (bez obrazy) i radzisz sobie. On się obawia. Każdy z nas ma prawo do obrony własnego mienia i życia. Inną kwestią jest jak to robi :) Sądzę, że temat jest dobry. Wielu moich kolegów w plenerze miało "dziwne" sytuacje. Ja też, tyle że po kilku latach myślę inaczej: szkoda zdrowia - oddać sprzęt i po kłopocie. Jednak, nie zawsze jest opcja że po oddaniu sprzętu puszczą kolesia - więc mam "na wszelki" wypadek. I było kilka sytuacji, gdy powinienem tego użyć, jednak wiem jak to może się zakończyć - więc odpuszczałem. Zagrożenie nie było na tyle wielkie by ryzykować odsiadkę za uszkodzenie ciała. W przypadku gdy będzie - nie zawaham się użyć (oby nie było).
Co do zamknięcia postu: myślę że jeszcze nie pora na to - pozwólmy się wypowiedzieć osobom, które miały przygody i mogą opisać jak z tego wyszli. Przyda się każdemu z nas.
koledzy, a o jakim ASG mowicie? Takim ktory ma 1-5 dzuli? taki na plastikowe kulki?
@wer- jak ktos ma zabic to zabije, jak ktos ma kupic kałasznikowa to kupi...
ps.
KULKI PIEPRZOWE
Pociski z proszkiem pieprzowym (kolor czerwony) są wykonane ze specjalnego, twardego tworzywa. Ta cienka otoczka kuli pęka przy zderzeniu się z celem uwalniając zawartą tam dawkę proszku pieprzowego, który dzięki impetowi pocisku rozpyla się wokół celu. Przenoszenie oraz ładowanie kul jest całkowicie bezpieczne. Nie należy się obawiać żadnych reakcji nawet przy upuszczeniu kuli na twarde podłoże. Otoczka pęka dopiero przy strzale. Kulki Pava zawierają pieprzowy środek podrażniający drugiej generacji: Capsaicin II � udoskonalony i wzmocniony wyciąg z korzeni pieprzu chilijskiego. Stała kontrola jakości podczas produkcji, pozwoliła na wyeliminowanie wahań właściwości składnika jak to ma miejsce w standardowych gazach OC. Dzięki temu każdy pocisk zachowuje swoją stałą, wysoką siłę obezwładniania. Dostępne są również kulki treningowe (kolor fioletowy) o tych samych parametrach, lecz zawierające niegroźny proszek o przyjemnym zapachu.
to mozna stosowac do zwyklych wiatrowek na CO2 :) ?
jackrabbit
27-12-2009, 17:46
do wiatrowek raczej nie bo kulki sa wieksze
cholera ale ten RAM na gumowe czy tam pieprzowe kule mi sie podoba, tylko ze na klusownika balbym sie tego uzyc bo ten raczej bedzie mial cos lepszego :)
wer: człowiek się boi i szuka alternatywy. Ty widocznie jesteś kozak (bez obrazy) i radzisz sobie. On się obawia. Każdy z nas ma prawo do obrony własnego mienia i życia. Inną kwestią jest jak to robi :) Sądzę, że temat jest dobry. Wielu moich kolegów w plenerze miało "dziwne" sytuacje. Ja też, tyle że po kilku latach myślę inaczej: szkoda zdrowia - oddać sprzęt i po kłopocie. Jednak, nie zawsze jest opcja że po oddaniu sprzętu puszczą kolesia - więc mam "na wszelki" wypadek. I było kilka sytuacji, gdy powinienem tego użyć, jednak wiem jak to może się zakończyć - więc odpuszczałem. Zagrożenie nie było na tyle wielkie by ryzykować odsiadkę za uszkodzenie ciała. W przypadku gdy będzie - nie zawaham się użyć (oby nie było).
Co do zamknięcia postu: myślę że jeszcze nie pora na to - pozwólmy się wypowiedzieć osobom, które miały przygody i mogą opisać jak z tego wyszli. Przyda się każdemu z nas.
Trenowałem ponad 8 lat kung - fu. Jeden z najbrutalniejszy styli, uczestniczyłem w treningach prowadzonych przez osobę, która między innymi szkoliła FBI, węgierskie służby specjalne. I wiem o czy mówię. Kilka przygód też miałem. Jeśli gdzieś się nie czujesz bezpieczny nie pchaj się tam. To jest najlepsze rozwiązanie. Wszelkie pałki i tym podobne dają ZŁUDNE poczucie bezpieczeństwa. Samo posiadanie jakiejś broni to nie wszystko, trzeba jeszcze umieć jej użyć. I nie przeczytać instrukcję obsługi, ale mieć wyćwiczone odruchy. Tak, odruchy, robić to instynktownie. I lepiej czasami pozwolić, żeby dwa razy kopnęli i zabrali portfel, sprzęt niż zginąć. Nigdy nie wiesz do czego jest zdolny ten, który napada i co ma za pazuchą. Potraktujesz go tesserem, albo gazem, wyciągnie giwerę i zacznie strzelać na oślep. Walka to ostateczność. Trzeba omijać niebezpieczne sytuacje i to jest najlepsze wyjście. Nowy sprzęt można kupić straconego zdrowia czy życia nie da się odzyskać. Jeśli ktoś się zastanawia co jest najlepsze do samoobrony nie wie jak się skutecznie obronić i koniec. Żadna broń mu nie pomoże. Teoretyzowanie to można sobie wsadzić głęboko. Takie rady mogą spowodować tylko nieszczęście. Jeśli nie wiesz co jest najlepsze do obrony, to nie umiesz się bronić i trenuj sprint.
P.S. Miałem rozciętą nożem kieszeń na wysokości serca, koleś mierzył w serce. Obroniłem się tylko dla tego, że miałem wyćwiczone odruchy.
Wer ma rację. Pojawienie się jakiejkolwiek broni w sytuacji konfliktu powoduje gwałtowne zwiększenie determinacji i agresji u atakującego.
wer: witaj w klubie - ja shotokan od 13 roku życia - dziś mam 38. Więc wiem co i jak. Też miałem sytuacje "dziwne" i odruchy pomogły. Wiec co mam mu poradzić? iść na trening i wstrzymać się z fotkami? Bezsens - chce czuć się bezpiecznie? To ma opcje. Nakreśliłem mu wszystko co i jak. Sam musi zdecydować co robić. 90% osób kupujących np. gaz - nie radzi sobie ze stresem i mimo "zaplecza" - dostaje baty. a dodatkowo jego "zaplecze" zostaje użyte przez napastnika. Taki life :)
ps: po akcji taserem - nie wstaniesz :) Nawet pudzian nie jest w stanie. To skurcz wszystkich mięśni - nie ma opcji żeby typ wstał w ciągu kilku minut. Może tak: 170 kg wagi, 52 cm w bicepsie. wzrost 189 cm. koleś potraktowany taserem. efekt: pada na ryj bez możliwości osłonięcia się przed upadkiem. ślinotok na ustach.brak możliwości utrzymania moczu i kału. poty jak po saunie. Nie znam i nie słyszałem o kimś kto nie padnie pod taserem - więc? Każda służba mundurowa przytaknie mi: taser jest najlepszym i najskuteczniejszym środkiem obrony osobistej. Więc koleś nie ma szans na wyciągnięcie giwery - oczywiście jeśli wcześniej go porazisz. ale podążając Twoim torem myślenia:
1. szanse na to iż koleś trzepnie cię z klamki zanim TY wyciągniesz tasera: 90%
2. szanse że zarobisz w ryło zanim wyciągniesz pałkę: 90%
3. szanse że dostaniesz łomot zanim wyciągniesz gaz: 60%
Więc: jeśli nie jesteś gotowy na to co robisz (gaz, pałka, taser) - stres cię zeżre - na palcach jednej ręki policzę znajomych, którzy w sytuacjach zagrożenia zdrowia potrafili zachować na tyle zimnej krwi aby zapobiec napaści. Reszta dostała łomot.
Powtórzę zainteresowanym: źle radzisz sobie ze stresem? bierz nogi za pas - adrealina doda Ci sił i ucieczka będzie najlepszym wyjściem.
I jeszcze: mając pistolet gazowy, asg czy inne coś imitujące broń - licz się z tym, że ktoś może mieć prawdziwą klamkę i zostaniesz zabity zanim wyciągniesz swoja. Ten z prawdziwą klamką - na 100% ma więcej wyćwiczonych ruchów dobywania broni i oddawania strzałów niż ŚWIERZAK. Więc zanim kupisz imitacje - pomyśl.
JEDNAK: w samotni puszczowej szanse na spotkanie gościa z giwera (nie liczę kłusowników) jest znikoma. Większość rozbojów dokonywania z niebezpiecznym narzędziem jest notowana w centrum miasta i miejscach użyteczności publicznej.
WER: więc nasze rozważania są o kant tyłka roztrzaskać. Obojętnie co kupi koleś jeden z drugim - w sytuacji stresowej będzie miał nikłe szanse. W przypadku gazu może przeżyje jak koleś go dopadnie - w przypadku imitacji broni jak trafi na "zioma" ma przesrane po całości.
Inna opcja: jedynym rozwiązaniem, które pozwala ochronić się przed kilkoma napastnikami jest broń palna lub gazowa. Dlaczego? Ano: taser - nie przeładujesz tak szybko po strzale - aby koleś drugi Cie nie dopadł. W przypadku pałki - 1 napastnik Ci zablokuje pałkę a drugi dopadnie od tyłu. ASG: "kafar" zniesie ból i tak dojdzie do Ciebie - nie trzeba ich 2 sztuk :)))). Miotacz gazu: zbyt mała zawartość pojemnika aby było skuteczne na kilku napastników. Opowiastki że pistolet gazowy za 300 czy 500 zł będzie skuteczny na 3 zawodników - jest bajką. Opowiastki że koleś z gazem, pałką, asg, czy imitacja pistoletu na gaz obroni się przed kilkoma to bajka. Tak samo jak filmy "karate". Ilu napastników będzie Cię atakowało pojedynczo? hehehhe. Wiem z autopsji - dopadają na raz i po tobie. Nawet bruce lee mówił: pokonam każdego człowiek na ziemi, nawet 100 na raz - byle podchodzili pojedynczo - więc? Życie to nie bajka, nie film - oczekuj zawsze nieoczekiwanego.
Więc po myśli WER'a:
zanim zaczniesz używać czegoś do obrony - trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, trenuj, ODRUCHY!!!!!!!!!!!! bo w sytuacji podbramkowej - masz przerąbane. Jedynie niesamowity fart Cie uratuje - nic więcej. Skoro ciało masz nie przyzwyczajone do automatycznej reakcji i nie umiesz sobie radzić ze stresem - uciekaj!
To co piszą i mówią sprzedawcy urządzeń obronnych to to co chcesz usłyszeć. Oni chcą sprzedać towar a nie zapewnić ci bezpieczeństwo. To tak samo jak będziecie chcieli kupić odemnie mojego starego (pierwszego) quada. Zarąbisty, serwis co tyś. km, działa idealnie. nie topiony, nie katowany... tyle że.. jak go sprzedam to kupie jeszcze lepszy - więc muszę Ci go wcisnąć bo potrzebna mi kasa. Serwis? kolega ma sklep i serwis - szkoda mi 1000 zl na przegląd - więc wbija mi pieczątki nie widząc pojazdu. Nie katowany? A jak to stwierdzisz? Ostatnio miałem skok na 5 m na muldzie. Nie topiony? No nie topiony bo na tyle wypicowany ze nie widać iż kilka razy filtr powietrza zassał wodę i pokrzywił zawory :) Ale to sprawdzisz dopiero potem, po zakupie. Tak właśnie jest. Tyle że kupując quada przyjdziesz do mnie a ja się wypnę. a kupując asg i ufając temu w 100% nie wrócisz do sprzedawcy. Św. Piotr nie wypuści Cie abyś złożył reklamacje.
wracając do tematu z myślami negatywnymi (co jackarabitta):
1. nie widzę cię w samotni w środku strzelającego gazem z pistoletu czy puszki - fizyki nie oszukasz. efekt: ty i napastnik kaszlecie i łzawicie - twoje szanse: 10%
2. nie widzę byś w samotni zdążył wyciągnąć AS lub coś podobnego trzymając puszkę w ręku :) nie realne. co zrobisz? rzucisz drogocenną puszkę na ziemie? ok, masz statyw i śledzisz przez wizjer - zdążysz się obrucić i wyciągnąć? wątpię
3. w otwartej przestrzeni: prawo murphiego mówi jasno co i jak - jeśli koleś Cię atakuje - zawsze wiatr będzie wiał w Twoją stronę - masz przerąbane
4. jak jest ich kilku? co robisz? ASG: oddajesz kila strzałów w jednego żeby go zabolało - w tym czasie następny podlatuje i uwierz (chodzę na strzelnicę) nie będziesz w stanie odwrócić broń i oddać kilku strzałów w drugiego
5. taser: przy 2 sztukach to problem - nie załadujesz na tyle szybko żaby obronić się przed drugim
6. ręczny miotacz? wystarczy zaledwie na kilka strzałów - szanse jakie masz: 50% / 50%
7. pałka: przy jednym ok, ale przy kilku .. śliskie. Jeden uderzony zablokuje pałkę - od drugiego zarobisz.
8. kłusownik: twoje szanse zerowe - on jest przygotowany na najgorsze - ryzykuje zbyt wiele - Twoje szanse? Żadne.
Więc?
Możesz oczywiście zminimalizować ryzyko (suche gałęzie ostrzegające lub coś podobnego). Możesz mieć kilka środków na wszelki wypadek. Możesz trenować wyciąganie broni itp. Ale tak na prawdę: do momentu aż nie będziesz myślał szybko i logicznie w sytuacji stresowej - Twoje szanse są bliskie zeru.
Jednak... nie mówię NIE - każde urządzenie jakie będziesz miał ze sobą - podnosi Twoje szanse na obronę.
Trudno tu napisać coś co będzie miała odzwierciedlenie w realu. Musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie: czy gotowy jestem na najgorsze? Czy gotowy jestem ryzykować? Czy mam szybkie nogi? Czy będę trenował dobywanie "broni"? czy będę szybko reagował w stresie? Nie łatwo na to odpowiedzieć.
Moje zdanie jest takie: należy się zabezpieczać, lecz z głową i sensownie. Czytając Twoje posty o ASG itp - widzę że jesteś laikiem, a ja takich nie wyśmiewam - więc nie komentowałem z sarkazmem. Jednak w takim przypadku: idz na strzelnicę. Idz do sklepu z gazowymi gadgetami i sam sprawdź. Ja wiem o kilku przypadkach gdy ludzie się obronili przy pomocy:
- kluczy (rzut w twarz, uderzenie kluczami z między palców)
- lakier do włosów (pryśnięcie w oczy)
- mąka (rzut w twarz napastnikowi)
- but typu "szpilka" (uderzenie obcasem w kolano)
- baterie R20 (rzut w twarz napastnikowi)
Jak widać, potrzebne Ci są zaledwie 2-5 sekund po to aby uciec - tylko tyle. Lub aż tyle - reszta to bajki i szczęście LUB odpowiedni trening. Każde działanie, które pozwoli Ci zyskać kilak sekund na ucieczkę - jest zbawieniem. Nic więcej Ci nie potrzeba.
Twój statyw, Twoja pucha, Twoja torba - są najlepszym co może Ci dać kilka sekund tak bardzo potrzebnych. W tym wątku możemy dojść do tego że aby robić fotki najlepiej poruszać się czołgiem. Pomyśl sam - wychodząc do pracy/szkoły masz pistolet? Przecież statystyki mówią iż 80% rozbojów następuje właśnie w takiej sytuacji. Wpiernicz możesz dostać wszędzie, ale w samotni ryzyko jest najmniejsze - więc nie panikuj.
Ok, reasumując: TWÓJ rozum jest najlepszą bronią - MYŚL i przewiduj. Każdy środek dodatkowy w postaci pałki, gazu itp - zwiększa Twoje szanse - lecz gdy nie radzisz sobie ze stresem - zmniejsza zamiast powiększać.
Decyzja należy do Ciebie. Ja powiedziałem wszystkie za i przeciw i nie wiem co mam więcej dodać. Myślę że ja i WER pokazaliśmy Ci obie strony medalu i nic więcej nie możemy. Dodaj plusy i minusy - wyjdzie Ci rozwiązanie :)
Zgadzam sie z Toba co do ASG...
Mozna sie bronic statywem - jak sie idzie, a nie jak sie jest w czatowni...moj statyw wazy 4,5kg i jest z metalu, wiec boli :)
Wszystko zalezy od sytuacji! Ile osob, jaki poziom przeciwnika (klusol czy jakis nastoletni cwel), w jakim terenie jestes - czy znany Ci czy nie? czy dalego od zabudowac czy nie?
Np. Jak jakis menel zacząłby mnie gonic na bagnie, to bym uciekl - znam teren, wiec gdzie jest mokro itp.
Ale co na polu?
Kupuje sobie 2 puchu zelu pieprzowego + pała - na razie - na wiosne jak bede jezdził dalej to moze i w pistoler na gaz sie wyposaże...
A zalezy jaki klusol - mozna "normalnie" pogadac, ze sie ich nie widziało, ze ja tu bede w takie dni czatował i ze to bedzie nasza tajemnica - wszystko odczyta sie z twarzy...;/ Dzieki wszystkim za pomoc. Mam nadzieje, ze nikt nie bedzie musiał z nich korzystac.:)
Ps. W OSTATECZNOSCI moge wziasc wiatrowke na metalowe kule na CO2 - jakby prawdopodobieństwo spotkanie z klusolem było by ogromne...sadze, ze klusol od razu nie zabija - (chiałbym powiedziec, ze ja tak, ale pomine to...)
Jezeli dobrze pamietam baton w polsce jest zakazany. Jezeli zlapia cie przy uzyciu idzie paragraf z nielegalnego posiadania broni. tak samo kastety z kolcami, bez kolcow, kije bejsbolowe, noze powyzej jakiejstam dlugosci itd. Jezeli siegamy po bron musimy przezwyciezyc bariere i zrobic komus krzywde. Wbrew pozorom nie jest to takie latwe. Nawet jak idzie na ciebie misiek a ty sciskasz palke.
Kolega pracujacy od ladnych paru lat na ochronie opowiadal rozne anegdotki z zycia i wynikalo ze... jak walisz batonem to po nogach. Polamie je delikwentowi niestety ale mniejsza szansa ze mu sie cos stanie. Po takim zajsciu z miejsca trzeba dac dluga bo w przypadku palki w wiekszosci przypadkow to przegiecie z obrona. Jezeli pan jest po misiek jest po alko w wiekszosci wypadkow idzie akcja na niego. wywala sie palke, policja pyta mowisz ze ty nic nie robiles a pan cos majaczy bo pijany. wtedy jakos z przepisow jego zeznania sa nie brane pod uwage.
Co do wyboru palek ani ta za 10 zl ani ta za 40 zl. Szukajcie takich po 100 i w gore. Widzialem sytuacje jak taka za 40 sie zlamala na gosciu. polecam batony ze znaczkiem niemieckiej policji. Jest to orginalny sprzet policyjny z niemiec. Bardzo fajna zabawka. latwo sie rozklada, malo widoczna, bardzo wytrzymala. mistrzowska robota.
Co do pistoletu jak by nie wygladal trzeba sie liczyc z tym ze wtedy delikwent wyjedzie z nozem albo z wlasna klamka. No i wtedy to skonczylo sie nasze szczescie.
Co do gazu zelowy fajna rzecz, dziala na wiele osob. Zwykly pieprzowy sie cofa pod wiatr.
Njabardziej lubie palke z batonem. gaz latwo schowac. psika sie jak panowie ewidetnie sa blisko i zaczynaja cos gadac o komorce czy aparacie. Gaz idzie po ryjach, panowie sie ogarniaja i wtedy mozna myslec czy wykonczyc sprawe rurka czy sobie pojsc.
ps. przy ewentualnej kontroli mozna chyba mowic ze baton jest w celach kolekcjonerskich o ile nie jest rozlozony. Ze smiesznych rzeczy po miescie mozna lazic z toporkiem sredniowiecznym i policja nie ma o co sie rzucac.
kontroloa - :) jak nawet ja zywego ducha w lesie gdzie prowadze obserwacje nie widziałem - co dopiero misiaki...
to zaraz ktos powie, po co zakladałem taki temat - "mój rewir" jest wiekszy niz tylko ten las...
eldritch
27-12-2009, 22:00
Matko boska... ta zmieńcie wy miejsce zamieszkania i przyjedźcie do mnie na Podkarpacie - będziecie mogli bez obaw po lesie chodzić. Do lasu to mój kumpel zabiera co najwyżej dodatkowe dwie puszki piwa, żeby było czym poczęstować...
Slawek Wojtczak
27-12-2009, 23:38
słyszałem sytuacje o zatrzymanych przez policję za batona. po lesie jeżdzą patrole straży leśnej, nierzadko z policją, ZW, PSR, PSŁ itp. W teorii użycie jakiegokolwiek narzędzia obrony koniecznej wydaję się proste-ot wyciągnoć w ryj i kłopot z głowy. W praktyce jest zupełnie inaczej. bardziej pewnie czuje się napastnik i to on ma przewagę psychologiczną. osoba atakowana nie jest do tego typu sytuacji przyzwyczajona i bez odpowiednich nawyków nie da sobie rady. Nawet największy kozak może się speszyć kiedy zobaczy jakiegoś karka o pierwszej w nocy w ciemnej uliczce. Na 98% zanim zdąży zareagować będzie miał kosę przy gardle. jednym słowem bez sensu jest uzbrojenie się w różnego typu "broń", bez odpowiedniego przygotowania. dla kompletnego laika w tych sprawach może się okazać niebezpieczna dla niego samego
ale jak sprawdzic czy komus przychodzi to łatwo czy nie? wiadomo, tego na 100% nigdy sie nie sprawdzi w sztucznych warunkach...ale są jakies sposoby?
Slawek Wojtczak
27-12-2009, 23:43
trening, trening i jeszcze raz trenning, bo trenning czyni mistrza
ale jaki? wyciaganie z kabury? strzelanie do tarczy/ czy walenie do trzeba/kukły?
eh
a ja troche z innej beczki. to je forum foto i o foto mozna tu sie duzo nauczyc ale jak to tutaj czytam to sporo osob pisze bardzo autorytatywnie ale nie do konca zgodnie z prawda. Samoobrona to dosc powazny temat i chyba lepiej bedzie jak potrzebujacy zwroci sie tam gdzie powinien czyli np na forum zwiazane z bronia. tam naprawde sa ludzie ktorzy wiedza co i czym. linkow dawal nie bede bo nie wiem czy mozna. Za to na 100% mozna tam konkretnie poczytac o gazach batonach nozach i calej reszcie.
Od siebie dodam ze jest cos takiego jak paralizator z miotaczem gazu w 1.
pozdrawiam
To daj linka do takiego paralizora...
Linki mozna dawac. Co innego forum o samoobronie, co innego o samoobronie na forum foto - zawsze inne podejscie
Slawek Wojtczak
27-12-2009, 23:59
TMB, daj spokój masz już dużo informacji, kup sobie co tam będzisz uważał i już nikt Ci nie podskoczy, wtedy to Ciebie będą się obawiać jak wkroczysz do lasu, obładowany bronią i sprzętem foto. Kup sobie wszystkiego po trochu, weż maskę przeciwgazową, hełm z kevlaru i gogle, a i nie zapomnij o kamizelce kuloodpornej i tarczy. Sprzęt foto niech będzie w plecaku.
Pozdrawiam
w plecaku? chyba sprzet foto zrzuca mi samolot prosto do czatowni - dla wiekszego bezpieczeństwa :)
szarakdorsz
29-12-2009, 01:05
www.specshop.pl - mają dość dużo akcesoriów ochoronnych.
Ja przy sobie noszę gaz pieprzowy w żelu (dobrze się steruje kierunkiem) i czasami do tego Ka-Bar'a 1211 (przydaje się też do miliona innych rzeczy niż obrona), chociaż zazwyczaj preferuję coś poręczniejszego. ;)
Pozdrawiam,
jackrabbit
29-12-2009, 02:10
hmmm nie wyobrazam sobie uzywanie noza do samoobrony, raz ze trzeba umiec sie tym poslugiwac a dwa ze trzeba przelamac opory psychiczne przed poderznieciem komus gardla, ja bym noza z pewnoscia nie potrafil uzyc
zgadzam się z jakrabbit-em! I do tego kontakt fizyczny, napastnik moze znac jakis ruch, ze wykreca reke i mogiła...
Ew. można jak mój znajomy: sprzęt ubezpieczył (jako zawartość samochodu - innych opcji nie było) i twierdzi: "jak będą chcieli sprzęt, rzucasz i w nogi. W ubezpieczalni mówisz że samochód obrobili. I zgłaszasz policji. Oczywiście wcześniej tłuczesz szybę w samochodzie albo wyłamujesz zamek w bagażniku. Za szybę i sprzęt zwrócą."
Nie sprawdzałem takiej opcji - więc nie polecam :)
Hmm... Do mnie parę tygodni temu dzwonił przedstawiciel Aviva coś tam i proponował ubezpieczenie
samego sprzętu foto - ubezpieczenie to obejmuje zarówno kradzież z domu, jak i podczas rozboju na ulicy (czy w lesie).
Składkę oszacowano mi wstępnie na ok. 1000 zł rocznie przy wartości sprzętu 30000 zł.
Myślę, że jeśli ktoś często jest narażony na bliskie spotkania 3 stopnia to warto.
TMB czolg sobie kup,dwa w jednym i czatownia i obrona:)
Aviva ma takie ubezpieczenia? ciekawe ile bedzie kosztowało ubezpieczenie sprzetu za 10k?
rokus1 - do lasu mi nie pozwolą wjechac :/
szarakdorsz
01-01-2010, 03:36
Po odpowiednim przygotowaniu, szybko nauczysz się właściwie korzystać z noża, jednocześnie blokując i wyprowadzając ataki. Nie przeczę jednak, że istnieją świetne formy blokowania ataków nożowników - tych także w razie czego polecam się nauczyć - kij wie kiedy mogą się przydać. Nikt tutaj o podrzynaniu gardła nie mówi, wystarczy w RAZIE KONIECZNOŚCI (podkreślam) ranić napastnika np. w stopę. Można też pomachać nożem i wyprowadzić parę celnych i szybkich ataków pięścią i wiać w gdzie pieprz rośnie ;). A to wszystko w razie wypadku jakby nie zadziałał/skończył się gaz pieprzowy. I NIE nie miałem (na szczęście) i mam nadzieję, że nie będę miał takiej sytuacji abym musiał się do takich środków sprowadzać.
Pozdrawiam,
Po odpowiednim przygotowaniu, szybko nauczysz się właściwie korzystać z noża, jednocześnie blokując i wyprowadzając ataki.
Nie przeczę jednak, że istnieją świetne formy blokowania ataków nożowników - tych także w razie czego polecam się nauczyć
:shock: sorry, ale nie pisz takich rzeczy, bo jeszcze ktos uwierzy, sprobuje i bedziesz mial go na sumieniu. wszystkie
super techniki obrony przed nozownikiem to jakas bzdura. jak ktos umie sie poslugiwac nozem i chce ci zrobic
krzywde to nie masz w ogole szans sie obronic. moze jak trafisz na kompletnego amatora, twoje szanse wzrastaja
do 1% ale nie liczylbym na to za bardzo. a jezeli myslisz ze ktos cie zaatakuje nozem szerokim zamachem w
zwolnionym tempie tak, ze bedziesz mogl w tym czasie wykonac swoje 300 technik aikido albo rzutow judo, zejsc z
linii ataku, kontr, przechwytow i figur jogi, to czeka cie chyba ostatnie rozczarowanie w zyciu. a tego wlasnie ucza
wszystkie genialne obrony przed napastnikiem uzbrojonym w noz, ze zaatakuje cie filmowym lukiem, bedzie
atakowal pojedynczo i walczyl tylko ta jedna reka z nozem, nie wykorzystujac drugiej. a te style/systemy ktore
powazniej traktuja ten temat ogolnie w takiej sytuacji zalecaja raczej spier* jak najszybciej, bo jak ktos podejdzie z
nozem blizej niz 5m do ciebie to nawet nie zdazysz uciec. jak nie wierzysz, ubierz sie caly na bialo i daj mlodszemu
bratu czerwonego markera niech cie zaatakuje, a ty mu nie pozwol sie pomazac. powodzenia :) nie warto ginac
albo zostac kaleka za kawalek elektroniki, a moim zdaniem noszenie gazow i palek tylko sztucznie zwieksza fikcyjne
poczucie bezpieczenstwa i nawet wpakuje cie bardziej w klopoty, bo bedziesz mial odwage wejsc do miejsc ktore
normalnie ominalbys szerokim lukiem. a jak bardzo bys nie byl wytrenowany, wysportowany, czujny i radzil sobie ze
stresem i tak wez pod uwage, ze na ogol w takiej sytuacji jestes zaskoczony, zdenerwowany, nie rozciagniety, nie
rozgrzany, rozkojarzony (w koncu myslisz o zdjeciach a nie komu pala przywalic), a do tego moze masz zajete rece,
plecak, masz kiepskie buty, spodnie krepujace ruchy, moze piles piwko, a moze cokolwiek. niewazne. nie obronisz
sie sprzetem ktory masz przy sobie, bo go nawet nie wyciagniesz. predzej sie poslizgniesz, zle obliczysz dystans,
nie zauwazysz ilu jest napastnikow, ktos cie zajdzie od tylu i albo ktos ci zrobi jesien sredniowiecza, albo sam nie
bedziesz wiedzial jak i kiedy znalazles sie na glebie. a jak juz atakujacy zabierze ci twoja bron to masz praktycznie
pewnosc ze sam nia dostaniesz i to z odsetkami. dlatego naprawde nie polecam nikomu takich zabaw, bo niejeden
juz kozak, trenujacy duzo i od dawna, przygotowany, ulicznie oklepany, wracal na tarczy. imho lepiej po prostu
omijac niektore miejsca i chodzic w plener a kilka osob, a do obrony uzywac raczej przewidywania, w ostatecznosci
wygadania albo sprintu, bo w zabawach z bronia niestety bandzior ma przewage i psychologiczna i prawna.
co do przewagi prawnej - w takiej sytuacji to G mnie to obchodzi...
wiesz, idac do czatowni, nie lubie i nie moge chodzic w wiecej niz 2-3 osoby!! bo to nie jest plener makro, lecz micro!!
wiadomo, zawsze lepiej zejsc z drogi! Mowimy tu (tzn. ja mowie, nie wiem jak reszta) o OSTATECZNOSCI! Kiedy mozliwosci ucieczki nie ma. Kazdy atak ma byc odpowiednio dobrany do sytuacji - ile osob, w jakich warunkach, jakie moje wł. fizyczne itp...jak chodze po lesie to unikam kontaktu z ludzmi
wiadomo, najlepiej kupic sobie stroj za ok. 350zł - taki jak maja amerykanscy zołnierze - ze wyglada sie jak kepa trawy...i wtedy mozna sie chowac (jak znajde to dam link) - mam - http://www.specshop.pl/product_info.php?cPath=104_41&products_id=5473 cena 250zł, wiec naprawde warto..
szarakdorsz
01-01-2010, 23:54
Tzw. Ghille suit, polecam zrobić samemu z juty. Kiedyś miałem jak jeszcze byłem teamowym strzelcem.
a mógłbyś dać jakiś rysunek czy zdjecie tego stroju z juty, bo jakos sobie tego nie wyobrazam...i chyba było by takie nie wygodne!?
szarakdorsz
02-01-2010, 00:28
Tzn. tą jutę trzeba wcześniej pociąć na paski itd. na forum wmasg.pl albo warrior.pl powinniście znaleźć wszystkie niezbędne informacje co i jak zrobić.
http://www.bstoswiecim.fora.pl/pomysly,10/jak-zrobic-ghillie-suit,181.html - szybko wyszukane gdzieś na jakiś Airsoftowym forum.
Pierwsze lepsze znalezione zdjęcie mojego znajomego w jego "letnim" ghillie:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img196.imageshack.us/i/dsc3589v.jpg/)
fajne, ale zobacz, ze to jest tylko do pasa! A co zrobic jak trzeba sie schowac w młodniku lub połozyc na mchu?? :-P
jackrabbit
02-01-2010, 00:30
fajne, ale zobacz, ze to jest tylko do pasa! A co zrobic jak trzeba sie schowac w młodniku lub połozyc na mchu?? :-P
sobie cholera zrob wieksze i nie marudz :)
nie mam czasu - własna odp. - to zrob to siedzac w czatowni :) ....
a tak na serio - kto posiada taki zestaw??
szarakdorsz
02-01-2010, 00:39
Dlatego piszę, że jest on w swoim LETNIM i przewienym Ghillie ;)
Wpiszcie sobie ghillie suit w google/przeglądarka obrazów i znajdziecie:
http://www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=ghillie%20suit&lr=&um=1&ie=UTF-8&sa=N&tab=iw
do tych co mowia, zeby oddawac sprzet - drodzy koledzy, zakladajac, ze ide po lesie i napotykam 2 knypkow w wieku 16-18 lat... i co?? tylko sprzet mi zabiora? chyba nie, wiec mowie - Panowie, czekajcie, mam pieniadze. sięgam do kieszeni i wyjdmuje gaz pieprzowy! I potem pała i w nogi! Ale jak juz bedzie 3 czy wiecej to kaszana :)
A nie prosciej kupic sobie 5 pitbulli i z nimi chodzic do lasu?:D
A tak na powaznie, ja osobiscie uzywam gazu, tzn nosze, jeszcze sie nie zdazylo, zebym go musial uzywac:)
ale kogos spotkałem w lesie, ze uciekałes?
Kundzior
03-01-2010, 21:14
Z napastnikami nie ma zasad, sytuacja jest na tyle dynamiczna ze może zaskoczyć obie strony, im jesteś bardziej pomysłowy, masz zimniejszą krew tym lepiej Tobie. Ja osobiście używam żelu i statywu :). Z środkami przymusu bezpośredniego doczynienia miałem około 10 lat, wiem jak je wszystkie używać, z teorii też wiem jakie są konsekwencje prawne ich użycia. Uważam iż najbezpieczniejszy jest gaz, ale też jego skuteczność i zasięg jest ograniczony.
Ważna jest też technika użycia takiego środka, czy to gaz, czy to pałka (wszelkiego rodzaju), jak pokazało mi doswiadczenie osób nie doświadczonych zwykle sobie też się robi szkodę.
Żelowy gaz na psy nie działa, sprawdzałem wielokrotnie. Psy raz obronnych szczególnie Wszelkiej maści bull terrierowate po psiknięciu nakręcają się jeszcze bardziej. Gazy pochodzenia naturalnego działaja na psy doskonale.
Co do gazów, nie na wszystkich gazy działają. Najcześciej na osoby odużone czy to %, czy to narkotykami gaz poprostu nie działą. Są też osoby trzeźwe na które też żaden gaz nie działa (czyli ja), a także są osoby szkolone jak sobie radzić i być aktywnym w przypadku ataku gazem.
Podstawą jest i tak zimna krew i rozsądek, gdzie w przypadkach stresogennych zwykle brak i jednego i drugiego osobom nie wprawionym.
Jak skrzywdzić siebie po użyciu ŚPB, wystarczy użyć bo bez umiaru i wielokrotnie na napastniku. Sądy są bezlitosne.
wiesz, ile jest takich co umnieja sie bronic przed gazem i kradna aparaty?? :-P
Nikt nie pisze o saperce, a to może być bardzo ważny przyrząd gdyby obrona nożem okazała się, jakby to powiedzieć, zbyt skuteczna. W sumie przydałyby się też kombinerki coby, w razie odkopania zwłok przez policję, nie mogli zidentyfikować ciała po uzębieniu. Przezorny zawsze ubezpieczony!
EDIT: zaznajomieni z kryminałami radzą zza pleców żeby oprócz saperki i kombinerek zabrać jeszcze sporą płachtę folii i parę litrów kwasu, żeby rozpuścić ew. napastnika, wiecie DNA i te rzeczy.
jackrabbit
03-01-2010, 23:27
nooo nie wiem czy to sie miesci w ramach obrony koniecznej :mrgreen:
miron19j
04-01-2010, 01:30
nooo nie wiem czy to sie miesci w ramach obrony koniecznej :mrgreen:
jak najbardziej. W ramach obrony przed polskim prawem :-D
wiesz, ile jest takich co umnieja sie bronic przed gazem i kradna aparaty?? :-P
Zawsze mozna trafic w lesie na oddzial fotoamatorow ze specnazu, albo jakiegos turyste z mosadu:D
drhardware
04-01-2010, 13:26
Witam,
czytam ten wątek i trochę się przerażam. Słysze tu tylko rady typu "trenuj" i "uciekaj". Nawet jeżeli są ze wszech miar słuszne, to i tak nie wszyscy mogą się do nich zastosować. Ja na przykład od dziecka choruję na serce i wysiłek nie jest wskazany, a nawet może być śmiertelny. (przebiegnięcie 100m, o ile bym był w stanie). Wychodzi na to, iż takie osoby mają pozostać w domu, bo dla nich nie ma skutecznej obrony.
miron19j
04-01-2010, 13:34
... bo dla nich nie ma skutecznej obrony.
raczej na to wychodzi. Ale to nie znaczy, że takie osoby są bez wyjścia. Sam widzę kilka:
chodzić na czaty z kimś, kto będzie umiał obronić i siebie i tego drugiego
nie brać drogiego sprzętu, żeby strata była mniej dotkliwa
można zabrać flaszkę, coby ją rozpić z potencjalnymi napastnikami ;-)
drhardware
04-01-2010, 13:40
...
nie brać drogiego sprzętu, żeby strata była mniej dotkliwa
- tu się nei zgodzę, po to się kupuje lepszy sprzęt, aby zrobic lepsze zdjecia, albo w ogóle móć coś zrobić
można zabrać flaszkę, coby ją rozpić z potencjalnymi napastnikami ;-)
- koniecznie napoczętą paczkę fajek - jedna z podstawowych zaczepek to jest właśnie "daj fajkę"
a napadnięty i okradziony już byłem, pomijając to, że policja nawet nie chciała przyjąć zgłoszenia, to nie chciałbym tego przeżyć ponownie.
miron19j
04-01-2010, 13:56
- tu się nei zgodzę, po to się kupuje lepszy sprzęt, aby zrobic lepsze zdjecia, albo w ogóle móć coś zrobić
ale to była jedna z propozycji
... to nie chciałbym tego przeżyć ponownie.
ale przed tym nie uchroni nawet posiadanie umiejętności jak Bruce Lee. Każdy sam musi podjąć decyzję: idę do czatowni ryzykując, że ktoś może mnie napaść. Tylko tak z ręką na sercu - jaka jest szansa spotkania kogoś agresywnego w środku lasu? Bo alternatywą może być tylko pozostanie w domu albo wyprawa do parku. Gdzie nota bene też można zostać napadniętym.
w parku jeszcze wieksze jest prawdopodobieństwo ( tzn. u mnie w miescie).
Wiecie, jak bym odtarł sie o zycie to brał bym ze soba wiatrowke na Co2 - taki maly pistolet - (i ja nie zawahałbym sie uzyc jej).
Co do obrony statywem - zanim wzieło by sie zamach - to ......wolę nie mówic
Kolego, skoro biegac nie mozesz, to jak chcesz przejsc np. 1km po bagnie idac do czatowni :)? ze sprzetem, prowiantem i ..?
w parku jeszcze wieksze jest prawdopodobieństwo ( tzn. u mnie w miescie).
Wiecie, jak bym odtarł sie o zycie to brał bym ze soba wiatrowke na Co2 - taki maly pistolet - (i ja nie zawahałbym sie uzyc jej).
Co do obrony statywem - zanim wzieło by sie zamach - to ......wolę nie mówic
Kolego, skoro biegac nie mozesz, to jak chcesz przejsc np. 1km po bagnie idac do czatowni :)? ze sprzetem, prowiantem i ..?
... saperką, cążkami...;)
Nie każdy sobie uświadamia że fotografia, zwłaszcza przyrodnicza, to sport eXtremalny. Nie dość, że lasy się roją od bandytów tylko czekających aż jakiś fotograf wejdzie między drzewa, to w dodatku chodząc można sobie np. kostkę zwichnąć!
Wybaczcie panowie, ale jaki bandyta łazi do lasu na krojenie frajerów?! Czy widział ktoś kiedykolwiek 'karka' w lesie? Z takim podejściem to najlepiej w ogóle z domu nie wychodzić, bo w miastach jest nieporównanie bardziej niebezpiecznie. Trochę zdrowego rozsądku panowie.
lepiej byc zabezpieczonym niz ....:-P
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.