Zobacz pełną wersję : Mrozoodporność D3
Wiadomym jest, że D3 jest najbardziej odpornym Nikonem na warunki zewnętrzne. Mnie jednak nurtuje pytanie, czy poradzi sobie z dużym mrozem wystawiona na 2-3 tygodnie? Czy nic jej nie grozi? Ktoś ma może takie doświadczenia. W połowie marca planuję kilkutygodniową ekspedycję zimową i się zastanawiam czy nic się nie stanie złego takiej puszce?
Wiadomym jest, że D3 jest najbardziej odpornym Nikonem na warunki zewnętrzne. Mnie jednak nurtuje pytanie, czy poradzi sobie z dużym mrozem wystawiona na 2-3 tygodnie? Czy nic jej nie grozi? Ktoś ma może takie doświadczenia. W połowie marca planuję kilkutygodniową ekspedycję zimową i się zastanawiam czy nic się nie stanie złego takiej puszce?
Co prawda, na mróz swojej nie wystawiałem, ale inne ekstremalne warunki przeżyła. W związku z faktem posiadania gwarancji była na obfitym deszczy w Radomiu ( bez osłony ), upały i piach - jakoś wszystko wytrzymała. Myślę, że i w tych warunkach da radę, jedyne co - to aku???
BlackRoger
17-11-2009, 23:02
Jak prawi wilk akumulator będzie tu najsłabszym ogniwem. Tak więc chuchaj, dmuchaj na niego i zza pazuchy wyjmuj tylko do zdjęć a powinno się obyć bez niespodzianek.
Akumulator to oczywista sprawa, cały czas pod ubraniem i tylko wyjmowany na zrobienie zdjęcia. Co do mroźnych warunków to i moja wysłużona d50 dawała radę ale np. kilka godzin w mrozie. Nie wiem jednak czy długotrwałe przebywanie aparatu nie wpłynie na jego pracę. Pamiętam jak na jednej z tego typu wypraw, koledze w jednym analogu zamarzła migawka, a w drugim lustro unosiło się do połowy. Takich właśnie sytuacji boję się albo, że elektronika zacznie szwankować. No i nie chciałbym "zamrozić" na amen nowej puszki, którą własnie na tej wyprawie będę miał.
Jedyną rzeczą, do której w takich warunkach mam wątpliwości to właśnie smarowanie mechanizmu lustra ( latem to na matrycy mam jakieś plamy ), może by było dobrze w serwisie, albo w jakimś innym warsztacie usunąć nadmiar oleju ( bo smar takich plam by nie robił ), wtedy by było OK, chyba że jeszcze gdzieś tego badziewia jest za dużo.
Co prawda nie trzymałem aparatu 2 tyg stale w takiej temperaturze, ale wątpie, żeby Twój D3 miał leżeć 2 tyg na dworze :mrgreen: . Jednak zeszłej zimy było trochę mrozów (ok. -15 stopni) przez około tydzień i codziennie latałem z puchą na wierzchu, nic się jej nie stało. Jednak zwróć uwagę na to, że jak już włożysz aparat do ciepłego, to przynajmnie na godzinę jest wyjęty z akcji. Paruje momentalnie i całkowicie, nawet w torbie wypełnionej po brzegi silicagelem :mrgreen: Aha, czytałem o przypadku, gdy karta pamięci włożona z mrozu do czytnika w pokoju poszła z dymem, więc zwróć na to uwagę. Co prawda mi się zapomniało i nim się zorientowałem, karta w czytniku była już cała mokra, ale na szczęście również w żaden sposób nie ucierpiała.
D3 jeszcze nie jest mój ale jak będzie to z dodatkiem "s" :)
Aparat będzie wystawiony na duży mróz przez około 3 tygodnie non stop. Spanie w namiocie itp. Całodzienny marsz na nartach itp. Przy wnoszeniu sprzęty foto z zimnego do ciepłego, torba obowiązkowo i okres karencji :)
A może by tak się zgłosić do Nikona, że im potestuje nową D3 w hardocorowych warunkach :)
sprocket
18-11-2009, 01:26
Moje D200 przechodzi co zime mrozik tak okolo -30, mechanika nie sprawia problemow tylko zapomnij ze cokolwiek zobaczysz na wyswietlaczu, mialem nawet tak ze nie odpalal sie juz podglad zdjecia, z zapisem zdjec tez sa problemy tzn. jest znaczniej wolniej no i te nieszczesne aku, mroz wysysa energie w tepie horroru o kosmitach nad pustynia Nevada ;)
Moonbeam
18-11-2009, 01:45
Jeden ze swoich pierwszych aparatów straciłem, bo zachciało mi się robić zdjęcia podczas burzy śnieżnej. -15 stopni, wiatr 100 km/h i mocno padający śnieg. Po prostu nagle się wyłączył i na nic pomogła reanimacja. Stało się to rok i miesiąc po gwarancji - byłem do tyłu o ponad 2,5 tysiąca złotych...
Więc mróz ok, ale czasem jednak lepiej sobie opuścić zdjęcia w tych najtrudniejszych warunkach.
D3 jeszcze nie jest mój ale jak będzie to z dodatkiem "s" :)
Aparat będzie wystawiony na duży mróz przez około 3 tygodnie non stop. Spanie w namiocie itp. Całodzienny marsz na nartach itp. Przy wnoszeniu sprzęty foto z zimnego do ciepłego, torba obowiązkowo i okres karencji :)
A może by tak się zgłosić do Nikona, że im potestuje nową D3 w hardocorowych warunkach :)
Przy 3 tygodniach na mrozie podejrzewam, że problem z bateriami będzie największy, a oprócz tego pewnie i LCD odmówią posłuszeństwa (kolorowy to na bank). To nie jest dobry aparat na takie wyprawy z racji masy i gabarytów. Chyba wolałbym kupić jakąś Leicę w analogu i górę slajdów.
sprocket
18-11-2009, 02:01
Polecam sie zabezpieczyc bateriami lithium razem z np. F100, sprawdzone nie raz, nie polegal bym tylko na cyfrze w takich warunkach.
Wiadomym jest, że D3 jest najbardziej odpornym Nikonem na warunki zewnętrzne. Mnie jednak nurtuje pytanie, czy poradzi sobie z dużym mrozem wystawiona na 2-3 tygodnie? Czy nic jej nie grozi? Ktoś ma może takie doświadczenia. W połowie marca planuję kilkutygodniową ekspedycję zimową i się zastanawiam czy nic się nie stanie złego takiej puszce?
Uszczelnienia uszczelnieniami, ale nie słyszałem nigdy, żeby któraś z cyfrowych lustrzanek Nikona była bardziej lub mniej odporna na temperatury.
Na pewno najbardziej newralgicznym punktem systemu będzie bateria, jak już mówili koledzy, weź zapas i noś przy ciele.
W ramach oszczędności prądu rezygnował bym z używania tylnego LCD i z autofocusa kiedy tylko nie jest niezbędny. Zresztą przy SWM problem jest z głowy, bo w niskich temperaturach i tak nie działa dopóki obiektyw się nie rozgrzeje.
Tak samo jak fIlek doradził na pewno wziąłbym tradycyjny aparat przynajmniej jako zapas, ale na pewno coś mniej delikatnego i nie wymagającego baterii do wyzwalania migawki.
Uszczelnienia uszczelnieniami, ale nie słyszałem nigdy, żeby któraś z cyfrowych lustrzanek Nikona była bardziej lub mniej odporna na temperatury.
Producent we wszystkich podaje 0-40 st.C. i wilgotność mniejsza niż 85% bez skroplenia. A później wszyscy płaczą, że im aparaty szwankują i aku, skoro biegają z nimi po deszczu, lub po mrozie.
Każdy akumulator litowo-jonowy, gdy jego wewnętrzna struktura zamarznie, będzie nadawał się do kosza.
A najlepiej włożyć aparat na kilka godzin do zamrażalnika..........................żeby sprawdzić mrozoodporność D3.
No właśnie do tej pory używałem na "zimówkach" analoga i slajdy ale to już trochę czasu minęło. Pomyślałem sobie, że skoro D3 jest taki oh i ah to powinien dać radę. Baterie zawsze podczas mrozu mam przy ciele, więc z tym nie powinno być problemu. Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, dlaczego akumulatory w aparatach nie są litowe tylko litowo-jonowe. Stosując np. baterie litowe do mojego gpsa, czołówki etc., mogą one sobie leżeć w mrozie -40 przez miesiąc i nawet ani trochę się nie rozładują. Pamiętam jak na jednej wyprawie miałem radioboje z wbudowaną baterią litową, gdzie dopuszczalna temperatura pracy była -70 stopni na 50 lat :)))) Ja chce takie aku hehe.
Pawel, z tą odpornością na mróz D3 to wydaje mi się, że jest ona wyższa właśnie dzięki uszczelnieniom. Dlaczego? Otóż "suchy" aparat jest mniej wrażliwy na ujemną temperaturę. Natomiast jak do środka dostanie się wilgoć to ona zamarznie zwiększając objętość i może dokonać zniszczeń.
Przypomniało mi się, że moja d50 była parę razy wystawiona na 2-3 dni w mrozie -15 -20 i nic jej nie było, poza zwolnionym wyświetlaniem i szalejącym autofocusem. Więc chyba raczej wszystko powinno być dobrze.
Na pewno tak jest, ale jeśli by postawić na pewien czas 2 takie aparaty na statywie, to pewnie osiągną temperaturę otoczenia i tak samo padną jeśli będzie odpowiednio zimno. Wtedy mogą nie pomóc nawet świeżo naładowane akumulatory - do czasu, aż aparat się nie ogrzeje.
D3 raczej nie bardzo da się nosić pod kurtką, więc ciężko będzie utrzymać go w temperaturze powyżej 0.
Na Twoim miejscu zastanowił bym się nad skonstruowaniem sobie jakiegoś pokrowca, który będzie spowalniał dodatkowe wyziębianie aparatu np. przy intensywnym wietrze. Coś o konstrukcji białych skafanderków jakie w NASA uszyli dla F5. Zgodnie z zasadą, żeby przygotować się jak najlepiej na najgorszy możliwy wariant.
Z ciekawością będę czekał na Twoją informację po wyprawie. Jak się sprzęt spisze. To jest mocne ekstremum i niezły poligon dla sprzętu. Ciężko mi coś dodać poza domysłami - już wyżej opisanymi przez innych. Swoją D3 do tej pory wystawiałem na działanie mrozu w przeciągu np. jdnodniowego włóczenia się po Tatrach. Ale to tylko jeden dzień. A temperatury, mniej więcej, nie były niższe niż -10 st. To żadne porównianie do tego, co planujesz.
andrstac
18-11-2009, 10:53
Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, dlaczego akumulatory w aparatach nie są litowe tylko litowo-jonowe. Stosując np. baterie litowe do mojego gpsa, czołówki etc., mogą one sobie leżeć w mrozie -40 przez miesiąc i nawet ani trochę się nie rozładują. Pamiętam jak na jednej wyprawie miałem radioboje z wbudowaną baterią litową, gdzie dopuszczalna temperatura pracy była -70 stopni na 50 lat :)))) Ja chce takie aku hehe.
Sam sobie poniekąd odpowiedziałeś: baterie są litowe, a akumulatory litowo-jonowe. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Na pewno tak jest, ale jeśli by postawić na pewien czas 2 takie aparaty na statywie, to pewnie osiągną temperaturę otoczenia i tak samo padną jeśli będzie odpowiednio zimno. Wtedy mogą nie pomóc nawet świeżo naładowane akumulatory - do czasu, aż aparat się nie ogrzeje.
D3 raczej nie bardzo da się nosić pod kurtką, więc ciężko będzie utrzymać go w temperaturze powyżej 0.
Na Twoim miejscu zastanowił bym się nad skonstruowaniem sobie jakiegoś pokrowca, który będzie spowalniał dodatkowe wyziębianie aparatu np. przy intensywnym wietrze. Coś o konstrukcji białych skafanderków jakie w NASA uszyli dla F5. Zgodnie z zasadą, żeby przygotować się jak najlepiej na najgorszy możliwy wariant.
Pokrowiec z wsuwanymi hydrożelowymi plastrami rozgrzewającymi. Reakcja egzotermiczna zapewnia kilka godzin ciepła.
Działa i to skutecznie. Po kilku godzinach trzeba wymienić plastry.
kuba_rsx
18-11-2009, 15:27
Kiedyś czytałem artykuł na temat właśnie tego jak to panowie polarnicy sobie zabrali lustrzanki cyfrowe na wyprawę i ku ich wielkiemu zdziwieniu po prostu odmówiły współpracy ;) a jako że przez sentyment do używanych przez lata analogów zabrali je na wszelki wypadek to wszystkie fotki były właśnie na nich robione.
Osobiście nie zaryzykowałbym życia D3 i to jeszcze nowiutkiego. Może nikon udostępni jedną sztukę do testu ;D
Jedna rzecz: jeśli kolega będzie na przemian rozgrzewał i oziębiał aparat (oziębiał nie sam, a na wskutek panujących warunków), to wtedy rzeczywiście pojawi się kłopot z wilgocią (lub szronem) wewnątrz aparatu. Lepiej chyba starać się trzymać w miarę jednostajnej temperarurze. W cieple, blisko ciała, trzeba trzymać tylko baterie. Albo zaopatrzyć się w specjalne baterie, zdolne do pracy w niskich temperaturach, np. stąd: http://www.digitalcamerabattery.com/index.htm. I to co kolega wyżej pisze: z tego co ja wiem to fotografowie polarnicy raczej wolą używać "starożytne" aparaty na film. I to najlepiej z manualnym przesuwem filmu.
I to co kolega wyżej pisze: z tego co ja wiem to fotografowie polarnicy raczej wolą używać "starożytne" aparaty na film. I to najlepiej z manualnym przesuwem filmu.
A filmy to jakimi kamerami kręcą. Łomo-8?
IMHO wkładanie aparatu pod ubranie i wyjmowanie to najgorsze rozwiązanie. Gwałtowna zmiana temperatury i momentalnie wszystko zaparuje. Juz to przerabiałem. Najlepsze jest stałe utrzymywanie temperatury. Dotychczas robiłem tak, że aparat leżał sobie zawinięty w puchową kurtkę na pulkach (sanie polarne) lub w namiocie, a wyciągany był tylko na zrobienie zdjęcia. Dzięki temu był chroniony przed wiatrem i wilgocią i szokiem termicznym. Przy kilkudniowych akcjach tego typu wszystko było ok, więc może i przy dłuższym okresie nic nie powinno się złego dziać.
Przy okazji, by nie zakładać innego wątku. Czy duży mróz może negatywnie wpłynąć na obiektywy ? W mrozie szkło i obudowa chyba się trochę kurczą i zastanawiam się, czy może dojśc do jakiś zniekształceń w optyce.
gdzie sie wybierasz ?
W sumie to nie tak daleko. Chcę zrobić samotnie na nartach trójkąt Botnicki czyli ze Szwecji przez Bałtyk do Finlandii, potem na północny brzeg i z powrotem do miejsca startu. Łącznie około 300-320 km.
Z moim aparatem byłem w górach przez tydzień i w -20 robił zdjęcia bez problemu całe dnie :)
największy problem to akumulator- bardzo szybko pada a wszelkie LCD zmieniają kolor.
Z moim aparatem byłem w górach przez tydzień i w -20 robił zdjęcia bez problemu całe dnie :)
Tydzień 24 h na dobę ? Czy na noc powracał do ciepłego lokum?
Oczywiście na noc wracał do ciepłego lokum
Ano właśnie. Jednak logicznie rozumując, skoro d50 dała radę przetrwać kilka dni non stop w mrozie, to tym bardziej porządnie uszczelniona puszka powinna przetrzymać około 3 tygodnie. Najwazniejsze to nie dopuścić do zaparowania aparatu wewnątrz.
Robiłem w US zlecenie blisko granicy kanadyjskiej w grudniu w zeszłym roku przy -22C. Bylem z aparatem od godziny 5.00 do 15.00 dwa dni non stop robiąc zdjęcia. D3 sprawował się bez żadnych zarzutów. Jedyne co zamarzło to 14-24. Miałem też backup body D80 - nie miałem z nim również żadnego problemu.
Oto opis, który poczyniłem po przjeździe z wyprawy:
Tylko nie pod kurtką!!!! Po pierwsze aparat w instrukcji ma napisane, że pracuje do 0C. No ale producenci tak piszą by się zabezpieczyć. Po drugie można pracować w zimnych warunkach (ostatnio robiłem na -22C dwoma aparatami, kilka godzin dziennie i jakoś przeżyły) ale:
- wyciągamy aparat na zimnie i ... tak go trzymamy, nie wsadzamy pod kurtkę bo nastąpi kondensacja pary wodnej (gwałtowna zmiana temperatury z ujemnej na dodatnią) - wszystko zaparuje, a jak wyciągniemy ponownie na taki mróż to może nam wszystko zamarznąć
Ogólne zasady to:
a) po skończonej fotografii na mrozie wkładamy aparat do worka foliowego (też na dworze), szczelnie go zamykamy i tak wnosimy go do domu (najlepiej by ocieplanie było fazowe) - nie otwieramy worka zbyt szybko - trzeba to wyczuć, ja robiłem to po 2-3h (bo musiałem szybko móc kontynuować pracę).
b) jeśli nastąpi kondensacja to nie ogrzewamy, nie wycieramy tylko pozostawiamy do odparowania,
c) przy bardzo ujemnych temperaturach lepiej nie trzymać aparatu zbyt blisko twarzy (w przypadku lustrzanek to trochę trudne) ponieważ każdy oddech to osadzanie się lodu na przyciskach i monitorku aparatu (blokowanie funkcji).
d) wymianę obiektywów robimy z daleka od twarzy(!) by nie wprowadzić pary z naszych ust do środka aparatu. Uwaga też na sypiący śnieg by nie wpadł na lustro.
e) kondensacja pary wodnej występuje również na kartach danych(!) więc nie wkładajcie ich od razu do czytników (właściwie trzeba je doprowadzić do używalności tak samo jak aparat - przez worek).
Niestety ja w ostatni dzień swojego wyjazdu na lód włożyłem na chwilę aparat pod kurtkę i ... miałem dłuższą przerwę w robieniu zdjęć - zaparowało lustro, zaparowała matryca mimo, że mój aparat jest uszczelniony. Było wtedy tylko z -5C, nie chcę myśleć co by się wydarzyło przy - 22C (dzień wcześniej). W tym gorszym dniu zamarzł tylko jeden z obiektywów. Trzymałem cały czas aparaty albo na ramieniu, albo w plecaku albo w specjalnej torbie plastikowej (na czas transportu) i pracowały bez najmniejszych problemów.
Czyli się potwierdza to co mówiłem, że najgorsze co można zrobić to chowanie i wyjmowanie aparatu pod kurtkę. Zmartwiłeś mnie jednak zamarznięciem 14-24. Chciałem właśnie ten obiektyw zabrać jako główny :(
Radzieccy snajperzy pod Leningradem obwiązywali swoje karabiny (Mosiny) szmatami. Po co? A no po to, żeby metalowe części tak szybko nie oddawały ciepła przy bardzo niskich temperaturach i żeby smar nie gęstniał (bo wtedy zacięcie broni niemal pewne). Pamiętam jak obwiązywałem D200 dwoma szalikami i było git.
Jedno jest pewne: daruj sobie akumulatory nieoryginalne (delta, srelta i inne chinole) bardzo źle znosza niskie temperatury i w pewnym momencie lustro drgnie i nie będzie miało "siły" się podnieść ;) Jak się akku ogrzeje (ten lipny) to znowu będzie "tętnił mocą" ;)
sprocket
20-11-2009, 02:07
elrod - a jak powiedz zabezpieczasz sie z energia, bedziesz mial worek naladowanych akumulatorow :) czy moze ladowac bedziesz w samochodzie, pamietam ze jest klopot z ladowaniem na zimnie i zimnych aku, jesli bedziesz w spartanskich warunkach to wiadomo ze pradu nie uswiadczysz.
sprocket - nie będzie ładowania, zamierzam zabrać ze sobą 2 naładowane aku i po prostu trzymać je blisko ciała. Wkładać do puszki tylko na zrobienie zdjęcia. Zastanawia mnie jeszcze czy jest jakiś "koszyk" na zwykłe paluszki w D3, zamiast akumulatora. Jeżeli tak, to kupię odpowiednią ilość paluszków litowych i problem energii rozwiązany.
Skibek - mi się wydaje, że głównie to obwiązywali po to, by nie poodrywać sobie skóry. Spróbuj dotknąć np. gołą reką metalu przy temperaturze -30, -40 stopni, to zobaczysz co się stanie. Nawet jak chwytasz czekan zwykłą rękawicą w silny mróz, to twoja ręka staje się bardzo szybko lodowata i nie masz czucia. Dlatego stosuje się specjalne rękawice np. kevlarowe albo wkładki dodatkowe pod kciuk. Jednak z tym smarem to masz rację. W Staliningradzie były wtedy mrozy -40 , -45. Przy takiej temperaturze olej jest już ciałem stałym.
christipoher
21-11-2009, 11:55
hej
ja mogę coś dodać ze swojego skromnego doświadczenia.Bylem przez tydzień w alpach a potem pojechałem na Kaukaz na 2 tygodnie.Miałem naładowany na full D3.Aparat przeżył 2 najwyższe szczyty Europy i nic mu się nie stało. W sumie był kilka dni na mrozie o temp. od kilku do ponad 20 stopni na minusie, Przeżył kilka zadymek śnieżnych. Trzymałem go tylko w 2 miejscach-torba podręczna zewnętrzna, albo w plecaku na plecach. Spisał się wyśmienicie, ale fakt że każdej nocy bateria lądowała u mnie w spiworze aby się wygrzała:). Zresztą tak sobie myślę że może wrzucę tutaj kilka fotek z wyprawy na forum w końcu:)
sprocket - nie będzie ładowania, zamierzam zabrać ze sobą 2 naładowane aku i po prostu trzymać je blisko ciała. Wkładać do puszki tylko na zrobienie zdjęcia. Zastanawia mnie jeszcze czy jest jakiś "koszyk" na zwykłe paluszki w D3, zamiast akumulatora. Jeżeli tak, to kupię odpowiednią ilość paluszków litowych i problem energii rozwiązany.
Mam małe doświadczenie w wykorzystywaniu akumulatorków w ekstremalnej sytuacji. Ale choć temperatury nie były duże, bo jakieś -5C to musiały działać z "pełną mocą". Tzn. wykorzystywałem je do astrofoto i D700. W sumie 2,5h naświetlania klatek. Z czego akumulatorek Nikona wystarczał na jedną godzinę (miałem dwa) a akumulatorki w gripie starczyły na 30 min. Fakt, że skala w naświetlaniu trochę inna. Ale przełóż to na temperatury -20C... Tak więc zamiast kupić worek zwykłych baterii dokupił bym choć jeden nikonowski akumulatorek.
Zapasowy aku to podstawa. Nigdy nic nie wiadomo.
sprocket
26-11-2009, 00:54
3 zapasowe to podstawa bo nigdy niec nie wiadomo ;)
P.S. jak będzie ładna noc to poproszę zdjęcie na szerokim kącie Drogi Mlecznej :D
P.S. jak będzie ładna noc to poproszę zdjęcie na szerokim kącie Drogi Mlecznej :D
Rozumiem, że zależy Ci na zdjęciu (zrobionym przez D3s) Batona Milky Way do jakiegoś packshota, tak? :mrgreen:
Rozumiem, że zależy Ci na zdjęciu (zrobionym przez D3s) Batona Milky Way do jakiegoś packshota, tak? :mrgreen:
Jak zwał tak zwał. Widać, że wiesz o co chodzi :D
Nie ma sprawy jak pogoda dopisze to Milky Way'a zrobię dla Ciebie hehe.
Ja używałem moją D50 w temp. -52 C. Od 0k -35 C bardzo wolno działa wyświtlacz a orginalna aku starcza na ok 30 min. no ale to inna klass aparatu i akumulatora. Generalnie w tej temperaturze trudno manipulowac aparatem i obiektywem - brak czucia w palcach. Aparat trzymałem pod kurtką i wyciągałem tylko na moment wykonania zdjęcia. Po sprawie wylądował w plecaku więc po wniesieniu do pomieszczenia aparat pokrywał sie lodem ;/ a po jakimś czasie wodą.
pozdrawiam
sprocket
28-11-2009, 01:42
cobb - robiles zdjecia z samolotu przez otwarte okienko na wysokosci 11tys m. ? :)
Nie... to tylko kanadyjska zima była w prowincji Manitoba. Niestety nie pobiłem rekordu któy ponoć to -56 C. Ale i tak zamarzały powieki i wnętrze nosa.
pozdrawiam
cobb - robiles zdjecia z samolotu przez otwarte okienko na wysokosci 11tys m. ? :)
A właśnie zobaczyłem ze ktoś w tym rejonie przebywa - jak zima w tym roku ?
pozdrawiam
sprocket
28-11-2009, 16:09
cobb - domyslalem sie ze musiales byc wtedy w Manitobie :) jest druga taka oaza zimna ale to tylko syberia, dokladnie w okolicach -50 stracilem auto i nawet nie myslalem wtedy o przyjemnosci focenia :) ale przy -30 moj D200 dawal rade nie raz co pisalem wczesniej.
Mr.Pietrek
21-01-2010, 22:32
Nie ma sprawy jak pogoda dopisze to Milky Way'a zrobię dla Ciebie hehe.
Wróciłeś ??
Jeszcze nie wyjechałem :) Wyprawę zaczynam z końcem marca, a wracam z końcem kwietnia.
elrond - a jeśli można wiedzieć, co Cię wywiało do Tromsø, aż za koło podbiegunowe? :)
elrond - a jeśli można wiedzieć, co Cię wywiało do Tromsø, aż za koło podbiegunowe? :)
Fascynacja surowym pięknem północy, pustką, przestrzenią, mroźnym klimatem, Arktyką. Jednak z pewnych przyczyn jestem w trakcie przenoszenia się na południe do Oslo.
Michał Figura
27-01-2010, 14:20
Używałem D3 na mrozach około -20 przez tydzień, oczywiście bateria często wędrowała do kieszenie.
Aparat działał jak należy bez żadnych problemów.
polecam wziąć analoga manualnego z pomiarem lub bez ttl w ramach zapasu i kilkanaście dobrych filmow.
Nikon d3 lata w kosmos, wiec powinien wytrzymac, ale elektronika nie jest nie do zdarcia.
Ciekawe jak to bedzie. baterry pack najlepiej trzymac blisko ciala, to jedyne rozwiązanie.
Szkoda ze d3 nie ma odczepianego wiec nie da rady. Wiec bateryjki po kieszonkach :)
Pozdrawiam
kojot3.0
28-01-2010, 16:23
Myślę że sobie świetnie poradzi. W ubiegłym tygodniu fociłem sobie puchar świata w Zakopanem i radził sobie świetnie. Może nei było -20 ale w granicach -12 . Zrobiłem 850 fotek i bateria spadła mi o 1 kreske, ale praktycznie cały czas trzymałem od dołu i przy sobie.
http://gadzetomania.pl/2010/01/27/jak-zmniejszyc-szumy-w-aparacie-zamrozic-go/
xP
ja ostatnio fociłem w te dni temperaturowego spadku i było ok. 3-4 godziny na minus 15-20. bateria cały czas w body (leniwy raczej jestem) i nie zawiodła. ale drugą miałem w kieszeni na wszelki. aparat w domu zaparował, ale też mu przeszło.
tyle ze ja mam d80, które raczej jest mniej odporne niż d3.
Powodzenia i odrobiny ciepła.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.