PDA

Zobacz pełną wersję : przemyślenia



bogdi64
29-07-2009, 23:13
od pewnego czasu zabrałem się za "renowację" odnalezionych zdjęć rodzinnych "skanowanie i usunięcie pęknięć i rys" i to we mnie wyzwoliło pewne przemyślenia na fotografią, wczoraj dziś i jutro, zacznę od dziś, przeglądając zdjęcia na forum widzę mnóstwo uwag, że zmarszczka nie usunięta, blizna widoczna, mydelniczka nad wanną, kable nad blokiem, czy papier w trawie - przecież to trzeba było usunąć aby było "dobre" zdjęcie, albo kadr nie taki bo włazi coś z boku i teraz patrzę się na zdjęcia, na których ktoś dopisał daty - 1934, 1936 itd, widzę swoją prababcię ze zmarszczką i praciocię z pieprzykiem który nie dodawał jej na pewno urody, źle dokadrowane zdjęcie (wprost beznadziejnie) ale to jedyne zdjęcie na którym pierwszy raz zobaczyłem swojego dziadka (nie miałem okazji go poznać) razem z babcią jako młodych ludzi idących ulicą, ktoś dopisał datę 1946, i w tym beznadziejnym kadrze z boku widać gołe stopy biegnącego chłopaka i kawałek tablicy nad sklepem, troszkę wspomnień starszych ludzi i dzięki beznadziejnemu kadrowi wiem, że tą ulicą chodziłem nie raz, choć dziś ona wygląda zupełnie inaczej, do czego zmierzam - czyli dziś - chowamy swoje zdjęcia, na płytach, dyskach i serwerach do czasu jak padnie dysk, czy płyta, a jeśli już robimy odbitkę nawet tą za 90 groszy (też ciekawy temat - ile procent swoich zdjęć zlecamy do wykonania odbitek) to zaczynamy dopieszczać foto, poprawiamy kadr, tuszujemy śmieci, poprawiamy urodę i otrzymujemy ładny obrazek, ładny obrazek w tej chwili, ale dla kogoś kto tak jak ja teraz za 70 lat wyjmie nasz album rodzinny dostaje fałsz, była wielka afera bo ktoś zbliżył piramidy do siebie, my w ten sposób robimy to samo, dla osób które kiedyś będą się chciały o nas coś dowiedzieć o bliskich sobie osobach, czy dziś będą na ślubie na którym nasza kochana kuzyneczka w kościele "złapała" oczko na pończochach, cały czas teraz ręką je zasłaniając - pierwszą robotą w domu na fotkach będzie usunięcie tego fatalnego momentu, aby była zadowolona i mogła je pokazywać ciotką, tylko, że za 30 lat, najbardziej ze swojego ślubu będzie wspominać to oczko w kościele i pokazując zdjęcia doda, że fotograf to usunął, za 70 lat już o tym fakcie nikt nie będzie pamiętał, a ja dziś się cieszę bo na zdjęciu z komunii ojca widać, że ma brudne buty i do dziś opowiada jak przed fotografem poszedł z kolegami w piłkę grać - to zdjęcie przypomniału mu to zdarzenie bo fotograf nie usunął......................

nem
01-08-2009, 18:10
W tych czasach fotografia sama w sobie była czymś nieprawdopodobnym i niesamowitym. Nikt nie zwracał uwagi na krzywe kadry, niedoróbki, sterylną kompozycję. Ważna była chwila - fotograf robił zdjęcie otaczającego go świata, albo rodziny która przygotowywała się do tego wydarzenia przez kilka dni. Kiedyś widziałem kilka zdjęć Irvinga Penna z "dzisiejszymi" podpisami, zrobione rzecz jasna dla żartu, m.in.: "złe światło, zły kadr, głowa ucięta... generalnie 2/10". Dzisiejsza fotografia idzie inną drogą ;)

Rycerz
11-03-2010, 23:33
Dzisiejsza fotografia idzie inną drogą ;)

oczywiście niekoniecznie dobrą, bo niekoniecznie to co nowe jest lepsze od tego starego


a jeśli już robimy odbitkę nawet tą za 90 groszy to zaczynamy dopieszczać foto, poprawiamy kadr, tuszujemy śmieci, poprawiamy urodę i otrzymujemy ładny obrazek, ładny obrazek w tej chwili, ale dla kogoś kto tak jak ja teraz za 70 lat wyjmie nasz album rodzinny dostaje fałsz

a już te przeostrzone i białe gałki mnie dobijają ;)

nem
12-03-2010, 00:27
Rycerz, widziałeś datę tego? ;)

fistaszek20
12-03-2010, 00:39
bogdi64 - daje do myślenia ... (przynajmniej mnie ;) )

edit: datę dopiero zauważyłam :P

wilus
12-03-2010, 00:55
edit: datę dopiero zauważyłam :P
To jest temat ponadczasowy, za 70 lat jak nasze zdjęcia odnajdą się na zakurzonych serwerach to odkrywcy stwierdzą ..."co za pajace tak skatowali te zdjęcia"

nem
12-03-2010, 01:04
Skoro tak, to ja reklamuję mediamarkt albo saturn. Za jedyne sześćsetpare złotych jest lusterko w którym widać napis sony. Następne tyle po pół roku. Ślubniacy - drżyjcie :D

bth
12-03-2010, 09:25
Przy okazji - to chyba najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek dane mi bylo czytac ;)

Rycerz
12-03-2010, 13:10
oczywiście że nie widziałem daty...ale temat ponadczasowy jak ktoś słusznie zauważył :)

zdanie mega długie ;)

Grygolas
12-03-2010, 13:48
Dodam jeszcze, że większość ludzi nie wywołuje tych setki tysięcy zdjęć dzieciaka/chrzcin/mikołaja w przedszkolu/wakacji nad morzem/ślubu kuzynki/nowego rowera/głupiej miny brata...
Tak jak to już zostało powtórzone: fotografia kiedyś bardziej utrwalała moment ważny dla kogoś, niekoniecznie pięknie wykonany.
Komputer mi pęka w szwach od GB zdjęć mojego syna, ja tego nie ogarniam, nie wybieram najlepszych, nie wywołuję. Po co tyle zrobiłem? Teraz trochę się opanowałem.
Chyba zacznę momenty rodzinne utrwalać na kliszy, a do zabawy, nauki, może kiedyś zarobku - cyfra.
Klisza była,jest i będzie ponadczasowa.

microbot
12-03-2010, 20:10
Kiedyś wszystko było inne a to co się dzieje jest poniekąd naturalne (nie twierdzę, że dobre) ponieważ w innych dziedzinach życia już nas nie dziwi, że np. dzisiejsze auta mają obłe, przysadziste kształty, a kiedyś jeździły brzydkie trumny na kółkach, albo że w sklepie był jeden rodzaj obuwia (ten sam na wszystkie pory roku) i tylko czekało się na hasło "rzucili" i biegło się stanąć w kolejce w porównaniu z megastorami obuwniczymi wygląda to równie kontrastowo jak fotografia wczoraj i dziś, fotografia którą to uprawiamy hurtowo i nie ma co dziwić się, że na dyskach brakuje miejsca bo technologia daje takie możliwości i basta, ale aby nie było, że ja bronię zawzięcie i bezkrytycznie tego zjawiska to przytoczę przykład, który ma uzmysłowić, że ja jedynie staram się zrozumieć i zbytnio nie buntować się przeciwko temu, to razu pewnego jako żywo pamiętam imprezy rodzinne, które notabene także były inne niż dziś, bo w pokoju 12mkw mieściło się 30 osób i wszyscy świetnie się bawili - ale wracając do sedna zdjęcia z tych imprez są bezcenne, a ucięte głowy i popielate BW dodają tylko uroku i smaczku, ponieważ nie da się żadnym lukrowanym kadrem i pięknymi kolorami wrócić do czasów, kiedy to zdjęcia robiło się Smieną na filmie ORWO i nikt nigdy nie poddał w wątpliwość ich jakości bo nie było takich kryteriów, nie było tylu pstrykaczy, nie było do czego tego przyrównać, każdy miał równe szanse, no może poza tymi co mieli Zenity i Zorki a gość z Nikonem musiał być równie egzotyczny co swego czasu palma w Warszawie i pewnie miał skośne oczy i był akurat na wycieczce krajoznawczej w naszym pięknym nadwiślańskim kraju .... a więc pożółkłe odbitki sprzed 30-40 lat pomimo, że nie przedstawiają żadnej wartości artystycznej są dla każdego z nas nieocenionym skarbem a plamy albo prześwietlenia powstałe w wyniku niechlujności fotolabów nie mają znaczenia i przyjmujemy to z całym dobrodziejstwem inwentarza, ale trzeba także trzeźwo spojrzeć prawdzie w oczy i tak jak nie wróci komuna (oby) tak i ja nie wrócę do robienia fotek Smieną ani nie wsiądę do syrenki czy warszawy ani trabanta, pewna epoka minęła i pozostały nam jedynie kolorowe wspomnienia z szaro-burych odbitek …

st
12-03-2010, 23:54
W tych czasach fotografia sama w sobie była czymś nieprawdopodobnym i niesamowitym. Nikt nie zwracał uwagi na krzywe kadry, niedoróbki, sterylną kompozycję. Ważna była chwila - fotograf robił zdjęcie otaczającego go świata, albo rodziny która przygotowywała się do tego wydarzenia przez kilka dni. Kiedyś widziałem kilka zdjęć Irvinga Penna z "dzisiejszymi" podpisami, zrobione rzecz jasna dla żartu, m.in.: "złe światło, zły kadr, głowa ucięta... generalnie 2/10". Dzisiejsza fotografia idzie inną drogą ;)

Ta.. Dawne fotografie... Dlaczego te dawne były bardziej ciekawe? Niesamowite i nieprawdopodobne jak rzekł a właściwie napisał przedmówca (przedpiśmiennik? :D)? Otóż fotografia nie była tak powszednia. Nie było setek GB na dysku którymi zanudzało się gości: Pooglądamy zdjęcia z naszej ostatniej wycieczki do Egiptu? To tylko 2000 zdjęć :D Obrzydła nam dziś ta fotografia. Pisze ktoś że nie obrabia i nie przegląda setek zdjęć syna. Kiedyś film uczył poszanowania klatki. Każda wykonana przez fotografa była przemyślana. A jeśli była robiona pod wpływem chwili to fotograf działał podobnie jak rewolwerowiec. Mało czasu a efekt? Albo z tarczą albo na tarczy. Pomijam tu zdjęcia robione Smienami przez ludzi którzy nie mieli pojęcia o fotografii. Ale i te fotografie miały inny odbiór. Raz że nie było ich setek... Ktoś gdzieś pojechał.. Ktoś coś chciał nam pokazać a nie zanudzić GB danych na dysku. Kiedyś nie było dysków. Kiedyś były szuflady. A w nich Zdjęcia! Kiedyś nie było komputerów, gier, TV i mydlanych oper. I kiedyś zwłaszcza zimowymi wieczorami zasiadaliśmy przy stole i wyciągało się tą szufladę. I wybierało się jakieś zdjęcie a Mama opowiadała że to wujek Antek. Ten co go gestapo aresztowało w czasie wojny za to że świnię ukrył przed spisem i nie oddał. I że jak wrócił z tego aresztu wygłodniały to tak się najadł że zmarło mu się. A to znów Ojciec mówił że ten gość w bufiastej haftowanej koszuli, w równie bufiatych spodniach wpuszczonych w wyglancowane kozaki to jego stryjek co nie zdołał się repartiować na tę stronę Bugu. A my słuchaliśmy poznając rodzinę i jej historie. Poznając świat. Ten bliski i czasem ten dalszy. I chodziło się również do innych.. do rodziny.. sąsiadów... I tam też były zdjęcia... I już wtedy wiedziałem ze kiedyś to ja sobie kupie taki aparat co to będzie takie zdjęcia robił... Ta fotografia uczyła... była ciekawa.. połączona z jakąś historią. Dziś często setki GB zalegają na dyskach i nawet nie zaglądamy tam. Bo są tam setki zdjęć żony, dziecka, zdjęć prawie identycznych. Rzadko kiedy wracamy nawet to tych dobrych. Bo my albo z aparatem albo przy komputerze, potem żona jakieś GG i mail'e i dziecko chce pograć. A potem dziwimy się że syn czy córka nie zna swojego kuzynostwa które mieszka w tym samym mieście. My poznawaliśmy te dalekie rodziny, czesto właściwie tylko ze zdjęć które co jakiś czas przysyłali. Bo kiedyś fotografia miała ocalić od zapomnienia. A dziś? bardzo często zniechęca do wspominania.


To jest temat ponadczasowy, za 70 lat jak nasze zdjęcia odnajdą się na zakurzonych serwerach to odkrywcy stwierdzą ..."co za pajace tak skatowali te zdjęcia"

Ta... powiedzą: Gdzie oni kurna takie niebieskie niebo znaleźli czy taka czerwona trawę? Teraźniejsze fotografie tracą aspekt dokumentacyjny... Wyrzucamy śmieci z trawników, druty i słupy (choć szlak mnie też trafia że trudno znaleźć kadr bez reklamy Leys'ów, Tchibo, czy innego Panasonic'a). Staja się cukierkowe... maja działać jak lep. A zwłaszcza te dla klienta.

Pozdrawiam

nem
13-03-2010, 00:41
Gdzie oni kurna takie niebieskie niebo znaleźli czy taka czerwona trawę? Teraźniejsze fotografie tracą aspekt dokumentacyjny... Panie, rzekł Pan całą prawdę i tylko prawdę.

Rycerz
13-03-2010, 00:52
Ta.. Dawne fotografie... Dlaczego te dawne były bardziej ciekawe? Niesamowite i nieprawdopodobne jak rzekł a właściwie napisał przedmówca (przedpiśmiennik? :D)? Otóż fotografia nie była tak powszednia. Nie było setek GB na dysku którymi zanudzało się gości: Pooglądamy zdjęcia z naszej ostatniej wycieczki do Egiptu? To tylko 2000 zdjęć :D Obrzydła nam dziś ta fotografia. Pisze ktoś że nie obrabia i nie przegląda setek zdjęć syna. Kiedyś film uczył poszanowania klatki. Każda wykonana przez fotografa była przemyślana. A jeśli była robiona pod wpływem chwili to fotograf działał podobnie jak rewolwerowiec. Mało czasu a efekt? Albo z tarczą albo na tarczy. Pomijam tu zdjęcia robione Smienami przez ludzi którzy nie mieli pojęcia o fotografii. Ale i te fotografie miały inny odbiór. Raz że nie było ich setek... Ktoś gdzieś pojechał.. Ktoś coś chciał nam pokazać a nie zanudzić GB danych na dysku. Kiedyś nie było dysków. Kiedyś były szuflady. A w nich Zdjęcia! Kiedyś nie było komputerów, gier, TV i mydlanych oper. I kiedyś zwłaszcza zimowymi wieczorami zasiadaliśmy przy stole i wyciągało się tą szufladę. I wybierało się jakieś zdjęcie a Mama opowiadała że to wujek Antek. Ten co go gestapo aresztowało w czasie wojny za to że świnię ukrył przed spisem i nie oddał. I że jak wrócił z tego aresztu wygłodniały to tak się najadł że zmarło mu się. A to znów Ojciec mówił że ten gość w bufiastej haftowanej koszuli, w równie bufiatych spodniach wpuszczonych w wyglancowane kozaki to jego stryjek co nie zdołał się repartiować na tę stronę Bugu. A my słuchaliśmy poznając rodzinę i jej historie. Poznając świat. Ten bliski i czasem ten dalszy. I chodziło się również do innych.. do rodziny.. sąsiadów... I tam też były zdjęcia... I już wtedy wiedziałem ze kiedyś to ja sobie kupie taki aparat co to będzie takie zdjęcia robił... Ta fotografia uczyła... była ciekawa.. połączona z jakąś historią. Dziś często setki GB zalegają na dyskach i nawet nie zaglądamy tam. Bo są tam setki zdjęć żony, dziecka, zdjęć prawie identycznych. Rzadko kiedy wracamy nawet to tych dobrych. Bo my albo z aparatem albo przy komputerze, potem żona jakieś GG i mail'e i dziecko chce pograć. A potem dziwimy się że syn czy córka nie zna swojego kuzynostwa które mieszka w tym samym mieście. My poznawaliśmy te dalekie rodziny, czesto właściwie tylko ze zdjęć które co jakiś czas przysyłali. Bo kiedyś fotografia miała ocalić od zapomnienia. A dziś? bardzo często zniechęca do wspominania.



Ta... powiedzą: Gdzie oni kurna takie niebieskie niebo znaleźli czy taka czerwona trawę? Teraźniejsze fotografie tracą aspekt dokumentacyjny... Wyrzucamy śmieci z trawników, druty i słupy (choć szlak mnie też trafia że trudno znaleźć kadr bez reklamy Leys'ów, Tchibo, czy innego Panasonic'a). Staja się cukierkowe... maja działać jak lep. A zwłaszcza te dla klienta.

Pozdrawiam

ależ nostalgiczne to ;)
i znów okaże się, że walczymy z tym cudownym postępem...

Miro MJ
13-03-2010, 14:54
ależ nostalgiczne to ;)
i znów okaże się, że walczymy z tym cudownym postępem...

No i właśnie o to chodzi żeby z nim nie walczyć, tylko go wykorzystać.
Kiedyś na urlop brałem ze trzy rolki filmu i po wywołaniu wyrzucałem te nie udane. Najlepsze szły do albumu, a reszta gdzieś do szuflady.
Teraz mogę dokonać selekcji jeszcze za nim wrócę do domu, a po zrzuceniu na kompa dalsza część idzie do kosza i nic mnie to nie kosztuje.
Idąc do fotolabu mam pewność że zapłacę tylko za te które sam wybrałem z pośród reszty.

Tak samo ma się z obróbką , to tylko od nas zależy jak wykorzystamy te wspaniałe możliwości, które tkwią w PSie

stalen
14-03-2010, 14:06
Kiedyś większość fotografujących było dokumentalistami. Teraz coraz więcej z nas na fali PS-ów itp próbuje być artystami.

st
16-03-2010, 18:04
Kiedyś większość fotografujących było dokumentalistami. Teraz coraz więcej z nas na fali PS-ów itp próbuje być artystami.

Ta... I wyobraźcie sobie że Ci "artyści" robiliby reprodukcje obrazów np. Picassa do albumu o jego twórczości.

Pozdrawiam

Czornyj
16-03-2010, 18:22
Ech, znowu walenie smutów. Faktycznie wielce-mi to jest prze-cholernie ważne, żeby zdjęcia wykonywane były w imię Przenajświętszej Prawdy i Niepokalanej Pamięci, by potem za 70 lat jakiś gamoń polewał z nas sobie, że wujciodziadziociociababcia miał(a) niewyjściowy mordziszon...

Ja tam wyretuszuję sobie swój głupi pysk tak, że mnie wnuki będą na baczność oglądać :twisted:

st
16-03-2010, 22:44
Czornyj, to dodaj jeszcze body Arnolda a wnuki jeszcze z respektu i pośladki zacisną pruskim zwyczajem :D. Jednak ja pozostanę przy swoich zmarszczkach i paru defektach "fejsa"

Pozdrawiam

jabu66
17-03-2010, 00:28
Ech, znowu walenie smutów. Faktycznie wielce-mi to jest prze-cholernie ważne, żeby zdjęcia wykonywane były w imię Przenajświętszej Prawdy i Niepokalanej Pamięci, by potem za 70 lat jakiś gamoń polewał z nas sobie, że wujciodziadziociociababcia miał(a) niewyjściowy mordziszon...

Ja tam wyretuszuję sobie swój głupi pysk tak, że mnie wnuki będą na baczność oglądać :twisted:

I o to właśnie chodzi.
Fotografia ma sprawiać radość. W imię "prawdy" powstają zdjęcia do dowodów , paszportów etc.
Dzięki obecnej technice nawet "brzydcy" ludzie mogą mieć "ładne" zdjęcia . Nie odmawiajmy im tego.
Do obrazowania prawdy służy aparat Roentgena :smile:.
JB.

killertowa
17-03-2010, 16:21
Stare zdjęcia, o których napisał autor wątku są dobre tylko dlatego, że niosą dla niego wartość sentymentalną. Przywołują wspomnienia. Dla osób postronnych przeważająca część z nich to gnioty.
W większości przypadków nasi krewni nie umieli robić zdjęć oraz mieli mizerne pojęcie o estetyce i sztuce. Śmiem również twierdzić, że gdyby mogli to dokonywaliby też retuszu.

Przywołane zdjęcia, jak się domyślam są zdjęciami z lat świetności klasy robotniczej. Czy pamiętacie jak wyglądały nasze miasta w tamtych latach? Czy pamiętacie również to, że ci, którym dane było wyjechać "na zachód" wracali zachwyceni tym co na tym zachodzie zobaczyli (kolory, czystość, zapach itd.)

Otóż życie w takim syfie musiało się odbić na poczuciu naszej estetyki, a w zasadzie na braku tego poczucia i to widać na zdjęciach - niestety nie tylko tych starych ale i współczesnych.
Większość naszej klasy średniej została wybita w czasie lub po II WŚ, albo wyemigrowała. Nieliczni jacy pozostali, zostali wymieszani z klasą robotniczą. Robiono to z premedytacją, np. poprzez zasiedlanie kamienic ludźmi ze wsi i pilnowaniu bu na 1 rodzinę mieszczańską przypadała odpowiednia liczba rodzin wiejskich. Z kim przystajesz takim się stajesz i skutki tego odczuwamy do dziś.

Po wojnie zaprzestano kontynuować naszą tradycję architektoniczną i zastąpiono ją zupełnie innymi wzorcami. Budowaliśmy słabo i produkowaliśmy byle jak - dlaczego niby mamy zacząć robić ładne zdjęcia?

Im dłużej interesuję się fotografią i im bardziej staram się by moje zdjęcia były lepsze, tym bardziej odczuwam swoje braki w wykształceniu plastycznym. By się rozwijać trzeba mieć dobre wzorce, podstawy do tego by szukać dalej. To pewnie dlatego Paryż był swego czasu miastem wybieranym przez wielu fotografów oraz innych artystów. Było tam wielu artystów, a zatem wiele wzorców.

Podstawową zaletą współczesnej fotografii cyfrowej jest dla mnie nie możliwość robienia wielu zdjęć, lecz możliwość łatwiejszego dochodzenia do tego by być w stanie robić zdjęcia coraz lepsze.
Staram się, idzie mi jak po grudzie, ale się nie poddaję. Akurat ja nie mam problemu, że robię zbyt dużo zdjęć – wręcz przeciwnie, znajomi i rodzina dziwią się, że robię ich tak mało, skoro mam cyfrowy aparat.
Moja rada dla tych, którzy nie mogą się jednak oprzeć ilościom hurtowym – kupcie jak najmniejszą kartę pamięci i nie bierzcie na wyjazdy więcej kart niż dwie, jedna w aparacie, a druga na zapas.
Ja tak radykalnych rozwiązań stosować nie muszę, ale robię coś jeszcze innego – dopiero teraz obrabiam zdjęcia z lipcowych wakacji – po takim czasie nie mam już żadnych skrupułów by naciskać przycisk „delete” :)

st
17-03-2010, 22:14
[...] Nieliczni jacy pozostali, zostali wymieszani z klasą robotniczą. Robiono to z premedytacją, np. poprzez zasiedlanie kamienic ludźmi ze wsi i pilnowaniu bu na 1 rodzinę mieszczańską przypadała odpowiednia liczba rodzin wiejskich. Z kim przystajesz takim się stajesz i skutki tego odczuwamy do dziś.[...]

Ta... I zgodnie z tym co mówisz, że w tamtych czasach wszystko co się w Polsce poczęło było do niczego, rozumie że i Ciebie poczęto w tamtych syfiastych czasach. A o tym że Ciebie to faktycznie "nie dopracowano" świadczy powyższa wypowiedź. Co do tych Twoich wywodów o "mniejszości" ludzi ze wsi to powinieneś wiedzieć że szerzenie tego typu opinii może się dla Ciebie skończyć niezbyt miło. Rasizm nie odnosi się tylko do koloru skóry. Również do grupy etnicznej, kulturowej, społecznej, kasty, łysych, blondynek czy też ludzi upośledzonych. A szerzenie rasizmu to już pod paragrafy podpada. No i przepraszam "hrabiego" za OT.

Zdrowia życzę.

P.S. I jeszcze jedno. Jeśli myślisz że samo przestawanie wystarczy by stać się takim jak ci z którymi przestajesz, to się mylisz. Wokoło inteligentnych ludzi mnóstwo, a z Tobą to tak jakoś... :( Tak samo nie wystarczy bywać na forum by stać się fotografem.

killertowa
18-03-2010, 00:14
Czytaj ze zrozumieniem i nie zarzucaj mi rasizmu. Już w podręcznikach historii jest informacja o tym, że przed I WŚ mieszkańcy miast byli bardziej wykształceni od mieszkańców wsi oraz, że w społeczeństwie następował podział na tzw. klasy. W dwudziestoleciu międzywojennym również. To są historyczne fakty a nie rasizm.

killertowa
18-03-2010, 14:19
Może nie wyjaśniłem się jednak jasno i warto moją pierwszą wypowiedź uzupełnić.


Chodziło mi o to, że np.:
• Włosi mają piękną architekturę i dlatego potrafią również zaprojektować piękne nadwozie samochodu.
• Jeśli mieszkamy teraz w takich warunkach jak mieszkamy to nie chcielibyśmy przenieść się do warunków gorszych ponieważ nie będzie się nam to podobało zarówno pod względem komfortu jak i powodów estetycznych. Radykalny przykład: wolimy swoją łazienkę w domu czy toaletę w pociągu?
• Paryż był uważany za miasto artystów, mieszkało w nim wielu malarzy – nie tylko francuskich, a po wynalezieniu fotografii osiedlali się tam również fotograficy z innych krajów
Tego typu przykładów można znaleźć jeszcze sporo.

Zatem generalnie stawiam tezę, że jeśli przebywasz w pewnych warunkach, to z czasem do tego się przyzwyczajasz i staje się to twoim wyjściowym standardem. Jeśli masz często do czynienia ze sztuką to wyrabia się w tobie pewien kanon podstaw estetycznych. Obserwując kiepskie obrazy nie nauczysz się zbyt wiele, ale jeśli oglądasz obrazy mistrzów to z czasem zaczniesz rozróżniać kicz od czegoś dobrego. Lekcje plastyki w naszych szkołach są w dalszym ciągu zaniedbane i nie zachęcają one do zainteresowania się architekturą czy malarstwem.

Wracając teraz do fotografii – zależności są tu te same. Sam talent nie wystarcza – on tylko bardzo pomaga.

Dlatego nie zgadzam się z twierdzeniem, że kiedyś gdy była klisza to my czy nasi krewni robili zdjęcia lepsze niż teraz mimo ich technicznej oraz kompozycyjnej niedoskonałości. One są lepsze tylko dla tych, którzy znają osoby na tych zdjęciach i łączy je z nimi wspólna historia, czy to w sposób bezpośredni - wspólnie przeżyte zdarzenia, czy to w sposób pośredni - historia opowiedziana przez mamę, tatę, babcię, dziadka itp.
Oczywiście są wyjątki – zdjęcia wybitnych fotografów, ale to w większości nie są zdjęcia z domowych imprez, a same odbitki były wywoływane z dużym pietyzmem, a nie oddawane do wywołania przez pracownika zakładu fotograficznego.
Takie wyjątki jednak istnieją i w przypadku fotografii cyfrowej.

Podsumowując -zdjęcia robione kiedyś są inne od cyfrowych, a nie lepsze. To samo dotyczy sytuacji odwrotnej.

malyandrzejek
19-03-2010, 20:55
od pewnego czasu zabrałem się za "renowację" odnalezionych zdjęć rodzinnych "skanowanie i usunięcie pęknięć i rys" i to we mnie wyzwoliło pewne przemyślenia na fotografią, wczoraj dziś i jutro, zacznę od dziś, przeglądając zdjęcia na forum widzę mnóstwo uwag, że zmarszczka nie usunięta, blizna widoczna, mydelniczka nad wanną, kable nad blokiem, czy papier w trawie - przecież to trzeba było usunąć aby było "dobre" zdjęcie, albo kadr nie taki bo włazi coś z boku i teraz patrzę się na zdjęcia, na których ktoś dopisał daty - 1934, 1936 itd, widzę swoją prababcię ze zmarszczką i praciocię z pieprzykiem który nie dodawał jej na pewno urody, źle dokadrowane zdjęcie (wprost beznadziejnie) ale to jedyne zdjęcie na którym pierwszy raz zobaczyłem swojego dziadka (nie miałem okazji go poznać) razem z babcią jako młodych ludzi idących ulicą, ktoś dopisał datę 1946, i w tym beznadziejnym kadrze z boku widać gołe stopy biegnącego chłopaka i kawałek tablicy nad sklepem, troszkę wspomnień starszych ludzi i dzięki beznadziejnemu kadrowi wiem, że tą ulicą chodziłem nie raz, choć dziś ona wygląda zupełnie inaczej, do czego zmierzam - czyli dziś - chowamy swoje zdjęcia, na płytach, dyskach i serwerach do czasu jak padnie dysk, czy płyta, a jeśli już robimy odbitkę nawet tą za 90 groszy (też ciekawy temat - ile procent swoich zdjęć zlecamy do wykonania odbitek) to zaczynamy dopieszczać foto, poprawiamy kadr, tuszujemy śmieci, poprawiamy urodę i otrzymujemy ładny obrazek, ładny obrazek w tej chwili, ale dla kogoś kto tak jak ja teraz za 70 lat wyjmie nasz album rodzinny dostaje fałsz, była wielka afera bo ktoś zbliżył piramidy do siebie, my w ten sposób robimy to samo, dla osób które kiedyś będą się chciały o nas coś dowiedzieć o bliskich sobie osobach, czy dziś będą na ślubie na którym nasza kochana kuzyneczka w kościele "złapała" oczko na pończochach, cały czas teraz ręką je zasłaniając - pierwszą robotą w domu na fotkach będzie usunięcie tego fatalnego momentu, aby była zadowolona i mogła je pokazywać ciotką, tylko, że za 30 lat, najbardziej ze swojego ślubu będzie wspominać to oczko w kościele i pokazując zdjęcia doda, że fotograf to usunął, za 70 lat już o tym fakcie nikt nie będzie pamiętał, a ja dziś się cieszę bo na zdjęciu z komunii ojca widać, że ma brudne buty i do dziś opowiada jak przed fotografem poszedł z kolegami w piłkę grać - to zdjęcie przypomniału mu to zdarzenie bo fotograf nie usunął......................

Skoro o przemyśleniach. Zwróciłem uwagę na Twój post pod względem języka polskiego. Zauważyłem, że Twoja wypowiedź to jedno zdanie! :) Od razu przypomniała mi się moja "Pani" od Języka Polskiego, która zawsze krzyczała na nas za niepotrzebne wymyślanie zdań, wielokrotnie złożonych. Jakby przeczytała to co napisałeś, to by chyba się przewróciła. :D

Przepraszam z OT, ale nie mogłem się powstrzymać:)
P.S. Do autora wątku. Moim celem nie było wytykanie cudzych błędów. Tym bardziej, że sam mnóstwo ich popełniam. Nie traktuj mojej wypowiedzi jako ataku na Ciebie:) Pozdrawiam Ciebie i moją "Panią" od Polskiego!