PDA

Zobacz pełną wersję : Fotograficzny dół



brayan20
11-12-2009, 23:53
Witam
Dzis doświadczyłem strasznego przeżycia. To może opowiem od początku, fotografuje dla lokalnej gazety jakiś już czas, zrobilem sobie przerwe od wakacji do wczoraj. Miałem zajecia i non stop na uczelni wiec nie moglem fotografowac, rzadko nawet trzymalem aparat w reku. Mialem chwile czasy wiec poszedlem na jakies zebranie mlodziezy razem z politykami w starostwie (czy czymś takim, z tego wszystkiego nie pamietam) Moje zdjecia zawsze mi się nie podobały ale wczesniej robilem sporo z różnych imprez i koncertow. Zawsze towarzyszy mi stres ale wczoraj to była kaplica, chcialem sie zapaść pod ziemie, nie wiedzialem jak sie zachować. Jak dziś zobaczyłem te zdjęcia to myslalem ze padne na zawał z 50 zdjec praktycznie zadno nie nadaje sie do publikacji. Czuje sie strasznie boje sie je nawet wysylac, czy moglibyście mi dać jakieś rady dotyczące tego jak sie zachować jako fotograf na takich różnych imprezach. Cały czas mialem wrażenie że przeszkadzam. Jak radzicie sobie ze stresem? Mnie tak czasami paraliżowało że nie wiedziałem jakie zdjecie wkońcu chciałem zrobić. I czy macie jakieś rady dla bardzo początkującego fotoreportera bo chyba jestem jeszcze gorzej niż amator. W jaki sposób robić zdjecia na takich radach żeby były takie "gazetowe":D

jacek.gold
11-12-2009, 23:58
a co to jest stres?

może po prostu powinieneś robaki albo landszafty robić?

arturjb
12-12-2009, 00:19
Trzeba to czuć. Nie chodzi tylko o wiedze forograficzną, umiejętność robienia zdjeć, ale o poczucie klimatu. Z tego co piszesz można wywnioskować, że robisz zdjęcia na siłę, zeby nie rzec 'jakby za karę'. Poprostu tego nie czujesz więc daruj sobie. Jeśli nie kręcą cię robaczki i widoczki to może jakiś portret? To też można sprzedać.

brayan20
12-12-2009, 00:30
Problem jest w tym że ja to lubie robić bo mnie to kręci ale ten stres ze coś robie źle (tj przeszkadzam innym zwracam na siebie uwage, jestem tam nieproszony) poprostu mnie hamuje i wszystko robie źlę, lubie ten klimat szczegolnie na koncertach a wczoraj pierwszy raz w takim stopniu to odczułem.

jackrabbit
12-12-2009, 00:45
hmmm mam to samo w kazdej nowej pracy (nie fotografia), zwykle pomaga alkohol :-D

RBT
12-12-2009, 00:50
To minie. Nie przejmuj się. Oczywiście staraj się być niewidoczny i nie przeszkadzaj, ale jak zajdzie konieczność rób swoje, czasem będziesz musiał wspomagać się rękoma by usunąć niesfornych włażących ci przed obiektyw.

stachu321
12-12-2009, 01:06
Ja miałem dzisiaj powrót po latach do starej społeczności lokalnej, kumpel mnie poprosił o zrobienie kilku ujęć z wizyty posła w małej mieścinie. W cholere ludzi, temat - spółdzielnie mieszkaniowe. Jakoś nie "ukrywałem" się tym faktem, że przyjechał fotoreporter i trzeba się chować po bokach bo jestem tutaj najmniej istotny. Wszedłem na początku spotkania, na chama do przodu, kilka ujęć z boku, troszkę portretów, ludzie - 15 minut walenia lampą i dźwięku migawki. Po czym jak gdyby nigdy nic odszedłem.

W związku z tym rada. Nie zachowuj się jak intruz, choćbyś miał do sfotografowania starego dziada który nic nie znaczy, czy Papieża, traktuj to na równi - traktuj to jak pracę którą masz wykonać bo inaczej nie zarobisz na chleb, nie będziesz miał się z czego utrzymać. To myślenie dużo pomaga, bynajmniej w moim wypadku.

aaa P.S. w nawiązaniu do 2 postów wyżej. Nigdy przed reportażem nie walnąłem sobie "małego" na odwagę :D W woli ścisłości :mrgreen:

brayan20
12-12-2009, 13:06
hmmm mam to samo w kazdej nowej pracy (nie fotografia), zwykle pomaga alkohol :-D

Dobre ;) nie myslałem o tym :)

Może to też dlatego że jestem dużo młodszy od reszty (reszta ma po 30-40 lat) Poprostu nie wiem jak sie zachować gdzie stanąć itd.

ajt
12-12-2009, 18:19
Być może ta długa przerwa zrobiła swoje. Nigdy nie robiłem zdjęć do gazety, czasem za to lubię "dla sportu" pojawić się na jakiejś imprezie, wmieszać w grupkę fotoreporterów i zrobić parę fotek na swoją stronę. Na początku można się czuć nieco niepewnie, ale to przechodzi. Poza tym, trening czyni mistrza :) W wielu sytuacjach trzeba nauczyć się przewidywać rozwój akcji i zawczasu zająć strategiczną pozycję. Równocześnie taką, by za bardzo nie wychodzić przed szereg i ładować się w kadr pozostałym (z których wielu zarabia w ten sposób na chleb, a ja nie, więc nie chcę im utrudniać). W każdym razie rutyna robi swoje, więc nie zrażaj się, tylko wyciągnij wnioski z porażki i postaraj się zrobić lepsze zdjęcia na następnej imprezie.

greenman
12-12-2009, 18:51
stachu321 zgadzam się, czasami lekka arogancja potrafi bardzo pomóc, bo w końcu "ja tu mam robotę do zrobienia, a Wy tylko przyszliście posłuchać, pooglądać, dla rozrywki" :P

Ja się najbardziej zastanawiałem przed robieniem ślubu, jestem innego wyznania niż większość społeczeństwa a konkretyzując mam brak wyznania ;) a więc zastanawiałem się co ze sobą mam zrobić na ślubie kiedy inni klęczą, okazało się to całkiem proste - aparat w dłoń i pstrykamy : D

Pamiętaj o tym żeby: na ślubie czy innej ważnej uroczystości wyłączyć dźwięki z aparatu, w miarę możliwości lampę wspomagania AF, ubrać się odpowiednio do uroczystości (chociaż czasami właśnie fotografa da się od razu poznać po nie pasującym ubiorze :P ) bądź miły, witaj się z ludźmi, znajdź jakiegoś znajomego.

Też zawsze mam "stracha" ale zazwyczaj już po paru minutach jest miło i zachowaj trzeźwość :P szczególnie umysłu, myśl o kadrach, naświetleniu itp.

ryszkut
12-12-2009, 19:26
a więc zastanawiałem się co ze sobą mam zrobić na ślubie kiedy inni klęczą, okazało się to całkiem proste - aparat w dłoń i pstrykamy : D


brawo za nieposzanowanie najprostszych zasad ślubniaków. przede wszystkim na ślubie jesteś jego uczestnikiem i w momentach ważnych nie możęsz robić sobie tego co ci się podoba.
imo dla grzeczności uklęknąć trzeba, chyba że strugasz kozaka z legitką prasową na szyi.

greenman
12-12-2009, 19:49
Źle to odebrałeś, miał to być lekki żart, oczywiście że najważniejsza jest grzeczność i poszanowanie zwyczajów, ale klękania "dla grzeczności" nie rozumiem, ale nie o tym jest temat ;) Legitki żadnej nie mam, na razie wszystko robię wyłącznie amatorsko.

markB
12-12-2009, 20:19
Witam
Dzis doświadczyłem strasznego przeżycia. To może opowiem od początku, fotografuje dla lokalnej gazety jakiś już czas, zrobilem sobie przerwe od wakacji do wczoraj. Miałem zajecia i non stop na uczelni wiec nie moglem fotografowac, rzadko nawet trzymalem aparat w reku. Mialem chwile czasy wiec poszedlem na jakies zebranie mlodziezy razem z politykami w starostwie (czy czymś takim, z tego wszystkiego nie pamietam) Moje zdjecia zawsze mi się nie podobały ale wczesniej robilem sporo z różnych imprez i koncertow. Zawsze towarzyszy mi stres ale wczoraj to była kaplica, chcialem sie zapaść pod ziemie, nie wiedzialem jak sie zachować. Jak dziś zobaczyłem te zdjęcia to myslalem ze padne na zawał z 50 zdjec praktycznie zadno nie nadaje sie do publikacji. Czuje sie strasznie boje sie je nawet wysylac, czy moglibyście mi dać jakieś rady dotyczące tego jak sie zachować jako fotograf na takich różnych imprezach. Cały czas mialem wrażenie że przeszkadzam. Jak radzicie sobie ze stresem? Mnie tak czasami paraliżowało że nie wiedziałem jakie zdjecie wkońcu chciałem zrobić. I czy macie jakieś rady dla bardzo początkującego fotoreportera bo chyba jestem jeszcze gorzej niż amator. W jaki sposób robić zdjecia na takich radach żeby były takie "gazetowe":D

1. Robisz dla tej gazety oficjalnie, tj. wiedzą o tym, wyrażają zgodę itd. Jeśli tak to nic prostszego jak poprosić ich o plakietkę z nazwą gazety i ewentualnie twoim nazwiskiem. Nie musi to być żaden profesjonalny gadżet z gatunku tych co wiszą na szyjach prawdziwych fotoreporterów np. sportowych. Może być samoróbka, bylebyś miał zgodę gazety. Uwieszasz na szyi i czujesz się bardziej pewnie. Oczywiście taka rzecz nie wpuści ciebie na naprawdę wielkie imprezy, gdzie potrzeba akredytacji, ale na mniejszych, gdzie każdy może robić zdjęcie, przyda tobie pewności.

2. Staraj się przedtem dowiedzieć czegoś o przedmiocie focenia, np. o tym spotkaniu: czy można było spodziewać się ostrych wystąpień, kłótni itp. I odpowiednio zaplanuj ujęcia. Staraj sie robić mniej typowe ujęcia (te typowe też trzeba), takie, które mówią o niepowtarzalności tego co się dzieje. Dużo pomaga szerokokątny obiektyw. Lampy używaj bardzo oszczędnie, głównie jako dopalarkę, a nie główne światło. Czyli wysokie iso. Mniej ostrej lampy, mniej stresu, że oślepieni się wkurzą.

3. Jak będziesz zainteresowany foceniem, uzyskaniem jak najciekawszych ujęć, to szybko zapomnisz o stresie.

Paput
12-12-2009, 20:44
Skąd ja to znam :)

W różnych uroczystościach pomagam sobie odrobiną buty (arogancji znaczy się), nikomu to nie przeszkadza a ja czuję się pewnie, szczególnie przydaje się to do fotografowania lokalnych polityków :evil:
A jeśli chodzi o śluby, to joga pomaga. Serio, brzmi mało sensownie, ale pomaga się uspokoić i po paru minutach jesteś maszynką do napie*dalania dobrze skadrowanych i naświetlonych zdjęć :)

Pozdrawiam :)

brayan20
12-12-2009, 23:42
1. Robisz dla tej gazety oficjalnie, tj. wiedzą o tym, wyrażają zgodę itd. Jeśli tak to nic prostszego jak poprosić ich o plakietkę z nazwą gazety i ewentualnie twoim nazwiskiem. Nie musi to być żaden profesjonalny gadżet z gatunku tych co wiszą na szyjach prawdziwych fotoreporterów np. sportowych. Może być samoróbka, bylebyś miał zgodę gazety. Uwieszasz na szyi i czujesz się bardziej pewnie. Oczywiście taka rzecz nie wpuści ciebie na naprawdę wielkie imprezy, gdzie potrzeba akredytacji, ale na mniejszych, gdzie każdy może robić zdjęcie, przyda tobie pewności.

2. Staraj się przedtem dowiedzieć czegoś o przedmiocie focenia, np. o tym spotkaniu: czy można było spodziewać się ostrych wystąpień, kłótni itp. I odpowiednio zaplanuj ujęcia. Staraj sie robić mniej typowe ujęcia (te typowe też trzeba), takie, które mówią o niepowtarzalności tego co się dzieje. Dużo pomaga szerokokątny obiektyw. Lampy używaj bardzo oszczędnie, głównie jako dopalarkę, a nie główne światło. Czyli wysokie iso. Mniej ostrej lampy, mniej stresu, że oślepieni się wkurzą.

3. Jak będziesz zainteresowany foceniem, uzyskaniem jak najciekawszych ujęć, to szybko zapomnisz o stresie.


Skąd ja to znam

W różnych uroczystościach pomagam sobie odrobiną buty (arogancji znaczy się), nikomu to nie przeszkadza a ja czuję się pewnie, szczególnie przydaje się to do fotografowania lokalnych polityków
A jeśli chodzi o śluby, to joga pomaga. Serio, brzmi mało sensownie, ale pomaga się uspokoić i po paru minutach jesteś maszynką do napie*dalania dobrze skadrowanych i naświetlonych zdjęć

Pozdrawiam



Legitymacje mam :) i wlasnie daje mi takiego kopa. Niestety nie umiem być arogancki i poźniej wszystkim sie przejmuje i 15 razy to przemyślam.

ryszkut
13-12-2009, 21:35
w życiu można być albo pipą, albo sku***nem. ja wybrałem tą drugą opcję i mi z tym dobrze.

(tekst z dużym przymrużeniem oka ;) )

RBT
13-12-2009, 22:12
Legitymacje mam :) i wlasnie daje mi takiego kopa. Niestety nie umiem być arogancki i poźniej wszystkim sie przejmuje i 15 razy to przemyślam.
Niektóre rady są nie do przyjęcia. Nie można być w żadnej sytuacji aroganckim!!! Czasem trzeba być stanowczym, ale przecież to nie to samo. Jeżeli masz takie dylematy to nie rób tego na siłę. Myślę jednak stresy zapewne po jakimś czasie ustąpią, więc za wcześnie nie składaj broni. Bardzo wiele można zyskać, będąc uprzejmym i towarzyskim. Być może już niedługo po imprezie będziesz popijał wódeczkę z politykami których fotografowałeś.

greenman
13-12-2009, 23:51
Nie można też stać w kącie z wystawionym paluszkiem i czekać aż ktoś na nas spojrzy i dopiero wtedy zadać pytanie "czy nie miałby Pan nic przeciwko temu żebym zrobił zdjęcie"
Równowaga to złoty środek ;)

koral181
14-12-2009, 12:31
A ja tak ze swojego doscwiadczenia opisze sytuacje sprzed paru lat. Było to w Kazimierzy festiwal "Dwa brzegi" byłem tam akurat przypadkiem, zobaczylem grupę akredytowanych któży akurat na kogoś czekają wic niewiele myśląć wmieszalem sie miedzy nich z moim jeszcze wtedy F65 i czekam podjechała limuzynka i wysiadł Sthur, oczywiście nie wiem jak to sie stało znalazlem sie w pierwszym rzędzie strzeliłem pare ujęć i nagle usłyszałem pare niemiłych słów pod moim adresem i poczułem lapki panów akredytowanych które wyrzucają mnie do tyłu. Ale wspominam to bardzo milo i nawet fotki wyszły naprawde ok. Wiec czasami warto i nie ma się co przejmować, chcesz zrobić dobre zdjęcie to nie ma co myśleć, że może ktoś się obrazi że ja tu jestem.

mek
22-12-2009, 15:25
Nie wiem czy Ci to pomoże, ale raczej nie zaszkodzi jeśli spojrzysz na to w następujący sposób. Wrażliwość którą zapewne posiadasz, stawia Cię nie jako w pierwszej lini do odstrzału. Wrażliwości raczej sie nie pozbędziesz, wiesz to taki "dar od boga", więc dla równowagi musisz nauczyć się paru szatańskich sztuczek ;)
Po pierwsze musisz uzbroić swoja świadomość w poczucie, że to co trzymasz w ręku (aparat fotograficzny) daje Ci sporą przewagę na pozostałymi uczestnikami zamieszania. Czyli jak gościa/panne skasujesz swoim pudełeczkiem takim właściwie pozostanie w pamieci potomnych. Warto o tym pamietać, a szczególnie warto wiedzięć że gość/panna po drugiej stronie szkiełka o tym wie, i że to on, obiektywnie rzecz ujmując, ma większe powody do stresu. Po za tym pamiętaj, że ludzie patrząc w obiektyw nie widzą fotografa, widzą siebie. W większości przypadków ich percepcja "Ciebie" kończy się na Twoim magicznym pudełeczku, po czym wraca do nich w postaci pytań skierowanych do siebie; jak wyszedłem, jak wyglądam itp... Warto więc docenić rangę swoich zabaweczek, i mądrze wykorzystać pozycję w jakiej sytuuje Ciebie jako operatora. Niech więc aparat będzie Ci tarczą i orężem! Dasz radę brayan20 :)

Również wyrazy sympati dla greenman'a, rozumiem i solidaryzuję się z Twoimi trudnościami "bezwyznańowca", jak nie chcesz klękać przed bogiem to klękaj dla paru groszy... a jak nie to won z polski;)

Tu sie szanuje tradycję!

RBT
22-12-2009, 20:53
...znalazlem sie w pierwszym rzędzie strzeliłem pare ujęć i nagle usłyszałem pare niemiłych słów pod moim adresem i poczułem lapki panów akredytowanych które wyrzucają mnie do tyłu....Wiec czasami warto i nie ma się co przejmować, chcesz zrobić dobre zdjęcie to nie ma co myśleć, że może ktoś się obrazi że ja tu jestem.
Być może całkiem niepotrzebnie uniemożliwiłeś niektórym pozostałym fotografom wykonanie dobrych ujęć! Pracując w ten sposób, wbrew pozorom daleko się nie zajedzie.

Waldy
22-12-2009, 21:38
w życiu można być albo pipą, albo sku***nem. ja wybrałem tą drugą opcję i mi z tym dobrze.

(tekst z dużym przymrużeniem oka ;) )

Kto taki według Ciebie PIPA? Ktoś uprzejmy, kulturalny, ustępujący miejsca, każdy kto nie jest sku***nem?
Sprecyzuj swoją opcję, będzie cenna dla opisu polactwa.

mek
22-12-2009, 23:52
Trochę się nudzę , więc się wtrącę; w życiu trzeba być wszechstronnym!
"skur**syństwo" wcale nie musi stać w sprzeczności z kulturą osobistą, rozpatrywane jako "program duchowy" może nawet sprzyjać miłości bliźniego (miłości w prawdzie), tak mi się wydaje...

brayan20
24-12-2009, 00:32
Ja własnie bardzo boje się wyjścia na idiotę i takich słów pod moim adresem.

kroolik
29-12-2009, 10:35
autorze wątku: 10-20-30 min "przed" musisz sam siebie przekonac ze DASZ RADE, wszystko rozgrywa sie w tylko w Twojej glowie i nigdzie indziej.

jacek.gold
29-12-2009, 10:39
autorze wątku: 10-20-30 min "przed" musisz sam siebie przekonac ze DASZ RADE, wszystko rozgrywa sie w tylko w Twojej glowie i nigdzie indziej.

hehe
zacznie nad tym myśleć zbyt intensywnie przed to poprostu obstrukcji ciężkiej dostanie i nigdzie nie pójdzie
zła rada ;)
to już ta z kielichem była lepsza
poza tym czym tu się przejmować?
zacznij trenować na mało zobowiązujących imprezach jak wernisaże bo tam zazwyczaj mało ludzi i nikt nie opierdzieli a najwyżej straaaaaaasznie kulturalnie poprosi o np niebłyskanie na co odpowiesz że musisz i zamachasz legitką :twisted: