PDA

Zobacz pełną wersję : Jakie max iso w D300 ?



tomik34
07-08-2009, 19:55
Witam
Idę jutro focić na wesele wiem że sala jest ciemna ja d....
Pytanie mam takie jakie największe ISO mogę włączyć aby nie stracić jakości na zdjęciach które potem będę drukował przy założeniu że dopalę troszkę lampą ( chciałbym jak najmniej dopalać )?
Przy jakiej maksymalnej wartości będzie widać papkę ?
Może ktoś już miał takie doświadczenia .Wiem że na kompie można spokojnie oglądać tak do 1250 nie wiem jak się to ma do odbitki powiedzmy 10x15 czy rozmiar większej.

Patio
07-08-2009, 19:58
na kapie szum denerwuje od 800 druk to co innego, naświetlaj poprawnie a i 3200 da rade

Krycha
07-08-2009, 21:01
Jak ktoś ma d700 to na pewno iso 800 w d300 szumi ;) ale nie ma tragedii, na d300 do 2000 jest gites, do tej granicy spokojnie możesz szaleć, powyżej 2000 jest mniej gites, ale bez przesady chyba nie jesteś szumofobem? na papierze nie będzie nic widać, zwłaszcza jeśli poprawnie naświetlisz, przy pomiarze matrycowym polecam naginać ev na +0,7.

tomik34
08-08-2009, 08:16
spoko dzięki postaram się nie spalić - myślę że wystarczy mi te 2000 w zupełności .

timi
08-08-2009, 08:32
panowie trochę sie zmieniło z tym iso w stosunku do poprzednich modeli. Nie ma tragedii. W d 200 nie wychodziłem poza 800, w d700 spokojnie robię z powyżej 1000 w normalny dzień. Iso 2000 z tego aparatu jest bardzo dobre , Do odbitek które zamierzasz zrobić na pewno bedzie niezauważalne.

docxxx
09-08-2009, 14:38
Glupie pytanie. Jestes na koncercie i chcesz (lub wrecz musisz) zrobic zdjecia, a jedyna mozliwoscia jest zwiekszenie czulosci. Ustawiasz w D300 ISO 3200 i robisz, czy mowisz sobie "e, nie zrobie bo szumi"?

sprocket
09-08-2009, 15:06
Jasne ze tak,, czy to D200 czy D700 schodzisz z iso do granicy poruszenia, dobrze naswietlone iso 1000 z D200 tez sie da, pokazal to kiedys kolega Jurgen.

mount
09-08-2009, 23:41
iso 2000 jest w pełni akceptowalne w d300, dobrze naświetlisz potrafisz zdziałać cuda :)
wkrótce dodam na forum moje koncertowe - co prawda powyżej iso 1000 się nie ruszałem...

Marcin T
10-08-2009, 06:57
iso 2000 jest w pełni akceptowalne w d300, dobrze naświetlisz potrafisz zdziałać cuda :)
wkrótce dodam na forum moje koncertowe - co prawda powyżej iso 1000 się nie ruszałem...
Wiesz, to zależy kto, co akceptuje. Ja np iso 2000 nie potrafię zaakceptować przy zdjęciach w kościele, zwłaszcza ciemnym jak pisze autor wątku. Nawet mimo poprawnego naświetlenia klatki można być zadowolonym z pierwszego planu ale twarze gości tam gdzieś w tle to już jedna wielka ciapa. Papier jest tolerancyjny to oczywiste ale bez przesady :)

docxxx
10-08-2009, 07:54
Nie rozumiem was. Czy to wazne jakie iso? Chcesz te zdjecie miec czy nie? Jak nie to zamknij sie w pokoju i analizuj tablice testowe albo rob zdjecia tylko w dzien. Na D80 robilem przy ISO 1600 i swiat sie nie zawalil.

tomek murański
10-08-2009, 09:18
docxx - świete slowa.
Marcin T - mówisz, że 'twarze ludzi w tle to jedna wielka ciapa'. To ja w takim razie jeszcze zapytam - jakich ty przysłon uzywasz? Ja bardzo lubie mocno otwarte dziury i lece najczesciej na granicy, czyli wszystko pomiedzy 1,4, a 2,8. Tylko i wyłącznie w przypadkach, gdy mocno wazne sa oba plany jade wyzej, ale to jest jedno, dwa zdjecia w kosciele. W swietle tego, o czym pisze mam wrazenie , ze norma jest, ze twarze ludzi to ciapa :)
Iso? do 2500 nie powinienes miec problemow. na sali przy zwiekszonym ruchu 3200 tez jest ok. Papier jest tolerancyjny, to raz, a dwa - komu przeszkadzac bedzie troche ziarna? A jesli juz jestes tak wrazliwy, to konwersja do B&W i po sprawie. nawet mozna zwiekszyc ziarno :)
tomik - nie boj sie wysokich czulosci chlopie. troche ziarna (jesli je zobaczysz) jeszcze nikogo nie zabilo. popatrz na fotki Jeffa Ascough, czy z 'naszych' - Adama Trzcionki - wiele z nich jest ziarnistych i nikt z tego nie robi 'halo'.Lepsze ziarniste foto na swietle zastanym, niz plaskie, bezziarniste z lampa. Ale to tylko moje zdanie...
pozdro
t.

Marcin T
10-08-2009, 09:24
W tym przypadku od 1,8 do 4. Oświetleniowe wyłącznie żarowe, bardzo słabe.
Nie wiem dlaczego piszesz jakobym miał jakiś problem... Ja go nie mam, robię na takim iso abym był zadowolony z efektu. To wszystko.

tomik34
10-08-2009, 09:48
dzięki Panowie z porady zdjęcia robiłem przy iso 2500 te które sobie wydumałem do BW resztę 1600 i dało rady.
Jedna podstawowa zasada - zmienić iso przy wyjściu z kościoła ! Jedno zdjęcie straciłem niestety
Dodam jeszcze że zauważyłem przy wysokich iso niezbyt korzystne zmiany w kolorystyce zdjęć i to też mi się nie podoba.

Skibek
10-08-2009, 10:40
Warto też używać ustawienia AUTO-ISO, gdzie można sobie ustawić maksymalny czas, którego nie chcemy przekraczać (w kościele np. 1/80-125) i maksymalną wartość ISO (np. 1600) i wtedy automat będzie dążył do jak najniższego ISO, a kiedy nie da się nie da osiągnąć 1/60 przy ISO 200, czy 400 to podniesie np. do 800, czy nawet 1600. Potem przy wyjściu z kościoła nie martwimy się, że zapomnieliśmy o ISO, tylko na pewniaka robimy swoje (automat obniży za nas ISO).

Ja na koncertach zazwyczaj robię na ISO 1600 - max 2200 i nie narzekam. Oczywiście mówię o fotografiwaniu głównie pierwszego planu, bo jak chcę zrobić większą grupkę publiczności, gdzie są drobne szczegóły, to wolę dopalić trochę sabinka, niż potem szukać ludzkich twarzy między "kropkami" szumu z ISO 3200 ;)

Pawel Pawlak
10-08-2009, 10:43
odbitki 10x15 to chyba będą dobrze wyglądały z kazdej czułości z d300 ;) to jest format baardzo mało wymagający, a d300 to niezły sprzęt.

124miko
10-08-2009, 10:58
W teatrze w Chinach jechałem na ISO 1600 i fotki wyglądają OK.

Skibek
10-08-2009, 11:08
W teatrze w Chinach jechałem na ISO 1600 i fotki wyglądają OK.
Bo u Chińczyków wszystko wygląda OK. ;)

mount
10-08-2009, 11:41
Wiesz, to zależy kto, co akceptuje.

dokładnie :) jeśli ktoś jest cropowym zboczeńcem, to i iso 1000 nie ustawi

Adak
10-08-2009, 12:18
I, ja 3200 nie raz użyłem i żyję :-)

Ale ja to jestem szatanem i w jpg robiłem z NR na Normal ;-)

ufolek012
10-08-2009, 12:22
iso 2000 spokojnie wystarczy a szumów nie zauważysz, a przynajmniej cały kościół i sala będą dobrze naświetlone :), za pierwszym razem bałem się użyć wyższych czułości i jechałem na 800 foty wyszły w miare dobrze z tym że tylne partie obrazu były za ciemne , kolejnym razem wypróbowałem od 1600 w górę do 3200 i byłem dużo bardziej zadowolony bo cała scena była fajnie naświetlona

tomik34
10-08-2009, 12:27
skibek - pomysł z auto iso fajny tylko ciekawe jak aparat będzie ustawiał iso do czasu czy będzie się martwił tylko doświetleniem pierwszego planu czy całej sceny

robin102
10-08-2009, 22:28
.. Papier jest tolerancyjny, to raz, a dwa - komu przeszkadzac bedzie troche ziarna?
He he, ale tu nie o ziarno chozi. Pliki zdjęciowe z nowych cemosów nikona na tak dużym wzmocnieniu wyglądają za przeproszeniem jak z du... Przy wysokich czułościach trzeba dbać i to bardzo o poprawne naświetlenie, nie prześwietlać bo prosiaczki różowe z ludzi się zrobi albo poparzeńców i nie nie doświetlać bo nie ma co wyciągać bo gluty kolorowe się robią.
ISO 1600 to max jaki jest sens stosować w D300 i wtedy efekt będzie zadowalający szczególnie na papierze. Powyżej to płaska deska ze zdjęcia się robi i nie chodzi tylko o szum. Tak moim zdaniem. Owszem coś tam na ISO 2000 tez robiłem ale okazjonalnie i potem taki plik zabiegów trochę potrzebuje. Do normalnej pracy dla mnie barierą było ISO 1600, w D700 też nie wzmacniam sygnału bardziej co w 99% moich realizacji wystarcza..

vincent vega
10-08-2009, 23:34
Warto też używać ustawienia AUTO-ISO, gdzie można sobie ustawić maksymalny czas, którego nie chcemy przekraczać (w kościele np. 1/80-125) i maksymalną wartość ISO (np. 1600) i wtedy automat będzie dążył do jak najniższego ISO, a kiedy nie da się nie da osiągnąć 1/60 przy ISO 200, czy 400 to podniesie np. do 800, czy nawet 1600. Potem przy wyjściu z kościoła nie martwimy się, że zapomnieliśmy o ISO, tylko na pewniaka robimy swoje (automat obniży za nas ISO).

Ja na koncertach zazwyczaj robię na ISO 1600 - max 2200 i nie narzekam. Oczywiście mówię o fotografiwaniu głównie pierwszego planu, bo jak chcę zrobić większą grupkę publiczności, gdzie są drobne szczegóły, to wolę dopalić trochę sabinka, niż potem szukać ludzkich twarzy między "kropkami" szumu z ISO 3200 ;)

Spróbowałem .. i to był pierwszy i ostatni raz.
Co drugie zdjęcie pucha interpretuje jako "portret:" całkiem nie przejmując się 2, 3 planem..porażka.
Tylko manual.
Mz. do 2000 jeśli dobrze naświetlone na papier jest ok.

Bartek - NinoVeron
11-08-2009, 01:49
w d300 - iso 800 jest jeszcze spoko
iso 1000-1250 po dobrej obróbce i odszumianiu nadaje się do netu i niedużych wydruków
iso 1600 - na małych fotkach ( max 800x600) do netu jeszcze można wrzucić, gdzieś tam do zwykłego albumu też ... ale fotek weselnych dla Państwa młodych bym z tego nie robił

Skibek polecał Auto-ISO... to działa i to nawet dobrze tyle, że ma jeden mankament ... otóż ograniczenie auto-iso działa dla ISO 800 i ISO 1600 ... a nie można ograniczyć do ISO 1000 i 1250 :( szkoda ... :( bo ISO 800 to czasami za mało a ISO 1600 to już za dużo. Ja osobiście jeśli miałbym możliwość ograniczać do ISO 1000 czy 1250 to na pewno bym to tak ustawił (na jednej z tych dwóch wartości)

dwa dni temu robiłem fotki na D300 na ISO 1000/1250/1600
http://www.flickriver.com/photos/bartos/sets/72157621988107430/ (gdy mecz się zaczął była "szarówka" a już pod koniec pierwszej połowy było ciemno)
i przy większości fotek musiałem je odszumiać
do netu i dla fanatyków piłki (a nie fotografii na wysokim poziomie) wystarcza ... ale odbitek bym z nich nie robił

pawel
11-08-2009, 02:37
dwa dni temu robiłem fotki na D300 na ISO 1000/1250/1600
http://www.flickriver.com/photos/bartos/sets/72157621988107430/ (gdy mecz się zaczął była "szarówka" a już pod koniec pierwszej połowy było ciemno)
i przy większości fotek musiałem je odszumiać
do netu i dla fanatyków piłki (a nie fotografii na wysokim poziomie) wystarcza ... ale odbitek bym z nich nie robił

Diagnoza - szumofobia, stadium zaawansowane. ;)
Wiadomo, to jest kwestia upodobań, ale wg mnie zawsze lepiej wygląda trochę widocznego szumu, niż trochę widocznego blura.

Pozytywną rzeczą jest to, że zaczynając od D300 szum na nie wzmacnianych czułościach wygląda fajniej niż w starszych aparatach, co prawda to może być względne, ale mam takie wrażenie.

Moonbeam
11-08-2009, 03:24
A ja wszystkim szumofobom polecam ten reportaż ślubny: http://whitesmokestudio.pl/blog/index.php/2009/08/10/fotografia-slubna-hayley-lee-amerykanie-w-warszawie/ :) Ich klienci za takie ziarno płacą naprawdę grube pieniądze.

Fatman
11-08-2009, 12:18
ja tam się nie ograniczam i bez stresu często używam iso 3200 w D90............. i oczywiście AutoIso

a jak się poprawnie naświetli i do tego zeskaluje na 6Mpix (odbitka A4 śliczna będzie i tak) to efekty są takie:

http://212.51.209.43/~fatman/slub15/DSC_3771.jpg

zebrantez
11-08-2009, 12:35
Moonbeam.
Jak w tej galerii ziarno w BW jest akceptowalne to część koloru w ogóle do niczego jak dla mnie.Zwłaszcza czerwone twarze. Ale ja się mogę nie znać.
Chociaż na papierze może to wyglądać inaczej...

Adak
11-08-2009, 17:07
Jak w tej galerii ziarno w BW jest akceptowalne to część koloru w ogóle do niczego jak dla mnie.Zwłaszcza czerwone twarze.

Jestem takiego samego zdania.
O ile fajne, czarno białe, trochę zaziarnione/zaszumione zdjęcia wyglądają fajnie, to już ich kolorowy odpowiednik jest co najmniej nie w moim guście...

sokrates
11-08-2009, 17:46
nie wiem na ile d300 różni się pod względem szumów od D90 (pewnie niewiele) to można do formaty 15x21 czy tam 13x18 spokojnie do ISO2000 jechać (poprawnie naświetlając) próbowałem nawet na 3200 ale na papier tego nie dawałem więc nie wiem jak wyjdzie - ale do neta do powiedzmy 700x400 px. gładko wychodzi. przy 800x600 już widać ziarno.

kolosm
11-08-2009, 18:25
Podpinam się pod słowa Fatmana, nawet 3200 dobrze naświetlone jest do akceptacji. Ludzie przestańcie patrzeć w 100% przybliżeniu na zdjęcia, mało tego wydrukujcie sobie z iso 3200 fotke 15x21.....szumu nie doświadczycie!

maki
11-08-2009, 20:46
Coraz zabawniejsze, iso3200 - szumu nie widać. To o czym ten temat w ogóle...

deport
11-08-2009, 21:57
Najśmieszniejsze jest to, że ziarno jest obecnie w fotografii pożądane.. np. w zdjęciach modowych.

robin102
11-08-2009, 22:00
Ludzie przestańcie patrzeć w 100% przybliżeniu na zdjęcia, mało tego wydrukujcie sobie z iso 3200 fotke 15x21.....szumu nie doświadczycie!
A ja bym inaczej to ujął :)
Ludzie przestańcie patrzeć na poziom szumu z D300 z perspektywy jednego lub kliku zdjęci wylizanych, przeskalowanych super hiper biper poprawnie naświetlonych, a spójrzcie na to co taki aparat aspirujący do semi profi daje w tysiącach zdjęć w akcji reporterskiej gdzie ciężko, albo się nie da złożyć do porawnej ekspozycji.
D300 daje dużo ! komfortowe ISO 800, a w ekstremalnych przypadkach jak mus to mus nawet ISO 1600.
Tak moim zdaniem według mnie użytkownika dwóch takich aparatów.

Fatman
11-08-2009, 22:07
robinie, ja mam takich super biper hiper zdjęć z D90 na 3200 znacznie więcej niż kilka :-) może nie tysiące ale setki się znajdą ;-)

robin102
11-08-2009, 22:45
Wiem wiem, ale Twoja osoba i te zdjęcia to jakby wyjątek potwierdzający regułę czy jakoś tak :) ;)
rozchodziło mi się o masową produkcję w nie mistrzowskim wykonaniu ;)

tomtytus
12-08-2009, 09:08
Fatman, w Twoim wykonaniu to z d70tki ISO1600 wyglądało znośnie a na papierze pewnie nikomu nie przyszło do głowy, żeby jakiegoś szumu się dopatrywać :)

Fatman
12-08-2009, 09:27
kurcze, bo zaraz zaczne się nadymać z dumy, uniosę w powietrze i gdzieś w okolicy stratosfery rozsadzi mnie ciśnienie ;-)

robinie, te foty zrobił głównie mój pomocnik -oczywiście zgodzę się, że D90/300, iso 3200 i duża grupka ludzi (malutkie detale np twarze) to nie jest najlepszy pomysł -jednak na prawdę bardzo dużo kadrów da się na takiej czułości bez stresu zrobić.....

......zwłaszcza jak nie interesuje nas obraz na monitorze w 1:1 tylko np. odbitka 21x15 lub po prostu pełny ekran monitora......

Adak
12-08-2009, 09:47
Fatman, w Twoim wykonaniu to z d70tki ISO1600 wyglądało znośnie a na papierze pewnie nikomu nie przyszło do głowy, żeby jakiegoś szumu się dopatrywać :)

Heh, miałem swego czasu wernisaż zdjęć koncertowych robionych D70s i D200.
Czułości 800 i 1600 były używana nagminnie.

Tylko że podczas druku szum jakoś tak wyparowywał ;-)

robin102
12-08-2009, 09:58
kurcze, bo zaraz zaczne się nadymać z dumy......
To wszystko bardzo względna sprawa te szumy i te wysokie wzmocnienia. Ja po prostu nie robię na tak wysokim ISO nie tylko z powodu szumku, ot dla mnie zdjęcie nawet na papierze z wysokich czułości jakieś pokaszanione jest jak cholera i nie chodzi tu o foty tylko z Nikona, ale generalnie wydaje mi się że wysokie wzmocnienie po prostu zabija klimat i plastykę ;)
Nie ma światła nie robię zdjęcia i tyle, albo pobłyskuję jak jest jak. Upraszam se życie ;)
Oczywiście eksperymentowałem ze zdjęciami na ekstremalnych czułościach i o zgrozo z D70s czy D200 na ISO 1600 dało się coś przyjemnego w odbiorze wykombinować, ale dla mnie nie w tym rzecz. Ja lubię mieć szybko, powtarzalnie i bez dodatkowego zachodu.

McSimus
14-08-2009, 11:05
Rajciu, mam nadzieję, że nie czytają tego wasi przyszli klienci ;)

tomtytus
14-08-2009, 11:15
McSimus, w pobłyskiwaniu nic złego...gorzej z tym nierobieniem zdjęć, jak nie ma światła :)
A poważniej, ja w wysokich czułościach (których też jednak omijam szerokim łukiem) lubię to, że dzięki nim możemy uchwycić klimat jaki w danym momencie panował - chodzi mi tu o błyśnięcie np na sali weselnej lampą + wyższe ISO dla "doświetlenia" tego, co jest w tle. Uzyskujemy tu fajne "światło" wypełniające...i to jest to :)

dareknik
14-08-2009, 13:11
W D300 śmiało używam ISO 800, jak muszę to 1600, przy 2000-2500 też jest dobrze. ISO 3200 to ryzyko, czasami wychodzi lepiej czasami gorzej, ale wtedy robię BW i jest OK. Podsumowując max. ISO do 2000-2500.

Altro
14-08-2009, 20:03
spokojnie pracuję na ISO auto bez flesza w kongresach brydżowych, w centrum MON, gdzie od 20 bm przez 11 dni odbędzie się największy turniej międzynarodowy jest wiele sal o różnych oświetleniach; D 300 znakomicie się sprawdza w najwyższych czułościach - proszę sprawdzić na www. warsbrydz.pl Grand Prix Warszawy od 20 bm

Zibi1970
14-08-2009, 23:23
chętnie bym zobaczył przykład tych akceptowalnych zdjęć w iso 2000 i więcej. Myślę że tomik również.

Adak
14-08-2009, 23:44
chętnie bym zobaczył przykład tych akceptowalnych zdjęć w iso 2000 i więcej. Myślę że tomik również.

Przyznam, że nie bardzo chce mi się specjalnie szukać tych zdjęć na ISO3200 - bo naprawdę rzadko potrzebowałem tej czułości i zrobiłem je raczej dla testu.
Ale tutaj dwa linki zdjęć gdy używałem D300 przy ISO2000:
http://www.adak.kei.pl/D300/ADK_3859.JPG
http://www.adak.kei.pl/D300/ADK_3863.JPG
Sądzę że nie jest źle, a 2500 i 3200 aż tak się nie różni.

Altro
15-08-2009, 19:27
Adak - piękne fotografie, gratuluję

mOSAd
16-08-2009, 02:50
A ja wszystkim szumofobom polecam ten reportaż ślubny: http://whitesmokestudio.pl/blog/index.php/2009/08/10/fotografia-slubna-hayley-lee-amerykanie-w-warszawie/ :) Ich klienci za takie ziarno płacą naprawdę grube pieniądze.

Klienici nie płacą za ziarno - płacą za pokazanie emocji i często nietuzinkowych kadrów, w czym ten zespół się sprawdza z tego co widziałem. Płacą też za odbitki papierowe. Polecam też komentarz pod tak ziarnistym i *nie-do-przyjęcia* na naszym forum materiałem:
"mlawrysz (http://www.mlawrysz.cal.pl/) - No nad kadrami roztrząsał się nie będę - bo są po prostu świetne. Wybrane właśnie TE. CO do tego ziarna - zdjęcia to papier - oglądanie ziarna na monitorze to nic miłego, zwłaszcza jak ktoś to robi na laptopie "superszarp posiadającym ekran", ale ja nie wytrzymałem i wydrukowałam jedno na na papierze (tak ukradłem wam jedno ze strony..ale musiałem..) - dopiero na papierze zdjęcia te nabierają mocy!! Szacunek."

Ja robiąc zdjęcia dla siebie i do sieci oceniając kiedyś możliwości D300, oceniłem ISO 1440 za graniczne do porządnej prezentacji. Oznacza to, że 1600 przechodzi spokojnie przy mocniejszej obróbce. Bodajże 2200 oceniłem za maksimum drugiego stopnia używalności w kolorze. Powyżej tylko B&W. Dopiero 3200 jest już pewnie taką barierą ryzyka, gdzie druk może nie wyjść tak jak oczekujemy. A na monitorze oglądamy już raczej fotki czarno-białe z tej czułości. Ale są różne stopnie akceptacji oczywiście.
Słusznie wiele osób podkreśliło inną rzecz - poprawne naświetlenie. Lepiej dobrze naświetlić ISO 3200 niż źle ISO 1600. Warto pamiętać, że to tylko różnica jednego EV! W tym przypadku lepiej naświetlać "na histogram do prawej" - to znaczy, że obraz powinien wyjść nam na LCD jasny, jakby zamglony, mało kontrastowy czasem z dziwnie jasnymi cieniami. To będzie poprawniejsza ekspozycja, niż fajna ciemna klimatyczna ekspozycja z sali balowej - ta się potem zemści w obróbce.
No i kwestia kolorów i rozpiętości tonalnej na koniec. Przy wysokich ISO spada wierność oddania kolorów i jeśli klient tego nie akceptuje, to rzeczywiście jest to spore ograniczenie. Podobnie z rozpiętością tonalną lecącą na łeb, na szyję - tej nie widzi klient bezpośrednio, ale wpływa ona na możliwości obróbki zdjęcia, a tym samym często na końcowy efekt.

I najważniejsze. Lepiej mieć zdjęcia zaszumione niż poruszone! Lepsze zdjęcia poruszone (w iluś tam przypadkach) niż żadne! Lepiej mieć zdjęcia za ostre niż ze zbyt małą głębią, ale za to małym szumem! Można zawsze zrobić z nich czarno-białe lub odszumić, a nieostrości nie naprawimy. Zatem priorytety są proste:
- odpowiednia głębia i płaszczyzna ostrości - *przysłona*
- nieporuszone zdjęcia (w sensownym odsetku przypadków) - *czas*
- dopiero na końcu można się martwić o *ISO*
Inaczej zdjecia w ogóle nie powstaną. Zatem po co się martwić czymś na co nie mamy wpływu? Można użyć lampy błyskowej i w ten sposób wpływać na ISO, ale to jest temat rzeka już.

ekonet
16-08-2009, 07:49
na kapie szum denerwuje od 800 druk to co innego, naświetlaj poprawnie a i 3200 da rade
Na jakiej "kapie"?

12zero4
16-08-2009, 09:25
To wszystko bardzo względna sprawa te szumy i te wysokie wzmocnienia. Ja po prostu nie robię na tak wysokim ISO nie tylko z powodu szumku, ot dla mnie zdjęcie nawet na papierze z wysokich czułości jakieś pokaszanione jest jak cholera i nie chodzi tu o foty tylko z Nikona, ale generalnie wydaje mi się że wysokie wzmocnienie po prostu zabija klimat i plastykę ;)
Nie ma światła nie robię zdjęcia i tyle, albo pobłyskuję jak jest jak. Upraszam se życie ;)
Oczywiście eksperymentowałem ze zdjęciami na ekstremalnych czułościach i o zgrozo z D70s czy D200 na ISO 1600 dało się coś przyjemnego w odbiorze wykombinować, ale dla mnie nie w tym rzecz. Ja lubię mieć szybko, powtarzalnie i bez dodatkowego zachodu.

Moim zdaniem klimat i plastykę daje obiektyw, dobry obiektyw. Ostatnio zakupiłem nowego nikkora 35/1,8 afs i właśnie wczoraj zrobiłem nim przygotowania do ślubu. Szczena mi opadła. Genialny sprzęt, a iso było 1600. Co do samego D300 i jego szumu itd to moim zdaniem iso 1600 jest spokojnie używalne. W każdym razie ja max tej czułości używam i niejeden ślub już na niej popełniłem. Zachęciły mnie niektóre opinie, żeby wyższego nawet spróbować i spróbuję już na najbliższym ślubie. D300 świetnym sprzętem jest i długo będzie.

zaqer
20-08-2009, 14:21
A ja mam takie pytanie.
Mam raz na jakiś czas taką robotę kiedy:
A) Nie mam czasu na wołanie NEFów
B) Jest ciemno - czyli rzadko kiedy schodze do ISO 800. NIestety 90% zdjęć to ok. 1600iso, czasem nawet 2000 - 2500 ISO.

Jeśli nie mam czasu na NEFy, to robie JPEGi - i teraz pytanie:

Jaki poziom (przy wyżej wymienionych czułościach) odszumiania stosować.
Bo ja zawsze się wacham czy dać niski poziom odszumiania (LOW) czy wyłączyć całkowicie (OFF) tą funkcje? NORmal też czasem rozważam bo raz wychodzi mi potworne mydło, a czasem przy naprawdę idealnym naświetleniu jest zdjęcie jakby iso 800 a nie 1600. (przypominam że na usuwanie szumów też nie mam czasu ponieważ wracam późno w nocy z tegoż wydarzenia, a rano musze dać gotowe, przebrane zdjęcia)

Sprzęt - oczwyiście jak w wątku. D300.

Adak
20-08-2009, 15:39
Bo ja zawsze się wacham czy dać niski poziom odszumiania (LOW) czy wyłączyć całkowicie (OFF) tą funkcje?

Nie wahaj się ;-)
Ja używałem bodajże LOW albo NORMAL - to możesz sprawdzić na przedstawionych przeze mnie zdjęciach.

Ważne co dalej robisz z tymi zdjęciami? Mydło jest niestraszne, jeśli rzucasz to potem na papier. Podobnie przy zmniejszaniu zdjęć.

Pawel Pawlak
20-08-2009, 17:01
Ja w d300 jak muszę robić JPGi to ustawiam LOW albo NORMAL ale podciągam ostrość na +6 do +7

core
20-08-2009, 18:48
Panowie, ja nie bardzo rozumiem problemu typu "nie mam czasu na NEFy". Przeważnie z wyprawy przywożę 3-4 GB zdjęć i jak nie mam czasu na zabawę to zapuszczam w ViewNX generowanie JPG z ustawieniami body, idę zrobić kawę i mam to samo co dostałbym prosto z puszki.
W przypadku jakiejś "wpadki" przy ważnym kadrze zawsze jest szansa na podratowanie z NEFa ;)

vincent vega
20-08-2009, 19:03
http://whitesmokestudio.pl/blog/index.php/2009/08/19/fotografia-slubna-ewelina-filip/

to w temacie szumów powinno uciąć wszelka dyskusję
mz. jedne z lepszych zdjęć ślubnych jakie widziałem (mówię o ostatnich odsłonach "smoków")
przestańcie liczyć te pixele ;))

Pawel Pawlak
20-08-2009, 19:22
Panowie, ja nie bardzo rozumiem problemu typu "nie mam czasu na NEFy". Przeważnie z wyprawy przywożę 3-4 GB zdjęć i jak nie mam czasu na zabawę to zapuszczam w ViewNX generowanie JPG z ustawieniami body, idę zrobić kawę i mam to samo co dostałbym prosto z puszki.
W przypadku jakiejś "wpadki" przy ważnym kadrze zawsze jest szansa na podratowanie z NEFa ;)

hipotetyczna wersja:
jadę na ptasie polowanie - usadawiam się w budzie przed świtem z teleobiektywem, a w miejscu gdzie możliwa jest akcja stawiam na drugi aparat z szerokim szkłem ustawinym "hiperfokalnie" wyzwalany zdalnie drogą radiową i kartą 8GB. I Właśnie na nim pewnie ustawię JPGi, z racji:
a. mniejszej wagi
b. większego bufora
Karty w czasie sesji zmienić nie mogę, w momencie akcji może się zdażyć że za długą serię poślę (rawy niepotrzebnie zjedzą mi kartę i nie zostanie miejsca na następne akcje) bo będę zajętym aparatem z tele.
Reasumując; w realnych zastosowaniach może się zdażyć że JPGi też są do użytku :)

ufolek012
20-08-2009, 22:59
hipoteczna ale realna sytuacja chociaż chyba nie o to Chodziło :D

Adak
20-08-2009, 23:04
Panowie, ja nie bardzo rozumiem problemu typu "nie mam czasu na NEFy".

Wyobraź sobie, że bywają tacy, co robią praktycznie tylko JPGi.
Np. ja do nich należę i dla mnie ważne jest co wypluwa puszka, żeby się za bardoz nie bujać z obróbką.

core
20-08-2009, 23:06
hipotetyczna wersja:
jadę na ptasie polowanie - usadawiam się w budzie przed świtem z teleobiektywem, a w miejscu gdzie możliwa jest akcja stawiam na drugi aparat z szerokim szkłem ustawinym "hiperfokalnie" wyzwalany zdalnie drogą radiową i kartą 8GB. I Właśnie na nim pewnie ustawię JPGi, z racji:
a. mniejszej wagi
b. większego bufora
Karty w czasie sesji zmienić nie mogę, w momencie akcji może się zdażyć że za długą serię poślę (rawy niepotrzebnie zjedzą mi kartę i nie zostanie miejsca na następne akcje) bo będę zajętym aparatem z tele.
Reasumując; w realnych zastosowaniach może się zdażyć że JPGi też są do użytku :)

Pawle masz racje, ale kolega zaqer napisał że nie ma czasu na wołanie NEFów, a to zupełnie inna sprawa niż miejsce na karcie czy szybkość zapisu serii ;)


Wyobraź sobie, że bywają tacy, co robią praktycznie tylko JPGi.
Np. ja do nich należę i dla mnie ważne jest co wypluwa puszka, żeby się za bardoz nie bujać z obróbką.

Wyobrażam sobie... ale czy to kwestia braku czasu przy wołaniu czy raczej lenistwa i bezgranicznego zaufania w idealną ekspozycje ? Niektórych kadrów nie można powtórzyć ;)

zaqer
20-08-2009, 23:34
...ale czy to kwestia braku czasu przy wołaniu czy raczej lenistwa i bezgranicznego zaufania w idealną ekspozycje ?...

No coś w tym jest. Ba! Nawet bardzo wiele i w sumie to masz rację, to lenistwo w najczystszej postaci, a może i potrzeba snu?
Ale, ale.. akurat wracam z "imprezy" późną nocą i przesyłam zdjęcia powiedzmy z dłuzszym bokiem 800pix na serwer ogranizaotra który je musi mieć rano (na web).
No tak więc na dzień dzisiejszy przebieram sobie jpegi, wybieram najlepsze i moge wysyłać. Są odszumione (przez program), kolory mają takie jak mi się podobają i jakie ustawiłem w puszce, itd..

Gdybym miał NEFy to już tracę chwile.
A i kawy tak późno nie piję więc mnie trafia jakby mój mulący komputer miał przerobić te nefy na miejscu. ;P

No a moje pytanie zrodziło się własnie dla takich przypadków. Bo jeśli nie musze niczego oddawać na "już", to oczywiście robie NEFy i wtedy jestem znacznie spokojniejszy. (chociaz NEFy przy dużych czułościach (1600 i wzwyż) niewiele pomagają bo szumy wariują kiedy tylko dotknie się suwaczka. :)

core
21-08-2009, 00:05
No coś w tym jest. Ba! Nawet bardzo wiele i w sumie to masz rację, to lenistwo w najczystszej postaci, a może i potrzeba snu?
Ale, ale.. akurat wracam z "imprezy" późną nocą i przesyłam zdjęcia powiedzmy z dłuzszym bokiem 800pix na serwer ogranizaotra który je musi mieć rano (na web).
No tak więc na dzień dzisiejszy przebieram sobie jpegi, wybieram najlepsze i moge wysyłać. Są odszumione (przez program), kolory mają takie jak mi się podobają i jakie ustawiłem w puszce, itd..

Gdybym miał NEFy to już tracę chwile.
A i kawy tak późno nie piję więc mnie trafia jakby mój mulący komputer miał przerobić te nefy na miejscu. ;P


Oczywiście każdy robi jak chce ;) Po prostu dążę do tego że jeżeli nie potrzeba dodatkowego "mieszania" przy wyciąganiu szumów, balansie bieli czy profilach to wystarczy jedno kliknięcie i program generuje z zaznaczonego NEFa (lub nawet wszystkich) plik JPG z ustawieniami puszki, czyli to samo co wypluwa puszka.

A przecież i tak przed wysłaniem na serwer czy do labu trzeba fotki obejrzeć... przynajmniej ja tak robie ze swoimi ;)



No a moje pytanie zrodziło się własnie dla takich przypadków. Bo jeśli nie musze niczego oddawać na "już", to oczywiście robie NEFy i wtedy jestem znacznie spokojniejszy. (chociaz NEFy przy dużych czułościach (1600 i wzwyż) niewiele pomagają bo szumy wariują kiedy tylko dotknie się suwaczka. :)

Szumy szumami ale np. bezstratne dopasowanie balansu bieli czy zmiana profili... bezcenna ;)

Pershing
21-08-2009, 06:40
Ja robię tylko w rawach -fakt przy obróbce 500 rawów ze ślubu trochę schodzi, zwłaszcza że mistrzem PS-a nie jestem, a że do tego początkujący "kotleciarz" to każdą fotkę z osobna dopieszczam, więc czasami młode pary przesladują mnie we śnie, ale jakoś nie ufam do końca ani swoim umiejętnościom, ani oprogramowaniu puszki żeby na ślubie trzaskać jpg. Reasumując najwyższe ISO jakie stosuje to 1600 i to dość często zwłaszcza w kościołach. Przy wydruku 15x21 jakość mz jest satysfakcjonująca mnie, a nie spotkałem się żeby któryś z klientów narzekał. Mam też porównanie z D50 którego czasem jeszcze używam i tu jest przepaść na korzysć D300.
Jako ciekawostkę natomiast mogę napisać że w Istockphoto (jak zapewne część z Was wie sprzedaję na stockach) mają tzw. szumofobię , szumy i artefakty widzą wszędzie i tu zdjęcie z max rozmiaru zrobione na ISO 400 bez odszumienia nie przechodzi.

Adak
21-08-2009, 09:11
Wyobrażam sobie... ale czy to kwestia braku czasu przy wołaniu czy raczej lenistwa i bezgranicznego zaufania w idealną ekspozycje ? Niektórych kadrów nie można powtórzyć ;)

Zdecydowanie brak czasu i najczęściej brak potrzeby zajmowania się częścią zdjęć - docelową obróbkę i tak przeprowadza jakiś grafik, w zależności od celu zdjęcia.
Co do ekspozycji - jakie zaufanie? Od ekspozycji jest ekran LCD i histogram ;-)
Pomijam takie aspekty jak szybkość zapisu JPGów, ich mniejsza waga, czy czas potrzebny na przejrzenie np. 1000 RAWów i JPGów.

Jeśli jadę na wakacje, albo robię ślub znajomym - zdarza mi się przełączyć na RAWy. No ale to rzadko ;-)

Ps. Za to wyraźnie widać o ile lepsze JPGi wypluwa D300 od D200. Podobnie jak z D200 i D70. Widać to szczególny przy wysokich ISO i jeśli chodzi o ostrość wyplutych plików.

core
21-08-2009, 10:26
docelową obróbkę i tak przeprowadza jakiś grafik, w zależności od celu zdjęcia.

No właśnie, obróbkę znacznie lepiej robić wczytując NEFa albo chociaż wygenerowanego z NEFa bezstratnego TIFa. Czemu? to każdy grafik Ci wyjaśni jak "świetnym" formatem źródłowym jest JPG ;)



Co do ekspozycji - jakie zaufanie? Od ekspozycji jest ekran LCD i histogram ;-)

Widzę że chyba nie fociłeś np. ptasiorów ;) z serii kilkunastu zdjęć czasem wybiera sie jedno... Poza tym zapomnij podczas akcji o gapieniu się na LCD a tym bardziej o analizie histogramu ;)
Uwierz mi, po wszystkim przydaje się możliwości korekty ekspozycji, balansu bieli i często wyciągnięcia cieni.

12zero4
21-08-2009, 10:45
Zdecydowanie brak czasu i najczęściej brak potrzeby zajmowania się częścią zdjęć - docelową obróbkę i tak przeprowadza jakiś grafik, w zależności od celu zdjęcia.
Co do ekspozycji - jakie zaufanie? Od ekspozycji jest ekran LCD i histogram ;-)
Pomijam takie aspekty jak szybkość zapisu JPGów, ich mniejsza waga, czy czas potrzebny na przejrzenie np. 1000 RAWów i JPGów.

Jeśli jadę na wakacje, albo robię ślub znajomym - zdarza mi się przełączyć na RAWy. No ale to rzadko ;-)

Ps. Za to wyraźnie widać o ile lepsze JPGi wypluwa D300 od D200. Podobnie jak z D200 i D70. Widać to szczególny przy wysokich ISO i jeśli chodzi o ostrość wyplutych plików.

Jak czytam takie wypowiedzi to mam dreszcze na plecach. Onegdaj też istniał dla mnie tylko jpeg, dopóki nie odkryłem siły rawa. Nigdy już nie wrócę do fotografowania w jpegu.

core
21-08-2009, 10:52
Jak czytam takie wypowiedzi to mam dreszcze na plecach. Onegdaj też istniał dla mnie tylko jpeg, dopóki nie odkryłem siły rawa. Nigdy już nie wrócę do fotografowania w jpegu.

Witaj w klubie ;) Też na początku strzelałem same JPGi i przejście na NEFy nie wynikło z jakiejś fanaberii ;)

Pawel Pawlak
21-08-2009, 12:24
na wstępie: w 99% sytuacji strzelam JPG+RAW i interesują mnie RAWy a jpgi służą tylko do przeglądania i selekcji. Ale nie przesadzajmy, w większości przypadków jeśli nie chcemy z pliku wyciągnąć więcej niż matryca, obiektyw i warunki w których robiliśmy zdjęcie mogły, to z jpga zrobimy bardzo dobrą odbitkę na "normalnej wielkości" papier czy do internetu. Nawet jeśli uwalimy trochę WB, to i tak damy radę. Podstawa to właściwie naświetlić. A jeśli się tego obawiamy, to w zdecydowanej większości przypadków D300/d700 z włączonym ADL i matrycowym pomiarem (jeśłi się baardzo boimy przepałów to z korektą ekspozycji na -0.3) załatwi sprawę za nas. pliku wyjściowe będą trochę wyprane, ale po "przejachaniu" ich auto-levelem z NXa będą jak najbardizej satysfakcjonujące. JPGi z tych puszek celowo są takie blade i płaskie, żeby łatwiejsze były do ubróbki.
I nie twierdzę że z RAWa nie da się jeszcze lepiej, tylko że z JPGa często będzie w zupełności wystarczająco.

Adak
21-08-2009, 14:04
Jak czytam takie wypowiedzi to mam dreszcze na plecach. Onegdaj też istniał dla mnie tylko jpeg, dopóki nie odkryłem siły rawa. Nigdy już nie wrócę do fotografowania w jpegu.

No widzisz, a ja mam odwrotnie ;-)
Kiedyś robiłem tylko RAWy, było to tylko hobby i miałem czas - było sens pieścić każde zdjęcie, a od kiedy ważny jest głównie czas po prostu tego nie robię.


No właśnie, obróbkę znacznie lepiej robić wczytując NEFa albo chociaż wygenerowanego z NEFa bezstratnego TIFa. Czemu? to każdy grafik Ci wyjaśni jak "świetnym" formatem źródłowym jest JPG ;)

Dziękuję, dla mnie wystarczy.
Jednak cały czas myślę że się nie do końca rozumiemy - po prostu są miejsca, gdzie mało ważne jest wypieszczenie zdjęcia, a JPG to aż za dużo. Pewnie, że warto by był ostry, niezaszumiony i bez jakiegoś dzikiego zafarbu, ale RAW?
Hmmm, moge kiedyś wysłać z jakiego tematu RAWy do roboty - ciekawe czy będą chcieli się tego dotknąć ;-)

Widziałeś kiedyś np. foto sporotowych, którzy klepią RAWy? Może ktoś tam jest, ale to jakiś ułameczek.
U mnie podobnie ;-)


Widzę że chyba nie fociłeś np. ptasiorów ;) z serii kilkunastu zdjęć czasem wybiera sie jedno... Poza tym zapomnij podczas akcji o gapieniu się na LCD a tym bardziej o analizie histogramu ;)
Uwierz mi, po wszystkim przydaje się możliwości korekty ekspozycji, balansu bieli i często wyciągnięcia cieni.

Wiem do czego służy i jak się jje RAW. Nawet czeka na mnie do obrobienia jeden ślub w tym formacie.
Co nie zmienia faktu, że 95% wyprodukowanych przeze mnie bohomazów to JPG.
A ptasiory? Kiedyś koniecznie chciałem, ale mi szybko przeszło ;-)

12zero4
21-08-2009, 14:20
No widzisz, a ja mam odwrotnie ;-)
Kiedyś robiłem tylko RAWy, było to tylko hobby i miałem czas - było sens pieścić każde zdjęcie, a od kiedy ważny jest głównie czas po prostu tego nie robię.

Fotografuję zarobkowo śluby. Nie wyobrażam sobie robić je w Jpegach, a czas też ważny. Swoje prywatne zdjęcia też robię tylko w rawach. No tak już mam, lubię rawy :).

zaqer
21-08-2009, 14:56
Śluby to inna bajka. A fotoreportaż (tak jak wspomniał kolega) sportowy, czy też z jakiegoś wydarzenia, gdzie trzeba jak najszybciej poprzebierać i wysłać zdjęcia to co innego.
Ja też ślubu bał by się robić w JPEGu.

A tak w ogóle to uważam że im człowiek bardziej doświadczony tym mniej tych rawów potrzebuje, bo potrafi zrobić dobrego jpega. Jeśli jesteś doświadczony to wiesz jak w danej sytuacji zrobić WB, jaką korekte EV itd.. itd..
A jak ja jeszcze sobie z tym niespecjalnie radziłem to wszystko musiałem poprawiać w RAWie. Teraz nie musze prawie w ogóle dotykać rawu, więc moge robić jpeg, no chyba że warunki są jakieś ekstramalnie zmienne i niekorzystne.

Oczywiście nie mówie tu o ślubach - bo te powinno się dopieszczać i raw jest tutaj wskazany, mimo wszystko.