panczo
23-11-2009, 19:48
Posiadam Nikona d200 i 2 obiektywy makro. Jeden to Tamron 90mm SP Di MAcro oraz nikkora 105mm D 2.8
Moja puszka z podpiętym Tamronem pokazuje max. f32 przy 1:1 i tu nie ma co opowiadać bo jest ok.
Z nikkorem za to pokazuje mi max f57 przy 1:1. POliczyłem sobie, że aby uzyskać f11 dla normalnego zakresu(f2.8 - f32)muszę z nikkorem ustawić f22 aby uzyskać podobną do Tamrona wielkość otworu przysłony no i oczywiście podobną GO. Oczywiście przy 1:1
Zaznaczam, ze nie używam przysłony większej niż f14 (czyli f29 dla nikkora)
Tak sobie obliczyłem i tak sobie fociłem nikkorem bez dalszych refleksji. Czasem zdjęcia wychodziły mi jakoś mało ostre jakby za taką delikatną mgiełką, no może nie mgiełką no ale wiadomo o co chodzi. Tłumaczyłem sobie: "aaa to dyfrakcja" i przechodziłem do porządku dziennego. Szkoda, że mnie to nie zaalarmowało.
Ale ostatnio tak sobie kręciłem nikkorem w domu w te i we wte i uderzyło mnie, że przecież w trybie tele pokazuje max f32. Wtedy zapaliła się w moim mózgu kontrolka.
No i wylazło szydło z worka. OKazało się, obiektyw zmienia otwór przysłony w zależności od ogniskowej podczas gdy w body ustawiona jest stała wartość.
No i proszę. Gdy miałem ustawioną wartość f22, do tego podpięty pierścień pośredni, a okazało się, że owada trzeba pstryknąć z większej odległości, to po prostu zamiast f22 podzielić przez 2 co równa się f11, rzeczywiście wychodziło mi f22.
Teraz pytanie. Czy można temu zaradzić? Dla mnie to niedpopuszczalne, żebym kręcił w kółko przesłoną bo tak naprawdę to nie wiadomo jaka jest w rzeczywistości.
I znowu sprawdziło się powiedzenie, że wszystko co mi przeszkadza w robieniu dobrych zdjęć to ten pie... aparat fotograficzny
Moja puszka z podpiętym Tamronem pokazuje max. f32 przy 1:1 i tu nie ma co opowiadać bo jest ok.
Z nikkorem za to pokazuje mi max f57 przy 1:1. POliczyłem sobie, że aby uzyskać f11 dla normalnego zakresu(f2.8 - f32)muszę z nikkorem ustawić f22 aby uzyskać podobną do Tamrona wielkość otworu przysłony no i oczywiście podobną GO. Oczywiście przy 1:1
Zaznaczam, ze nie używam przysłony większej niż f14 (czyli f29 dla nikkora)
Tak sobie obliczyłem i tak sobie fociłem nikkorem bez dalszych refleksji. Czasem zdjęcia wychodziły mi jakoś mało ostre jakby za taką delikatną mgiełką, no może nie mgiełką no ale wiadomo o co chodzi. Tłumaczyłem sobie: "aaa to dyfrakcja" i przechodziłem do porządku dziennego. Szkoda, że mnie to nie zaalarmowało.
Ale ostatnio tak sobie kręciłem nikkorem w domu w te i we wte i uderzyło mnie, że przecież w trybie tele pokazuje max f32. Wtedy zapaliła się w moim mózgu kontrolka.
No i wylazło szydło z worka. OKazało się, obiektyw zmienia otwór przysłony w zależności od ogniskowej podczas gdy w body ustawiona jest stała wartość.
No i proszę. Gdy miałem ustawioną wartość f22, do tego podpięty pierścień pośredni, a okazało się, że owada trzeba pstryknąć z większej odległości, to po prostu zamiast f22 podzielić przez 2 co równa się f11, rzeczywiście wychodziło mi f22.
Teraz pytanie. Czy można temu zaradzić? Dla mnie to niedpopuszczalne, żebym kręcił w kółko przesłoną bo tak naprawdę to nie wiadomo jaka jest w rzeczywistości.
I znowu sprawdziło się powiedzenie, że wszystko co mi przeszkadza w robieniu dobrych zdjęć to ten pie... aparat fotograficzny