PDA

Zobacz pełną wersję : Sigma 12-24mm - niedoświetlone zdjecia...



Martini30
05-07-2009, 11:31
Cześć

Posiadam w/w obiektyw i przy mojej puszce muszę zawsze ustawiać ekspozycje na ok +1V, bo inaczej zdjęcia wychodzą niedoświetlone.

Co może być przyczyną takiego stanu ?? Czy ktoś z Was użytkujący S12-24 ma podobnie ??


Będę bardzo wdzięczny za Wasze doświadczenia i pomysły co może być nie tak.

Pozdrawiam
martini

nokinnikon
05-07-2009, 11:41
Dobrze, że podałeś jaką masz puszkę bo to pomogło w sprawie

Martini30
05-07-2009, 12:09
Body Nikon D3. Do tej pory nie miałem takiego objawu z żadnym obiektywem.

Niedzwiedz
05-07-2009, 12:34
miałem ten obiektyw pożyczony na kilka dni u u mnie naświetlał prawidłowo

Martini30
05-07-2009, 12:53
No nic, w takim razie wyślę Sigme do reklamacji.
Jeśli ktoś we Wrocławiu posiada tą sigmę byłbym wdzięczny za udostępnienie (naturalnie podjadę).
Wolałbym przed wysyłką być pewny,że to nie wina puszki.

marcin_G
08-07-2009, 10:48
A sprawdzałeś różne tryby pomiaru światła, P,S,A,M, robiłeś bezpośrednie porównania z innymi obiektywami na tym samym obiekcie?

grzegorzant
08-07-2009, 18:39
a klknij jeszcze, jaki pomiar światła stosujesz z tę sigmą

Morświnek
14-07-2009, 00:00
W porównaniu z Nikkorem 24 f/2,8 D Sigmę 12-24 muszę ustawić przynajmniej na +0,3 EV.
Aparat D80 pomiar matrycowy. Preselekcja przysłony (A). Jeśli chodzi o pomiar centralnie ważony to tutaj (w porównaniu z matrycowym) jest niedoświetlone na jednym i na drugim obiektywie o jakieś 1 EV. Wiadomo jednak wszystkim, że D80 prześwietla na matrycowym,więc.... Ogólnie mówiąc to posiadając Sigmę 12-24 i często używając (pożyczoną) Sigmę 70-200 f/2,8 muszę niedoświetlać o jakieś 0,3 - 0,7 EV. No cóż staram się o tym wszystkim pamiętać i nie mam zamiaru niczego naprawiać.

mmost
14-07-2009, 18:36
Moja 10-20 tez niedoswietla o jakies 0.7EV. Pomiar CW. Tryb A lub M. D40. Przyzwyczailem sie.

Edit: I tak przewaznie koryguje po obejrzeniu histogramu.

czarnobialy
21-07-2009, 17:53
odeślij do serwisu - prawdopodobnie wada elektroniki obiektywu.

Cold
27-07-2009, 09:10
Mam to samo z Sigmą 17-35 f2.8-4.0 DG EX. Podpięta do D80 naświetla "w dychę" na każdym trybie pomiaru światła, jednak... podpięta do D300 lub D700 nie doświetla o 1.7 działki. (Przyzwyczaiłem się i mam dla niej własny profil w body). W środę wysyłam szkło do serwisu (czyszczenie, smarowanie, kasowanie luzów - ogólny przegląd)), choć nie wróżę że coś się poprawi bo moje szkiełko ma nieprogramowalną elektronikę (taka informację uzyskałem w serwisie Sigmy od technika). W każdym razie opis z zapytaniem poszedł do centrali Sigmy... pozostaje czekać. Udało mi się również uzyskać informację o przybliżonych kosztach ewentualnej naprawy (jeśli to awaria płyty głównej obiektywu - około 500zł)

gregoire7
28-07-2009, 18:34
Przy takim szerokim kącie patrzenia(to jest 12mm !) upraszczając nieco - przez szkło wpada zwykle światło bardziej bezpośrednie(ostre,kontrastowe) niż odbite(łagodne,rozproszone) co powoduje że pomiar światła skraca ekspozycję, swego czasu tez mnie to zaciekawiło ale jak się okazało tak to już jest i nie tylko u mnie(FF i DX), nie martwiłbym bym się tym bo wprowadzona korekcja załatwia sprawę

Cosnek
09-08-2009, 17:08
Morswinek dobrze mowi, +0,3 Ev dobrze sigmie robi. Ogolnie jest to ciemny obiektyw ale nie dla jasnosci go kupilem:)

Moonbeam
11-08-2009, 01:14
Mam identyczny problem z Sigmami. 70mm 2.8 zawsze mi prześwietla o 0.3 EV, natomiast 20mm 1.8 niedoświetla o 0.7 EV w każdym trybie i w każdej sytuacji. Niestety nie mam na nie gwarancji. Pozostałe moje obiektywy zachowują się tak jak należy. Korekty przy częstej zmianie szkieł na ślubach są bardzo uciążliwe. Wie ktoś co mogę z tym zrobić?
Naprawdę jest to wina elektroniki w obiektywie? Korzystam z manualnych obiektywów w ogóle bez żadnych styków i pomiar ekspozycji zawsze jest idealny...

mOSAd
11-08-2009, 18:30
Zastanowiło mnie to zjawisko ogólnie. Pomyślmy chwilę - rozważania czysto teoretyczne... W korpusie mamy światłomierz. To on mówi ile światła dotrze na matrycę (w przybliżeniu). Czyli ustala ekspozycję. Następnie korpus, w zależności od trybu SPAM ustala sam część parametrów, tak by tę ekspozycję uzyskać. Jedyną rzeczą, która tak naprawdę jest zależna od obiektywu to przysłona. Czas i ISO zależą od aparatu. A zatem przepuszczalność światła powinna być podobna dla tej samej liczby przysłony w różnych obiektywach, by ekspozycja była podobna, tak? A zatem jeśli tak nie jest to co może być źle? Po pierwsze przekłamanie producenta, że f/2.8 to rzeczywiście f/2.8. Ale jest i druga możliwość. Filtr na obiektywie. Co jeszcze? Ano nie jest oczywiste chyba określenie co to znaczy, że obiektyw ma jasność na przykład 2.8. Co to tak naprawdę znaczy? To znaczy, że stosunek ogniskowej do średnicy obiektywu (przedniej soczewki) wynosi 2.8. Ale co to mówi o jasności obiektywu? Ano tak naprawdę to niewiele. Bo jeśli szkło będzie mniej przezroczyste, powłoki antyodblaskowe także dokładające swój narzut, a ilość soczewek duża, to jeden obiektyw będzie ciemniejszy niż inny. Nawet sporo. Z tego powodu różnice w jasności. A co zrobić? Jeśli obiektyw posiada elektornikę, a sterowanie przysłoną odbywa się płynnie i można je regulować, to zapewne można skalibrować obiektyw tak, by zamiast liczby przysłony 5.6 uzyskiwać na przykład 5.2. Zyskamy tym samym inną jasność - bardziej "prawdziwą". Tylko jest mały problem z największym otworem wtedy, bo przecież nie rozwiercimy obiektywu ;) Nie mam pojęcia czy tak to wygląda w praktyce, być może część obiektywów umożliwia taką kalibrację, część nie. Zatem sprawa teoretycznie wydaje się prosta - kalibracja. Co do stałek kontra zoomy, myślę, że dość prosta konstrukcja stałek sprzyja utrzymaniu wartości blisko fizycznych teoretycznych rozważań i dlatego pewnie ich jasności są zbliżone.

PS. Aha, jeszcze jedna korekta - światłomierz działa na maksymalnie otwartej przysłonie. I właściwie powinien widzieć te niedostatki przezroczystości obiektywu, czy filtrów. Zatem jeśli jakiś obiektyw jest ciemniejszy, to aparat będzie chciał uzyskać większą przysłonę. Przy maksymalnym otworze się nie da. Stąd tutaj mogą być różnice. A co przy innych przysłonach? Jeśli nadal się myli, to świadczyłoby to o tym, że coś dziwny otwór przysłony się ustawia w momencie zrobienia zdjęcia. Tak czy siak, wszystkie drogi prowadzą raczej do ustawiania przysłony przez obiektyw. Być może też część producentów fałszuje dane dotyczące maksymalnego otworu i w rzeczywistości jest on inny, stąd wyliczenia dotyczące ekspozycji na innych przysłonach, też może będą obarczone błędem.
Błędy rzędu do 0.5 EV (taką mamy dokładność skoku przysłony w obiektywach zazwyczaj) można wyjaśnić wspomnianymi wyżej różnicami w budowie obiektywów. Ale większe, to raczej błąd w oprogramowaniu (lub mechanice).

Proponuję eksperyment! Tymi "wadliwymi" obiektywami zrobić zdjęcie na maksymalnej przysłonie oraz na innych przysłonach - powiedzmy 5.6, 8, 11. Przy takim samym pomiarze światła (może być też manual z dobieranym odpowiednio czasem). Podejrzewam, że zdjęcie na maksymalnym otworze będzie miało trochę inną ekspozycję niż pozostałe. Jeśli tak będzie, to wskazywałoby to winnego - producenta oszukującego, że obiektyw jest jaśniejszy niż w rzeczywistości. A jeśli nie, to nie mam pomysłu co może być nie tak, prócz jakiegoś głupiego błędu w oprogramowaniu :(

mOSAd
11-08-2009, 19:07
Swoją drogą jeśli obiektywy szerokokątne naświetlają inaczej niż pozostałe to jest to też dość ciekawe. Przecież pomiar światła nie zależy od ogniskowej. Może zmienia się spektrum, które czujniki mierzą, a my nie widzimy? I na przykład przy szerokim kącie, więcej nieba i ultrafioletu z niego wpływa na pomiar?

mOSAd
12-08-2009, 02:03
Mam jeszcze jeden pomysł - winietowanie. Dla szerokokątnych obiektywów oraz dla pełnej klatki zwykle ono rośnie. Rośnie też kąt zbierania światła. Jeśli to winietowanie odpowiadałoby za sfałszowany pomiar, to przynajmniej pomiar punktowy na polu środkowym powinien działać bezbłędnie. Natomiast pomiar punktowy na bocznych polach - dawać inne wyniki niż wzorcowy obiektyw.

Moonbeam
12-08-2009, 02:38
Przeczytałem Wasze rozważania. Nic mi one jednak sprawy nie rozjaśniły. Weźmy moja Sigmę 20 1.8, która niedoświetla o 2/3 EV. Winietowanie oczywiście na pełnym otworze jest bardzo duże, ale moje zdjęcia testowe jednolicie białej ściany wykonywałem na pomiarze punktowym.
Wyniki:
- zdjęcie na 1.8 - widać winietę, histogram jest rozciągnięty. Po usunięciu winiety ewidentnie jednak nie doświetlone o te 2/3.
- zdjęcie na 5.6 - brak winiety, histogram to tylko pionowa kreska. Podpinam Sigmę 10-20, identyczny kadr i pomiar, aparat mierzy czas ekspozycji o 2/3 dłuższy i o tyle dokładnie jest jaśniejsze zdjęcie.
Sigma 70 mm: tak jak powyżej, czy ustawię f/2.8 czy f/22 zdjęcie w porównaniu do mojego 18-200, 50 mm czy też manualnego Samyanga 85 mm bez żadnej elektroniki wychodzą o 1/3 EV jaśniejsze (wiadać to zarówno na komputerze, jak i na samym histogramie).

Przyznam się, że nie mam pojęcia jak to wszystko działa... Wykonałem dodatkowy eksperyment:
- aparat w ogóle bez obiektywu naświetla prawidłowo
- po podpięciu koreańczyka i ustawieniu w aparacie że jego jasność to 1.4 jest wszystko ok
- gdy ustawię że jasność Samyanga to przykładowo okolice f/4 - zdjęcia prześwietlone
- ustawiam f/15 czy też f/22 - zdjęcia znowu normalne. Jak to wytłumaczyć?
Aparat chyba nie korzysta z wartości ustawionej przysłony. Gdyby tak było, to przecież prześwietliłby zdjęcie zrobione na "f/95" Samyangiem (pokrętło na f/22, przysłona początkowa f/22).

Kolejna sprawa - tryb makro w mojej 70. Przy dużych odwzorowaniach obiektyw ciemnieje. Korpus jednak, ciągle pokazuje f/2.8. Czas mierzony przez aparat oczywiście się wydłuża. Przy 1:1 mam odpowiednik w okolicach f/5, korpus swoje, że ciągle 2.8. Domykanie działa normalnie. Wychodzi na to, że w trybie makro, gdy na aparacie ustawię f/22 w rzeczywistości mam f/64. Dobrze to rozumiem?
Bo jeśli tak, to już wiem, dlaczego zdjęcia na f/22 w trybie 1:1 są tak zniszczone przez dyfrakcję skoro to w rzeczywistości f/kilkadziesiąt...

mOSAd
12-08-2009, 08:46
Kolejna sprawa - tryb makro w mojej 70. Przy dużych odwzorowaniach obiektyw ciemnieje. Korpus jednak, ciągle pokazuje f/2.8. Czas mierzony przez aparat oczywiście się wydłuża. Przy 1:1 mam odpowiednik w okolicach f/5, korpus swoje, że ciągle 2.8. Domykanie działa normalnie. Wychodzi na to, że w trybie makro, gdy na aparacie ustawię f/22 w rzeczywistości mam f/64. Dobrze to rozumiem?
Bo jeśli tak, to już wiem, dlaczego zdjęcia na f/22 w trybie 1:1 są tak zniszczone przez dyfrakcję skoro to w rzeczywistości f/kilkadziesiąt...
Co do tego fragmentu prawie masz rację. Z tego co kojarzę to część korpusów pokazuje jedno, część drugie w zależności od obiektywu. Przykładowo N105/2.8 VR przy największym odwzorowaniu (1:1) na D700 wskazuje inną liczbę przysłony i wynosi ona 4.8, ale tylko jeśli dla nieskończoności było 2.8. Dla wyższych przysłon (powyżej 4.8 ) wydaje się wszystko pracować normalnie dopóki nie dojdziemy do maksymalnej liczby przysłony. Dla nieskończoności jest to 32, ale w trybie makro (1:1) można podnieść przysłonę do wartości 57!

Niestety mam wersję G obiektywu, więc nie wszystko mogę zbadać, ale z tego co widzę, to otwór przysłony dla dowolnego odwzorowania (np 4.8 w trybie makro czy 2.8 dla nieskończoności) jest taki sam. Konstrukcja obiektywu jest inna niż pozostałych jednak, bo pływająca grupa soczewek między korpusem, a przysłoną sprawia wrażenie jakby otwór przysłony się zmieniał w zależności od odległości ostrzenia (odwzorowania). Ale to tylko pozór i od strony modelu fizycznego średnica przysłony się nie zmienia. Natomiast to wrażenie jest pewnie odbierane przez korpus jako ściemnienie. Tym samym trzeba zmienić czas by ekspozycja była poprawna. Aby była spójność między trybami PSAM, w nowych korpusach pokazywana jest zatem "sztuczna" wartość przysłony. Według wzoru na liczbę przysłony jest ona nadal 2.8, ale dla wyliczeń ekspozycji wynosi ona 4.8. Bo trzeba przyjąć te 4.8 by obliczyć dobrze czas naświetlania. Stąd dylemat konstruktorów którą liczbę pokazywać - oba wskazania mają swoje wady, ale wskazanie 4.8 ma większy sens praktyczny. Wskazanie 2.8 wywodzi się raczej z tradycji i niemożności/niechęci pokazania innej wartości. Co do dyfrakcji, to myślę, że trzeba posiłkować się wykresami ostrości (MTF). Choć te są zwykle robione dla nieskończoności chyba, to dyfrakcja pewnie objawa się podobnie niezależnie od odległości ostrzenia. Ostrość mocno spada zazwyczaj już od f/11-f/16 zatem to tylko kwestia tego, jaką jakość akceptujemy. Odległość przysłony od przedniej soczewki jest stała, zatem zgaduję, że dyfrakcja jest niezależna od skali odwzorowania. U mnie w korpusie zamiast f/16 uznałbym, że takim optimum jest wskazanie około f/29 (mnożnik 4.8/2.8 czyli 1.7). Zakres wskazań mam do 57 przypominam. W Twoim przypadku podobnie jak normalnie, powyżej f/16 (liczba przysłony niemodyfikowana przez korpus) spadek jakości będzie zauważalny.

Tak jeszcze przez chwilę się zastanowiłem co do dyfrakcji... Dla obiektów większych niż średnica przedniej soczewki sprawa wydaje się prosta, ale przy fotografowaniu mniejszych... może być już trochę inaczej. Ale pewnie niewiele jeśli już (może jeden rząd przysłon udało się gdzieś wywalczyć). Inaczej mielibyśmy możliwość jeszcze większego przymykania przysłony, zatem musi istnieć jakieś optimum przysłony i niestety nie jest to jej największa liczba.

farizer
12-08-2009, 08:49
Swoją drogą jeśli obiektywy szerokokątne naświetlają inaczej niż pozostałe to jest to też dość ciekawe. Przecież pomiar światła nie zależy od ogniskowej. Może zmienia się spektrum, które czujniki mierzą, a my nie widzimy? I na przykład przy szerokim kącie, więcej nieba i ultrafioletu z niego wpływa na pomiar?

W tym miejscu sporo będzie zależało od wybranego trybu pomiaru światła.

jpyt
12-08-2009, 09:52
A po mojemu po prostu winny jest przestarzały i strasznie podatny na błędy system przymykania przysłony w Nikonach, który powinien zostać totalnie wywalony w momencie gdy Nikon w ogóle pomyślał o tym, że przysłana będzie sterowana z poziomu body. Pewnie nikt tu nie zwrócił uwagi, ale to niedoświetlenie/prześwietlenie zapewne będzie zależne od wybranej przysłony i niestety nie będzie stałe.

Pisałem już kiedyś o tym i sam sobie wyregulowałem moje obiektywy tak, żeby w miarę było dobrze (tzn. żeby niedoświetlenia/prześwietlenia były co najwyżej na poziomie 0.3EV). Cały wątek tutaj: http://nikon.org.pl/showthread.php?t=90121

mOSAd
12-08-2009, 09:57
W tym miejscu sporo będzie zależało od wybranego trybu pomiaru światła.
Oczywiście cały czas mowa o pomiarze punktowym.

A co do powtarzalnie różnych wyników dawanych przez Sigmy (bo chyba na razie tylko Sigmy w tym wątku widzę, że mają rpoblemy, tak?) to przyznam, że nie wiem co jest grane. Jedyny pomysł jaki miałem właśnie legł w gruzach po sprawdzeniu zdjęć wymienionych obiektywów. Żaden z nich nie ma pierścienia przysłon. Tym samym nie można ręcznie ustawić przysłony 5.6 i sprawdzić jak obiektyw naświetla porównując go do innego obiektywu. Tym samym zaryzykowałbym twierdzenie, że błędnie ustawia przysłonę i tyle. Ciekawe co na to serwis Sigmy. Sprawdziłem z ciekawości na szybko i prowizorycznie pięć moich obiektywów, w tym dwie Sigmy (niestety tele). Pomiar na D700 ze wszystkimi zdaje się być identyczny.

To może ktoś kto jeszcze ma te obiektywy niech zrobi podobny test podając też korpus? Jeśli choć jeden/dwa będą naświetlały identycznie jak pozostałe, to znaczy, że jednak są różne obiektywy i daje się je kalibrować/reklamować. Przypadku Colda to już kompletnie nie rozumiem. Dla D80 jest dobrze, ale dla D300/D700 już nie? Na każdym pomiarze, nawet punktowym? To by znaczyło, że komunikacja z korpusem jest problemem i może Sigma nie do końca rozszyfrowała jakieś jej niuanse. Rozumiałbym jeszcze jakby tak się działo tylko przy błyskaniu lampą, ale nikt tu o tym nie pisał (byłoby to też chyba proste do wykrycia).

O! Moonbeam! Sigma 20/1.8 zdaje się że ma pierścień przysłon jednak! Możesz sprawdzić, czy zdjęcie w trybie M dla f/5.6 sterowanym z korpusu wygląda identycznie jak zdjęcie przy pierścieniowym wyborze tej przysłony? Wydaje się to głupie, ale jeśli będą identyczne to przynajmniej odpadnie teoria o niewłaściwym sterowaniu przez elektornikę aparatu.

mOSAd
12-08-2009, 10:24
No i jpyt wyjaśnił - czyli eksperyment z ustawieniem przysłony manualnie by też się udał - pokazał inne wartości. Ale, że sterowanie otworem przysłony przez korpus jest w ten sposób zrealizowane to nie miałem pojęcia. Myślałem, że wpadli już na to, by to obiektyw przymykał przysłonę, ale rzeczywiście przecież musiałby mieć silnik do tego dodatkowy itd itp. Wyjaśnienie banalne - świetny wątek i to z przykładem korekty! No i rzeczywiście trochę wkurzający sposób realizacji przymykania przysłony. A jak jest w innych systemach? Przypomina to trochę rozwój mikrokomputerów. Jak postęp następuje bardzo szybko, to pewne standardy nie nadążają się zmienić i rozwiązania przestarzałe pokutują jeszcze potem przez ileś tam lat. Ja bym się nie bał mechaniki jakoś strasznie, a metoda potwierdzania wybranej wartości przysłony byłaby zbyt wolna. Mechaniczna korekcja czy regulacja jeszcze przez jakiś czas będzie pokutować, dopóki wszystko nie przejdzie na sterowanie elektroniczne. Tutaj rozwiązaniem byłby właśnie jakiś silniczek w obiektywie, ale znów ktoś będzie płakał, że obiektywy drożeją, a stare działały przecież. A to tylko pare śrubek regulacyjnych. Ale świadomość problemu jest zatrważająco niska jak widać. W dobie elektorniki i sterowania wszystkim przez oprogramowanie, przeciętny klient zupełnie nie skojarzy, że tak działa mechanizm ustawiania przysłony i że jak jego aparat niedoświetla, to może jednak błąd tkwi jedynie w ustawieniu jednej śrubki, a nie że światłomierz jest do kitu.

Wniosek prosty - oddawać do kalibracji i tyle. Albo zrobić to samemu, ale to już tylko dla zapaleńców chyba i na własne ryzyko. Ja bym się bał przy droższych obiektywach.

Moonbeam
12-08-2009, 17:38
O! Moonbeam! Sigma 20/1.8 zdaje się że ma pierścień przysłon jednak! Możesz sprawdzić, czy zdjęcie w trybie M dla f/5.6 sterowanym z korpusu wygląda identycznie jak zdjęcie przy pierścieniowym wyborze tej przysłony? Wydaje się to głupie, ale jeśli będą identyczne to przynajmniej odpadnie teoria o niewłaściwym sterowaniu przez elektornikę aparatu.

Przeprowadziłem taki test. Zdjęcia są naświetlone różnie... Gdy ustawię przysłonę pierścieniem, są niedoświetlone o kolejne 2/3 EV na tym samym czasie, z wyjątkiem okolic maksymalnego otworu, gdzie naświetlone są identycznie:
- tryb manual lub aperture, f/1.8 - czy z aparatu wybieram przysłonę, czy z pokrętła zdjęcia naświetlone identycznie
- tryb manual, f/4 - zdjęcie gdy przysłonę wybieram z pokrętła ciemniejsze od poprzedniego o 2/3 EV
- tryb aperture, f/4 - zdjęcie gdy steruję przysłoną z aparatu niedoświetlone o 2/3, gdy z pokrętła aż o 1 1/3 EV

Kolejna bardzo dziwna rzecz, której nie potrafię sobie wytłumaczyć.

mOSAd - dzięki za bardzo dokładne wytłumaczenie problemu przysłony w makrofotografii.

mOSAd
12-08-2009, 18:01
Przeczytaj dokładnie wątek Jpyt: http://nikon.org.pl/showthread.php?t=90121 - problem leży w popychadle przysłony jak mniemam. A dokładniej w regulacji elementu sterującego przysłoną w obiektywie.

Moonbeam
12-08-2009, 18:42
Przeczytałem cały wątek. Mój problem wydaje się jednak być ciut inny.

Pamiętacie obrazek?

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/03/cosina0-1.jpg
źródło (http://www.dane.pixel-tech.pl/jpytportfolio/cosina0.jpg)
U mnie taki problem nie występuje i przysłona na podglądzie głębi jest domykana prawidłowo.

Ktoś napisał:
"6. SlaWasII ma całkowitą rację - faktem jest, że póki wczesne Nikony wymagały ustawienia przysłony na obiektywie nie było żadnych problemów. Body na potrzeby wyświetlacza dostawało dobre informacje, ruch dźwignią przymykania przysłony był zawsze wykonany na tzw. maks-a, a reszta bardzo precyzyjnie ustawiona była w obiektywie. Wprowadzenie programów P, S a teraz kompletnie przejęcie sterowania przysłoną z body bez rozwinięcia bagnetu dało aktualnie jak widać fatalne w skutkach błędy."
Więc jak wyjaśnić to że obiektyw przy wyborze pierścieniowym przysłony działa jeszcze gorzej? (potrafi niedoświetlić nawet o 1 1/3 EV na mniejszych przysłonach)

Zdjęcia robione w trybie A ze skokiem o 1/3 EV wydają się być dość podobne. Mam jednak wrażenie po dokładniejszym przyjrzeniu, że na 1.8 zdjęcie nawet w samym centrum jest trochę ciemniejsze (pół przysłony) niż pozostałe. Od 2.0 pomijając winietę są takie same.

mOSAd
12-08-2009, 22:08
Hmm nie doczytałem wcześniej... Jeżeli ręczne ustawienie parametrów daje niedoświetlenie 1,3 EV to dzieje się coś bardzo dziwnego. Może uściślijmy, żeby się żaden głupi błąd nie wkradł. Powolutku. Jeśli dobrze rozumiem, w trybie A korpus dla dowolnej przysłony powyżej 2.8 wykonuje zdjęcia o 2/3 EV ciemniejsze niż dla innych obiektywów. Jeśli ustawimy przysłonę na pierścieniu, aparat poprawnie pokazuje jej wartość i wykonuje zdjęcia ciemniejsze o kolejne 2/3 EV. Ale rozumiem, że czas migawki pokazuje identyczny (nie głupieje pomiar światłomierza nagle?), ISO jest na stałe, nie ma żadnego AUTO ISO lub lampy błyskającej w trybie automatycznym, ani żadnego Aktywnego D-Lightning włączonego. Zgadza się? Rozumiem też, że body nie było kalibrowane jakoś specjalnie pod obiektywy, a szkła działają podobnie i z D50 i z D300?

Jeśli wszystko co powyższe jest prawdą, to obiektyw chyba był składany po ciemku. W trybie ustawiania przysłony na pierścieniu obiektywu, korpus praktycznie nie bierze udziału w wyborze otworu przysłony. Nie może tym bardziej zmniejszyć otworu bardziej niż powinien, co najwyżej - gdyby mechanika się popsuła - może niedomknąć migawkę do końca. Wtedy zdjęcia byłyby jaśniejsze, a nie ciemniejsze o 1,3 EV. Jeżeli są ciemniejsze, a parametry są poprawne (czas, ISO, błysk) to obiektyw szwankuje na 95%. Przynajmniej tak mi podpowiada dedukcja. Natomiast wzrost jasności o kolejne 2/3EV przy sterowaniu automatycznym wskazywałby na nieprecyzyjne popychanie przysłony poprzez korpus - pewnie znów z winy niewyregulowania obiektywu. Interesujący przypadek choć jak widać nieodosobniony niestety.

Moonbeam
12-08-2009, 22:20
Hmm nie doczytałem wcześniej... Jeżeli ręczne ustawienie parametrów daje niedoświetlenie 1,3 EV to dzieje się coś bardzo dziwnego. Może uściślijmy, żeby się żaden głupi błąd nie wkradł. Powolutku. Jeśli dobrze rozumiem, w trybie A korpus dla dowolnej przysłony powyżej 2.8 wykonuje zdjęcia o 2/3 EV ciemniejsze niż dla innych obiektywów.
Tak.


Jeśli ustawimy przysłonę na pierścieniu, aparat poprawnie pokazuje jej wartość i wykonuje zdjęcia ciemniejsze o kolejne 2/3 EV.

Tak się dzieje dla przysłon mniejszych od maksymalnego otworu (np. 2.8 czy 4 - na 1.8 nie ma różnicy jak ją ustawię)


Ale rozumiem, że czas migawki pokazuje identyczny (nie głupieje pomiar światłomierza nagle?), ISO jest na stałe, nie ma żadnego AUTO ISO lub lampy błyskającej w trybie automatycznym, ani żadnego Aktywnego D-Lightning włączonego. Zgadza się?
Tak, dokładnie jest tak jak piszesz, czas migawki zostaje ten sam.


Rozumiem też, że body nie było kalibrowane jakoś specjalnie pod obiektywy, a szkła działają podobnie i z D50 i z D300?
Body nigdy nie było w serwisie. Obiektyw tak samo niedoświetla o 2/3 na D50. Nie wiem jednak, czy da się go zmusić do pracy z pierścieniem przysłon, pokazuje się błąd FEE (w D300 jest odpowiednia opcja w menu).


Jeśli wszystko co powyższe jest prawdą, to obiektyw chyba był składany po ciemku. W trybie ustawiania przysłony na pierścieniu obiektywu, korpus praktycznie nie bierze udziału w wyborze otworu przysłony. Nie może tym bardziej zmniejszyć otworu bardziej niż powinien, co najwyżej - gdyby mechanika się popsuła - może niedomknąć migawkę do końca. Wtedy zdjęcia byłyby jaśniejsze, a nie ciemniejsze o 1,3 EV. Jeżeli są ciemniejsze, a parametry są poprawne (czas, ISO, błysk) to obiektyw szwankuje na 95%. Przynajmniej tak mi podpowiada dedukcja. Natomiast wzrost jasności o kolejne 2/3EV przy sterowaniu automatycznym wskazywałby na nieprecyzyjne popychanie przysłony poprzez korpus - pewnie znów z winy niewyregulowania obiektywu. Interesujący przypadek choć jak widać nieodosobniony niestety.
Tak, to z pewnością jakieś bardzo dziwne uszkodzenie obiektywu. Szkoda, że nie mam na niego gwarancji. Na pewno mi tego za darmo w Sigma Polska nie zrobią, prawda? Myślicie że jest sens go odsyłać? Jakie mogą być koszty samego kosztorysu ewentualnej naprawy?

Wyjaśniła mi się natomiast jedna rzecz... Dlaczego moja sztuka Sigmy wydawała mi się być nieostra. Ano temu, że gdy na body ustawiam na 2.8, obiektyw domyka się tylko do 2.2...

Cold
13-08-2009, 07:25
...Przypadku Colda to już kompletnie nie rozumiem. Dla D80 jest dobrze, ale dla D300/D700 już nie? Na każdym pomiarze, nawet punktowym? To by znaczyło, że komunikacja z korpusem jest problemem i może Sigma nie do końca rozszyfrowała jakieś jej niuanse. Rozumiałbym jeszcze jakby tak się działo tylko przy błyskaniu lampą, ale nikt tu o tym nie pisał (byłoby to też chyba proste do wykrycia)...
No ja tez nie rozumiem, ale po rozmowie z technikiem z serwisu Sigmy podobno (zaznaczam, że nie są to informacje potwierdzone) jest jakiś błąd w komunikacji starszych szkieł z nowymi body. Sigma 17-35 ponoć pochodzi z czasów kiedy Nikon nie udostępniał kompletnej specyfikacji technicznej niezależnym producentom szkieł i wszystko robili "na czuja". W okresie kiedy opracowano i wyprodukowano D3 i D300 w sofcie tych aparatów coś zmieniono i w chwili obecnej występuje błąd w interpretacji danych pochodzących z obiektywu. Trochę mnie dziwi takie tłumaczenie bo np. znacznie młodszy obiektyw Sigma 10-20 też generuje ten błąd choć w mniejszym zakresie (na D300/700 nie doświetla około 0.7-1 EV, a na D50/D80 naświetla idealnie). Jak na razie czekam na info z serwisu... trochę to potrwa bo obiektyw wysyłam później niż deklarowałem.... (jest mi jeszcze potrzebny).

andrzej_suse10
13-08-2009, 23:42
Co to tak naprawdę znaczy? To znaczy, że stosunek ogniskowej do średnicy obiektywu (przedniej soczewki) wynosi 2.8. Ale co to mówi o jasności obiektywu? Ano tak naprawdę to niewiele

Jak to co to mówi o jasności obiektywu? Niemalże wszystko... transmisja (jak kiedyś słusznie ktoś mnie pouczył) ma wpływ pomijalny na różnice między obiektywami z tym samym światłem