kroolik
20-10-2009, 11:24
Witajcie,
Post będzie przydługawy:), tak więc postanowiłem go podzielić na 3 części (jak w temacie). Części te luźno się wiążą ze sobą- tak więc nie wymagam czytania calego tekstu;)
Po pierwsze: to dziś uruchomiłem swoją stronę z fotografiami, na którą chciałbym wszystkich zaprosić.
http://freefourstudio.pl
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img24.imageshack.us/img24/5831/ffst.jpg)
Wszelakie uwagi mile widziane, bo jak wiadomo- nie ma to jak rzucić coś do przetestowania większej ilości osób. Strona nie jest moim szczytem marzeń ale od czegoś się zaczyna. Calość w niej zawarta jest wynikiem mojej półrocznej pracy, tym samym zamykam pewien etap na mojej drodze.
Po drugie: wzięło mnie na refleksje. Jak już pisałem, mogę powiedzieć, że zamykam 1wszy etap w mojej pracy. Zbieranie pierwszego folio, zbieranie sprzętu, próba wejścia na rynek fotografii ślubnej- wszystko to nie jest takie proste- każdy o tym wie. Dlatego chce podziękować dwóm osobom, bez których nie wiem gdzie byłbym teraz: Wojtkowi Marcowi i Adamowi Trzcionce.
Rok temu wysłałem maila do wielu, wielu fotografów ślubnych z prośbą o przyjęcie mnie na staż. Bo jak inaczej wejść na ten rynek?? Ciężko. Z odpowiedzi wynikało, że nikomu się to nie opłaca, ale Wojtek wykazał się jak zwykle inną optyką- i chyba nie żałuje:)
W tym roku dzięki Wojtkowi mogłem być na tych 10 weselichach i zrobić ten pierwszy krok. Wielkie dzieki! Ale to nie wszystko. Forum Nikona już chyba doceniło w pełni jego fotografie (więc już nie trzeba mu dodatkowej reklamy) w każdym razie Wojtek jest świetnym nauczycielem, a przede wszystkim osobą, która wie po co się robi zdjęcia (ale o tym w części trzeciej).
Adam natomiast był moją pierwszą inspiracją. Potem wraz z Kaliną zrobił warsztaty gdzie zdradzali swoje podejście- ale co najważniejsze zarażali swoją pasją i pracowitością. Był też osobą, która często mi mówiła „uda ci się” i do tej pory nie wiem czy każdemu to mówi, ale to nie ma znaczenia- bardzo mi to pomagało i pomaga.
A w trzeciej części postanowiłem połączyć wszystko w jedno i znalazłem część wspólną dla Wojtka, Adama no i mnie. Mile wspomnienie sprzed roku. Nauka fotografii, którą będę pamiętał chyba zawsze bo otworzyła mi oczy na pewne sprawy:
Pamiętacie na pewno zdjęcie Adama (jest w jego folio), na którym Młodzi stoją tyłem do aparatu, trzymają się za ręce i patrzą na industrialny krajobraz. Tak więc Adam podesłał mi to zdjęcia do wglądu, ja się zachwyciłem, potem pokazałem go Wojtkowi, a on rozpoczął ze mną dyskusje na temat tego zdjęcia. Tzn wpuścił mnie w maliny bo zapytał: „co jest meritum w tym zdjęciu, co stanowi o jego pięknie”? Tak więc ja w swoim stylu zacząłem się mądrzyć, że kompozycja zrownowazona, ze się dopełnia, że super miejsce, że obróbka swietnie podkreślające scene (wtedy była to wersja BW) i generalnie trwało to dobrą chwile (a sam byłem przekonany, że dobrze „czytam” tą fotografie), ale Wojtek napisal: „nie o to chodzi, to o czym piszesz tj. kompozycja ma znaczenie conajwyzej 2 albo 3-rzędne w fotografii."
Tak więc dalej drążył temat i pytał „co jest więc tym kontrastem w tym zdjęciu??” Ja zgłupiałem do końca bo nie widziałem na zdjęciach do tej pory nic poza kompozycją, obróbką i ładnym miejscem/ciekawą chwilą, ale Wojtek trafił w sedno i napisał coś w stylu: „Młodzi są razem, trzymają się za ręce i są kontrastem dla złowieszczego, nieco odrealnionego świata, na który patrzą może ze strachem, może z obawą. No ale łączy ich miłość:D Użyty obiektyw szerokokątny i udana kompozycja tylko podkreślna i dopełnia tą scene i ten przekaz”.
I buuum! Wtedy miałem pierwsze oświecenie i od tego czasu zawsze patrzę inaczej na zdjęcia. Od tego czasu lubie zdjęcia, które nie tylko są ładne, ale i są dobre, coś pokazują. I przecież o to chodzi w fotografii.
Nick Mason, perkusista Floydów, powiedział kiedyś: „dobra muzyka to przestrzeń pomiędzy dźwiękami”. Niektóre zdjęcia Adama są własnie taką „dobrą muzyką”. "Dźwieki" w fotografii to cos co mozna nazwać i uchwycic- rodzaj uzytego obiektywu, rodzaj obrobki i etc, ale to coś najważniejszego jest dużo głebiej - to ta historia "pomiędzy" sprzętem a człowiekiem.
to chyba na tyle :) teraz biore sie za promocje strony, tak wiec jak macie ochote to przeslijcie linka do wszystkich swoich znajomych:)
pozdrawiam!
wojtek
Post będzie przydługawy:), tak więc postanowiłem go podzielić na 3 części (jak w temacie). Części te luźno się wiążą ze sobą- tak więc nie wymagam czytania calego tekstu;)
Po pierwsze: to dziś uruchomiłem swoją stronę z fotografiami, na którą chciałbym wszystkich zaprosić.
http://freefourstudio.pl
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img24.imageshack.us/img24/5831/ffst.jpg)
Wszelakie uwagi mile widziane, bo jak wiadomo- nie ma to jak rzucić coś do przetestowania większej ilości osób. Strona nie jest moim szczytem marzeń ale od czegoś się zaczyna. Calość w niej zawarta jest wynikiem mojej półrocznej pracy, tym samym zamykam pewien etap na mojej drodze.
Po drugie: wzięło mnie na refleksje. Jak już pisałem, mogę powiedzieć, że zamykam 1wszy etap w mojej pracy. Zbieranie pierwszego folio, zbieranie sprzętu, próba wejścia na rynek fotografii ślubnej- wszystko to nie jest takie proste- każdy o tym wie. Dlatego chce podziękować dwóm osobom, bez których nie wiem gdzie byłbym teraz: Wojtkowi Marcowi i Adamowi Trzcionce.
Rok temu wysłałem maila do wielu, wielu fotografów ślubnych z prośbą o przyjęcie mnie na staż. Bo jak inaczej wejść na ten rynek?? Ciężko. Z odpowiedzi wynikało, że nikomu się to nie opłaca, ale Wojtek wykazał się jak zwykle inną optyką- i chyba nie żałuje:)
W tym roku dzięki Wojtkowi mogłem być na tych 10 weselichach i zrobić ten pierwszy krok. Wielkie dzieki! Ale to nie wszystko. Forum Nikona już chyba doceniło w pełni jego fotografie (więc już nie trzeba mu dodatkowej reklamy) w każdym razie Wojtek jest świetnym nauczycielem, a przede wszystkim osobą, która wie po co się robi zdjęcia (ale o tym w części trzeciej).
Adam natomiast był moją pierwszą inspiracją. Potem wraz z Kaliną zrobił warsztaty gdzie zdradzali swoje podejście- ale co najważniejsze zarażali swoją pasją i pracowitością. Był też osobą, która często mi mówiła „uda ci się” i do tej pory nie wiem czy każdemu to mówi, ale to nie ma znaczenia- bardzo mi to pomagało i pomaga.
A w trzeciej części postanowiłem połączyć wszystko w jedno i znalazłem część wspólną dla Wojtka, Adama no i mnie. Mile wspomnienie sprzed roku. Nauka fotografii, którą będę pamiętał chyba zawsze bo otworzyła mi oczy na pewne sprawy:
Pamiętacie na pewno zdjęcie Adama (jest w jego folio), na którym Młodzi stoją tyłem do aparatu, trzymają się za ręce i patrzą na industrialny krajobraz. Tak więc Adam podesłał mi to zdjęcia do wglądu, ja się zachwyciłem, potem pokazałem go Wojtkowi, a on rozpoczął ze mną dyskusje na temat tego zdjęcia. Tzn wpuścił mnie w maliny bo zapytał: „co jest meritum w tym zdjęciu, co stanowi o jego pięknie”? Tak więc ja w swoim stylu zacząłem się mądrzyć, że kompozycja zrownowazona, ze się dopełnia, że super miejsce, że obróbka swietnie podkreślające scene (wtedy była to wersja BW) i generalnie trwało to dobrą chwile (a sam byłem przekonany, że dobrze „czytam” tą fotografie), ale Wojtek napisal: „nie o to chodzi, to o czym piszesz tj. kompozycja ma znaczenie conajwyzej 2 albo 3-rzędne w fotografii."
Tak więc dalej drążył temat i pytał „co jest więc tym kontrastem w tym zdjęciu??” Ja zgłupiałem do końca bo nie widziałem na zdjęciach do tej pory nic poza kompozycją, obróbką i ładnym miejscem/ciekawą chwilą, ale Wojtek trafił w sedno i napisał coś w stylu: „Młodzi są razem, trzymają się za ręce i są kontrastem dla złowieszczego, nieco odrealnionego świata, na który patrzą może ze strachem, może z obawą. No ale łączy ich miłość:D Użyty obiektyw szerokokątny i udana kompozycja tylko podkreślna i dopełnia tą scene i ten przekaz”.
I buuum! Wtedy miałem pierwsze oświecenie i od tego czasu zawsze patrzę inaczej na zdjęcia. Od tego czasu lubie zdjęcia, które nie tylko są ładne, ale i są dobre, coś pokazują. I przecież o to chodzi w fotografii.
Nick Mason, perkusista Floydów, powiedział kiedyś: „dobra muzyka to przestrzeń pomiędzy dźwiękami”. Niektóre zdjęcia Adama są własnie taką „dobrą muzyką”. "Dźwieki" w fotografii to cos co mozna nazwać i uchwycic- rodzaj uzytego obiektywu, rodzaj obrobki i etc, ale to coś najważniejszego jest dużo głebiej - to ta historia "pomiędzy" sprzętem a człowiekiem.
to chyba na tyle :) teraz biore sie za promocje strony, tak wiec jak macie ochote to przeslijcie linka do wszystkich swoich znajomych:)
pozdrawiam!
wojtek