PDA

Zobacz pełną wersję : Serwis Nikona dobił mi D80?!



sixfeetunderus
10-09-2009, 12:57
Dzień dobry, chciałbym zapytać o niepewną dla mnie kwestię. Jakiś czas temu (w połowie czerwca), mój D80 uległ lekkiemu zalaniu. Wpadło do niego dosłownie kilka kropel gorzkiego napoju gazowanego. Gdy wyjąłem go z torby nawet nie zauważyłem, że coś jest nie tak. Pasek był z jednej strony trochę mokry. Ale ogólnie body było suche. No nic..włączyłem go. Zrobiłem fotę. Działa! ufff...No, ale niestety nie do końca. Przyciski po lewej stronie LCD nie działały i przy nacisku wyciekło te kilka kropli. Jako, że był to długi weekend piątkowy serwis lubelski był nieczynny (jak i wszystkie inne prawdopodobnie). W poniedziałek serwis pogwarancyjny nie podjął się zadania przeczyszczenia sprzętu mimo iż mówiłem, że moim zdaniem trzeba go tylko przemyć. No nic. Zadzwoniłem do serwisu Nikona w Wawie (tak tak udało mi się dodzwonić!). Gość na słuchawce powiedział, że rzadko wymieniać trzeba płytę, bo zalania mogą być różne. O.K. to wysyłam do nich. Kurierem-37pln poszło.
W międzyczasie zadzwoniłem do faceta z Częstochowy, bo jego zakład jakoś wzbudził moje zaufanie. Powiedział on, żeby jak najszybciej wyjąć baterię z body, co też uczyniłem przed wysyłką do Wawy. (Na początku chciałem słać do niego)
Serwis: przyjęcie zlecenia trwało z miesiąc. Kosztorys: około 2 tygodnie. Oceniono, że do wymiany idzie: cała płyta główna oraz układ zasilania. (Jak to układ zasilania? Przecież gdy wysyłałem wszystko z nim grało!) Koszt elementów i robocizny: 1400 złotych!!! Trudno, nie dziękuję- nie skorzystam. Kiedy mogę odebrać sprzęt?- pytam mailem. Trzeba czekać na zamknięcie zlecenia. Czekałem...2 tygodnie.
Po odbiorze:
W aparacie siedziała bateria?! No tak a po co ją wyjmować skoro jakiś cudem zasilanie poległo w serwisie. Ale myślę sobie, że pewnie bateria się rozładowała, a do Wawy nie wziąłem ładowarki więc nie mogłem sprawdzić czy będzie działał z naładowaną baterią.

Dałem w końcu body do naprawy pogwarancyjnej na Grzybowską. Czekałem na wieści do 28 sierpnia. Facet powiedział, że mam już złom. Wymienił układ zasilania na sprawny, ale aparat niestety się nie włącza i nic już nie da się zrobić. Sprzedaję chyba jako złom.

Drodzy użytkownicy! Czy serwis mógł podmienić elementy na całkowicie zepsute? Czy można to jakoś sprawdzić?
Co ja mam o tym myśleć ???

bednario
10-09-2009, 13:18
hmmm .. bardzo ciężki przypadek. Niby wysłałeś działające body .. ale jeśli było tam kilka kropel to nawet w transporcie mogło zrobić się zwarcie gdy wysłałeś aparat z baterią w środku. W innym przypadku może faktycznie serwis mógł go dobić starając się naprawić.

IMHO - nic raczej z tym nie zrobisz ... Jeśli wysłałeś faktycznie "sprawne" body z wyjetą baterią .. to ja bym starał się z nimi zawalczyć ... w innym przypadku - mogłeś się przyczynić do zgonu.

carl00s
10-09-2009, 13:20
Niekoniecznie musial byc to serwis. Pamietaj, ze napoj czy nie - jest to plyn i w polaczeniu z minimalnymi napieciami, jakie utrzymuja sie na plycie aparatu (kondensatory trzymaja napiecie jakis czas) powstaje zjawosko korozji elektrolitycznej. Wiec - plyn jako przewodnik pradu spowodowal male straty, ale pozniej korozja np. pozjadala sciezki, albo spowodowala przepiecie na jakims wrazliwszym elemencie i, jak to mowia - po ptokach. Generalnie sprzedalbym aparat na czesci, ale nie na allegro, a wlasnie serwisowi niezaleznemu - oni maja zawsze braki w czesciach zamiennych.
Takze serwis na podstepu jaki by nie byl - niekoniecznie oni musza byc przyczyna zdechniecia aparatu. Chyba, ze za wine uznamy zbyt dlugi czas "lezakowania" aparatu w kolejce do serwisu, ale ciezko Ci to bedzie nawet przed sadem uzasadnic, a tym bardziej udowodnic.

Kup nowa zabawke i pstrykaj;).

mww7
10-09-2009, 13:23
dokładnie, nawet w czasie przesyłki (paczka mogła być w gorącym miejscu) wilgoć mogła dotrzeć wszędzie i spowodować uszkodzenia.

Niestety pozostaje sprzedać jako uszkodzony i odzyskać trochę gotówki.

sixfeetunderus
10-09-2009, 13:57
Dziękuję za szybką odpowiedź. Możecie mi podpowiedzieć ile powinienem sobie za niego krzyknąć? Widziałem, że na allegro niewłączające się aparaty chodziły po 600złotych.

Flashback
10-09-2009, 14:21
Dawno temu ostrzegałem przed Serwis Nikon Polska, to nikt mnie nie słuchał. Tam psują aparaty.

mad_mark
10-09-2009, 15:54
w body jest dodatkowy maly akumulatorek ktory zasila np. zegar systemowy. tego aku nie da sie wymontowac na szybko a mozliwe ze w trakcie transportu ciecz sie do niego dostala.

Rafal1977
10-09-2009, 19:07
No niestety z serwisami tak bywa, że jeśli ludzie tam pracujący są niekompetentni (nie twierdzę, że tak było w tym przypadku) to nie ma żadnych szans, żeby im udowodnić, że to oni zawinili. Ja miałem przejścia z laptopem, którego nie zalałem, a okazało się że go zalałem i musiałem płacić za wymianę klawiatury, jeśli nie chciałem tracić reszty gwarancji.

eredil
10-09-2009, 22:21
To taki folklor serwisów gwarancyjnych wg. mnie. Podobna sytuacja: oddawałem piecyk gitarowy do serwisu bo się potknąłem o kabel :P ... każdy może się potknąć o kabel. Czekałem z miesiąc jak nic... odbieram i co? Lampa wymieniona na starą i dziękuje... Mogę się cieszyć tym, że w ogóle naprawili. Historia D80 w ogóle, a wcale mnie nie zaskakuje i tylko pożałować...

AsKier
11-09-2009, 00:08
imho nie jesteś w stanie nic im udowodnić - niestety. Skoro wysyłałeś do serwisu to oznacza, że coś było nie tak - jeżeli opisałeś, że zalanie to pozamiatane...

sixfeetunderus
14-09-2009, 14:23
Robercie, istotnie jesteś oszczędny w słowach, a twoja wypowiedź wnosi tak wiele :D

fader_audio
14-09-2009, 14:28
będzie ciężko udowodnić ,jedynie można udowodnić w taki sposób, sdostac gdzies dokumentacje techniczną tego aparatu konkretnie nr fabrycznego z ypusem numerów części w nim zamontowanych wtedy jest mozliwośc sprawdzenia czy było cos wymieniane. Moim zdaniem bardzo możliwe że serwis mu pomógł wyzionąć ducha. nie zazdroszcze sytuacji.

P.S. Napój gazowany moim zdaniem nie spowoduję większych uszkodzeń.