Zobacz pełną wersję : Moda na analoga...
;)
http://iczek.blogspot.com/2009/10/moda-na-analoga.html
Wiem wiem to Iczek ale jednak coś w tym jest...
nie wiem, ja chyba jestem dzieckiem cyfrówki i tak zostanie. a analoga moge sobie powiesić na szyi jako wisiorek (choć w sumie zenit ciężki jest).
u mnie wróciło. już jakiś czas temu odkurzyłem swojego Zenita z 1976 roku zapakowałem film BW Ilforda i... zobaczymy co z tego będzie ;)
a mnie ten wpis (jak Iczka wywody zwykle lubię ;)) poruszył. Negatywnie poruszył. Autor opowiada się za bardzo skrajnymi poglądami w tej kwestii - żeby nie powiedzieć: ekstremalnymi (zalatuje sekciarstwem).
Nie jestem dzieckiem cyfry - "wychowałam" się na analogu, do dziś pstrykam sobie conieco analogowo (choć ilościowo oczywiście cyfra przebija wszystkie moje kliszaki razem wzięte), wiem co to ciemnia, chemia i przyjemność patrzenia na magiiczny proces pojawiania się obrazu na białej kartce zanurzonej w kuwecie... ale daleka jestem od tak tak radykalnego okopywanie się w analogowym obozie, rzucania w innych poglądem, ze jedynie praktykowanie tradycyjnej fotografii jest tą "dobrą" i właściwą drogą - podczas gdy obraz cyfrowy to z założenia tandetny "shit"...
Wszystko ma swoje zady i walety. Potrzebna jest fotografii i cyfra i foto analogowa. To dwa różne sposoby wyrazu - dające różne możliwości i różne efekty. W zależności od tego nad czym pracujemy, jakich efektów pożądamy - taką techniką się posłużymy. Głupotą nazwałabym takie porównania jak na zacytowanym blogu - cyfra vs analog. Przypominają mi się te wielostronicowe debaty na wielu forach sprzed kilku lat, kiedy to jeszcze analogi miały więcej do powiedzenia, a cyfra dopiero nieśmiało stawiała pierwsze kroki (zwłaszcza jeśli chodzi o lustrzanki) - wtedy to jeszcze miało jakiś sens ("syfra" jakościowo pozostawiała wiele do życzenia) - ale teraz?
Dyskusje o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy... Porównywanie helikoptera do motorówki.
A ja mam wrażenie, że autor chciał coś napisać i zawrzeć w tym tekście swoje głębsze przemyślenia, ale w połowie stracił wątek. Nie wiem o co ten szum.
No ja odstawiłem cyfrę całkowicie i obecnie mam tylko analoga, chodź noszę się z zamiarem dokupienia "cyfrowego notesu" w postaci Sigmy DP1.
marszull
16-11-2009, 13:24
a ja sie zgadzam z agape
nie za bardzo wyobrazam sobie 90% roboty ktora wykonuje
zebym robil ja na kliszy
ale musze przyznac ze jak wczesniej klisza poszla calkowicie w odstawke
tak teraz znowu coraz czesciej cos robie (na srednim)
i przymierzam sie do kupna malego obrazka (tylko jeszcze musze przemyslec co i jak)
A propo tematu to nie wiem czy tylko ja to zauważyłem, ale zdjęcia (skany) z analogów przeważnie są wysoko oceniane na różnych portalach zdjęciowych itp. Czasem dana fotografia nie jest wcale taka super, ale w podpisie jest wypisany sprzęt - jakiś analog, jakiś "kultowy" film itp... i już ludzie pieją z zachwytu ;) Ale może mi się tylko tak wydaje ;)
A propo tematu to nie wiem czy tylko ja to zauważyłem, ale zdjęcia (skany) z analogów przeważnie są wysoko oceniane na różnych portalach zdjęciowych itp. Czasem dana fotografia nie jest wcale taka super, ale w podpisie jest wypisany sprzęt - jakiś analog, jakiś "kultowy" film itp... i już ludzie pieją z zachwytu ;) Ale może mi się tylko tak wydaje ;)
no, zdarza się nawet na tym forum ;)
no, zdarza się nawet na tym forum ;)
U nas nie zauważyłem, ale często coś takiego obserwuję np. na plfoto.com
A ja mam wrażenie, że autor chciał coś napisać i zawrzeć w tym tekście swoje głębsze przemyślenia, ale w połowie stracił wątek.
Oooo... właśnie. Nie chciałem się wypowiadać na początku, bo wychodziło że albo ja nierozumny albo gość coś dziwnie pisze... Potwierdzam w takim razie podobne spostrzeżenia. :)
Michał Jędrak
16-11-2009, 16:39
A ja czytam z tak małym zrozumieniem, że w ogóle nie zauważyłem straty wątku. Jednak potwierdzam modę na analoga. Właściwie u mnie nie jest to moda tylko po prostu potrzeba. Cyfrówką jakoś nie potrafię zrobić zdjęć czarno-białych o odpowiedniej jakości. Wychodzą one sztucznie, jakoś tak brzydko, widać od razu jakieś poszarpania i nieregularne gradienty spowodowane tym, że każdy kanał koloru łapie go inaczej i potem aparat to miesza. Myślałem nad kupnem Kodaka DCS 760M, ale cena mnie zwaliła z nóg. Aparat pomimo znacznego wieku, jest cenny ze względu na małą ilość (coś około 100szt) i używka osiąga ceny większe niż D3x http://cgi.ebay.co.uk/Kodak-DCS-760M-Monochrome-Digital-Camera_W0QQitemZ120458495355QQ
Więc jedyne co mi pozostało to analogowy średni format. Dzięki temu mam na tyle dużą klatkę, że skanowanie nie jest problemem, mam odpowiednią rozpiętość tonalną, mam śliczne ziarno. To nie moda, to potrzeba.
Dla mnie analog tak, pod warunkiem, że mam koreksy, powiększalnik suszarkę, miejsce i czas na to wszystko.
Dla mnie analog tak, pod warunkiem, że mam koreksy, powiększalnik suszarkę, miejsce i czas na to wszystko.
A co ze slajdami? :D
Pawel.j.m.
16-11-2009, 22:10
Może i moda, z tym że dla mnie jest pewne ale, choć jak mawiają Ale są dwie, jedna daje druga nie;-)
Zdjęcia B&W są inne, takie jak by bardziej naturalne. Kolor - sam nie wiem jak to nazwać, ale jak oglądam swoje stare zdjęcia, czy filmy z przełomu lat 60 i 70 to te kolory mnie powalają. Cyfra w dalszym ciągu najwięcej pstryka.
nie wiem, ja chyba jestem dzieckiem cyfrówki i tak zostanie.
Chyba też tak mam, w styczniu założyłem jakis film, 15 lat przeterminowany i do dziś go nie skończyłem. Głównie dlatego, ze nie chce mi sie nosić trzeciego body i nie mam czasu na zmienianie puszki, tym bardziej manualne ostrzenie bo to f-601m.
Zaczalem od cyfry, po drodze zaliczylem analoga (i robilem nim jak cyfra - 40 rolek w 3 miesiace), dalej robie cyfra. Jak ktos ma problem to niech wyskakuje na solo :twisted: :mrgreen:
jordancity
16-11-2009, 23:52
Skoro to moda, to pewnie tak szybko przeminie jak się pojawiła. Myślę, że dla wielu z nas fotografia to w pewnym sensie zabawa (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Analog i cyfra to jakby inne światy, każdy z nich na swój sposób daje dużo frajdy i dla tego trzymam obie puszki w torbie.
Z pewnością analog częściej będzie w użyciu jak dorobię się skanera. Póki co cyfra przeważa ze względów ekonomicznych.
Zaczalem od cyfry, po drodze zaliczylem analoga (i robilem nim jak cyfra - 40 rolek w 3 miesiace), dalej robie cyfra. Jak ktos ma problem to niech wyskakuje na solo :twisted: :mrgreen:
No ale jaki jest koniec tej historii ?!?! analog się ostał czy leży gdzieś zapomniany w piwnicy !!! ;)
Kurczę a ja jak zrobiłem 4 rolki w miesiąc to sobie powiedziałem "prrrr szalony" :mrgreen: z takim zawodnikiem na solo nie idę, nie moja kategoria wagowa :-P
No ale jaki jest koniec tej historii ?!?! analog się ostał czy leży gdzieś zapomniany w piwnicy !!! ;)
Kurczę a ja jak zrobiłem 4 rolki w miesiąc to sobie powiedziałem "prrrr szalony" :mrgreen: z takim zawodnikiem na solo nie idę, nie moja kategoria wagowa :-P
Koniec jest taki, ze sie ostal bo ja nie lubie zegnac sie ze sprzetami, nawet jak ich nie uzywam ;) ale przyznam, ze ostatnio zrobilem nawet dwa zdjecia, jutro moze zrobie wiecej bo musze wystrzelac film i wsadzic ORWO z 89 roku :mrgreen: ale to nie zmienia faktu, ze u mnie rzadzi cyfra - nawet D70s naprawilem za milion, zeby go odzyskac bo to od niego sie tak naprawde wszystko zaczelo ;)
A ja właśnie D70s zamieniłem na analoga :)
teh_14m3
17-11-2009, 00:16
Niewątpliwie moda jest zmienna i zachłyśniecie się ulotnym światem bitów ustępuje ponownie wierze, że klatka negatywu przedstawiona w formie pozytywowej na papierze ma większa wartość. Ma duszę.
Pisałem kiedyś, że fotografia klasyczna jest jak żelazko z XIX wieku - ma duszę bez której nie da się go rozgrzać.:-P
jak czytam takie bzdury to już nawet nie wiem czy śmiać sie czy płakać. Zaraz dorobię sobie teorię, że tylko samochody parowe miały duszę i są jedynymi właściwymi samochodami, bo jazda nimi ma większą wartość emocjonalną... No i przynajmniej człowiek sobie trochę poćwiczy dorzucając węglą :P
Ogólnie taka dyskusja imo jest bez sensu, gdyż aparat, czy to analog, czy cyfra, to tylko narzędzie. Dla mnie osobiście nie ma znaczenia czym zdjęcie jest zrobione, bo widziałem naprawdę dobre kadry robione komórką, tylko jaki jest jego przekaz. A to, że będzie to zrobione puszką farby z dziurką, a zdjęcie będzie przedstawiało zwykłą pustą ulicę, to sorry mnie nie przekonuje.
A ja właśnie D70s zamieniłem na analoga:)
Ty lobuzie!! :twisted: jakbym mial 100mld to pewno bym wpadl tu (http://www.photoness.de/yodo_analog/) i wykupil caly towar w kazdym ze sklepow :mrgreen:
.
Wszystko ma swoje zady i walety.
I jak ktoś słusznie zauważył - wystarczy zeskanować trochę więcej filmu, napisać, że to Kodak Chrome (Illford), najlepiej 2 lata po terminie w zepsutej lodowce i koniecznie jakieś prześwietlenie... A będą piali... Będą... Szczególnie słynne w tym zakresie jest Pl.foto
A co do analoga - ja też jestem dzieckiem cyfry, ale pierwsza wizyta w analogowej ciemni profesjonalnej i naprawdę można się zakochać... Bo walczenie ze swiatłem w łazience M3 i terroryzowanie całej rodziny na dłuższą metę musi wykończyć wszystkich:). Tak z obserwacji nie autopsji. Aktualnie szukam FM2:)
Można się pobawić analogiem dla samej radochy, ale na dłuższą metę nie wyobrażam sobie focenia bez cyfry.
Podstawowe zalety, których żebyś się skichał w analogu nie nadrobisz:
- Natychmiastowy wgląd do histogramu. Podstawa w trudnych warunkach.
- Natychmiastowy wgląd w kompozycję. Ostatnio eksperymentowałem światłem studyjnym. Ustawienia lamp, ich siła oraz rozkład. W cyfrze natychmiast się patrzę i widzę - tutaj światło poszło za bardzo do przodu, tutaj jest za mocne, tutaj trzeba dać gęściejszą kratkę, tutaj czarny ekran. Widać od razu. Nie ma siły aby to zmodelować analogiem. Zwłaszcza przy eksperymentowaniu dużym zestawem lamp.
- Ilość zdjęć aby osiągnąć wymagany efekt. Robię 50 zdjęć z jednego ujęcia i wybieram najbardziej udane. Nie wierzę w gadanie o starannym planowaniu tego jednego. Dla mnie to nonsens. To ja wolę starannie planować pięćdziesiąt zdjęć niż starannie planować jedno. Prawo wielkich liczb jest nieubłagane i nie podlega dyskusji.
Inne argumenty jak cyfrowa obróbka nie tyczy się tej argumentacji, bowiem cyfrowo obrabiać można też skany.
Zaczyna mnie ostatnio denerwować Rockwell. Nie po to wchodzę na jego stronę aby nieustannie słuchać jego kaznodziejstwa na temat Leiki i wyższości analogów nad cyfrą. Te jego kazania już mnie zaczynają strasznie drażnić.
I jak ktoś słusznie zauważył - wystarczy zeskanować trochę więcej filmu, napisać, że to Kodak Chrome (Illford), najlepiej 2 lata po terminie w zepsutej lodowce i koniecznie jakieś prześwietlenie... A będą piali... Będą...
Frustraty, oj, frustraty, no bez przesady... i co? Zazdrościcie? Wybór materiału też może być sztuką, artyzmem. To, że czekał 2 lata też może już być sztuką samą w sobie. I co? Źle? Co to komu przeszkadza? O! :p
Ty lobuzie!! :twisted: jakbym mial 100mld to pewno bym wpadl tu (http://www.photoness.de/yodo_analog/) i wykupil caly towar w kazdym ze sklepow :mrgreen:
o tak !!! z chęcią odwiedziłbym te sklepy :) ziemia obiecana analogowców ;)
Zaczyna mnie ostatnio denerwować Rockwell. Nie po to wchodzę na jego stronę aby nieustannie słuchać jego kaznodziejstwa na temat Leiki i wyższości analogów nad cyfrą. Te jego kazania już mnie zaczynają strasznie drażnić.
To samo tylko w drugą stronę można powiedzieć o kazaniach Scotta Kelbyego !!!! każdemu według potrzeb ;) a Leice i tak kiedyś kupię :mrgreen:
każdemu według potrzeb
otóż to! :)
To samo tylko w drugą stronę można powiedzieć o kazaniach Scotta Kelbyego !!!! każdemu według potrzeb ;) a Leice i tak kiedyś kupię :mrgreen:
Każdemu według potrzeb! Dokładnie.
Są kluby Holgi. Nawet był okres kiedy się tym interesowałem. Lubię takie grupy zadaniowe aby wycisnąć najlepsze zdjęcie aparatem który jest niewiele lepszy niż pudełko od butów. To bardzo wyrabia fotograficznie, uczy patrzeć, uczy komponować, uczy szukać.
Jednak w komercji gdzie technika jest naczelnym wymaganiem to nie wyobrażam sobie aby analog jeszcze był traktowany poważnie.
teh_14m3
17-11-2009, 00:59
Natychmiastowy wgląd w kompozycję. Ostatnio eksperymentowałem światłem studyjnym. Ustawienia lamp, ich siła oraz rozkład. W cyfrze natychmiast się patrzę i widzę - tutaj światło poszło za bardzo do przodu, tutaj jest za mocne, tutaj trzeba dać gęściejszą kratkę, tutaj czarny ekran. Widać od razu. Nie ma siły aby to zmodelować analogiem. Zwłaszcza przy eksperymentowaniu dużym zestawem lamp.
po to wymyślono polaroida ;) :twisted:
Każdemu według potrzeb! Dokładnie.
Są kluby Holgi. Nawet był okres kiedy się tym interesowałem. Lubię takie grupy zadaniowe aby wycisnąć najlepsze zdjęcie aparatem który jest niewiele lepszy niż pudełko od butów. To bardzo wyrabia fotograficznie, uczy patrzeć, uczy komponować, uczy szukać.
Jednak w komercji gdzie technika jest naczelnym wymaganiem to nie wyobrażam sobie aby analog jeszcze był traktowany poważnie.
Zgadzam się, trudno sobie wyobrazić fotografa ślubnego na analogu !!! ale słusznie zauważyłeś że analog uczy patrzeć, komponować i szukać. Właśnie dlatego wróciłem do filmu co nie oznacza, że czasami nie brakuje mi cyfry ( zdjęcia na Allegro, imprezy rodzinne itp. ) stąd jak wcześniej napisałem pojawiła się chęć zakupu Sigmy DP1 jako uzupełnienia zestawu.
To, że czekał 2 lata też może już być sztuką samą w sobie.
Takie myślenie powoduje, że czekanie na autobus też jest sztuką... Samą w sobie...
Takie myślenie powoduje, że czekanie na autobus też jest sztuką... Samą w sobie...
Mówienie że kobieta pięknieje z czasem jest tylko grzecznościowym kadzeniem aby kobiety się czuły lepiej.
Gadanie że wino jest lepsze z czasem jest tylko częściowo prawdą.
Nic nie jest lepsze z czasem. Czas zabija wszystko. Czas jest nieubłaganym zabójcą.
Z jednym wyjątkiem. Jednym jedynym. Fotografią.
Fotografia to jest to bodajże jedyny obiekt w całym kosmosie który z czasem nabiera wartości.
Jednak w komercji gdzie technika jest naczelnym wymaganiem to nie wyobrażam sobie aby analog jeszcze był traktowany poważnie.
W komercji nie - chyba, że dla uzyskania satysfakcji jakiegoś foto-sado-maso-analogo-fanatyka... ;)
Za to przy wszelkich artystycznych poszukiwaniach (choćby wspomniana wyżej Holga :)) - analog sprawdzi się jak najbardziej - choć oczywiście pod warunkiem, że docelowo poszukujemy właśnie takiego analogowego charakteru zdjęcia ...
Głupotą - powtarzam - jest porównywanie jednej techniki do drugiej. Nijak się mają pod względem charakteru i użytkowości do siebie nawzajem. Z tej samej przyczyny, głupotą jest również negowanie sensu istnienia/używania którejś z nich (jak uczynił Iczek). Po kolegach wyżej: każdemu według potrzeb!
Fotografia to jest to bodajże jedyny obiekt w całym kosmosie który z czasem nabiera wartości.
Pozwolę się zgodzić...
P.S.
W tamtych postach chodziło mi o lans... ale nie zostałem dobrze zrozumiany...
"Analogowy lans" - taaak - istnieje takie zjawisko ;) (jestem super, jestem lepszy - bo pstrykam analogiem...)
Wszystko jest dla ludzi - ino nie popadajmy w przesadę. :mrgreen:
Czytałem jakiś czas temu wpis Iczka i przyznam, że nie do końca rozumiem ten lament. Najpierw larum, że analogowa fotografia umiera, ludzie zamiast siedzieć nad kuwetami i szanować klatki zachłysnęli się "cyfrą" i przestali myśleć. Teraz, gdy ludzie wzięli sobie do serca wcześniejsze nawoływania i ... wracają do kliszy - też źle :)
Zaraz, moment. To sa juz aparaty cyfrowe?
Koledzy cos szeptali w 1998 ale myslalem, ze to zarty.
Można się pobawić analogiem dla samej radochy, ale na dłuższą metę nie wyobrażam sobie focenia bez cyfry.
Podstawowe zalety, których żebyś się skichał w analogu nie nadrobisz:
- Natychmiastowy wgląd do histogramu. Podstawa w trudnych warunkach.
Zbędne absolutnie. Najbardziej nietrafiony argument ze wszystkich przytoczonych. Światłomierze są urządzeniami bardzo precyzyjnymi. Umiejąc posługiwac sie światłomierzem histogram nie jest potrzebny nawet w cyfrze.
Posiadanie możliwości oglądania histogramu rozleniwia i ja tez wolę zerknąć na histogram niż przełączyć na spota i cos tam sobie w kadrze dodatkowo pomierzyć.
Cyfra rozleniwia i to widac na każdym kroku. Także w kolejnych argumentach:
- Natychmiastowy wgląd w kompozycję. Ostatnio eksperymentowałem światłem studyjnym. Ustawienia lamp, ich siła oraz rozkład. W cyfrze natychmiast się patrzę i widzę - tutaj światło poszło za bardzo do przodu, tutaj jest za mocne, tutaj trzeba dać gęściejszą kratkę, tutaj czarny ekran. Widać od razu. Nie ma siły aby to zmodelować analogiem. Zwłaszcza przy eksperymentowaniu dużym zestawem lamp.Bo światło się mierzy, obserwuje sie to co pokazują piloty lamp itd. Efekt końcowy można było podpatrzeć polaroidem, a teraz mozna podpatrzeć efekt końcowy cyfrą. Tak robię gdy mam do naświetlenia slajd 6x7.
- Ilość zdjęć aby osiągnąć wymagany efekt. Robię 50 zdjęć z jednego ujęcia i wybieram najbardziej udane. Nie wierzę w gadanie o starannym planowaniu tego jednego. Dla mnie to nonsens. To ja wolę starannie planować pięćdziesiąt zdjęć niż starannie planować jedno. Prawo wielkich liczb jest nieubłagane i nie podlega dyskusji.dla mnie nonsens to co tu napisałeś: "wolę starannie planować pięćdziesiąt zdjęć" bo to nierealne.
Wszystko zależy jakie się ma nawyki.
Radzę kupic średni format i przez kilka miesięcy robić zdjęcia tylko nim. Od razu będziesz miał zupełnie inne zdanie na temat planowania kadru, ilości zdjęc itd.
Co innego sport, piłka nożna, a co innego krajobraz. Tak samo podchodzisz do fotografowania tych dwóch tematów? Cyfra jest super do reporterki. Ale w fotografii krajobrazu wsio ryba, czy się zabieramy do tego analogiem czy cyfrą.
Jak wyżej już napisałem cyfra rozleniwia, a skoro można robić dużo i cośtam zawsze sobie wybrać, to w efekcie nie uczymy sie robić jednego dobrego zdjęcia. Cyfra uwolniła ludzi od myślenia i to nie jest dobre. Ale to taki znak czasu, ostatnio wszystko wydaje mi sie jakos takie płytsze, bardziej powierzchowne.
Jednak w komercji gdzie technika jest naczelnym wymaganiem to nie wyobrażam sobie aby analog jeszcze był traktowany poważnie.
Tu się mylisz, studia robiące właśnie najpoważniejsze rzeczy po częsci pracują równolegle na analogu i cyfrze. Ten analog jest oczywiście sporych rozmiarów, MF lub LF.
E tam chowajcie się z waszymi aparacikami. Robienie zdjęć puszką do herbaty to jest dopiero laaaans 8).
Zaczynałam od Zenita TTL, a właściwie wcześniej już nawet Practicą VLC2 zrobiłam kilka zdjęć, miałam też kompakt kliszowy, którym robiłam zdjęcia co wakacje. Obecnie w przeważającej większości robię zdjęcia aparatami cyfrowymi z wygody. Muszę wam powiedzieć, że chociaż sprawia mi to radość, bo robienie zdjęć zawsze mi taką sprawia, to już nie ma tej magii oczekiwania na to czy cokolwiek mi wyszło i jak. Teraz zajęłam się fotografią otworkową, bo po paru latach poczułam, że dojrzałam do tego... i magia wróciła! Muszę najpierw zamknąć się w małej łazience i załadować papier do puszki po herbacie, następnie wsiąść w autobus, w mieście przez kilka minut (to zależy od oświetlenia) naświetlać, wrócić do domu, znowu zamknąć się w łazience i patrzeć jak obraz na moich oczach pojawia się na papierze zanurzonym w wywoływaczu. Najlepsze jest to, że może się okazać iż źle obliczyłam czas i cała wyprawa na marne. Ale to właśnie jest piękne. Trzeba myśleć nim zrobi się zdjęcie a potem tylko wyciągnąć wnioski potrzebne do ewentualnych poprawek. Bezcenne są też miny przechodniów widzących ludzi stojących przy statywie na którym stoi niepozorna puszka :mrgreen:.
Oczywiście nikogo nie staram się przekonać, że tylko cyfra lub tylko klisza czy papier w puszce do herbaty. Ja używam jednego, drugiego i trzeciego. Wszystko ma swoje zastosowanie i swoich odbiorców.
A w ogóle to idźcie robić zdjęcia! ;)
A w ogóle to idźcie robić zdjęcia!
Rajt! To jest najlepsza rada. :D
- Ilość zdjęć aby osiągnąć wymagany efekt. Robię 50 zdjęć z jednego ujęcia i wybieram najbardziej udane.
Ciekawe czy ktoś już ukuł termin "fotografia iteracyjna" :)
;1586340']Zaraz, moment. To sa juz aparaty cyfrowe?
Koledzy cos szeptali w 1998 ale myslalem, ze to zarty.
A o internecie to kto ci powiedział :p
Bo światło się mierzy, obserwuje sie to co pokazują piloty lamp itd. Efekt końcowy można było podpatrzeć polaroidem, a teraz mozna podpatrzeć efekt końcowy cyfrą. Tak robię gdy mam do naświetlenia slajd 6x7.
Akurat moim w tym jednym, w tym co jest właśnie Twoją dziedziną, uważam że nie masz racji. W tym w czym jesteś właśnie ekspertem i nauczycielem, według mnie nie masz racji. W reszcie rzeczywiście - światło można wymierzyć bardzo dobrze bez histogramu. Można też lepiej zaplanować zdjęcie aby zrobić dobrze jedno zamiast kiepskich pięćdziesiąt. Co akurat jednak się nie sprawdza na przykład w reporterce albo sporcie. Ale mniejsza o to.
Skupmy się jednak na tym gdzie różnica pomiędzy Twoim doświadczeniem a moim akurat jest największa na moją niekorzyść. Czyli fotografii studyjnej. Gdzie między Tobą a mną jest wręcz przepaść. I tutaj uważam że przesadziłeś.
Oczywiście można polaroidem. Jednak koszta i szybkość dają cyfrze kolosalną przewagę.
Miałem sesję z rodziną znajomych Hindusów. Ona ubrana w sari, jak królowa. Uczono mnie że światło się buduje od podstaw. Nie ustawia się pięciu świateł na raz. A więc wpierw tylne na włosy od góry. Ustawienie, regulacja mocy, pstryk, zerknięcie na podgląd, za mocne i za bardzo z przodu, poprawka, ponowny pstryk, podgląd, jest dobrze. Teraz główne. Ustawienie, pstryk, podgląd. Za słabe. Poprawka, pstryk, podgląd. Dobrze.
Teraz fill. Pstryk, podgląd. Za słabe. Poprawka, podgląd, lepiej. Jednak trzeba czarny ekran aby dać z lewej cień. Ustawienie, pstryk, źle. Ponownie, pstryk, podgląd, dobrze.
Teraz tło. Za jasne, bo główne światło idzie na tło. Więc dać ekran. Pstryk, podgląd, za mało. Poprawka, pstryk, podgląd, znowu za mało, tło za jasne. Więc poprawka przesłony, poprawka wszystkich świateł, inaczej ustawiony ekran, pstryk, podgląd, wreszcie dobrze. Winieta jednak w złym miejscu. Znowu poprawka, pstryk, podgląd. Dobrze.
To wszystko sekundy. A rodzina cierpliwie siedzi.
Gdyby nie cyfra, gdyby to trzeba było innymi metodami, nigdy bym nie osiągnął precyzji. A trzeba dodać że mamy do czynienia z żywymi modelami. A oni są niecierpliwi, dzieci marudzą, dorośli mają dosyć i tracą zapał.
Taki zawodowiec jak Ty nie musi eksperymentować. Ty masz wszystko w palcu. Nic nie musisz ustawiać bo po prostu powtarzasz wszystko co już robiłeś tysiące razy.
Dla mnie podgląd w takiej sytuacji to kwestia bardzo udanej sesji vs. sesji do śmietnika.
Takie myślenie powoduje, że czekanie na autobus też jest sztuką... Samą w sobie...
Jesli wyrazem artysty ma byc oczekiwaniem na autobus i ma isc za tym jakies (podkreslam "jakies") przeslanie to jak najbardziej masz racje :)
>>Miałem sesję z rodziną znajomych Hindusów. Ona ubrana w sari, jak królowa. Uczono mnie że światło się buduje od podstaw. Nie ustawia się pięciu świateł na raz. A więc wpierw tylne na włosy od góry. Ustawienie, regulacja mocy, pstryk, zerknięcie na podgląd, za mocne i za bardzo z przodu, poprawka, ponowny pstryk, podgląd, jest dobrze. Teraz główne. Ustawienie, pstryk, podgląd. Za słabe. Poprawka, pstryk, podgląd. Dobrze.
Teraz fill. Pstryk, podgląd. Za słabe. Poprawka, podgląd, lepiej. Jednak trzeba czarny ekran aby dać z lewej cień. Ustawienie, pstryk, źle. Ponownie, pstryk, podgląd, dobrze.
Teraz tło. Za jasne, bo główne światło idzie na tło. Więc dać ekran. Pstryk, podgląd, za mało. Poprawka, pstryk, podgląd, znowu za mało, tło za jasne. Więc poprawka przesłony, poprawka wszystkich świateł, inaczej ustawiony ekran, pstryk, podgląd, wreszcie dobrze. Winieta jednak w złym miejscu. Znowu poprawka, pstryk, podgląd. Dobrze.
To wszystko sekundy. A rodzina cierpliwie siedzi.
Gdyby nie cyfra, gdyby to trzeba było innymi metodami, nigdy bym nie osiągnął precyzji. A trzeba dodać że mamy do czynienia z żywymi modelami. A oni są niecierpliwi, dzieci marudzą, dorośli mają dosyć i tracą zapał....<<
Tak Światło , ale Ty opisujesz sytuację w której "realizujesz" sesję "ucząc się " , czy też odwrotnie ; uczysz się , realizując sesję .
Potrafisz sobie wyobrazić sytuację , kiedy wskutek niefortunnego błędu pliki z sesji uległy by skasowaniu ?
Np. bezpośrednio po sesji , podczas przeglądania z klientami i dokonywania oceny - na żywca - jeszcze w studio ?
Ile w takiej sytuacji zajęło by Ci powtórzenie zdjęć i czy również dokonywał byś tych wszystkich prób i kroków ?
Myślę , że nie . I jakie wtedy miało by znaczenie czy pracujesz analogiem czy cyfrą ?
To prawda , do nauki cyfra jest niezastąpiona. Pozwala na "bezpłatną" (prawie) możliwość powtarzania "do woli".
teh_14m3
17-11-2009, 21:00
Akurat moim w tym jednym, (...) sesji vs. sesji do śmietnika.
Skróciłem, żeby już nie zaśmiecać wątku.
Ogólnie rzecz biorąc to od tego w studio jest światłomierz, nim takie pomiary wykonasz szybko i łatwo. Polariod służył wyłącznie do SPRAWDZENIA rozkładu cieni, wszystko inne musiałeś sobie wyobrazić korzystając ze swojej wiedzy na temat oświetlenia. Twój argument przemawia jedynie za tym, że w dzisiejszych czasach nawet niedoedukowana i niedoświadczona osoba może na fotografii robić pieniądze, bo przecież o to chodzi w zdjęciach komercyjnych.
Oczywiście, że człowiek jakoś się musi uczyć i tu cyfra jest niezawodna, ale niech ta nauka ma jakiś sens. Chodzienie na skróty, bez zastanowieniem sie nad funkcjonowaniem tego wszystkiego, jest imo bezsensowne i niezależnie czym będziesz robić zdjęcia, nie wyniesiesz nic porzytecznego z tego doświadczenia.
Skróciłem, żeby już nie zaśmiecać wątku.
Ogólnie rzecz biorąc to od tego w studio jest światłomierz, nim takie pomiary wykonasz szybko i łatwo. Polariod służył wyłącznie do SPRAWDZENIA rozkładu cieni, wszystko inne musiałeś sobie wyobrazić korzystając ze swojej wiedzy na temat oświetlenia. Twój argument przemawia jedynie za tym, że w dzisiejszych czasach nawet niedoedukowana i niedoświadczona osoba może na fotografii robić pieniądze, bo przecież o to chodzi w zdjęciach komercyjnych.
Oczywiście, że człowiek jakoś się musi uczyć i tu cyfra jest niezawodna, ale niech ta nauka ma jakiś sens. Chodzienie na skróty, bez zastanowieniem sie nad funkcjonowaniem tego wszystkiego, jest imo bezsensowne i niezależnie czym będziesz robić zdjęcia, nie wyniesiesz nic porzytecznego z tego doświadczenia.
Absolutna nieprawda. Wręcz nonsens. Uczyłem się od podstaw rok temu, teraz już robię gotowe sesje. Chociaż tak naprawdę to człowiek uczy się przez cały czas, jakby się na to spojrzeć filozoficznie.
Nie wiem jak to się robiło przedtem. Bawiłem się jako harcerz Zenithem, ale jako fotograf na serio to jestem dzieckiem cyfry.
Wiem tylko to że mój wieloletni mentor, analogowiec z krwi i kości do grobowej deski, miał gotową ilość póz i układów, znał je na pamięć i nie musiał nic eksperymentować. Czego się nauczył 40 lat temu to powtarzał dzień w dzień. Wiedział gdzie jakie światło jakiej mocy na jakich ustawieniach aparatu, i jego to całe nasze zerkanie w LCD tylko denerwowało. Wolał stracić minutę aby gmerać w światłomierzu, niż pozwolić nam na sekundę histogramem i podglądem.
Ale ostatnio przyznał rację cyfrowcom. Przyznał się otwarcie że nie jest w stanie już konkurować z możliwościami cyfry. Jest za stary aby się przestawiać na cyfrę, a analog doszedł do ślepej uliczki, doszedł najdalej gdzie mógł dojść i droga się skończyła. Dalej pójdziesz tylko cyfrą. Tak mawiał. I to po serii sesji gdzie amatorzy z cyfrą jak ja i podobni zrobiliśmy lepsze zdjęcia niż on z 40-letnim doświadczeniem. Lepsze i bardziej kreatywne ustawienia świateł, szybciej i efektywniej, niż on swoimi tradycyjnymi metodami i rutyną.
Ale kapelusz przed nim że po pierwsze nauczył nas podstaw, po drugie że miał odwagę się przyznać do tego że analog osiągnął swój koniec.
Chciałbym aby wielu i tutaj przyznało się do tego samego. To kwestia tylko odwagi i otwarcia. Bezsensowny upór jest wrogiem rozwoju. Zwłaszcza że jest to upór wyłącznie religijny. Oparty wyłącznie na wierze, a nie na technicznych danych.
teh_14m3
17-11-2009, 21:51
(...)Chciałbym aby wielu i tutaj przyznało się do tego samego. To kwestia tylko odwagi i otwarcia. Bezsensowny upór jest wrogiem rozwoju. Zwłaszcza że jest to upór wyłącznie religijny. Oparty wyłącznie na wierze, a nie na technicznych danych.
uśmiałem się, prawie do łez. Jakoś dziwnie mi się te ostatnie zdanie kojarzą z Seksmisją, a wiadomo co autor miał na myśli ;)
Akurat argument, że twój nauczyciel miał swoje stałe ustawienia świateł i wy "młodzi" pokazaliście mu coś nowego jest bezsensowny, zupełnie tak samo jak udowadnianie wyższości którejkolwiek z technik foto. Przecież to normalne, iż uczeń przerasta nauczyciela i to tylko dla niego jest komplementem.
Twój argument przemawia jedynie za tym, że w dzisiejszych czasach nawet niedoedukowana i niedoświadczona osoba może na fotografii robić pieniądze, bo przecież o to chodzi w zdjęciach komercyjnych. Oczywiście, że człowiek jakoś się musi uczyć i tu cyfra jest niezawodna, ale niech ta nauka ma jakiś sens. Chodzienie na skróty, bez zastanowieniem sie nad funkcjonowaniem tego wszystkiego, jest imo bezsensowne i niezależnie czym będziesz robić zdjęcia, nie wyniesiesz nic porzytecznego z tego doświadczenia.
Tak jak opisuje swiatlo pracuje w dzisiejszych czasach wielu zawodowcow i to nie tych 'niedoedukowanych i miedoswiadczonych', ale takze duze znane nazwiska, np. Joe McNally. Gdybys poczytal jego ksiazki czy zerknal na filmiki z jego backstage zobaczylbys, ze jest to wlasnie typ fotografa ktory np. operujac oswietleniem nie jest typem osoby, ktora ustawi swiatlo tu, ustawi swiatlo tam, pomierzy i koniec, ale raczej przypomina wlasnie takiego kucharza, ktory tu posoli, costam gdzies popieprzy, cos doprawi, tam zamiesza i co chwili probuje i patrzy jaki jest tego efekt.
tu przyklad
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/11/mcnally32-1.jpg
źródło (http://www.joemcnally.com/blog/wp-content/uploads/2009/09/mcnally-32.jpg)
teh_14m3
17-11-2009, 21:55
Tak jak opisuje swiatlo pracuje w dzisiejszych czasach wielu zawodowcow i to nie tych 'niedoedukowanych i miedoswiadczonych', ale takze duze znane nazwiska, np. Joe McNally. Gdybys poczytal jego ksiazki czy zerknal na filmiki z jego backstage zobaczylbys, ze jest to wlasnie typ fotografa ktory np. operujac oswietleniem nie jest typem osoby, ktora ustawi swiatlo tu, ustawi swiatlo tam, pomierzy i koniec, ale raczej przypomina wlasnie takiego kucharza, ktory tu posoli, costam gdzies popieprzy, cos doprawi, tam zamiesza i co chwili probuje i patrzy jaki jest tego efekt.
dobra, a ty w takim razie poczytaj jak się uczył ;)
uśmiałem się, prawie do łez. Jakoś dziwnie mi się te ostatnie zdanie kojarzą z Seksmisją, a wiadomo co autor miał na myśli ;)
Akurat argument, że twój nauczyciel miał swoje stałe ustawienia świateł i wy "młodzi" pokazaliście mu coś nowego jest bezsensowny, zupełnie tak samo jak udowadnianie wyższości którejkolwiek z technik foto. Przecież to normalne, iż uczeń przerasta nauczyciela i to tylko dla niego jest komplementem.
Tylko że my go przerośliśmy nie na zasadzie "ucznia który przerósł nauczyciela", bo w analogu akurat byśmy nie mieli na to szans. Rzecz jest w tym że my go przerośliśmy tylko dlatego bo operowaliśmy cyfrą.
ja wiem jak :) spokojnie :) mowie o tym co jest tu i dzis :)
teh_14m3
17-11-2009, 22:06
Tylko że my go przerośliśmy nie na zasadzie "ucznia który przerósł nauczyciela", bo w analogu akurat byśmy nie mieli na to szans. Rzecz jest w tym że my go przerośliśmy tylko dlatego bo operowaliśmy cyfrą.
:D:D:D
dobra, miałem tego nie robić ale jestem z tych co nie potrafią odpuścić. Jak to zrobiliście, że cyfra stała się mocarnym narzędziem, gniotącym klasę próżniaczą, zwaną artystami? :D
Dam porównanie. Bryczki i samochodu. Nie istnieje nic takiego że bryczka może a samochód nie może. Natomiast istnieje cały kosmos rzeczy gdzie bryczka nie dorównuje samochodowi. Bryczki są używanie wyłącznie w trzech celach:
1. Na zasadzie nostalgii. Bo lubimy stare, bo stare jest romantyczne i nam przypomina stare dobre czasy.
2. W celach religijnych - jak u Amiszów. Bo tak robili ojcowie założyciele, tak ma być i teraz.
3. Lenistwo i rutyna. Jakiś gościu nie potrafi się nauczyć prowadzić samochodu. Bo jest za stary, za leniwy, itd. Jeździł całe życie bryczką, to i umrze w bryczce. Uważam że to ważny argument i trzeba to uszanować. Jak mojego mentora.
Dokładnie jest tak samo z analogiem. Identycznie. Analog istnieje jako relikt nostalgiczny, albo jako element religijny. Nie istnieje w żadnym innym celu.
teh_14m3
17-11-2009, 22:18
Dokładnie jest tak samo z analogiem. Identycznie. Analog istnieje jako relikt nostalgiczny, albo jako element religijny. Nie istnieje w żadnym innym celu.
po raz kolejny sie nieźle uśmiałem :D A najlepsze, że tak naprawdę żaden z twoich argumentów które użyłeś przez ostatnie kilka postów nie odpowiada na pytanie zadane przeze mnie na początku. Czyli reasumując, dlaczego analogiem nie można zrobić takiego zdjęcia jakie się da zrobić cyfrą?
Oczywiście z założenia nie rozmawiamy o digartach.
"nie istnieje w żadnym innym celu" - grubo przesadziłeś !!! a w celu robienia zdjęć to nie istnieje ?!?! z Twojego posta można wywnioskować, że nie da się tym zrobić zdjęcia, stoi to na ołtarzyku a durne fotograficzne mormony odprawiają przy tym czary ;) przesadzasz
po raz kolejny sie nieźle uśmiałem :D A najlepsze, że tak naprawdę żaden z twoich argumentów które użyłeś przez ostatnie kilka postów nie odpowiada na pytanie zadane przeze mnie na początku. Czyli reasumując, dlaczego analogiem nie można zrobić takiego zdjęcia jakie się da zrobić cyfrą?
Oczywiście z założenia nie rozmawiamy o digartach.
Odpowiedz sobie sam na pytanie dlaczego samochód wyprzedza bryczkę. Nie spodziewaj się ode mnie zejścia do tego poziomu.
"nie istnieje w żadnym innym celu" - grubo przesadziłeś !!! a w celu robienia zdjęć to nie istnieje ?!?! z Twojego posta można wywnioskować, że nie da się tym zrobić zdjęcia, stoi to na ołtarzyku a durne fotograficzne mormony odprawiają przy tym czary ;) przesadzasz
Tak, oczywiście, analog robi zdjęcia, bardzo dobre, i będzie robił jeszcze przez stulecia. Tak samo jak bryczki będą jeszcze potrafiły jeździć za dwieście lat. Prawa fizyki do tego czasu się nie zmienią.
Jak ktoś jest szczęśliwy w analogu, to nie istnieje powód dla którego ma się przesiadać na cyfrę. Tak samo jak gościu musi tylko się przemieścić raz w tygodniu z domu do kościoła, to i bryczka mu wystarczy. Co więcej - ma klasę i szpan.
teh_14m3
17-11-2009, 22:32
Odpowiedz sobie sam na pytanie dlaczego samochód wyprzedza bryczkę. Nie spodziewaj się ode mnie zejścia do tego poziomu.
Do jakiego poziomu? Ogólnie to ty używasz porównań rodem z piaskownicy. Poza tym raczej to błona jest, w tej twojej komparacji, samochodem. Bo jeśli chodzi o odwzorowanie obrazu, kolorów itp. to cyfra jest cały czas daleko z tyłu w porównaniu z kliszą, oczywiście w kwestii czysto technicznej jeśli mam się już czepiać.
Wyrzucic wszystkie Stradivariusy. Po co sie meczyc, przeciez szybciej i lepiej zrobic to samo na Rolandzie.
Ciekawi mnie ile z wypowiadajacych sie tutaj pogromcow i grabarzy fotografii analogowej widzialo dobra odbitke barytowa z chociazby sredniego formatu. Bo o takich starozytnych wynalazkach typu styk z 8x10 cali to juz nie wspomne.
;1587582']Wyrzucic wszystkie Stradivariusy. Po co sie meczyc, przeciez szybciej i lepiej zrobic to samo na Rolandzie.
Ciekawi mnie ile z wypowiadajacych sie tutaj pogromcow i grabarzy fotografii analogowej widzialo dobra odbitke barytowa z chociazby sredniego formatu. Bo o takich starozytnych wynalazkach typu styk z 8x10 cali to juz nie wspomne.
Porównanie ze Stradivariusem bardzo trafne :) !!!!
I tak i nie. Sama błona jest rzeczywiście lepsza od cyfry. To prawda. Tylko że w elementach obróbki nie masz takich możliwości jak w cyfrze. Chyba że zeskanujesz, ale wtedy musisz przejść na złą stronę mocy. I stracić możliwości błony. Jak robisz błoną tylko po to by skanować, to już lepiej od razu cyfrą. A efekt finalny - czyli umiejętnie obrobione zdjęcie na internecie bądź w gazecie czy w albumie rozmiaru 8x11, klisza obrobiona tradycyjnie odpada już na starcie. Chodzi o kreatywną obróbkę. Pewnie w większości przypadków wciąż jednak nie ma to znaczenia. Jednak mówimy o obszarach gdzie to ma.
Klisza wygrywa w ogromnych wydrukach. To prawda.
OK, skoro weszliśmy na ten temat, to go kontynuujny. Bez emocji, na chłodno. Nie po to aby wygrać dyskusję, ale po to aby dość do porozumienia.
Po kolei:
1. Fotografia studyjna. Podałem już powyżej konkretnej sytuacji kreatywnego oświetlenia. Tutaj jest remis. Używasz cyfry aby szybko, efektywnie i kreatywnie ustawić światła. I potem finalne zdjęcie to robisz czym chcesz. Tutaj nie ma przewagi żadnej ze stron. Jak chcesz zrobić billboard, to rzeczywiście średni fomat i analog. Jak chcesz po prostu zdjęcie to remis. Jak chcesz kreatywną obróbkę photoshopem, to tylko cyfra. A z tego co wiem to większość współczesnych glamorowców właśnie to robi. Spotkałem ich paru i wszyscy mają cyfrę. Ci najlepsi średnioformatową cyfrę, ci mniej ambitni mają pełnoklatkową cyfrę, a amatorzy DX. Nie spotkałem nikogo liczącego się z analogiem. Ale wiem że tacy istnieją.
2. Krajobraz i natura. Tylko cyfra. Chyba że ogromne wydruki, ale też zależy jak ogromne. W krajobrazie photoshop jest podstawą. Chyba że chcesz "zdjęcia jak było". Ale wtedy nie masz szans i jesteś nikim.
3. Reporterka i sport. Tylko cyfra. Tutaj jest prawo wielkich liczb. Nie ma że starannie zaplanujesz zdjęcie. Tutaj liczy się szybkość, efektywność i "jakość z ilości". Czyli tylko cyfra.
4. Fotografia reklamowa produktów. Te same prawa co w studiu. Ustawienie świateł tylko cyfrą bo za dużo niewiadomych. A finalne zdjęcie to remis. Tylko po co mieć dwa systemy, jak łatwiej jednym. Zwłaszcza że jeszcze można to finalne zdjęcie przygładzić photoshopem.
5. Śluby. Tylko cyfra. Te same prawa co w reporterce, plus ogromna potrzeba obróbki cyfrowej.
6. Fotografia artystyczna. Zależy co sie robi. Nie ma takiego zdjęcia analogiem którego by nie można było zrobić cyfrą plus obróbka, natomiast jest wiele technik które są poza zasięgiem analogu.
Czy coś ominąłem?
Wracając do przykładu bryczki. Jak samochody wchodziły na rynek, to był okres gdzie bryczki i samochodzy istniały obok siebie i często bryczki nawet wyprzedzały w wielu aspektach samochody. Jednak po czasie okazało się że bryczki osiągnęły maksimum, a samochody podparte technologią nie miały żadnych ograniczeń.
analog doszedł do ślepej uliczki, doszedł najdalej gdzie mógł dojść i droga się skończyła. Dalej pójdziesz tylko cyfrą. Tak mawiał
dlatego wyrzuciłem to dziadostwo ostatnio do śmietnika [ historii ] i teraz robie tylko syfrówką żeby zostac geniuszem fotografii...
edit: jakiś czas temu dyskutowaliśmy na ten sam temat ;) przyszłośc fotografii analogowej (http://www.forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=50933)
teh_14m3
17-11-2009, 23:25
I tak i nie. Sama błona jest(...) żadnych ograniczeń.
światlo, kolejny twój post i kolejny raz nie odpowiedziałeś na zasadnicze pytanie. Cały czas nie rozumiem dlaczego analogiem nie można ZROBIĆ (nie obrobić) zdjęcia takiego jak cyfrą. Dywagujesz o rzeczach oczywistych dla każdego który czyta to forum przynajmniej 2 miesiące, a nie potrafisz poprzeć żadnym argumentem postawionej przez siebie tezy. Odpowiedz krótko i zwięźle jak możesz, a jak nie to chociaż nie pisz elaboratu o religijności błony...
No przecież powyżej napisałem. Czy chcesz przykład konkretnego zdjęcia? Nie wiem czego chcesz ode mnie.
teh_14m3
18-11-2009, 00:05
No przecież powyżej napisałem. Czy chcesz przykład konkretnego zdjęcia? Nie wiem czego chcesz ode mnie.
w ostatnim poście zaprzeczyłeś sobie odnośnie tego co wcześniej pisałeś, dlatego proszę o jasne sprecyzowanie czy wciąż uważasz, że zdjęcie studyjne zrobione cyfrą zawsze będzie biło na głowę to zrobione analogiem, bo dzięki niemu można osiągnąć "bardziej kreatywne ustawienia świateł" (cokolwiek to znaczy).
Dodatkowo napisałeś, że osoby używające analoga są ofiarami uporu: "Zwłaszcza że jest to upór wyłącznie religijny. Oparty wyłącznie na wierze, a nie na technicznych danych." gdzie nie potrafiłeś w żaden sposób udowodnić tych lepszych danych technicznych (ROZMAWIAMY CAŁY CZAS O STUDIO, proszę nie przekręcaj po raz kolejny tematu).
Po prostu po raz kolejny odbiegasz od tematu i dyskusja z tobą przypomina przepychankę na posty pt. "kto napisze więcej". Powiem ci szczerze, że trochę dla mnie jest to irytujące, bo nie lubię gdy ktokolwiek w moim otoczeniu prawi herezje i nawet nie potrafi ich sensownie zargumentować.
Dobrze, podejmę wyzwanie. Oto konkretne zdjęcia których uważam nie zrobisz metodą analogową. Chyba że się mylę.
Dam tylko swoje własne zdjęcia, bowiem nie czuję się uprawniony aby pokazywać cudze.
Nie jest przedmiotem tej dyskusji krytyka tych zdjęć, ale teza że natura tych zdjęć nie pozwala na ich zrobienie metodą analagową.
Pokazuję zdjęcia które są jakie są w 90% z powodu obróbki cyfrowej, i bez tej obróbki byłoby praktycznie niemożliwe aby je zrobić. A mimo to nie wyglądają na cyfrowe, i mają charakter całkowicie naturalny.
#1
http://k41.pbase.com/o6/47/641147/1/85949666.OjLvji6q.Trillium_0050_900a.jpg
Albo link jak obrazek się nie chce podpiąć: http://www.pbase.com/pulkownik_swiatlo/image/85949666/original
Zdjęcie to ma kombinację dwóch zdjęć: jedno na długim czasie bez ptaków, oraz zdjęcie samych ptaków. Odbicie ptaków w wodzie jest photoshopowe.
Ptaki na tym zdjęciu są elementem podstawowym. One definiują nastrój zdjęcia, bez nich zdjęcie nie istnieje.
#2
http://ic2.pbase.com/o6/47/641147/1/100023519.taKYMxNL.sunflower_sunset_v2_900.jpg
Link: http://www.pbase.com/pulkownik_swiatlo/image/100023519/original
Zdjęcie składa się z dwóch elementów sklejonych razem - dołu i nieba. Różnica pomiędzy nimi jest bodajże 4 ev. Każde z nich zostało wykonane na innym czasie i zostałe one sklejone. Wiem, połówka robi to samo, jednak tutaj granica pomiędzy dołem i górą jest ściśle zdefiniowana, i połówki z reguły dają koszmarne rezultaty.
Poza tym światła na zbożu są sztucznie wygenerowane agresywnymi krzywymi w photoshopie. W rzeczywistości światła te były raczej bezwyrazowe. A te światła definiują tą fotografię. Ponownie - bez tych świateł na kłosach ta fotografia nie istnieje.
#3
http://fc08.deviantart.net/fs50/f/2009/264/f/2/Are_you_following__by_CezarMart.jpg
Zdjęcie to jest przykładem selektywnej obróbki cz/b. Piach jest na kanale niebieskim z bardzo ostrym kontrastem, gdzie składniki czerwone i zielone są wręcz na minusie, a krzywe prawie pionowe. W rzeczywistości ten piach jest płaski, bez wyrazu i bez kontrastu.
Dziewczyna jest na głównie na kanale czerwonym, natomiast jej sukienka na kombinacji kanałów uwypuklających fałdy.
Poza tym ponownie - jest to sklejenie dwóch zdjęć. Jedno wyostrzone na piach, drugie na dziewczynę. Inaczej musiałbym użyć bardzo wąskiej przysłony, a więc i długiego czasu, i zdjęcie byłoby mocno poruszone. Tak więc zrobiłem wpierw jedno zdjęcie dziewczyny, a potem jak dziewczyna odeszła, to samemu piachowi.
Dodam że zdjęcie #3 jest główną przyczyną dla której mój wspomniany mentor swierdził że jego analogowe możliwości się skończyły. On tam był ze mną na tych wydmach i on wiedział co można było zrobić analogowo. Po zobaczeniu tego zdjęcia zmienił zdanie na temat fotografii cyfrowej.
Pozwolisz, ze sie odniose do tych trzech punktow. W pozostalych masz racje i przyznaje, ze nie widze sensu robienia fotografii newsowej* na negatywach i faktycznie do teatru, na mecz czy palacu prezydenckiego chodze z Nikonem.
Ale:
...Jak robisz błoną tylko po to by skanować, to już lepiej od razu cyfrą...
Taki maly przyklad:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://robertkresa.com/PICTURES/HN09.jpg)
To zdejcie jest nie do zrobienia bez wpomnianej przez Ciebie, bezsensownej "mieszanej" techniki.
Nie sfotografujesz takiej rozpietosci tonalnej jednym wyzwoleniem migawki aparatu cyfrowego. I zarazem nie wymaskujesz nieba tak dokladnie pod powiekszalnikiem. Przynajmniej ja nie potrafie, chociaz moze eksperymenty z przewaleniem odbitki i oslabiaczem Farmera cos by zdzialaly.
......2. Krajobraz i natura. Tylko cyfra. Chyba że ogromne wydruki, ale też zależy jak ogromne. W krajobrazie photoshop jest podstawą. Chyba że chcesz "zdjęcia jak było". Ale wtedy nie masz szans i jesteś nikim...
Nie wiem czy nikim jest Ansel Adams, Michael Kenna, Charlie Waite, Sebastiao Salgado ze swoim projektem Genesis
( http://www.hackelbury.co.uk/artists/salgado/genesis.html - kliknij w zdjecie zobaczysz ceny :D )
i setki innych, ktorych bardzo przepraszam, ze nie wymienienilem. Kolorystyka Velvii ze sredniego formatu rzuconego na ekran, bogactwo tonow i rozdzielczosc wielkoformatowego styku to rzeczy o niejedna a kilka klas wyzej niz kolorowe, podciagniete photoshopowe pocztowki. Ale zeby uwierzyc trzeba zobaczyc.
......6. Fotografia artystyczna. Zależy co sie robi. Nie ma takiego zdjęcia analogiem którego by nie można było zrobić cyfrą plus obróbka, natomiast jest wiele technik które są poza zasięgiem analogu...
Powiedz. Jak cyfrowa obrobka zrobisz gume? Sa drukarki, ktore potrafia rzezbic fakture obrazu?
*) Napisalem newsowej, bo klasyczna reporterka na zasadzie zagubienia sie z aparatem w afrykanskiej wiosce, to jak najbardziej analogowo. Analogowo i dalmierzowo najlepiej.
Leatherface
18-11-2009, 00:29
Skąd wy bierzecie siłe na takie, moim skromnym zdaniem do niczego nie prowadzące, dyskusje ;) ? Cyfra to cyfra, analog to analog.
Sam, choć się wychowałem i dalej chowam na cyfrze bardzo lubię klimat zdjęć analogowych i zauważam czasem u siebie tendencję do obróbki zdjęć choć troche przypominającej ten efekt z analoga :) Z drugiej strony raczej nie wyobrażam sobie żebym się uczył na analogu - dużo klatek poszło by pewnie na marnacje :D choć kiedyś cyfry nie było i ludzie sobie radzili. Po prostu cyfra daje tą wygodę obejrzyj i skasuj jak jest złe. Ale tu już wchodzę w dyskusję x vs. y ;)
A moda na analoga faktycznie jest i ten typ fotografii cieszy się uznaniem na portalach internetowych ;)
;1587839']
Nie wiem czy nikim jest Ansel Adams, Michael Kenna, Charlie Waite, Sebastiao Salgado ze swoim projektem Genesis
( http://www.hackelbury.co.uk/artists/salgado/genesis.html - kliknij w zdjecie zobaczysz ceny :D )
i setki innych, ktorych bardzo przepraszam, ze nie wymienienilem. Kolorystyka Velvii ze sredniego formatu rzuconego na ekran, bogactwo tonow i rozdzielczosc wielkoformatowego styku to rzeczy o niejedna a kilka klas wyzej niz kolorowe, podciagniete photoshopowe pocztowki. Ale zeby uwierzyc trzeba zobaczyc.
Ansel Adams w obecnej dobie ma wartość wyłącznie historyczną. Dziennie powstają dziesiątki zdjęć przy których Ansel niestety by odpadł. Gdyby Ansel urodził się dzisiaj i starał się przebić swoimi zdjęciami które wtedy zrobił, byłby na zasadzie forumowicza na jakimś lepszym forum, i nic więcej.
To zdejcie jest nie do zrobienia bez wpomnianej przez Ciebie, bezsensownej "mieszanej" techniki.
Jest. Rzeczywiście cyfra nie ma takiej rozpiętości, ale możesz zrobić dwa zdjęcia na dwóch różnych ustawieniach i je skleić. Proste jak barszcz, robię to nagminnie.
A jak skleisz zdjęcia analogowe? Pewnie są techniki, ale nie sądzę aby były łatwe. Zwłaszcze że granica sklejenia wcale nie musi być prosta.
Ansel Adams w obecnej dobie ma wartość wyłącznie historyczną. Dziennie powstają dziesiątki zdjęć przy których Ansel niestety by odpadł. Gdyby Ansel urodził się dzisiaj i starał się przebić swoimi zdjęciami które wtedy zrobił, byłby na zasadzie forumowicza na jakimś lepszym forum, i nic więcej.
Widziales odbitki?
Wybacz. Poswiecilem duzo energii i czasu na napisanie poprzedniego posta. I szkoda, ze wychwyciles z niego tylko Adamsa.
Mysle, ze nie mam sily na wiecej.
Odbieramy fotografie na dwoch roznych plaszczyznach.
PS.
Jest. Rzeczywiście cyfra nie ma takiej rozpiętości, ale możesz zrobić dwa zdjęcia na dwóch różnych ustawieniach i je skleić. Proste jak barszcz, robię to nagminnie.
Tak. Szczegolnie przy dynamicznych ujeciach z reki. Ech... Patrzysz a nie widzisz.
;1587871']Widziales odbitki?
Wychowałem się na Adamsie.
Zresztą tyczy się to nie tylko Adamsa. Gdyby taki Leonardo dzisiaj wyskoczył z Moną Lisą, byłby nieźle obśmiany.
Każde dzieło sztuki istnieje wyłącznie w kontekście swoich czasów.
;1587871']Tak. Szczegolnie przy dynamicznych ujeciach z reki. Ech... Patrzysz a nie widzisz.
Nie ma znaczenia czy z ręki czy ze statywu. Photoshopem możesz dopasować.
Marta Baranowska
18-11-2009, 00:48
U nas nie zauważyłem, ale często coś takiego obserwuję np. na plfoto.com
na plknoto szczególnie. Nawet ja dostałam zdjęcie dnia i DD na digarcie za zdjęcie z analoga O_o
Każde dzieło sztuki istnieje wyłącznie w kontekście swoich czasów.
Oczywiscie. Wykluczajac dziela ponadczasowe.
Zdrowka i dobranoc :)
teh_14m3
18-11-2009, 00:55
Dobrze, podejmę wyzwanie. (...) to samemu piachowi.
czyli mam rozumieć, że wszystkie trzy robione w studio? No to rzeczywiście analogiem tego nie zrobisz :twisted: Po raz kolejny kompletnie nie na temat...
a tak na serio to bez problemu wyciągniesz to co na trójce z kliszy, więcej pracy niż przy cyfrze ale się da.
czyli mam rozumieć, że wszystkie trzy robione w studio? No to rzeczywiście analogiem tego nie zrobisz :twisted: Po raz kolejny kompletnie nie na temat...
Rozmowa z Tobą nie jest przyjemna, bowiem Twój ton nie jest przyjemny. Lubię rozmawiać jak rozmawiąjący swoim tonem i doborem słów okazują sobie szacunek, a nie bluzgają sobie jak dresiarze.
Tak więc skończmy to proszę.
a tak na serio to bez problemu wyciągniesz to co na trójce z kliszy, więcej pracy niż przy cyfrze ale się da.
Powodzenia w selektywnym cz/b na kliszy. Nieźle poplamiony musiałbyś mieć ten filtr :)
Akurat moim w tym jednym, w tym co jest właśnie Twoją dziedziną, uważam że nie masz racji. ...
Skupmy się jednak na tym gdzie różnica pomiędzy Twoim doświadczeniem a moim akurat jest największa na moją niekorzyść. Czyli fotografii studyjnej. Gdzie między Tobą a mną jest wręcz przepaść. I tutaj uważam że przesadziłeś.
Oczywiście można polaroidem. Jednak koszta i szybkość dają cyfrze kolosalną przewagę.
Miałem sesję z rodziną znajomych Hindusów. Ona ubrana w sari, jak królowa. Uczono mnie że światło się buduje od podstaw. Nie ustawia się pięciu świateł na raz. A więc wpierw tylne na włosy od góry. Ustawienie, regulacja mocy, pstryk, zerknięcie na podgląd, za mocne i za bardzo z przodu, poprawka, ponowny pstryk, podgląd, jest dobrze. Teraz główne. Ustawienie, pstryk, podgląd. Za słabe. Poprawka, pstryk, podgląd. Dobrze.
Teraz fill. Pstryk, podgląd. Za słabe. Poprawka, podgląd, lepiej. Jednak trzeba czarny ekran aby dać z lewej cień. Ustawienie, pstryk, źle. Ponownie, pstryk, podgląd, dobrze.
Teraz tło. Za jasne, bo główne światło idzie na tło. Więc dać ekran. Pstryk, podgląd, za mało. Poprawka, pstryk, podgląd, znowu za mało, tło za jasne. Więc poprawka przesłony, poprawka wszystkich świateł, inaczej ustawiony ekran, pstryk, podgląd, wreszcie dobrze. Winieta jednak w złym miejscu. Znowu poprawka, pstryk, podgląd. Dobrze.
To wszystko sekundy. A rodzina cierpliwie siedzi.
Gdyby nie cyfra, gdyby to trzeba było innymi metodami, nigdy bym nie osiągnął precyzji. A trzeba dodać że mamy do czynienia z żywymi modelami. A oni są niecierpliwi, dzieci marudzą, dorośli mają dosyć i tracą zapał.
Taki zawodowiec jak Ty nie musi eksperymentować. Ty masz wszystko w palcu. Nic nie musisz ustawiać bo po prostu powtarzasz wszystko co już robiłeś tysiące razy.
Stop, stop stop. Taka metoda jaką opisujesz jest do kitu, jest długotrwała i na koniec może się okazać że pracujesz na zupełnie innej przysłonie niż byś chciał, więc zaczynasz następną rundę ustawiania wszystkich lamp niemal od poczatku!
Ja ustawiam wszystkie lampy, patrzę jak się układają cienie (piloty), ale potem mierzę każdą lampę osobno, ewentualnie (w bardzo niewielu przypadkach) mierze spotem miejsca na planie, które mogą sprawić problem (miejsce najciemniejsze, różnicę EV). Mogę, ale nie musze mierzyć na końcu sumę lamp, by się upewnić, że mam te przysłone, jaką na początku zaplanowałem. Mogę oprócz tego zrobić zdjęcie i zobaczyć histogram. Dla świętego spokoju, że nie zawalę roboty. To wszystko. Koniec. Naświetlenie będe miał idelane i to pracując nawet w jpg. Mając jeszcze rezerwę ukryta w NEF to ekspozycja w studiu (i nie tylko, w terenie na świetle błyskowym tak samo) nie jest żadnym wyzwaniem.
Ktoś pytał jak używam światłomierza - opisałem to tydzień temu tu: http://forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=1576528&postcount=5 zresztą mozna poczytac cały ten temat.
..Wiem tylko to że mój wieloletni mentor, analogowiec z krwi i kości do grobowej deski, miał gotową ilość póz i układów, znał je na pamięć i nie musiał nic eksperymentować. Czego się nauczył 40 lat temu to powtarzał dzień w dzień. Wiedział gdzie jakie światło jakiej mocy na jakich ustawieniach aparatu, i jego to całe nasze zerkanie w LCD tylko denerwowało. Wolał stracić minutę aby gmerać w światłomierzu, niż pozwolić nam na sekundę histogramem i podglądem.Taki opis pasuje mi do kogoś kto cały czas siedzi w studiu i robi tam sluby albo zdjęcia rodzinne czy portretowe. Ma kilka układów światła i może robić na pamięć. Pójdzie w teren i się pogubi (albo stwierdzi - cyfra to jest to).
Chciałbym aby wielu i tutaj przyznało się do tego samego. To kwestia tylko odwagi i otwarcia. Bezsensowny upór jest wrogiem rozwoju. Zwłaszcza że jest to upór wyłącznie religijny. Oparty wyłącznie na wierze, a nie na technicznych danych.
Ale ja od kilku lat robie prawie tylko i wyłącznie na cyfrze. A mimo to w studiu używam światłomierza, a nie metody która opisałeś, a która jest wiele dłuższa !
I
Po kolei:
1. Fotografia studyjna. Podałem już powyżej konkretnej sytuacji kreatywnego oświetlenia. Tutaj jest remis. Używasz cyfry aby szybko, efektywnie i kreatywnie ustawić światła. I potem finalne zdjęcie to robisz czym chcesz. Tutaj nie ma przewagi żadnej ze stron. Jak chcesz zrobić billboard, to rzeczywiście średni fomat i analog. Jak chcesz po prostu zdjęcie to remis. Jak chcesz kreatywną obróbkę photoshopem, to tylko cyfra. A z tego co wiem to większość współczesnych glamorowców właśnie to robi. Spotkałem ich paru i wszyscy mają cyfrę. Ci najlepsi średnioformatową cyfrę, ci mniej ambitni mają pełnoklatkową cyfrę, a amatorzy DX. Nie spotkałem nikogo liczącego się z analogiem. Ale wiem że tacy istnieją.
2. Krajobraz i natura. Tylko cyfra. Chyba że ogromne wydruki, ale też zależy jak ogromne. W krajobrazie photoshop jest podstawą. Chyba że chcesz "zdjęcia jak było". Ale wtedy nie masz szans i jesteś nikim.
3. Reporterka i sport. Tylko cyfra. Tutaj jest prawo wielkich liczb. Nie ma że starannie zaplanujesz zdjęcie. Tutaj liczy się szybkość, efektywność i "jakość z ilości". Czyli tylko cyfra.
4. Fotografia reklamowa produktów. Te same prawa co w studiu. Ustawienie świateł tylko cyfrą bo za dużo niewiadomych. A finalne zdjęcie to remis. Tylko po co mieć dwa systemy, jak łatwiej jednym. Zwłaszcza że jeszcze można to finalne zdjęcie przygładzić photoshopem.
5. Śluby. Tylko cyfra. Te same prawa co w reporterce, plus ogromna potrzeba obróbki cyfrowej.
6. Fotografia artystyczna. Zależy co sie robi. Nie ma takiego zdjęcia analogiem którego by nie można było zrobić cyfrą plus obróbka, natomiast jest wiele technik które są poza zasięgiem analogu.1, 3, 4, 5, 6 OK
2 - krajobraz - na dwoje babka wróżyła. Przewaga cyfry tkwi tylko w HDR o ile ktoś jest zwolennikiem tej techniki (a nie wszyscy krajobrazowcy ja uwielbiają). Bo krajobraz nie wymaga szybkostrzelności, a staranności w komponowaniu a to z kolei nawyk analogowców!
Stop, stop stop. Taka metoda jaką opisujesz jest do kitu, jest długotrwała i na koniec może się okazać że pracujesz na zupełnie innej przysłonie niż byś chciał, więc zaczynasz następną rundę ustawiania wszystkich lamp niemal od poczatku!
Ja ustawiam wszystkie lampy, patrzę jak się układają cienie (piloty), ale potem mierzę każdą lampę osobno, ewentualnie (w bardzo niewielu przypadkach) mierze spotem miejsca na planie, które mogą sprawić problem (miejsce najciemniejsze, różnicę EV). Mogę, ale nie musze mierzyć na końcu sumę lamp, by się upewnić, że mam te przysłone, jaką na początku zaplanowałem. Mogę oprócz tego zrobić zdjęcie i zobaczyć histogram. Dla świętego spokoju, że nie zawalę roboty. To wszystko. Koniec. Naświetlenie będe miał idelane i to pracując nawet w jpg. Mając jeszcze rezerwę ukryta w NEF to ekspozycja w studiu (i nie tylko, w terenie na świetle błyskowym tak samo) nie jest żadnym wyzwaniem.
Opis jaki podałem jest tym jaki znam. Chętnie bym też potrenował ten opisany przez Ciebie.
Ale nie mam światłomierza z pomiarem flashu, co więcej, nie mam w ogóle światłomierza.
Na razie więc używam metodę jaką znam, czyli zakładam ustawienia f/8 na ISO 200 (D700), i pod te ustawienia ustawiam po kolei lampy używając podglądu na LCD. Ale zauważyłem że już w dziesiątej sesji idzie to znacznie szybciej i sprawniej niż w pierwszej gdzie się ciągnęło ślamazarnie. :)
Jak się doczekam własnego studia i modelki będą mi włazić oknami, to wtedy sobie kupię światłomierz... :)
Władca Pixeli
18-11-2009, 07:17
- Natychmiastowy wgląd do histogramu. Podstawa w trudnych warunkach.
Kilkanaście lat robienia zdjęć na Nikonie 8008s.
5-cio polowy matrycowy i ilość zdjęć źle naświetlonych można policzyć na palcach jednej ręki.
A dziś. Każdy Nikon naświetla inaczej. W słońcu jeden korekcja na +, inny model na -.
Przy lampie błyskowej ponownie z zależności od modelu inne korekcje.
Wierz mi, ale krew mnie zalewa z dzisiejszymi aparatami cyfrowymi, bo wprowadzono 1000 polowe inteligentne pomiary światła a wszystko to jedno wielkie g....
Na jakich światłach pracujesz w studio? Czy są to sabinki czy masz oświetlenie studyjne z pilotami?
teh_14m3
18-11-2009, 18:54
Rozmowa z Tobą nie jest przyjemna, bowiem Twój ton nie jest przyjemny. Lubię rozmawiać jak rozmawiąjący swoim tonem i doborem słów okazują sobie szacunek, a nie bluzgają sobie jak dresiarze.
Tak więc skończmy to proszę.
nie każdy rozmówca musi być pobłażliwy i miły jak troskliwy miś. Więc nie obrażaj mnie używając epitetów określających debila, bo ani razu nie użyłem "bluzga". Brak argumentów nie jest powodem abyś mnie atakował w tym momencie. Dodam jeszcze, że na szacunek trzeba zapracować, czy jest to życie czy internet nie ma różnicy...
Powodzenia w selektywnym cz/b na kliszy. Nieźle poplamiony musiałbyś mieć ten filtr :)
Poplamiony? Chyba ci się coś pomieszało.
nie każdy rozmówca musi być pobłażliwy i miły jak troskliwy miś. Więc nie obrażaj mnie używając epitetów określających debila, bo ani razu nie użyłem "bluzga". Brak argumentów nie jest powodem abyś mnie atakował w tym momencie. Dodam jeszcze, że na szacunek trzeba zapracować, czy jest to życie czy internet nie ma różnicy...
OK, zatem sam to wywołałeś. Mówiąc o zasłużeniu sobie na szacunek, postanowiłem więc sprawdzić z kim rozmawiałem i na kogo zmarnowałem swój czas. Wszedłem więc na twoje portfolio ... i rzeczywiście zmarnowałem swój czas.
Nauczka - zanim wejdziesz w rozmowę z kimkolwiek wpierw sprawdź czy warto... :)
Nie odpisuj już na moje posty, nasza rozmowa jest zakończona :)
teh_14m3
18-11-2009, 19:53
OK, zatem sam to wywołałeś. Mówiąc o zasłużeniu sobie na szacunek, postanowiłem więc sprawdzić z kim rozmawiałem i na kogo zmarnowałem swój czas. Wszedłem więc na twoje portfolio ... i rzeczywiście zmarnowałem swój czas.
Nauczka - zanim wejdziesz w rozmowę z kimkolwiek wpierw sprawdź czy warto... :)
Nie odpisuj już na moje posty, nasza rozmowa jest zakończona :)
moje portfolio? :shock: nie wiedziałem, że coś takiego mam :D
ranbir kapoor
18-11-2009, 21:29
kolego swiatlo straszne glupoty piszesz
obrazasz pasjonatow fotografii analogowej piszac ze to relikt
jednoczesnie uwazajac cyfre za swietosc
nie szanujesz zarowno wielkich mistrzow sprzed wiekow jak i prawdziwych slaw fotograficznych
(teksty o Adamsie czy Mona Lisie mozna zaliczyc do najglupszych jakie na tym forum padly)
sprobuj "zlapac chwile" np na tetniacych zyciem ulicach azji czy afryki pelnoklatkowa cyfra z jasnym szklem
wyjecie tej cegly psuje ten jeden jedyny moment szybciej niz ustawisz ostrosc superhiperszybkim autofocusem
a gdzie mozesz niezauwazony mala, niepozorna leica do woli focic co widac wlasnie na wielu zdjeciach reporterskich
te 3 fotki co wstawiles jako podwaliny swojej tezy ze cyfra bije ba na glowe analog slabiutkie
odnoszac sie do twojego zdania - zobacz jego portfolio nim zaczniesz rozmowe, zajzalem na twoja strone
coz...
krolewicz
18-11-2009, 21:52
sa też cyfrowe leici :D
robi sie nieprzyjemnie :( może lepiej zakończyc dyskusję?
kto chce niech używa cyfry, kto chce niech fotografuje analogiem, kto musi niech używa tego i tego ;) i tak w ostatecznym rachunku liczy sie efekt końcowy! :)
robi sie nieprzyjemnie :( może lepiej zakończyc dyskusję?
Niestety jest bardzo nieprzyjemnie. Rozmowa z analogowcami jest zawsze jak rozmowa z fanatykami religijnymi. Oni są jedynymi którzy są prawdziwymi fotografami a jak myślisz inaczej to zasługujesz na pogardę.
Brrrr... Ten ton, ta ironia, ta wyższość, ten sposób prowadzenia rozmowy. Przez tego gościa "teh coś tam" odechciało mi się forum na jakiś czas. Skąd on jest? Co to za jeden? Co to za typ?
A potem ten drugi jak filip z konopi. Brrrr....
Bardzo nieprzyjemne doświadczenie...
Wychodzę z tego wątka.
Niestety jest bardzo nieprzyjemnie. Rozmowa z analogowcami jest zawsze jak rozmowa z fanatykami religijnymi. Oni są jedynymi którzy są prawdziwymi fotografami a jak myślisz inaczej to zasługujesz na pogardę.
Widzisz. Problem jest taki, ze to Ty nie widzisz zalet i wad kazdej z technik. Zaczalem dyskutowac z Toba tylko dlatego, ze Twoje ataki wydawaly mi sie bezpodstawne i wynikaly z braku wiedzy w temacie. Podobnie zareagowalbym gdyby jakis "analogowiec" twierdzil, ze zrobi swoim aparatem wszystko to co potrafi technika cyfrowa. Uzywam lub uzywalem aparatow analogowych kazdego foramtu -od 8x11 mm do 8x10 cali, i pelnoklatkowych cyfrowek i widze, jak te dwie techniki ciekawie sie uzupelniaja, wiec wybacz, ze porownanie mnie do fanatyka religijnego troche mnie smuci.
marszull
18-11-2009, 22:47
Swiatlo jak na razie to fanatyzm przebija z Twoich wypowiedzi. I bardzo nieprzyjemny ton. Ale na tym forum to nic nowego. Bez odbioru.
EDIT Wypowiedz rK mozna by uznac za podsumowanie watku
;1589744']..wiec wybacz, ze porownanie mnie do fanatyka religijnego troche mnie smuci.
Nie, akurat o Ciebie mi nie chodziło. Twoje wypowiedzi były rzeczowe i na miejscu. Tak samo jak Jacka.
Chętnie się przyznam do błędu jak oponent używa właściwego tonu. Cenię fotografię analogową jak i mistrzów tej fotografii, choć rzeczywiście uważam że żyjemy w podobnych czasach co kiedyś jak bryczki były wypierane przez samochody. Na granicy jednego i drugiego, kiedy jedna technologia osiągnęła maksimum i zostaje nieuchronnie wypierana przez nową bez tych limitów. Rozmowa była rzeczowa i techniczna, dopóki teh-coś-tam nie zaczął używać ironii i nieprzyjemnego tonu.
Wtedy zaczęło się nieprzyjemnie.
teh_14m3
18-11-2009, 23:00
Niestety jest bardzo nieprzyjemnie. Rozmowa z analogowcami jest zawsze jak rozmowa z fanatykami religijnymi. Oni są jedynymi którzy są prawdziwymi fotografami a jak myślisz inaczej to zasługujesz na pogardę.
Brrrr... Ten ton, ta ironia, ta wyższość, ten sposób prowadzenia rozmowy. Przez tego gościa "teh coś tam" odechciało mi się forum na jakiś czas. Skąd on jest? Co to za jeden? Co to za typ?
A potem ten drugi jak filip z konopi. Brrrr....
Bardzo nieprzyjemne doświadczenie...
Wychodzę z tego wątka.
sorry swiatlo ale nie rób teraz z siebie ofiary, bo jeśli czytałbyś uważniej wypowiedzi innych (a nie tylko swoje) to pewnie zauważyłbyś, że ja raczej nie jestem "analogowym fanatykiem". Drażni mnie po prostu gdy ktoś pisze wierutne bzdury dodatkowo przyjmując ton mentora. Pomyśl o ludziach którzy nie mają narazie pojęcia o fotografii i chcą się czegoś nauczyć, wchodzą na forum bo jest to świetne miejsce to poznawania tych zagadnień. No i wiadomo co czytają. Dlatego moim zdaniem trzeba z miejsca takie rzeczy prostować. Tym bardziej, że mnie potraktowałeś infantylnie a z Jackiem zgodziłeś się od razu jak ci napisał to samo co ja. Już nawet nie będę komentował twojego podejścia bo mi się za bardzo nie chce, zresztą koledzy już wcześniej to opisali.
W życiu jest tak, że nie każdy będzie się z tobą zgadzać, a o tobie tylko będzie świadczyć czy (i jak) potrafisz bronić swoich racji.
teh_14m3
18-11-2009, 23:02
dopóki teh-coś-tam nie zaczął używać ironii i nieprzyjemnego tonu.
Wtedy zaczęło się nieprzyjemnie.
nie poniżaj się już chłopie. Dyskusja nie była rzeczowa bo nie potrafiłeś kompletnie podać żadnego argumentu odnośnie swojej tezy o wyższości cyfry w studio. I tyle.
... Tym bardziej, że mnie potraktowałeś infantylnie a z Jackiem zgodziłeś się od razu jak ci napisał to samo co ja.
Jacek nie napisał tego samego co Ty. Jacek zamiast ironizowania, po prostu spokojnie i bez żadnych emocji wypunktował moją metodę ustawiania świateł. Zrobił to w sposób czysto techniczny. Podany w taki sposób że nie sposób było tego nie zaakceptować. Co więcej, dał mi wystarczająco motywacji że sam następnym razem spróbuję tego, o ile będę miał światłomierz, którego na razie nie mam....
teh_14m3
18-11-2009, 23:31
Jacek nie napisał tego samego co Ty.
to samo, tyle że nie tak samo. Na dodatek ja nie miałem zamiaru ci tego tłumaczyć bo to nie jest tematem dyskusji. Rozmowę toczymy od kliku stron na temat wykorzystaniu analoga w studio, które ty uważasz za niemożliwe bo przecież tam trzeba mieć wyćwiczone wieloletnią pracą ustawienia lamp. Co jest, jak już ustaliliśmy i mam nadzieję że się w tym momencie z tym zgodzisz, bzdurą.
Nie wypowiadałem się jeszcze więc jako bądź co bądź autor tego topicu napiszę sobie w skrócie jak to widzę.
|Fotografia w czasach jakie żyjemy daje nam możliwość realizacji tego co robimy w wielu płaszczyznach technicznych jest to niewątpliwie wielka zaleta dla każdego kto podejmuje się wyzwania. Dla mnie urok zdjęć czy ich klimat nie jest tworzony przez aparat tylko przez Autora tych fot - tylko i wyłącznie. Mówienie, że dana praca ma klimat bo została zrobiona Holgą czy innym analogiem jest dla mnie śmieszne, po prostu dziecinnie śmieszne. Tak samo jak udowadnianie, że analogi to relikty zamierzchłej epoki bo tylko cyfra daje odpowiednią jakość, szybkość i wygodę.
Każdy z nas przez swoją wiedzę, odczucia, wewnętrzną estetykę i wrażliwość tworzy obraz, czy dany obraz będzie w odbiorze pełen jakże to ostatnio często używanego słowa "KLIMATU" decyduje tylko i wyłącznie świadomy Autor, który posługując się znanymi mu i sprawdzonymi metodami tworzy owoc swoich wizji.
|Jedni podchodzą do tego bardzo emocjonalnie drudzy mniej, ale przypomina to ogólnie dyskusję nad wyższością świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy.
Czy znany malarz, twórca ludowy czy fryzjer w swoich "pracach" uzyskał osławiony "klimat" dzięki narzędziu jakim powstawały. Czy finezyjne danie kucharza to zasługa jego patelni i nierdzewnych noży, czy gdyby robił to drewnianą łyżką danie nie smaokowałoby równie dobrze - odpowiedzcie sobie sami..........
Nie ma co rozgraniczać fotografii na analogową i cyfrową, o fotografii możemy mówić w kontekście ludzi, którzy ją tworzą i wynikach ich pracy.
Metoda i środki to droga do celu, a owoc tych zmagań jest ostateczną formą, którą można oceniać i ją akceptować lub nie. Formę, nie narzędzia............
to samo, tyle że nie tak samo. Na dodatek ja nie miałem zamiaru ci tego tłumaczyć bo to nie jest tematem dyskusji. Rozmowę toczymy od kliku stron na temat wykorzystaniu analoga w studio, które ty uważasz za niemożliwe bo przecież tam trzeba mieć wyćwiczone wieloletnią pracą ustawienia lamp. Co jest, jak już ustaliliśmy i mam nadzieję że się w tym momencie z tym zgodzisz, bzdurą.
Właśnie o tym mówię nawiązując do użytego przez ciebie słowa "bzdura".
Od roku ustawiam lampy studyjne za pomocą LCD, miałem też parę kursów na ten temat, na jedym kursie uczono mnie światłomierzem, ale był to kiepski kurs więc wiedza wyleciała z głowy, na drugim za pomocą LCD. I tej metody się chwyciłem i ją używam. Bo jest łatwa, szybka i działa bardzo dobrze. Nie muszę mieć światłomierza, wiem że bardzo dużo dobrych fotografów ją używa, jest to metoda efektywna i działa tak samo dobrze jak światłomierz. Po paru razach idzie to szybko i sprawnie, wystarczy parę prób i zerknięć na LCD i światła są ustawione. Dla mnie jest to równoważna alternatwna metoda której się nauczyłem i będę używać przez jakiś czas. Być może zachęcony postem Jacka wypróbuję metody ze światłomierzem i ją polubię, a być może spróbuję i stwierdzę że wolę jednak LCD.
Niemniej nazywanie tej metody "bzdurą" uważam za ordynarne i niekulturalne prowadzenie rozmowy.
Jest to tak samo równóuprawna metoda jak metoda za pomocą światłomierza. I ironizowanie przez nazywanie jej "bzdurą" jest po prostu obraźliwe i zaczepne.
Tak samo jak ironizowanie na temat pomiaru światła przez histogram, w porównaniu z królewską i szlachetną metodą światłomierzową.
teh_14m3
19-11-2009, 00:21
Niemniej nazywanie tej metody "bzdurą" uważam za ordynarne i niekulturalne prowadzenie rozmowy.
Jest to tak samo równóuprawna metoda jak metoda za pomocą światłomierza. I ironizowanie przez nazywanie jej "bzdurą" jest po prostu obraźliwe i zaczepne.
Tak samo jak ironizowanie na temat pomiaru światła przez histogram, w porównaniu z królewską i szlachetną metodą światłomierzową.
w takim razie przytocz cytat mojej wypowiedzi gdzie metodę nazwałem, dosłownie, "bzdurą" (a jeśli już mamy po polsku pisać to "bzdurną"). Wiem, że nie uda ci się znaleźć na to odpowiedzi ale może chociaż przeczytasz jeszcze raz o co cały raban robisz...
w takim razie przytocz cytat mojej wypowiedzi gdzie metodę nazwałem, dosłownie, "bzdurą" (a jeśli już mamy po polsku pisać to "bzdurną"). Wiem, że nie uda ci się znaleźć na to odpowiedzi ale może chociaż przeczytasz jeszcze raz o co cały raban robisz...
Dwa posty do góry. Być może po prostu źle zrozumiałem że nazywasz tą metodę "bzdurą", zamiast tego że bzdurą nazywasz moje zdanie że uważam ją za jedyną możliwą. Być może to była moja nad-interpretacja.
Nie uważam jej za jedyną możliwą. Na początku dyskusji wydawało mi się że jest ona najprostsza i najszybsza, ale nie że jest jedyną możliwą. Jacek udowodnił że przy dobrej wprawie metoda światłomierzem może też być szybka i prosta, i to akceptuję i sam ją chętnie spróbuję jak będę miał możliwość.
hmmmm....
Nie wiem czemu - ale wiedziałam, że tak się ten wątek (analog vs cyfra) skończy...:mrgreen:
a jeszcze się uczepię - a raczej naprostuję:
Powiedz. Jak cyfrowa obrobka zrobisz gume? Sa drukarki, ktore potrafia rzezbic fakture obrazu?
Guma to nie jest technika fotograficzna (choć - z wygody chyba - tak się ją często klasyfikuje). Jest to technika pigmentowa. Znaczy - w odróżnieniu od wielu innych "prawdziwych" technik fotograficznych, do powstawania obrazu nie przyczyniają się światłoczułe właściwości jakiegoś związku chemicznego zanurzone w emulsji (jodki, azotany czy inne tam związki srebra na przykład) - obraz powstaje na skutek wypłukiwania nie utrwalonego pigmentu (dowolnego koloru), w miejscach, gdzie żelatyna nie uległa zgarbowaniu pod wpływem światła i wówczas łatwo wraz z tym pigmentem "spływa" z powierzchni kartki odsłaniając tym samym światła na skopiowanym z negatywu obrazie (to tak w dużym skrócie ;)).
Edit: oczywiście nie żadna żelatyna tylko guma (sok akacji senegalskiej) (choć i żelatyna nadaje sie jako emulsja - ale to już inna bajka) ;)
A radziłam iść robić zdjęcia ;).
Ktoś może mi odpowiedzieć na pytanie czemu ludziom dziwnie wykręca głowy i spowalniają krok (włażąc w kadr) kiedy widzą puszkę do herbaty na statywie? :lol: Jeszcze żeby zwalniali kierowcy myśląc, że to radar (chociaż to by było dziwne bo koło radaru zwykle stoją mundurowi) ale piesi? :mrgreen:
A radziłam iść robić zdjęcia ;).
Ktoś może mi odpowiedzieć na pytanie czemu ludziom dziwnie wykręca głowy i spowalniają krok (włażąc w kadr) kiedy widzą puszkę do herbaty na statywie? :lol: Jeszcze żeby zwalniali kierowcy myśląc, że to radar (chociaż to by było dziwne bo koło radaru zwykle stoją mundurowi) ale piesi? :mrgreen:
Ciesz się, że jeszcze nikt nie postawił pytania : Dobrze się Pani czuje? Wszystko w porządku ? :mrgreen:
a jeszcze się uczepię - a raczej naprostuję:
Guma to nie jest technika fotograficzna (choć - z wygody chyba - tak się ją często klasyfikuje). Jest to technika pigmentowa. Znaczy - w odróżnieniu od wielu innych "prawdziwych" technik fotograficznych, do powstawania obrazu nie przyczyniają się światłoczułe właściwości jakiegoś związku chemicznego zanurzone w emulsji (jodki, azotany czy inne tam związki srebra na przykład) - obraz powstaje na skutek wypłukiwania nie utrwalonego pigmentu (dowolnego koloru), w miejscach, gdzie żelatyna nie uległa zgarbowaniu pod wpływem światła i wówczas łatwo wraz z tym pigmentem "spływa" z powierzchni kartki odsłaniając tym samym światła na skopiowanym z negatywu obrazie (to tak w dużym skrócie ;)).Co to za dziwne określenie "technika fotograficzna". Fotografia nie musi byc koniecznie "srebrowa", bo cała cyfra (obok gumy :) ) wtedy sie nie staje "techniką fotograficzną" :mrgreen:
Co to za dziwne określenie "technika fotograficzna". Fotografia nie musi byc koniecznie "srebrowa", bo cała cyfra (obok gumy ) wtedy sie nie staje "techniką fotograficzną"
nie nie Jacku - nie chodzi wyłącznie o techniki srebrowe - napisałam: "na przykład" :) - tylko o samą ideę...
Znaczy: nie ważne co Ci tam na tej kartce zmienia kolor/jasność pod wpływem światła - związki srebra, asfalt syryjski czy inne badziewie :D -najważniejszą cechą określającą to co jest fotografią a co już malarstwem, grafiką czy inną techniką plastyczną jest sposób powstawania obrazu. W przypadku fotografii obraz powstaje na skutek ciemnienia cząstek związków światłoczułych (dowolnych - ale światłoczułych) zawartych w emulsji naniesionej na papier, płytę szklaną (mokry kolodion), płytę srebrną/posrebrzaną (dagerotyp), płótno (np. cyjanotypia) a nawet pleksi (współczesna tańsza wersja szklanej płyty do mokrego kolodionu ;)).
Fotografię uzyskujemy tylko wtedy, gdy przez reakcje na światło światłoczułych cząsteczek zawartych w emulsji powstaje obraz - a nie tak jak w przypadku gumy: z powodu wypłukiwania pigmentu z niezgarbowanych miejsc - to właśnie kolorowy pigment "pływający" w gumie tworzy obraz (stąd mamy gumy wielobarwne > różne warstwy kolorów nakładanych kolejno na siebie). Pigment nie reaguje w żaden sposób na światło - on po prostu jest (cienie) lub go nie ma (światła) - i tym sposobem tworzy obraz.
Nie chodzi o to, żeby deprcjonować gumę jako ważną i twórczą technikę - wręcz przeciwnie: jest to technika piękna i bardzo twórcza. Ale zdecydowanie bliżej jej do grafiki warsztatowej czy malarstwa (z powodu sposobu w jaki powstaje taki obraz) niż do fotografii.
A radziłam iść robić zdjęcia ;).
Ktoś może mi odpowiedzieć na pytanie czemu ludziom dziwnie wykręca głowy i spowalniają krok (włażąc w kadr) kiedy widzą puszkę do herbaty na statywie? :lol: Jeszcze żeby zwalniali kierowcy myśląc, że to radar (chociaż to by było dziwne bo koło radaru zwykle stoją mundurowi) ale piesi? :mrgreen:
Koniecznie wrzuć tutaj coś z tej puszki !!! jestem bardzo ciekaw efektów
Fotografuje od 1975 roku. Zaczołem na Zorce 4. Była to genialna przygoda. Nigdy nie oddałem filmu B&W do wywołania, wszystko robiłem sam. Kolor w epoce ORWO mnie nie interesował.
Cyfrowo fotografuje od 2004 roku. Może na emeryturze wrócę do ciemni i odgrzeje moją przygode na średnim formacie. Aktualnie mam tyle pracy, że aparatu używam do robienia inwentaryzacji budynków nad kórymi pracuje. Poza tym baterie same się rozładowują w reporterce. Smutne ale prawdziwe. Nie mam czasu na fotografie cyfrową, o analogowej już nie wspomnę.
Myśle, że Iczek troche podkolorował artykuł. Tabuny analogów szturmuja plaże przy 8 w skali Beuforta!!! Bez przesady. Średni format staniał i część ludzi która przez lata mogła o takim sprzęcie pomarzyć, teraz realizuje swoje marzenia. Pozdrawiam "Cyfry" i "Analogi" :)
Koniecznie wrzuć tutaj coś z tej puszki !!! jestem bardzo ciekaw efektów
Może lepiej nie, bo jeszcze cyfroholicy napiszą, że przepala mi na matrycowym :mrgreen:.
W każdym razie jak na taką zwykłą puszkę z dziurką to zaskakująco dobre te efekty :).
Ja do tego podchodze tak ze foty "dla siebie" robie sredniakiem. Natomiast wiadomo ze wymagania rynku sa jakie sa i nie bede komercji robil analogiem.
Tak czy siak kocham obydwa:) i cyfrowe body i analogowe:)
Może lepiej nie, bo jeszcze cyfroholicy napiszą, że przepala mi na matrycowym :mrgreen:.
W każdym razie jak na taką zwykłą puszkę z dziurką to zaskakująco dobre te efekty :).
wstawiaj, wstawiaj !!! nie pękaj ;) a o cyfroholików się nie martw, oni siedzą w innych działach :mrgreen:
Pomyślę jak zeskanuję. To projekt na licencjat, więc wolałabym za wcześnie tego nie upublicznić :).
.Fotografię uzyskujemy tylko wtedy, gdy przez reakcje na światło światłoczułych cząsteczek zawartych w emulsji powstaje obraz - a nie tak jak w przypadku gumy: z powodu wypłukiwania pigmentu z niezgarbowanych miejsc - to właśnie kolorowy pigment "pływający" w gumie tworzy obraz (stąd mamy gumy wielobarwne > różne warstwy kolorów nakładanych kolejno na siebie). Pigment nie reaguje w żaden sposób na światło - on po prostu jest (cienie) lub go nie ma (światła) - i tym sposobem tworzy obraz.Trzymając się definicji wymyślonej pewnie przez polskich nauczycieli x lat temu dochodzimy do paranoi.
W tej definicji fotografii to co otrzymujemy dzieki stosowaniu matryc cyfrowych nie jest fotografią! Ba. Był taki materiał (fotograficzny :) ) do otrzymywania zdjęć bezpośrednio ze slajdów o nazwie CIBACHROME. I w tym materiale pigment był juz wytworzony wszędzie ! papier był czarny! :mrgreen: Barwnik był rozkładany i wypłukiwany z miejsc gdzie go być nie powinno. Wypisz wymaluj guma arabska :mrgreen:. Cibachrome to nie fotografia?
Cała róznica, że pod wpływem światła w "gumie" garbuje się żelatyna, a w srebrowej - redukuje sie srebro (zachodzi reakcja chemiczna), w cyfrze zlicza się fotony, nie zachodzi żadna reakcja chemiczna. Jedno i drugie i trzecie to 100% fotografia, osiągana inną techniką.
Wiem, że nie deprecjonujesz gumy, wiem na czym polega guma wielobarwna (mam w domu zdjęcie wybitnego polskiego gumisty Marka Grausza z Torunia). Zrzymam się zapewne na program nauczania w szkołach. Miałem z nim do czynienia (nauczałem fotografii) i jest on tak archaiczny, że głowa boli. Po prostu zdaje się, że w tej branży nie ma kto układać takich programów i w efekcie są w nim takie rzeczy, że szok. Ba, szokująca jest wiedza nauczycieli fotografii w szkołach fotografii, czego dowód miałem na pewnym niedawnym spotkaniu. Generalnie to oni uczą fotografii sprzed 15 lat, a o cyfrze to wiedzą, że już ją wymyślono :). Nie wiedzą czym się rózni studyjna lampa światła ciagłego oparta na jarzeniówkach 5500K od lampy błyskowej !!! Nauczyciele tego nie wiedzą, a co wiedzą uczniowie ???
Fotografię uzyskujemy tylko wtedy, gdy przez reakcje na światło światłoczułych cząsteczek zawartych w emulsji powstaje obraz...........................
Najprościej jak można:
Fotografia to różnego rodzaju techniki, które służą do rejestrowania obrazu za pomocą światła.
Guma to szlachetna technika fotograficzna. Było trochę tych szlachetnych technik opartych o różne procesy.
Coś co nie ma szansy mieć miejsca w fotografii cyfrowej.
No i zahaczając o temat, czyli wpis Iczka - bardzo dobrze, że fotografia tradycyjna staje się popularna wśród osób nauczonych na "cyfrze".
Świetna wiadomość dla wszystkich, którym zależy na przetrwaniu tych technik jak najdłużej, a nie dalszemu pogrążaniu się w odmętach historii.
A jak wracałem wczoraj z pracy, to z przeciwka szedł młody człowiek, trzymał w ręku negatywy w folii i je pod światło oglądał. To nic, że trochę kropiło ;)
Więc może rzeczywiście moda wraca :)
A jak wracałem wczoraj z pracy, to z przeciwka szedł młody człowiek, trzymał w ręku negatywy w folii i je pod światło oglądał. To nic, że trochę kropiło ;)
Więc może rzeczywiście moda wraca :)
Dlaczego zaraz moda? Znam ludzi, którzy używają analoga i cyfry. Mnie cyfra rozleniwiła strasznie.
Jak byłem młody i pracowałem w gazecie, to wszystko robiło się na analogu i biegało do labu, żeby odbitki zrobić. A potem jak pojawiły się pierwsze cyfrówki w redakcji, to załamka była, bo raczej było ciężko się przestawić z eosa1 na takie coś.
Zauważcie jedno - lustrzanki analogowe były szeroko dostępne i nie było takiego wysypu fotografów ślubnych jak teraz. Obecnie każdy myśli, że jak zobaczy fotkę na ekraniku, to już wielki z niego fotograf. To ja wszystkim radzę odkurzyć analoga, dobrać film i iść zrobić ślub. Ciekawe ilu odważnych by się znalazło?
Leatherface
20-11-2009, 22:50
http://www.digart.pl/przegladaj/dd.html
ostatnie najlepsze prace na digacie (tzn. digarty dnia) - kiedyś siedziałem tam dzien w dzien bo miałem swoje konto i nie było tylu prac w analogowym klimacie czy choćby coś a'la ;)
Trzymając się definicji wymyślonej pewnie przez polskich nauczycieli x lat temu dochodzimy do paranoi.
W tej definicji fotografii to co otrzymujemy dzieki stosowaniu matryc cyfrowych nie jest fotografią!
No dobrze... przekonałeś mnie. ;)
Warto poznac obydwie techniki i uzywac tej, ktora bardziej pasuje (jesli nie ogolnie to w danym momencie).
Lubie analoga i lubie cyfre. Kazde za co innego.
To jak z F1 i WRC. W obydwu sie szybko jedzie i w kazdej z dyscyplin zupelnie inaczej.
Dobija mnie natomiast moda jako zjawisko. Obojetnie czego dotyczy.
btw:
"Powiedz. Jak cyfrowa obrobka zrobisz gume?"
Tak samo, jak kliszakiem...
"Sa drukarki, ktore potrafia rzezbic fakture obrazu?"
Plotery frezujace.
Pomyślę jak zeskanuję. To projekt na licencjat, więc wolałabym za wcześnie tego nie upublicznić :).
Wrzucaj to ja odkopię swoje z pudełka po butach ;o)
a tymczasem Iczek zwariował :mrgreen::
http://iczek.blogspot.com/2009/11/tagi-na-dzisiaj-cyfra-ciemnia-obrobka.html
Wpis pt.: Tagi na dzisiaj: cyfra, ciemnia, obróbka, PS....
Są blogi, na których autorzy usilnie starają się przekonać nas, że COŚ jest lepsze od CZEGOŚ i na odwrót, że CZEGOŚ jest lepsze od COŚ.
W fotografii, dyskusja owa koncentruje się zazwyczaj wokół systemów (system A jest lepszy od B) i wokół metody (metoda B jest lepsza od A).
Są blogi, na których mówi się, że analog jest lepszy od cyfry, bo jest prawdziwszy. Bo daje efekty nie podlegające przetwarzaniu przez jakiś tam procesor z wpisanymi milionami scen, który uogólnia nasze widzenia tego, co po drugiej stronie aparatu.
Dodatkowo, te same blogi i ich właściciele kłócą się miesiącami, że obróbka fotografii w PS jest łamaniem prawdy zawartej w suchym źródle (RAW czy jakoś tak).
No to tylko wrzucam tutaj zdjęcie, które skądinąd może być już dobrze znane. I to zdjęcie mam nadzieję raz na zawsze zamknie usta Tym niewiernym i nierozumiejącym nic bloggerom, którzy nie poddają się nurtowi zmian i cywilizacyjnemu progresowi.
Tacy jesteście mądrzy!?
No to popatrzcie na instrukcję jaką Avedon zostawiła swoim printerom :)
I raz na zawsze przestańcie marudzić, że PS zabija fotografię!
W komentarzach autor pisze:
A co do wpisu powyższego...
zostawiam otwarte domysły na temat mojej zmiany i progresu... :)
No wiec zmiana poglądów czy prowokacja?
heheee :mrgreen:
Od samego wpisu ciekawsze są komentarze Qstry
Pozwoliłem sobie tam zabrać głos, dyskutując właśnie z Qstrą. Kiedyś korespondowaliśmy na PW. Ona ma takie uznanie, a ciągle o nie walczy. Nie do końca to rozumiem.
Moda może i jest, ale to dobrze. Może wiecej osób dostrzeże że cyfra ma przed sobą jeszcze dłuuugą drogę i nie chodzi tu o milion asa tylko o rozpiętość tonalną i poprawę oddania duzych przestrzeni o łagodnych przejściach tonalnych - szczeg. w B&W .
A podstawą jest pomysł na zdjęcie a sprzęt (cyfra/analog) jest narzędziem i tylko od poziomu wiedzy zależy wybór jednego lub drugiego
Cyfra czy Analog ?
Polecam wszystkim zapoznanie się z pracami Ryszarda Horowitza , szczególnie tymi starszymi .
"Światło" to coś dla Ciebie . Spójrz , jakie obrazy tworzył . I jakoś nie były w tym potrzebne "piksele".
Fakt , dzisiaj jest łatwiej. Jednak nie mów , że bez cyfry się nie da ...
Pozdrawiam.
Nikt nie mówi, ze "bez cyfry się nie da"...
Głowię się tylko nad celowością forsowania za wszelką cenę "ideologii analogowej" jako jedynej słusznej drogi dla "prawdziwego fotografa". "Bo analogowo się da" - ano da się - tylko czy właśnie z tego powodu trzeba uparcie trwać przy starym patrząc na nowe z obrzydzeniem? I udowadniać nieustannie że przecież "analogowo też się da - więc po co cyfra"? Zwłaszcza gdy ten sam albo o niebo lepszy efekt dużo szybciej można uzyskać cyfrą i obórką w PSie tudzież innym programie graficznym. Są oczywiście uzasadnione przypadki, gdzie stara dobra technika analogowa sprawdzi się lepiej, da lepszy efekt końcowy niż to samo ale zrodzone z cyfry... ale kurde - nie za wszelką cenę, nie zawsze.
I jakoś nie były w tym potrzebne "piksele".
Wywołanemu do tablicy Horowitzowi nie potrzebne były piksele i gmerał w ciemni bo... bo innej opcji w tamtym czasie po prostu nie było.
W XVIIIw największym twórcom nie potrzebny był w ogóle aparat aby niezwykle precyzyjnie i pięknie oddawać rzeczywistość tudzież przelewać na papier czy płótno swoje artystyczne wizje... Cóż.. - długo jeszcze po wynalezieniu fotografii ci artyści nie chcieli uznać wartości artystycznych fotografii. Zupełnie tak jak teraz: stara, sprawdzona "analogowość" nie chce uznać jako równej sobie nowej "cyfrowości"... :mrgreen: Historia kołem się toczy.
Ale Horowitz: jak tylko pojawiła się nowa technologia, komputery zdolne biegle przetwarzać obraz - pan Horowitz (jako jeden z pierwszych!) wyszedł z ciemni i usiadł przy tablecie. Zrobił to, co powinien był zrobić świadomy twórca - za cel postawił sobie efekt końcowy - a nie hołubienie jakiejkolwiek techniki i opowiadanie o tym jaki to on nie jest świetny, cool, dżezi, trendi i co tam jeszcze - bo pielęgnuje piękną analogową tradycję, brzydzi się nowymi technologiami - pracuje wyłącznie metodami tradycyjnymi - udowadniając wszystkim w tym cyfrowym świecie, że wciąż można robić świetne kolaże w ciemni...
Prawda - można. ;)
.. uparcie trwać przy starym patrząc na nowe z obrzydzeniem? nadinterpretowujesz.
Można przedkładać jedno nad drugie, szczególnie gdy ma sie wybór. Ale to nie znaczy, że to drugie staje sie obrzydliwe. Nie wiem dlaczego zwolennicy cyfry przypisują takie złe intencje zwolennikom analoga. By pokazac, że to "analogowcy" są be ?
PS - ja od paru lat robię na "obrzydliwej cyfrze" (nie czując obrzydzenia :wink:) , a przedkładam analoga. Poplątane to wszystko.:-D
Mało tego - pamiętam jak Zdzisław Beksiński mówił w wywiadzie, że zrezygnował by całkowicie z pędzla, gdyby komputer dawał mu odpowiednią możliwość malowania (akurat chodziło o ekran dotykowy o rozmiarze pozwalającym malować w skali 1:1). To dokładnie świadczy gdzie prawdziwi twórcy mają tego typu dywagacje nt wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.
Oczywiście dla niektórych sam fakt stosowania jakiejś techniki może być wystarczający by pisać seryjnie artykuły na temat filozofii z tym związanej, ale dla mnie to tak jakby wybrać się do muzeum i cały czas spędzić w szatni zastanawiając się który wieszak wybrać, zamiast na oglądaniu obrazów. Jeśli rozumiecie co mam na myśli - zastanawiając się, czy fotografia taka, czy siaka - skupiamy się nie na tym o co tu chodzi.
Nie wiem dlaczego zwolennicy cyfry przypisują takie złe intencje zwolennikom analoga. By pokazac, że to "analogowcy" są be ?
Nie należę ani do jednych ani do drugich (w sensie obozów, "wyznawców" czy czegoś podobnego). Posługuję się w zależności od potrzeby obiema technikami. Dlatego nie przypisuję złych intencji nikomu - a jedynie komentuję, to co jak dotąd udało mi się na polu dyskusji mędzy zwolennikami fotografii analogowej, a fotografii cyfrowej zauważyć.
nadinterpretowujesz.
Tytuł wątku na blogu Iczka który zdaje się zaczął tę debatę brzmi: Upośledzenie ...
Dalej uważasz Jacku, że nadinterpretuję?
Jako użytkowniczka "syfry" i PSa nie czuję się upośledzona (nie bardziej niż wtedy gdy robię barytowe odbitki w ciemni) i nie uważam, ze jeśli ktoś dokonał takiego, a nie innego wyboru - jest jednostką nadającą się do leczenia (używając retoryki Iczka).
Jak sam mówisz:
Można przedkładać jedno nad drugie, szczególnie gdy ma sie wybór.
I o to właśnie mi chodzi! Wybór - prawo do niego jest rzeczą świętą. Każdy ma prawo do sojego "widzimisię" - do tego by "lubić coś bardziej niż coś" ;)... Ale wmawianie przy tej okazji innym, że skoro wybrali inaczej to są idiotami - jest jakby to powiedzieć: nie na miejscu.
Niestety w wielu wypowiedziach "analogowców" da się odczytać mnóstwo zaciętości, dezaprobaty i negatywnego podejścia do fotografii cyfrowej - to powszechne zjawisko... Nie znajduję natomiast zbyt wielu tak zdecydowanie negatywnych wypowiedzi zwolenników cyfry o "analogowcach" i pracy w ciemni. Dziwne...
Mało tego - pamiętam jak Zdzisław Beksiński mówił w wywiadzie, że zrezygnował by całkowicie z pędzla, gdyby komputer dawał mu odpowiednią możliwość malowania (akurat chodziło o ekran dotykowy o rozmiarze pozwalającym malować w skali 1:1). To dokładnie świadczy gdzie prawdziwi twórcy mają tego typu dywagacje nt wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.
Dokładnie!!! :)
A ja pamietam, ze zapytany czemu nie sprzedaje swoich komputerowych wydrukow, zdziwil sie, ze byloby to oszukiwanie ludzi. (Beksinski)
;1609242']A ja pamietam, ze zapytany czemu nie sprzedaje swoich komputerowych wydrukow, zdziwil sie, ze byloby to oszukiwanie ludzi. (Beksinski)
To ja nie wiem jak rozumieć tą sprzeczność.
a jednak sprzedaje ( i -wał)...
Świat się zmienia - możliwości przybywa. A niektórym trudno się z tym pogodzić - tak ja to widzę.
Tytuł wątku na blogu Iczka który zdaje się zaczął tę debatę brzmi: Upośledzenie ...
??? brzmi: Moda na analoga: http://iczek.blogspot.com/2009/10/moda-na-analoga.html
Wiem wiem - moja culpa! ;) - głównym "prowodyrem" dyskusji był inny wpis na tym samym blogu. Ale nie rozmawiamy również o tym? :
http://iczek.blogspot.com/2009/11/uposledzenie.html
Jakie ma znaczenie : cyfra czy analog? Przecież to tylko narzędzia!
Kwintesencją fotografii jest obraz - nie metody , dzięki którym powstał.
Kicz pozostanie kiczem , bez względu na zastosowaną technikę .
Toż ja cały czas o tym właśnie...
Zgadzam się z tym.
Poczytałem o upośledzeniu na blogu i dla mnie ten tekst:
po pierwsze generalizuje,
po drugie jest w nim dużo racji,
po trzecie iczek pisze to bardzo ironicznie, by pobudzić dyskusje.
1. Generalizuje - oczywiście nie mozna wrzucać wszystkich do jednego wora
2. Racja - ja tez twierdzę, że cyfra oducza myslenia. Co nie oznacza, że niektórzy posiadacze cyfrówek nie myślą. To po prostu kwestia statystyki. Dawniej za foto brał sie ten kogo to pasjonowało. Teraz próbują wszyscy. To tanie. Kupi lustrzankę za 2 tys, a jak się nie spodoba to i tak trzeba mieć aparat dla dokumentowania życia rodzinnego.
3. Styl pisania musi być ostrzejszy, o ile ma spowodować odzew. Bezpłciowych tekstów nikt by nie komentował.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.