PDA

Zobacz pełną wersję : D700 & HotPixel vs. Serwis Nikona



wpkx
09-06-2009, 23:31
Odzywając się po raz pierwszy najpierw grzecznie witam wszystkich i proszę o wyrozumiałość ;)

Niestety powodem jest problem, więc trochę literatury ale merytorycznej:
Matryca w moim nowiutkim D700 przywitała mnie białym hot pixelem o luminancji wg DeadPixelTestu 120, ujawniającym się od 1600 ISO w górę. Na 24" monitorze (1920x1200) przy przeglądaniu zdjęć w trybie dopasowania do ekranu (nie 1:1) widać go na ciemnym tle. Przeszkadza mi to, bo specjalnie dla dużych czułości zmieniłem D300 na D700 i 1600 oraz wyższe wartości ISO są dla mnie bardzo istotne.
Zmartwiony, ale nie zdziwiony po oczytaniu się tutejszego Forum (i nie tylko) skontaktowałem się z serwisem. (Gwoli wyjaśnienia niektórym: serwis Nikona znajduje się w Warszawie, tej obok Grójca :D, i mam do niego jedyne 250 km...)
Miła Pani potwierdziła, że przy zgłoszeniu się osobistym remapowanie robią od ręki i żadnego umawiania na konkretną godzinę nie praktykują. Jestem niecierpliwy, więc zamiast wysyłki kurierem sam się nim mianowałem i wyjechawszy dziś po 8.00 dotarłem na Postępu 14 przed południem. Na miejscu dowiedziałem się, że w przypadku D700 remapping trwa nie mityczne 10 minut lecz godzinę do półtorej. Zgodziwszy się chcąc nie chcąc, zostawiłem sprzęt i udaliśmy się z dawno nie widzianym kolegą na degustację sławnej warszawskiej potrawy o nazwie WieśMak ;)
Po półtorej godzinie odebrałem sprzęt. Chciałem jakiś wydruk jako dowód co dokładnie zostało zrobione, ale ku mojemu zdziwieniu serwisanci stwierdzili, że nic takiego nie dołączają. Otrzymałem jedynie ustną informację, że luminancja mojego hota została obniżona. Na pytanie, ile kosztuje taka usługa po gwarancji odpowiedź brzmiała, że niestety skoro kolejne hoty mogą ujawnić się w ciągu pięciu najbliższych minut to usługa remapowania jest zawsze bezpłatna...
Pobieżnie stwierdziłem, że mój pixel zniknął po czym wróciłem do domu. I to był błąd - naiwnie uwierzyłem, że wszystko jest OK.
Wieczorem, przyglądając się dokładniej stwierdziłem, że pixel dalej widzę i jest to ten sam, o tych samych współrzędnych, nie żaden nowy. Tyle, że faktycznie obniżono jego luminancję ze 120 na 72 (przy ISO 1600). Jak poprzednio, przy wyższych czułościach staje się jaśniejszy i dochodzą do niego wokół 4 sąsiednie, nieco ciemniejsze. Efekt taki to wg serwisu "poświata" od tego "prawdziwego" hota. Niestety, skoro na ciemnym tle dalej to widzę, to nie jestem zadowolony a wręcz wściekły na serwis i na siebie za niedokładne sprawdzenie. Kosztowało mnie to cały dzień i prawie 300 zł (mój środek lokomocji spala 12l benzyny na 100km) i wygląda na to, że czeka mnie powtórka.

Teraz wielka prośba do tych kolegów, którzy doczytali aż dotąd:
Niejeden z Was remapował swój sprzęt w serwisie - proszę o wypowiedzi, jak w Waszym przypadku to wyglądało, jak się to ma do mojego casusu i czy ja mam się w ogóle czego czepiać? Spodziewałem się, że pixel zostanie wygaszony całkiem a jego wartość interpolowana z sąsiednich.

Dziękuję za cierpliwość i pozdrawiam.

BartekIgnasiak
09-06-2009, 23:48
ja nie mapowalem, kupilem nowe D300 i okazal osie w domu ze ma blalutkiego hota + 4 sasiednie. Po kilku godzinach zastanawiania sie co zrobic, stwierdzilem ze mam to w dupie. Olalem to i zrobilem tym korpusem 50.000 zdjec po czy mwymienilem na D700. Jesli w nim znajde hota, to o nim zapomne i bede dalej robil zdjecia. Podejdz to tego tak, ze to 1 z 12.000.000 pixeli ;)

Erie
09-06-2009, 23:48
Szczerze mówiąc to skoro wiesz dokładnie jaką ma lokalizację ten hotpiksel to zrób sobie makro w PSie czy czymkolwiek innym, który ten piksel wymienia na średnią/ medianę z sąsiednich pikseli i będzie po sprawie - takie swoiste mapowanie. Teraz tylko przy każdrorazowej obróbce zdjęcia (a wątpię aby zdjęcia nawet z D700 przy parametrach ISO 1600+ nie wymagały obróbki) na start robisz "mapping" i voila - szybciej i taniej (w Twoim przypadku) niż serwis Nikona.

Za jakieś parę dni/ tygodni/ miesięcy będziesz miał kolejne hoty i wówczas skorygujesz tylko to makro lub... wydasz kolejne 300 zł na wizytę w serwisie w Wawie koło Grójca ;)

prz3mo
09-06-2009, 23:54
A ja napiszę Ci inaczej - daj sobie spokój z tym hot-pixelem, bo i tak za jakiś czas pewnie pojawią Ci się nowe(y). Naprawdę nie szkoda Ci czasu na takie pierdoły? Ja w swoim D700 też na którymś ze zdjęć zauważyłem jakiegoś hot pixela, ale olałem, bo szkoda mi czasu na takie bzdury... Nigdy potem go już nie dojrzałem (nawet na monitorze) choć dalej na pewno tam jest.
Na wyższych czułościach masz ich pewnie więcej :)

ps. Nie chcę Cię dodatkowo stresować, ale w D700 jest też coś takiego na wysokich czułościach jak banding :)
http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=77979

woytec60
09-06-2009, 23:56
Mam zielonego u dołu kadru w D90 i po przeczytaniu opisu tego "mapowania" od razu go polubilem ;)
Ciekawe, Olki mają mapowanie w sofcie puszki i trwa dwie, trzy sekundy...
Czemu inni nie mają?
Tylko nie bijcie :roll:

wpkx
10-06-2009, 00:42
Panowie, kwestię mojej upierdliwości, dla innych i dla samego siebie, pomińmy. Kwestię olania hota i jemu podobnych również. Obie rozważałem i rozważam dalej ;)
Pomysł "mapowania" na kompie również mi jest znany, ale mi nie odpowiada, staram się tak robić zdjęcia aby ich nie obrabiać dodatkowo - to takie zboczenie jeszcze z analoga (Anselu Adamsie, wybacz, dlatego piszę zboczenie).
Chcę znać Waszą opinię o konkretnych działaniach serwisu w takim przypadku - jaka jest procedura, jakie w niej rozbieżności i czy na moim body wykonano ją poprawnie.

Erie
10-06-2009, 05:55
Panowie, kwestię mojej upierdliwości, dla innych i dla samego siebie, pomińmy. Kwestię olania hota i jemu podobnych również. Obie rozważałem i rozważam dalej ;)
Pomysł "mapowania" na kompie również mi jest znany, ale mi nie odpowiada, staram się tak robić zdjęcia aby ich nie obrabiać dodatkowo - to takie zboczenie jeszcze z analoga (Anselu Adamsie, wybacz, dlatego piszę zboczenie).
Chcę znać Waszą opinię o konkretnych działaniach serwisu w takim przypadku - jaka jest procedura, jakie w niej rozbieżności i czy na moim body wykonano ją poprawnie.

Kolejny nawiedzony... nie ma zdjęć cyfrowych bez obróbki - albo tą obróbkę wykonasz Ty, albo soft aparatu na jakiś tam ustawieniach zaprogramowanych przez skośnookich inżynierów. W analogu też oddawałeś zdjęcia do labu (by broń boże nie ingerować w obróbkę), czy też bawiłeś się w specyficzne wywoływanie pod specyficzne zastosowania, w celu uzyskania jakiegoś okreslonego efektu? Np. odpowiednie wywoływanie, aby dodać ziarna. Tutaj masz podobnie - zdajesz się na efekt działania automatu lub samodzielnie (używając swojej wiedzy i doświadczenia) obrabiasz cyfrowy negatyw tak, aby uzyskac ten efekt o któryc Ci chodzi w momencie rejestracji zdjęcia. Ale to temat rzeka i można baaaaaaardzo długo o tym...

Co do mapowania w serwisie - zrobili to tak jak mogli. Tłumaczą Ci wszyscy zabierający głos w wątku, że nie ma matryc idealnych, prędzej czy później będziesz miał kolejne hoty i co wówczas? Jazda 300 km do Warszawy i kolejne mapowania? Przy 10 hotpikselu wydasz na sam transport połowę wartości aparatu.

pawel
10-06-2009, 06:01
(..)staram się tak robić zdjęcia aby ich nie obrabiać dodatkowo - to takie zboczenie jeszcze z analoga (Anselu Adamsie, wybacz, dlatego piszę zboczenie).(..)
Ansel Adams się przewraca w trumnie jeśli słyszy, że ktoś chce robić zdjęcia i ich nie obrabiać.

kowalski
10-06-2009, 11:29
[...]staram się tak robić zdjęcia aby ich nie obrabiać dodatkowo - to takie zboczenie jeszcze z analoga (Anselu Adamsie, wybacz, dlatego piszę zboczenie).

Podpisuję się pod sugestiami kolegów. Jeśli jesteś z czasów analoga, to raczej powinieneś być przyzwyczajony do pyłków, brudów i innych takich małych nieistotnych niedoskonałości na kliszy i odbitkach. Skąd więc nagle taka zmiana przy cyfrze? To że da się coś zmierzyć lub łatwo zaobserwować nie oznacza jeszcze że należy się tym przejmować.

woytec60
10-06-2009, 12:46
Podpisuję się pod sugestiami kolegów. Jeśli jesteś z czasów analoga, to raczej powinieneś być przyzwyczajony do pyłków, brudów i innych takich małych nieistotnych niedoskonałości na kliszy i odbitkach. Skąd więc nagle taka zmiana przy cyfrze? To że da się coś zmierzyć lub łatwo zaobserwować nie oznacza jeszcze że należy się tym przejmować.
Wywodzę się z czasów analogowych a fotografuję (amatorsko) od ponad trzydziestu lat.
Mimo to uważam, że fotografia bez obróbki to jak kobieta bez makijażu.
W domu ujdzie bo swoja ale czy pokaże sie ludziom wieczorkiem "nie zrobiona"?
Jeszcze te ładniejsze się wybronią (kobiety) ale co mają powiedzieć te brzydsze? ;)
Z fotkami jest identycznie :cool:
Kiedyś takze siedziałem nocami w ciemni, maskowałem, kadrowałem, robiłem crossy, składanki, dobierałem chemię i papiery...
Dziś mam tylko łatwiej i tyle :roll:
Znaczące jest tylko to, że najbardziej zagorzałymi propagatorami "surowej" fotografii są ludzie młodzi.
Jak to mówią, neofita jest najżarliwszym wyznawcą ;)

PS
Trochę tu OT zrobiłem, sorki :oops:

messer
10-06-2009, 13:14
Wywodzę się z czasów analogowych a fotografuję (amatorsko) od ponad trzydziestu lat.
Mimo to uważam, że fotografia bez obróbki to jak kobieta bez makijażu.
W domu ujdzie bo swoja ale czy pokaże sie ludziom wieczorkiem "nie zrobiona"?
Jeszcze te ładniejsze się wybronią (kobiety) ale co mają powiedzieć te brzydsze? ;)
Z fotkami jest identycznie :cool:
Kiedyś takze siedziałem nocami w ciemni, maskowałem, kadrowałem, robiłem crossy, składanki, dobierałem chemię i papiery...
Dziś mam tylko łatwiej i tyle :roll:
Znaczące jest tylko to, że najbardziej zagorzałymi propagatorami "surowej" fotografii są ludzie młodzi.
Jak to mówią, neofita jest najżarliwszym wyznawcą ;)

PS
Trochę tu OT zrobiłem, sorki :oops:

Bardzo zacnie i zwięźle napisane.
Ponadto... nie ma takiego zjawiska w cyfrowej fotografii jak zdjęcie bez obróbki.
To, że ktoś zrobi zdjęcie w jpg - po prostu pozostawi obróbkę automatom w aparacie. Ale to nadal jest obróbka.
Albo "domyślne" wywołanie RAWa w jakimś programie - to również obróbka, z domyślnymi ustawieniami danego programu.

A skoro już tak jest - to chyba lepiej mieć wpływ na sposób i dobór obróbki, niż pozostawiać ją automatom?

EDIT;
Ha, tak to jest, jak się nie doczyta wszystkich postów dokładnie - sorry.
Erie już to samo napisał :)

wpkx
11-06-2009, 22:09
Panowie, doceniam Wasze rady które mają umożliwić mi bezstresowe współżycie z powszechnie znanym problemem wadliwych pixeli. Ale nie urodziłem się przedwczoraj i nie od wczoraj używam aparatu fotograficznego w sposób świadomy. Także świadomy byłem i jestem faktu dodatkowej obróbki w sposób chemiczno-optyczny oraz cyfrowy. I moje body od początku ustawione były i są na tworzenie nie tylko JPG’ów ale równocześnie i RAW’ów. Jednak w swoim lenistwie i „nawiedzeniu” mam prawo oczekiwać od tak przez Was pogardzanej automatyki, aby zrobiła za mnie jak najwięcej, a mój zapał twórczy wykorzystać na coś więcej niż poprawianie błędów, nawet takich „pierdół”. Pozwolę sobie zacytować Jacka_Z, porównującego D700 do D200: „(…) sporo fotografujących woli modyfikować pliki RAW samemu. Ja natomiast należę do osób lubiących (gdy można) pracować od razu na jpg. (…) Dla pracujących w jpg i lubiących automatykę istotna jest też pewna poprawa (…)”.
Do tego skoro producent przyznaje się do niedoskonałości swojego produktu i oferuje bezpłatnie próby skorygowania tychże, to czemu niby miałbym z tego nie skorzystać?
Więc po raz kolejny wyjaśniam, czemu ten wątek: nie chodzi mi o sposoby przyprawienia zupy przypalonej przez kucharza abym mógł ją zjeść lecz o opinię, jak powinien ten kucharz postąpić, aby ta zupa wyszła mu mniej przypalona.

Erie
11-06-2009, 22:30
Panowie, doceniam Wasze rady które mają umożliwić mi bezstresowe współżycie z powszechnie znanym problemem wadliwych pixeli. Ale nie urodziłem się przedwczoraj i nie od wczoraj używam aparatu fotograficznego w sposób świadomy. Także świadomy byłem i jestem faktu dodatkowej obróbki w sposób chemiczno-optyczny oraz cyfrowy. I moje body od początku ustawione były i są na tworzenie nie tylko JPG’ów ale równocześnie i RAW’ów. Jednak w swoim lenistwie i „nawiedzeniu” mam prawo oczekiwać od tak przez Was pogardzanej automatyki, aby zrobiła za mnie jak najwięcej, a mój zapał twórczy wykorzystać na coś więcej niż poprawianie błędów, nawet takich „pierdół”. Pozwolę sobie zacytować Jacka_Z, porównującego D700 do D200: „(…) sporo fotografujących woli modyfikować pliki RAW samemu. Ja natomiast należę do osób lubiących (gdy można) pracować od razu na jpg. (…) Dla pracujących w jpg i lubiących automatykę istotna jest też pewna poprawa (…)”.
Do tego skoro producent przyznaje się do niedoskonałości swojego produktu i oferuje bezpłatnie próby skorygowania tychże, to czemu niby miałbym z tego nie skorzystać?
Więc po raz kolejny wyjaśniam, czemu ten wątek: nie chodzi mi o sposoby przyprawienia zupy przypalonej przez kucharza abym mógł ją zjeść lecz o opinię, jak powinien ten kucharz postąpić, aby ta zupa wyszła mu mniej przypalona.

sprzedaj ten aparat i kup sobie coś innego - najprostsze rozwiązanie, bo każdorazowa jazda z pojedynczym hotpikselem do mapowania (bardziej lub mniej udanego) wykończy Cię finansowo

wpkx
11-06-2009, 22:44
Sprzedam.
I kupię drugie D700, bo D3 jest za duże, a D3x za duże i za malo czułe. Albo poczekam z tym na D800... :D
Kumpel ma D700 od ponad poł roku. Jeśli ma hoty, to na pewno nie tak świecące jak mój, bo dotąd nie rzuciły nam się w oczy.

Naprawdę nie ma tu nikogo, kto dokonywał remappingu i pamięta szczegóły operacji?

deep
11-06-2009, 23:22
Napisz do niemieckiego serwisu, opisz im sytuacje, napisz że polski serwis sobie z tym nie poradził i czy oni sobie poradzą?

wpkx
11-06-2009, 23:36
To jest pomysł.
Ale polski serwis dostał ode mnie jeszcze jedną szansę ;)

kaiko
12-06-2009, 12:31
ja już przeżyłem 2 szt. D300, jedna miała hot pixela od nowości - później doświadczyła jeszcze 3 kolejnych, a druga nabrała przypadłości po ok. 10 tys zdjęć. Raczej tak jak kolega bym się tym nie przejmował bo zedrzesz nerwy na serwisie Nikona. Jedna moja D300-tka spędziła ponad miesiąc jak siadł AF. Pixela obrobisz w 5 sec na photoshopie ;) ja bym to olał, głowa do góry. To normalne.

wpkx
15-06-2009, 13:34
Liczę się z faktem, że większość z Was ma mnie za oszołoma i upierdliwca, ale może dzięki mnie ktoś uniknie podobnych dylematów i bujania się. Po to chyba między innymi jest to Forum.
Dlatego proszę Moderatorów o wyrozumiałość i cytuję pismo reklamacyjne:

"Witam,

Niniejszym składam reklamację na procedurę remappingu matrycy dokonaną w Waszym serwisie w Warszawie przy ul. Postępu 14 oraz na związany z tym brak kompetencji pracowników serwisu.

Uzasadnienie:
W dniu 05.06.2009 zakupiłem nowe D700 (S/N 2156471), pozbywając się jednocześnie poprzedniego body (D300).
Po jednym dniu użytkowania niestety okazało się, że matryca ma wadę, znaną powszechnie jako Hot Pixel. O ile problem jest szeroko znany, komentowany (choćby na Forum nikon.org.pl i forach zagranicznych) i zwykle ignorowany przez użytkowników, to w moim przypadku objawia się jasnym punktem na ciemnym tle i to widocznym nawet bez powiększania – już przy standardowym podglądzie całego kadru na monitorze.
Ponieważ mi to przeszkadza, postanowiłem skorzystać z procedury remappingu oferowanej przez Wasz serwis. Niestety, mieszkam ponad 250 km od siedziby serwisu i dostarczenie sprzętu jest dla mnie problemem. Po upewnieniu się telefonicznie w dniu 08.09.2009, że remapping jest realizowany na poczekaniu, następnego dnia (09.06.2009) udałem się do Warszawy. Oczywiście mogłem załatwić to wysyłkowo, ale jest to mój jedyny aparat i jest mi stale potrzebny, dlatego nie mogę pozwolić sobie na jego nawet kilkudniowy brak.
W serwisie aparat przyjęto i polecono zgłosić się za godzinę do półtorej. Po upływie tegoż czasu aparat mi wydano z informacją, że procedura została przeprowadzona i wadliwy piksel zremapowany. Gdy poprosiłem o jakieś potwierdzenie, a szczególnie zapis stanu sprzed i po remapowaniu, zostałem poinformowany, że niczego takiego nie mogę otrzymać ponieważ nie przewiduje tego procedura serwisowa Nikon Polska. Zdziwiony, sprawdziłem matrycę na ile mogłem, czyli bardzo pobieżnie (nie miałem ze sobą komputera a dzień był bardzo słoneczny co nie sprzyjało dokładnej analizie podglądu na wyświetlaczu). Jasnego punktu nie zaobserwowałem, więc udałem się w drogę powrotną.
Wieczorem czekało mnie niemiłe zaskoczenie – piksel świecił w dalszym ciągu, trochę mniej intensywnie ale wciąż w sposób zupełnie wyraźny. Ponieważ w serwisie uprzedzono mnie, że kolejne wadliwe piksele mogą pojawić się w każdej chwili, postanowiłem sprawdzić, czy to ten sam. Do sprawdzenia użyłem powszechnie dostępnego w Internecie programu DeadPixelTest Version 1.0 >>Copyright © 2001 Michael Salzlechner<<.
Okazało się, że chodzi o ten sam piksel (o tych samych współrzędnych), świecący na jasno przed jak i po „remappingu”. Przy okazji stwierdziłem, że jego wadliwe działanie ujawnia się przy ISO 1600 i wyższych, przy czasach otwarcia migawki 1/15 s i krótszych, zupełnie niezależnie od ustawień obu funkcji odszumiania. Przy wyższych czułościach jasność wadliwego piksela oczywiście rośnie a wokół niego pojawiają się kolejne, trochę ciemniejsze.
Następnego dnia (10.06.2009) od rana próbowałem telefonicznie porozmawiać z osobą która dokonywała remappingu. Obiecano oddzwonić ale zrobiono to dopiero po moim trzecim przypomnieniu, po godzinie 17-tej. Umówiłem się na 12.06.2009 (11.06.2009 był dniem wolnym) i poświęciwszy mój kolejny dzień pojawiłem się w serwisie o 9.30. Tym razem zabrałem ze sobą komputer i mogłem sprawdzać efekty serwisowania.
Remappingu na moje żądanie dokonywano co najmniej czterokrotnie, za każdym razem z innym skutkiem, jeśli chodzi o luminancję wadliwego piksela – zawsze jednak negatywnym. Za każdym razem otrzymywałem również sprzeczne informacje na temat tej procedury i powodów dla których wynik był taki a nie inny.
Na koniec, dopiero w trakcie rozmowy z Kierownikiem Działu Obsługi Klienta, dowiedziałem się, że pracownicy serwisu są bezradni wobec procedury serwisowej narzuconej przez producenta. Oraz, że matryca mojego aparatu spełnia normy producenta i mój wadliwy piksel nie jest przez algorytm procedury traktowany jako wadliwy…
W związku z tym reklamację uznaję za zasadną.

Dodatkowo mam duże zastrzeżenia do kompetencji personelu serwisu odpowiedzialnego za bezpośredni kontakt z klientem i w związku z tym do wiarygodności informacji udzielanych przez ten personel.

Niekompetencja ta naraziła mnie na bezsensowną stratę czasu i pieniędzy, w rezultacie której dowiedziałem się jedynie, że jeden ze sztandarowych produktów firmy Nikon, jakim jest D700 ma prawo mieć widoczne wady matrycy i wady te nie podlegają reklamacji.
W domu zrobiłem dodatkowo kilkadziesiąt testowych zdjęć. Okazało się, że wadliwy piksel zachowuje się różnie w zależności od temperatury. Im niższa jest temperatura matrycy, tym jego luminancja jest wyższa, i odwrotnie, dlatego wyniki w serwisie wychodziły za każdym razem inne. Moje testy wykazały w dodatku, że przy bardzo rozgrzanej matrycy – przy pomocy podglądu na żywo – wada piksela chwilowo nie występowała. Ujawniała się z powrotem po lekkim przestygnięciu, już po kilku minutach od powrotu w tryb lustrzanki.
Ale o tym przekonałem się sam, ponieważ pracownicy serwisu nie mieli o tym pojęcia. Sugerowali coś wręcz przeciwnego – że im wyższa temperatura tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia wadliwych pikseli.
Być może wada mojej matrycy jest nieco innej natury, ale nie mnie o tym decydować. Stwierdzam jedynie, co sam zaobserwowałem.
Chciałbym jeszcze dodać, że jak dotąd nie miałem zastrzeżeń do Firmy Nikon i jej produktów.
Jestem wiernym użytkownikiem Nikonów od 2000 roku: F100, CoolScan 5000ED, D80, D200, D300, kilkanaście Nikkorów, Capture NX i NX2.
Pozbyłem się D300 na rzecz D700, gdyż zależało mi na pełnej klatce a jeszcze bardziej na dużej użytecznej czułości (D700 jest jedynym produktem spełniającym moje oczekiwania, ponieważ D3, pominąwszy cenę, jest do moich celów zbyt duży).
Pracownicy serwisu próbowali mnie przekonać, że wada mojego egzemplarza jest mało istotna, ponieważ występuje dopiero przy wysokich czułościach, a przy długich czasach jest eliminowana przez wewnętrzną redukcję szumu. Niestety, jest to dla mnie zupełnie nietrafiony argument. Zależy mi na robieniu zdjęć z ręki przy świetle zastanym, dlatego istotne są dla mnie użyteczne czułości 1600-6400 ISO i czasy co najwyżej 1/30 sekundy. Gdyby mi zależało wyłącznie na zdjęciach wysokiej jakości, to kupiłbym D3x i używałbym czułości 200 ISO, statywu i dodatkowego oświetlenia. Niestety, to są warunki studyjne, dalekie od sytuacji, w jakich zwykłem fotografować.

Mam nadzieję, że otrzymam odpowiedź adekwatną do tego, czego doświadczyłem.
Załączam wyniki z programu testującego.

Z poważaniem,
(...)"

elfi
15-06-2009, 13:51
No niezła jazda ! Należało im się, tak jak całemu Nikonowi, chociażby za nabranie wody w usta na temat błędów w D90.
Tak trzymać!!!

Z drugiej strony, już jesteś na czarnej liście upierdliwców :)

RomanZWrocławia
15-06-2009, 14:10
Bez cienia ironii. Chciałbym Twojej sprawności językowej i reżimu intelektualnego kosztować na forum jak najczęściej. Oby w milszych okolicznościach.
Analiza tekstu ujawnia wiarę autora w sprawczą siłę starannie dobranych słów i niezbijalych (zdawało by się) argumentów. Ja porzuciłem tę nadzieję, ale .....
.... moje doświadczenia z serwisem Nikona są jak najbardziej pozytywne, zawsze jednak załatwiałem sprawy twarzą w twarz. Było nawet tak, że przy wymianie zajechanej migawki w F5 rozłożyli mi spłatę na raty na słowo honoru, bo trafiła się awaria w bezpieniężnym momencie, a pracować czymś trzeba było.
Przepraszam za odjazd od głównego tematu, ale nie mogłem się - jak rzadko - powstrzymać. Życzę załatwienia spraw po Twojej myśli.
POZDRAWIAM

robin102
15-06-2009, 15:24
Jestem wiernym użytkownikiem Nikonów od 2000 roku: F100, CoolScan 5000ED, D80, D200, D300, kilkanaście
Bez żadnej ironii z mojej strony. W tym zdaniu które zacytowałem z Twojej wypowiedzi jest cały problem.
Po prostu kiedyś, kiedyś dawno temu, wcale nie tak dawno ;) na te 9 lat wystarczył by jeden aparat, a dziś Ty miałeś 4 ja chyba z 6 sztuk więc producent obniża loty jakościowe i trwałościowe z pełną tego świadomością. Tnie koszty na serwisie wprowadzajac 'tanie" i nie czasochłonne procedury serwisowe, uprawia spychologie wiedząc, że jak nie zrobią to aparat pójdzie na allegro ;) Juz nie wspominając o cieciu kosztów na technologi i kontroli jakości, czy poddostawcach jak najtańszych. Marne to pocieszenie ale nie tylko Nikon tak kombinuje. Sony, AEG, VW, BMW i cały światowy przemysł robiący dla nas różne klamoty :(
Mniej kupujmy, a może więcej zdjęć róbmy. W Twoim przypadku jedyne dobre rozwiązanie to jak aparat padnie Ci kompletnie (a jest na to sposób ;) ) wtedy skorzystaj z prawa reklamacji u sprzedawcy. To, że jeździłeś do serwisu nie wyklucza Cię ze skorzystania z tego prawa.
jak oni nas tak my ich ;)
ps.
chyba w PS da się ustawić aby Ci z automatu rozpoznawał tego gorącego piksela i go "mapował"

awedpk
15-06-2009, 16:22
Takie pisemko wywoła tylko uśmiech w nikonie odzial polska.

Ale jeżeli to pismo było by wysłane do przedstawiciela Nikon na Europe po angielsku z dodatkowym zdaniem że w polsce olewaja cie to gwarantuje ze serwis nikon polska z dnia na dzien by sie poprawil. A ty dodatkowo dostaniesz jakis gratis od nikona.


Pozdrawiam

Świeży
15-06-2009, 17:02
"W dniu 05.06.2009 zakupiłem nowe D700 (S/N 2156471), pozbywając się jednocześnie poprzedniego body (D300).
Po jednym dniu użytkowania niestety okazało się, że matryca ma wadę, znaną powszechnie jako Hot Pixel."

Może naiwnie spytam i trochę nie na temat - czy kolega próbował wymienić poprostu aparat na nowy?
W końcu to nowy sprzęt i kupiony za ciężką kasę - nie powinno być tego typu wad w nowym sprzęcie.

wpkx
15-06-2009, 22:24
Dziękuję wszystkim, którzy wykazali choć trochę zrozumienia.
Tymczasem ze sprzedawcą prowadzę wymianę maili ponieważ chciałbym sprawę załatwić polubownie.
Dlatego w ogóle zacząłem od serwisu ponieważ wydawało się to najprostszym rozwiązaniem dla wszystkich - dla mnie, dla sprzedawcy i dla serwisu - remapping i z głowy, aż do następnego hota :D
Wyszło jak wyszło, z winy na pewno nie mojej.
A do główniejszej siedziby Nikona - poza Polskę - zamierzam również napisać.

telly
15-06-2009, 23:47
...Tymczasem ze sprzedawcą prowadzę wymianę maili ponieważ chciałbym sprawę załatwić polubownie.
Dlatego w ogóle zacząłem od serwisu...
Obawiam się, że w momencie, kiedy zwróciłeś się do serwisu (szczególnie pisemnie), sprzedawca już nie ma żadnego obowiązku wymiany, czy zwrotu gotówki, ponieważ zwracając się do serwisu zaaprobowałeś wyrób, jaki jest i tylko zażądałeś jego naprawy. Przerabiałem kiedyś podobny temat na zupełnie innym sprzęcie. I niestety, dostałem prawne uzasadnienie takiej decyzji. Znajomy prawnik powiedział mi wówczas, że faktycznie, to, co mi napisano byłoby bardzo trudne do przeskoczenia.
(Próbowałem znaleźć to pismo, ale nie wiem, gdzie jest).

marszull
16-06-2009, 10:44
telly ma racje, jesli zwrociles sie do serwisu to znaczy ze skorzystales z gwarancji czyli dochodzisz praw od producenta, a nie sprzedawcy.

robin102
16-06-2009, 10:50
telly ma racje, jesli zwrociles sie do serwisu to znaczy ze skorzystales z gwarancji czyli dochodzisz praw od producenta, a nie sprzedawcy.
To na prawdę nie wyklucza dochodzenia praw na podstawie ustawy o niezgodności towaru u sprzedawcy.

brun
16-06-2009, 12:09
nie wyklucza, jeśli masz czystą kartę gwarancyjną to jak by się uprzeć to ze sprzedawcą można dojść do porozumienia ewentualnie flaszke postawić i może ci wymienić na inną sztukę licząc na to że inny uzytkownik nie bedzie sprawiał problemów co jest mało prawdopodobne.
jesli jednak taka opcja nie przejdzie to niezgodność towaru z umową powinna poskutkować

Świeży
16-06-2009, 12:41
Dwukrotna wizyta w autoryzowanym serwisie producenta w celu naprawy, autoryzowany serwis producenta nie poradził sobie z usterką - wniosek: mamy do czynienia z jednostkowym (miejmy nadzieję) bublem , który nie powinien znaleźć się na rynku. Bezwarunkowa wymiana na nowy egzemplarz lub zwrot kasy to jedyne rozwiązanie.

raddeli
16-06-2009, 16:42
Az strach pomyśleć co będzie gdy użytkownik wpkx zorientuje się, że ma syfy na matrycy :confused:
Ile pism i gdzie? I do kogo? I dlaczego? I po co? :mrgreen:

MARTINK
16-06-2009, 19:21
Po kilku godzinach zastanawiania sie co zrobic, stwierdzilem ze mam to w dupie.

:)


Obawiam się, że w momencie, kiedy zwróciłeś się do serwisu (szczególnie pisemnie), sprzedawca już nie ma żadnego obowiązku wymiany, czy zwrotu gotówki, ponieważ zwracając się do serwisu zaaprobowałeś wyrób, jaki jest i tylko zażądałeś jego naprawy. Przerabiałem kiedyś podobny temat na zupełnie innym sprzęcie. I niestety, dostałem prawne uzasadnienie takiej decyzji. Znajomy prawnik powiedział mi wówczas, że faktycznie, to, co mi napisano byłoby bardzo trudne do przeskoczenia.
(Próbowałem znaleźć to pismo, ale nie wiem, gdzie jest).

A o tym nie wiedzialem, dzieki za ta informacje - mnie kiedys sprzedawca wyslal do serwisu ;) hehe niezle. Lat temu to x bylo...

RBT
16-06-2009, 19:27
Wszelka ironia w tym temacie jest nie na miejscu. Hoty jednemu przeszkadzają innemu nie. Ale jest to ewidentna wada matrycy i powinna być przez serwis usunięta. Jeśli nie mogą zmapować, powinni wymienić matrycę.

MARTINK
16-06-2009, 19:50
Wszelka ironia w tym temacie jest nie na miejscu. Hoty jednemu przeszkadzają innemu nie. Ale jest to ewidentna wada matrycy i powinna być przez serwis usunięta. Jeśli nie mogą zmapować, powinni wymienić matrycę.

Z tego co wiem w zaleznosci od ilosci pix producent dopuszcza pewna ilosc "bad pixeli" - i mozesz robic co chcesz. Jesli tak jest ustalone to d... zbita.
To tak jak z autem - Opel w nowiutkim aucie dopuszcza spalanie oleju do 1L/1000km co jest gigantyczna iloscia. Zadnej reklamacji czy czegokolwiek Ci nie uznaja.
Ale zgadzam sie jest to "wada" i kropka.

robin102
17-06-2009, 18:45
To tak jak z autem - Opel w nowiutkim aucie dopuszcza spalanie oleju do 1L/1000km co jest gigantyczna iloscia. .
W instrukcji do mego opla jest 0,8l na 1000km ale bierze coś z 0,3l na 1000km co i tak uznaje za wartość masakrycznie dużą zważywszy na wielki postęp w produkcji smarowideł odpornych na spalanie. Widać opłaca się produkować BYLEJAKOŚĆ i tak to musimy kupić :(
No i dla tego nazywam go SROPEL :)

raddeli
17-06-2009, 21:45
Z tego co wiem w zaleznosci od ilosci pix producent dopuszcza pewna ilosc "bad pixeli" - i mozesz robic co chcesz. Jesli tak jest ustalone to d... zbita.


Zgadzam się z Tobą. Gdy kupowałem monitor LCD otrzymałem gwarancję, a w niej informacje o ilości możliwych hotów na matrycy LCD. Zależnie od producenta - jeden uznaje że mogą się pojawić trzy, inny tylko jeden. I do tego dochodzi informacja w jakiej odległości one mogą być od siebie, aby tego nie uznać za wadę.
No i przy panelach LCD taka informacja jest w papierach, natomiast przeczytałem całą instrukcje aparatu i takiej nie znalazłem. A szkoda. Temat był by zamknięty raz na zawsze.

wpkx
17-06-2009, 22:54
No i przy panelach LCD taka informacja jest w papierach, natomiast przeczytałem całą instrukcje aparatu i takiej nie znalazłem. A szkoda. Temat był by zamknięty raz na zawsze.

Byłby.
LG daje gwarancję na zero złych pikseli. Jeśli jest choć jeden, to klient ma prawo do wymiany na inny monitor - na koszt serwisu LG oczywiście i to łącznie z transportem w obie strony. Dotyczy każdego sprzętu, nawet za kilkaset zł.
A Nikon nie raczył nawet poinformować własnego serwisu, jaka ilość jest normatywnie dopuszczalna, ponieważ od tego jest rzekomo mityczny algorytm. No chyba, że to tajemnica serwisowa, co zresztą dla klienta na jedno wychodzi.

grizzly
19-06-2009, 15:26
Byłby.
LG daje gwarancję na zero złych pikseli. Jeśli jest choć jeden, to klient ma prawo do wymiany na inny monitor - na koszt serwisu LG oczywiście i to łącznie z transportem w obie strony. Dotyczy każdego sprzętu, nawet za kilkaset zł.
A Nikon nie raczył nawet poinformować własnego serwisu, jaka ilość jest normatywnie dopuszczalna, ponieważ od tego jest rzekomo mityczny algorytm. No chyba, że to tajemnica serwisowa, co zresztą dla klienta na jedno wychodzi.

Tylko zapomniałeś napisać iż gwarancja na 0 uszkodzonych pikseli w monitorach LG trwa 30 dni od daty sprzedaży.
potem już tak różowo nie jest.........

Niestety technologia produkcji doskonała nie jest a dodatkowo minimalizacja koszty produkcji powoduje godzenie się na pewne ustępstwa jakościowe .

Podzespoły (matryce, monitory, pamięci,) złożone z milionów niezależnych elementów zawsze zawierają pewną ilość elementów uszkodzonych/ wadliwych/ powstałych w procesie produkcji, co najczęściej nie ma żadnego wpływu na ich pracę.

jaś
19-06-2009, 15:42
Z tego co wiem w zaleznosci od ilosci pix producent dopuszcza pewna ilosc "bad pixeli" - i mozesz robic co chcesz. Jesli tak jest ustalone to d... zbita.
To tak jak z autem - Opel w nowiutkim aucie dopuszcza spalanie oleju do 1L/1000km co jest gigantyczna iloscia. Zadnej reklamacji czy czegokolwiek Ci nie uznaja.
Ale zgadzam sie jest to "wada" i kropka.

fiat również wyczytałem w instrukcji obsługi - długo rechotałem po przeczytaniu tego paragrafu. Należy przeczytać dokumenty dostarczone z aparatem jeśli coś piszą ta temat np. norm ISO na walnięte pixele (może se normę zrobili tak jak przy panelach LCD) lub opisują to w inny spossób to ok. jeśli nie ma na ten temat słowa to aparat ma mieć zero złych pixeli (w zakresie specyfikacji dotyczącej czasów naświetlania) - tak uważam. Ja osobiście mam jakieś hot pixele - odzywają się przy czasach naświetlania rzędu minuty (używam często) ale nie jest to dla mnie problemem. Dla jednych nie jest to problem, dla innych jest to problem i też trzeba ich zrozumieć. Jeśli producent zakłada że hot pixele są zawsze to niech się tym pochwali w ulotkach reklamowych i instrukcjach obsługi.

kowalski
22-06-2009, 13:08
A ja jestem ciekaw jak by działał serwis Nikona, gdyby ludzie nie zgłaszali się do nich z 'usterkami' tego typu. Może mieli by 50% mniej zgłoszeń i więcej czasu na obsługę poważnych problemów? W każdym sprzęcie, choćby nie wiem jak dobrej jakości, można się dopatrzeć wad. Wykazywanie się wzorową elokwencją i konsekwencją nic tutaj nie pomoże.

W mojej instrukcji do D300 jest wzmianka o możliwych hotpixelach...

wpkx
22-06-2009, 13:23
A ja jestem ciekaw jak by działał serwis Nikona, gdyby ludzie nie zgłaszali się do nich z 'usterkami' tego typu. Może mieli by 50% mniej zgłoszeń i więcej czasu na obsługę poważnych problemów? W każdym sprzęcie, choćby nie wiem jak dobrej jakości, można się dopatrzeć wad. Wykazywanie się wzorową elokwencją i konsekwencją nic tutaj nie pomoże.

Dziękuję.
I przepraszam, jeśli zająłem serwisowi czas przeznaczony na obsługę Poważnych Problemów Szanownego Kolegi.

Dla pozostałych właścicieli hotów ciekawostka - niejaki traveler napisał na FredMiranda Forum:

"This worked for me on a D300 that had 3 hot pixels. I set the menu to give me immediate access to the sensor cleaning, than placed the camera in BULB mode, pushed down the shutter for at least 20 seconds, then as soon as I released the shutter immediately went into sensor cleaning mode twice in a row. Strangely enough this mapped out the dead pixels....they were flat gone and not seen again. It's worth a try. Thus far I haven't seen any dead pixels on my D700."

Link do wątku: http://www.fredmiranda.com/forum/topic/717548/0

Marcin_gda
23-06-2009, 14:31
staram się tak robić zdjęcia aby ich nie obrabiać dodatkowo - to takie zboczenie jeszcze z analoga (Anselu Adamsie, wybacz, dlatego piszę zboczenie).

Tia, wszystkie zabiegi związane z kalibracją procesu dla każdej partii filmu, papieru i chemii, uwzgledniajace specyficzną obróbkę nawet każdej klatki w zależności od rozpiętości sceny, preekspozycja, lokalne doświetlanie pod powiększalnikiem (gdzieś przechowują ponoć nawet oryginalne "machaczki" używane przy kopiowaniu jego zdjęć)...
Jeżeli szukasz kogoś, kto nie "obrabiał dodatkowo" swoich zdjęć, to gorzej chyba wybrać nie mogłeś :)

wpkx
23-06-2009, 16:12
No przecież dokładnie o to mi chodziło - dlatego napisałem "wybacz".
Wywodzę się z ery analoga i od dawna mam zawodowo do czynienia z komputerami, dlatego bardzo długo broniłem się przed zakupem lustrzanki cyfrowej. I mimo że pierwszą, którą zresztą się brzydziłem (D80 - plastik, programy "tematyczne") zakupiłem 31.12.2006, to tak naprawdę dopiero lektura trylogii Ansela Adamsa w 2008 częściowo usprawiedliwiła w moich oczach wszelkie zabiegi dokonywane w cyfrowej "ciemni".
Co nie oznacza, że jestem ich zwolennikiem.

Marcin_gda
24-06-2009, 01:27
No przecież dokładnie o to mi chodziło - dlatego napisałem "wybacz".
Wywodzę się z ery analoga i od dawna mam zawodowo do czynienia z komputerami, dlatego bardzo długo broniłem się przed zakupem lustrzanki cyfrowej. I mimo że pierwszą, którą zresztą się brzydziłem (D80 - plastik, programy "tematyczne") zakupiłem 31.12.2006, to tak naprawdę dopiero lektura trylogii Ansela Adamsa w 2008 częściowo usprawiedliwiła w moich oczach wszelkie zabiegi dokonywane w cyfrowej "ciemni".
Co nie oznacza, że jestem ich zwolennikiem.

Nie wpadajmy w paranoję. Plamkowania też unikałeś? Wprawdzie filtry na wodzie płuczącej, bezpyłowe suszenie i kilka innych rozwiązań pozwalały usyskać w 95% czyste negatywy, ale te 5% - czy trafiały do kosza, jak pojawiło się na nich coś "ekstra"? U minie nie. Do dziś mam i traktuję niemal jak relikwię słoiczek Keilitz-a, który jest ze mną jakieś ćwierć wieku. Może są lepsze rozwiązania, ale z Keilitzem wyjątkowo dobrze się rozumiem.

kowalski
24-06-2009, 14:12
Dla pozostałych właścicieli hotów ciekawostka - niejaki traveler napisał na FredMiranda Forum:

Link do wątku: http://www.fredmiranda.com/forum/topic/717548/0

Komputery prowokują ludzi do szukania problemów tam gdzie ich nie ma (oglądanie cropów pixel po pixelu). Na szczęście pozwalają nam też na korzystanie z internetu, gdzie można próbować te problemy rozwiązywać :)

wpkx
22-07-2009, 08:38
Dla ciekawych ciągu dalszego - nic...
Próbowałem coś wskórać innym kanałem - poprzez "znajomych znajomego", czyli sporą firmę dystrybucyjną w Krakowie. Podobno napisali do kogoś z Nikon Polska, i podobno ten ktoś powiedział, że serwis ma zamiar się ze mną skontaktować bezpośrednio. Ale nic takiego nie nastąpiło, zostałem, zgodnie z przypuszczeniami niektórych tu piszących, zwyczajnie olany.
Teraz, po wystarczająco długim odczekaniu zamierzam, również zgodnie z Waszymi sugestiami, napisać gdzieś dalej i pytanie do Was - macie pomysł, na jaki adres (adresy) mailowy wysłać reklamację po angielsku?

PS. Tymczasem robię zdjęcia i poza wiadomą sprawą jestem z D700 bardzo zadowolony. Banding da się przeżyć. W zasadzie jedynym dla mnie mankamentem jest niepełne 100% w wizjerze, szczególnie w porównaniu z D300, ale i tak desiedemsetka jest moim pierwszym cyfrowym body, z którego jestem tak zadowolony jak z analoga.

karolt
23-07-2009, 12:25
A mógłbyś pokazać to zdjęcie z tym hotpikselem?
Bo wiesz, ja czasem mam wrażenie (może tak nie jest w tym przypadku), że niektórzy bardziej się przejmują hotpikselami, niż robieniem zdjęć.
Kiedyś byłem świadkiem, jak w serwisie Nikona właśnie przyszedł taki gość z nowiutkim D80 bodaj i marudził o hotpiksele. W końcu ktoś się "wkurzył" i mu powiedział: "Proszę pana, pański aparat jest sprawny, proszę iść i cieszyć się robieniem zdjęć". Potem się dowiedziałem, że koleś przez miesiąc czy ileś tam czasu od kupienia aparatu nie robił zdjęć, tylko sprawdzał czy, gdzie i ile ma hotpikseli i przyłaził do serwisu z byle kropką. To się trzeba iść leczyć, a nie zajmować fotografią :-)

Pokażesz zdjęcie jakieś?
Bo jeśli nie, to masz rację - wyjdziesz na oszołoma i upierdliwca :-)
A serwis Nikona zrobił to co miał zrobić i mógł zrobić. Jeśli się z tym nie zgadzasz, to jest to wyłącznie Twój problem.
Różne rzeczy widziałem i słyszałem o serwisie Nikona, ale ja ich i tak podziwiam za anielską cierpliwość...

Funghi
23-07-2009, 17:01
Kobietom też zdarzają się na skórze pieprzyki.. I co - każdą byś reklamował, bo kosztują jeszcze więcej jak D700? :D



Przed zakupem lustrzanki wpadłem w fobię przed hot pixelami. Przygotowywałem się na kilkugodzinną sesję w sklepie - przecież przeglądanie zdjęcia na 200% trochę zajmuje - więc zabranie kanapek i termosu z kawą byłoby nieuniknione..

Na szczęście trafiła się okazja, czasu było tylko na podstawowe sprawdzenie aparatu i.. do dziś (pół roku) nie robiłem testów na hp. Tknięty mądrością forumowiczów - poszedłem po prostu robić zdjęcia.

Tak, też mam hp, gdzieś mi mignął jeden (a może kilka) jak robiłem długie czasy (gwiazdy). Gdzieś mi chyba też mignął kątem oka na jakiejś wyższej czułości.. Ale olać to, nie myślę o tym. Hot pixele pojawiają się i zanikają. Nawet jak dostaniesz super wyselekcjonowany aparat, to nie masz gwarancji, że za niedługi czas nie wypieprzy ci na środku wielkiej czerwonej kropy. Matryce innych firm też mają hp. Pozostaje tylko pozazdrościć Olympusowi hiper duper zaawansowanej funkcji mapowania w aparacie.

Zobacz ile czasu już zmarnowałeś. Też jestem onanistą sprzętowym, ale na szczęście w odpowiedniej chwili dałem se luzu.

robin102
23-07-2009, 17:40
Gorące świecące piksele występują i zawsze będą występowały, to nie wada matrycy, lecz wada technologii, albo jej cecha ;). Czasem je widać, czasem nie, czasem ktoś dostrzeże czasem nie, raz są raz ich nie ma :)
Jest wiele sposobów na ich stęplowanie, łatanie ect bo przecież choć minimalną obróbkę zdjęć każdy robi, nawet ja :)
Odmiennie wygląda sprawa z ciemnymi zdechłymi pikselami taka wda matrycy kwalifikuje ją do wymiany czy też reklamacji aparatu i według niektórych producentów tylko jeśli są w polu centralnym w liczbie większej niż ileś ich tam.

karolt
24-07-2009, 16:22
Jak chcesz mieć matryce bez hp i klisze filmowe bez smug, to jak do Nieba po śmierci trafisz to będziesz miał :-)