Zobacz pełną wersję : Nasze Kobiety a nasza pasja?
camilvein
16-10-2009, 14:43
Witam
Troszeczke może temat posta wydaje się dziwny, ale pozwoliłem sobie go założyć, pytając was jak wasze kobiety reagują na waszą pasję jaką jest oczywiście fotografia. Czy wspierają was, czy może też jest cały czas walka, że nie ma dla nich czasu itp.
Ja powiem szczerze swoją powinnienem zamienić na "lepszy model" bo osobiście na samym początku była walka o moją pasję, która się zrodziła jeszcze przed poznaniem mojej obecnej-byłej-niedoszłej...
Zaczęło się od mojej wystawy fotograficznej (wystawiałem ze znajomymi zdjęcia w Opolskim MOK-u) , oczywiście dla mnie osobiście był to mały sukces i czułem się spełniony, mogąc cieszyć się taką chwilą lecz...wszystko ok do momentu kiedy wiadomo jak to bywa na takich wystawach (ludzie mają pytania itp, przychodzą znajomi a jako że to był mój pierwszy raz to byłem w totalnie nowej sytuacji) oczywiście w oczach mojej kobiety pojawiła się zazdrość o to że będąc na tej wystwie nie poświęcałem jej za bardzo czasu. Kolejna akcja to jak moje zdjęcia pojawiły się w fotokurierze - oczywiście powiedziała że spoko jednakże wiesz co to jest taka publikacja w galerii młodych - wiesz teraz pełno osób robi foty i nie uznawałabym tego za sukces. Ogólnie można powiedzieć , że zwracała uwagę jak kupowałem nowy obiektyw i oczywiście mówiła i po co ci to , tylko strata kasy...?
A najgorsze jest to jak w momencie kiedy nie miałem weny na robienie zdjęć - starała się mnie zmotywować żebym wyszedł żebym je robił - nie mogłem jej wytłumaczyć że robienie zdjęć to nie jest produkcja parówek - że przecież trzeba po prostu mieć wene i to czuć a jak bywa gorszy dzień to lepiej nie focić odczekać jakiś czas a potem wena przyjdzie.
Co do propozycji pozowania ok zgodzi się raz na jakiś czas(JEJ MINA PODCZAS ZDJĘĆ RÓWNA SIĘ Z MINĄ SKAZAŃCA NA KTÓRYM MA BYĆ WYKONANY WYROK) i mimo że sesja z punktu fotograficznego jest bardzo udana to moja kobieta nie ocenia zdjęcia tylko to jaka jest paplata jaką ma fryzurę itp,,,
Kiedyś pamiętam że musiałem walczyć z nią o czas na to abym sobie wyszedł z aparatem...teraz jest jej to totalnie obojętne.
Ech kobiety kto by je tam rozumiał....
a moja zona mnie wspiera, pozuje z checia i bez najmniejszych oporow wyraza zgode na zakup czegokolwiek fotograficznego. jestem zatem w tej mniejszosci, ktora nie musi ukrywac swoich nowych zabawek, zanizac ich wartosci itp. :D
inna sprawa, ze wszystkie moje zakupy fotograficzne finansuje sobie sam z pieniedzy zdobytych poza praca zawodowa - budzet domowy, wiec na tym nie cierpi w zaden sposob.
zycze wyrozumialych kobiet (lub mezczyzn jak ktos woli).
jackrabbit
16-10-2009, 15:02
hehe mialem podobny "model", pogon potwore i sobie znajdz inna, szkoda zycia
ehhh zeby mozna bylo cofnac czas
fader_audio
16-10-2009, 15:04
Witam, no z tym pozowaniem to sie zgodzę, też tak miałem, prosiłe chyba ze 2 tygodnie bym dostał pozwolenia aby dać 1 (jedno) zdjęcie do oceny na forum, oczywiście przyszła okazja pofgotografować modelki, któryxch zdjęcia też dałem na forum i sie zaczęło, że to wstyd jak znajomi zobaczą i jej zdjęcie musiałem usunąć. Co do ochoty robienia zdjęć też przeżyłem nie maiłem kiedy wogóle dnia na to, moja połówka mnie zmuszał do zrobienia małej sesji bo akurat miała zrobiony dobry makijaż. Jeśli coś kupuję to podobnie jak ty po co ci to przecież to wystarczy - ale czemu naszym kobietom ciągle mało ciuchów kosmetyków butów itp. Dochodzi nawet jeszcze zazdrość o aparat zwłaszcza na wycieczkach, " tyt tylko jedziesz z aparatem a nie ze mną" chociaż nie zawsze tak jest. Ale widzę że mamy podobne sytuacje. Myslę, że sie nie przejmować i olać to
Masz racje bardzo trudno je zrozumieć.
Pozdrawiam
No to ja jestem szczęściarzem. Oboje mamy Nikony, wspólnie fotografujemy a jak mam braki na jakąś fanaberie to zawsze mogę na nią liczyć. Teraz zaczynamy rozszerzać wspólną szklarnię. Nic wiec złego powiedzieć nie mogę. Tym bardziej że ona czytuje to forum ;)
charmside
16-10-2009, 15:09
Witam
Troszeczke może temat posta wydaje się dziwny, ale pozwoliłem sobie go założyć, pytając was jak wasze kobiety reagują na waszą pasję jaką jest oczywiście fotografia. Czy wspierają was, czy może też jest cały czas walka, że nie ma dla nich czasu itp.
Ja powiem szczerze swoją powinnienem zamienić na "lepszy model" bo osobiście na samym początku była walka o moją pasję, która się zrodziła jeszcze przed poznaniem mojej obecnej-byłej-niedoszłej...
Zaczęło się od mojej wystawy fotograficznej (wystawiałem ze znajomymi zdjęcia w Opolskim MOK-u) , oczywiście dla mnie osobiście był to mały sukces i czułem się spełniony, mogąc cieszyć się taką chwilą lecz...wszystko ok do momentu kiedy wiadomo jak to bywa na takich wystawach (ludzie mają pytania itp, przychodzą znajomi a jako że to był mój pierwszy raz to byłem w totalnie nowej sytuacji) oczywiście w oczach mojej kobiety pojawiła się zazdrość o to że będąc na tej wystwie nie poświęcałem jej za bardzo czasu. Kolejna akcja to jak moje zdjęcia pojawiły się w fotokurierze - oczywiście powiedziała że spoko jednakże wiesz co to jest taka publikacja w galerii młodych - wiesz teraz pełno osób robi foty i nie uznawałabym tego za sukces. Ogólnie można powiedzieć , że zwracała uwagę jak kupowałem nowy obiektyw i oczywiście mówiła i po co ci to , tylko strata kasy...?
A najgorsze jest to jak w momencie kiedy nie miałem weny na robienie zdjęć - starała się mnie zmotywować żebym wyszedł żebym je robił - nie mogłem jej wytłumaczyć że robienie zdjęć to nie jest produkcja parówek - że przecież trzeba po prostu mieć wene i to czuć a jak bywa gorszy dzień to lepiej nie focić odczekać jakiś czas a potem wena przyjdzie.
Co do propozycji pozowania ok zgodzi się raz na jakiś czas(JEJ MINA PODCZAS ZDJĘĆ RÓWNA SIĘ Z MINĄ SKAZAŃCA NA KTÓRYM MA BYĆ WYKONANY WYROK) i mimo że sesja z punktu fotograficznego jest bardzo udana to moja kobieta nie ocenia zdjęcia tylko to jaka jest paplata jaką ma fryzurę itp,,,
Kiedyś pamiętam że musiałem walczyć z nią o czas na to abym sobie wyszedł z aparatem...teraz jest jej to totalnie obojętne.
Ech kobiety kto by je tam rozumiał....
Hmmm, rozumiem że już Ci lepiej po tych słowach. Dobrze się wygadać. A kobiety nie staraj się rozumieć, najlepiej ją wychować i dołożyć to tego szczypte uczucia, a pózniej zgadzają się na wszystko :) (oczywiście tylko wtedy jeśli coś czują - bo są i takie co żerują, bez uczuć, a takich Ci nie życzę).
Życzę za to uśmiechu na resztę dnia. Powodzenia :)
camilvein
16-10-2009, 15:55
No to ja jestem szczęściarzem. Oboje mamy Nikony, wspólnie fotografujemy a jak mam braki na jakąś fanaberie to zawsze mogę na nią liczyć. Teraz zaczynamy rozszerzać wspólną szklarnię. Nic wiec złego powiedzieć nie mogę. Tym bardziej że ona czytuje to forum ;)
Gratuluję szczęścia a znaleść jeszcze też fankę nikonów to już naprawdę żyć nie umierać ;)
Cenię sobię takich ludzi którzy oboje podzielają swoje zainteresowania, a co do wycieczek to tak jak jeden z naszych kolegów tutaj opisał - sytuacja wycieczki i aparat - Nigdy nie zapomnę jak pierwszy raz byłem w Pradze właśnie z moją lejdi i co były takie ściski i napięcia o to że robię zdjęcia, że mogłem sobie sam jechać itp.... powiedziałem nigdy więcej ... po prostu szkoda nerwów.
No to ja jestem szczęściarzem. Oboje mamy Nikony, wspólnie fotografujemy a jak mam braki na jakąś fanaberie to zawsze mogę na nią liczyć. Teraz zaczynamy rozszerzać wspólną szklarnię. Nic wiec złego powiedzieć nie mogę. Tym bardziej że ona czytuje to forum ;)
To trochę jak w tym dowcipie:
Facet chwalił się koledze z pracy, że właśnie się ożenił. Kolega na to:
- Ojej, to musisz być szczęśliwy!
Na co świeży żonkoś zadumał się, zacisnął zęby i po chwili mówi:
- Tak. MUSZĘ.
No to ja w takim razie też mam szczęście być z kobietą, która do mojego focenia nie ma zastrzeżeń, no, może poza jednym, kobiecym - od czasu do czasu odwiedzam jakieś targi moto, a tam - wiadomo - modelki... Wystarczy, że jadę na takie targi czy np. Fotodej (gdzie zauważyłem, że modelki stanowią z reguły 90% istoty fotodeja), to trochę krzywo potem patrzy na te zdjęcia... Ale fakt faktem, do focenia modelin mnie nie ciągnie, więc w zasadzie nie mam problemu. Moja Ola jest za to bardzo troskliwa, jeśli chodzi o moje i tak za rzadkie wyjazdy na pokazy lotnicze, raz, że czasem kilkaset kilometrów autem trzeba zrobić w tą i z powrotem, a dwa, że boi się, żeby mi jakiś samolot na głowę nie spadł, co niestety jest możliwe, tym bardziej, że ostatnio starałem się być w miejscach, z których da się zrobić sensownego rozmiaru zdjęcie samolotu, czyli w zasadzie pod nim w trakcie akrobacji czy innych manewrów... Sama ma mnóstwo swoich zajęć, nie fotografuje i hałas silników jej nie rajcuje, więc ze mną nie jeździ.
Co do dozbrajania aparatu, to wiem, na co mnie stać (a raczej na co mnie nie stać) w myśl powiedzenia "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma" - poza tym za krótko jeszcze fotografuję, żebym się mógł określić, czego potrzebuję, nie ma chyba sensu ładować się w koszty sprzętu, którego potem mogę nie wykorzystać - więc w naszym związku nie ma na tym punkcie żadnych zgrzytów.
Naszą główną pasją powinny być (i pewnie są) nasze kobiety - aparat nie powinien okazywać zazdrości ;)
Leatherface
16-10-2009, 16:58
A u mnie tak kolorowo nie jest. Gwoździem do trumny z moją ostatnią ex była właśnie fotografia, a dokładniej mówiąc akt. Nigdy jeszcze aktu nie próbowałem, ale od dawna chcę i wiem że kiedyś to nastąpi - kwestia sprzętu i umiejętności.
No i gdy moja była się o tym dowiedziała powiedziała stanowczo, że nie. Bo nie będe oglądał obcych lasek itd. Na nic zdały się tłumaczenia czym dla mnie jest akt, że może iść ze mną jeśli chce itd. No i od słowa do słowa doszło do rozstania. To był tylko kolejny czarny punkcik między nami, bo bywały też inne problemy, ale ten stał się decydującym.
I nie żałuję. Bo fotografowanie sprawia mi w cholerę przyjemności i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi mógł tego zabronić, zwłaszcza druga połówka.
camilvein
16-10-2009, 17:23
A u mnie tak kolorowo nie jest. Gwoździem do trumny z moją ostatnią ex była właśnie fotografia, a dokładniej mówiąc akt. Nigdy jeszcze aktu nie próbowałem, ale od dawna chcę i wiem że kiedyś to nastąpi - kwestia sprzętu i umiejętności.
No i gdy moja była się o tym dowiedziała powiedziała stanowczo, że nie. Bo nie będe oglądał obcych lasek itd. Na nic zdały się tłumaczenia czym dla mnie jest akt, że może iść ze mną jeśli chce itd. No i od słowa do słowa doszło do rozstania. To był tylko kolejny czarny punkcik między nami, bo bywały też inne problemy, ale ten stał się decydującym.
I nie żałuję. Bo fotografowanie sprawia mi w cholerę przyjemności i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi mógł tego zabronić, zwłaszcza druga połówka.
Apropos aktu...chłopaki ja miałem raz taką akcję, że hmm...moja obecna się zgodziła ale....pod warunkiem że tych fot nikt inny nie zobaczy nigdzie ich nieopublikuję i nawet mam ich nie mieć na kompie - akty udały się fenomenalnie pierwszy raz w życiu robiłem akty, ale byłem naprawdę pełen podziwu radzieckiego starego szkła 50mm ze światłem 2.8 którego podpiąłem pod swoją D50. I na aktach nawet nie widać mojej kobiety w sensie twarzy ale po wykonanych zdjęciach bardzo artystycznych co się stało ???
Nie dość że mi przedstawiła takie warunki to w dodatku znowu wpadła w kompleksy. Najmocniejszą akcję raz miałem jak zobaczyła że mam kilka numerów playboya w kartonie - od razu wogóle musiałem się tłumaczyć, że kupuję tą gazetę ze względu na artykuły a nie na laski które tam są, a jak są to można popatrzyć na pozy ect. bo raczej rażąca obróbka i momenty w których modelka ma tak obrobione ciało że nie ma pępka nie wpływają pozytywnie na to aby się tym wzorować - mój wywód się skończył... i zaczął się jej wywód. Że faceci którzy oglądają takie laski to się potem napatrzą i wierzą w takie kłamstwa photoshopa i się tym jarają, już nie mówiąc o tym że potem nie są tak zainteresowani tymi prawdziwymi kobietami z którymi są..... totalne brednie, jak to mój kolega z pracy mówi Kobiety...jak za długo się nic nie dzieje to są znudzone i zaczynają szukać problemów które nie istnieją.
A już nie mówię jaka jej opinia była kiedy widziała jak przeglądam akty na plfoto czy digarcie....
Choć robię fotki głównie street'owe to lubię eksperymentować z innymi gatunkami fotografii, jeżeli miałbym okazję do porobienia aktów jakiejś modelce myślę że bym się zdecydował nie pytając dziewczyny czy mogę...
No to ja jestem szczęściarzem. Oboje mamy Nikony, wspólnie fotografujemy a jak mam braki na jakąś fanaberie to zawsze mogę na nią liczyć. Teraz zaczynamy rozszerzać wspólną szklarnię. Nic wiec złego powiedzieć nie mogę. Tym bardziej że ona czytuje to forum ;)
Mam prawie to samo , różnica polega na tym że moja kobitka nie czyta forum : )
Ech kobiety kto by je tam rozumiał....
Po dwudziestu pięciu latach życia z jedną kobietą moje zrozumienie jej nie posunęło się ani centymetr do przodu. Czasami myślę że wręcz przeciwnie.
A czasami myślę że dlaczego nawet próbować zrozumieć? Czy sztuka bycia z jedną kobietą nie polega na tym aby się nauczyć konkretnych sztuczek aby ją uczynić tymczasowo zadowoloną na daną chwilę, a to po to tylko abyś ty wreszcie mógł robić to co naprawdę chcesz?
Na przykład ona lubi jak ja jej zrobię herbatę z sokiem malinowym i jej podam do stolika przy którym ona rozwiązuje swoje sudoku. To co za problem to zrobić raz czy dwa razy dziennie? Cała czynność zajmuje może z trzy minuty, żaden wysiłek, a dzięki temu masz parę godzin spokoju...
No trzy razy dziennie to jednak zbyt duży wysiłek, ale dwa to już można, prawda...?
Leatherface
16-10-2009, 18:35
camilven, tak apropos playboya :)
dawno nie miałem tego pisma w łapce (moja ex miała o zdjęciach z tego pisma bardzo negatywne zdanie oczywiście...) a ostatnio przypadkowo w moich łapkach znalazł się ostatni numer z sesją Muchy - ta bw. I zdjęcia bardzo mi się spodobały...
camilven, tak apropos playboya :)
I zdjęcia bardzo mi się spodobały...
Bo pewnie nie patrzyles na Muche tylko na konwesje do BW :D
Ja jestem zonie b. wdzieczny za to, ze podoba jej sie moje hobby. Mniej sie jej podoba, ze sie robi coraz drozsze (jak zapewne u wiekszosci z Was) ale zdjecia rowniez coraz lepsze wiec wszystko jest w porzadku.
Gratuluję szczęścia a znaleść jeszcze też fankę nikonów to już naprawdę żyć nie umierać ;)
Dzięki. Powiem więcej - zakochała się w mojej drugiej pasji czyli w rajdach samochodowych. Jeździmy za wyjącymi maszynami i je fotografujemy. Zanim nie zobaczyła OS'u to musiałem dłuuuugo tłumaczyć, że to bezpieczny sport. :mrgreen:
majac d70s bywaly momenty, ze z rak zesmy sobie 'wyrywali'
teraz bywa, ze malzonka chadza z d70s, a ja z d3cyfrowym ;)
i tak sobie chadzamy.... :)
pozdrawiam
Po dwudziestu pięciu latach życia z jedną kobietą moje zrozumienie jej nie posunęło się ani centymetr do przodu. Czasami myślę że wręcz przeciwnie.
A czasami myślę że dlaczego nawet próbować zrozumieć? Czy sztuka bycia z jedną kobietą nie polega na tym aby się nauczyć konkretnych sztuczek aby ją uczynić tymczasowo zadowoloną na daną chwilę, a to po to tylko abyś ty wreszcie mógł robić to co naprawdę chcesz?
Na przykład ona lubi jak ja jej zrobię herbatę z sokiem malinowym i jej podam do stolika przy którym ona rozwiązuje swoje sudoku. To co za problem to zrobić raz czy dwa razy dziennie? Cała czynność zajmuje może z trzy minuty, żaden wysiłek, a dzięki temu masz parę godzin spokoju...
No trzy razy dziennie to jednak zbyt duży wysiłek, ale dwa to już można, prawda...?
ŚWIĘTE SŁOWA - to co napisałeś. Jest to kwintesencja udanego związku z osobnikiem o nazwie KOBIETA
pozdrawiam
A ja to zrobiłem trochę inaczej .... złożyłem pozew rozwodowy i kupiłem sobie Nikona D90 :)
A ja to zrobiłem trochę inaczej .... złożyłem pozew rozwodowy i kupiłem sobie Nikona D90 :)
Eee tam.. taką wązną decyzję trzeba było uczcić D3s :mrgreen:
...
Szkoda
.
Od czegoś trzeba zacząć ..:)
Mata_Hari
16-10-2009, 23:10
Tak narzekacie, a co ja mam powiedzieć?! Jestem kobietą, która interesuje się samochodami, bywa na wyścigach, z komputerem radzi sobie sama (he he, jestem lepsza w te klocki od męża), a do tego lubi fotografować, a i tak mój małż nie potrafi zrozumieć mojej pasji do fotografii. Niby mam zainteresowania jakby trochę męskie, a i tak zrozumienia dla fotografii mój mąż nie przejawia żadnej. Nie potrafi zrozumieć, że można mieć drogi sprzęt i na nim nie zarabiać. (Dla mnie to, co mam jest drogie, pomimo, że znam ceny innych szkiełek i body ;) ) i że amator też może chcieć mieć coś lepszego.
Każdy wyjazd na urlop rodzi kwasy, bo albo mąż jest niezadowolony, że opóźniam wędrówkę robieniem zdjęć, albo ja mam doła, że jestem w takich wspaniałych miejscach, a pofotografować sobie nie mogę (rodzina jest jednak ważniejsza niż moje hobby i czasem z bólem serca sprzęt trzymam w torbie).
Zazdroszczę tym, którzy dzielą zainteresowania ze swoimi partnerami.
jackrabbit
16-10-2009, 23:16
jak to mowia.. przeciwienstwa sie przyciagaja..
a pozniej doprowadzaja do rozwodow :mrgreen:
spiritwood
16-10-2009, 23:27
A ja mam dla Was inną radę. Wuj dobra rada radzi: jeżeli jesteście w związku (i nie macie dzieci) i dajmy na to żona/mąż ma Wasze fotograficzne hobby za hetkę-pętelkę, to po prostu postarajcie się o dziecko ;) Wtedy każdy fotograficzny zakup będzie niejako ratyfikowany a priori i będziecie mogli kupować nawet 200 f 2.0 tudzież Leice lub inne MamiyoHassele po to tylko, aby uwieczniać pociechy ;) ;) Działa!
disclaimer
Powyższy post jest napisany humorystycznie. Nie polecam wydawania na świat potomstwa po to tylko, aby usankcjonować własne zakupy fotograficzne ;)
Mata_Hari
16-10-2009, 23:35
He he, dziecko już jest od prawie 6 lat i wierz mi, nie wszystko można dzieckiem usprawiedliwić ;)
(Też oczywiście nie popieram płodzenia potomstwa w celu późniejszego zakupu sprzętu ;) ).
Z powyższych tekstów raczej wynika, że to hobby dla samotników. W przeciwnym przypadku można mieć tylko kłopoty w stylu:
- Gdzie idziesz? Zdjęcia robić? xyz miałeś wysprzątać! ;-)
- O matko, w co ty się ubrałeś?! Przebieraj się, bo jak cię sąsiedzi zobaczą że się taki szlajasz, to co sobie o mnie pomyślą ;-)... a po godzinie przebierania człowiek jest tak zmęczony tym, że ma dosyć wszystkiego ;-)
- Dlaczego zrobiłeś jej zdjęcie?! Pewnie ci się podoba... Leć do niej!@#$@# ;-)
- Bierzesz aparat na wesele?! Po moim trupie! Inne będą tańczyć, a ty tylko zdjęcia robisz...
A ja mam za to dobrze. Żona na wycieczki mnie zabiera i robię tam za fotografa... Bez niej nie zobaczyłbym kawałka świata :-)
He he, dziecko już jest od prawie 6 lat i wierz mi, nie wszystko można dzieckiem usprawiedliwić ;)
(Też oczywiście nie popieram płodzenia potomstwa w celu późniejszego zakupu sprzętu ;) ).
Heh, raczej spłodzenie potomstwa zakup ze wzgledów finansowych ... uniemożliwia. A bo to do domu ważniejsze rzeczy trzeba wtedy kupić... zdaniem małżowinki ;-)
A może utworzymy tu dział matrymonialny?
Będzie łatwiej znaleźć drugą połowę pod konkretne (patrz: fotograficzne, a moze nie tylko) wymagania :-)
I życie stanie się łatwiejsze... :-)
camilvein
17-10-2009, 00:01
Z powyższych tekstów raczej wynika, że to hobby dla samotników. W przeciwnym przypadku można mieć tylko kłopoty w stylu:
- Gdzie idziesz? Zdjęcia robić? xyz miałeś wysprzątać! ;-)
- O matko, w co ty się ubrałeś?! Przebieraj się, bo jak cię sąsiedzi zobaczą że się taki szlajasz, to co sobie o mnie pomyślą ;-)... a po godzinie przebierania człowiek jest tak zmęczony tym, że ma dosyć wszystkiego ;-)
- Dlaczego zrobiłeś jej zdjęcie?! Pewnie ci się podoba... Leć do niej!@#$@# ;-)
- Bierzesz aparat na wesele?! Po moim trupie! Inne będą tańczyć, a ty tylko zdjęcia robisz...
A ja mam za to dobrze. Żona na wycieczki mnie zabiera i robię tam za fotografa... Bez niej nie zobaczyłbym kawałka świata :-)
Boże skąd my to znamy - ja jak wychodzę robić street'a to zawsze staram się ubierać wygodnie i za bardzo nie wyróżniać się z tłumu, oczywiście moja ...była.... do mnie z hasłem o boże masz na sobie bojówki jak ty wyglądasz jak jakiś menel....
Muszę przyznać że herbatka soczek i święty spokój ....to nie działa kiedy ma się doczynienia z kobietą która nie ogląda TV bo jej nie lubi ba! My nawet nie mamy TV ....
Dzięki Bogu dotarło do mnie (lepiej późno niż później że kobieta z którą do tej pory byłem jest bardzo wredną osobą) a człowiek zakochany nie widzi niczego .... więc tak btw. nie macie namiarów na kogoś kto ma kawalerkę do wynajęcia za rozsądną cenę do 1000zł w Opolu? Bo ja na chwilę obecną rozglądam się za nowym mieszkaniem...
bukowy dziad
17-10-2009, 00:11
hah - napisałem pw, ale widzę, że kolega się ogarnął i poszedł po rozum do głowy - gratuluję:D
a następnej kobiecie, która ci wpadnie w oko powiedz np. "wiesz - nigdy nie zwiążę się z kobietą, która nie będzie podzielać mojej fotograficznej pasji"...jak ją na siebie dobrze nakręcisz to sama ci będzie koleżanki na akty przyprowadzać i blendę trzymać, choćby wcześniej na widok aparatu dostawała torsji;)
jackrabbit
17-10-2009, 00:24
hah - napisałem pw, ale widzę, że kolega się ogarnął i poszedł po rozum do głowy - gratuluję:D
a mi tez moze porady udzielisz, po avatarze sadze ze znawca jestes :)
SADPUNK44
17-10-2009, 01:07
Moja Kobi,z kolei ,jest niekonsekwentna,w swoim(przemyślanym)planie...Najpierw kupiła mi sprzęt(kocham Ją za to),później,jak miałem iść w plener,pretensje:"sama z dziećmi zostanę!"...:mrgreen:Jak pojawiła się modelka:"a kto to jest!?ile ma lat!?":mrgreen:albo:"ciągle na tym forum siedzisz!"(sama często tu zagląda:-D)...Wczoraj kupiła mi torbę na sprzęt...Fajną...:mrgreen:I weź to człowieku ogarnij...:shock:
hackermuz
17-10-2009, 01:20
to ja już wiem dlaczego jestem sam :P
SADPUNK44
17-10-2009, 01:29
to ja już wiem dlaczego jestem sam :P
Eeee,no co ty,jak człowiek jest elastyczny,to przetrwa wszystko...:mrgreen:Mi nie przeszkadza,niekonsekwencja mojej Kobi,trzeba się tylko wpasować w pewien szablon(który ma wolne miejsca),i idzie żyć:mrgreen:
ppfalcon
17-10-2009, 01:50
Kurde, nie powiem żeby to był najbardziej optymistyczny wątek, a już w ogóle najbardziej odpowiedni dla kogoś, kto właśnie popełnił kolejny krok do zaobrączkowania...
ja moge tylko powiedziec....daleko posunieta wyrozumialosc;)
Nie kupuje się browaru żeby się piwa napić!
;)
A tak poważnie, gnojek jestem ale wg mnie związek w którym partnerzy nie akceptują swoich pasji(prawdziwych, nie luźnego hobby) na dłuższą metę nie ma racji bytu. Szkoda nerwów.
- Gdzie idziesz? Zdjęcia robić? xyz miałeś wysprzątać! ;-)
- O matko, w co ty się ubrałeś?! Przebieraj się, bo jak cię sąsiedzi zobaczą że się taki szlajasz, to co sobie o mnie pomyślą ;-)... a po godzinie przebierania człowiek jest tak zmęczony tym, że ma dosyć wszystkiego ;-)
- Dlaczego zrobiłeś jej zdjęcie?! Pewnie ci się podoba... Leć do niej!@#$@# ;-)
- Bierzesz aparat na wesele?! Po moim trupie! Inne będą tańczyć, a ty tylko zdjęcia robisz...
Jakbym czytal pamietnik:mrgreen:
Żona na wycieczki mnie zabiera i robię tam za fotografa... Bez niej nie zobaczyłbym kawałka świata :-)
O nie stary. To jest tak: "I znowu jak mamy gdzies isc/jechac na wycieczke, to Ty zabierasz aparat."
I UWAGA. JESLI JUZ EW. UDA SIE WZIAC NA WYCIECZKE APARAT, TO ZAZWYCZAJ KONCZY SIE TAK:
"(ja) Kochanie, zatrzymaj sie na chwilke, zrobie Ci zdjecie. (ona)NIE! Ide do domu!"
:mrgreen:
tbogdanowicz
17-10-2009, 08:42
Hej,
ja wszędzie gdzie jadę zabieram aparat i statyw. Na początku to bardzo dziwiło moje dziewczyny, ale później cieszyły się że mogą obejrzeć zdjęcia z naszych wspólnych wyjazdów.
Obecnie mam żonę i dwoje dzieci. Nadal wszędzie zabieram aparat. Wszyscy się cieszą z naszych zdjęć, dzieci tak do 3-4 lat można było posadzić przed albumem i był spokój na 1-2 godziny (o ile się wcześniej nie pokłócili).
Jeśli chodzi o zakupy fotograficzne, to często motywowałem je możliwością robienia lepszych zdjęć żony (najlepiej w ciąży, później już mniej działało), małych dzieci (mając jasny szeroki i drugi portretowy obiektyw nie będę im błyskał lampą po oczach), gdy dorosły potrzebowałem lekkiego tele by robić zdjęcia z zaskoczenia, mocniejsza lampa do zdjęć podczas różnych uroczystości.
Teraz kombinuję jak przekonać żonę, że potrzebny mi jest szerszy jasny zoom. Dzieci już się nie rozbiegają, w korpusie można podnieść ISO i/lub użyć statywu...
Pomóżcie, jaki niemożliwy do zbicia argument użyć???
Rafał_Sz
17-10-2009, 09:08
Napiszę krótko. Wszystko jest dla ludzi i wszystko ma swoje granice.
Mariusz888
17-10-2009, 11:31
Hehe ja tam trochę stosuję Stig'owską ( :mrgreen: ) metodę czyli żony nie posiadam - tzn posiadam ale trzymam ją w dobrym case'ie jak nie mam czasu, za to moja dziewczyna (mimo określania nas przez jeszcze niedoszłą teściową że my to jak stare małżeństwo :lol: ) nie ma ogólnie nic przeciwko fotografii (wyjaśniam dlaczego żona w case'ie - otóż przydomkiem żona moja dziewczyna określa moje 2 gitary z którymi swego czasu spędzałem maaaasę czasu ;) ) - wiadomo że czasem zażartuje "o ho i znów tyle kasy na szkło" albo "a Ty to ciągle te Nikony i Nikony" lub "wolisz obiektywy ode mnie" :lol: ale to wszystko mówi żartobliwie więc nie ma się czym przejmować (przez 5 lat razem ani razu się nie pokłóciliśmy :) )
Ze zdjęciami to wiadomo jak jest - chyba wszystkie kobiety mają to samo tzn jak się im robi zdjęcie to nie i wogóle wszystko źle ;) ale jak wyjdą na tych foto OK to nagle wszystko odwraca się o 180st ;) u nas było to samo a teraz jest "a kiedy mi znów zrobisz jakieś fajne zdjęcia?" ;) Jeszcze w ogóle muszę ją trochę wciągnąć w fotografię to może sama złapie bakcyla a jak na razie wszystko jest na dobrej drodze ;)
WNIOSKI
Również myślę, że walka z kimś przez całe życie o swoją pasję nie ma sensu - moja wie że mam wieeele hobby i np meczu nie oglądnę nawet za dopłatą ale jak siedzę nad jakimś swoim hobby to mnie od tego ciężko odciągnąć nawet jak jest późno w nocy ;) jeśli miałbym z kimś się użerać i walczyć to wolałbym być z kim innym ew sam bo życie jest jedno i szkoda go na takie niepotrzebne stresy ;)
Wg mnie podstawa porozumienia to wzajemne zainteresowanie swoimi hobby - nawet jeśli są różne to czasem warto zobaczyć co nasza kobieta robi, zapytać, zainteresować się itd kobiety bardzo to lubią (my zresztą też) - zobaczycie, że tak samo później to się później odbije pozytywnie - nawet jeśli najnowsze parametry puszki jej nie zainteresują to zapyta o to czy tamto, przejrzy zdjęcia i już jest dobry grunt pod próbę wciągnięcia jej w fotografię :)
Mojej Magdzie moje hobby się podoba, z jednym ALE... Wszystko było OK do czasu jak zacząłem "bawić się" w fotografowanie "modelek"... Na początku niby wszystko OK, nawet ze mną oglądała zdjęcia etc... jednak coraz bardziej zaczęło jej się to nie podobać, pojawiły się jakieś docinki, komentarze, potem nawet kłótnie z tego powodu :(
I tak szybko jak zacząłem bawić się w "takie zdjęcia" tak szybko pewnie przestane (a raczej już przestałem bo aura nie sprzyja plenerom)...Ehhh...
Kasandra
17-10-2009, 13:58
A może utworzymy tu dział matrymonialny?
Będzie łatwiej znaleźć drugą połowę pod konkretne (patrz: fotograficzne, a moze nie tylko) wymagania :-)
I życie stanie się łatwiejsze... :-)
jestem za hahaha
j_szczygiel
17-10-2009, 15:03
Mojej Magdzie moje hobby się podoba, z jednym ALE... Wszystko było OK do czasu jak zacząłem "bawić się" w fotografowanie "modelek"... Na początku niby wszystko OK, nawet ze mną oglądała zdjęcia etc... jednak coraz bardziej zaczęło jej się to nie podobać, pojawiły się jakieś docinki, komentarze, potem nawet kłótnie z tego powodu :(
I tak szybko jak zacząłem bawić się w "takie zdjęcia" tak szybko pewnie przestane (a raczej już przestałem bo aura nie sprzyja plenerom)...Ehhh...
Im wiecej czytam tego typu opinii (rowniez camilveina), tym bardziej zastanawiam sie czy przypadkiem doceniacie swoje zony, jako kobiety. Mz. podstawowym bodzcem do tego typu zachowan sa zwykle kompleksy, ktore ma kazdy z nas, jedni maja wieksze jeszcze inni nie maja ich w ogole. Gdyby Wasze zony/dziewczyny zaczely ogladac rozneglizowanych przystojniakow to zapewne po jakims czasie zaczelibyscie zachowywac sie podobnie, nie oszukujmy sie idealem nikt nie jest. Jesli natomiast nie potraficie w zaden sposob dac poczucia pewnosci partnerce ze za zadne skarby nie powinna miec zadnych kompleksow, jak to mawial Pilch, jesli nie jest najpiekniejsza kobieta na swiecie to z cala pewnoscia jest w pierwszej 10tce ;) problem lezy wtedy raczej po 'meskiej' stronie zwiazku... Jesli uwazacie ze to zwykla zazdrosc - zazdrosc bierze sie najczesciej z kompleksow, partnerka widzi jak godzinami sleczycie przed zdjeciami kobiet o ladniejszej figurze/nogach/tudziez pupie i ma z nimi jeszcze wiekszy problem. Zaczyna myslec, analizowac co z nia jest nie tak. Problem moze sie tez pojawiac jesli 2 strona jest typem, ktory zadnych pasji nie posiada - to juz jest osobista tragedia i takich ludzi nigdy nie zrozumiem...
Koniec psychologicznych wywodow, zastanowcie sie troche nt. tego co napisalem ;)
Mariusz888
17-10-2009, 15:15
No to chyba nie jest do końca tak ;) moja ma JEDYNE przejawy lekkiej (ale zdrowej jeszcze) zazdrości właśnie tylko jeśli fotografuję inne kobiety - często dodaje przy tym że "jeszcze potem zostawię ją dla jakiejś ładniejszej modelki" - więc ja zawsze "krótka piłka" - czyli "Ty w swoim zawodzie masz pacjentów a ja w swoim hobby mam modelki (a mogę się podeprzeć tym jeszcze że zawód też mam z przewagą zawodu artystycznego więc ludzkie ciało to dla mnie także swego rodzaju formą/bryłą)" i właściwie w tym momencie problem znika ;) fakt że aktami w fotografii się jeszcze nie zajmowałem ale kto wie... :mrgreen:
Wg mnie właśnie te wywody są nie do końca dobre bo jeśli nie odpowiadała by mi z wyglądu i miałbym zapędy na zostawienie jej dla innej ładniejszej jak to Ona twierdzi to zrobił bym to już dawno temu bo po co sie rozdrabniać jeśli coś mnie męczy to to zmieniam nie? ;) Więc mi się wydaje że to jest bardziej wyimaginowany problem psychologiczny kobiet oparty na sztucznym przekonaniu, że faceci uganiają się za innymi, a kobiety to takie grzeczne i w ogóle ;)
j_szczygiel
17-10-2009, 15:25
Powiedzmy sobie szczerze, gdy jakas kobieta nie odpowiada nam z wygladu to z reguly z taka nigdy nie jestesmy ;) Zdrowa zazdrosc jest potrzebna, coz to bylby za zwiazek bez chocby jej szczypty? ;) Slowa takie jak 'zostawisz mnie dla ladnej modelki' w Twoim przypadku to zapewne zwykle draznienie sie i chec zwrocenia na siebie uwagi, sygnal ze jej zalezy. Wiadomo ze kobiety podobnie jak my zachowuja sie tak samo (vide uganiania sie i grzecznosci), gdyby one mialy sie meczyc zwiazek tez rozpadlby sie. Nalezy jeszcze zwrocic na typ zwiazku i obojga partnerow - czy jest to zwiazek partnerski w ktorym oboje realizuja swoje pasje i szanuja siebie wzajemnie, czy model w ktorym kobieta jest podporzadkowana mezczyznie. Ew. moze byc tez tzw. 'kobieta ktora kocha za bardzo' i robi wszystko by partnera uszczesliwic zatracajac sama siebie. Nie zrzucaj wszystkiego na wyimaginowany 'problem psychologiczny kobiet' - wszystko zalezy od czlowieka, osobowosci i tego co ksztaltowalo ta osobe w dziecinstwie. Ten sam problem moze miec facet i to w o wiele gorszej odmianie.
Smecimy strasznie ;)
Mariusz888
17-10-2009, 15:44
No śmiecimy ale w sumie na temat więc... ;)
Dlatego napisałem że to jest żartobliwe z jej strony i nie powoduje żadnych spięć :) no u nas jest tak że obojgu nam zależy więc żadne nie boi się o "drugą stronę" ale przecież humor dobra rzecz wraz z przysłowiem "śmiech to zdrowie" nie? Więc na takie zasadzie to działa :)
Nie zrzucaj wszystkiego na wyimaginowany 'problem psychologiczny kobiet'
Nie zrzucam ale nie sposób nie przyznać że to najczęściej kobiety są zazdrosne że ich facet "biega z aparatem za inną" - raczej mało jest postów na temat odwrotny czyli żeby jakaś fotografka żaliła się że jej mężczyzna jest zazdrosny bo ona robi portrety innym mężczyznom ;)
Ten sam problem moze miec facet i to w o wiele gorszej odmianie.
Nooo yyyy znam taką osobę :lol:
j_szczygiel
17-10-2009, 15:54
Nie zrzucam ale nie sposób nie przyznać że to najczęściej kobiety są zazdrosne że ich facet "biega z aparatem za inną" - raczej mało jest postów na temat odwrotny czyli żeby jakaś fotografka żaliła się że jej mężczyzna jest zazdrosny bo ona robi portrety innym mężczyznom ;)
Bo to kompletnie niemeskie przyznac sie we wlasnym towarzystwie ze jako facet posiada sie kompleksy. Moze stad ten dysonans? ;)
Pomysl o takiej sytuacji w ktorej to totalnie przecietny facet ma kobiete, ktora np. chodzi na kurs tanca bedacego jej pasja. Moze sie poczuc gorszy widzac ja tanczaca z innym gosciem? Moze, (w dodatku on sam pewnie nie umie tanczyc) i w konsekwencji zacznie ja ograniczac jako zazdrosnik z kompleksami, tak jak kobieta ktora sprzecza sie o modelki. Jesli dziewczyna nie da sobie w kasze dmuchac to albo przetlumaczy do rozumku, albo zostawi widzac ze musi rezygnoac z rzeczy dla siebie waznych i przyjemnych.
U Ciebie pewnie jest to wywazone - kazdy ma swoje zajecia ale jest tez czesc wspolna.
Zauwazylem, ze z nieznanych powodow nikt wiecej nie chce wlaczyc sie do dyskusji :D
Ja tam nie narzekam. Moja zona przyczynila sie do zmiany systemu z KM na Nikona. Jak kupilem ostatnio 300/2.8 do remontu i na odsprzedaz to swierdzila, ze robi niezle fotki i cyt. "...yyy to moze go sobie zostaw"....
Moja żożo chyba by się wściekła, gdybym fotografował inne kobiety w ramach hobby (bo zawodowo fotografowałem, ale to inna brocha - choć i to oczywiście nie budziło jej entuzjazmu), a mojego fotograficznego *******ca ma w "głębokim poważaniu". Jedno i drugie uważam za całkowicie zdrowy objaw i zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, budzi moje głębokie zrozumienie. Ja np. nie mam zamiaru podzielać jej zamiłowania do fitnessu i skakać w takt muzyki jak jakiś pederasta.
Narzekanie na to, że żona nie ma zrozumienia dla naszych dziwactw, a już tym bardziej że nie podoba jej się, gdy fotografujemy inne laski uważam za komedianckie. Jeśli komu żona wogóle zabrania fotografować, to owszem ma problem - ale problemem jest raczej to, że albo ktoś nie umie swej ukochanej odpowiednio ustawić i całkiem wlazła mu na głowę, albo całkowicie ją ignoruje i ona w ramach rewanżu daje mu do wiwatu.
Ogólnie mam wrażenie, że wyżalać się publicznie na swą lepszą połowę (nawet jeśli faktycznie jest z niej kawał cholery) jest skrajnie nieelegancko i nienajlepiej o nas świadczy. Twardym trzeba być, a nie miętkim.
Mariusz888
17-10-2009, 16:06
j_szczygiel No też nie do końca bo moja właśnie tańczyć lubi ;) a ja właśnie nie lubię hehe ale chce tańczyć to niech tańczy - zawsze działam wg schematu starego przysłowia "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe" i ja nie ograniczam jej, ona nie ogranicza mnie i tak to działa i jest OK ;)
Zauwazylem, ze z nieznanych powodow nikt wiecej nie chce wlaczyc sie do dyskusji
:D
Ogólnie mam wrażenie, że wyżalać się publicznie na swą lepszą połowę (nawet jeśli faktycznie jest z niej kawał cholery) jest skrajnie nieelegancko i nienajlepiej o nas świadczy. Twardym trzeba być, a nie miętkim.
To już swoją drogą ;)
Kasandra
17-10-2009, 16:07
No właśnie jak Wam się jakaś nie podoba to co za problem się po prostu rozstać???:confused:
j_szczygiel
17-10-2009, 16:09
Poniewaz Czornyj, kazdy z nas chce miec swoja przestrzen - ona skacze w rytm fitnessu, Ty masz fotograficznego *******ca i oboje jestescie zadowoleni ;] Wszystkiego razem zwyczajnie robic sie nie da i zakrawaloby to o jakis masochizm. Zamiast wyzalac sie tutaj lepiej byloby abyscie o problemie porozmawiali z partnerkami.. jesli na kompromis nie ma szans, za rada Marcina trzeba byc twardym i podjac jakas decyzje niz meczyc sie do usr... smierci.
Mariusz - przeczytaj dokladnie przyklad z tancem, wydaje mi sie ze nie do konca zrozumiales, albo pomotalem :]
Mariusz888
17-10-2009, 16:20
j_szczygiel - nie pomotałeś - zrozumiałem dobrze tylko odpisałem bardziej jak ja to widzę ;) a to że są takie przypadki jak napisałeś to "sie wie" ;)
camilvein
17-10-2009, 16:49
Im wiecej czytam tego typu opinii (rowniez camilveina), tym bardziej zastanawiam sie czy przypadkiem doceniacie swoje zony, jako kobiety. Mz. podstawowym bodzcem do tego typu zachowan sa zwykle kompleksy, ktore ma kazdy z nas, jedni maja wieksze jeszcze inni nie maja ich w ogole. Gdyby Wasze zony/dziewczyny zaczely ogladac rozneglizowanych przystojniakow to zapewne po jakims czasie zaczelibyscie zachowywac sie podobnie, nie oszukujmy sie idealem nikt nie jest. Jesli natomiast nie potraficie w zaden sposob dac poczucia pewnosci partnerce ze za zadne skarby nie powinna miec zadnych kompleksow, jak to mawial Pilch, jesli nie jest najpiekniejsza kobieta na swiecie to z cala pewnoscia jest w pierwszej 10tce ;) problem lezy wtedy raczej po 'meskiej' stronie zwiazku... Jesli uwazacie ze to zwykla zazdrosc - zazdrosc bierze sie najczesciej z kompleksow, partnerka widzi jak godzinami sleczycie przed zdjeciami kobiet o ladniejszej figurze/nogach/tudziez pupie i ma z nimi jeszcze wiekszy problem. Zaczyna myslec, analizowac co z nia jest nie tak. Problem moze sie tez pojawiac jesli 2 strona jest typem, ktory zadnych pasji nie posiada - to juz jest osobista tragedia i takich ludzi nigdy nie zrozumiem...
Koniec psychologicznych wywodow, zastanowcie sie troche nt. tego co napisalem ;)
Ja miałem takiego pecha że za każdym razem kiedy pytałem swoją o hobby to robiła taką filozofię, że już się odechciewało więc pytałem o pasję (lubi góry i podróże) to z kolei mi powiedziała że nie ma żadnego hobby nie ma żadnej pasji po prostu coś lubi albo nie i weź tu się dogadaj. Z tą kobietą nie dało się nic zaplanować ułożyć i szczerzę mogę się przyznać bez bólu i to że ją poznałem a raczej wytrzymałem tak długo to najlepsza nauczka na całe życie... Już nie mówiąc o tym jak próbowała zaniżyć moją wartość i nawet będąc ze mną mówiła mi o tym jak to z koleżanką doszły do wniosku że na opolszczyźnie nie ma przystojnych inteligentnych facetów (więc się pytałem WTF? to po co w takim razie jesteś ze mną>? Oczywiście po fakcie wyszło szydło z worka i po takim strzale po prostu nie chce mieć z tą kobietą nic wspólnego...Jak wcześniej pisałem poszukuję mieszkania.
jesli na kompromis nie ma szans, za rada Marcina trzeba byc twardym i podjac jakas decyzje niz meczyc sie do usr... smierci.
Moja rada jest taka, żeby ewentualne pretensje zawsze najpierw kierować do siebie. Z kobietą da się wytrzymać znacznie łatwiej niż bez kobiety - byle tylko za bardzo się ze sobą samym nie certolić, nie być ch..., ale i nie pozwalać się sponiewierać. Do rozwodów nie zachęcam - widziały gały co brały.
Ogólnie mam wrażenie, że wyżalać się publicznie na swą lepszą połowę (nawet jeśli faktycznie jest z niej kawał cholery) jest skrajnie nieelegancko i nienajlepiej o nas świadczy. Twardym trzeba być, a nie miętkim.
Święte słowa !
Podpisuję się rękami i nogami :-)
cypherdid
17-10-2009, 17:20
A moja kobieta fotografuje. Była zatwardziałą Canonierką, ale w piękny i cwany sposób zmieniłem jej upodobania co do systemu. Jest mega zadowolona z Nikona D90 - którego dostała na dzień przed oficjalną premierą w PL hihihi...i to po cenie takiej, że miała za co dziękować ;)
camilvein
17-10-2009, 17:57
A moja kobieta fotografuje. Była zatwardziałą Canonierką, ale w piękny i cwany sposób zmieniłem jej upodobania co do systemu. Jest mega zadowolona z Nikona D90 - którego dostała na dzień przed oficjalną premierą w PL hihihi...i to po cenie takiej, że miała za co dziękować ;)
No to Panowie jednym słowem chyba nasz kolega znalazł receptę na to aby nasze połowice były nam bliższe nie tylko sercem ale i pasją :D :D :D
Gratuluję i pozdrawiam ;)
czarownica
17-10-2009, 20:13
A mój połówek nie dosyć, że rozumie i toleruje moje fotohobby to jeszcze sam mi kupuje sprzęt :mrgreen:
a jak gdzieś jedziemy to pierwsze jego pytanie: aparat wzięłaś ???
jak jesteśmy gdzieś bez aparatu i jest coś co warto byłoby uwiecznić to zawsze mówi : a aparat w domu....
teraz chodzę w weekendy do fotoszkoły, jak wracam to pyta co było na zajęciach, czego się nauczyłam nowego :)
fajny jest ten mój połówek :)
No właśnie jak Wam się jakaś nie podoba to co za problem się po prostu rozstać???:confused:
Mężczyznom bardzo trudno jest przyznawać się do popełnionego błędu :mrgreen:
A w Polsce dochodzi jeszcze wątpliwość: kto spłaci te kredyty wzięte na 30-ci lat?;-)
A w Polsce dochodzi jeszcze wątpliwość: kto spłaci te kredyty wzięte na 30-ci lat?;-)
Jak kto? Nasze dzieci ;)
Oczywiście żart :)
no żart żart, bo przy tych warunkach to będą raczej nasze wnuki :/
A do autora przemyśl to czy warto być z kimś kto zamiast pomagać Ci się rozwijać - podcina Ci skrzydła
SADPUNK44
18-10-2009, 04:30
Powiedzmy sobie szczerze, gdy jakas kobieta nie odpowiada nam z wygladu to z reguly z taka nigdy nie jestesmy ;) Zdrowa zazdrosc jest potrzebna, coz to bylby za zwiazek bez chocby jej szczypty? ;) Slowa takie jak 'zostawisz mnie dla ladnej modelki' w Twoim przypadku to zapewne zwykle draznienie sie i chec zwrocenia na siebie uwagi, sygnal ze jej zalezy. Wiadomo ze kobiety podobnie jak my zachowuja sie tak samo (vide uganiania sie i grzecznosci), gdyby one mialy sie meczyc zwiazek tez rozpadlby sie. Nalezy jeszcze zwrocic na typ zwiazku i obojga partnerow - czy jest to zwiazek partnerski w ktorym oboje realizuja swoje pasje i szanuja siebie wzajemnie, czy model w ktorym kobieta jest podporzadkowana mezczyznie. Ew. moze byc tez tzw. 'kobieta ktora kocha za bardzo' i robi wszystko by partnera uszczesliwic zatracajac sama siebie. Nie zrzucaj wszystkiego na wyimaginowany 'problem psychologiczny kobiet' - wszystko zalezy od czlowieka, osobowosci i tego co ksztaltowalo ta osobe w dziecinstwie. Ten sam problem moze miec facet i to w o wiele gorszej odmianie.
Smecimy strasznie ;)
To samo chciałem napisać,masz w 100% rację...:mrgreen:Te same rozterki mną targają...
moja kobitka jest pod tym względem jak najbardziej OK. jako że na moich plecach spoczywają wszystkie opłaty to i do moich szaleństw wydatkowych nie wnika chociaż proponowałem aby rzuciła pracę (służba zdrowia) to woli pracować i słusznie, ma konakt z ludźmi i swoją kasę do której się nie mieszam (nawet nie wiem ile zarabia;) ) rozumie wyjścia z kolegą na zdjęcia a nawet czasem sama coś rzuci żeby pojechać bo miejscówka fajna. Do sprzętu się nie miesza ale widzę już pierwsze objawy zakażenia bo słucha co się mówi i powoli oswaja się ze sprzętem. Generalnie same superlatywy ale czasem niestety człowiek się ledwo powstrzyma od powiedzenia czegoś extra od serca. pomimo wszystko życzę każdemu facetowi tak wyrozumiałej żony jak moja ;)
jeden z pierwszych moich wyskoków po ślubie to było wyjście na piwo z kolegą o godzinie 19 - słowa małżonki - Tylko wróć do 11!
więc wróciłem na drugi dzień o 11 na atak że nie wróciłem na noc odpowiedż była krótka przecież miałem być o 11 a nie o 23!
dorzuciłem jeszcze że nawet nie wie jak chłop musi się nakombinować żeby te 12 godzin zapełnić piwem :)
od tej pory prośby o powrót były już precyzyjne ;)
jeden z pierwszych moich wyskoków po ślubie to było wyjście na piwo z kolegą o godzinie 19 - słowa małżonki - Tylko wróć do 11!
więc wróciłem na drugi dzień o 11 na atak że nie wróciłem na noc odpowiedż była krótka przecież miałem być o 11 a nie o 23!
:mrgreen: (ta emota mowi wszystko)
ja mam na szczescie tak jak czarownica, gdziekolwiek bym sie nie wybral z nia to pytanie czy wzialem aparat, jesli budzet nam na to pozwala i pada slowo szklo, lampa, statyw - nie widzi w tym zadnego problemu (musze jakas namowic ja na NX'a bo mi sie trial skonczyl a soft cholernie spodobal ;) )
moja przyszla zona naprawde jest dla mnie podporem w moich wojazach fotograficznych ze czasami zastanawiam sie czy nie rzucic w cholere informatyki zabrac sie powaznie za fotografie - obydwie dziedziny sa moimi pasjami i w zadnej z nich nie pracuje ;)
takze wspolczuje autorowi watku,
Ja tam żonie zawsze mówię prawdę.
Jak kupiłem aparat+szkło, zapytała ile aparat kosztował to grzecznie odpowiedziałem co do grosza jaka była jego cena. Jako, że o obiektyw nie spytała o jego cenie nie wspomniałem słowa.
camilvein
19-10-2009, 18:20
GeparD ja akurat pracuję blisko swojej pasji w sensie jestem sprzedawcą i codziennie sprzedaje aparaty (czasami się nimi bawię i testuję) i jestem specem na sklepie od Nikonów ;) Tylko sprzedawanie aparatów a trzaskanie fotek to dwie inne bajki. A cóż ze swoją kobietą byłem przez 2 lata no i pomimo różnych akcji i kilku separacji bez sensu było to ciągnąć..koniec zerwałem bo bym się wykończył. I wiecie jaki był finał mojej historii wczoraj totalnie zerwałem , a dzisiaj dowiedziałem się o tym że mojej dziewczynie zawsze bardzo się podobały moje fotografie, Ba nawet dzisiaj dzwoniła do mnie czy nie sfotografowałbym jej i jej koleżanki tak jakby nigdy nic...eee szkoda gadać panowie.
A wam gratuluję udanych połówek i pozdrawiam ;)
Ja tam żonie zawsze mówię prawdę.
Jak kupiłem aparat+szkło, zapytała ile aparat kosztował to grzecznie odpowiedziałem co do grosza jaka była jego cena. Jako, że o obiektyw nie spytała o jego cenie nie wspomniałem słowa.
Jak w piosence starej - "żołnierz dziewczynie nie skłamie, chociaż nie wszystko jej powie". ;)
Ja tam żonie zawsze mówię prawdę.
Jak kupiłem aparat+szkło, zapytała ile aparat kosztował to grzecznie odpowiedziałem co do grosza jaka była jego cena. Jako, że o obiektyw nie spytała o jego cenie nie wspomniałem słowa.
to proponuję w takim duchu kupić puszke D60 i szkło Nikon AF-S 600 f/4.0 G ED VR ;)
Bo najlepsze połówki to są Cokin`a i Hitech`a
terpsych
26-10-2009, 16:38
Bo najlepsze połówki to są Cokin`a i Hitech`a
A czasami, jak sił braknie to Finlandia i Absolut.
;)
jackrabbit
26-10-2009, 16:47
to ja tak kiedys wpadam do sasiada, dinozaur taki, z 40 lat ma ale w gierki lubi pograc
pokazuje mi co tam sobie kupil, nowa plyta glowna, procek, jakas tam karta graficzna. zona jego w drugim pokoju a ja pytam ile to kosztowalo. on glosno odpowiada 800zl! a po cichu do mnie "ponad 4 tysiaki"
to pare lat temu bylo, wtedy sprzet drogi byl :)
to ja tak kiedys wpadam do sasiada, dinozaur taki, z 40 lat ma
Ja Ci dam... Misiu niedobry...
:)
z ok 30 tysi jakie wydałem na sprzęt foto żona wie tylko o ok 3-4 :)
ale ciiii :P
slanting_eye
26-10-2009, 17:02
moja zona (chyba) mnie rozumie choc kiwa glowa z politowaniem :)
moja zona (chyba) mnie rozumie
Ciekawe zdanie. :)
Możliwe warianty:
1. chyba żona,
2. chyba moja (tzn. jego, nie moja),
3. chyba mnie rozumie (tzn. jego rozumie).
:)
slanting_eye
26-10-2009, 17:08
Ciekawe zdanie. :)
Możliwe warianty:
1. chyba żona,
2. chyba moja (tzn. jego, nie moja),
3. chyba mnie rozumie (tzn. jego rozumie).
:)
chyba mnie rozumie bo zona na 100% :)
Trzeba było widzieć, jak Jarek (jarek76) podczas wesela odpakował prezent (statyw karbonowy MF), zanieśliśmy to do pokoju, Jarek rozstawił i gapiliśmy się z uwielbieniem na to cacko, a Kaśka z politowaniem (całe szczęście, że życzliwym) patrzyła na dwóch głupków zachwycająch się czterema czarnymi patykami. :)
terpsych
26-10-2009, 17:16
A moja żona wydawanie przeze mnie kasy traktuje jako dobry pretekst do swojej rozrzutności.
Fail!
I tak w końcu staniecie przed dylematem... albo żona albo pasja ;-)
Wuj dobra rada radzi: jeżeli jesteście w związku (i nie macie dzieci) i dajmy na to żona/mąż ma Wasze fotograficzne hobby za hetkę-pętelkę, to po prostu postarajcie się o dziecko ;) Wtedy każdy fotograficzny zakup będzie niejako ratyfikowany a priori i będziecie mogli kupować nawet 200 f 2.0 tudzież Leice lub inne MamiyoHassele po to tylko, aby uwieczniać pociechy ;) ;) Działa!
Tia... wuj dobra rada chyba przesadza...
Ja mam listę zakupów na przyjście drugiego dziecka i na najbliższy rok nie ma nic ze sprzętu foto... Łatwiej było przed przyjściem dziecka na świat, a jeszcze łatwiej przed ślubem :twisted:
jackrabbit
26-10-2009, 18:05
podczas wesele
eee... nie powinno byc "podczas wesela"?
ale ja sie nie znam :mrgreen:
eee... nie powinno byc "podczas wesela"?
ale ja sie nie znam :mrgreen:
Oczywiście, że powinno być tak, jak napisałeś. :)
Ja też się nie znam. :)
Trzeba było widzieć, jak Jarek (jarek76) podczas wesela odpakował prezent (statyw karbonowy MF), zanieśliśmy to do pokoju, Jarek rozstawił i gapiliśmy się z uwielbieniem na to cacko, a Kaśka z politowaniem (całe szczęście, że życzliwym) patrzyła na dwóch głupków zachwycająch się czterema czarnymi patykami. :)
Oczywiście stwierdziła przy tym że my jesteśmy zdrowo porypani :)
Ale chociaż wspiera mnie w tym co robię :)
Trzeba było widzieć, jak Jarek (jarek76) podczas wesela odpakował prezent (statyw karbonowy MF), zanieśliśmy to do pokoju, Jarek rozstawił i gapiliśmy się z uwielbieniem na to cacko, a Kaśka z politowaniem (całe szczęście, że życzliwym) patrzyła na dwóch głupków zachwycająch się czterema czarnymi patykami. :)
A czym się różni dwóch facetów zachwycających się trzema (nie czterema, chyba że zaczeli produkować quadpody) patykami, od dwóch wymalowanych lal zachywcających się jakimś butem z wysokim obcasem w którym nawet normalnie pochodzić nie można...?
Albo kawałkiem jakieś kolorowej szmatki która z mojego punktu widzenia nawet do wycierania obiektywu by się nie nadawała?
A czym się różni dwóch facetów zachwycających się trzema (nie czterema, chyba że zaczeli produkować quadpody) patykami
A kolumny centralnej nie policzyłeś. :)
Ja Ci dam... Misiu niedobry...
:)
Uuu.. to już wiemy, że ekonet po 40-stce :-P
;)
Uuu.. to już wiemy, że ekonet po 40-stce :-P
;)
i wiemy dlaczego tak tej poprawnej polszczyzny pilnuje ... stary dobry wychow ... nie to co teraz same dys-cos tam ;p
..... nie to co teraz same dys-cos tam ;p
tumany ;-)
dystumany?? eeee coś kręcisz ;)
Też jestem tym szczęśliwym typem. Moja żona kibicuje temu co robię, wspiera mnie na każdym kroku, motywuje, pomaga w decyzjach o zakupie sprzętu, pozuje kiedy tylko jest okazja, nawet czasem w górach bierze ode mnie plecak ze sprzętem żeby mi trochę ulżyć. Reasumując, w życiu miewam różnie, z reguły pod górkę, ale rekompensatą za to wszystko jest moja kobieta :)
Ja nie mam tego szczęścia. Moja żona zawsze krzywo patrzy na moje hobby a najbardziej się złości o to , że mam hobby a ona nie ma.
Jak powiem , że kupuje coś nowego to tak jakbym pokazał czerwoną płachtę bykowi.
Nie chodzi oczywiście o kasę tylko o fakt - znowu coś - po co to? itp
O pozowaniu już nie wspomnę. Choć czasem mi się uda ją namówić.
Awanturę miałem jak zmieniłem D80 na D200 :D bo on nie ma opcji AUTO i od tamtej pory nawet nie weźmie aparatu do ręki co za tym idzie ja nie mam żadnych swoich zdjęć :P
ahinsa81
27-10-2009, 16:05
a ja swojej kobiety nie musiałem nawet przekonwywać. sama sie zaraziła i nawet dostałem pozwolenie na kupno nowego szkła. bierze sprzet i sama robi zdjecia i czesto ma lepsze pomysły niz ja. i tak uczymy sie razem. ja uczę Ją jak to wszystko działa a ona mi przynosi pomsyły. z pozowaniem też nie ma problemów. pozujemy sobie na zmianę. czego wszystkim Wam życzę :-) pozdrawiam
Kundzior
17-05-2010, 00:34
OO pany ale watek (niektóre wpisy to jak z mego życia wzięte), u mnie ostatnie 2 panny poszły w odstawkę z racji że modelki, a drugiej to akt i to ze gapie się w komputer nie pasowało, rzecz jasna gdy obrabiam zdjęcia. Fajnie mieć Kobietę o tych samych zainteresowaniach, ale dużo Kobiet nie ma nawet swoich pasji!! To taka była moja ostatnia. Ja już sobie powiedziałem wolę być sam niż z taką co mi się będzie wpi**** do mojej fotografii.
Ile można słuchac tekstów typu:
- Podoba Ci się?? To idź ja przeleć.
- Jak chcesz to sobie bądź z Nią.
- Mało ekranu nie obkleisz tak się na nią gapisz.
- Ty znów tę kur**** oglądasz.
- Wkur*** mnie ta dziw*** na twoim ekranie.
- Znów z tą k**** na zdjęcia jedziesz??
Pałka mięknie....wole być sam, lub z kimś kto mnie zrozumie. Obojętności co do Możejce pasji też nie biorę pod uwagę.
Witek "Wisz"
17-05-2010, 01:03
Heh, ja tam też mam dobrze. Ileż to razy, przechodząc koło np takiego FJ rzucam tęsknym spojrzeniem na wystawe i słyszę: "Co ci się tam spodobało znowu? Chcesz kupić? To chodź, wejdziemy." I czasem nawet odmawiam, żeby głupio jakoś nie było :mrgreen:
A na poważnie to niegdy w sumie nie miałem większych problemów. Czasem małżonka zazdrosna trochę o modelki, ale to chyba normalne, co nie? A od kiedy ma swoje skrzypce, to już zupełnie jest OK :mrgreen:
Ja tam mam luz:) Nawet kupiła mi Zenitara:mrgreen: Wyszliśmy z założenia że lepiej żebym wydawał kasę na swoje hobby niż miałbym przewalać na jakieś głupoty. Jeżeli chodzi o zazdrość to raczej nie jest zazdrosna o Pary Młode:p A jak się trafi jakaś modelka to zabieram ją ze sobą (blenda i lampka same się nie będą trzymać :mrgreen: ) Także Panowie wszystko kwestia dogadania:)
Pałka mięknie....wole być sam, lub z kimś kto mnie zrozumie. Obojętności co do Możejce pasji też nie biorę pod uwagę.Przegibane... ja mam odwrotnie, od kiedy nie mam panny, nie chce mi się focić, dwuletnia regresja fotograficzna :(
Moją sytuację dobrze określa pierwszy post w temacie:
JEJ MINA PODCZAS ZDJĘĆ RÓWNA SIĘ Z MINĄ SKAZAŃCA NA KTÓRYM MA BYĆ WYKONANY WYROK) i mimo że sesja z punktu fotograficznego jest bardzo udana to moja kobieta nie ocenia zdjęcia tylko to jaka jest paplata jaką ma fryzurę itp,,,
:(
KaleidoStar
17-05-2010, 02:46
Mavierk.. po trzech latach przechodzi... (ja zaczęłam robić foty po trzech latach od krachu :) )
Moja przyszła żona podziela moją pasję, chętnie pozuje i nie robi mi problemów (póki co) gdy fotografuję inne kobiety. Co więcej, ma dobre oko do fotografii, więc często mi radzi i pomaga przy obróbce.
Żyć nie umierać :)
Ciekawe jak będzie po ślubie... :shock: Mam nadzieję, że przynajmniej nie gorzej ;)
Kundzior
17-05-2010, 08:48
Moja przyszła żona podziela moją pasję, chętnie pozuje i nie robi mi problemów (póki co) gdy fotografuję inne kobiety. Co więcej, ma dobre oko do fotografii, więc często mi radzi i pomaga przy obróbce.
Żyć nie umierać :)
Ciekawe jak będzie po ślubie... :shock: Mam nadzieję, że przynajmniej nie gorzej ;)
Raj na ziemi.
Ja swojej ostatniej też zawsze proponowałem by ze mną pojechała do studia, zawsze odmawiała, tak by pomogła mi deko, podrzuciła jakiś pomysł itd. Namówić ja na zdjecia!!! Porażka, nie ma takiej opcji. 2 razy mi sie udało ją namówić na coś co przypomina zdjęcia, ale na zdjęciach to jak ktoś napisał "mina skazańca". Szkoda nerwów na taki związek wolę fotografię.
A u mnie po 15 latach małżeństwa nawet nie jest tak źle.
Żonka akceptuje moją pasję, nie ma nic przeciwko wypadom z aparatem w plener. Modelkom zdjęć na razie;) nie robię więc nie ma powodów do zazdrości. Większość to znajomi i rodzinka.
Gorzej z czasem, który poświęcam na obróbkę zdjęć. Tu już czasami są zgrzyty, że za długo siedzę przed komputerem i nie poświęcam czasu rodzinie. W tej kwestii muszę przyznać Jej rację. Siedząc przed kompem człowiek nawet nie wie kiedy ma go wyłączyć. A jeszcze jedno, jeszcze dwa, a może kilka zdjęć wywołam, a godzina za godziną lecą.
Pozdrawiam :smile:
Myślę że każda w miarę inteligentna kobieta jest w stanie rozróżnić sesję zdjęciową od romansu. A jeżeli nie jest, to kogo żeście brali? A jak żeście już tak sobie małżonkę wybrali, to dobrze Wam tak teraz! Trzeba było wybierać lepiej. :)
A ja po … po 8 latach małżeństwa jestem szczęśliwy.
Ja mam kilka pasji czy hobby a żona nie uczestniczy we wszystkich nie wszystkie umie zrozumieć, ale ich nie krytykuje i nawet mnie w nich trochę wspiera :)
Najgorzej jest z moją uśpioną na kilka lat pasją do motorów, tu jest totalny brak zrozumienia, ale się nie dziwię kobiecie, która nigdy nie jeździła na motorze i się tego boi, że nie wie, jaka to jest przyjemność…
Ja wychodzę z założenia, że w związku powinno być „równouprawnienie” w stosunku 1/2 lub 1/3.
To oczywiście nie gwarantuje sukcesu ale u nas sie sprawdza.
Na ten przykład – jak pisałem żona ma problem pasją do motorów i tak motor będzie kosztował ok. 30 tysi …
Hmm… jednak nie będzie
Okazało się, że będzie droższy o 10 tysi ...
Które powędrują na konto żonki (proporcja 1/3)
PS1.
Niestety z samochodem wyszła proporcja 1/2,
Jednak najważniejsze, że wszyscy są zadowoleni :)
i są tez plusy tej sytuacji – im więcej wydasz na samochód żony tym droższy kupisz sobie ;)
PS2.
Dobrze, że tej zasady nie muszę stosować w mojej pasji do whisky :mrgreen:
JA nie dopuszczam do żadnej dyskusji w domu ... Wszystkie moje kobiety wiedzą, co do kogo należy i są szczęśliwe ... to dla nich najważniejsze .... a sprawy decyzji należą do mnie ...
JA nie dopuszczam do żadnej dyskusji w domu ... Wszystkie moje kobiety wiedzą, co do kogo należy i są szczęśliwe ... to dla nich najważniejsze .... a sprawy decyzji należą do mnie ...
Jednym słowem PERFEKCJA :mrgreen:
JA nie dopuszczam do żadnej dyskusji w domu ...
No to chyba lipa tak siedzieć w ciszy w domu...
No chyba ,że ty cały czasz nawijasz...
Tak czy inaczej perspektywa nie do zniesienia.
Jednym słowem PERFEKCJA :mrgreen:
Dopingowały go jak szlifował zmianę obiektywów i opanowywał menu ;oD
No cóż, trzeba trafić na tę jedyną ;) jeszcze jak zarazi fotografią :D
Też czasem się denerwowałam, jak Boghol za dużo wymyślał, ale nic poradzę na to, bo sama robię zdjęcia i wiem jak może to wciągnąć. Z tym że moja część obecnie ograniczyła się do pomocy przy sesjach, wyborach modelek, w dyskusjach, itp. Ale jak mam słabsze dni, to Boghol mnie motywuje i dzięki niemu, wiem co jeszcze muszę zrobić, ćwiczyć i próbować. Wspólna pasja, to dobra rzecz. Z czasem się to docenia.
Pozdrawiam wszystkich zatrwożonych facetów :D
velaskez
17-05-2010, 16:44
JA nie dopuszczam do żadnej dyskusji w domu ... Wszystkie moje kobiety wiedzą, co do kogo należy i są szczęśliwe ... to dla nich najważniejsze .... a sprawy decyzji należą do mnie ...
To Ty harem masz :?
To Ty harem masz :?
Jak to na okręcie - marynarki ;oD
JA nie dopuszczam do żadnej dyskusji w domu ... Wszystkie moje kobiety wiedzą, co do kogo należy i są szczęśliwe ... to dla nich najważniejsze .... a sprawy decyzji należą do mnie ...
Haha, zasada jest taka że im kto siedzi bardziej pod butem, tym głośniej tak krzyczy! I to tylko wtedy gdy małżonka nie słyszy! :)
To Ty harem masz :?
Nie, jemu się tylko na chwilę udało ze smyczy urwać! :)
JA nie dopuszczam do żadnej dyskusji w domu ... Wszystkie moje kobiety wiedzą, co do kogo należy i są szczęśliwe...
Jak to dobrze że dmuchane lale nie mogą dyskutować, co nie?... ;) :D
Kobieta też człowiek i ma swoje potrzeby tylko o tym nie wie . Ja kwestię przymusu kupienia czegoś al'a 600f4 załatwiłem tak .
-Kochanie , w weekend są targi foto . Jedziesz ?
-Nie chce mi się trochę .
-Nikon gratis czyści aparaty , weź swój pojedziemy i wyszorują je nam
Przy okazji pobawiła się D3x , 200-400 , 600 , Sigmą 300-800 i paroma innymi zabawkami .
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/05/targifoto-2.jpg
źródło (http://img404.imageshack.us/img404/474/targifoto.jpg)
wieczorem stwierdziła że jej D60 to klamot i fajnie by było gdyby miała coś innego (d90) no i mi by było wygodniej w czatowni z taką 600 , a że hardwarowe sprawy niezbyt ja interesują to "niestety" ja muszę się zająć planami zakupu :mrgreen:
Dostałem zielone światło na wszystkie "niezbędne" fotograficzne zabawki .
Dostałem zielone światło na wszystkie "niezbędne" fotograficzne zabawki .
Tylko się cieszyć.
Ja chciałem nawiązać do kwestii rozumienia kobiet.
Tekst mojego siedmioletniego syna po wizycie znajomych z córkami:
- Ja to nie rozumiem tych dziewczyn. Czasami naprawdę nie wiadomo o co im chodzi. I pomyśleć, że na początku różniła nas tylko jedna komórka...
Tak, interesuje się biologią.
Jak to dobrze że dmuchane lale nie mogą dyskutować, co nie?... ;) :D
No, ale te w wersji muzułmańskiej moga wybuchnąć.
Kundzior
17-05-2010, 21:45
Tylko się cieszyć.
Ja chciałem nawiązać do kwestii rozumienia kobiet.
Tekst mojego siedmioletniego syna po wizycie znajomych z córkami:
- Ja to nie rozumiem tych dziewczyn. Czasami naprawdę nie wiadomo o co im chodzi. I pomyśleć, że na początku różniła nas tylko jedna komórka...
Tak, interesuje się biologią.
Qrde 7 lat i już wie, a ja dalej czekam na tę jedyną.....oszzsz życie.
grudzinsky
17-05-2010, 21:53
moja zona fotografia sie nie interesuje, ale powiedziala mi ze jak chce sobie cos kupic to mam zielone swiatlo, ale warunek jest jeden...musze sobie najpierw kase uzbierac ;) to co uda mi sie zebrac ze sprzedazy prac jest moje i moge sobie robic z tym co chce :D
Uczciwie postawiona sprawa ;)
Dołączę się, bo też mam problem ze swoją..MUSZĘ KUPOWAĆ WSZYSTKO PODWÓJNIE ,BO SĄ KŁÓTNIE KTO I KIEDY MA CO WZIĄĆ... A wszystko kosztuje w cholerę kaski......x dwa to już zawrót głowy....
bez sensu ze podwojnie - ujecia powinny sie roznic - moze wprowadz mala rywalizacje ?
bez sensu ze podwojnie - ujecia powinny sie roznic - moze wprowadz mala rywalizacje ?
Taaa Tylko jak jest jedna impreza, a Dwoje do sprzętu to ciężko , nie wspomnę o dwóch imprezach oddalonych od siebie :))
Kundzior
17-05-2010, 23:13
Hehe to musisz x2 zarabiać :) Od dawna wiadomo że Kobieta po kieszeni klepie :P
No coz - ale do kompromisu powinniscie dojsc - nie sadze zebyscie musieli taka sama armatura strzelac fotki w tym samym czasie.
Uwazam ze zawsze mozna dojsc do kompromisu - nie oszukujmy sie. Zamiast dublowac lepiej rozszerzac - marnowanie kasy na duble jest bez sensu - rozumie jakis spacer zoom zdublowany ale inne...
Pomysl - ile rzeczy mozna by bylo dokupic za te duble - nie mowie nawet o fot ale np. pojechac gdzies w plener czy wakacje.
Marnowanie pieniedzy na podwojne zakupy to tak jak wyrzucanie kasy w bloto.
Sorki ze przytyk do partnerstwa teraz bedzie ale taki temat.
Jezeli ktos nie moze dojsc do kompromisu w sprawie foto to jak dochodzi do kompromisu w zwiazku - zwiazek to pasmo kompromisow z obu stron.
Pomysl na co mozna spozytkowac kase z bezsensownych zakupow
PS. Moze zamiast dublowac zacznijcie kupowac chociaz z malymi roznicami np. 50tka a druga 60tka macro
Tele 400 i Tele 600
Jezeli nie dojdziecie do kompromisu to rozwoj twojej pasji i zamilowania bedzie baaaaardzo powolny i ograniczony - predzej czy pozniej - rowniez innymi rzeczami.
Czas na nauke sztuki negocjacji i kompromisu
Witam
Troszeczke może temat posta wydaje się dziwny, ale pozwoliłem sobie go założyć, pytając was jak wasze kobiety reagują na waszą pasję jaką jest oczywiście fotografia. Czy wspierają was, czy może też jest cały czas walka, że nie ma dla nich czasu itp.
Co do propozycji pozowania ok zgodzi się raz na jakiś czas(JEJ MINA PODCZAS ZDJĘĆ RÓWNA SIĘ Z MINĄ SKAZAŃCA NA KTÓRYM MA BYĆ WYKONANY WYROK) i mimo że sesja z punktu fotograficznego jest bardzo udana to moja kobieta nie ocenia zdjęcia tylko to jaka jest paplata jaką ma fryzurę itp,,,
W sumie to Ci współczuję. Nie będę dawał rad typu - rozstań się, rozejdź się, znajdź inną, bo to NTG, ale...
Ja mogę w zasadzie jedynie w weekendy wyskoczyć na plener. Sęk w tym, że moja Księżna Pani w weekendy pracuje, więc na świt to mogę wyskoczyć, ale blisko, bo na 7.30 muszę być z powrotem by zawieźć do pracy... Poszaleć to mogę sobie jedynie, gdy Ona nie pracuje, ja mam urlop, albo trafi się jakiś wyjazd. Sama też trochę fotografuje, więc nie muszę ukrywać cen, ani specjalnie uzasadniać kolejnego zakupu. No i pozuje chętnie.
A - i nie staram się nawet zrozumieć. Zawsze ta odrobina tajemnicy dodaje smaczku w związku.
Głowa do góry, pewnego dnia się chmury rozejdą i słońce zaświeci. :-)
Ja z kolei po zrobieniu małej sesji, której nijak nie chciałem się wyprzeć i wykasować musiałem zagrać w karty i przegrać dla świętego spokoju. Efekt sesji komisyjnie i honorowo przeszedł w nicość (pomimo prób odratowania) a kobita wciąż przy boku. To był czas gdy sympatia do aktów w prawdzie pozostała ale chęć i możliwości jakoś się rozpłynęły. No i niestety-jeśli nawet-trzeba szerszego szkła...
Marta Baranowska
18-05-2010, 04:13
Cholera :D nie mam kobiety :D:D:D
No cóż, trzeba trafić na tę jedyną ;) jeszcze jak zarazi fotografią :D
Też czasem się denerwowałam, jak Boghol za dużo wymyślał, ale nic poradzę na to, bo sama robię zdjęcia i wiem jak może to wciągnąć. Z tym że moja część obecnie ograniczyła się do pomocy przy sesjach, wyborach modelek, w dyskusjach, itp. Ale jak mam słabsze dni, to Boghol mnie motywuje i dzięki niemu, wiem co jeszcze muszę zrobić, ćwiczyć i próbować. Wspólna pasja, to dobra rzecz. Z czasem się to docenia.
Pozdrawiam wszystkich zatrwożonych facetów :D
Tylko coć efekty tej motywacji marne :P, bo za dużo nie robisz :).
Wszystko do szuflady idzie i w ciemne zakamarki dysku, tylko teraz trza zmotywować do obróbki.
Cholera :D nie mam kobiety :D:D:D
Weź mnie - będziemy na siebie w tym wątku narzekać :mrgreen:
:lol::lol::lol::lol::lol:
Cholera :D nie mam kobiety :D:D:D
Ukradnij Malinę ;oD
Kundzior
18-05-2010, 14:23
Ale zabawny wątek, świetnie się czyta. I fajnie że nie jestem sam z tego typu problemem :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.