PDA

Zobacz pełną wersję : Mój d80 nie potrafi pływać....



Adamson
17-08-2009, 20:05
Witam,
niestety jestem zmuszony prosić koleżanki i kolegów o pomoc... Wczoraj zachciało mi się popływać kajakiem no i co... jak tu aparat zostawić w domu? Na rzece nudno nie było bo co chwila jakiś kamień, konar. No i pech chciał, że nad brzegiem rosło sobie drzewko, ja się zagapiłem i w ułamku sekundy wylądowałem w wodzie razem z moim d80 + 18-55(jakbym wiedział, że coś się stanie i zapiąłem tylko kita...) i plecaczkiem w którym był tamron 90-lowepro to porządna firma i nie wpuściła do środka wody, ale jednak d80tka zanurkowała na dobre 5sekund. Powyjmowałem wszystko co się dało i zostawiłem na 24h. Wszystko już było suchutkie więc włożyłem baterie włączyłem, wyskoczył error na górnym wyświetlaczu i aparat się zawiesił. Po wyjęciu i ponownym włożeniu baterii już nie da się go odpalić. No i co teraz....? Po wyjęciu z wody zauważyłem, że lustro jest podniesione, a na matrycy znajduje się jakaś "klapka" której wcześniej nie było.
Czy ktoś spotkał się już z podobnym problemem? Co się mogło stać, może zwarcie? Podpowiecie gdzie mam się zgłosić do serwisu, żeby mi powiedzieli czy w ogóle to naprawiać....?

Bartek_902
17-08-2009, 20:11
mysle ze juz mozesz sie pozegnac ze swoim aparatem...R.I.P

Tomeqp
17-08-2009, 20:17
Ludzie, wy się naprawdę nudzicie. To już 3, albo 4 utopiony D80 na tym forum. Widzę, że lepiej mu wychodzi robienie zdjęć niż pływanie. Trzeba przykleić któryś z tych wątków z dopiskiem "nie próbuj tego w domu - robimy to, abyś nie musiał próbować tego na własną rękę" :wink:

Powyjmowałem wszystko co się dało i zostawiłem na 24h. Wszystko już było suchutkie więc włożyłem baterie włączyłem...
I to był błąd. Rozkręcałeś, że wiesz, że wszystko suche? Na 100% przez 24h elektronika nie wyschła. No ale nic, stało się. Wyjmij baterie i zostaw go na tydzień, albo więcej. Był tu na forum przypadek, że D80 odżył po 18 dniach "śmierci klinicznej". Jest nadzieja. Jak nie zadziała to jedyne co zostaje to serwis, choć naprawa może się okazać nieopłacalna. Współczuję, bo ja bym się chyba zapłakał jakby mi aparat wpadł do wody. Trzymam kciuki, mam nadzieję, że odżyje... :) ... choć szczerze w to wątpię. :(

jarkko
17-08-2009, 20:22
A ta "klapka" to migawka... ;)

Adamson
17-08-2009, 20:31
no cóż... czyli 2k w plecy...? no pięknie...
faktycznie pewności nie miałem, że wszystko było 100% suche i nie wykluczone, że popełniłem błąd.

"A ta "klapka" to migawka... "
mhm, nie byłem pewien i nie chciałem wyjść na głupka i dlatego tak napisałem, ale widać wyszedłem na jeszcze większego:)

czyli póki co niech sobie leży... a co później? przed wyrzuceniem go do kosza pasowałoby jednak aby oglądnął go ktoś kto się na tym zna. Czy w Rzeszowie znajdę serwis?
Dzięki Panowie za błyskawiczną odpowiedź.

jarkko
17-08-2009, 20:34
Poczekaj może trochę czasu. Może zmartwychwstanie, choć nie liczyłbym na to. Autoryzwany serwis jest w Warszawie na ul. Postępu - przeprawa z nimi to legenda - przeszukaj forum.

bijeczek
17-08-2009, 20:37
Firma, w której pracuje zajmuje się m.in. serwisowaniem telefonów komórkowych. Zalane telefony klientów zawsze lądują na kilka dni w wanience ultradźwiękowej zalanej IPĄ - z reguły pomaga i telefon, przynajmniej przez jakiś czas (z reguły długo), jeszcze żyje. Najważniejsze co musisz zrobić - a raczej czego nie możesz robić to suszyć suszarką, na kaloryferze (sic!), słońcu itp. i nie wkładaj baterii, bo jedynie możesz sobie zaszkodzić. Oddaj aparat do jakiegoś serwisu, niech go wyczyszczą i, o ile sama matryca nie zamokła, a jedynie elektronika, są szanse, że odżyje. I jeszcze jedno - samo nie wyschnie (tym bardziej w ciągu 24h), a jedynie będzie korodowało!
Samo czyszczenie po zalaniu nie powinno być drogie - u mnie telefony czyścimy w cenie 50PLN (o ile pomoże) + ewentualnie dodatkowe koszty podzespołów, które należy wymienić. Na pewno z aparatem będzie więcej roboty, ale nie sądzę, żeby takie czyszczenie kosztowało więcej niż jakieś 100-150PLN. A jeśli trafisz na uczciwy serwis, to nie powinni Cię dużo skasować, jeżeli to nie pomoże (u mnie - oczywiście w przypadku telefonów - klient nic nie płaci, jeżeli telefon nie odżyje, albo naprawa jest nieopłacalna).

jarkko
17-08-2009, 20:39
Niestety ale on już te baterie włożył :(

Tomeqp
17-08-2009, 20:43
...przed wyrzuceniem go do kosza...
Zakładając najgorsze, to ja bym go sobie zostawił chociaż dla postawienia na półce, albo sprzedał na allegro. Może kolega Carl00s by się nim zajął. :-D Bo czytałem, że lubi utopione sprzęty. W sumie sam bym się chętnie pobawił w rozkręcanie, ale pewnie by mnie w domu zatłukli jakbym przyniósł kolejny aparat. :mrgreen: Zawsze można zostawić go na jakieś działające części. A nóż pokrętło się przyda, albo coś. Przełamałbyś monopol serwisu. :-D Tak czy siak, nie wyrzucaj. Może tylko ja mam naturę chomikowania, ale zanim wyrzucisz to przemyśl to dobrze, w końcu jak jest gdzieś na strychu to nie zawadza, a zawsze może się coś przydać. Ale jeszcze za wcześnie na wyrok, może będzie działać.

Leatherface
17-08-2009, 20:51
To żeście chłopakowi doradzili... Rozkręć, sprzedaj, wywal najlepiej...

Odstaw na pare dni, może mu się polepszy, może jeszcze nie koniec ;)

bijeczek
17-08-2009, 20:52
Niestety ale on już te baterie włożył :(

No włożył włożył, doczytałem. Ważne, żeby już więcej nie wkładał. Być może doszło do jakiegoś zwarcia, że przestał w ogóle reagować, ale niekoniecznie musiało się coś spalić. Do mnie bardzo często przychodzą nieuświadomieni klienci, którzy po zalaniu używali telefonu nieraz przez kilka dni (a nawet tygodni!) dopóki się nie obrócił i nawet w takich sytuacjach udawało się je zreanimować.

Tomeqp
17-08-2009, 20:56
To żeście chłopakowi doradzili... Rozkręć, sprzedaj, wywal najlepiej...

Odstaw na pare dni, może mu się polepszy, może jeszcze nie koniec ;)
Nie no ja oczywiście nie w złych intencjach. :) Też mam nadzieję, że odżyje i będzie jeszcze długo działał.
PS: Pozatym w odwrotnej kolejności: Najlepiej nie wywalaj, możesz sprzedać, ale jeszcze fajniej rozkręcić. :mrgreen:

Valwit
17-08-2009, 21:26
Firma, w której pracuje zajmuje się m.in. serwisowaniem telefonów komórkowych. Zalane telefony klientów zawsze lądują na kilka dni w wanience ultradźwiękowej zalanej IPĄ - z reguły pomaga i telefon, przynajmniej przez jakiś czas (z reguły długo), jeszcze żyje.

tyle ze telefon to plytka i scalaki, poza korozja woda nic nie zrobi. aparat to jednak troche bardziej skomplikowane urzadzenie, skladajace sie w sporej czesci z elementow nie bedacych kawalkami krzemu w technologii SMD, no i przede wszytskim z mechaniki, gdzie woda moze sporo syfu narobic.

jesli aparat sam nie odzyje, to pozostaje wyslac do serwisu, choc zastanowilbym sie nad nowa puszka, koszty naprawy beda wysokie.

bijeczek
17-08-2009, 21:35
tyle ze telefon to plytka i scalaki, poza korozja woda nic nie zrobi. aparat to jednak troche bardziej skomplikowane urzadzenie, skladajace sie w sporej czesci z elementow nie bedacych kawalkami krzemu w technologii SMD, no i przede wszytskim z mechaniki, gdzie woda moze sporo syfu narobic.

jesli aparat sam nie odzyje, to pozostaje wyslac do serwisu, choc zastanowilbym sie nad nowa puszka, koszty naprawy beda wysokie.

Owszem, jeśli zamokły jakieś podzespoły mechaniczne, jak również matryca, może być ciężko, ale przecież napisałem, że są szanse na ożycie, o ile to elektronika zamokła. Z drugiej strony wanienka ultradźwiękowa, z samego założenia ma sprawiać, że izopropanol o wiele dokładniej spenetruje (;)) każdą, nawet najmniejszą przestrzeń, a jednocześnie wyczyści inne ciecze, więc nawet, jeśli zamókł jakiś mechanizm, jest szansa na wypłukanie z niego śmiercionośnej wody. A szanse na odżycie "tak o..." są bardzo, ale to bardzo marne! Im dłużej kolega będzie czekał, tym gorzej dla sprzętu. A jak coś skoroduje (nieważne, elktronika czy mechanika), to kaszanka.

papkorn
17-08-2009, 21:44
Kolega niech nie próbuje, ale jak już piszecie o telefonach to napomknę. Na Woodstocku w ostatni dzień tel. kompletnie mi się zamoczył (nokia e61). Na wyświetlaczu jakieś krzaki, trzaski, piski i zalany włącznik - cały czas się włączał i wyłączał. Po powrocie do domu już miałem iść po nowy telefon ale stwierdziłem "co tam, wódka jest dobra na wszystko!" Rozkręciłem dziada, polałm wódką i pomoczyłem w niej chwile a następnie na balkon na kilka godzin. Po skręceniu wszystkich plastików i zrobieniu formata telefon śmiga jak nowy.
Jak to mówią w pogromcach mitów: "Zrobiłem to za Was, abyście Wy nie musieli próbować tego w domu!"

Adamson
17-08-2009, 21:46
Ten "kosz" to oczywiście w przenośni :-)
No to teraz daliście mi do myślenia... odłożyć i czekać, czy wysłać do serwisu... z tą wódką chyba jednak próbował nie będę :)

Dzięki wszystkim za zainteresowanie.

abiele
17-08-2009, 22:24
Moja rada: jak najszybciej dostarczyć aparat do serwisu (niekoniecznie musi to być serwis Nikon'a).

bijeczek
17-08-2009, 22:32
Po raz kolejny zasugeruję - poszukaj dobrego serwisu np. telefonów komórkowych i zapytaj czy się podejmą. Ja swoją drogą - o ile nie zapomnę - zapytam jutro moich chłopaków z serwisu ile by wg nich mogła kosztować taka przyjemność. A jeśli miałbyś już sam coś kombinować (nie radzę), to sugeruję zaopatrzyć się w IPĘ, albo chociaż spirytus, a nie ryzykować z wódką - jakby nie było w większości przypadków 60% stanowi WODA!

Valwit
17-08-2009, 22:37
Owszem, jeśli zamokły jakieś podzespoły mechaniczne,

nie wyobrażam sobie aby w D80, który nurkował kilka sekund mechanika pozostała sucha


jak również matryca,

tego nie kumam. ok, może być woda i ślady na filtrach ale akurat to jest do wyczyszczenia.


może być ciężko, ale przecież napisałem, że są szanse na ożycie, o ile to elektronika zamokła. Z drugiej strony wanienka ultradźwiękowa, z samego założenia ma sprawiać, że izopropanol o wiele dokładniej spenetruje (;)) każdą, nawet najmniejszą przestrzeń, a jednocześnie wyczyści inne ciecze, więc nawet, jeśli zamókł jakiś mechanizm, jest szansa na wypłukanie z niego śmiercionośnej wody.

o to jak najbardziej. a przy okazji rozpuści wszelkie smary bo isopropanol to wyśmienity rozpuszczalnik. na szybki rzut oka w d80 nie widzę na szczęście tworzyw które też rozupści. ale brak smarowideł w zupełności wystraczy żeby mechanikę uszkodzić.


A szanse na odżycie "tak o..." są bardzo, ale to bardzo marne! Im dłużej kolega będzie czekał, tym gorzej dla sprzętu. A jak coś skoroduje (nieważne, elktronika czy mechanika), to kaszanka.

w serwisie w każdym razie nikt nie będzie się bawił w czyszczenie, jeśli test pokazuje uszkodzenie to będzie wymiana elementu, najcześciej całej płytki czy grupy podzespołów. i właśnie to generuje koszty. to co kolega opisał brzmi jak F.U.B.A.R. ;) więc po wysłaniu poczekałbym na kosztorys i przeanalizował czy jest sens naprawiać.

abiele: Nikon w tym wypadku jest normalną nazwą i odmienia się bez debiloapostrofu na końcu.

bijeczek
18-08-2009, 08:19
nie wyobrażam sobie aby w D80, który nurkował kilka sekund mechanika pozostała sucha

Ani Ty, ani ja tam nie byliśmy, nie wiesz co zamokło, a co nie - nawet jeśli coś zamokło, to niekoniecznie woda musiała dostać się bezpośrednio do wnętrza mechanizmów.



tego nie kumam. ok, może być woda i ślady na filtrach ale akurat to jest do wyczyszczenia.

Nie znam dokładnej budowy układu filtry/matryca, ale domyślam się, że może nie być on w 100% szczelny i, jeśli woda jakimś trafem trafiła pomiędzy warstwę filtrów, a matrycę, to nie sądzę, żeby była do odratowania, ale nie spieram się - widocznie znasz się lepiej.



o to jak najbardziej. a przy okazji rozpuści wszelkie smary bo isopropanol to wyśmienity rozpuszczalnik. na szybki rzut oka w d80 nie widzę na szczęście tworzyw które też rozupści. ale brak smarowideł w zupełności wystraczy żeby mechanikę uszkodzić.

A niby jakie tworzywa miałby rozpuszczać? Proszę, podaj przykład tworzywa rozpuszczalnego w izopropanolu. Ty wiesz w ogóle co to jest izopropanol? Miałeś kiedykolwiek do czynienia z czymś takim jak Kontakt IPA?
I czy uważasz, że lepiej jest zostawić te mechanizmy do skorodowania? Jeżeli nie będziesz trzymał takiego mechanizmy w wannie ultradźwiękowej przez 3 dni, to żadnych smarów ci nie rozpuści!



w serwisie w każdym razie nikt nie będzie się bawił w czyszczenie, jeśli test pokazuje uszkodzenie to będzie wymiana elementu, najcześciej całej płytki czy grupy podzespołów. i właśnie to generuje koszty. to co kolega opisał brzmi jak F.U.B.A.R. ;) więc po wysłaniu poczekałbym na kosztorys i przeanalizował czy jest sens naprawiać.


Piszesz z autopsji? Pracujesz w jakimś serwisie?
W ten sposób kolega wymieni prawdopodobnie połowę podzespołów i naprawa będzie kosztowała pewnie tyle, co 3 nowe D80, chyba, że trafi na serwis, w którym pracownicy będą mieli troszkę lepsze nastawienie do życia niż kol. Valwit.

Nie wiem co to znaczy F.U.B.A.R. - fascynację slangowymi udziwnieniami językowymi przechodziłem w podstawówce/liceum - straciłem ją razem z pryszczami.



abiele: Nikon w tym wypadku jest normalną nazwą i odmienia się bez debiloapostrofu na końcu.

Bez komentarza...

titus1
18-08-2009, 08:47
Ech....Ludkowie, brać aparat do kajaka, to tak jak pompować paliwo z zapalonym papierosem w ręce. Wiem że wybuchnie, ale dlaczego mnie...

mww7
18-08-2009, 09:15
... Czy w Rzeszowie znajdę serwis?


W Rzeszowie znajdziesz jeden serwis ale nie polecam - strata czasu i $ (sprawdzone wielokrotnie).
Jest jeszcze serwis w Sędziszowie - trzeba by z gościem osobiście porozmawiać (jak chcesz kontakt to napisz mi PM).

Wszelkie naprawy będą drogie (zazwyczaj serwis kupuje drugie zepsute body i składa z 2 jedno).
Napawa na pewno potrwa dość długo.
Ja bym raczej proponował wystawić sprzęt jako uszkodzony na allegro i odzyskać te kilkaset zł.

abiele
19-08-2009, 19:41
abiele: Nikon w tym wypadku jest normalną nazwą i odmienia się bez debiloapostrofu na końcu.

ok, ok, rozumiem, prawidłowo powinienem napisać: serwis Nikon. Wielką (dużą) literą.

Tomeqp
19-08-2009, 20:38
Piszesz z autopsji? Pracujesz w jakimś serwisie?
W ten sposób kolega wymieni prawdopodobnie połowę podzespołów i naprawa będzie kosztowała pewnie tyle, co 3 nowe D80, chyba, że trafi na serwis, w którym pracownicy będą mieli troszkę lepsze nastawienie do życia niż kol. Valwit.
Niestety, ale kol. Valwit najprawdopodobniej ma rację, jeśli mowa o serwisie Nikona w Warszawie. Może, jeśli dać aparat to jakiegoś "majsterklepka-elektronika" to by się w wymienianie uszkodzonych elementów bawił, ale serwis ma wiele aparatów do naprawy i nie będzie przy każdym jednym siedział tydzień. W moim przypadku uszkodzone było gniazdo USB. W naprawie wymienili całą płytkę z gniazdami, a przecież wystarczyło wlutować nowe. Możliwe, że w serwisie nasmarują itp., ale na pewno nie będą lokalizować uszkodzonego kondensatora/opornika itp. I właśnie z tego powodu naprawa utopionego sprzętu najczęściej jest nieopłacalna, bo może wyjść drożej niż zakup nowego. Nie wiem jak przypadku serwisów nieautoryzowanych, bo nie miałem z takimi do czynienia.

bijeczek
19-08-2009, 21:34
No i właśnie dlatego ja cały czas piszę o oddaniu aparatu do "jakiegoś serwisu", nie do serwisu Nikona! I to wcale nie musi być "majsterklepka-elektronik"! W moim serwisie pracują wykształceni profesjonalni (nie boję się użyć tego określenia) elektronicy i gniazdo na 200% by wlutowali nowe i nie zapłaciłbyś za to pewnie więcej jak 100zł (tak dużo, bo pewnie sporo roboty by było przy rozłożeniu i ponownym złożeniu korpusu).

Valwit
19-08-2009, 23:13
Ani Ty, ani ja tam nie byliśmy, nie wiesz co zamokło, a co nie - nawet jeśli coś zamokło, to niekoniecznie woda musiała dostać się bezpośrednio do wnętrza mechanizmów.

w pierwszym poscie jest wyraznie napisane ze nurkowal dobre 5 sekund. tak sie sklada ze budowe D80 znam dosc dobrze i potrafie sobie wyobrazic co zostalo w ciagu tyc 5 sekund zalane.


Nie znam dokładnej budowy układu filtry/matryca, ale domyślam się, że może nie być on w 100% szczelny i, jeśli woda jakimś trafem trafiła pomiędzy warstwę filtrów, a matrycę, to nie sądzę, żeby była do odratowania, ale nie spieram się - widocznie znasz się lepiej.

wyobraz sobie matryce jako scalak, tyle ze z jednej strony ma szybke. absolutnie szczelna. na tej szybce masz 2-3 nastepne, bardzo mocno ze soba zlaczone. nie oczekiwalbym zeby woda sie nie tak od razu dostala, ale wykluczyc sie nie da. nimniej: da sie to rozebrac (mod do IR jest bardzo podobnym zabiegiem) i wyczyscic.



A niby jakie tworzywa miałby rozpuszczać? Proszę, podaj przykład tworzywa rozpuszczalnego w izopropanolu.

miekkie moze psuc na przyklad. wyplucze/rozpusci zawarte z nich zmiekczacze i w efekcie takie tworzywo robi sie twarde i kruche. jak pisalem:w D80 nie widze nic co by bylo zagrozone, ale w analogowych kompaktach zebatki napedzajace szpulke z filmem bardzo izoproanolu nie lubily i po jakims czasie (4-8 tygodni) przypominaly cos w rodzaju suchego mydla. zabki sie slicznie odlamywaly jak film w kasetce sie leciutko tylko przytkal.



Ty wiesz w ogóle co to jest izopropanol?

nie, nie wiem, opowiedz prosze, chetnie sie czegos dowiem



Miałeś kiedykolwiek do czynienia z czymś takim jak Kontakt IPA?

nie, wole nie uzywac aerozoli bo zawieraja zanieczyszczenia.



I czy uważasz, że lepiej jest zostawić te mechanizmy do skorodowania? Jeżeli nie będziesz trzymał takiego mechanizmy w wannie ultradźwiękowej przez 3 dni, to żadnych smarów ci nie rozpuści!

co ci w tym mechanizmie skoroduje? aluminium? plastik? mosiadz? a smar izpropanol rozpuszcza w kilka sekund lub minut jesli to jakis wiekszy kawalek. skoro masz "do czynienia z czymś takim jak Kontakt IPA" to sobie wyprobuj jak ladnie sie tym czysci smar.


Piszesz z autopsji? Pracujesz w jakimś serwisie?

tak pisze z autopsji i doswiadczenia serwisu foto ktory troszke sie rozni od naprawiania utopionych dresofonow (czym tez mialem przyjemnosc sie w zyciu parac)


W ten sposób kolega wymieni prawdopodobnie połowę podzespołów i naprawa będzie kosztowała pewnie tyle, co 3 nowe D80, chyba, że trafi na serwis, w którym pracownicy będą mieli troszkę lepsze nastawienie do życia niż kol. Valwit.

ale tak serwis dziala. pamietaj ze serwis udziela tez gwarancji na naprawe, a tej nikt ci nie da sprzet jaki zatopiono w alkoholu osuszono i okazalo sie ze cudem zadzialal. owszem, mozesz dac osiedlowemu magikowi i tenze magik za 50 czy 150 zlociszy posiedzi nad tym 3 dni i ozywi trupa, ale gwarancji bym nie oczekiwal. o pewnosci ze 1/500 sekundy to faktycznie 1/500 albo ze matryca jest dokladnie 46.5mm od bagnetu nie wspominam. to sa wlasnie te duperele za ktore sie placi. a serwis nikona raczej na nadmiar czasu nie cierpi, o czym masz calkiem sporo watkow tutaj.

i dlatego tez pisalem zeby po wycenie przez serwis decydowac czy dac naprawiac, czy kombinowac z magikiem, czy dolozyc dwie stowy i kupic nowy.



Nie wiem co to znaczy F.U.B.A.R. - fascynację slangowymi udziwnieniami językowymi przechodziłem w podstawówce/liceum - straciłem ją razem z pryszczami.

taki slang serwisowy: http://en.wikipedia.org/wiki/FUBAR


Bez komentarza...

to nie komentuj, tym bardziej ze nawet nie do ciebie...

Valwit
19-08-2009, 23:19
W moim przypadku uszkodzone było gniazdo USB. W naprawie wymienili całą płytkę z gniazdami, a przecież wystarczyło wlutować nowe.

tylko ze tym casie jaki ci zejdzie na samo lutowanie serwisant ten aparat rozkreci, zmieni plytke i skreci. i wbrew pozorom zaplaciles mniej niz gdyby faktycznie lutowal bo koszty plytki w porownaniu do samego gniazdka sa praktycznie te same, a roboty - za ktora najwiecej w serwisie placisz - znacznie wiecej.

no i dosc istotne dla serwisu jest to ze w tym czasie serwisant zrobi kolejne 2 aparaty.


Możliwe, że w serwisie nasmarują itp., ale na pewno nie będą lokalizować uszkodzonego kondensatora/opornika itp.

jak popatrzysz w manuale serwisowe, do ktorych linki znajdziesz tu na forum, to zobaczysz ze smarowanie i justowanie sa waznymi punktami procedury naprawy. i musza byc wykonane. a uszkodzony kondensator czy opornik raczej pociagnie za soba nastepne uszkodzenia, wiec wracamy znowu do punktu wyjscia: tropienie tego i naprawianie przewyzsza w kosztach wymiane plytki/podzespolu. i wlasnie dlatego jakikolwiek sprzet konsumencki ma budowe modularna (w miare mozliwosci oczywiscie)

Adamson
19-08-2009, 23:24
witam, dostałem kontakt do kogoś kto ma mi pomóc, zadzwonie i zobaczymy co dalej, ale mimo wszystko oswajam się z myślą o zakupie nowego body, co zrobić... Jeszcze raz dzięki wszystkim za zainteresowanie i pomoc.

Skibek
20-08-2009, 00:05
witam, dostałem kontakt do kogoś kto ma mi pomóc, zadzwonie i zobaczymy co dalej, ale mimo wszystko oswajam się z myślą o zakupie nowego body, co zrobić... Jeszcze raz dzięki wszystkim za zainteresowanie i pomoc.
Jak coś to ja pierwszy rezerwuję "pływaka" ;)

Jak mogę dołożyć swoje pińć groszy to bym go rozkręcił (w D80 to jakieś 10-12 śrubek) na części drugi (czyli zdjął dół i plecki) i położył w suchum miejscu, ale najlepiej gdzieś w przeciągu (żeby cyrkulacja była) na kilka dni. Jeżeli już włożyłem bateryjkę i teraz nie reaguje to prawdopodobnie spaliło się ustrojstwo w module zasilania (czyli coś co znamy z D5000). Jeżeli to głupi tranzystorek to koszt części nie powinien przekroczyć 5-10zł + robocizna (ewentualnie 20 minut zabawy lutownicą jak czujesz się na siłach).
Możesz też go oddac do serwisu Nikona jako D5000 (ale oni mogą się tam kapnąć chyba) i naprawią Ci to za free ;)

Jedno jest pewne: NIE ZAŁAMUJ SIĘ! Jeżeli pilnie potrzebujesz aparatu do pracy (bo nie masz zapasu) to mogę Ci pożyczyć wysłużonego D200 na kilka dni.

bijeczek
20-08-2009, 11:24
w pierwszym poscie jest wyraznie napisane ze nurkowal dobre 5 sekund. tak sie sklada ze budowe D80 znam dosc dobrze i potrafie sobie wyobrazic co zostalo w ciagu tyc 5 sekund zalane.


No, OK.



wyobraz sobie matryce jako scalak, tyle ze z jednej strony ma szybke. absolutnie szczelna. na tej szybce masz 2-3 nastepne, bardzo mocno ze soba zlaczone. nie oczekiwalbym zeby woda sie nie tak od razu dostala, ale wykluczyc sie nie da. nimniej: da sie to rozebrac (mod do IR jest bardzo podobnym zabiegiem) i wyczyscic.


Taaa, czy ja gdzieś napisałem, że jestem głupi? Wiem jaka jest budowa matrycy z filtrami, nie wiem tylko czy oby na pewno owe "szybki" są w 100% szczelnie zespolone z matrycą i podejrzewam, że jeśli nie, to dostanie się wody bezpośrednio na matrycę, może ją uszkodzić nieodwracalnie.



miekkie moze psuc na przyklad. wyplucze/rozpusci zawarte z nich zmiekczacze i w efekcie takie tworzywo robi sie twarde i kruche. jak pisalem:w D80 nie widze nic co by bylo zagrozone, ale w analogowych kompaktach zebatki napedzajace szpulke z filmem bardzo izoproanolu nie lubily i po jakims czasie (4-8 tygodni) przypominaly cos w rodzaju suchego mydla. zabki sie slicznie odlamywaly jak film w kasetce sie leciutko tylko przytkal.

(...)

nie, nie wiem, opowiedz prosze, chetnie sie czegos dowiem


Izopropanol jest alkoholem, a nie typowym rozpuszczalnikiem na bazie acetonu (z niego wytwarza się aceton) i opłukanie części zrobionych nawet z miękkich tworzyw nie powinno im zaszkodzić. Nie wiem kto i w jakim celu miałby przez 4-8 tygodni trzymać cokolwiek zanurzone w izopropanolu.



nie, wole nie uzywac aerozoli bo zawieraja zanieczyszczenia.


Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że próbujesz wzbudzić szacunek innych, udając znawcę. Kto ci powiedział, że kontakt IPA oznacza izopropanol w aerozolu? Owszem, też jest taki dostępny, ale nie tylko. A Kontakt IPA to środek czyszczący na bazie alkoholu izopropylowego o najwyższej czystości!



co ci w tym mechanizmie skoroduje? aluminium? plastik? mosiadz? a smar izpropanol rozpuszcza w kilka sekund lub minut jesli to jakis wiekszy kawalek. skoro masz "do czynienia z czymś takim jak Kontakt IPA" to sobie wyprobuj jak ladnie sie tym czysci smar.


Jesteś w 100% pewny, że nie ma tam żadnych metali, które korodują? A śrubki wykonane są z jakiego metalu? Smary, owszem, wypłuczą się, ale co za problem przesmarować z powrotem? Pod mikroskopem, cienkim olejem do oliwienia maszyn do szycia, mikroskopijną ilość, żeby nigdzie nie pociekło - nie widzę problemu.



tak pisze z autopsji i doswiadczenia serwisu foto ktory troszke sie rozni od naprawiania utopionych dresofonow (czym tez mialem przyjemnosc sie w zyciu parac)


Odbiegając od tematu, z ciekawości zapytam - używasz telefonu komórkowego? Jeśli tak, znaczy, że jesteś dresiarz?



ale tak serwis dziala. pamietaj ze serwis udziela tez gwarancji na naprawe, a tej nikt ci nie da sprzet jaki zatopiono w alkoholu osuszono i okazalo sie ze cudem zadzialal. owszem, mozesz dac osiedlowemu magikowi i tenze magik za 50 czy 150 zlociszy posiedzi nad tym 3 dni i ozywi trupa, ale gwarancji bym nie oczekiwal. o pewnosci ze 1/500 sekundy to faktycznie 1/500 albo ze matryca jest dokladnie 46.5mm od bagnetu nie wspominam. to sa wlasnie te duperele za ktore sie placi. a serwis nikona raczej na nadmiar czasu nie cierpi, o czym masz calkiem sporo watkow tutaj.

i dlatego tez pisalem zeby po wycenie przez serwis decydowac czy dac naprawiac, czy kombinowac z magikiem, czy dolozyc dwie stowy i kupic nowy.


Ale ja nie pisałem, że serwis da gwarancję na taką usługę - to logiczne, że nie, ale na pewno przed oddaniem klientowi sprzęt będzie odpowiednio przetestowany.
Piszesz, że serwis Nikona na nadmiar czasu nie cierpi i tak czy siak sugerujesz, żeby oddać tam zalany aparat? Zastanów się chwilę, czy im szybciej się czegoś się z tym nie zrobi, tym szkody nie będą większe.
Co do wyceny, to jak wysoko się ceni serwis Nikona wszyscy wiedzą. Nie lepiej od razu dołożyć te dwie stówy i kupić nowy aparat?
Te 46,5mm pomiędzy matrycą a bagnetem to wiedziałeś, że tak jest, czy musiałeś szukać? I chodzi faktycznie o odległość między bagnetem a matrycą, czy może między matrycą a pierwszą z "szybek"?



taki slang serwisowy: http://en.wikipedia.org/wiki/FUBAR


Taaaa....



to nie komentuj, tym bardziej ze nawet nie do ciebie...


A jednak skomentuję - czepiasz się, że ktoś użył apostrofa tam, gdzie nie powinien, a sam nawet nie postarasz się używać poprawnej polszczyzny.


Wracając do sedna - kolega nie po to zakładał wątek, żeby inni się przekrzykiwali i wymądrzali, dlatego kończę dyskusję, a koledze życzę powodzenia. Dodam jeszcze tylko, że moi serwisanci mogą wyczyścić sprzęt (łącznie ze smarowaniem elementów, z których IPA wypłucze smary) za 150zł maksymalnie (płatne wyłącznie, jeżeli naprawa się uda). Oczywiście sprzęt zostałby dokładnie sprawdzony - może niekoniecznie z jakimś atomowym stoperem (ciekawe czy coś takiego istnieje), żeby sprawdzić czy 1/500 sek. to rzeczywiście 1/500 sek., a nie np. 1/498 sek., ale czy poprawnie robi zdjęcia i czy coś złego się z nim nie dzieje.

Koniec.

Lucid
20-08-2009, 11:29
Nie wiem jak aparat ale oba telefony które utopiłem odżywały po jakis 3 dniach, niestety jeden z nich padł po miesiacu i juz nie wstał...dlatego moze jak radza koledzy rozkrec i zostaw w przeciagu na tydzien niech wyschnie wszystko...

fader_audio
20-08-2009, 12:07
Witam, czytałem gdzieś podobny przypadek ale z d70, wtedy to radzili rozebrać aparat wyczyścić, a elektronike wyczyścic dodatkowo jakimś środkiem czyszczącym, może akurat pomoże.

carl00s
20-08-2009, 12:32
wolal mnie ktos? :mrgreen:

Szkoda Adamson, że mieszkasz tak daleko, może byłbym Ci w stanie pomóc:). Ale poradzić mogę tyle - kup zestaw wkrętaków precyzyjnych, zaopatrz sie w litr Izopropanolu i plastikową miskę, rozkręć aparat, elektronikę tak jak jest wsadź do miski i zalej IPA, natomiast mechanikę zobacz jak wygląda i albo nie rób z nią nic, albo tylko posmaruj gdzie będzie to konieczne smarem zegarmistrzowskim (np. Polylub GLY 801).
Jak po 2 dniach w IPA elektronika nie odzyje, to wez lupę i poszukaj upalonych nóżek od scalaczków, wypalonych elementów itp. Zrob im zdjęcie i wrzuć tutaj. Popatrze i pomyślę co z tym fantem zrobić.

Valwit
20-08-2009, 14:11
Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że próbujesz wzbudzić szacunek innych, udając znawcę. Kto ci powiedział, że kontakt IPA oznacza izopropanol w aerozolu? Owszem, też jest taki dostępny, ale nie tylko. A Kontakt IPA to środek czyszczący na bazie alkoholu izopropylowego o najwyższej czystości!

http://www.google.com/search?q=kontakt+IPA nawet w linki nie trzeba klikac. to ze jest "na bazie" czytsego alkoholu nie sznaczy ze jest czysty. zdecydowanie lepiej kupic czysty izopropanol, bez udziwniaczy.



Jesteś w 100% pewny, że nie ma tam żadnych metali, które korodują? A śrubki wykonane są z jakiego metalu?

a jaki wplyw bedzie miala skorodowana glowka srubki?


Smary, owszem, wypłuczą się, ale co za problem przesmarować z powrotem? Pod mikroskopem, cienkim olejem do oliwienia maszyn do szycia, mikroskopijną ilość, żeby nigdzie nie pociekło - nie widzę problemu.

ty moze nie widzisz. carl00s podal jakim smarem zrobic to lepiej



Ale ja nie pisałem, że serwis da gwarancję na taką usługę - to logiczne, że nie, ale na pewno przed oddaniem klientowi sprzęt będzie odpowiednio przetestowany.

ja tez nie zkaladalem ze serwis o ktorym piszesz udzieli gwarancji, mimo ze w zasadzie powinien, skoro skosowal za usluge pieniadze. ale badzmy realistami - mala kasa = maly serwis i to jest OK. o gwarancji pisalem w kontekscie normalnego serwisu foto, czy wrecz serwisu nikona



Piszesz, że serwis Nikona na nadmiar czasu nie cierpi i tak czy siak sugerujesz, żeby oddać tam zalany aparat? Zastanów się chwilę, czy im szybciej się czegoś się z tym nie zrobi, tym szkody nie będą większe.

sam sie zastanow, ile czasu minelo od zatopienia, co mialo skorodowac juz sobie skorodowalo, zaden IPA tego nie cofnie bo zadaniem IPA jest wyparcie wody. na to jest juz za pozno.


Co do wyceny, to jak wysoko się ceni serwis Nikona wszyscy wiedzą. Nie lepiej od razu dołożyć te dwie stówy i kupić nowy aparat?

a skad wiesz na ile sie ceni? wycena kosztuje tyle co przesylka aparatau, moim zdaniem warto sprawdzic.



Te 46,5mm pomiędzy matrycą a bagnetem to wiedziałeś, że tak jest, czy musiałeś szukać? I chodzi faktycznie o odległość między bagnetem a matrycą, czy może między matrycą a pierwszą z "szybek"?

nie, nie musialem szukac. a jesli zastanowisz sie chwile co ta liczba oznacza, skad sie wziela to sam sobie odpowiesz na drugie pytanie. ja sobie dalej poudaje znawce.



Wracając do sedna - kolega nie po to zakładał wątek, żeby inni się przekrzykiwali i wymądrzali, dlatego kończę dyskusję, a koledze życzę powodzenia. Dodam jeszcze tylko, że moi serwisanci mogą wyczyścić sprzęt (łącznie ze smarowaniem elementów, z których IPA wypłucze smary) za 150zł

niezla ewolucja w ciagu jednego watku :> i nie odbieraj tego jako atak, bo jesli naprawa przez serwis nikona czy inny bedzie nieoplacalna to na miesjcu Adamsona jak najbardziej oddalbym aparat do twojego czy podobnego serwisu. aparat i tak nie dziala, a jakas szansa zawsze jest ze ruszy.


stoperem (ciekawe czy coś takiego istnieje), żeby sprawdzić czy 1/500 sek. to rzeczywiście 1/500 sek., a nie np. 1/498 sek., ale czy poprawnie robi zdjęcia i czy coś złego się z nim nie dzieje.

tyle ze poprawne robienie zdjec wlasnie sie z tymi duperelami wiaze, to czy bedzie 1/489 s to faktycznie mozna olac, ale 1/450 zamiast 1/500 zrobi juz roznice, tak samo krzywo lub zle przykrecona plytka z CCD, nawet minimalnie krzywo ustawione lustro (FF/BF) itp. dlatego preferowalbym serwis specajlizujacy sie w naprawie sprzetu foto, nawet za wieksza cene. odkurzacz dam naprawic kolesiowi od agd a do ciebie przyniose popsuta komorke czy inny prosty sprzet elektroniczny

carl00s
20-08-2009, 14:33
ludzie, spokojnie, bo z powodu utopionej padliny skaczecie sobie do oczu! Nie ma tu znawcy tematu, nikt z Nikon Serwis tez raczej sie nie wypowie, to co robicie to bicie piany, bo tak naprawde zaden z Nas nie ma pojecia i wiedzy takiej, zeby jednosnacznie wyrokowac. A naprawde klocicie sie o *******y - jakie ma znaczenie czystosc IPA skoro ma tylko i wylacznie wyprzec wode? Moze nawet pozostawic smak malin i zapach wanilii - byle tylko zadzialal. Podobnie korozja na elementach mechanicznych - nie ma ratunku - jak cos powierzchniowo skorodowalo, to lepiej to tak zostawic jak jest, i tylko naniesc film olejowy (choc nie polecam, smar jest jednak lepszy ze wzgledu na brak zdolnosci penetracji zakamarow, a jak wiadomo, niektorych zakamarow wolelibysmy w aparacie nie penetrowac;). Najwazniejsza jest elektronika sprzetu - mechanika to banal i zawsze mozna ja naprawic.

Takze spokojnie, poczekajmy jak sprawa aparatu sie rozwinie.

Pokoj! :mrgreen:

Valwit
20-08-2009, 14:57
ludzie, spokojnie, bo z powodu utopionej padliny skaczecie sobie do oczu!

tam zaraz skaczecie.


A naprawde klocicie sie o *******y - jakie ma znaczenie czystosc IPA skoro ma tylko i wylacznie wyprzec wode?

nieczysty IPA zostawi ślady na filtrze AA i IR przed matrycą. W zależności od tego czym zanieczyszczony, oczywiscie. Efekty są opisane w wątkach gdzie rozpaczaja ludzie, którzy dziadowskim izopropanolem czyścili matryce.


Najwazniejsza jest elektronika sprzetu - mechanika to banal i zawsze mozna ja naprawic.

no właśnie nie zawsze (przy czym nie wyrokuje że tak jest wtym tutaj przypadku). mechanika jest na tyle delikatna a silnik na tyle silny że jeśli cośsię blokuje to może sie podczas selftestu (po wlaczeniu) wypaczyc/wygiąć.




Pokoj!

z kulą w głowie? ;)

PawelR
21-08-2009, 13:21
Ech....Ludkowie, brać aparat do kajaka, to tak jak pompować paliwo z zapalonym papierosem w ręce. Wiem że wybuchnie, ale dlaczego mnie...

Ależ spokojnie można brać... do kajaka, łódki a nawet pod wodę - tyle, że wcześniej należy mu (aparatowi) sprawić obudowę podwodną lub chociaż namiastkę takowej w postaci wodoszczelnego pokrowca...

a ponieważ obudowy podwodne do lustrzanek są horrendalnie drogie - na takie okazje mimo wszystko lepszy dobry kompakt z obudową podwodną - cena takiego kompletu może się spokojnie zamknąć w 1 tys zł :)

pozdrawiam,

carl00s
21-08-2009, 13:55
tam zaraz skaczecie.



nieczysty IPA zostawi ślady na filtrze AA i IR przed matrycą. W zależności od tego czym zanieczyszczony, oczywiscie. Efekty są opisane w wątkach gdzie rozpaczaja ludzie, którzy dziadowskim izopropanolem czyścili matryce.



no właśnie nie zawsze (przy czym nie wyrokuje że tak jest wtym tutaj przypadku). mechanika jest na tyle delikatna a silnik na tyle silny że jeśli cośsię blokuje to może sie podczas selftestu (po wlaczeniu) wypaczyc/wygiąć.





z kulą w głowie? ;)


Valvit - mowisz z doswiadczenia wlasnego, czy po prostu "tak Ci sie wydaje"? Widzisz, od 4 lat mecze sie z mechanika precyzyjna w sprzecie medycznym, ktory ze wzgledu na warunki pracy regularnie trafia sie zalany, skorodowany, padly na amen (zwlaszcza glowki kamer endoskopowych - mowie Ci temat - rzeka). I uwierz mi, jest wsio ryba, w czym zanurzysz elektronike - bo jesli nawet bedzie to 100% czysty izopropanol, a elektronika nie ruszy - psu na bude twoje wysilki i niepotrzebnie zmarnujesz surowiec. A jak zamoczysz nawet w ropie i ruszy - całą resztę da się spokojnie wyprowadzić i zrobić na glanz. Zwlaszcza, ze i tak i tak czyszczenie calosci, a zwlaszcza matrycy i filtru AA Cie nie ominie, czy to kapiesz w IPA czysciutkim jak lza, czy z dodatkami np. antykorozyjnymi, czyli tzw. landrynkami w nitro.

Podobnie nie masz racji co do mechaniki - nie jest wazne jak delikatna jest i wytrzymala. Mechanika to mechanika, jak cos polamiesz / zegniesz / zerwiesz / zgubisz, zawsze mozesz przesledzic zachowanie mechanizmu i naprawic / dorobic uszkodzona czesc. Dlatego mechanike po zalaniu nalezy tylko i wylacznie zakonserwowac. Pamietaj, ze precyzyjnym urzadzeniom najbardziej szkodzi ich demontaz - w naszym omawianym przypadku demontaz i montaz przez osoby majace pojecie wzgledne, lub nawet zadne. Korozja powierzchniowa w przypadku aparatu foto oczywiscie nie jest rzecza porzadana, ale czasami lepiej wybrac "mniejsze zlo" i nie pchac lap tam, gdzie nie jest to calkowicie wymagane. A nie uwierze, ze w ciagu 5 sekundaparat zostal calkowicie zalany wewnatrz, co przyczyniloby sie do rozwoju korozji. Ewentualne uszkodzenia spowodowane utlenianiem sie ja przewiduje punktowe - miejsce zlacz, zgrzewow, pinow mocujacych - nic takiego nie wystapi na zlaczach ruchomych, przekadniach - czyli punktach newralgicznych. Czemu? Bo te te miejsca z natury pracuja, a wiec zostaly fabrycznie zakonserwowane smarem.

A z ta kula - wiesz, wolalbym raz konkretnie w glowe, niz meczyc sie z dwoma w kolanach, co poniektorym za pieprzenie bzdur powinno sie rozdawac za darmo i pod przymusem.

Valwit
21-08-2009, 14:24
I uwierz mi, jest wsio ryba, w czym zanurzysz elektronike - bo jesli nawet bedzie to 100% czysty izopropanol, a elektronika nie ruszy - psu na bude twoje wysilki i niepotrzebnie zmarnujesz surowiec. A jak zamoczysz nawet w ropie i ruszy - całą resztę da się spokojnie wyprowadzić i zrobić na glanz. Zwlaszcza, ze i tak i tak czyszczenie calosci, a zwlaszcza matrycy i filtru AA Cie nie ominie, czy to kapiesz w IPA czysciutkim jak lza, czy z dodatkami np. antykorozyjnymi, czyli tzw. landrynkami w nitro.

dobra, ale gdzie ja mowie ze jest inaczej? tak jak pisalem: w przypadku elektorniki D80 jedyna upierdliwosc jaka widze to mozliwy syf jaki nieczysty izopropanol zrobi z filtrem AA na matrycy. nie twierdze tez ze na pewno beda przez to beda jakies syfy nie do usuniecia.




Podobnie nie masz racji co do mechaniki - nie jest wazne jak delikatna jest i wytrzymala. Mechanika to mechanika, jak cos polamiesz / zegniesz / zerwiesz / zgubisz, zawsze mozesz przesledzic zachowanie mechanizmu i naprawic / dorobic uszkodzona czesc. Dlatego mechanike po zalaniu nalezy tylko i wylacznie zakonserwowac.

i widzisz serwis komorkowy, ktory za 150 zlociszy naprawi dzialanie czy ewenualnie podmieni jakas padnieta mechaniczna czesc w D80? z zachowaniem calej precyzji dzialania?



Pamietaj, ze precyzyjnym urzadzeniom najbardziej szkodzi ich demontaz - w naszym omawianym przypadku demontaz i montaz przez osoby majace pojecie wzgledne, lub nawet zadne. Korozja powierzchniowa w przypadku aparatu foto oczywiscie nie jest rzecza porzadana, ale czasami lepiej wybrac "mniejsze zlo" i nie pchac lap tam, gdzie nie jest to calkowicie wymagane.

i ponownie, czy ja mowie ze jest inaczej? polemizowalem z kolega z serwisu komorkowego sugerujacego wlasnie zrobienie czegos takiego. zalanie aparatu ipa badz rozebranie go na podzespoly przez ludzi nie majacych w tym doswiadczenia. i owszem, D80 jest latwo rozebrac i zlozyc, nikt kto to raz robil nie zaporzeczy, co wiecej samo rozlozenie i zlozenie daje nawet spore szanse na to ze nic nie zostanie rozregulowane, ale pewnosci nie ma.
i dlatego sugerowalem odeslanie apratu do serwisu, poczekanie na wycene i wtedy ew. rozwazanie opcji p.t. magik od komorek.



A nie uwierze, ze w ciagu 5 sekundaparat zostal calkowicie zalany wewnatrz, co przyczyniloby sie do rozwoju korozji. Ewentualne uszkodzenia spowodowane utlenianiem sie ja przewiduje punktowe - miejsce zlacz, zgrzewow, pinow mocujacych - nic takiego nie wystapi na zlaczach ruchomych, przekadniach - czyli punktach newralgicznych. Czemu? Bo te te miejsca z natury pracuja, a wiec zostaly fabrycznie zakonserwowane smarem.

nie wiemy jak dlugo byl faktycznie. kolega pisal "dobre 5 sekund". biorac pod uwage stres w jakim byl to moglo byc i 20, nie? niemniej: pisalem ze nie widze w mechanice nic co by od wody korodowale, zgodzilem sie ze byc moze sruby, ale z kolei nie widze jakby te ewentulanie korodujace lepki srub mialy w czyms przeszkadzac. problem IMO bylby po wyplukaniu calego aparatu w IPA i usunieciu tego smaru. i nie dlatego ze wtedy cos by korodowalo, ale dlatego ze bez smaru, pod wplywem sily, mogloby sie uszkodzic mechanicznie. i naprawde nie widze jak serwis GSM jest wstanie naprawic mechanike i ponowsnie wyjustowac wtedy aparat, bez terminala diagnostycznego.

przeczytaj ponownie pierwszy post, i powiedz mi czy to brzmi jak post osoby ktora sama, w domu jest w stanie sobie poradzic z problemem. zgodzisz sie ze nie brzmi jak ktos kto wie jak to zrobic? i czy w takim wypadku az tak glupia jest moja sugestia aby zwrocic sie do serwisu nikona o wycene, rozwazenie czy warto, jesli nie zapytanie jakiegos alternatywnego serwisu foto lub ewewntualnie GSM lub w ogole rozwaznie kupna nowego aparatu?