PDA

Zobacz pełną wersję : Mój pierwszy ślub



swiatlo
16-09-2009, 19:30
Przepraszam że nie wklejam zdjęcia, ale chcę zaprezentować cały album do oceny. Zdaję więc sobie sprawę że niewielu z was zada sobie trud aby przejść przez link i tym bardziej cały album. Niemniej dziękuję bardzo tym którzy to zrobią.

Jest to mój pierwszy ślub, mam nadzieję że będą następne. Niestety nie był to ślub kościelny, więc było bez długiej sukni i ołtarza, była tylko skromna sala klubowa , więc nie mam zdjęć z suknią i ołtarzem. Wiele z nich ma to i owo pod względem kompozycyjnym, tak to jest jak się robi pod ciśnieniem.
Niemniej pytam o ogólne wrażenie na temat albumu. Mam ochotę wejść w ten biznes, więc pytam fachowców czy mam szansę. Proszę o surową krytykę, ponieważ biznes to nie hobby dla przyjemności gdzie każdy się poklepuje po ramieniu.

Oto album:
http://www.twilightphotogallery.com/pietrzak_wedding/

Dziękuję z góry za uwagę i komentarze.

pastrana
16-09-2009, 19:42
czym to było cykane?

swiatlo
16-09-2009, 19:47
czym to było cykane?

D700 + Sb900 + Tamron 28-75 + 70-200 VR + OnOne Photo Tools Pro

monikad4M
16-09-2009, 19:52
ja wymiękłam przy 44 zdjęciu, strasznie wolno się je ogląda a łącze mam szybkie. Wolno się foty ładują i sporo jest bardzo podobnych ujęć jedno po drugim. Może warto do takiej prezentacji wstawić same "perełki" i najciekawsze ujęcia a parze młodej dorzucić inne foty na płycie? co do zdjęć się nie wypowiem, bo nie jestem ekspertem :)

Czornyj
16-09-2009, 19:52
Zupełnie znośne są dla mnie te bezpretensjonalne, kolorowe fotografie - technicznie bardzo staranne, całkiem przyjemne w odbiorze, może trochę za mocno łupnięte lampą tu i ówdzie, może czasem trochę ciasnawo i brak powietrza. Jest na początku kilka ciekawych ujęć, np. te kwiatki w lusterku samochodu.

Gorzej, jak pojawiają się ramki, desaturacje i kombinacje, tu jest jak na mój gust nieco tandetnie. Przy okazji taka mała dygresja natury ogólnej, która ostatnio często mnie nachodzi - zdjęcia czarno-białe powinny do cholery być czarno białe, a nie szaro-szare, szaro-z-d...-sepiowate, czy szaro-zdesaturowane. Co było złego np. w takich czarno-białych zdjęciach?:

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/09/Helmut_Newton____French_Vogue__1979-1.jpg
źródło (http://lazymonday.blox.pl/resource/Helmut_Newton____French_Vogue__1979.jpg)

swiatlo
16-09-2009, 20:00
Gorzej, jak pojawiają się ramki, desaturacje i kombinacje, tu jest jak na mój gust nieco tandetnie.

Oczywiście zgadzam się co do "tandetności". Jednak zdaje sobie sprawę z rynku, a rynek z mojego rozeznania lubi takie bajery. Ta para wręcz piała z zachwytu nad zdjęciami i obróbkami, takiej ilości ochów i achów jakie dostałem od tej pary i rodziny nie dostałem nigdy za żadne swoje zdjęcia. Jednak inna jest ocena klienta który lubi słodkości i landrynki, zwłaszcza na własnych zdjęciach, a inna jest opinia wyrobionych artystów. Często te opinie są wręcz sprzeczne.
Tak, kwiatek na lusterku jest oryginalny, ale dla pary młodej i rodziny to zdjęcie jest nieistotne. Nawet nie myślę aby to zauważyli. Im nie chodzi o artyzm, ale o landrynkową pamiątkę. Im więcej cukru tym lepiej. Jak na torcie ślubnym... Czy mam rację czy się mylę?
Dlatego proszę o opinię nie z punktu widzenia artyzmu, ale z punktu widzenia samego biznesu.

stock
16-09-2009, 20:00
czyś Ty baterie na loterii wygrał ? Moim zdaniem zdecydowanie za dużo lampy, I to mocnej lampy. Z D700 na ślubie lampa zostaje w domu. Sale miałeś jasną a waliłeś lampą bez przerwy. Chyba też zostało trochę przyzwyczajeń krajobrazowych - bo ostro aż po horyzont. A czasami widza średnio interesuje co stoi w tle (np statyw z parasolką :)
I na koniec - dużo bardzo podobnych co szybko nudzi widza. Pisze ten komentarz a w drugim oknie leci pokaz slajdów (aktualnie 74 fotografia) - to też o czymś świadczy :)

swiatlo
16-09-2009, 20:15
czyś Ty baterie na loterii wygrał ? Moim zdaniem zdecydowanie za dużo lampy, I to mocnej lampy. Z D700 na ślubie lampa zostaje w domu. Sale miałeś jasną a waliłeś lampą bez przerwy. Chyba też zostało trochę przyzwyczajeń krajobrazowych - bo ostro aż po horyzont. A czasami widza średnio interesuje co stoi w tle (np statyw z parasolką :)
I na koniec - dużo bardzo podobnych co szybko nudzi widza. Pisze ten komentarz a w drugim oknie leci pokaz slajdów (aktualnie 74 fotografia) - to też o czymś świadczy :)

Pewnie się odnosisz do sesji z wodospadem. Lampy jest tutaj faktycznie za dużo. Problemem jest mój błąd, bowiem na sesji z wodospadem zapomniałem przełączyć ISO z 1600 na niższy, więc cała ta sesja jest na ISO 1600. Ale to mój błąd. I tylko w tej części pleneru.
Wodospady są celowo ostro bo tak sobie życzyła para. Na reszcie zdjęć stosuję selektywną ostrość.
Poza tym bardzo dziękuję za cierpliwość w przeglądaniu slajdów :)

Czornyj
16-09-2009, 20:25
Dlatego proszę o opinię nie z punktu widzenia artyzmu, ale z punktu widzenia samego biznesu.

Artyzm-artyzmem, ale powiedzmy mamy takie szaro-szare zdjęcie:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/sfiatuo1.jpg)

i czy ubędzie mu wiele lukru, jak będzie troszkę bardziej czarno-białe?

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/sfiatuo2.jpg)

swiatlo
16-09-2009, 20:30
Artyzm-artyzmem, ale powiedzmy mamy takie szaro-szare zdjęcie:


i czy ubędzie mu wiele lukru, jak będzie bardziej czarno-białe?


Czornyj, przy całym moim szacunku, ale Twoje białe po prostu oślepia.
Moje cz/b było stylizowane na staroć, stąd agresywna winieta. Próbowałem też z dużym szumem, ale jakoś mi się nie podobało.
Pytanie - jak to ściągnąłeś? Myślałem że Flash nie pozwala na ściągnięcie.

Stock, ta sesja z wodospadem nie jest udana. Wiem o tym, i wiedziałem już zaraz po tej sesji jak nagle zauważyłem że mam ISO 1600 na aparacie. Przed wodospadem jechaliśmy limuzyną gdzie musiałem mieć 1600 i po wyjściu po prostu zapomniałem przełączyć. Brak doświadczenia, błąd zawodowy. Już wystarczająco kląłem sam na siebie. Do teraz nie mogę sobie tego podarować. Zresztą przy tych wodospadach o mało mi karta nie padła. Na szczęście dało się wszystko odzyskać. Trochę pechowy był ten wodospad.
A nie mogłem wodospadu wyciąć z albumu, bo przecież oni by się zapytali - "A gdzie wodospad? Przecież byliśmy tam ponad godzinę!?" Dlatego ten nieszczęsny wodospad w albumie musi być. Ale oni nic nie zauważyli, są szczęśliwi. A że jakiś tam fachowiec zauważył błąd, to już problem fachowca! :)

piwkoo
16-09-2009, 20:40
Niestety ale flash nie chroni przed ściąganiem zdjeć, jedynie deczko to utrudnia :)
Wysłałem Ci na PW adres bezpośredni do zdjęć i sam się przekonasz.

Czornyj
16-09-2009, 20:41
Ctrl+PrintScreen ;)

A moja biel nie jest wcale do końca biała, może to znowu kwestia monitora...

swiatlo
16-09-2009, 20:46
Niestety ale flash nie chroni przed ściąganiem zdjeć, jedynie deczko to utrudnia :)
Wysłałem Ci na PW adres bezpośredni do zdjęć i sam się przekonasz.

Ogromne dzięki, pewnie użyłeś Page Source aby uzyskać bezpośredni link to folderu na serwerze. Nie wiem jak to ukryć. Może opcją jest wstawienie pustego index.html aby to nie było możliwe.
Slide Show był zrobiony Lightroomem. Jakbyś znał opcję aby chronić przed ściągnięciem, albo inny silnik do slide show z protekcją, to byłbym wdzięczny... :)

piwkoo
16-09-2009, 20:48
Ogromne dzięki, pewnie użyłeś Page Source aby uzyskać bezpośredni link to folderu na serwerze. Nie wiem jak to ukryć. Może opcją jest wstawienie pustego index.html aby to nie było możliwe...


Miałem właśnie Ci to napisać. Wrzuć pusty index.html do folderu i nie będą już te pliki widocznie, natomiast nie uchronisz się od pojedynczego wklepywania nazw zdjeć do przeglądarki. Nazwy również niestety można znaleźć.


...Slide Show był zrobiony Lightroomem. Jakbyś znał opcję aby chronić przed ściągnięciem, albo inne narzędzie do slide show z protekcją, to byłbym wdzięczny... :)

hmmm...chyba nie ma idealnego sposobu aby to zabezpieczyć. Być może jest, ale ja niestety go nie znam.

stock
17-09-2009, 10:01
nie tylko wodospad - te poczatkowe przy aucie, wysiadanie z auta, w pomieszczeniach - wszystko trzaśnięte lampą. I to niestety widac.

superkomornik
17-09-2009, 10:25
Za duzo:
-lampy
-zdjęć
A za mało szybkiego serwera :)

Mając d700 lampę można przygasić, błyskać za siebie, obok siebie, pod siebie, wywalić stofen w cholerę i używać karteczki. I łapać więcej zastanego. Nie po to d700 ma tak dobre wysokie czułości, by smolić flashem :)

A co do nie przestawionego iso na plenerze...znam jedno rozwiązanie- auto iso. Ustawiasz w zakresie 200-6400, dajesz minimalny czas i żyć, nie umierać :D

stock
17-09-2009, 10:37
Za duzo:
-lampy
-zdjęć
A za mało szybkiego serwera :)

Mając d700 lampę można przygasić, błyskać za siebie, obok siebie, pod siebie, wywalić stofen w cholerę i używać karteczki. I łapać więcej zastanego. Nie po to d700 ma tak dobre wysokie czułości, by smolić flashem :)

A co do nie przestawionego iso na plenerze...znam jedno rozwiązanie- auto iso. Ustawiasz w zakresie 200-6400, dajesz minimalny czas i żyć, nie umierać :D

potwierdzam - tez ostatnio zaczynam tego uzywac i sobie radzi :)

karol1302
17-09-2009, 10:41
po pierwszych trzech pomyślałem, że będzie całkiem przyjemnie ale potem niestety się popsuło. To co najbardziej przeszkadza to monotonia całego reportażu - np. pierwsze zdjęcie bukietu było bardzo przyjemne, ale z każdym kolejnym było już mniej fajnie. W większości bardzo "płaskie" foty z kolorystyką nie pasującą mi. Zbyt mało emocji a zbyt wiele gadżetów . Z drugiej jednak strony jestem w stanie uwierzyć, że para młoda była bardzo zadowolona z tego reportażu, tylko nie wiem jak Ty ale ja staram sie zwykle, by zdjęcia jakie robię podobały się przede wszystkim mnie, gdyż kilka razy doświadczyłem jak piszesz achów i ochów nad zdjęciami, które kompletnie mnie nie ruszały i miałem z tego powodu dość mocne pretensje do samego siebie. ;-)

Adam Trzcionka
17-09-2009, 11:00
Mam ochotę wejść w ten biznes, więc pytam fachowców czy mam szansę.

Nie wiem, czy się kwalifikuję jako fachowiec, ale odpowiem - masz szansę, dużą.
Są klienci na zdjęcia, jakie tu pokazałeś i jest ich niemało.

Problemy są dwa - to są zdjęcia kiepskie i z osobna i jako całość, z większością klasycznych niefajnych "atrakcji" pana ziutka typu: lokalna desaturacja, winietki, blurki, lampa jako podstawowe narzędzie pracy, przesaturowana skóra, szaroszare BW, liczne powtórki tych samych motywów - już na początku, w żółtym aucie, bodaj 3 zdjęcia bardzo podobne, to nuży.

całość bez rytmu, bez emocji, bez akcji - bez powietrza, jest wąsko, jednowymiarowo, bez kontekstów.

Probelm drugi - za takie zdjęcia, choć powtórzę: klientów na nie znajdziesz - majątku nie weźmiesz, a jesli myslisz w kontekście biznesowym, warto o tym wiedzieć.

Przy tym wszystkim pamiętam Twój rozwój w landszaftach i raczej spokony jestem o Twoje postępy i wyciaganie wniosków. Pozdrawiam.

swiatlo
17-09-2009, 16:29
Chcę bardzo, bardzo podziękować wszystkim którzy przeszli przez ten album. Wiem że jest duży (160 zdjęć), wiem że długo się ładuje. U mnie ładuje się natychmiast, ale to pewnie dlatego bo nie musi zdjęcie iść przez ocean i połowę świata.
Ponownie - ogromne dzięki. Album duży i wiem że dla postronnych jest monotonny. Jednak wydaje mi się że dla samych zainteresowanych duża ilość zdjęć pozwala im na ponowne uczestnictwo w wydarzeniu. Tak jak album książkowy. Czy jednak aż 160 zdjęć? Może rzeczywiście następnym razem postaram się trzymać poniżej setki. Zwłaszcza że to kosztuje i mój czas. Większa selekcja, większa różnorodność, bardziej żywe b/w. To jest lekcja za którą dziękuję.
Co do winiet i desaturacji? Jeszcze muszę sobie wyrobić opinię. Nie wiem. Na razie mi się to podoba. Klientom też. Jednak zobaczę. Być może nie będę tym tak szastać tak bardzo jak tym razem.

Adamie, ile zdjęć zwykle dajesz klientom do albumu? Jaka jest ilość zdjęć do prezentacji włączając przygotowania, ślub, plener, wesele?
Z tego ślubu wyciągnąłem 9 najbardziej według mnie reprezentatywnych które nadają się do portfolio. Oto link:http://www.twilightphotogallery.com/weddings/
Potem w miarę jak doświadczenie będzie rosło będę to portfolio modyfikował. Na razie jest to co mam.
Ponownie bardzo dziękuję.

karol1302
17-09-2009, 16:48
przejrzałem wybrane 9 i w dalszym ciągu uważam, nawet bardziej niż poprzednio, że za mało emocji a zbyt wiele "gadżetów" - sorki, za określenie ale z tym właśnie kojarzą mi się bukieciki, butonierki, obrączki,...... a ślub to przecież coś więcej. pozdrawiam

superkomornik
17-09-2009, 17:21
Zdjęcia nie są monotonne dlatego, że nas tam nie było i nic nie łączy nas z tymi ludzmi. Ale popatrz, 3 zdjęcia przy żółtym samochodzie, bardzo podobne. Nie lepiej zostawić jedno? Jedno dobre opowie więcej niż 3 średnie. Życie jest pełne kompromisów, znam to dobrze :)
A w tych 9 za dużo kwiatków, a ślubu mało. Trzeba dbać o różnorodność :)

swiatlo
17-09-2009, 17:21
przejrzałem wybrane 9 i w dalszym ciągu uważam, nawet bardziej niż poprzednio, że za mało emocji a zbyt wiele "gadżetów" - sorki, za określenie ale z tym właśnie kojarzą mi się bukieciki, butonierki, obrączki,...... a ślub to przecież coś więcej. pozdrawiam

No więc powiem coś, czego jeszcze przedtem nie powiedziałem. Otóż interes fotografii ślubnych założyłem razem z córką. Ona zajmuje się marketingiem oraz relacją z klientami, ja tylko fotografowaniem i obróbką. Córka jest magistrem marketingu, ma spore jak na jej wiek doświadczenie zawodowe, więc jest w tym świetna. I dość dobrze się rozeznaje w biznesie ślubnym. To ona właśnie mnie skłoniła do wejścia w śluby.
I właśnie te wybrane 9 jest wyborem córki. I chcę zapytać fachowców - córka uważa, i być może ma sporo racji, że z racji okularów u panny młodej te zdjęcia raczej się nie kwalifikują jako oficjalne portfolio. To jest tym problemem, bowiem z punktu widzenia czystego marketingu, na portfolio okulary są dyskwalifikacją. Z punktu widzenia czysto fotograficznego okulary mogą być zaletą, a przynajmniej nie przeszkadzać, jednak dla marketingu są ogromnyn "NIE".
I to jest powodem że musieliśmy do portfolio musieliśmy wybrać zdjęcia "gadżetowe". Oboje zdajemy sobie sprawę z tej słabości, ale do pełnego i zróżnicowanego portfolio musimy poczekać na lepsze zdjęcia i z bardziej "modelową" panną młodą. Ta panna młoda jest naprawdę ładna i atrakcyjna, ale według marketingu jej okulary dyskwalifikują portfolio.
Jaka jest Wasza opinia na ten kontrowersyjny problem?

Adam Trzcionka
17-09-2009, 17:50
Światło, ale co do licha do rzeczy mają okulary? osobiście nie przepada za melanżem suknia slubna+okular, średnio mi się to trawi, ale jakbym miał świetne foty okularnej PM, to przecież z definicji ich nie wywalę. Nie rozumiem tego marketingu.

Co do ilości zdjęć - ja deklaruję 100 obrobionych + pakiet dokumentacyjny (200 fot po konwersji z raw). jesli dzieje sie dużo, obróbka sprawia mi radośc, obrabiam więcej - tu http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=1044 podwiesiłem +- to co idzie do klienta jako pakiet główny.

co do blurków, selektywnej desaturacji i wineitek - przemyśl, szczera rada. to jest synonim najtańszego efekciarstwa i prowincjonalnej tandety, którą epatowano z początkiem wejścia cyfry w śluby i epatuje sie nadal po wioskach.

a rada chyba najważniejsza - daj zdjęciom więcej oddechu - innymi słowy - fotografuj szerzej.

swiatlo
18-09-2009, 01:53
Adamie, dokonałem pewnego eksperymentu. Właściwie dokonaliśmy go razem z moją córką. Otóż zachwycony pokazałem Twoją stronę, włącznie z tym blogiem do którego dałeś linka, mojej córce, ona z kolei równie zachwycona pokazała go swoim dwóm koleżankom które bardzo niedługo będą wychodzić za mąż. Czyli niby trzy potencjalne panny młode. Oczywiście nie przyjedziesz do Ameryki, więc nie robiłem tego w celu aby stworzyć sobie konkurencję na moim terenie :), ale po prostu chciałem pokazać Twój styl z zapytaniem jakby taki styl się przyjął na tym terenie. Czyli Twoje portfolio obecnie wędruje po Zachodnim Wybrzeżu... :)
Tak czy inaczej zdumiała mnie odpowiedź. Otóż wszystkie trzy dziewczyny były autentycznie zachwycone artyzmem, ale wszystkie trzy jednocześnie przyznały że o ile są pod ogromnym wrażeniem, to na własny, ich własny własnusiuński ślub wyobrażają sobie zdjęcia kompletnie inne. Bardziej romantyczne. Czyli rozumiem że serduszka, kwiatuszki i winietki. Czyli znowu wracamy do naszej tzw. "tandety".
Akurat dostałem emaila od jednej z nich. Zacytuję dosłownie:

I like his style a lot. It's very unique. However, me personally, I want something more whimsical for my wedding. More romantic. Less forcefully artistic. I could see certain couples loving that style thought. It's a matter of taste.Czyli na wypadek jakby ktoś nie zrozumiał:

Bardzo lubię jego styl. Jest bardzo unikalny. Jednak dla mnie osobiście chciałabym coś bardziej wymyślnego. Coś mniej wymuszonego na artyzm. Coś bardziej romantycznego. Chociaż przyznam że są pary które by uwielbiały ten styl. Kwestia gustu...Czyli jest to dość ciekawe. Zależy gdzie się działa. Zależy jaki jest Twój lokalny rynek. Wzięty fotograf z Nowego Jorku może mieć problemy ze znalezieniem klienteli w Boise, Idaho, natomiast fotograf z Idaho ze swoimi winietkami w kształcie serduszek byłby wyśmiany w Nowym Jorku. Podobnie wzięty fotograf obsługujący okolice Zamościa nie utrzymałby się w Warszawie, i vice versa, ambitny fotograf z Warszawy miałby problemy na Zamojszczyźnie. I co więcej - jeden rynek jak i drugi dysponuje taką samą ilość pieniędzy. Czyli nie musi być że fotograf z Idaho nie zarobi więcej niż $1500 za ślub. W Idaho też są ludzie z forsą. Podobnie jak i w Zamościu.

Ja jestem zachwycony Twoją fotografią bo jestem sam fotografem i mam dość wyrobiony gust, jednak większość ludzi takimi nie są. I niekoniecznie jest to kwestia wykształcenia. Dziewczyna zawsze będzie lubiała serduszka i winietki. Taka ich natura. Nawet pani magister czy doktor. A ślub to coś specjalnego. Musi być romantyczny, musi być zwiewny, musi być rozmycie, muszą być "tandetne" efekty. Bo to ślub. To nie jest ekspresja ambitnego fotografa. Fotograf nie robi dla siebie, robi dla państwa młodego i ich całej rodziny. A ciotki, wujki i babcie nigdy nic artystycznego nie kupią, bo tego na półce nie postawią. To musi być rozmyte, musi być romantyczne, musi być wyraźne. Ich gust jest na pierwszym miejscu.
Czy zupełnie nie mam racji w tym co mówię?

Chociaż Ci jeszcze na koniec powiem że o ile nie muszę kopiować Twojej stylistyki a krytykę traktuję wybiórczo, to w jednym mi bardzo zaimponowałeś. Bardzo. Bardzo mi się podoba Twoje bardzo ekstensywne używanie szerokich kątów. To mi się bardzo podoba. Wydawało mi się że szerokie kąty są zarezerwowane dla landszaftów, a tutaj widać że niekoniecznie. Śluby są też znakomitą okazją. Następnym razem wezmę szeroki kąt ze sobą. Chociaż do D700 nie mam takiego. Najszerszy jaki mam do D700 to 28mm, a to za mało. Czyżby poważny zakup się szykował...?

karol1302
18-09-2009, 08:49
czyli potwierdza sie teoria o gustach amerykanów ;-) ale tak na poważnie to myślę, że podobnie jest w Polsce i na całym świecie, gdzie np. większość kobiet woli nosić koraliki kupione na nadmorskim bazarze (bo lżejsze, bardziej kolorowe itp.) niż ręcznie robioną biżuterię pochodzącą z pracowni znanego artysty i z całą pewnością jest to zdrowa sytuacja, bo tylko wtedy można docenić piękno i wartość rzeczy niepowtarzalnych.

Adam Trzcionka
18-09-2009, 10:00
Ja jestem zachwycony Twoją fotografią bo jestem sam fotografem i mam dość wyrobiony gust, jednak większość ludzi takimi nie są. I niekoniecznie jest to kwestia wykształcenia. Dziewczyna zawsze będzie lubiała serduszka i winietki. Taka ich natura. Nawet pani magister czy doktor. A ślub to coś specjalnego. Musi być romantyczny, musi być zwiewny, musi być rozmycie, muszą być "tandetne" efekty. Bo to ślub.

że Cię zacytuję: muszą być "tandetne" efekty, bo to ślub. otóż: nie. nie, nie i nie.
uważany za najlepszego fotografa ślubnego na świecie Jeff Ascough został jakiś czas temu zaproszony do reprezentowania marki Canon obok przedstawicieli mody, fotografii autorskiej, landszaftowej - innymi słowy fotografia ślubna została wreszcie doceniona jako formuła równoprawna z innymi, nie zaś po macoszemu traktowane kotleciarstwo. odwiedź stronę Jeffa - to są zdjęcia reporterskie, niepowtarzalne momenty, emocje, pięknie zagospodarowane wieloplany, kipiące wydarzeniami. to jest nieprzemijalne. to jest pamiątka. i to jest właśnie ślub - żywioł wydarzeń, pęd, łzy, emocje. to sól tej roboty. jak się mają do tego winietki i serduszka, które już same w sobie są kiczowate. własnie - myślenie "muszą być "tandetne" efekty, bo to ślub" mocno hamuje tę branże i wpycha w myślenie w kategoriach "kotlet, tandeta, kicz".

tyle, że mam wrażenie, mylisz to, co romantyczne z tym co kiczowate. romantyczne nie musi być kiczowate, ba - nie powinno, bo co to za romantyzm?



Fotograf nie robi dla siebie, robi dla państwa młodego i ich całej rodziny. A ciotki, wujki i babcie nigdy nic artystycznego nie kupią, bo tego na półce nie postawią. To musi być rozmyte, musi być romantyczne, musi być wyraźne. Ich gust jest na pierwszym miejscu.
Czy zupełnie nie mam racji w tym co mówię?

i masz i nie masz. zależy od tego, jak chcesz fotografować i jak ma wyglądać Twój biznes.
dla mnie sprawa jest prosta. robię zdjęcia głównie dla siebie, wielu próśb par, jeśli nie idą w zgodzie z moją estetyką, nie realizuję. i ludzie to akceptują.
wybierają mnie - fotografa, ze swoją wizją, technikami, sposobem patrzenia, itd. jeśli będę chciał estetycznie zadowolić ich babcie i mamy, winietkom i ustawiankom w parczku nie będzie końca. a ja nie chcę - to są zdjęcia dla nich, o nich. i oni wybierając mnie świadomie chcą mojej fotografii.

mówisz, że każda młoda lubi kicz, czy to ekspedientka czy dentystka. a ja odpowiadam - nie każda. być może większość, może nie, na pewno nie każda. ta, która lubi kicz - to nie jest moja klientka.
moja klientka to ta, która bez wahania wybierzwe zdjęcie, na którym jej narzeczony drży od emocji przy nakładaniu obrączki, ona sama płacze, w tle szlochają matka i teściowa, a synek brata odciaga ją za suknie od ołtarza. to jest życie, to jest fotografia, która będzie żyć. i to jest przecież prawdziwy romantyzm. i powiedz mi, że te wszystkie Panny z USA nad takie zdjęcia stawiają blurek i lokalne desaturacje.. nie uwierzę..

jest jeszcze jednak kwestia, jesli prócz rozmyslania o stronie estetycznej ma to być dobry biznes.
sprawa jest prosta: blurki i winietki można kupić na allegro. ich dodanie zajmuje 10 sekund a "ubarwienie" nimi zdjęć mających odtąd być synonimem artyzmu i romantyzmu jest łatwe i każdy średnio zaawansowany operator PS sobie z tym poradzi. każdy. z kolei nie każdy umie sfotografować emocje, wyłapać sól, smak wydarzeń w dodatku zrobić to estetycznie ładnie. i fajnie to zestawić w nienużącą opowieść. tych pierwszych "artystów blura i winiety" jest bez liku. tych drugich zdecydowanie (!) mniej. pytanie, który z nich jest lepiej - bez porównania lepiej - gratyfikowany uznam za retoryczne. to tak w kontekście biznesu.


na koniec garść linków z Twojego podwórka (wybór własny):

http://www.susanstriplingblog.com/
http://www.jessicaclaire.net/
http://www.jasminestarblog.com/
http://cheninboutwell.com/
http://www.theblogisfound.com/
http://www.kuperblog.com/

(http://www.kuperblog.com/)pozdrawiam i życzę jak najszybszego wybicia sobie z głowy aktualnego motta "muszą być "tandetne" efekty, bo to ślub".
nie muszą :) nie powinny :) nie mogą :)

robsonzbydzi
18-09-2009, 10:53
Ponieważ zawodowo projektuję fotoksiążki mam przegląd zdjęć wielu polskich fotografów ślubnych, nie tylko z mojego regionu. I to nie portfolio ze strony ale rzeczywiste materiały jakie dostają klienci. Musze przyznać że kicz panuje, aczkolwiek Ci co robią takie właśnie kiczowate fotki mają ślub za ślubem, pozostali sporadycznie, o czym to świadczy?? Sami odpowiedzcie. Prędzej czy później ulegną modzie i aby zarabiać się dostosują.

Adam Trzcionka
18-09-2009, 10:59
aczkolwiek Ci co robią takie właśnie kiczowate fotki mają ślub za ślubem, pozostali sporadycznie, o czym to świadczy?? Sami odpowiedzcie. Prędzej czy później ulegną modzie i aby zarabiać się dostosują.

a ja znam tych, co kiczem się brzydzą i też mają ślub za ślubem, w dodatku za kasę sporo większą, niż ci, co robią kicz. prócz tego mają uznanie, laury i satysfakcję. i wiem, że nigdy, przenigdy modzie na blurki nie ulegną. nie chcą, nie muszą. i w tym co piszesz na pewno zgadza się jedno - są w absolutnej mniejszości ;)

kalina
18-09-2009, 11:30
Powiem to co mówiłam już nie raz. To ty decydujesz jaki klient do ciebie przyjdzie. Na razie, światło, wabisz klientów na blurki i częściowe desaturacje.
Jeśli dobrze ci tym - tak trzymaj.
Ale jeśli nie, to przestań się usprawiedliwiać tym, ze klient taki jest tego wymaga - bo wymaga tylko tego co znajdzie u ciebie w folio.

Nie wątpię, że jest spora rzesza Panien Młodych, co mówi o zdjęciach Adama - piękne, ale nie na moim własnym ślubie. Ale tym bardziej nie wątpię, że jest spora rzesza takich, które za zdjęcia Adama z własnego ślubu dałaby każdą cenę.

A teraz odpowiedz sobie na pytanie: dla którego klienta chciałbyś pracować - dla tego, który ceni twoją pracę za jej unikalność, czy dla takiego który ceni twoją pracę za przystępność oferty i desaturowane blurkowane winetki?

kalina
18-09-2009, 11:35
robsonzbydzi: ja myślę, że to świadczy to tym, że ci co robią niekiczowate zdjęcia lubią mieć zazwyczaj pełną kontrolę nad swoją pracą i sami projektują fotoksiążki:)

12zero4
18-09-2009, 12:08
Czytam ten wątek z zaciekawieniem, bo też zajmuję się ślubami. Od niedawna. Od dwóch lat. Powiem tak. Moja droga to styl który realizuje Adam. Przyznam też, że wiele racji ma swiatlo w tym co mówi. Im bardziej prowincjonala prowincja tym mniej zrozumienia dla stylu Adama u klientów. Jednak z drugiej strony przyznaje rację też Adamowi, że to co romantyczne, nie musi być kiczowate. Sam fotograf musi potrafić nie przekroczyć granicy kiczu. Trzeba umieć pogodzić życzenia i potrzeby klientów z własnym stylem, choć przyznam, że czasem się nie da. Dla wielu osób dobre zdjęcie to takie na którym wszyscy stoją przodem do fotografa uśmiechają się a wszystko od pierwszego planu po tło jest ostre jak żyleta i kolorowe. Adamie działasz w Krakowie, a to miasto z innym "duchem" niż Toruń czy okoliczna Bydgoszcz albo Włocławek. Mówiąc obrazowo, klientów ceniących Twój styl masz u siebie większy odsetek niż tu na prowincji. To niestety gorzka prawda-dla mnie. Zgadzam się jednak z Tobą, że niektórych klientów wolę nie mieć niż realizować ich życzenia. Tak się niestety już w 3 przypadkach zdarzylo. Odmówiłem, chociaż ciężko to przyszło. Wiadomo dlaczego.

prz3mo
18-09-2009, 12:16
[/URL]pozdrawiam i życzę jak najszybszego wybicia sobie z głowy aktualnego motta "muszą być "tandetne" efekty, bo to ślub".
nie muszą :) nie powinny :) nie mogą :)

Adam, wszystko spoko, masz rację. Tyle tylko, że spora część wesel to tak naprawdę właśnie tandetne imprezy. Brzmi to nieładnie i być może nie powinienem tego pisać, bo czasem fotografuję na weselach, ale tak jest.
Nie oszukujmy się - jesteś fotografem z górnej półki, robisz zdjęcia raczej majętnym ludziom, przeważnie w pięknych salach, na które młodzi wydają krocie, pięknie przystrojonych etc... Zaryzykuję twierdzenie, że nawet młodzi wyglądają lepiej bo... mają kasę i stać ich na porządne ciuchy, fryzjerów, kosmetyczki etc.... Taka jest prawda.
Nie twierdzę, że gdybym poszedł robić zdjęcia na super wykwintne wesele zrobiłbym zdjęcia bliskie temu co pokazujesz. NA PEWNO bym nie nie zrobił, bo daleko mi do Ciebie w kwestii doświadczenia, być może talentu etc... ale zrobiłbym lepsze niż np. gdy robię niezbyt urodziwej parze, którzy organizują wesele "po taniości", którzy jak im cokolwiek sugeruje np. podczas pleneru to się krzywią i wręcz wstydzą jak ich fotografuję... A jak pytam ich czy mają może jakieś swojej pomysły to albo nic, albo takie, że... ehhh...
Jedno pociąga za sobą drugie, jesteś bardzo dobry, masz "lepszych" klientów.
Moim zdaniem cały myk polega na tym by dość szybko stać się naprawdę dobrym fotografem ślubnym i łapać właśnie tych lepszych klientów. Tu tez kwestia tego czy ktoś pracuje na terenie całej Polski czy jednak w swoim regionie. Między moim regionem, a choćby właśnie regionami takiej Warszawy, czy np. Krakowa... jest przepaść. Na niekorzyść regionu lubuskiego. Inna mentalność ludzi, inne ceny. Z pewnych względów nie chcę jeździć po Polsce i krąg potencjalnych klientów mi się zamyka, niestety. Mam czasem pytania o zdjęcia z bardzo odległych regionów i po prostu odmawiam :-/ I w pewnym sensie koło się zamyka... No, ale to już tylko moja wina.

cerbery
18-09-2009, 14:36
Ja również śluby od niedawna - niecałe 2 lata, bardzo chciałbym osiągnąc kiedyś taki poziom i wypracowac taki styl jak np. pan Adam, ale też podpisuję sie wszystkimi ręcami pod wypowiedziami moich dwóch przedmówców powyżej - ciężko mi coś dodac...

stock
18-09-2009, 14:44
a ja w całej rozciągłości popieram Adama. Robię sluby tak jak ja uwazam, czasem zaszumię, czasem nieostro - ale staram się łapac "momenty". I jesli para próbuje na mnie wymóc kwiatki i inne duperelki odsyłam do dalszych poszukiwan. Jestem dopiero na poczatku drogi by stać się fotografem slubnym, ale od razu staram się podązać za sobą, swoją wizją i mam nadzieję że klienci którzy do tej pory mnie wybrali, zrobili to własnie przez zdjęcia.
Zreszta gdzie mi tam do najlepszych... :D :D

kalina
18-09-2009, 15:02
Dziewczyna zawsze będzie lubiała serduszka i winietki. Taka ich natura. Nawet pani magister czy doktor. A ślub to coś specjalnego. Musi być romantyczny, musi być zwiewny, musi być rozmycie, muszą być "tandetne" efekty. Bo to ślub.

Jeszcze raz się cofnęłam do tego co napisałeś, drogi autorze wątku i po prostu się gotuję! Już dawno tak szowinistycznych rzeczy nie czytałam!
Naprawdę, aż powinieneś za kare zostać na wieki w swoim przekonaniu o gustach kobiet - ktoś, to tak myśli nie zasługuje na to by go oświecać!

cerbery
18-09-2009, 15:19
oops - jakiś czuły punkt...

Radek Radziszewski
18-09-2009, 15:25
a ja w całej rozciągłości popieram Adama. Robię sluby tak jak ja uwazam, czasem zaszumię, czasem nieostro - ale staram się łapac "momenty". I jesli para próbuje na mnie wymóc kwiatki i inne duperelki odsyłam do dalszych poszukiwan. Jestem dopiero na poczatku drogi by stać się fotografem slubnym, ale od razu staram się podązać za sobą, swoją wizją i mam nadzieję że klienci którzy do tej pory mnie wybrali, zrobili to własnie przez zdjęcia.
Zreszta gdzie mi tam do najlepszych... :D :D

Gorzej jak chcą to wymóc już po ślubie :mrgreen:

A co do tego co pisał prz3mo: Masz rację piękne otoczenie (sala, katedra, wspaniałe kreacje, zagraniczni goście, znane osoby, dobrzy tancerze, luz itp itp...) to wszystko sprawia że jest co fotografować i nawet jak młodzi nie graja to nadrobi to reszta... taki ślub w zderzeniu z ciasną strażnicą, m3 na osiedlu, pasat do ślubu, ludzie z kwaśnymi minami, pijaną kapelą, plus wqrw.....cym kamerzystą ma marne szanse na równe lub lepsze zdjęcia.. ale pewien poziom który prezentujemy musi zostać zachowany, a przynajmniej trzeba się starać...

mooha
18-09-2009, 15:30
blurowym winietkom i cukierkowym zbliżeniom na kfiatuszki mówimy zdecydowane nie
to mówiłem ja- Jarząbek/ trener drugiej klasy.

swiatlo
18-09-2009, 16:17
Jeden z tego wniosek. Po dwóch ślubach jakie do tej pory zrobiłem, gdzie na portfolio mogę uzyć tylko jednego, to moim naczelnym priotytetem jest wejść w ogóle na rynek. Czy to blurami i serduszkami, czy to ambitnym artyzmem. Wejść na rynek i kropka. Jak będę dysponował portfolio i będą do mnie dzwonić regularnie, to zacznę wybierać. Na razię to chcę aby ktokolwiek do mnie w ogóle zaczął dzwonić. Nawet ci co chcą na stojąco na baczność ze wszystkim ostrym jak żyleta, z serduszkiem dookoła i cytatem z Pisma Świętego....
Kalina, nie denerwuj się na mnie. Nie jestem szowinistą. Ale sama moja córka i jej koleżanki, czyli wykształcone panny z dobrych domów pracujące w dobrych korporacjach na dobrych stanowiskach, na własnych ślubach chcą winiety i serduszka. Lokalna kultura? Nie wiem.
Dajcie prawo do ewolucji. Nikt od razu się jest Monetem.
Ale dużo się nauczyłem. Jak powiedziałem - Adam otworzył mi oczy na szerokie kąty. Tą naukę już będę wdrażał od razu.
O emocjach już wiedziałem, też się zgadzam że autentyczne emocje to podstawa fotografii. Z tym że tego nie da się zaprogramować.
Dzięki za Wasze wpisy. Bo są bezcenne. Na wszystko inne jest Master Card... :)

12zero4
18-09-2009, 16:27
Oczywiście, trzeba starać się dotrzymywać pewnego poziomu. Zgadza się. Jednak sądzę, że możliwości w dużych miastach są znacznie większe niż w mniejszych, jak to już tu zostało powiedziane z jednego zasadniczego powodu-kasa. Adam-Kraków, Kalina-Warszawa, Stock-Wrocław. No chyba komentować nie muszę. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

12zero4
18-09-2009, 16:31
Jeden z tego wniosek. Po dwóch ślubach jakie do tej pory zrobiłem, gdzie na portfolio mogę uzyć tylko jednego, to moim naczelnym priotytetem jest wejść w ogóle na rynek. Czy to blurami i serduszkami, czy to ambitnym artyzmem. Wejść na rynek i kropka. Jak będę dysponował portfolio i będą do mnie dzwonić regularnie, to zacznę wybierać. Na razię to chcę aby ktokolwiek do mnie w ogóle zaczął dzwonić. Nawet ci co chcą na stojąco na baczność ze wszystkim ostrym jak żyleta, z serduszkiem dookoła i cytatem z Pisma Świętego....


Dobrze prawisz swiatlo. Skądś trzeba wytrzasnąć portfolio. Na początku tak samo podchdziłem do tego. Najważniejsze złapać klienta na początek. Teraz już jest inaczej, za to czuję ograniczenia miejsca w którym mieszkam.

stock
18-09-2009, 16:35
Oczywiście, trzeba starać się dotrzymywać pewnego poziomu. Zgadza się. Jednak sądzę, że możliwości w dużych miastach są znacznie większe niż w mniejszych, jak to już tu zostało powiedziane z jednego zasadniczego powodu-kasa. Adam-Kraków, Kalina-Warszawa, Stock-Wrocław. No chyba komentować nie muszę. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

chłopie - gdzies Ty mnie w takie zacne towarzystwo wrzucił !!! Czyś Ty zmysły postradał ??!!
-----------
Ale nie zawsze miejsce zamieszkania warunkuje miejsce uprawiania zawodu. To też trzeba brać pod uwagę :)

12zero4
18-09-2009, 16:38
Ej no Marcin, cieszyć się powinieneś :)

kalina
18-09-2009, 16:40
Światło - Twoja córka i jej koleżanki chcą mieć takie zdjęcia - super. Tym bardziej, ze znajdą wykonawców takich zdjęć, wiec wszyscy mogą być szczęśliwi.

Każdy ma prawo do własnego wyboru opartego na swoich preferencjach. Uszanujmy to prawo. I prawo do blurowanych winietek i prawo do mocnego reportażu i do świetlistego glamouru.

Najgorsze co może zrobić fotograf, to robić zdjęcia dla klienta, nie dla siebie. Bo wtedy robi krzywdę i sobie i klientowi.
Sobie - wiadomo. A klientowi - to temat na dłuższą rozprawkę.
Na razie spójrz na to z tej strony - ty robiąc wbrew sobie, spełniając widzimisie klienta którego nie czaisz i nie czujesz, zrobisz to dużo gorzej, niż inny fotograf, który czuje te klimaty.

prz3mo
18-09-2009, 18:43
Najgorsze co może zrobić fotograf, to robić zdjęcia dla klienta, nie dla siebie. Bo wtedy robi krzywdę i sobie i klientowi.
Sobie - wiadomo. A klientowi - to temat na dłuższą rozprawkę.
Na razie spójrz na to z tej strony - ty robiąc wbrew sobie, spełniając widzimisie klienta którego nie czaisz i nie czujesz, zrobisz to dużo gorzej, niż inny fotograf, który czuje te klimaty.

OK, Kalina, ale czy od początku Twojej działalności w tym biznesie robiłaś rzeczywiście zdjęcia dla siebie? Bo mi się wydaje, że rozmawiamy tu o dwóch różnych "światach". Ty możesz sobie już pozwolić na robienie tak jak Ty uważasz, masz wyrobioną markę, ludzie którzy wybierają Ciebie wiedzą dokładnie czego oczekują... Wydaje mi się, że jednak początkujący czy z mniejszym doświadczeniem muszą się czasem nagiąć "pod klienta", by się sprzedać. Tak mi się wydaje..

swiatlo
18-09-2009, 19:09
Linki wysłane do mnie przez Adama są bezcenne. Jak w reklamie - są priceless! Nawet Master Card tutaj nie wystarczy!
Jedno niesamowite odkrycie. Strona fotograficzna nie musi być w formie statycznej galerii ze menu i slide shows. Nie musi być bezosobowa z obrazkami które są owszem ładne, ale nie opowiadają historii.
Wszystkie te strony to nie są żadne zaawansowane bajery, ale po prostu zwykłe blogi! Ale blogi sto razy lepsze niż starannie zaprojektowane strony. Blogi które opowiadają, które wciągają, które powodują że widz chce być ich częścią.
Niesamowite! Żadna tam strona z bajerami i flashami. Po prostu zwykły blog z pięknymi ilustracjami i historiami. Każdy to może zrobić, nie trzeba żadnych kontraktów aby zrobić taką stronę, nie trzeba żadnego wymyślnego software-u ani specjalnych umiejętności. Po prostu blog. To żyje i mówi. Niesamowite odkrycie marketingowe. Strasznie mnie to podnieciło. W ten sposób nawet z ograniczonego portfolio można zrobić cacuszko które wciąga. Niesamowite!

sawi
18-09-2009, 19:25
Jakbyś znał opcję aby chronić przed ściągnięciem, albo inny silnik do slide show z protekcją, to byłbym wdzięczny... :)

Nie ma - jak sie wyswietli w przegladarce to juz jest sciagniete :)

Rycerz
18-09-2009, 19:29
zauważ że większośc dobrych fotografów zakłada blogi :) chyba odkryli to co ty ;)

Adam Trzcionka
18-09-2009, 19:38
To żyje i mówi. Niesamowite odkrycie marketingowe. Strasznie mnie to podnieciło. W ten sposób nawet z ograniczonego portfolio można zrobić cacuszko które wciąga. Niesamowite!

wykupilismy baner, więc chyba bez partyzantki mogę się reklamować ;)
spakuj się kiedyś i wpadnij na którąś z edycji naszych z Kaliną warsztatów, takich "prawd" i "odkryć" jest sporo więcej - tak fotograficznych jak i marketingowych ;)

swiatlo
18-09-2009, 19:43
wykupilismy baner, więc chyba bez partyzantki mogę się reklamować ;)
spakuj się kiedyś i wpadnij na którąś z edycji naszych z Kaliną warsztatów, takich "prawd" i "odkryć" jest sporo więcej - tak fotograficznych jak i marketingowych ;)

Jak tylko będę w RP, to z najwyższą rozkoszą i na skrzydłach! :) Może do tej pory sam będę miał więcej do zaoferowania! :)

kalina
18-09-2009, 19:45
prz3mo: Powiem tak - ja też kiedyś zaczynałam. I byłam wtedy dużo mniej świadoma. Ale wiedziałam, że chce robić coś innego. Coś co mi sprawi satysfakcję. Widziałam, że gdzieś musi być na to klient, tylko ja nie potrafię (ta ja - wtedy) do niego dotrzeć. Z drugiej strony sama nie do końca wiedziałam czego chce i co potrafię, i czy jeszcze zdołam nauczyć się czegoś więcej. I pokutowało we mnie myślenie, właśnie, że czasem trzeba się nagiąć. Trzeba robić zdjęcie wyglądamy synchronicznie z zza drzewka - bo klient o to prosi i jak mu powiedzieć, że to wioska. Ale były zupełnie inne warunki - nie było kogo się podpytać, kogo podpatrzeć. Gdyby wtedy był ktoś kto by chciał podzielić się doświadczeniem - zaoszczędziło by mi to co najmniej dwóch lat błąkania.

Jasne, że początkujący ma trudniej. Ma mniej świadomych klientów, niższe ceny, słabsze, mniej rozbudowane portfolio.
Ale czym szybciej odpowie sobie na pytania, co naprawdę chce robić w fotografii ślubnej, czy tylko zarabiać - tym lepiej dla niego.

Wiele też zależy od rozmowy, od układów z klientem - klient w 99% nie upiera się przy swoich wyborach i pomysłach, tylko chce żeby było dobrze. I to fotografa zadanie, by klient miał taką pewność.

Wracając do pytania czy od początku robiłam zdjęcia dla siebie. Nie wiem czy mi uwierzysz, ale tak. Na pewno nie tak świadomie jak dziś, ale wiedziałam, że przede wszystkim mi się mają zdjęcia podobać. Jak tak będzie, klientowi też muszą.

Wiadomo, zawsze zdarzają się trudni i dziwni klienci.
Tak samo jak zdarzają się momenty, kiedy łapię się na tym, że chciałabym coś zrobić, ale waham się, bo nie wiem czy zostanie to zaakceptowane przez klientów. Ale dziś już przynajmniej wiem, że takie myślenie jest moim wrogiem i że można z tego wyjść, tak, że wszyscy będą zadowoleni - ja i klient.

I będę to powtarzać jak mantrę - jeśli klient wybrał cię świadomie, jeśli ty jesteś zadowolony ze swojej pracy i naprawdę sumiennie się przyłożyłeś, klient będzie zadowolony z nadwyżką taką, że TIR przejedzie.
I nie ma opcji, że nie.

Jeszcze opowiem taką anegdotkę, która była jedną z przyczyn, dla których kiedy zaczynałam myśleć o fotografowaniu ślubów wiedziałam, że musi mi się udać i że gdzieś tam, może i daleko, ale jest klient dla mnie.

Moja koleżanka brała ślub na kilka lat przed tym zanim ja kupiłam pierwszy aparat. I opowiadała, że nie chciała żadnych zdjęć ślubnych, po prostu poszli sobie na spacer i kolega pstrykał zdjęcia.
Dopytywałam się, czemu nie chciała: bo teraz nie można zrobić sobie żadnych normalnych fajnych zdjęć, tylko kolumna, podwiązka, kolanko, sianko, bleee.

paparazzo
18-09-2009, 19:55
Oj tam marudzicie na miejscowości, że na tym obszarze to tak, ze okolice Bydgoszczy to nie np Warszawa. Generalnie ja też mogę powiedzieć: Sieradz to nie Warszawa - ale po co? Marudzicie, że miejscówki nie takie - ale po co? Ktoś tu miał fajne słowa zapisane w sygnaturce: " nie ważne na co patrzysz, ważne jak to widzisz" (nie pamiętam czy dokładnie takimi słowami). Wiadomo, że cała otoczka nadaje smaku - to jak przyprawa do dobrego dania. Gotować też się trzeba nauczyć a nie od razu demolować kuchnie po jednej nieudanej potrawie. Gościom kiedyś zasmakuje to przyjdą po więcej i to z innymi.


Dziewczyna zawsze będzie lubiała serduszka i winietki. Taka ich natura. Nawet pani magister czy doktor. A ślub to coś specjalnego. Musi być romantyczny, musi być zwiewny, musi być rozmycie, muszą być "tandetne" efekty. Bo to ślub.

Nie wiem skąd u Ciebie tak idiotyczne przekonania :-?


OK, Kalina, ale czy od początku Twojej działalności w tym biznesie robiłaś rzeczywiście zdjęcia dla siebie? Bo mi się wydaje, że rozmawiamy tu o dwóch różnych "światach". Ty możesz sobie już pozwolić na robienie tak jak Ty uważasz, masz wyrobioną markę, ludzie którzy wybierają Ciebie wiedzą dokładnie czego oczekują... Wydaje mi się, że jednak początkujący czy z mniejszym doświadczeniem muszą się czasem nagiąć "pod klienta", by się sprzedać. Tak mi się wydaje..

Z tym tez się nie zgodzę. Nie ośmielam się równać z Kaliną, Adamem, Smokami itp itp - a że całkiem niedawno i ja się zaczęłam "weselić" i jakoś "naginanie" mi dalekie... Cały czas szukam, ale po swojemu :)

swiatlo
18-09-2009, 19:58
... Cały czas szukam, ale po swojemu :)

I oto chodzi! Tylko że na początku szuka się klienteli, a dopiero potem szuka się własnej osobowości w tym wszystkim....

romanescou
18-09-2009, 20:05
Kiedyś, nie pamiętam gdzie i od kogo, zasłyszałem takie stwierdzenie: "nie jest cenionym malarzem ten kto wiernie maluje, tylko ten który maluje tak jakim malowany chciałby się widzieć" (czy jakoś tam podobnie)
A co chiałem przez ten cytat powiedzieć.
Jedni chcą się widzieć jako różowe księżniczki w rozmytych ramkach a inni jako new morern w rybim oku.
Dużą sztuką jest trafić w gust klienta. Sprawę ułatwia solidne portfolio. W takim wypadku to klient ogląda i decyduje czy styl fotografa mu pasuje.
W przypadku wchodzącego w interes ważne jest wyczucie klienta.
Uważam, że w tym przypadku Światło (nie wiem, czy świadomie, czy nie) zdał egzamin.

Sam kiedyś się zastanawiałem, co by wybrał na swój ponowny ślub. (oby nie :mrgreen: ). Otóż bardzo chciałbym mieć piękny album z z czymś wyrafinowanym ale również prosty, kolorowy reportaż.

elanek
18-09-2009, 20:10
Obejrzałem.
Jak na pierwszy raz nie jest źle. Ciasno trochę, bez przestrzeni. Za dużo główek i portretów. Brak szerszych ujęć, kontekstu.
Obróbka nie za bardzo. Brak zdjęć na zastanym. Takie... zwykłe?
Nie szkodzi. Pójdziesz do przodu. Jak z krajobrazem. :)

swiatlo
18-09-2009, 20:12
Obejrzałem.

Dzięki ogromne! :) Wiem że było dużo, nawet bardzo dużo, więc tym bardziej dziękuję! :)

J51
18-09-2009, 20:24
To może mała łyżeczka dziekciu do beczki miodu Adama,strasznie zaszumione te zdjęcia,większość z dziwnymi kolorami,to chyba jakiś żart i takie zdjęcia dajesz PM ? ale ja się nie znam nie jestem artystą.

swiatlo
18-09-2009, 20:32
To może mała łyżeczka dziekciu do beczki miodu Adama,strasznie zaszumione te zdjęcia,większość z dziwnymi kolorami,to chyba jakiś żart i takie zdjęcia dajesz PM ? ale ja się nie znam nie jestem artystą.

Tak tak, Monet też dawał jakieś kropki i dziwne kształty. Chyba malować nie umiał.
A Picasso dawał oczy gdzieś na wysokości brzucha, i zresztą oboje oczu po tej samej stronie twarzy. To już dzieci w przedszkolu lepiej malują!

Rycerz
18-09-2009, 20:34
ale czyje zdjecia szumią? bo ja nie widze...

swiatlo
18-09-2009, 20:35
ale czyje zdjecia szumią? bo ja nie widze...

Chodziło o zdjęcia Adama :)

J51
18-09-2009, 20:37
Adama Trzcionki

wypass
18-09-2009, 20:55
przejrzałem i te 160 i już wszystko wiesz na ich temat, mam podobne zdanie, ale podejrzewam że mlodzi byli zadowoleni,
te wybrane kilka MZ nadają się do portfolio :)
BTW bardzo ciekawa dyskusja się wywiązała :)

swiatlo
18-09-2009, 20:56
przejrzałem i te 160 ..

I też bardzo dziękuję :)

Adam Trzcionka
18-09-2009, 21:32
Adam, wszystko spoko, masz rację. Tyle tylko, że spora część wesel to tak naprawdę właśnie tandetne imprezy. Brzmi to nieładnie i być może nie powinienem tego pisać, bo czasem fotografuję na weselach, ale tak jest.

oczywiście, niestety - tak jest. i to przeskoczyć jest bardzo ciężko, a czasem wprost się nie da.
ciasno, brzydko, w pośpiechu, bez emocji, fatalne oświetlenie. i zdziwię Cię, ale takie śluby się zdarzają bez względu na stawki. jedyne co można w takim przypadku - dać z siebie 101% mocy, żeby być fair wobec siebie, co i tak niekoniecznie musi przekładać się na efekt wow.

cerbery
18-09-2009, 21:37
no i wreszcie trochę rzeczywistości...

grzegorzant
18-09-2009, 22:18
Nie wiem, czy ktoś już o tym pisał, ale moim zdaniem jeśli idzie o miejsce, miasto czy region to nie ma to za dużego znaczenia. Ważny jest warsztat, czy raczej wizja - co chcemy zrobić. Jeśli podejdziemy do tego poważnie (nie zawsze mozna) efekt murowany. Inna sprawą jest, co się komus podoba generalnie jestem od dawna zresztą zwolennikiem drogi Adama. Sam staram się jakos na podobna wkroczyć i w tych próbach szybko zorientowałem się, że dużo fajniejsze fotki wychodzą na łąkach, czy w obskórnych bramach kamienic niż np PM z wieżą Eifla w tle :)
Reasumując pomysł pomysł i jeszcze raz pomysł do tego troche cierpliwości, szczęścia i naturalnie TALENT! którego jak wiadomo niestety nie da się nauczyć ;)
Inną jesze sprawą jest pojęcie estetyki u samego fotografa - i tu przyłożę :) choć nie mam z tego co robię jakiś kokosów, to nigdy nie zgódziłbym sie na jakieś ramki w serduszka dorabiane goląbki itd o pomarańczowych rączkazc pozostawionych przy BW nie wspomnę.
Prawda jest tak TRZEBA TO LUBIĆ robić i wtedy nie potrzeba extra zamków, non stop pięknych par,i otoczenia jak z bajki. Można je znaleźć choćby tuż za rogiem :)
Co nie zwalnia nikogo od ciągłęgo kształcenia się podglądania innych, tak jest podglądania tych którzy remizy byćmoże mają juz za sobą.
A co do kasy hmmm mam ten komfort że nie żyję z tego i robię to co lubię, a jak parę razy mi się trafiło że przy oglądaniu finalnego efektu dziewczynie zakręciły się łzy w oczach to miałem odruch żeby oddać jej te zdjęcia za darmo i podziękować za wsólpracę.
Do dzisiaj utrzymuje z niektórymi kontakt nie tylko przez gg :)
pozdrawiam i życze wszystkim fotoślubnikom pięknych ujęc nawet gdyby z takiego czy innego powodu z całej sesji wyszło ich np kilka. Dla nich było warto!
pozdro

Rycerz
18-09-2009, 22:45
Chodziło o zdjęcia Adama :)

jaki to szum...ty chyba szumu nie widziałes ;)

ten wątek powinien byc przyklejony bo jest w nim więcej rad i prawdy fotograficznej niż w tych nudnych wątkach typu: "jakie szkło kupic"
choc nie chce byc fotografem ślubnym ;) to obfotografowałem ostatnio ślub...dziękuje bardzo...niby znam sie na fotografowaniu ;) a jednak to zupełnie coś innego...trzeba miec żyłkę reporterską, znajomośc ceremonii, przewidziec co może sie zaraz wydarzyc, zmysł obserwacji żeby przyczaic się na niebanalnych gości ;) to wszystko wymaga doświadczenia i nie nabywa sie tego w pakiecie z lustrzanką...

edit: też obejrzałem te 160 zdjec...

kalina
18-09-2009, 22:50
ten wątek powinien byc przyklejony bo jest w nim więcej rad i prawdy fotograficznej niż w tych nudnych wątkach typu: "jakie szkło kupic"
choc nie chce byc fotografem ślubnym ;) to obfotografowałem ostatnio ślub...dziękuje bardzo...niby znam sie na fotografowaniu ;) a jednak to zupełnie coś innego...trzeba miec żyłkę reporterską, znajomośc ceremonii, przewidziec co może sie zaraz wydarzyc, zmysł obserwacji żeby przyczaic się na niebanalnych gości ;) to wszystko wymaga doświadczenia i nie nabywa sie tego w pakiecie z lustrzanką...

Wow. Niektórzy 20 lat fotografują śluby i do tylu sensownych obserwacji i konstatacji nie doszli co ty podasz jednego dnia.
Jestem pod wrażeniem, serio.

Rycerz
18-09-2009, 22:54
no przecież to prawda... :)

prz3mo
19-09-2009, 10:42
oczywiście, niestety - tak jest. i to przeskoczyć jest bardzo ciężko, a czasem wprost się nie da.
ciasno, brzydko, w pośpiechu, bez emocji, fatalne oświetlenie. i zdziwię Cię, ale takie śluby się zdarzają bez względu na stawki. jedyne co można w takim przypadku - dać z siebie 101% mocy, żeby być fair wobec siebie, co i tak niekoniecznie musi przekładać się na efekt wow.

Ja też staram się robić najlepiej jak się da, to oczywiste, ale jak sam przyznałeś - jest duuuużo trudniej. Trudniej też podczas takiego ślubu realizować swoje wizje. Choćby właśnie przygotowania, ostatnio robiłem w pokoiku 3x3m, w którym musieli zmieścić się rodzice, młodzi, ja no i... kamerzysta, któremu się wydawało, że jest sam, jest mistrzem w swoim fachu i w ogóle nie liczył się z moją obecnością.
BTW - w kościele było ich nawet dwóch. Mieli dwie kamery na statywach, jedna ustawiona dość blisko młodych, non stop w jednej pozycji. Praktycznie nie mogłem zrobić młodym szerokich ujęć (tylko z jednego miejsca), by nie było widać kamery z operatorem w tle :( A na dodatek, nie wiedząc czemu podczas nałożenia obrączek nagle jeden z nich włączył lampke w kamerze, wcześniej miał wyłączoną. A więc mam połowę przysięgi bez cieni, drugą z cieniami i w ogóle innym klimacie, bo już kamera waliła w nich lampką :( Masakra...

12zero4
19-09-2009, 11:28
No prz3mo kamerzyści a właściwie kameruni to oddzielny wątek. Ale fakt czasem zdarzają się wesela na których się walczy o sensowne ujęcia z takim kamerunem. W tym temacie polecam www.kameruni.com .
A co do tego co Adam mówił o 101%, to zgadzam sie w 102%. Każdy ślub robię według własnego pomysłu, moją własną stylistyką którą staram się wypracowywać. Niestety czasem po obejrzeniu efektu końcowego przez PM jestem proszony delikatnie o powrót do cytuję "naturalnych kolorów". Jedna z Pań Młodych powiedziała mi też coś takiego: "nie, czarno-białe zdjęcia to nie, bo potem całe małżeństwo takie będzie". Choć przyznaję miałem też parę którą zachwyciło to co zobaczyli i powiedzieli, że ich niesamowicie zaskoczyłem, a na początku sami nie wiedzieli czego chcieli i na zdjęcia ślubne zdecydowali się na ostatnią chwilę dosłownie. Klienci są różni i zawsze tak będzie, a fotografia ślubna to bardzo ciężki kawałek chleba.

kubedes
23-09-2009, 12:13
I oto chodzi! Tylko że na początku szuka się klienteli, a dopiero potem szuka się własnej osobowości w tym wszystkim....


Ja slubów nie robię, ale obejrzałem galerię i nie widzę na tych zdjęciach tego co w dniu ślubu jest najważniejsze.
Nie widzę emocji.
Jedyne prawdziwe emocje jakie zauważyłem, to zamyślony pan (nr1) i uścisk w BW (nr 12), życzenia (nr 51), pod domem (nr 66) i starsi państwo pochyleni nad stołem kuchennym (nr 149).
Ci ostatni widać ze się autentycznie cieszą. Nie wiem dlaczego - może dlatego, że ludziom smakuje to co przyrządzili, a może dlatego że sporo zarobili na tej imprezie, albo z zasłyszanego dowcipu - nieważne, ale na ich twarzach widać wesołość.
Uwagę zwraca jeszcze niepozowane zdj. PM (nr 100) i co się działo w limo (nr 110 i 111) bo się działo! Ale 112 już nie.
W sumie 8 zdjęć.

Pal sześć obróbkę - denaturacje, blurki i inne to tylko środki, narzędzia do pokazywania emocji.
Nie widzę autentycznej radości, łez, nerwowego napięcia, niepewności, śmiechu, pośpiechu, zażenowania, żartu ITD.

Z całych 160 zdjeć 90% to: uśmiech nr "3", poza nr "6", toaścik, uśmiech nr "7", profil lewy, wygięcie w tył i "gorzko -gorzko"...
Zdjęcia z rodziną można robić w tzw "międzyczasie". Niech sobie i będą nawet pozowane, ale nie wszystkie!
I nie uwierzę, że tak sztywno się to odbyło.

Za blisko, żadnego otoczenia.
Cały ślub na jednym dystansie, szkoda ze nie odszedłeś czasem kilka kroków dalej.

swiatlo
23-09-2009, 15:41
Dzięki Kubedes, świetna analiza. Ale jak się mówi - koty za płoty. Poza tym trzeba jakoś zacząć. I iść dalej. Nauka jest, chęci są, jest gites. :)