peludito
12-08-2009, 01:17
Hej. Sprawa wygląda tak: pojechałem sobie ze znajomym na krótkie wakacje. Jak to każdy oszołom narobiłem mnóstwo zdjęć. Siadłem do tego, pogrzebałem trochę w kadrach, trochę w kolorach, skorygowałem ekspozycję, trochę przekonwertowałem na BW - normalna sprawa. Po selekcji wysłałem garść perełek (moim zdaniem naprawdę udanych fot, w tym portretów sytuacyjnych) ów znajomemu. Otóż padło pytanie: "oczywiście mogę sobie przed wrzuceniem na facebooka/N-K/co tam kolwiek jeszcze przekadrować/odsaturować/pozmieniać te zdjęcia?". Nie wiem, czy zrozumiecie o co mi chodzi, ale zrobiło mi się ciut nieswojo. Nie wdając się w szczegóły nie chciałbym zobaczyć zdjęć mojego autorstwa, czyli jakiejś tam wypadkowej mojej wizji, umiejętności fotograficznych i umiejętności obróbki w zupełnie innym wydaniu. Wolałbym, żeby ów znajomy podpisał takie zdjęcie - w stylu "fot.X.Y.". Skoro ma podpisać - nie może podpisywać zmienionego zdjęcia, bo to już nie moja wizja i ja od tego umywam ręce, nie biorę odpowiedzialności za efekt. To trochę tak, jakby ktoś dostał w ręce mój utwór, zremiksował go i opublikował albo:
A - jako zupełnie swój (zmieniona fotka bez podpisu)
B - jako "pana X.Y.", ale ze zmienioną bez mojej wiedzy i woli partią garów na przykład (zmieniona fotka z podpisem).
Ja napisałem tak: włożyłem i wkładam w fotografię (jako hobby), czyli naukę teorii, obróbki, praktykę i sprzęt tyle czasu, energii i środków (bo niezależnie od efektów tak właśnie jest), że nie podoba mi się takie podejście. Powiedzcie mi, że nie jestem przewrażliwiony, nie wymyślam głupot, nie robię ze zwykłych wyjazdowych zdjęć wielkiego halo i nie jestem megalomanem;) Takie zarzuty jeszcze nie padły, ale czeka mnie na ten temat sparing live a nawet nie wiem, jakie argumenty wysuwać człowiekowi, który nie zajmuje się fotografią/muzyką/malarstwem ani niczym w tym tonie.
pzdr!
A - jako zupełnie swój (zmieniona fotka bez podpisu)
B - jako "pana X.Y.", ale ze zmienioną bez mojej wiedzy i woli partią garów na przykład (zmieniona fotka z podpisem).
Ja napisałem tak: włożyłem i wkładam w fotografię (jako hobby), czyli naukę teorii, obróbki, praktykę i sprzęt tyle czasu, energii i środków (bo niezależnie od efektów tak właśnie jest), że nie podoba mi się takie podejście. Powiedzcie mi, że nie jestem przewrażliwiony, nie wymyślam głupot, nie robię ze zwykłych wyjazdowych zdjęć wielkiego halo i nie jestem megalomanem;) Takie zarzuty jeszcze nie padły, ale czeka mnie na ten temat sparing live a nawet nie wiem, jakie argumenty wysuwać człowiekowi, który nie zajmuje się fotografią/muzyką/malarstwem ani niczym w tym tonie.
pzdr!