PDA

Zobacz pełną wersję : repoglamour



Strony : [1] 2

Raflik
08-06-2009, 15:40
Witam wszystkich . :)
Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.
Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?
Powiem szczerze zdjęcia ich wykonania zapierają dech w piersiach i to każdy mi przyzna .
Pozdrawiam bardzo serdecznie

R
08-06-2009, 15:54
Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?



no np taki kurs moze niesc do Twojego codziennego zycia przeciąg w portfelu...

PeeZeet
08-06-2009, 15:57
Uhhhhhaaaaaaaahhhhhaaaaa:mrgreen:

Raflik
08-06-2009, 16:26
hehehh raczej tornado , ale piszcie o tych pozytywnych stronach

wilus
08-06-2009, 16:40
Myślę że ten kurs jest dla ludzi z dość dużą wiedzą fotograficzną, przy okazji dobrze jak ci ludzie mają swoich klientow na zdjęcia coby ta wiedza i kasa się nie zmarnowała

Czornyj
08-06-2009, 16:56
Adaś z Kaliną wkładają w te warsztaty sporo serca i uczciwie starają się przekazać tyle ze swej wiedzy, ile tylko w ramach czasowych wspomnianego przedsięwzięcia jest się w stanie przekazać. Na pewno są to osoby, które w fotografii ślubnej odniosły komercyjny sukces, posiadają niemałą wiedzę i podchodzą do tematu z olbrzymią pasją i perfekcjonizmem. Patrząc na powarsztatowe prezentacje uczestników - dają one wymierne efekty. Jeśli ktoś zarabia na fotografii ślubnej, jest to inwestycja, która powinna potem zaprocentować - nie natknąłem się w każdym razie na opinie osób, które byłyby rozczarowane. Jeśli ktoś nie zarabia, ale go stać - jego kasa, jego prawo. Na zachodzie dobrze prowadzone warsztaty fotografii ślubnej kosztują jedno zero lepiej i do tego w dolarach - a jakoś nikt tam nie narzeka, że to zdzierstwo.

Moja opinia jest subiektywna, bo Adama znam osobiście, lubię i uważam za naprawdę zdolnego chłopa. YMMV.

elanek
08-06-2009, 17:17
Patrząc na powarsztatowe prezentacje uczestników - dają one wymierne efekty. Jeśli ktoś zarabia na fotografii ślubnej, jest to inwestycja, która powinna potem zaprocentować - nie natknąłem się w każdym razie na opinie osób, które byłyby rozczarowane.

Niestety niewiele widać na ogólnodostępnym forum. Zadowoleni muszą byc, warsztaty treściwe podobno, podobno płytka DVD akcji i presetów.


Na zachodzie dobrze prowadzone warsztaty fotografii ślubnej kosztują jedno zero lepiej i do tego w dolarach - a jakoś nikt tam nie narzeka, że to zdzierstwo.

Wiem cosik od znajomka zza oceanu.
Przymierzam się sam do warsztatów repo.

wywar
08-06-2009, 19:27
Jak się idzie na prawko to też tanio nie jest, na ciężarówki jeszcze drożej i jest dobrze - a przecież można jeździć bez prawka :D Studia też kosztują kupę kasy ,a przeważnie do niczego się nie przydają. MZ teraz jest czas AiK na robienie kasy na kursach bo za sezon, dwa już każdy fotokotletowiec będzie próbował podrobić ich styl, ktoś z kursantów wypuści wszystko do sieci i będzie po zawodach. Ja na ich miejscu i przy ich rozgłosie (sławie) brałbym po 3 kloce najmniej od głowy za takie warsztaty - za wiedzę się płaci i to słono. Pamiętacie "Dragan style" - każdy wzdychał do monitora patrząc na te fotoszopowe cuda. Teraz jest era "repoglamour style", potem będzie era "tkacz style" której jestem kibicem :D

kroolik
08-06-2009, 19:52
Ja za Czornyjem napisze (i nie dlatego tylko ze znam go osobiscie:)) ale dlatego ze mialem okazje byc na tych warsztatach:

to co napisales to prawda. co mnie uderzylo na warsztatach---> AT i K- to faktycznie pasjonaci:) Jesli ty jestes rowniez pasjonatem- zaiskrzy i zyskasz po stokroć:)

wywar sie sromotnie myli, nie wie co mówi i tyle.
tak jak już napisałem słynne słowa co sie znalazly na blogu Kaliny- na tych warsztatach dają ci kredki, ale od ciebie zalezy co narysujesz. kazdy moze kupic kredki czy farby ale jakos tak juz jest na tym swiecie, ze tylko niektorzy
zostaja malarzami.
nikt nie skopiuje stylu AT i K. jest to mozliwe w pojedynczych zdjeciach zrobic podobną obróbke, ale przekladając na całosciowki- to po prostu nie mozliwe:) poza tym jesli ktos będzie robił to ŚLEPO i uznawał ich za JEDYNY wzór- popelni kolejny bład. nie jest dobrze dla fotografa jesli tresc (czyli to co chce opowiedziec swoimi zdjeciami) i ich forma pochodzą z jednego źródła. wtedy, co by nie robil, zawsze bedzie gorszy, zawsze bedzie imitacją i zawsze bedzie krok ZA.

zdjecie to finalny "produkt", ale na niego sklada sie oprocz tej slynnej obrobki wiele innych czynników, których juz na warsztatach cie nie nauczą z przyczyn oczywistych (chocby ograniczen czasowych).
ten finalny efekt to sposob patrzenia na obraz, ale i chociazby twoj styl w jakim kontaktujesz sie ze swoimi klientami podczas pleneru- czyli jaki TY jesteś, jaki masz potencjal? jakie masz mozliwosci? jakie masz pomysly na kadry, na plenery itd...

to wszystko to ta gleba, na którą AT i K rzucają to ziarenko- a dalej to już znasz..:)

Floyd Rose
08-06-2009, 19:57
Teraz chyba będą mieli ostatni kurs po starej cenie czyli 1600 zł a potem w góre.
Co do obróbki zdjęć to polecam:
http://helion.pl/ksiazki/sys7kr.htm
ftp://ftp.helion.pl/online/sys7kr/sys7kr-1.pdf

gtad
08-06-2009, 20:30
a potem w góre.

W górę? Tzn?

marszull
08-06-2009, 22:18
Pewnie przeczytali posta Wywara i kurs bedzie kosztowal 3 tys. ;-)

Floyd Rose
08-06-2009, 23:00
Jeżeli jest duże zainteresowanie to czemu nie .....


Kalina napisała na swoim blogu:

"Siedem edycji warsztatów za nami – aż się wierzyć nie chce, że tak to wystrzeliło"

"W lipcu przewidujemy kolejne edycje, ostatnie w starej cenie."

wywar
09-06-2009, 09:16
Jwywar sie sromotnie myli, nie wie co mówi i tyle.
Dlaczego się mylę? Wiadomo, że obróbka to nie wszystko - kadr, tło, perspektywa do tego wspaniałe narzędzia jak jasne stałki 1.2-1.4 t to wszystko musi ze sobą zagrać idealnie ,żeby potem w szopie zrobić szlif. Najlepsza nawet lustrzanka + warsztaty repro nie dadzą gwarancji sukcesu - AiK przecież piszą ,że dają tylko przysłowiową wędkę, a to czy to wykorzystasz zależy od ciebie, twojego talentu, umiejętności, doświadczenia i samozaparcia w robieniu lepszych zdjęć. Oni wskazują ci tylko drogę którą kiedyś sami sobie cieżką pracą wypracowali, dzielą się doświadczeniem które jak sami wiecie nie przychodzi z dnia na dzień. Wiadomo nie od dziś ,że wszelakie warsztaty, plenery ,a nawet backstage na yotube dają więcej niż nie jeden poradnik foto, zobaczyć jak to się robi. Co do ceny to mz 1600 to jest promocja - dlaczego? Otóż dlatego, że masz możliwość poczęstowania się doświadczeniem fotografów którzy w swojej dziedzinie zostali docenieni w Polsce jak i na świecie, mają osiągnięcia i dlatego warto - takich osób jest nie wiele, a z tej garstki najlepszych kto chce się dzielić swoim warsztatem? Nikt ,bo każdy pilnuje swojego warsztatu jak wiedeński Sacher przepisu na swoje słynne torty.

Jna tych warsztatach dają ci kredki, ale od ciebie zalezy co narysujesz. kazdy moze kupic kredki czy farby ale jakos tak juz jest na tym swiecie, ze tylko niektorzy
zostaja malarzami.

Ja bym to określił inaczej - kredki to każdy musi sobie kupić sam (czyt. aparat-y) Oni co najwyżej pokażą ci jak malować.

Pięknie się czyta takie historie ,że kiedyś ktoś robił za 450 zł kotlety w podkrakowskich wsiach, a teraz jest topowym fotografem ślubnym - ale sam AT pisał ,że dostał wędkę od Kaliny. Teraz każdy może za trochę szmalu dostać tą wędkę i ruszyć na łowisko.

robin102
09-06-2009, 12:57
Absolutnie 3000zł to drogo nie jest jak się za ślub bierze tez 3 albo 5 tys. Raptem takie szkolenie zwraca się po jednej "robocie" więc warto. Ale o ile do niedawna ten rodzaj zdjęć miał swoją klientele (raczej niszową) to co teraz będzie jak wszyscy zaczną robić takie czy podobne zdjęcia. Przestaną być wyjątkowe, a może się opatrzą i spowszednieją jak z modą ?
Może przyjdzie czas na taką fotografię, "normalną fotografię"
http://www.jessicaclaire.net
hmmmm

kroolik
09-06-2009, 16:45
robin- niby tak, ale co masz na mysli piszac, ze wszyscy tak zaczna robić?
to "wszyscy" to pewnie bedzie porownujac z calym rynkiem (powiedzmy ze jest to 50 tys. fotografów slubnych)- jakas malutka kropelka :)

a jesli przyjac ze to "wszyscy" to jest pewien standard jaki mozna zobaczyc w internecie- no to pozyjemy zobaczymy.
ja jednak dalej uwazam, ze to ziarenko ktore rzucają AT i K na te różne "gleby" da w rezultacie rozne rezultaty i przyczyni sie do rozwoju fotografii slubnej w Polsce (jej roznorodnosci) a nie do tego, ze wszyscy bedą klonami AT i K. to po prostu nie mozliwe.
tzn pewnie bedzie kilka osob ktore tak przysiądą fałdów, ze za jakiś czas beda osiągali moze nawet takie same efekty jak K i AT- ale będzie to niewiele osob, o ile w ogole.

generalnei opieram swoje opinie tez na podstawie tych prac ktore ludzie pokazują na forum zamkniętym Repoglamour. jest wiele inspiracji na swiecie i wszyscy fotografowie mają swoje, rozne wzory, swoje potencjaly, ambicje i rezultaty ich działań tez musza wobec tego byc rozne.

Kalina moze dala wędke Adamowi, ale przeciez widac, ze ich style sie roznią, nie?- a to bylo a propos Wywara.

gtad
09-06-2009, 16:50
Czy to forum zamknięte Repoglamour jest tylko byłych warsztatowiczów?

wywar
09-06-2009, 16:54
Mi się wydaje że większość fot w wydaniu AiK to są "normalne" foty - to co widzimy na ich stronach, blogach to wyselekcjonowane i dopieszczone "perełki". Niszowa jest dla tego bo nie każdego ziutka stać na położenie 5kafli za fotografa.

Kalina moze dala wędke Adamowi, ale przeciez widac, ze ich style sie roznią, nie?- a to bylo a propos Wywara.
Nie może tylko raczej na pewno bo AT sam to napisał klik (http://canon-board.info/showpost.php?p=595489&postcount=13). Różnić się różnią, ale musisz mi przyznać że styl podobny. Ja też chętnie bym skorzystał, a może nawet skorzystam z takich warsztatów lecz na dzień dzisiejszy mam za mało czasu niestety :(

Agraf
09-06-2009, 17:08
Czy to forum zamknięte Repoglamour jest tylko byłych warsztatowiczów?

Tak jak mówisz dla byłych warsztatowiczów, ale jest część otwarta jednakże skąpa trochę, mój znajomy był na warsztatach, więc mam trochę wiadomości z drugiej ręki i wygląda mi to jak "7 punktów Kellbiego" + presety + garść informacji praktycznych, z tego co mi koleżka opowiadał to dobra jest zmiana mentalności.

mariobor
09-06-2009, 17:46
Mi się wydaje że większość fot w wydaniu AiK to są "normalne" foty - to co widzimy na ich stronach, blogach to wyselekcjonowane i dopieszczone "perełki"...

Oj zdziwiłbyś się kolego, miałem tą przyjemność oglądnąć kilka pełnych reportaży w wykonaniu Adama i powiem ci że całość trzyma się tego stylu. Nie odróżnisz co było do pokazania na forum/blogu a co dla młodych, po prostu całość się ładnie komponuje jeśli chodzi o obróbke.

Adam Trzcionka
09-06-2009, 17:48
Mi się wydaje że większość fot w wydaniu AiK to są "normalne" foty - to co widzimy na ich stronach, blogach to wyselekcjonowane i dopieszczone "perełki".


o samych warsztatach nie chciałbym pisać, tak, żeby nie było to odebrane jako forma reklamy - reklamować będziemy się oficjalnie; wszystko jest opisane na naszym warsztatowym forum.

natomiast to, co napisałeś Wywar, jest oczywiście prawdą i nie mydlmy sobie oczu, że czyjekolwiek materiały składają się ze 100 lub 150 genialnych, czy chocby perełkowatych zdjęć. rzecz jest w czymś innym - dla mnie sprawa polega na tym, żeby utrzymać dla całości ( możliwie dobry poziom, fotografować równo, z rytmem. i w tę równą, niekompromitującą i nie nudna całość, wplatać perełki. perełki mówią o tym, gdzie jest Twój fotomounteverest, całości mówią o tym, jakie rzemiosło masz w łapie. choć wiadomo, że te perły cieszą najmocniej.

sam podjąłem karkołomną i być może zbyt odważną decyzję i na nowej odsłonie swojej strony (premiera na godzinach) dam aż siedem całości (kazda po ponad 100 fot, będzie dobry sposób na wywołanie pawia z nudy :lol: )- z warunków super i mniej super.

widziałem w życiu 3 całości jeffa ascougha. jedna była tak przeciętna, że łyknąłbym, gdyby była podpisana jako fotolotto, druga była średnia - taka, wydaje mi się w zasięgu. natomiast trzecia była majstersztykiem, po którym nie mogłem spać 2 noce. z zazdrości ;)

samek
09-06-2009, 18:05
...i na nowej odsłonie swojej strony (premiera na godzinach)...

Hmmm... trzymam Cię za słowo. Przydało by się to wreszcie skończyć :)

wywar
09-06-2009, 18:09
Oczywiste jest iż perełki są po to ,żeby się nimi chwalić i przyciągać klienta też. Mz takie dawanie całości może mieć swoje wady i zalety tak jak podawanie cen na www. Jednemu się to spodoba, a drugiego może znużyć ilość materiału. Wiadomo Adamie ,że działasz na terenie całego kraju i nie będziesz leciał z Krakowa do Gdańska z albumem w torbie ,żeby pokazać foty z całego reportażu :D ale mz powinieneś zrobić takie "całości" do oglądania nie dla wszystkich, lecz dla klientów czy zainteresowanych - dostęp na jakieś hasełko czy coś w tym stylu. Pomyśl o warsztatach on-line - może wtedy się załapie :D

kalina
09-06-2009, 18:33
Nie zgodzę się Tobą wywar. Miarą fotografa ślubnego jest jego całościówka, jeśli ten się jej wstydzi, to coś tu jest nie tak.

Całosciówka to nie tylko zbiór zdjęć to historia, rytm, opowieść. To wysoko ustawiona poprzeczka, by zaciekawić i nie znużyć odbiorcy.
Zawsze można zrobić lepiej, zwłaszcza jak się ogląda swój materiał bogatszym o doświadczenie kolejnego sezonu - nie w tym rzecz. Ale zrobić/podać całościówkę dobrze - to już duża sztuka - i rzemieślnicza i artystyczna.

Nie chcę zaostrzać apetytu przed premierą nowej strony Adama, w tym i całościówek właśnie, ale myślę, że może zmienić postrzeganie tego fachu przez kilka osób.

Adam Trzcionka
09-06-2009, 18:35
Nie chcę zaostrzać apetytu przed premierą nowej strony Adama, w tym i całościówek właśnie, ale myślę, że może zmienić postrzeganie tego fachu przez kilka osób.

oj, nie sądzę.
daję całościówki z 2008, które lubię, ale dziś sfotografowałbym całkiem inaczej - no i z różnych warunków są.

ale, że warto pokazywać całości - pewnie, pewnie :)

wywar
09-06-2009, 18:41
A ja się z kolei z Tobą Kalina nie zgodzę - całościówka ok, ale nie na wuwuwu. Wg mnie całościówkę lepiej jest zaprezentować klientowi osobiście, album, prezentację itp... dać mu do domu płytkę niech wszystko sobie ogląda i po 4razy jak ma ochotę. Pokazując całościówkę tak dużej publiczności (w waszym przypadku bardzo dużej) trzeba liczyć się z tym ,że wystawia się na pokaz wizerunki większości osób będących na ślubie/weselu - co też może nie wszystkim się spodobać. Zresztą jak powiada reklama IKEA - "ty tu rządzisz" i zrobisz jak zechcesz. :D Oglądając wasze blogi i strony to cukier mi się podnosi, ale uważajcie żeby nie przesłodzić :D Pozdrawiam.

kalina
09-06-2009, 19:37
Zgoda na publikację wizerunku osoby fotografowanej to osobna sprawa i nie mieszajmy jej do wizerunku fotografa. Tylko powiem, że właśnie dawanie płyty z prezentacją osobie trzeciej podchodzi pod rozpowszechnianie i jesli para nie wyraziła zgody, jest na pewno mocno nie fair, jeśli nie sprzeczne z prawem.
To, że para wyraziła zgodę na swoją obecność na www jest oczywiste - nie wyobrażam sobie inaczej. Osobna sprawa zgoda gości - ja przyjmuje zasadę, że nie umieszczam zdjęć ośmieszających, a jeśli ktoś prosi o usuniecie - nie ma problemu. Ciężko mi wyobrazić sobie by ktoś po zgodzie Pary, na której weselu gościł, mojej dobrej woli co do usunięcia zdjęcia, występował na drogę sądową. A i tak efektem byłoby raczej umożenie:)

Co zaś do reszty pozostaje przy swoim. Całościówka jest wizytówką. Perły i folio - piękna rzecz, budująca markę. Ale pokazanie całościowki publicznie budzi mój szacunek, bo pokazuje, że fotograf nie ma nic do ukrycia, pokazuje na co go stać. Rzekłabym, że to bardzo ważny element, czegoś co nazywam przewrotnie polityką uczciwości.

Przewidując zarzuty, czemu u mnie nie ma - strona kuleje, jakiś czas temu posypała się - będzie nowa. Na niej będą całościówki, to pewne. Na razie wrzucam czasem na bloga.

wywar
09-06-2009, 21:29
Dobra czemu nie ma to napisałaś, ale dlaczego od początku nie było? Czy dopiero od niedana doszłaś do wniosku ,że trzeba(wypada) pokazywać wszystko z reportażu na wuwuwu? Wiesz dla mnie to spoko - publikuj jak najwięcej - będę miał co oglądać/podpatrywać, ale dla oczu klienta może to być za duża dawka jak na raz. Co do płyty to chodziło mi bardziej o prezentację niż o pliki w pełnej rozdzielczości.

kroolik
09-06-2009, 21:42
calosciówka to faktycznie Fair Play.
klienci sie "nie znają" i wybierają po tych najlepszych fotach a potem sa czesto niezadowoleni.
znam taki przypadek- czlowiek na rynku foto slubnej od 20 lat, pokazal mlodym (moim znajomym) wypasiony album perelek (pewnie z tych 20 lat, a to na zasadzie prawdopodobienstwa czlowiek moze uzbierac 50 swietnych kadrów) no i go wzieli.
a dalej nie opowiadam bo final oczywisty.

kalina
09-06-2009, 21:43
Dobra czemu nie ma to napisałaś, ale dlaczego od początku nie było? Czy dopiero od niedana doszłaś do wniosku ,że trzeba(wypada) pokazywać wszystko z reportażu na wuwuwu?
Po pierwsze, do pewnych rzeczy się dochodzi na drodze rozwoju i nie ma obowiązku od razu być najmądrzejszym. Po drugie zawsze całościówki u mnie były, nawet na starszej niż obecna - "czarnej stronie", czyli około 3 lat temu. Na tej też były, dopóki się nie posypało na serwerze, ale nie chce mi się w niej grzebać, czekam na nową.

Kiedyś obejrzałam całościówkę Davida Becksteada. Taką dla klienta, nie przeznaczoną do upubliczniania. I moje wrażenie było takie, że gdybym go zatrudniła po jego folio i dostała coś takiego z własnego ślubu, byłabym MASAKRYCZNIE rozczarowana. Ja nie chcę swoich klientów - i siebie - narażać na takie stresy:)


Wiesz dla mnie to spoko - publikuj jak najwięcej - będę miał co oglądać/podpatrywać, ale dla oczu klienta może to być za duża dawka jak na raz.
Najpierw mówisz, ze klientowi powinno się pokazywać całościówki, ale nie na www, a teraz piszesz, że to męczy jego oczy?
Prawda jest taka, że jak materiał nużący to nuży. Cała sztuka zrobić taki, który zaciekawia.

Floyd Rose
09-06-2009, 22:00
Marian Schmidt o zdjęciach Henri Cartier Bresson:

"A jego albumy, wystawy, to był ten już ściśle wyselekcjonowany wybór?

Tak, jest reportaż o Moskwie, czy Chinach gdzie on bywał. I jest 50 naprawdę dobrych zdjęć, ale między nimi, tak w istocie, jest tylko pięć fantastycznych i te tylko on typuje do albumu. Najlepsze między najlepszymi. "

A jak sprawdzić mocno obrabiane zdjęcia (piękne kolory itp.)?
Przekonwertować do czerni i bieli i wtedy można zobaczyć czy kadr jest rzeczywiście ciekawy, czy niesie ze sobą ładunek emocjonalny i treść.

Co do zdjęć to podobają mi się zdjęcia nulki z "cyberfoto", dziewczyna ma ogromne doświadczenie, robi zdjęcia chyba od 2000 roku.
Dla mnie "nulka" to taka ślubno-weselna Zofia Rydet i Jindřich Štreit w jednym, świetnie dokumentuje śluby i wesela na polskich wsiach.
Portret socjologiczny :-D

http://www.wojcik2.blogspot.com/

Czornyj
09-06-2009, 22:48
A jak sprawdzić mocno obrabiane zdjęcia (piękne kolory itp.)?
Przekonwertować do czerni i bieli i wtedy można zobaczyć czy kadr jest rzeczywiście ciekawy, czy niesie ze sobą ładunek emocjonalny i treść.

To jest piramidalna bzdura.

Porównaj sobie choćby ten prostacki, bezmyślny i mz. wynikający z totalnej ignorancji sposób analizy kompozycyjnej z metodą opisaną w tym eseju:
http://www.luminous-landscape.com/columns/jp-composition-intro.shtml

robin102
09-06-2009, 22:55
robin- niby tak, ale co masz na mysli piszac, ze wszyscy tak zaczna robić?

Wymieniani przez Was fotografowie, doceniani, a i owszem są prawie nie do podrobienia, ale ale zanim prowadzili warsztaty już wielu fotografów ślubnych w ten deseń próbowało obrabiać pliki. Teraz po prostu to się bardzo upowszechni to jak wszystko w naszym kraju od przegięcia do przegięcia, od skrajności do skrajności. Kiedyś prawie na każdym aucie jeździła antena CB, tak jak podobno mamy w kraju najwięcej terenowych aut zarejestrowanych na ilość mieszkańców. Te zdjęcia wielu fotografów po warsztatach będą po po prostu mniej lub bardziej udaną imitacja czy podróbką używając za dużego słowa, ale to chyba mądrzy ludzie są, działkę roponośną na której ropa się kończy po po prostu się sprzedaje i idzie się robić coś innego :) W fotografii też chyba tak jest.
Najważniejsze to wyczuć moment kiedy tą działkę sprzedać :)

Czornyj
09-06-2009, 23:35
Wymieniani przez Was fotografowie, doceniani, a i owszem są prawie nie do podrobienia, ale ale zanim prowadzili warsztaty już wielu fotografów ślubnych w ten deseń próbowało obrabiać pliki. Teraz po prostu to się bardzo upowszechni to jak wszystko w naszym kraju od przegięcia do przegięcia, od skrajności do skrajności. Kiedyś prawie na każdym aucie jeździła antena CB, tak jak podobno mamy w kraju najwięcej terenowych aut zarejestrowanych na ilość mieszkańców. Te zdjęcia wielu fotografów po warsztatach będą po po prostu mniej lub bardziej udaną imitacja czy podróbką używając za dużego słowa, ale to chyba mądrzy ludzie są, działkę roponośną na której ropa się kończy po po prostu się sprzedaje i idzie się robić coś innego :) W fotografii też chyba tak jest.
Najważniejsze to wyczuć moment kiedy tą działkę sprzedać :)

To jest całkowicie naturalny proces, zachodzący (oczywiście z coraz większą prędkością) od tysięcy lat - każdy, kto ma elementarną wiedzę o historii sztuki powinien zdawać sobie z tego sprawę.

robin102
10-06-2009, 00:19
http://www.wojcik2.blogspot.com/
Nulka z CF świetna jest. Robi to od lat i chyba miała się od kogo uczyć bo tatko je to operator kamery więc talent pewnie odziedziczony i doszlifowany.


..kto ma elementarną wiedzę o historii sztuki powinien zdawać sobie z tego sprawę.
Marcinie, ale to nie o sztuce było tylko o, no o biznesie :)
tak czy siak masz rację

ps.
Przypomina mi to gorączkę złota z Ameryki. Najpierw zarabiali Ci co kilofy i łopaty produkowali i sprzedawali, potem trochę Ci co działki przekopane sprzedali, a Ci co złoto kopali chyba najmniej zarobili :( ale to też już historia

pawel
10-06-2009, 00:37
Marcinie, ale to nie o sztuce było tylko o, no o biznesie :)
(...)

No ale przecież większość historii sztuki, to przekrój zleceń komercyjnych od czasów pradawnych do dzisiejszych. :)

wywar
10-06-2009, 08:35
Najpierw mówisz, ze klientowi powinno się pokazywać całościówki, ale nie na www, a teraz piszesz, że to męczy jego oczy?

Nie zrozumieliśmy się w tym momencie - chodziło mi o pokazywanie całościówek zainteresowanym klientom którzy np. racji odległości chcieliby sobie zobaczyć cały materiał z reportażu. W sklepach też nie wystawia się całego towaru na półki tylko część jest na sklepie ,a reszta w magazynie. A co do tego fairPlay i całościówek to nie potrzebnie przyczepiasz kwestię uczciwości - bo wychodzi na to że ci co nie pokazują całościówek to mają coś do ukrycia i tym samym są nie fair wobec klienta - idąc tym tropem wychodzi na to że Ty też nie jesteś fair bo nie pokazujesz całościówek a dopiero zamierzasz. I tutaj kwestia rozwoju nie ma nic do rzeczy bo uczciwym się jest albo nie (to jest jak moralność złodzieja: nakradłem już tyle że mogę otworzyć firmę i żyć uczciwie)- to wygląda tak jak to: "jechałem na pirackim szopie bo był drogi, ale teraz mam kasę to sobie go kupię bo to jest nie fair wobec producenta, skarbówki i klientów". Sumując: wszystko jest ok, każdy robi to co uważa za słuszne, ale nie można przyczepiać łatek typu to jest uczciwe, fairPlay bo ja to robię. Ty uważasz tak, a ktoś ma inne zdanie na ten temat i wszystko, nie ma złych i dobrych, uczciwych i nie uczciwych. Każdy przedstawia ofertę taką jaka uważa za słuszną - jedni pokazują mało, drudzy trochę, inni wszystko ,a jeszcze inni nic, ale to nie powinno nikogo przez to wkładać do szuflady "uczciwy, FairPlay" i "nieuczciwy".

kalina
10-06-2009, 11:40
Tak, ci co nie pokazuja calościówek są nie fair wobec klienta - myślałam, że przekaz jest jasny?
Ja mam je na blogu, dodatkowo, a jakby kto nie trafił, wysyłam linki w odpowiedzi na zapytanie ofertowe.

Nie ma obowiązku wystawiania ich publicznie, ale na jakimś etapie klientowi trzeba pokazać, a bez kontaktu osobistego (umowa via mail, zadatek na konto), często to umyka.
No i jakoś tak się składa, że najlepsi mają (Smoki, Jastal, Adam) - ale inni mogą sobie dorabiać ideologię do tego, czemu się wstydzą swoich zdjęć.

Klient zainteresowany się nie znuży powiadasz, a klient nie zainteresowany może się znużyć. No tak to problem, może warto go zainteresować? Rzecz w tym, że trzeba mieć czym, drogi wywarze.

O mentalności złodzieja nie załapałam, i jakoś nie chce wchodzić w dyskusję na tym poziomie, który zbliża się niebezpiecznie do podłogi.
Uczciwość wobec klienta to coś więcej niż nie łamanie prawa, niż umowa, w której może i jest wszystko co trzeba, ale drobnym druczkiem.

Dla mnie EOT.

flakon
10-06-2009, 11:44
..ot i jest całościówka Adama - mi się podoba :)
www.adamtrzcionka.pl (http://www.adamtrzcionka.pl)

prz3mo
10-06-2009, 12:10
Niektórzy twierdzą, że skonczy się niedługo "boom wyżu demograficznego" i będzie mniej ślubów (a więc mniejsze zapotrzebowanie generalnie).
Dwa - postęp technologiczny. Już teraz nawet niskie modele mają np. bardzo fajne wysokie ISO.
Trzecia sprawa... ilość fotografów. Ktoś już o tym wspomniał, ja potwierdzę. Gdy w grudniu 2008 byłem na kursie w kurii to ksiądz, który to prowadził przyznał, że zapotrzebowanie jest ogromne. Już wtedy były dwie ogromne grupy ludzi. Od tego czasu kursy były chyba jeszcze dwa, także ponoć fuul ludzi. A region w którym mieszkam wcale nie jest taki ogromny.
Adam z Kaliną mieli świetny pomysł z tymi kursami. Następnym krokiem, wcale bym się nie zdziwił jakby było wydanie przez nich jakiejś książki o fotografii ślubnej :)

marszull
10-06-2009, 14:31
Strona naprawde ok, pomysl z pakietami zdjec z konkretnych uroczystosci tez ok.
Co do zdjec i stylu Adama, to mam tylko taka mala uwage ze te zdjecia bez dobrych kadrow i swiatla, chocby byly przeglamurowato/psowate i ch.. wie w jakich technikach jeszcze robione, to by sie nie bronily, a bronia sie jak najbardziej. Nie pomniejszam znaczenia techniki obrobki (wrec przeciwnie sam tez coraz wiecej siedze przy postprocesach) szczegolnie w wiekach fotografii cyfrowej, ale jak mowi stare przyslowie z g..a bata nie ukrecisz. Caly czas podstawa fotografii jest jednak dobre oko, a te jak widac Adam ma.

Floyd Rose
10-06-2009, 16:05
Bardzo dobre zdjęcia, równy reportaż, ciekawe kadry, kolor nie rozprasza, dlatego można się skupić na głównym motywie.
Nawet jak bym zdjął kolor ze zdjęć AT to by i tak nie straciły na sile wyrazu.


Co do zdejmowania koloru (filtry i maseczki też), niestety czasami jest tak że obróbka szczególnie ta agresywna odciąga uwagę, zamiast skupiać na samej treści.

Są przeciętne fotki z bardzo dobrą obróbką, nad którymi prawie wszyscy się zachwycają i
zachwalają „jakie to piękne zdjęcie” (czy aby na pewno zdjęcie?), niech ściągną makijaż to wtedy dopiero zobaczymy jaką będzie miało siłę wyrazu..
Co do koloru, oczywiście można robić piękne zdjęcia kolorowe ale takie gdzie ujęcie jest naprawde ciekawe a kolor jest jakby jego dopełnieniem.

Zdjęcia kolorowe w wykonaniu Vladimira Birgusa
http://www.birgus.com/en_galerie.html#

zdjęcia Martina Parr
http://www.martinparr.com/index1.html
http://www.youtube.com/watch?v=3_fR5_gExEk
Martin Parr [part 1] http://www.youtube.com/watch?v=TJinAgBYaLs&feature=PlayList&p=B197E564F7E4B4C0&playnext=1&playnext_from=PL&index=8
Martin Parr [part 2] http://www.youtube.com/watch?v=OU75vK2aLhI&feature=PlayList&p=B197E564F7E4B4C0&playnext=1&playnext_from=PL&index=9

bugdi
15-06-2009, 08:29
Warsztaty Adama i Kaliny: cena - nie gra roli ponieważ to jest inwestycja w Siebie, powtarzam w Siebie; te kredki i akcje i presety - też nic nie dadzą, jeżeli nie bedziesz umiał ich wykorzystać. Tu chodzi o coć więcej niż technikę, postprocesing itd. To spotkanie z ludźmi z Kaliną i Adamem, ale też z kolegami po fachu, spojrzenie na świat fotografii ślubnej z różnych perspektyw i wybranie tego co jest dla nas najistotniejsze. ONI chcą nas uczyć że fotografia nie może być jakaś. Oni chca zmienić naszą mentalność, aby rynek fotografi ślubnej się rozwijał i nie był "jakiś" tam. Żeby w końcu same pary młode przychodziły i chciały naszą pracę a nie "jakieś" zdjęcia, aby tylko były na papierze. To są wspomnienia, a nie zdjęcia do katalogu.

wywar
17-06-2009, 17:04
Ale inni mogą sobie dorabiać ideologię do tego, czemu się wstydzą swoich zdjęć.
Tak jak Ty możesz sobie dorabiać ideologię, że ci którzy nie pokazują na wuwuwu całościówek - to wstydzą się swoich zdjęć. Teraz nadchodzi czas lansowania stylu "Pokaż czy masz calościówki w portfolio to powiem ci jakim jesteś fotografem".


No tak to problem, może warto go zainteresować? Rzecz w tym, że trzeba mieć czym, drogi wywarze.

Jeżeli ma to być strzał w moje kolano to strasznie by było nie miło.


P.S. Bawiąc się ostatnimi dniami coraz więcej szopem odkrywam powoli tą tajemnicę repoglamour i stwierdzam jednoznacznie ,że bez szopa nie było by repoglamour. Zdjęcie wyglądające na pierwszy rzut oka na totalnego gniota potrafi za pomocą szopa przejść metamorfozę z kopciuszka do królewny.

kalina
17-06-2009, 17:20
Tak jak Ty możesz sobie dorabiać ideologię, że ci którzy nie pokazują na wuwuwu całościówek - to wstydzą się swoich zdjęć. Teraz nadchodzi czas lansowania stylu "Pokaż czy masz calościówki w portfolio to powiem ci jakim jesteś fotografem".
Dla jednych to lans, dla innych sedno sprawy.
Tak, dokładnie.
Pokaż calościówki, to powiem ci jakim jesteś fotografem ślubnym.


Jeżeli ma to być strzał w moje kolano to strasznie by było nie miło.
Jeśli tak to odebrałeś, widać coś jest na rzeczy.

egoiste
17-06-2009, 17:30
wywar ale AT robi repoglamour z dobrych zdjec , a przez przez obrobke staja sie tylko lepsze ,
obrobka podkresla to co wazne , jest jak dobra rama do obrazu ...
przejrzalem sobie cale fotoreportaze na nowej stronie AT i uwazam , ze trzymaja naprawde fajny poziom ,
+ perelki ... ktore wg mnie sa naprawde majstersztykami , sa mozna powiedziec sztuka , ktora bardzo czesto mnie zachwyca , umiejetnoscia trafienia tej wlasnie chwili , zamkniecia jej w odpowiednim kadrze ... do tego trzeba miec to cos , ... wrazliwosc , wyczucie , poczucie dobrego smaku i ART .... niektorzy niestety tego nawet po kilkudziesieciu latach studiow nie osiagna
zreszta Leonardo byl tylko jeden ... :)

Adam Trzcionka
18-06-2009, 00:03
Bawiąc się ostatnimi dniami coraz więcej szopem odkrywam powoli tą tajemnicę repoglamour i stwierdzam jednoznacznie ,że bez szopa nie było by repoglamour. Zdjęcie wyglądające na pierwszy rzut oka na totalnego gniota potrafi za pomocą szopa przejść metamorfozę z kopciuszka do królewny.

absolutnie pokojowo, bez ataku, poproszę o przykłady, przykład :)

sokrates
18-06-2009, 07:20
też chętnie zobaczę jak z gniota zrobić perełkę - bo mnie się cholewka nie udaje - a wstyd przyznać troszkę gniotów gdzieś tam mam - fajnie by było im zafudować metamorfozę! Jeśli zdradzisz jak to zrobić będzie to cenniejsza informacja niż cały ten kurs Adama i Kaliny ;-)

wywar
18-06-2009, 07:30
Dla jednych to lans, dla innych sedno sprawy.
Tak, dokładnie.
Pokaż calościówki, to powiem ci jakim jesteś fotografem ślubnym.


Jeśli tak to odebrałeś, widać coś jest na rzeczy.

Tak to odebrałem bo tak napisałaś - czytać potrafię i wiem o co ci chodzi. Jeżeli chcesz pokazać wszystko to pokaż może zdjęcia z twoich pierwszych ślubniaków, może napisz ile zdjęć robisz wszystkich i ile z tych wszystkich nadaję się do zmiędolenia szopem ,a potem do tzw. całościówki - bo ja np. ostatnio oddałem klientowi 900 zdjęć z 1200 z czego 90 w albumie tych mz najlepszych z najlepszych. Nie wiem ile u Ciebie zdjęć zalicza się do całosciówki, ale u mnie 900 sztuk było by za dużą ilością na wuwuwuwu. Wiem że moje ślubniaki nie są tych lotów co Twoje ,ale ja specjalizuję się w innej dziedzinie fotografii ,a ślubniaki to osobny, drugorzędny temat który dopiero poznaję - miałem raptem 7 robót w swej karierze. Dyskusja początkowa była o czymś zupełnie innym, ale po cichu liczyłem ,że mając inne zdanie od Ciebie wcześniej czy później czepisz się moich gniotów i tak się niestety stało. Jakim się jest fotografem do droga Kalino można stwierdzić po kilkunastu latach zawodowej pracy. Sama pisałaś ,że wybiłaś się w przeciągu kilku lat.Trafiłaś na sprzyjające warunki - internet oraz jego dostępność i do tego wspaniały zwierzaczek szop zrobiły swoje.Chyba sama musisz przyznać ,że bardzo ci pomogły w stworzeniu i wylansowaniu repoglamour. Wczoraj oglądałem zdjęcia i wysłuchiwałem historii Tadeusza Rolke - i w jego przypadku można powiedzieć jakim jest fotografem, ale paroletnia obecność na szczycie w dobie ery "dzieci neostrady" i "wyznawców fotoszopa" powinna w Tobie wzbudzać więcej pokory w ocenianiu innych. Za rok dwa może narodzi się nowy syn czy córka fotoszopa ,który wylansuję jakiś inny styl i pozamiata w tej branży. Jeżeli uważasz się za topowego fotografa ślubnego to proponuje zrobić mały test swoich umiejętności - mianowicie zrób ślubniaka na samym anologu (bez drugiego fotografa z dlsr), pomęcz się w ciemni bez szopa i zaprezentuj to co ci wyjdzie swojej publice. Jeżeli zdjęcia będą wywalały mnie z kapci tak jak te po kręceniu w szopie to chylę ci czoła.

Co do ciekawych jak z gniota zrobić fotografię polecam kupić książkę S.Kellbyego i jego 7punktów - w książce jest wywalone kawa na ławę.

prz3mo
18-06-2009, 07:40
Pokaż calościówki, to powiem ci jakim jesteś fotografem ślubnym.

Ciekawe dlaczego te "całościówki" zaczęły być tak "ważne" dopiero jak Adam zdecydował się je opublikować na swojej www ;)


Jeżeli chcesz pokazać wszystko to pokaż może zdjęcia z twoich pierwszych ślubniaków

Jakiś czas temu Kalina dawała linka do swoich pierwszych ślubniaków. Aczkolwiek nie były to "całościówki".

wywar
18-06-2009, 07:42
sa mozna powiedziec sztuka , ktora bardzo czesto mnie zachwyca , umiejetnoscia trafienia tej wlasnie chwili , zamkniecia jej w odpowiednim kadrze ... Wiesz jak teraz łapie się chwilę? Ustawiasz serię, walisz 30 fot i na monitorze szukasz gdzie ta chwila jest.

Czornyj
18-06-2009, 07:49
Zaczynasz sakramencko przynudzać kolego Wywar.

Skoro już tak namiętnie zalecasz innym pokorę, to może sam zastosuj się do swojej rady. A jeśli nie dostrzegasz bystrego oka i dobrej, reporterskiej ręki w zdjęciach Kaliny to widać jeszcze długa droga przed tobą i tak czy owak nie poznałbyś się na dobrej fotografii choćby i kopnęła cię w d... (niezależnie od formy, w jakiej zostałaby podana), a pieprzeniem o Photoshopach i Scottach napewno niewiele na to zaradzisz.

prz3mo
18-06-2009, 07:58
Wiesz jak teraz łapie się chwilę? Ustawiasz serię, walisz 30 fot i na monitorze szukasz gdzie ta chwila jest.

Gdyby to było takie proste to większość z nas prezentowała by podobne prace co np. Kalina. A jednak tak nie jest. Obawiam się, że walenie 30-stu zdjęć serią to jednak nie "to".
Owszem PS może zdziałać cuda ( i działa). Obstawiam, że wiele zdjęć jest duużo ostrzej potraktowane PS niż nam się wydaje. No, ale co z tego? Raz, że jednak plik wejściowy musi być jednak dobry, a dwa, że liczy się efekt końcowy.
Myślę, że klientów Kaliny raczej nie interesuje czy np. flara na zdjęciu rzeczywiście powstała podczas wyzwolenia spustu czy została po prostu umiejętnie dodana w procesie obróbki.

wywar
18-06-2009, 07:59
Miły jak zwykle kolega Czornyj. Takimi chamskimi tekstami to łaskoczesz mnie tylko po piętach. Nie wiem kolego czy ty robisz wogólę zdjęcia czy tylko trolujesz na forum.

Co do tej chwili, przemo zobacz bakcstage tych wielkich nawet - walą seriami aż miło, czyste karty są im podawane jak amunicja do działa przeciw lotniczego podczas IIWŚ. Wiem nie znam się i wogólę jak pisał miło Czornyj.

Czornyj
18-06-2009, 08:13
To, czy coś z tego co napisałem do ciebie dotrze do już wyłącznie twój osobisty problem - możesz sobie dalej wierzyć w to co bredzisz, możesz trwać w naiwnym przekonaniu, że Scott Kelby odkrył filozoficzny kamień fotograficzny i za pomocą systemu 7 punktów czy innej bździny można dokonać transmutacji gniota w arcydzieło, a Kalina czy Adam posiedli tą alchemiczną wiedzę i swe zdjęcia wykonują za pomocą plug-inu, a nie ręki, oka i głowy.

prz3mo
18-06-2009, 08:14
Co do tej chwili, przemo zobacz bakcstage tych wielkich nawet - walą seriami aż miło, czyste karty są im podawane jak amunicja do działa przeciw lotniczego podczas IIWŚ.

Rzuć linkami, gdzie mógłbym zobaczyć te "backstage".

Czornyj, czemu Ty się tak "pieklisz"? Spokojnie... :)

wywar
18-06-2009, 08:22
To, czy coś z tego co napisałem do ciebie dotrze do już wyłącznie twój osobisty problem - możesz sobie dalej wierzyć w to co bredzisz, możesz trwać w naiwnym przekonaniu, że Scott Kelby odkrył filozoficzny kamień fotograficzny i za pomocą systemu 7 punktów czy innej bździny można dokonać transmutacji gniota w arcydzieło, a Kalina czy Adam posiedli tą alchemiczną wiedzę i swe zdjęcia wykonują za pomocą plug-inu, a nie ręki, oka i głowy.

Wyżej było pisane ,że kogoś znajomy był na tym kursie i był częstowany punktami Kellbygo oraz na pamiątkę dostał płytkę z presetami - więc czytaj wszystko a nie wybiórczo. Ja nie mam osobistego problemu, mam tylko uczulenie na chamskie wypowiedzi.

life
18-06-2009, 08:27
Tak sobie czytam ten wątek i czytam ... wywar stajesz się monotematyczny, przewidywalny i nudny.

Masz swoje zdanie ok nikt ci tego nie broni tylko nie zamęczaj nim ludzi.

Tak się wymądrzasz że to sam szop że to, tamto, a kto ci broni robić choćby porównywalne zdjęcia?
aa tak zapomniałam zrobiłeś tylko 7 ślubów i fotografujesz tylko od 10 lat.

Ja ostatnio zrobiłem dwa śluby (więc w twojej skali jestem lamerem), na każdym około 1200 klapnięć i uważam że to zdecydowanie za dużo, choć większość powstała na weselu gdzie ludzie bawili się szampańsko i pomimo tego że tylko niewielka część (może 10-15%) jest spartaczona to nie oddam młodym 1000 zdjęć bo bym ich tym zanudził, a dla siebie wyciągam nauki na przyszłość o wstrzemięźliwość w trakcie wesela :)

PS. wyniki pracy zamierzam zaprezentować i poddać opinii na forum ale to dopiero jak oddam albumy młodym, wolę by zdjęcia najpierw zobaczyli w albumach niż w internecie.

wywar
18-06-2009, 08:28
Rzuć linkami, gdzie mógłbym zobaczyć te "backstage".

KLIK (http://www.youtube.com/watch?v=2mXiXCsRGlM)

Darek Jankowiak
18-06-2009, 08:31
Taki mały OT dotyczący "całościówek" - zdjęcia Adama są świetne, ale nie był pierwszym, który pokazał całe sety - na pewno przed nim zrobił to KAMASH (patrz: jego strona).

wywar
18-06-2009, 08:33
aa tak zapomniałam zrobiłeś tylko 7 ślubów i fotografujesz tylko od 10 lat.
A czy możesz sobie wyobrazić ,że nie wszyscy są ślubnymi fotografami. Tak fotografią zajmuję się od 10ciu lat, ale ślubniakami zainteresowałem się niedawno i powiem ci szczerze ,że za bardzo mi to nie podchodzi (i może nawet nie wychodzi), ale próbuję dalej. Dobra czuję ,że zbliża się lincz na mnie więc luzuję i dla mnie EOT.

life
18-06-2009, 08:36
KLIK (http://www.youtube.com/watch?v=2mXiXCsRGlM)

Pewnie chodziło ci o Joe Buissink-a że robi serią to zobacz czym robi tą serię jak nie widzisz to ci pomogę F90X :P

Czornyj
18-06-2009, 08:37
Wyżej było pisane ,że kogoś znajomy był na tym kursie i był częstowany punktami Kellbygo oraz na pamiątkę dostał płytkę z presetami - więc czytaj wszystko a nie wybiórczo.
I gdzie tu dowód na nieporadność warsztatu fotograficznego Kaliny?


mam tylko uczulenie na chamskie wypowiedzi.
To po co się wypowiadasz?

life
18-06-2009, 08:39
A czy możesz sobie wyobrazić ,że nie wszyscy są ślubnymi fotografami. Tak fotografią zajmuję się od 10ciu lat, ale ślubniakami zainteresowałem się niedawno i powiem ci szczerze ,że za bardzo mi to nie podchodzi (i może nawet nie wychodzi), ale próbuję dalej. Dobra czuję ,że zbliża się lincz na mnie więc luzuję i dla mnie EOT.

Nie twierdzę że od 10 lat robisz śluby ale w trakcie tych ponad 3650 dni zdobyłeś pewną wiedzę, doświadczenie. Wyobraź sobie że niektórzy robią świetne foty pracując z aparatem od 2 czy 3 lat.

wywar
18-06-2009, 08:39
To po co się wypowiadasz?

Piszę o tobie ekspercie.

Czornyj
18-06-2009, 08:44
Piszę o tobie ekspercie.

To poczytaj sobie najpierw uważnie i ze zrozumieniem twoje własne - jakże uprzejme i kurtuazyjne - wypowiedzi, zanim zaczniesz uczyć innych savoire vivre'u.

wywar
18-06-2009, 08:44
Nie twierdzę że od 10 lat robisz śluby ale w trakcie tych ponad 3650 dni zdobyłeś pewną wiedzę, doświadczenie. Wyobraź sobie że niektórzy robią świetne foty pracując z aparatem od 2 czy 3 lat.
Wrócę jeszcze do wczorajszego wykładu pana Rolke na którym miałem przyjemność być. Przyznał że do dnia dzisiejszego nie zna się na profesjonalnym błyskaniu, nie potrafi ustawiać lamp itd... a fotografuję całe życie. Np. Kalina która robi świetne ślubniaki może nie sprawdziła by się w reporterce sportowej, fotografii motoryzacji czy innej. Nie każdy jest dobry we wszystkim.

life
18-06-2009, 08:48
Tak na marginesie jak byś nie zauważył rozmawiamy o fotografii ślubnej.

adrian
18-06-2009, 08:48
Co do tej chwili, przemo zobacz bakcstage tych wielkich nawet - walą seriami aż miło, czyste karty są im podawane jak amunicja do działa przeciw lotniczego podczas IIWŚ. Wiem nie znam się i wogólę jak pisał miło Czornyj.

Wywar, popuść trochę gumkę to ci ciśnienie zejdzie. Odnośnie strzelania seriami - różnie z tym bywa, czego doskonałym przykładem jest Jeff Ascough:

Newer photographers that have never used a film camera, often mention figures of 1000-2000. At this point I like to show a complete wedding of mine with around 150-180 images.

As I write this, I have just received an email from a client who has just seen her images online. There are 186 images covering 10 hours of photography from the bride getting ready, through to the dancing in the evening. That's less than 20 images per hour of coverage.


***

Poza tym mam dziwne wrażenie, że (to już nie tylko do kolegi wywara) kiedy pojawia się w wątku Kalina i Adam automatycznie wzrasta ilość jadu w postach.

Wygląda to tak, jakby wasze zdjęcia/www/cotamchcecie robiło się z miejsca lepsze po zjechaniu ich prac. Sam jestem ciągle początkujący i nigdy nie zrobiłem jeszcze ślubu, ale jak zrobię, to mam napisać, że foty Adama i Kaliny są do dupy i przez to mój set stanie się automagicznie lepszy?

Ludzie, luzujcie gdzie was ciśnie. Pozwólcie każdemu mieć taką stronę, sposób prezentacji zdjęć, podejście do klienta, sprzęt, styl, kolory, obróbkę, drużynę piłkarską jaką chce. Pieniactwo nic nie zmieni, conajwyżej spowoduje napięcia.

:)

wywar
18-06-2009, 08:49
To poczytaj sobie najpierw ze zrozumieniem twoje własne - jakże uprzejme i kurtuazyjne - wypowiedzi, zanim zaczniesz uczyć innych savoire vivre'u.
Ja nikogo niczego nie uczę - po prostu wymiana zdań i poglądów. Twoje wyrafinowane chamstwo mnie nie rusza. Widzę ,że nie popuścisz - więc niech będzie na Twoim - napisz jeszcze coś miłego w moją stronę - ja już do tego się nie odniosę - wygrałeś.

Adrian tu gumka tu nie ma nic do rzeczy - ja nie pluję jadem na Kalinę czy Adama - czytaj od początku - wg. mnie warto jest się od nich uczyć itd... Ale jedna wypowiedz Kaliny mi się nie spodobała - mianowicie ta ,że nie pokazując całych reportaży na stronie www ktoś się wstydzi swoich zdjęć - a przypominam ,że w chwili obecnej sama nie pokazuję całościówek tylko zamierza dopiero to zrobić. Tylko z tym się nie zgodziłem, ale zaraz ruszyła cała lawina na mnie. Może jestem nudny, monotematyczny i się nie znam, ale pogadać chyba można.

wywar
18-06-2009, 09:01
Tak na marginesie jak byś nie zauważył rozmawiamy o fotografii ślubnej.
A tak na drugim marginesie to czepiłeś się tego ze fotografuję od 10lat, a zrobiłem tylko 7 ślubniaków - więc ci napisałem ,że nie każdy robi lub robił zdjęcia ślubne czy inne, ale każdy może wszystkiego spróbować.

Pewnie chodziło ci o Joe Buissink-a że robi serią to zobacz czym robi tą serię jak nie widzisz to ci pomogę F90X :P
Pewnie jak nie widzisz to ci pomogę - większość z nich na tym filmiku wali seriami - i nie chodzi mi czym walą czy kliszą czy matrycą, ale walą.

adrian
18-06-2009, 09:07
Adrian tu gumka tu nie ma nic do rzeczy - ja nie pluję jadem na Kalinę czy Adama - czytaj od początku - wg. mnie warto jest się od nich uczyć itd... Ale jedna wypowiedz Kaliny mi się nie spodobała - mianowicie ta ,że nie pokazując całych reportaży na stronie www ktoś się wstydzi swoich zdjęć - a przypominam ,że w chwili obecnej sama nie pokazuję całościówek tylko zamierza dopiero to zrobić. Tylko z tym się nie zgodziłem, ale zaraz ruszyła cała lawina na mnie. Może jestem nudny, monotematyczny i się nie znam, ale pogadać chyba można.

Jak dla mnie trochę za ostro piszesz i trochę dziwnym tonem, dlatego jest to tak odbierane jak jest. I to nie tylko przeze mnie ;-)

bugdi
18-06-2009, 09:08
Od 2 stron w tym watku jest przepychanka dajcie luzu, piszemy tu o repoglamour, aż mi szkoda tematu jak sobie pomysle ze te niesnaski czyta adam lub kalina. Co do całościowek ja mam na stornie od jesieni jak powstla moja strona i zawsze podając stronę piszę młodym aby je obejrzeli bo galeria główna ma przyciągnąć widza, a jednak całościówka obnaża naszą jakośc fotografii, zawsze tez im mówię że nie wszystko sie musi podobac i achęcam do szukania zdjeć u innych fotografów, to przeciez ma być ich dzień i oni musza zdecydować to co im przypadnie do gustu. Wracając do repoglamour to jest zlepek słów które adam zmyślnie wymyślił. Codzi tu o wydobycie całego piękna tego dnia w połączeniu z reporterskimi wieloplanami i sytuacjami. Cieszmy się że mamy takich ludzi w Polsce od których możemy się uczyć być lepszymi fotografami ślubnymi a przez to i lepszymi ludźmi.

wywar
18-06-2009, 09:12
Jak dla mnie trochę za ostro piszesz i trochę dziwnym tonem, dlatego jest to tak odbierane jak jest. I to nie tylko przeze mnie ;-)
Tutaj masz rację, ale intencje mam 100% pokojowe.

prz3mo
18-06-2009, 09:59
Czornyj i wywar - jak macie sobie coś do powiedzenia to proponuję PW.
Usunąłem ostatnie Wasze posty, każde następne w tym stylu polecą także w kosmos.

Czornyj
18-06-2009, 10:06
Usunąłem ostatnie Wasze posty, każde następne w tym stylu polecą także w kosmos.

No wreszcie!

wilus
18-06-2009, 10:21
...możemy się uczyć być lepszymi fotografami ślubnymi a przez to i lepszymi ludźmi.
Piotrze ...wzruszyłem sie :)

marszull
18-06-2009, 10:42
Tak jak czytam to sie zastanawiam czy wszyscy robie po 1000-2000 zdjec na slubie?
Ja wprawdzie slubow nie robie, ale dokumentacje z roznego rodzaju firmowych kotletow mi sie zdaza i jeszcze tylu zdjec nie mialem nigdy po powrocie do domu.
Jakbym mial fotografowac slub to chyba bym wprowadzil zastrzezenie, ze nie oddaje wiecej niz 200 zdjec ;-)

life
18-06-2009, 10:55
Tak jak czytam to sie zastanawiam czy wszyscy robie po 1000-2000 zdjec na slubie?
pisałem że muszę popracować nad wstrzemięźliwością :D ale jak by nie było ślub i wszystko z nim związane to inny temat niż konferencja itp. Zazwyczaj jest to cały dzień fotografowania, przygotowania, błogosławieństwo, ślub, życzenia, wesele z oczepinami itp. potem jeszcze plener. więc jak widzisz sposobności jest bardzo dużo. w moim przypadku za bardzo poszalałem na weselu :)

marszull
18-06-2009, 11:11
Ja tego posta nie pisalem konkretnie do Ciebie, a co do roznic w imprezach to bywalem tez na konferencyjno/szkoleniowo/piknikowych gdzie imprezy trwaly tyle samo co slub i wesele razem z przygotowaniami ;-) , ale oczywiscie rozumiem ze to zupelnie inne imprezy :-)

robin102
18-06-2009, 11:27
Wywar daj se spokój szkoda strzępić klawiaturę. Lepiej dla poprawy nastroju zastanów się czym są zdjęcia ślubne i które zdjęcia przetrwają próbę czasu :) długiego czasu. Czy te Twoje czy te "wielkie" przed którymi dziś w tej chwili w tym czasie "klękacie", a kto przed nimi "klęknie" za 20 lat, no kto ?
Żeby nie wyszło iż nie lubię zdjęć od Tych Wielkich, ale to są zdjęcia na dziś co najwyżej na jutro potem komputerowe kolorasy czy jak to ktoś gdzieś ujął obrazki z komiksów najzwyczajniej zaczną drażnić.
A co do całego materiału o którym rozmowa idzie to jak najbardziej przyszłym PM moim zdaniem należy pokazać cały materiał ot choćby ze 300-400 zdjęć co by widzieli jak fotograf pracuje i co całościowo z tego wychodzi bo najważniejszy jest cały materiał, a nie 3 -5 ciekawych zdjęć w mniemaniu fotografa czy jego kolegów.

Adam Trzcionka
18-06-2009, 11:31
Więcej luzu :)

Wywar, mam wrażenie, że byłeś neutralnie czy wręcz pozytywnie nastawiony do idei warsztatów, ale z dalszych niefortunnych wymian zdań powstało sporo nieporozumień i ciężar rozmowy został przerzucony na kwestię "walenia serią", "pokazywania całościówek", "robienia cukierków z kupy". no i przepychania. warto wypuścić powietrze.


co do walenia serią, jako ujmy dla fotografa i kpinie z prawdziwej, wychowanej na analogu i poszanowaniu każdej klatki, prawdziwej i czystej, jedynej fotograficznej sztuce, to lekkie nadymanie się. wygodniej komuś serią - niechże robi serią. czemu robienia serią nie odmawia się fotografującym sport, a nie pyta się ich, czy analogiem zrobią to samo? ludzie mają trudną mimikę, grymasy, poruszają się szybko - dobrodziejstwo serii pomaga, kosztuje mało i jest powszechnie dostępne. używam, bywa, serii na plenerach, gdzie czasem drobny niuans mimiczny różni zdjęcie ciekawe od ciekawego inaczej. Kalina nie używa serii w ogóle. co do ilości zdjęć - znam mocnych zachodnich fotografów, którzy robią po 10 tysi. klatek z całego dnia i są uznawani, zupełnie słusznie, za fotografów topowych. czy ja, kiedy zacznę robić 10 000 dorównam im, bo niby ich jakość i klasa bierze się tylko z większego wyboru? - nie sądzę: w przypadkowo zrobione fantastyczne zdjęcia w fotografii ślubnej wierzę, ale to są akcje sporadyczne.

jest coś, co u nas uprawia się w śladowych ilościach - eksperyment; raz, bo "szkoda migawki" (to jest argument najśmieszniejszy), dwa bo po co, bo nie ma pomysłu, itd. ci, którzy robią te przykładowe 10 tysi, rozkładają liczbę klatek - to co być musi, to co by mogło być, oraz poszukiwania. eksperymenty z czasami, ze światłem, z kadrem, itd, itd.. i na to mogą iść setki, tysiące klatek.

to, czy ktoś robi 400 zdjęć czy 4000 nie ma moim zdaniem najmniejszego znaczenia. liczy się efekt. to jakim jesteś fotografem można ocenić po zdjęciach, nie liczbie klatek.


co do całościówek - długo do tego dojrzewałem, to temat złożony. sensowna całościówka jest czymś najtrudniejszym w naszej robocie, mówi o tym, jaką masz strategię, czy pokazujesz plik luźno powiązanych zdjęć z jednej uroczystości, czy raczej historię, itd. wahałem się, bo wiem, że portfolio ma tysięcznie większą moc niż całościówki, bo całościówki moga nudzić, bo jak fajne przygotowania to niefajny kościół, a wesele słabe i tak w koło. i mnie nie chodziło o pokazanie, o!, to są moje megacałościówki, lecz raczej - o, tak mniej więcej pracuję, takie mam poczucie rytmu, tego szukam, choć w moim przypadku to sa zdjęcia stare i na dziś chcę od siebie sporo więcej. w wymianie zdań między Kaliną a Wywarem mam zdanie nastepujące: na pewno całościówki pozwalają na pełną, komplesową i rzetelną ocenę umiejętności fotografa ślubnego. nie ma musu, żeby je pokazywać, ale osobiście lubię i doceniam opcję ich zobaczenia. to działa w dwie strony - można się nieźle zdołować, ale i można wyleczyć z kompleksów - długo myślałem, że Jeff Ascough robi wyłacznie perły :) tak się nie da.


no i temat najcięższy, który się przewija nie tylko w tym wątku. PS, wykręcanie z gówna bata, malowanki, sratatanki. przypomina mi się scena z filmu "Fotograf wojenny", w której Nachtway mówi swojemu laborantowi "ok, ale tu pogłęb mi niebo". czyli zrób to samo co robi się dziś w PS. wybór filmu = wybór techniki obróbki kolorów, itd, itd. tyle, że dziś robi się to szybciej, wygodniej i bardzo precyzyjnie. nawet taki purysta reportażu jak Jeff Ascough nieustannie doskonali techniki uzyskiwania ładnych kolorów, co wyraźnie widać po jego ostanich materiałach.
często na forum dopieszczenie zdjęć ślubnych pojawia się jako wręcz zarzut. cóż, uważam, że to jest sprawa ważna, bardzo ważna i jakkolwiek ja nie umiem z gniota zrobić czegoś bardzo dobrego, chcę wydobywać ze zdjęcia potencjał, zagrać z widzem, pomóc światłu, pomóc barwom, pomóc ludziom wyglądać pięknie. to jest fotografia ślubna, a nie muzealna dokumentacja.


Wyżej było pisane ,że kogoś znajomy był na tym kursie i był częstowany punktami Kellbygo oraz na pamiątkę dostał płytkę z presetami

musiał skurczybyk sporo przespać, choć nie przypominam sobie nikogo śpiacego ;)
punktów Kelby'ego na dobra sprawę nie znam - wiem z grubsza, czego dotyczą. pokazujemy techniki, zapewne w wielu miejscach zbieżne z tym, co pisze Kelby, tyle, że to są techniki odnoszące się do fotografii ślubnej, opierają się na całej strategii budowania zdjęcia i materiału - zdjęcia i materiału ślubnego, gry z widzem, filozofii i technik uzyskiwania kolorów. pamiątkowa - jak piszesz - płytka z presetami, to efekt naszych z Kaliną 1.5 rocznych puszkiwań. myślę, że w odpowiednim czasie dałbym się za taka pamiatkę równo pociąć ;)

wielkie pozdrowienia, i jeszcze raz - więcej luzu :)

Czornyj
18-06-2009, 11:44
Żeby nie wyszło iż nie lubię zdjęć od Tych Wilekich, ale to są zdjęcia na dziś co najwyżej na jutro.

Od oceniania tego, co przetrwa próbę czasu są potomni, a jak wykazują przykłady z historii sztuki im też zmieniają się gusta.

Ale i tak się nie zgadzam - za bardzo koncentrujecie się na wyrazistej stylistyce tych zdjęć (która oczywiście może się podobać lub nie), a przy tym umyka wam fakt, że nie jest to jednak tylko czcze efekciarstwo i fasadę stanowi kawał solidnego reportażu - bystra obserwacja, nastrój chwili, interesujący kadr, zgrabna kompozycja.

w4syl
18-06-2009, 11:53
W pewnym momencie przestałem czytać wątek, bo zeszliście na zupełnie niepotrzebne pyskówki itd.
Od siebie chcę tutaj napisać tylko tyle - Gratulacje dla AT! Uważam, że Jego ślubniaki są rewelacyjne. Z drugiej strony wydaje mi się, że pomagają mu okoliczności troszkę:) To znaczy trafia na ciekawe i na dodatek ładne pary, fotografuje w wyjątkowych miejscach ... cała otoczka ślubów, na których jest, jest na prawdę specyficzna. Dzięki temu na takie zdjęcia patrzy się lepiej. No bo zróbcie zdjęcia glamour komuś, kto w ogóle nie pasuje do takiego stylu... :) Ale to tylko część składników dla końcowego efektu. Kadry, złapane momenty, czasem na pewno ustawiane ujęcia, super styl obróbki ... po prostu majstersztyk. Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś mieć podobny dorobek. Jeszcze raz gratki. No i jeszcze dodam, że świetna stronka!

Adam Trzcionka
18-06-2009, 11:54
Wywar daj se spokój szkoda strzępić klawiaturę. Lepiej dla poprawy nastroju zastanów się czym są zdjęcia ślubne i które zdjęcia przetrwają próbę czasu :) długiego czasu. Czy te Twoje czy te "wielkie" przed którymi dziś w tej chwili w tym czasie "klękacie", a kto przed nimi "klęknie" za 20 lat, no kto ?
Żeby nie wyszło iż nie lubię zdjęć od Tych Wielkich, ale to są zdjęcia na dziś co najwyżej na jutro potem komputerowe kolorasy czy jak to ktoś gdzieś ujął obrazki z komiksów najzwyczajniej zaczną drażnić.
A co do całego materiału o którym rozmowa idzie to jak najbardziej przyszłym PM moim zdaniem należy pokazać cały materiał ot choćby ze 300-400 zdjęć co by widzieli jak fotograf pracuje i co całościowo z tego wychodzi.


widzisz robin, wszystko ma swój czas, to prawda, mody zmieniają się, są, odchodzą.
tak jest np z malarstwem - są bieżące, arcypopularne nurty, przychodzą inne, za nimi inne, i tak w koło.
tyle, że to, co dobre, przetrwa jako dobre. może to porównanie na wyrost - ale dzieła twórców całkiem różnych Klimta i Rubensa, Picassa i Matejki mimo upływu dziesiątek, setek lat, przewinięcia się dziesiątek nurtów, są uważane do dziś za wspaniałe. liczy się kadr i pomysł, liczy się emocja, liczy się chwila. reszta jedynie i aż pieści oko.

robin102
18-06-2009, 12:00
Ale i tak się nie zgadzam -.
A ja sie jak zwykle z Tobą zgadzam, ale prawie boooo ja miałem już 20 lat, baaaa miałem już nawet 25 lat, a teraz mam strasznie dużo więcej :)
Pokaż te pisanki kolorowanki 45-50 letniemu oglądaczowi i pokaż np. te zdjęcia
http://www.jessicaclaire.net/index.cfm?postID=263
http://www.piotrkuzma.com/
Bacznie obserwuj nad którymi się skrzywi, a nad którymi usta otworzy. Dojdziesz do zdumiewającego wniosku zapewne, że zdjęcia są dla oglądacza, a nie dla fotografa. Zapewne znajdą się też tacy co nad komiksowymi (bez urazy) się zachwycą, ale to będzie maluśki odsetek, uwierz.


widzisz robin,......
Widzisz Adamie :) mam serdeczna prośbę. Nie staraj się podejmować ze mną żadnej, ale to żaden dyskusji. Za dużo mnie publicznie na obrażałeś więc omijajmy się także słowem. Chciałeś mieć wroga w mojej osobie, twój wybór. Niech tak zostanie. Starszy młodszemu ustępuje zazwyczaj i żeby cie zadowolić niech będzie, że mistrzem jesteś w tym co robisz, ale tylko w tym, a że zupełnie mi to nie pasuje to już inna sprawa.
Oczywiście straszyć cię i drwić nie będę jak to miało miejsce z twojej strony.

asha
18-06-2009, 12:00
To znaczy trafia na ciekawe i na dodatek ładne pary, fotografuje w wyjątkowych miejscach ... cała otoczka ślubów, na których jest, jest na prawdę specyficzna. Dzięki temu na takie zdjęcia patrzy się lepiej. No bo zróbcie zdjęcia glamour komuś, kto w ogóle nie pasuje do takiego stylu... :)

I właśnie w tym tkwi cała tajemnica. To nie są jacyś specjalni ludzie. To nie są modele, a śluby to nie scenografia z sesji zdjęciowej. Cały urok w tym, żeby zwykłych ludzi pokazać w sposób niezwykły, bo to ich niezwykły dzień. I na nic tu się zda kurs, tysiąc klatek, czy nawet najlepszy sprzęt. Trzeba być jak weselne zwierzę fotograficzne :) i albo się to ma, albo nie.

pzdr

Adam Trzcionka
18-06-2009, 12:13
Adamie mam serdeczna prośbę. Nie staraj się poodejmować ze mną żadnej, a to żaden dyskusji. Za dużo mnie na obrażałeś więc omijajmy się także słowem. Twój wybór. Niech tak zostanie. Starszy młodszemu ustępuje zazwyczaj i żeby cie zadowolić niech będzie , że mistrzem jesteś w tym co robisz, ale tylko w tym, a ze zupełnie mi to nie pasuje to już inna sprawa straszyć cie i drwić nie będę jak to miało miejsce z twojej strony.

ilekroć będziesz pojawiał się w wątkach, które takim czy innych sposobem dotyczą mnie i będziesz w nich pisał swoje teorie, będę komentował twoje słowa. zawsze. tradycyjnie też raz na jakiś czas wezwę cię do pokazania zdjęć ;)
i niechże ci się to nie podoba lub podoba, masz opcję ignoruj.

stock
18-06-2009, 12:13
aczkolwiek piekne pary, ładne wnetrza, piekne kościoły tu bardzo pomagaja. Oczywiście solidny warsztat, umiejętnośc patrzenia, dobre oko i umiejętnośc wyłapania momentów to podstawa. ale nie oszukujmy się - część tego sukcesu (mała część) lezy też we wnętrzach, parze młodej, gościach itp itd.
Bo materiały ze slubu w remizie i pałacyku róznic się muszą :D I żeby nie być stronniczym - widywałem tez fajne kadry z remizy :)

prz3mo
18-06-2009, 12:25
Z drugiej strony wydaje mi się, że pomagają mu okoliczności troszkę:) To znaczy trafia na ciekawe i na dodatek ładne pary, fotografuje w wyjątkowych miejscach ... cała otoczka ślubów, na których jest, jest na prawdę specyficzna. Dzięki temu na takie zdjęcia patrzy się lepiej. No bo zróbcie zdjęcia glamour komuś, kto w ogóle nie pasuje do takiego stylu... :)

Bo jedno pociąga za sobą drugie. Jak ktoś bierze dobrego, drogiego fotografa to ma kasę. Jak ma kasę to i wynajmuje ładną salę, każe ładnie ozdobić kościół itd...
To jest tak jak z ekskluzywnymi autami i kobietami. Zauważcie, że kobiety prowadzące luksusowe, drogie auta są przeważnie bardzo ładne :) (nie wnikam już dlaczego tak jest, powodów jest kilka :) )

Łatwiej robi się zdjęcia ludziom ładnym, w ładnych lokacjach :)

Adam Trzcionka
18-06-2009, 12:25
aczkolwiek piekne pary, ładne wnetrza, piekne kościoły tu bardzo pomagaja. Oczywiście solidny warsztat, umiejętnośc patrzenia, dobre oko i umiejętnośc wyłapania momentów to podstawa. ale nie oszukujmy się - część tego sukcesu (mała część) lezy też we wnętrzach, parze młodej, gościach itp itd.
Bo materiały ze slubu w remizie i pałacyku róznic się muszą :D I żeby nie być stronniczym - widywałem tez fajne kadry z remizy :)


oczywiście! wnętrza, ludzie, ich ekspresja i emocjonalność, uroda, bardzo, ale to bardzo pomagają i nikt nie mówi, że jest inaczej. dam przykład: jakiś czas temu tydzień po tygodniu miałem dwa śluby - pierwszy z umiarkowanie fotogeniczna parą, spiętą i mało komunikatywną, w ciasnym kościele, gdzie młodzi byli w trakcie przysięgi tak przytuleni do księdza, że ciężko było ich zidentyfikować, wesele w lokalu sympatycznym, ale fatalnie oświetlonym, z bawiącymi się w koło 3-4 tymi samymi parami, zaś tydzień później fotografowałem ślub dziewczyny z rodziny polityków z pierwszych stron gazet, apartamenty, ludzie o urodzie z amerykańskich żurnali, wesele na 200 osób w przepięknym lokalu.

z pierwszego ślubu mam zdjęcia dobre, ze dwie perełki. drugi ślub lokuję w swoim dotychczasowym top3, zobaczymy co wyjdzie po "komiksowaniu" ;)

przy tym wszystkim uważam, że drugi ślub był znacznie, ale to znacznie trudniejszy dla mnie - działo się bardzo dużo, trzeba było szybko decydować, szybko myśleć, szukać, nie przegapiać, walczyć o kadr, itd, podczas gdy tydzień wcześniej wszystko działo się powoli. mieć fajny slub to jedno, ale wykorzystać warunki, to coś zupełnie innego :)



Bo jedno pociąga za sobą drugie. Jak ktoś bierze dobrego, drogiego fotografa to ma kasę. Jak ma kasę to i wynajmuje ładną salę, każe ładnie ozdobić kościół itd...

oj, Przemo, jak boleśnie różnie to bywa, wiem z wielu źródeł.



Łatwiej robi się zdjęcia ludziom ładnym, w ładnych lokacjach :)

zdecydowanie :)

wywar
18-06-2009, 12:29
Więcej luzu :)

Wywar, mam wrażenie, że byłeś neutralnie czy wręcz pozytywnie nastawiony do idei warsztatów, ale z dalszych niefortunnych wymian zdań powstało sporo nieporozumień i ciężar rozmowy został przerzucony na kwestię "walenia serią", "pokazywania całościówek", "robienia cukierków z kupy". no i przepychania. warto wypuścić powietrze.

Jestem cały czas pozytywnie nastawiony - lubię słuchać ludzi którzy mają coś do powiedzenia, lubię oglądać zdjęcia ludzi którzy mają ciekawe fotografię do pokazania, ale nie lubię jak ktoś próbuje stworzyć standardy pod siebie - to czy całościówki w portfolio to jest to, powinien zweryfikować rynek i klienci ,a nie nikt z nas. Ja np. wolę pokazać klientowi dużą odbitkę na dobrym matowym papierze, wołaną w dobrym labie niż dać mu oglądać foty na jego własnym monitorze. Ostatnio dałem koledze do wglądu album i sam mi przyznał ,że na papierze to inna bajka. Ale ja nie głoszę teorii ze ci co pokazują odbitki na papierze są ok, a ci co dają na DVD nie. Jedni oddają klientowi 70,90 zdjęć, a inni dają 800,900, każdy robi inaczej. Jedni wolą zdjęcia ślubne, a inni chcieli by mieć obszerny reportaż bez zmielonych zdjęć przez szopa, tylko po prostu zdjęcia które będą przypominać im dzień takim jaki był ,a nie takim jaki im się przyśnił - i tu się z robinem w 100% zgadzam. Adam i Kalina uprawiają specyficzny rodzaj fotografii ślubnej która ma swoją klientele i publiczność - mi się bardzo podoba, ale czy pospolitemu Zenkowi z Kryśką się spodoba? Może nie, a może właśnie tak. Pozdrawiam zluzowany.

asha
18-06-2009, 12:36
To się wszystko ze sobą wiąże. Ludzie, którzy decydują się na takie zdjęcia w tej cenie muszą być trochę obeznani, muszą mieć odpowiednie wyczucie stylu, muszą doceniać takie zdjęcia i ich wartość. Nie namówisz na takie zdjęcia ani Janka oderwanego od pługa, ani Kasi z dojarni. W większości ludzie nie widzą sensu wydawać na fotografa więcej, skoro najlepsiejszy w miasteczku robi całość za 500zl. Nie mniej jednak gdy zaczynasz, nie masz dużego wyboru. Robi się tam gdzie się akurat jest, a gdy się już bierze pierwsze zlecenia, to raczej nie można sobie wybierać. Wtedy trzeba starać się wydobyć glamour nawet w remizie z Kasi i Janka.

*użyte imiona są przypadkowe :)

pzdr

prz3mo
18-06-2009, 12:38
oj, Przemo, jak boleśnie różnie to bywa, wiem z wielu źródeł.


Nie rozumiem :)

Adam Trzcionka
18-06-2009, 12:47
Nie rozumiem :)

to proste: ci fotografowie, o których piszesz, też trafiają na remizy, na lipną oprawę, mimo, że koszą wysokie stawki i maja famę. oczywiście to są historie nie cotygodniowe, ale bywają częściej, niż się wydaje.

Czornyj
18-06-2009, 12:50
Bacznie obserwuj nad którymi się skrzywi, a nad którymi usta otworzy. Dojdziesz do zdumiewającego wniosku zapewne, że zdjęcia są dla oglądacza, a nie dla fotografa. Zapewne znajdą się też tacy co nad komiksowymi (bez urazy) się zachwycą, ale to będzie maluśki odsetek, uwierz.

Czy potrafimy dziś sobie wyobrazić, że niegdyś obrazy impresjonistów stanowiły wściekłą awangardę, a ich kolorystyka wywoływała dzikie skandale i święte oburzenie podczas wystaw?

Na taką i na taką kolorystykę znajdziesz klienta, na co dobitnym dowodem jest sukces Kaliny i Adama. Ludzie często pragną, by ich ślub był wydarzeniem wyjątkowym, więc chcą, by i zdjęcia z owego wydarzenia były wyjątkowe, niepowtarzalne, inne, oryginalne. Nie należy patrzeć na uprawianą przez kogoś stylistykę przez pryzmat swojego gustu i oczekiwać, że wszyscy mają ten gust jednakowy. Nawet jeśli 90% klientów woli zdjęcia w innej tonacji, to 10% może się właśnie zachwycić taką, a przy tym mieć więcej kasy niż te pozostałe 90% razem wzięte.

prz3mo
18-06-2009, 12:51
to proste: ci fotografowie, o których piszesz, też trafiają na remizy, na lipną oprawę, mimo, że koszą wysokie stawki i maja famę. oczywiście to są historie nie cotygodniowe, ale bywają częściej, niż się wydaje.

Aaaa.. o to chodzi.. :)
Pewnie masz rację, ale częściej na pewno trafiasz jednak na wystawne, organizowane wesela niż wiejskie potańcówki :)


pierwszy z umiarkowanie fotogeniczna parą, spiętą i mało komunikatywną, w ciasnym kościele, gdzie młodzi byli w trakcie przysięgi tak przytuleni do księdza, że ciężko było ich zidentyfikować, wesele w lokalu sympatycznym, ale fatalnie oświetlonym, z bawiącymi się w koło 3-4 tymi samymi parami, zaś tydzień później fotografowałem ślub dziewczyny z rodziny polityków z pierwszych stron gazet, apartamenty, ludzie o urodzie z amerykańskich żurnali, wesele na 200 osób w przepięknym lokalu.


To mnie zaciekawiło. W jaki sposób udało Ci się być fotografem na tam ekskluzywnym weselu, skoro wcześniej fociłeś tylko raz na ślubie i sam przyznajesz, że rewelacji nie było ? :)

Adam Trzcionka
18-06-2009, 12:56
To mnie zaciekawiło. W jaki sposób udało Ci się być fotografem na tam ekskluzywnym weselu, skoro wcześniej fociłeś tylko raz na ślubie i sam przyznajesz, że rewelacji nie było ? :)

pierwszy - jako pierwszy z dwóch, nie pierwszy ever ;)

prz3mo
18-06-2009, 13:00
pierwszy - jako pierwszy z dwóch, nie pierwszy ever ;)

Aha, teraz doczytałem.. źle zrozumiałem :)

shaddixx
18-06-2009, 13:06
hmm czytam i czytam, zdjęcia Adama i Kaliny podziwiam. Staram się czasami wzorować, przynajmniej obrać dobry kierunek. Nie mam lat doświadczeń w ślubach, zrobiłem niewiele ale ludziom się podobało. Tez nie fotografia ślubna nie jest moim głównym tematym zdjęciowym jakim się zajmuje. Nie mniej jednak jakoś sobie radze. Jakbym sobie nie radził albo by mi sie to nie podobało to bym tego nie robił.
Także kolego Wywar, nic na siłe. Nie ma uniwersalnych ludzi.

life
18-06-2009, 13:22
Lepiej dla poprawy nastroju zastanów się czym są zdjęcia ślubne i które zdjęcia przetrwają próbę czasu :) długiego czasu. Czy te Twoje czy te "wielkie" przed którymi dziś w tej chwili w tym czasie "klękacie", a kto przed nimi "klęknie" za 20 lat, no kto ?

Widzisz robinie, mniemam iż twój problem polega na tym że ty mówisz, ty wiesz - co dla klienta będzie najlepsze ale wyobraź sobie że oni sami wiedzą czego chcą i dlaczego właśnie to chcą.
Może z racji swojego wieku masz dziwne przyzwyczajenia gdzie to z góry ci mówiono co jest dobre a co bebe, czego trzeba słuchać a czego nie można itd. Decyzja o wyborze fotografa zapewne jest przemyślana bardzo mocno tym bardziej że sam powtarzałeś 1000 razy że rynek jest makabryczny, konkurencja ohydna i przeolbrzymia.

Może warto zainwestować w jakaś terapię antykompleksyjną? :D

adrian
18-06-2009, 13:30
Lepiej dla poprawy nastroju zastanów się czym są zdjęcia ślubne i które zdjęcia przetrwają próbę czasu :) długiego czasu. Czy te Twoje czy te "wielkie" przed którymi dziś w tej chwili w tym czasie "klękacie", a kto przed nimi "klęknie" za 20 lat, no kto ?

No nie mów, że wiesz :mrgreen: Prorok jakiś, czy cuś?

Największe szczęście to chyba robić fotki nie pod klienta - w tym sensie, że takie jak on chce, tylko pod siebie, w swoim guście. Znaleźć na to klienta - świetna sprawa, dobrze się sprzedać - jeszcze lepiej.

Czego i Tobie życzę :)

robin102
18-06-2009, 13:39
Widzisz robinie, , mniemam iż twój problem :D
Nie zajmuj się moimi problemami bo nie mam problemów,:) poza tym, że ryby nie biorą, ale z tym sobie poradzę sam. Z innymi jak będą też.


Może warto zainwestować w jakaś terapię antykompleksyjną? :D
Widzę, że śmiało wielkimi krokami dołączasz do grupy moich zaciekłych przyjaciół. Tylko pogratulować chytrości :)
Twój wybór.

Al Bundy
18-06-2009, 13:44
A ja po całym tym wątku nie bardzo rozumiem kto w czym ma problem. Fotografia ślubna to nie wyścig zbrojeń bo rynek nie jest jednolity. Każdy robi inaczej, każdy klient ma inny gust, każde praktycznie zdjęcie znajdzie swoje miejsce i będzie zaakceptowane przez klienta bo to też np. kwestia ceny. To czy zdjęcie było ruszane PS czy nie, wybrane z 10 tys klatek czy było jedynym zrobionym w danej chwili - jakie to ma znaczenie dla klienta? Ocenienie i porównywanie fotografów też oczywiście może mieć miejsce ale prowadzenie rankingu - ten to TOP a ten gniot jest też tak względne że szkoda na to czasu. Z mojej praktyki wynika że każdy fotograf ślubny znajdzie swojego klienta czy to za 500 czy za 5 tys zł. Kurs kursem - fajna sprawa i sam bym pewnie skorzystał ale nie po to by robić coś w deseń jaki mi pokazał nauczyciel. Cały myk polega na tym by podobać się klientom w swojej okolicy ale jednocześnie nie męczyć się naśladując innych a robić zdjęcia z przyjemnością przekazując własną wizję. Wtedy bez męczarni, zbędnego naśladownictwa innych fotografów, robi się swoje i ma się swoje własne wypracowane a nie skopiowane od kogoś folio. A to co kto pokazuje na swojej własnej www to już czysto osobista sprawa i nikomu nic do tego...
Oczywiste jest też że doświadczenie i czas mają największe znaczenie. Pierwsze moje śluby dziś wywalił bym do kosza a mimo to kasa wpadła a klient przez kilka lat mnie polecał. Wiele się nauczyłem od tamtej pory ale jeszcze więcej przede mną. Nie lubię tylko gdy ktoś mi powie - idź w tę stronę a nie w tę...

robin102
18-06-2009, 13:53
A ja po całym tym wątku nie bardzo rozumiem kto w czym ma problem. Fotografia ślubna to nie wyścig zbrojeń bo rynek nie jest jednolity. Każdy robi inaczej, każdy klient ma inny gust, każde praktycznie zdjęcie znajdzie swoje miejsce i będzie zaakceptowane przez klienta bo to też np. kwestia ceny. To czy zdjęcie było ruszane PS czy nie, wybrane z 10 tys klatek czy było jedynym zrobionym w danej chwili - jakie to ma znaczenie dla klienta? Ocenienie i porównywanie fotografów też oczywiście może mieć miejsce ale prowadzenie rankingu - ten to TOP a ten gniot jest też tak względne że szkoda na to czasu. Z mojej praktyki wynika że każdy fotograf ślubny znajdzie swojego klienta czy to za 500 czy za 5 tys zł. Kurs kursem - fajna sprawa i sam bym pewnie skorzystał ale nie po to by robić coś w deseń jaki mi pokazał nauczyciel. Cały myk polega na tym by podobać się klientom w swojej okolicy ale jednocześnie nie męczyć się naśladując innych a robić zdjęcia z przyjemnością przekazując własną wizję. Wtedy bez męczarni, zbędnego naśladownictwa innych fotografów, robi się swoje i ma się swoje własne wypracowane a nie skopiowane od kogoś folio. A to co kto pokazuje na swojej własnej www to już czysto osobista sprawa i nikomu nic do tego...
Oczywiste jest też że doświadczenie i czas mają największe znaczenie. Pierwsze moje śluby dziś wywalił bym do kosza a mimo to kasa wpadła a klient przez kilka lat mnie polecał. Wiele się nauczyłem od tamtej pory ale jeszcze więcej przede mną. Nie lubię tylko gdy ktoś mi powie - idź w tę stronę a nie w tę...
Bardzo mądre podsumowanie, aż warto przeczytać ze trzy razy :)

Adam Trzcionka
18-06-2009, 14:42
A ja po całym tym wątku nie bardzo rozumiem kto w czym ma problem. Fotografia ślubna to nie wyścig zbrojeń bo rynek nie jest jednolity. Każdy robi inaczej, każdy klient ma inny gust, każde praktycznie zdjęcie znajdzie swoje miejsce i będzie zaakceptowane przez klienta bo to też np. kwestia ceny. To czy zdjęcie było ruszane PS czy nie, wybrane z 10 tys klatek czy było jedynym zrobionym w danej chwili - jakie to ma znaczenie dla klienta?

oczywiście nie ma, ale w ten sposób można by zrezygnować z wszystkich rozmów o fotografii, szczególnie komercyjnej. chcieliśmy na fotograficznym forum, w tym wątku o tym porozmawiać :)


Cały myk polega na tym by podobać się klientom w swojej okolicy

kwestia strategii i kwestia okolicy ;)
pochodzę z niewielkiego miasteczka w śląskim. są w mojej rodzimej okolicy klienci, którym podobają się moje zdjęcia, ale nie znajduję wśród nich klientów. ciekawym dlaczego ;)


bez męczarni, zbędnego naśladownictwa innych fotografów, robi się swoje i ma się swoje własne wypracowane a nie skopiowane od kogoś folio.

jasne. tyle, że rozwój, każdy, w mniejszym czy większym stopniu odbywa się przez naśladownictwo i przetwarzanie :)



A to co kto pokazuje na swojej własnej www to już czysto osobista sprawa i nikomu nic do tego...

i tak i nie, a może - zależy od miejsca :) jesteśmy na forum fotograficznym. folio w jakiś tam sposób nas autoryzuje. fajnie też powymieniać się doświadczeniami z rozmów z klientami, którzy czasem coś na ten temat wspominają. ja np od czasu powieszenia nowego sajtu i całościówek dostałem wiele sygnaółów od klientów, że to był krok słuszny, a na tym, że one sa dostępne w pierwszym kontakcie oszcędzam sporo czasu.

osobista sprawa? może, może. ale w myśląc w ten sposób wszystko jest naszą osobistą sprawą, a jednak słuchamy i chcemy być słuchani, naśladujemy, czerpiemy z doświadczeń.

inna sprawa - w chwili, kiedy czytam tyrady pana X o tym lub o tamtym, eksperckie, zaangażowane i autorytatywne, chciałbym skonfrontować to z jego dorobkiem. tu nie o to chodzi, żeby powiedzieć komuś "walisz gnioty", itd. nie chodzi o też o to, że trzeba robić zdjęcia lub zdjęcia dobre, żeby się o nich wypowiadać, ale przyznasz, że jeśli ktoś mówi o zdjęciach "mających wytrzymać próbę czasu" chciałbym zobaczyć jaka jest jego wizja takich zdjęć, kiedy moja jest, w jego mniemaniu, krótkoterminowa.







Oczywiste jest też że doświadczenie i czas mają największe znaczenie.

różnie bywa. widziałem fantastyczne zdjęcia ślubne ludzi, którzy kupili aparat zupełnie niedawno. jest dryg lub nie ma.


Wiele się nauczyłem od tamtej pory ale jeszcze więcej przede mną. Nie lubię tylko gdy ktoś mi powie - idź w tę stronę a nie w tę...

w głebi duszy nikt nie lubi. ale też nikt tu chyba nikomu tak nie mówi, a bardziej to problemy z komunikacją ;)

marszull
18-06-2009, 14:59
kwestia strategii i kwestia okolicy ;)
pochodzę z niewielkiego miasteczka w śląskim. są w mojej rodzimej okolicy klienci, którym podobają się moje zdjęcia, ale nie znajduję wśród nich klientów. ciekawym dlaczego ;)


Moze juz sa po slubie. ;-)

redrumdanyboy
18-06-2009, 15:15
za Alem Bundy. 100% zgody. Do robina. To forum, tylko i wyłącznie forum. Czy warto silić się na osobiste przytyki i przekomarzać, która opcja jest lepsza? Który styl fotografii ślubnej jest na topie, który pozostanie na topie przez 20 kolejnych lat itd. Co byłoby gdybyście spotkali się z Adamem w realu. Wierzę, że jeden to sympatyczny gość i drugi także, a kłótnia co któremu pasuje i o konkretny sposób robienia, obrabiania zdjęć jest dla mnie niezrozumiała. Co do Adama Robin muszę niestety to powiedzieć... mimo że młodszy od Ciebie, (a starszy ode mnie:) to jednak da się zauważyć, że jego sposób wypowiedzi jak dla mnie jest bardziej stonowany i mniej osobisty w tej całej kłótni. No taka prawda. Mój apel, dajcie sobie na wstrzymanie i zastanówcie się czy warto. Wracając do repoglamour. To, że te warsztaty są prowadzone przez Adama i Kalinę jest świetną sprawą. Jeszcze parę miesięcy temu nie było dosłownie żadnej takiej oferty oprócz forumowej. Teraz K.Tkacz i Gary rozpoczęli podobne warsztaty tylko z błyskogratami. Nic tylko się cieszyć. O cenie nie będę dyskutował, jest oferta, jest wolny rynek. Moim zdaniem/dla mnie 1600 zł (bo wiem o podniesieniu ceny co jest dla mnie zrozumiałe) za sporą pigułę doświadczenia i "kredkowe sekrety psa" to naprawdę mało. Nie omieszkałem się zapisać więc sprawdzę na żywym organiźmie : D

Al Bundy
18-06-2009, 15:53
pochodzę z niewielkiego miasteczka w śląskim. są w mojej rodzimej okolicy klienci, którym podobają się moje zdjęcia, ale nie znajduję wśród nich klientów. ciekawym dlaczego ;)

To oczywiste - cena ;) Jest to normalny ogólnokrajowy objaw małych miejscowości gdzie wszystko z założenia kosztuje mniej - nawet fotografia ślubna.



jasne. tyle, że rozwój, każdy, w mniejszym czy większym stopniu odbywa się przez naśladownictwo i przetwarzanie :)

W takim razie od kogo uczyli się pierwsi mistrzowie? Pewnie coś w tym jest ale chyba ważniejszy jest kawałek talentu i mózg z którego trzeba korzystać.



osobista sprawa? może, może. ale w myśląc w ten sposób wszystko jest naszą osobistą sprawą, a jednak słuchamy i chcemy być słuchani, naśladujemy, czerpiemy z doświadczeń.

Zgadzam się w 100% o ile kończy się na wymianie myśli a nie pyskówkach, osobistych wycieczkach i porównaniach ;)


inna sprawa - w chwili, kiedy czytam tyrady pana X o tym lub o tamtym, eksperckie, zaangażowane i autorytatywne, chciałbym skonfrontować to z jego dorobkiem. tu nie o to chodzi, żeby powiedzieć komuś "walisz gnioty", itd. nie chodzi o też o to, że trzeba robić zdjęcia lub zdjęcia dobre, żeby się o nich wypowiadać, ale przyznasz, że jeśli ktoś mówi o zdjęciach "mających wytrzymać próbę czasu" chciałbym zobaczyć jaka jest jego wizja takich zdjęć, kiedy moja jest, w jego mniemaniu, krótkoterminowa.

I tutaj jest pies pogrzebany bo ludziom wydaje się że oceniać mogą tylko Ci którzy mają podstawy - nazwijmy to formalne. Uważam że ocenić może każdy choć nie każdy ma rację. Są ludzie którzy oceniają czyjeś wypociny w PS mimo iż sami z tego narzędzia nie korzystają. Czy to złe? Moim zdaniem nie bo oceniają nie to a efekt końcowy który tej ocenie podlega. Czy krytyk filmowy musi być reżyserem, scenarzystą czy aktorem, czy musi dostać oscara by uznano go za godnego posłuchu? Tutaj jest podobnie. Fotograf jak każdy twórca wystawiając zdjęcia dobrowolnie poddaje się ocenie a czasem może niesłusznej krytyce. Na to jednak powinien być przygotowany a nie stroszyć się że komuś może się to co robi nie podobać - że ten ktoś nie ma prawa głosu bo sam nie ma takich samych doświadczeń...
Ogólnie jednak wszystkim nam brakuje luzu. Ludzie przez to że siedzą bezpiecznie schowani za ekranem pozwalają sobie na więcej i stąd te dziwne podjazdy osobiste ;)

robin102
18-06-2009, 15:58
Do robina. To forum, tylko i wyłącznie forum. Czy warto silić się na osobiste przytyki i przekomarzać...
Absolutnie nie warto masz słuszność na 102, ale jak ktoś pierwszy zaczął obrażać to cóż począć ...:(
aaaaa i ja się nie kłóce tylko co najwyżej śmiem bronić swej godność.


Co byłoby gdybyście spotkali się z Adamem w realu.
Do czasu jak mnie publicznie nie przeprosi tak jak mnie publicznie obrażał to nie ma na to szans :( a szkoda
za tym moim śmiesznym awatarkiem człowiek jest


...to jednak da się zauważyć, że jego sposób wypowiedzi jak dla mnie jest bardziej stonowany i mniej osobisty w tej całej kłótni.
A skrzypek był sam....
rozumiem doskonale, ale dzięki za udział w dyspucie dość niebezpiecznej dla postronnych acz życzliwy jak widzę jesteś dla wszystkich, no i że się nie bałeś ;)

ps.
Instynkt obronny swojej godności jakoś tak z wiekiem wzrasta, przynajmniej u mnie. Jak będzie u Ciebie sam doznasz.

kalina
18-06-2009, 16:03
I tutaj jest pies pogrzebany bo ludziom wydaje się że oceniać mogą tylko Ci którzy mają podstawy - nazwijmy to formalne. Uważam że ocenić może każdy choć nie każdy ma rację. Są ludzie którzy oceniają czyjeś wypociny w PS mimo iż sami z tego narzędzia nie korzystają. Czy to złe? Moim zdaniem nie bo oceniają nie to a efekt końcowy który tej ocenie podlega. Czy krytyk filmowy musi być reżyserem, scenarzystą czy aktorem, czy musi dostać oscara by uznano go za godnego posłuchu? Tutaj jest podobnie. Fotograf jak każdy twórca wystawiając zdjęcia dobrowolnie poddaje się ocenie a czasem może niesłusznej krytyce. Na to jednak powinien być przygotowany a nie stroszyć się że komuś może się to co robi nie podobać - że ten ktoś nie ma prawa głosu bo sam nie ma takich samych doświadczeń...
A mój pies jest pogrzebany całkiem gdzie indziej.

Oczywiście, krytyk filmowy nie musi robić świetnych filmów, nie musi robić filmów wcale, żeby oceniać. Ba, żeby być świetnym fachowcem w swoim fachu. Ale gdyby ten krytyk robił filmy nędzne, potężnie by to osłabiło jego autorytet.

Plagą Internetu jest to, że każdemu się wydaje, że może sobie naszczekać na kogoś innego, kogo sobie wybierze. Albo na jego, albo na na jego efekty pracy. A nawet nie naszczekać, tylko wyrazić 'mądrą' opinię - bo przecież ma prawo.
Jasne że ma.
Ja nikomu niczego nie zamierzam zabraniać, do pewnych rzeczy każdy musi sam dojrzeć.

Ku przemyśleniu niektórych:

http://theonlinephotographer.blogspot.com/2006/06/great-photographers-on-internet.html

Al Bundy
18-06-2009, 16:15
Oczywiście, krytyk filmowy nie musi robić świetnych filmów, nie musi robić filmów wcale, żeby oceniać. Ba, żeby być świetnym fachowcem w swoim fachu. Ale gdyby ten krytyk robił filmy nędzne, potężnie by to osłabiło jego autorytet.

Czy właśnie nie mamy do czynienia z ostrą krytyką w tym zdaniu? :) Sens rozumiem i jak najbardziej się zgadzam. Jestem natomiast przeciwny ogryzaniu się z automatu bo nigdy do niczego dobrego to nie prowadziło...


Plagą Internetu jest to, że każdemu się wydaje, że może sobie naszczekać na kogoś innego, kogo sobie wybierze. Albo na jego, albo na na jego efekty pracy. A nawet nie naszczekać, tylko wyrazić 'mądrą' opinię - bo przecież ma prawo.Jasne że ma.Ja nikomu niczego nie zamierzam zabraniać, do pewnych rzeczy każdy musi sam dojrzeć.Zgadzam się choć widzę to jeszcze inaczej. Zwykle Ci którzy nie starają się za każdym razem bronić gdy ktoś leje im pomyje na głowę mają spokój. Może dlatego że się nie odgryzają w czasie tej obrony? A może dlatego że czasem oceniający ma rację ale ocenianemu brak pokory? Do tego dochodzi jeszcze nie do końca jasne przekazywanie myśli poprzez klawiaturę. Mam np. wrażenie że teraz też się bronicie ale nie rozumiem przed czym. Może i ja niejasno się wyraziłem...? Nie mam absolutnie żadnych ale to żadnych uwag ani do samych fotografii ani do kursu bo nic mi do tego. Jak poprosicie o ocenę konkretnej foty to oczywiście mogę wyrazić swoje zdanie a tak - dla mnie szkoda na to czasu. Do rozmowy się włączyłem bo ciekawie się rozwinęła pomijając wycieczki osobiste ;)

Adam Trzcionka
18-06-2009, 16:28
Mam np. wrażenie że teraz też się bronicie ale nie rozumiem przed czym.

ładnie powiedziane: wrażenie :)

Al Bundy
18-06-2009, 16:32
Celowe ;) Chyba wszyscy się często nie rozumiemy i stąd te zgryzy. Być może dlatego wątek tak się wykoślawił ;)

Pozdrawiam
EOT.

Kinski
18-06-2009, 20:22
Na początek wyrażę swoje zaskoczenie. Dlaczego tak niewielu z uczestników wyraża swoją opinię na zadane w pierwszym poście pytanie ("co może wnieść do mojego codziennego życia kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?"). A piszą przede wszystkim ci, którzy nie byli, nie uczestniczyli i mają informacje z drugiej i trzeciej ręki (vide: bugdi, który wypisuje zabawne poetyckie epopeje esejowe - chyba polecę po chusteczki). elanek pisał, że "zadowoleni muszą byc". Taaak? 1 post na 12 stron to niewiele.

7 punktów Kellbiego" + presety + garść informacji praktycznych, z tego co mi koleżka opowiadał to dobra jest zmiana mentalności

musiał skurczybyk sporo przespać, choć nie przypominam sobie nikogo śpiacego
Jak pewnie Adam i kalina pamiętają, nie spałem. Spóźniłem się drugiego dnia, ale wtedy była mowa o technicznych aspektach archiwizacji zdjęć itp. Po przemyśleniu kwestii - jest tak, jak pisze Argraf - workfshop - iluzorycznie podobny do Kelbiego (którego przejrzałem po warsztatach). Ta garść informacji (z warsztatów) jest jednak dość spora, a zmiana myślenia o zdjęciach i fotografii ślubnej - największa i chyba najwartościowsza (to pierwsze - myślenia i budowania świadomości fotograficznej). Co do presetów - jak dla mnie przynajmniej o połowę za dużo. Ale one to drobiazg, naprawdę. Jak pisał wilus, trzeba mieć podstawy i elementarną wiedzę. Doświadczenie też.

Co do ostatniego postu kaliny (nie będę cytował) - jak to było - "Krytyka zdjęć jest tak trudna, jak robienie zdjęć, a może nawet trudniejsza". Jak już wiesz, zgadzam się z tym. I do tego, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Ale do tego, że czasem krytykujący mają rację, a "krytykowanym" brak pokory - też. Autorytety też się mylą i czasem zdarzy im się coś palnąć.


Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?
[bierze dyplom do ręki i myśli - dyplom - moja ocena]
1.Wzbogacenie się o wiedzę:
- założenia stylu repoglamour, jego definicja i geneza. Chromolenie w bambus i gryz banana.
- marketing w fotografii ślubnej (rynek, techniki, sposoby promocji i pozyskiwanie klienta). Chromolenie w bambus i gryz banana.
- fotografowanie ślubu, żelazne ujęcia, techniki, strategia pracy, efekt końcowy. Mały banan.
- albumy, oprawy, fotoksiążki, okładki CD itp. Bananowe eldorado - 20% zniżki w drukarni i atrakcyjne ceny na odbitki/okładki CD. Biorąc pod uwagę ceny odbitek w miastach (x2 i 3!) i jakość tego, co mozemy mieć - nic, tylko zrobić punkt przyjęć ;-].
- praktyczne zajęcia z modelami. Bananowe eldorado i mandarynka.
- twórcze, kreatywne techniki obróbki (bazujące na programie PS i konwertertze ACR coś tam, coś tam dalej). Mandarynka. W przypadku lektury Kelbiego - mały banan.
- workflow (presety, akcje, tła). Mandarynka. Ilość teł (jak to się dziwnie odmienia...) - mała, bodaj 5 sztuk. Ale to drobiazg - Corel Texture czy inny soft lub http://www.cgtextures.com/. 50% presetów - zbędna.
2. Zmiana myślenia o fotografii (Mandarynkowe eldorado i bananowe też).

Gdzieś tam na początku ktoś pisał o chmurze kapitalizmu, która krąży nad krajem. Że cena warsztatów ma wzrosnąć? Podeślijcie do Łukowa panienkę z tuzinem red bulli...

paatrys
18-06-2009, 22:28
Na początek wyrażę swoje zaskoczenie. Dlaczego tak niewielu z uczestników wyraża swoją opinię na zadane w pierwszym poście pytanie ("co może wnieść do mojego codziennego życia kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?"). A piszą przede wszystkim ci, którzy nie byli, nie uczestniczyli i mają informacje z drugiej i trzeciej ręki (vide: bugdi, który wypisuje zabawne poetyckie epopeje esejowe - chyba polecę po chusteczki). elanek pisał, że "zadowoleni muszą byc". Taaak? 1 post na 12 stron to niewiele.



Jako uczestnik chciałbym napisać od siebie kilka słów.

Na początku może napisze jaki jest mój status fotografii ślubnej.
Mam za sobą 1 sezon czyli 2008 rok to jakieś 10 ślubów na koncie.
Pojechałem na te warsztaty z wielkim strachem i nadzieją.
Dlaczego strachem- otóż dla mnie 1600 zł to kupa kasy bałem się że to zwykła ściema i że wydając taka fortunę na "jakieś tam warsztaty " będę pluł sobie w twarz że źle zrobiłem.
Z drugiej strony byłem pełen nadziei że będę mógł "dotknąć" tego czegoś co jest w fotografiach Adama i Kaliny.
Że pozwoli mi to na wypracowanie swojego stylu w ślubniakach.

Po 2 m-c po warsztatach i kliku ślubach mogę powiedzieć z całą pewnością że bliżej mi do tej drugiej strony, dlaczego??

Zrobiłem po warsztatach już 3 śluby i obrazu widzę z jaką łatwością mi przychodzi pracować na ślubie.
Nie chodzi tu o obróbkę lecz o łatwość samej pracy i pewności jaką mam po tych 2 dniach warsztatowych.
Praca z młodymi jest dla mnie 100 razy łatwiejsza niż wcześniej i to obrazu widać na zdjęciach.

Po 2 od strony marketingowej już tak czy siak zyskałem, sama rozmowa teraz z przyszłymi klientami jest o wiele łatwiejsza i zazwyczaj prowadzi do tego że zostaje przy swoim.
Już nie jest tak że cieszę się że w ogóle ktoś zadzwonił i biorę każda robotę jaka wpada mi w ręce.

Podsumowanie moje jest takie :
"Pewien milioner udzielając wywiadu dla prestiżowej gazety ekonomicznej, na pytanie :"w co zainwestował byś swój pierwszy milion $" bez wahania odpowiedział - w SIEBIE - dla mnie te warsztaty były wielką inwestycją co gorsza ryzykowną- opłaciło się.

Jesli ktoś się zastanawia podpowiadam, jeśli sam nie spróbujesz nigdy się nie dowiesz.

AlieN_dwa
18-06-2009, 22:37
Dziś dopiero zauważyłem ten wdzięczny temacik. Ostatni wpis dokonał mój kolega z warsztatów repoglamour - Kinski. Tak się składa, iż z owym Panem miałem możliwość uczestniczenia podczas pierwszej edycji warsztatów prawie w tym samym rzędzie krzeseł :) Pozwólcie, że ja też napiszę co nieco o tych warsztatach odwołując się do tekstu mojego kolegi...



[bierze dyplom do ręki i myśli - dyplom - moja ocena]
1.Wzbogacenie się o wiedzę:
- założenia stylu repoglamour, jego definicja i geneza. Chromolenie w bambus i gryz banana.


Czy ja myślę tak samo? Zanim nie poznałem prac Kaliny, nie miałem pojęcia o żadnym repoglamour. Potem okazało się, iż styl ten może nie powstał, ale rodził się powoli przy okazji spotkań Adama z Kaliną. Jednak sama nazwa dużo mi nie mówiła. Na warsztatach dowiedziałem się z czym to się je. Mam nadzieję, że mentorzy mi wybaczą lekkie zdradzenie tajemnicy :P Jest to styl, który pokazuje emocje (na czym mi najbardziej zależy), wydarzenia, itp., ale nie jest to styl surowy, bo otoczony bajkowym klimatem, który emanuje ze zdjęć. Pięknem, innym światem. Zdjęcia przedstawiają zdarzenia, ale nie surowe, tylko w delikatnej bajkowej otoczce.



- marketing w fotografii ślubnej (rynek, techniki, sposoby promocji i pozyskiwanie klienta). Chromolenie w bambus i gryz banana.


Nie wiem gdzie wtedy był Kinski, gdy to było omawiane. Musiał gdzieś zniknąć. Inaczej nie pisał by tu takich dziwnych rzeczy :( Przyznam, że ja w ślubniakach (przed warsztatami) siedziałem rok. Byli wśród nas jednak tacy, którzy siedzieli kilka lat i każdy był pod wrażeniem wskazówek, informacji, porad, przykazań, przestróg, którymi obdarzyli nas Kalina i Adam. Sporo mi to dało. Rok temu miałem tylko 4 klientów i to tylko na siłę. Bo się uganiałem za nimi, aż w końcu pozwolili mi fotografować. Po warsztatach to się zmieniło. Może nie aż tak, że nie mogę się od nich odpędzić, ale na pewno jest na plus. W tym roku mam 12 zleceń + 2 zlecenia już na za rok + 1 na za dwa lata. Zbytnio nie muszę szukać klientów. Oni sami do mnie przychodzą, co jest dla mnie olbrzymim, może nie zaskoczeniem, ale jakiegoś rodzaju zadowoleniem i dumą :) Może dla wielu z Was 12 zleceń w roku to pestka, ale dla mnie to wielki krok na przód. Olbrzymi. A to wszystko po zastosowaniu się do informacji marketingowych na warsztatach.


- fotografowanie ślubu, żelazne ujęcia, techniki, strategia pracy, efekt końcowy. Mały banan.

Gratuluję w takim razie obcykania z tematem, skoro dla Ciebie te informacje wywołały tylko uśmiech pogardy na twarzy. Jednak patrząc na Twoje zdjęcia przed warsztatami, zauważam:
- albo słabo wykorzystywałeś/wykorzystujesz informację, które wywołują u Ciebie tylko błahy śmiech
- albo jednak nie masz ich w małym paluszku – jednakże wtedy skąd ten uśmiech?
Ja dowiedziałem się sporo w tym temacie. Może powiecie, że jestem zielony bo siedziałem wówczas tylko rok w ślubniakach. Ok, macie prawo. Jednakże pod wrażeniem informacji i zdobytej wiedzy w tym zakresie były osoby, które ślubniakami zajmowały się od lat dziewięćdziesiątych. Po warsztatach wiem na co patrzeć, czego szukać, na co zwracać uwagę, czego się bać, jak zaradzić trudnym sytuacjom, itp.



- albumy, oprawy, fotoksiążki, okładki CD itp. Bananowe eldorado - 20% zniżki w drukarni i atrakcyjne ceny na odbitki/okładki CD. Biorąc pod uwagę ceny odbitek w miastach (x2 i 3!) i jakość tego, co mozemy mieć - nic, tylko zrobić punkt przyjęć ;-].

Naprawdę jestem pod wrażeniem Twojego doświadczenia, Stary Wyjadaczu labów wszelakich :] Ty widzisz to tak. Ja widzę to inaczej. Miałem możliwość obejrzenia albumów, fotoksiążek, okładek CD moich mentorów. Zapoznałem się ze sposobem w jaki oni oddają finalny produkt. Nie przeczę, że byłem pod wrażeniem. Wcześniej nie widziałem takich okładek, takich jakości zdjęć, takiego papieru. Żyłem w pełni nieświadomy, iż prócz samych zdjęć, ważna jest oprawa i jej najdrobniejsze szczególiki. Mogłem dotknąć papieru, albumów moich mentorów, w spokoju (nikt nie popędzał) delektować się ich finalnymi produktami.



- praktyczne zajęcia z modelami. Bananowe eldorado i mandarynka.


I znowu jesteś tu najlepszy, który nie potrzebuje nic wiedzieć bo sam wie wszystko najlepiej :P Ja na Twoim miejscu bym prowadził już swoje warsztaty. Zbieraj chętnych. Ja z przyjemnością bym na nie zajrzał. Bo widzę, że wiesz lepiej i umiesz więcej niż Kalina i Adam, a mi potrzebna jest wiedza. Chłonę ją jak gąbkę. Co mi pokazał ten punkt? Czego nauczył? Nauczył rozmowy z młodymi na plenerze. Obserwowałem moich mentorów – bardzo uważnie. Robiłem oczywiście sam zdjęcie także, ale bardzo dużo uwagi poświęcałem obserwacji Kaliny i Adama. Samo patrzenia bardzo dużo daje. Dodatkowo co chwilę Kalina i Adam udzielali uwag, pokazywali swoje triki, zachęcali nas do przejęcia inicjatywy i pokierowania modelami wg własnych widzimisię. Nauczyłem się postrzegać kadry na plenerze. I to nie jako zapamiętane wcześniej pomysły innych, ale wyewoluowane pod swój własny styl (no może też troszkę), ale pojąłem, że kadry są wszędzie i nie są to: pozycja nr 5, pozycja nr 8… Są to… Zapraszam na warsztaty to się przekonacie na czym to polega :)



- twórcze, kreatywne techniki obróbki (bazujące na programie PS i konwertertze ACR coś tam, coś tam dalej). Mandarynka. W przypadku lektury Kelbiego - mały banan.
- workflow (presety, akcje, tła). Mandarynka. Ilość teł (jak to się dziwnie odmienia...) - mała, bodaj 5 sztuk. Ale to drobiazg - Corel Texture czy inny soft lub http://www.cgtextures.com/. 50% presetów - zbędna.


I znów się dziwię, że mając tak potężną wiedzę, ani trochę nie wykorzystałeś jej wcześniej w swoich pracach… Przed warsztatami czytałem Kelbiego. Miałem jego 4 książki. Zgadza się. Jest tam kilka trików, których uczyli Kalina i Adam. Porównaj też zdjęcia Kelbiego i naszych mentorów warsztatowych – zdjęcia się różnią. Na warsztatach dowiedziałem się o wiele więcej niż to Kelbie opisał w swoich książkach. Najważniejsze – widziałem na własne oczy krok po kroku, jak oni to robią. Zgadza się, że wszystkiego na pewno nie pokazali, bo i czasu na wszystko za mało i sporo na pewno tego jest. Ale nie poszliśmy tam by kopiować przez kalkę Kalinę i Adama, ale by stworzyć swój własny styl. Może oparty na swoich mentorach, mistrzach z zza granicy, ale swój własny. Kroolik z tego forum napisał w jednym z postów, że na warsztatach dostaliśmy kilka fajnych kredek. Ale to od nas zależy i od naszego talentu jak te kredki wykorzystamy. Na pewno potrzebna jest cierpliwość i samozaparcie. Kubica też nie zaczynał od F1 :) Co do presetów… Może Tobie zbędna? Mi się przydają :)



2. Zmiana myślenia o fotografii (Mandarynkowe eldorado i bananowe też).

Widzę, ze Ty nie zmieniłeś myślenia. Ja wręcz przeciwnie. Inaczej patrzę przez aparat, inaczej wykorzystuję sytuacje (niż to miało miejsce przed warsztatami). Wszystko to przekłada się na moje zdjęcia, które, wg sporej ilości ludzi, są o wiele lepsze niż te przed warsztatami. Sam również to zauważam. Oczywiście doskonałe nie są. I pewnie jeszcze trochę czasu minie nim dorównam (czego bardzo bym chciał) moim mentorom. Ale to co teraz osiągnąłem jest moim prywatnym zwycięstwem nad dawnym sobą. Teraz jestem bliżej niż dalej lepszej fotografii. I takie jest moje zdanie. Dziwię się, że facet, który był ze mną jest zupełnie innego zdania niż ja. Może byliśmy na innych zajęciach? W każdym bądź razie na pewno nie szukam z Tobą zwady. Ot napisałem co ja o tym myślę. Pozdrawiam!

elanek
18-06-2009, 22:44
Na początek wyrażę swoje zaskoczenie. Dlaczego tak niewielu z uczestników wyraża swoją opinię na zadane w pierwszym poście pytanie ("co może wnieść do mojego codziennego życia kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?"). A piszą przede wszystkim ci, którzy nie byli, nie uczestniczyli i mają informacje z drugiej i trzeciej ręki (vide: bugdi, który wypisuje zabawne poetyckie epopeje esejowe - chyba polecę po chusteczki). elanek pisał, że "zadowoleni muszą byc". Taaak? 1 post na 12 stron to niewiele.


Wpisz w google "repoglamour". Na stronkach i blogach fotografów uczestniczących w warsztatach są same ochy i achy. Zresztą jeżeli nie podobało się komuś to nie będzie o tym smęcił. Znam tylko dobre opinie.
U "antagonistów" wyczuwam zazdrość. Każdy człowiek sukcesu ma wielu wrogów. Sukcesu: czy to artystycznego czy finansowego - nie ma znaczenia.
Qrka, chyba sobie fundnę takie warsztaty...

FunBoy
18-06-2009, 23:10
Przeczytalem caly watek i jestem pod wrazeniem wszystkich przywolanych tutaj opini... nie ma to jak merytoryczna dyskusja na pytanie postawione w pierwszym poscie :razz:


Witam wszystkich . :)
Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.
Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?
Powiem szczerze zdjęcia ich wykonania zapierają dech w piersiach i to każdy mi przyzna .
Pozdrawiam bardzo serdecznie

Bylem na pierwszej edycji (notabene razem z Kinskim) i co nieco moge napisac o wrazeniach. Raflik - co moze wniesc do Twojego codziennego zycia ten kurs niestety nikt Ci nie odpowie, gdyz zawsze jest to kwestia indywidualna. Ja moge tylko napisac co sam przezywalem przed kursem, w jego trakcie oraz po. Mowiac szczerze, w momencie gdy sie dowiedziem o istnieniu warsztatow - przezylem lekka euforie... Wczesniej nie dotarlem do zadnych kursow organizowanych przez osoby na takim poziomie fotograficznym jak Adam i Kalina. Dlatego tez przez kilka dni chodzilem jak nakrecony, ze bedzie okazja wymienic sie doswiadczeniami... Tyle, ze doswiadczenia w slubach nie mialem, wiec chodzilo aby po prostu pogadac o fotografii. Poszedlem wiec z otwarta glowa, chociaz chcialem dostac "weddingowa pigule" z racji na totalny brak doswiadczenia w temacie. I ku mojemu zaskoczeniu... dostalem zdecydowanie wiecej. To "wiecej" to mozliwosc poznania sposobu podejscia do tematu fotografii.... to mozliwosc zobaczenia jak pracuja... to mozliwosc porozmawiania o swoich rozterkach fotograficznych... to po prostu mozliwosc wymiany doswiadczen i dyskusji na wiele wspolnych tematow. Najwieksza satysfakcja jednak jest chwila, kiedy juz po czlowiek dochodzi do wniosku, ze kroczy ta sama droga. Utwierdzenie sie w swoich przekonaniach moze dac na prawde duzego kopa... czlowiek zaczyna duzo mocniej wierzyc w to, iz jego starania nie ida na marne. Moje zdanie do tych, jak i kazdych innych warsztatow chyba nigdy sie nie zmieni... jesli kogos podziwiacie... ZAWSZE warto sie spotkac z taka osoba :)

Kinski
19-06-2009, 01:26
Hy, hy - nie ma to jak chlusnąć oliwą do ognia. I od razu kareta rusza z kopyta jak się koniom palą ogony (albo coś ogonopodobnego ;-] ). I wracamy do meritum.
Uczestnictwo w warsztatach dało mi to wszystko, czego potrzebowałem, co wykorzystam/wykorzystuję i co chciałem osiągnąć/wiedzieć. Jedni robią potem 100% normy, inni nie (bo nie muszą i wiedzą, ze nie dostaną takiej kasy), ale i mniej też mi wystarcza. Bądź co bądź trzeba zarobić na dziwki i majonez, ale przedsiębiorczego harakiri nie zamierzam popełnić rzucając w cennik o jedno zero za dużo (lub za mało, przynajmniej nie teraz).

I widzę nawet Pierwszy Przypochlebca Kacyka Repoglamour i Wyznawca Matki Teresy i Papieża Polskiego Weddingu walnął elaborat. Widzę, że cały czas na kolankach przed "mentorami". No to dwie zdrowaśki. No, dobra, jedną, i rymowankę "Anioł Stróż". Potem "spać, iść spać" - jak mawiał Franz Maurer ("Więc, proszę, nie mów mi nic o fotografowaniu" ;-) ). Oceny [nawiasem mówiąc "Bananowe eldorado i mandarynka" są jak 5 w szkolnej skali, więc coś ci się pomyliło przy wyciąganiu wniosków - jeszcze jedna zdrowaśka] wynikają wyłącznie i tylko z mojego zastosowania poszczególnych punktów. Jakby nie było - zapłaciłem, mam wiedzę, wykorzystuję ją jak chcę. I nie pisz, że nie zmieniłem myślenia, bo skąd możesz o tym wiedzieć? Przynajmniej nie klęczę i nie włażę nikomu tam, gdzie nie powinno się włazić i lizać. I nie zamierzam prowadzić jakichkolwiek warsztatów - jak ktoś chce wiedzieć, co było - niech buli 2 kafle i jedzie do Krakowa/Warszawy. Ja jestem szczery chłopak z prowincji i jak mnie koledzy spytają, to chętnie im opowiem, pokażę, wyjaśnię. Jak umiem najlepiej. Za darmochę, bo nie uzurpuję sobie tego przywileju, żeby brać za to kasę. Uczciwie wobec siebie i wobec innych.

elanekTak, niestety, są same ochy i achy. A było kilka organizacyjnych uciążliwości, nad którymi kalina i Adam nie zapanowali (a próbowali). Nie jestem antagonistą czyjegoś sukcesu, szczególnie kaliny i Adama, ale nie lubię jak się nie mówi i przymyka oczy na te niepozytywy (pozytywów było oczywiście zdecydowanie więcej, ale jak to Ktoś powiedział na warsztatach "diabeł tkwi w szczegółach"). Czemu niektórzy chcą się na siłę przypochlebić i wszystko przedstawiać w delikatnej bajkowej otoczce... Bądźmy uczciwi - nie tylko wobec innych, ale i wobec siebie. A nie polega to na smyraniu się nawzajem noskami. Dotyczy to też oceny/krytyki. Nie róbmy sielanki (tragedii też).

Co do doświadczenia - to przed warsztatami zrobiłem 1 (słownie: jeden) cały ślub (od początku do końca, wcześniej to były przysługi dla znajomego przedsiębiorcy ślubnego). Teraz zaczyna się to diametralnie zmieniać, na plus of corz. Jednak praca w gazecie też mnie pociąga ;-].

I na koniec:

Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.
Jeśli zamierzasz na tym zarabiać, a nie bawić się w Dobrego Wujka lub Armię Zbawienia - to jak najbardziej. Warto. Jeśli nie - to kup jakieś fajne szkło (+ Kelbiego może) i ciesz się fotografowaniem.

elanek
19-06-2009, 07:55
elanekTak, niestety, są same ochy i achy.


Dlaczego niestety? Świetnie. Znaczy bardzo dobry produkt mają.



Nie jestem antagonistą czyjegoś sukcesu, szczególnie kaliny i Adama, ale nie lubię jak się nie mówi i przymyka oczy na te niepozytywy (pozytywów było oczywiście zdecydowanie więcej, ale jak to Ktoś powiedział na warsztatach "diabeł tkwi w szczegółach").


Nikt Ciebie o to nie posądza :)

AlieN_dwa
19-06-2009, 13:26
I widzę nawet Pierwszy Przypochlebca Kacyka Repoglamour i Wyznawca Matki Teresy i Papieża Polskiego Weddingu walnął elaborat. Widzę, że cały czas na kolankach przed "mentorami". No to dwie zdrowaśki. No, dobra, jedną, i rymowankę "Anioł Stróż". Potem "spać, iść spać" - jak mawiał Franz Maurer ("Więc, proszę, nie mów mi nic o fotografowaniu" ;-) ).

:mrgreen::mrgreen::mrgreen: I dlatego go lubię :mrgreen::mrgreen::mrgreen: Może chciałeś mnie obrazić, Kinski ale Ci nie wyszło :) Obraziłeś ludzi wierzących. Cóż, Twoje sumienie...

trrr
25-07-2009, 09:15
moje 3 zdania..

Nie naśladujcie tych repocośtam, tak jak już ktoś wcześniej pisał że zdjęcia ślubne mają trwać 50lat nie 5 lat, takie techniki rzutowania traktuje jak niegdyś serduszka i inne bzdetne ramki na zdjęciach, zresztą adam wcześniej zarżnie swoj styl, bo poszedł już w całości na kase i rozdaje swoją technike przez co coraz więcej robi to samo czasami mniej lub bardziej pozytywnie..

Podsumowując żygać mi się chce od coraz większej ilości mistrzów bo byli u adama na warsztatach, ludzie miejcie swój styl i pamiętajcie że to pamiątka dla młodych którzy będą oglądali te zdjęcia przez następne 50 lat niestety dla wszystkich repo to co szybko stało się modne szybko straci na wartości..

Technika cyfrowa i umiejetne wykorzystanie PS w tej chwili to max 5lat za 5 lepsze efekty uzyska się darmowymi programami, baaa aparaty będą miały w stylach lepsze efekty..

Liczą się tylko dobre ujęcia, coraz bardziej rozpier..la mnie to że pokazują po 3 zdjęcia ze ślubu i łały ochy a potem płacz..

Oczywiście nie mam nic do warsztatów sam myślałem żeby się wybrać, może coś się dowiem o czym nie wiem, jednak młodzi powinni być informowani że dostają grafikę komputerową..

Fredflinstone
25-07-2009, 10:01
moje 3 zdania..

Nie naśladujcie tych repocośtam, tak jak już ktoś wcześniej pisał że zdjęcia ślubne mają trwać 50lat nie 5 lat, takie techniki rzutowania traktuje jak niegdyś serduszka i inne bzdetne ramki na zdjęciach, zresztą adam wcześniej zarżnie swoj styl, bo poszedł już w całości na kase i rozdaje swoją technike przez co coraz więcej robi to samo czasami mniej lub bardziej pozytywnie..

Podsumowując żygać mi się chce od coraz większej ilości mistrzów bo byli u adama na warsztatach, ludzie miejcie swój styl i pamiętajcie że to pamiątka dla młodych którzy będą oglądali te zdjęcia przez następne 50 lat niestety dla wszystkich repo to co szybko stało się modne szybko straci na wartości..

Technika cyfrowa i umiejetne wykorzystanie PS w tej chwili to max 5lat za 5 lepsze efekty uzyska się darmowymi programami, baaa aparaty będą miały w stylach lepsze efekty..

Liczą się tylko dobre ujęcia, coraz bardziej rozpier..la mnie to że pokazują po 3 zdjęcia ze ślubu i łały ochy a potem płacz..

Oczywiście nie mam nic do warsztatów sam myślałem żeby się wybrać, może coś się dowiem o czym nie wiem, jednak młodzi powinni być informowani że dostają grafikę komputerową..


Uuu ile jadu...
Kolego skąd Ty możesz wiedzieć co będzie za 5 lat, wróżka jesteś??

Czornyj
25-07-2009, 12:15
moje 3 zdania..

Nie naśladujcie tych repocośtam, tak jak już ktoś wcześniej pisał że zdjęcia ślubne mają trwać 50lat nie 5 lat, takie techniki rzutowania traktuje jak niegdyś serduszka i inne bzdetne ramki na zdjęciach, zresztą adam wcześniej zarżnie swoj styl, bo poszedł już w całości na kase i rozdaje swoją technike przez co coraz więcej robi to samo czasami mniej lub bardziej pozytywnie..

Podsumowując żygać mi się chce od coraz większej ilości mistrzów bo byli u adama na warsztatach, ludzie miejcie swój styl i pamiętajcie że to pamiątka dla młodych którzy będą oglądali te zdjęcia przez następne 50 lat niestety dla wszystkich repo to co szybko stało się modne szybko straci na wartości..

Technika cyfrowa i umiejetne wykorzystanie PS w tej chwili to max 5lat za 5 lepsze efekty uzyska się darmowymi programami, baaa aparaty będą miały w stylach lepsze efekty..

Liczą się tylko dobre ujęcia, coraz bardziej rozpier..la mnie to że pokazują po 3 zdjęcia ze ślubu i łały ochy a potem płacz..

Oczywiście nie mam nic do warsztatów sam myślałem żeby się wybrać, może coś się dowiem o czym nie wiem, jednak młodzi powinni być informowani że dostają grafikę komputerową..

Jak już wspominałem w innym miejscu i czasie - zastanawia mnie, dlaczego zawiść i wbijanie bliźnim szpili w dupę urasta do rangi naszego sportu narodowego.

Skąd biorą się te nieprzebrane zastępy zakompleksionych miernot i nieudaczników, które - jeśli tylko ktokolwiek ośmieli się mieć odrobinę przebojowości i odnieść jakikolwiek sukces - rzucają się na niego jak sępy i zaczynają deprecjonować i kontestować wszystko, co ów nieszczęśnik ośmielił się uczynić?

I niby czemu ma służyć ten stek nonsensów, poza wykazaniem się brakiem znajomości ortografii, złośliwością i chęcią włożenia kija w mrowisko?

Siupes
25-07-2009, 15:03
Czornyj, nie jest to tylko nasz sport narodowy, jednak spokojnie bysmy mieli w tym mistrzostwo swiata. chyba polacy maja jeden gen lekko zagiety czy cos ;)

trrr
26-07-2009, 13:24
Jak już wspominałem w innym miejscu i czasie - zastanawia mnie, dlaczego zawiść i wbijanie bliźnim szpili w dupę urasta do rangi naszego sportu narodowego.

Skąd biorą się te nieprzebrane zastępy zakompleksionych miernot i nieudaczników, które - jeśli tylko ktokolwiek ośmieli się mieć odrobinę przebojowości i odnieść jakikolwiek sukces - rzucają się na niego jak sępy i zaczynają deprecjonować i kontestować wszystko, co ów nieszczęśnik ośmielił się uczynić?

I niby czemu ma służyć ten stek nonsensów, poza wykazaniem się brakiem znajomości ortografii, złośliwością i chęcią włożenia kija w mrowisko?

Nieudacznikiem możesz jedynie nazwać osobę w lustrze. Jakbyś nie wiedział jest to obraźliwe ale ty zawsze byłeś pierdołą i tylko potrafisz obrazić osobę odmiennego zdania, dla mnie to zwykły przekolorowany ..., w dodatku nie wiem czy nie kamash czy jakoś tak był prędzej prekursorem, jego zdjecia widziałem dużo wcześniej ale nie mi oceniać kto to "opracował". Osobiście nie odważył bym się nazwać swojej roboty "stylem" z czystej skromności i absurdu z tego wynikającego. Niestety tu chodzi tylko o kase i nazywa się wymyśleniem stylu -przełomu w fotografii.. a to już jest nie do zniesienia dla kogoś orientującego się w fotografii.

Zawsze życze wszystkim milionów i także jest w tym przypadku, a to że ma się odmienne zdanie i coś jest dla kogoś kiczem(dla jednego kicz dla innego nie), Nie robi z kogoś "miernoty" b.cu. Natomiast podrabianiem, naśladowanie(kredki) czyjegoś stylu jak dla mnie jest dla laików i jeżeli ktoś chce szukać swojego stylu poprzez tego typu praktyki przynajmniej dla mnie jest kimś dziwnym. W Polsce jest tak że ktoś jest na fali to się go podrabia i to jest chore!

"poza wykazaniem się brakiem znajomości ortografii" nie wiem czy wiesz że jest taka choroba i możesz miec problemy obrażając kogoś z tą chorobą.. ale co ty wiesz jesteś przecież najmądrzejszy..

samek
26-07-2009, 13:40
trrr, między innymi, przez takich ... jak ty, właśnie czas najwyższy unikać tego forum.


..."poza wykazaniem się brakiem znajomości ortografii" nie wiem czy wiesz że jest taka choroba i możesz miec problemy obrażając kogoś z tą chorobą.. ale co ty wiesz jesteś przecież najmądrzejszy..

A do tego jesteś leniem. W moich czasach nie zasłaniało się chorobami tylko się pracowało nad sobą. Ale po co? Lepiej się usprawiedliwić. Bardzo bliska mi osoba jest obarczona przypadłością problemów językowych - w efekcie należy do piszących bezbłędnie. Bo jej się chce pracować nad sobą.
Można swoje odmienne zdanie wyrażać, ale przydała by się jakaś forma.
Jesteś leniem do potęgi do tego pełnym paskudnego jadu.

admin
26-07-2009, 13:43
Ludziska, wiecej luzu. Czemu jedziecie po sobie jak po lysej kobyle? Kogos to bawi? Dajcie spokoj.

W temacie. Powoli funkcje fotografa zaczynaja przejmowac programy. Nie ma przed tym ucieczki. Zreszta co w tym zlego ze za nas zrobia to procesy? Bardziej boje sie tego ze powoli moze dojsc do tego ze komercyjny fotograf slubny przestanie byc elementem slubu, bo sasaiad za udziel weselu w prezencie zrobi zdjecia Nikonem P80 i pieknie obrobi je plaginami. Jasne, zrobi 500 zdje ale co za problem wygrac z nich 10 rewelacyjnych. Nawet przez przypadek mu sie uda, bo pochyli kadr potykajac sie przy naciskaniu spustu. Zartuje ale duzo w tym prawdy. Oprogramowanie przejmuje na siebie klimat, fotografowi pozostaje kadrowanie a z tym nie ma problemu, ksiazek i kursow sa dziesiatki...



"Samek": trrr, między innymi, przez takich ... jak ty, właśnie czas najwyższy unikać tego forum.



Nie przesadzasz troche?

samek
26-07-2009, 13:51
...Nie przesadzasz troche?

Nie.
W minionych miesiącach zaszło tu wiele i mam na ten temat swoje zdanie. Krytyczne.
I nie będę tego wątku kontynuował.

admin
26-07-2009, 14:07
Czy cos dotkenlo Cie osobiscie czy tylko wyrazasz swoja opinie na podstawie tego co czytasz? Zdaje sie ze jestes czescia tego forum, forum ktore trzeba Twoim zdaniem unikac. Powiem krotko, bo tu nie ma nic wiecej do dodania. Jesli to forum trzeba unikac, to napisz wprost ze bedziesz go unikal i przestan tu pisac. Nie chce Cie obrazic ale dla kogos kto wklada w to swoje serce i zycie, taki wpis to obraza. Czuje sie obrazony.

Czornyj
26-07-2009, 14:36
Nieudacznikiem możesz jedynie nazwać osobę w lustrze. Jakbyś nie wiedział jest to obraźliwe ale ty zawsze byłeś pierdołą i tylko potrafisz obrazić osobę odmiennego zdania, dla mnie to zwykły przekolorowany ..., w dodatku nie wiem czy nie kamash czy jakoś tak był prędzej prekursorem, jego zdjecia widziałem dużo wcześniej ale nie mi oceniać kto to "opracował". Osobiście nie odważył bym się nazwać swojej roboty "stylem" z czystej skromności i absurdu z tego wynikającego. Niestety tu chodzi tylko o kase i nazywa się wymyśleniem stylu -przełomu w fotografii.. a to już jest nie do zniesienia dla kogoś orientującego się w fotografii.

Zawsze życze wszystkim milionów i także jest w tym przypadku, a to że ma się odmienne zdanie i coś jest dla kogoś kiczem(dla jednego kicz dla innego nie), Nie robi z kogoś "miernoty" b.cu. Natomiast podrabianiem, naśladowanie(kredki) czyjegoś stylu jak dla mnie jest dla laików i jeżeli ktoś chce szukać swojego stylu poprzez tego typu praktyki przynajmniej dla mnie jest kimś dziwnym. W Polsce jest tak że ktoś jest na fali to się go podrabia i to jest chore!

"poza wykazaniem się brakiem znajomości ortografii" nie wiem czy wiesz że jest taka choroba i możesz miec problemy obrażając kogoś z tą chorobą.. ale co ty wiesz jesteś przecież najmądrzejszy..

Zawsze mnie sakramencko bawi, gdy ktoś lży innych w możliwie obraźliwy sposób, po czym - kiedy ktoś odpłaci mu pięknym za nadobne - uważa to za skandal wołający o pomstę do nieba, więc twoje żałosne bluzgi wprost wspaniale poprawiły mi humor :lol:

Z poziomu agresji, chamstwa i wulgarności wypowiedzi oraz totalnego braku opanowania wnoszę, że mocno dotknęła cię trafność mojego osądu, co mnie również niezmiernie cieszy :D Widok złośliwych, wrednych popaprańców miotających się w bezsilnej wściekłości i w efekcie robiących z siebie jeszcze większego idiotę i prymitywa również oddziaływuje na mnie kojąco :mrgreen:

A to, że jesteś dyslektykiem nie oznacza, że masz prawo pisać jak analfabeta - po pierwsze: to się skutecznie leczy (mam syna dyslektyka, więc jestem w temacie), po drugie: jest coś takiego jak automatyczny słownik. Tylko oczywiście łatwiej jest urągać innym na prawo i lewo mieszając ich z błotem, niż samemu pracować nad własnymi słabościami.

admin
26-07-2009, 14:40
Moze czas dac sobie spokoj z osobistymi podjazdami w tym watku? Odbiegl od tematu tak bardzo ze dawno powinien byc zamkniety.

Czornyj
26-07-2009, 14:48
Moze czas dac sobie spokoj z osobistymi podjazdami w tym watku? Odbiegl od tematu tak bardzo ze dawno powinien byc zamkniety.

Nie wiem jak ty, Piotrze, ale osobiście - choć sam uważam się za buca - nie przepadam, gdy ktoś od buców mnie wyzywa:

Zawsze życze wszystkim milionów i także jest w tym przypadku, a to że ma się odmienne zdanie i coś jest dla kogoś kiczem(dla jednego kicz dla innego nie), Nie robi z kogoś "miernoty" b.cu.
Wydaje mi się zatem, że moja odpowiedź i tak była szalenie wyważona i grzeczna w porównaniu z popisem kol. trrr.

morzon
26-07-2009, 17:44
"Bo buców trzeba tłuc" jak mawiał klasyk...

robin102
27-07-2009, 12:25
Oj wszyscy Panowie przeginacie. Jedni jedynym bezinteresownym uczuciem jakim jest zawiść, inni w totalnym braku tolerancji dla innego gustu postrzegania estetyki i hołubieniu w czambuł czegoś co większości się podoba. RepoGlamur czy jak mu tam na pewno coś do fotografii, do jej dziejów wniósł nowego, może na tyle, że za kilkadziesiąt lat ktoś o tym będzie pamiętał, a może nawet w książkach napiszą :) Twórcy tego nurtu (nawet nasi rodzimi) na pewno odnieśli dzięki swojemu perfekcjonizmowi niebywały sukces komercyjny. Należy z tego brać przykład i naśladować ten upór i tą skuteczność i po prostu robić swoje. Nie koniecznie powielać. A, że nie każdemu się takie zdjęcia podobają to już inna bajka. Ja uważam, że fotografia ślubna to fotografia z definicji pamiątkowa i zdjęcia robi się na JUTRO, a nie na DZIŚ więc mody trendy powinny odciskać się na niej w sposób minimalny, ale to moje zdanie kogosia kto by chciał umieć robić takie zdjęcia jak w linku poniżej, może kiedyś ..... w następnym wcieleniu to mi się uda
http://www.jessicaclaire.net/index.cfm?postID=263
ps
no, ale to chyba trzeba być kobietą ;)

Floyd Rose
27-07-2009, 20:29
Teraz z zachodu idzie nowa moda, a zwie sie fotokast......
Za jakiś czas bedą galerie slubne z odgłosami mlodej pary , gości weselnych i tłuczonych butelek :-D
http://zawsze-kwadrat.pl/2009/07/troche-smutny-troche-zly/#comments

elanek
28-07-2009, 10:18
Nie naśladujcie tych repocośtam, tak jak już ktoś wcześniej pisał że zdjęcia ślubne mają trwać 50lat nie 5 lat, takie techniki rzutowania traktuje jak niegdyś serduszka i inne bzdetne ramki na zdjęciach, zresztą adam wcześniej zarżnie swoj styl, bo poszedł już w całości na kase i rozdaje swoją technike przez co coraz więcej robi to samo czasami mniej lub bardziej pozytywnie..


Zazdrość.
Zdjęcia Adama są świetne nie tylko ze względu na obróbkę.


Technika cyfrowa i umiejetne wykorzystanie PS w tej chwili to max 5lat za 5 lepsze efekty uzyska się darmowymi programami, baaa aparaty będą miały w stylach lepsze efekty..


Nie prorokuj. Wydaje mi się, że nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz.


Liczą się tylko dobre ujęcia, coraz bardziej rozpier..la mnie to że pokazują po 3 zdjęcia ze ślubu i łały ochy a potem płacz..

Są dostępne całe reportaże na stronie Adama.

Krytykujesz, ale nie widziałem Twoich zdjęć...



Skąd biorą się te nieprzebrane zastępy zakompleksionych miernot i nieudaczników, które - jeśli tylko ktokolwiek ośmieli się mieć odrobinę przebojowości i odnieść jakikolwiek sukces - rzucają się na niego jak sępy i zaczynają deprecjonować i kontestować wszystko, co ów nieszczęśnik ośmielił się uczynić?


Sam się dziwię. Zazdrość połączona z nieudacznictwem. Może brakiem akceptacji środowiska, brakiem miłości, nieudanym seksem. Trudno powiedzieć.


Wydaje mi się zatem, że moja odpowiedź i tak była szalenie wyważona i grzeczna w porównaniu z popisem kol. trrr.

Bardzo wyważona. To dosyć duża zniewaga dla krakusa ;)

Uważam, że nazwanie kogoś w ten sposób jest mocno obraźliwe, ale jak widać nic za to nie grozi. Mnie jakiś user nazwał złodziejem (przestępstwo z k.k.) z łaską jakiś mod mu wlepił ostrzeżenie. Litości! To już można się besztać bezkarnie na tym forum?


Ja uważam, że fotografia ślubna to fotografia z definicji pamiątkowa i zdjęcia robi się na JUTRO, a nie na DZIŚ więc mody trendy powinny odciskać się na niej w sposób minimalny, ale to moje zdanie kogosia kto by chciał umieć robić takie zdjęcia jak w linku poniżej, może kiedyś ..... w następnym wcieleniu to mi się uda
http://www.jessicaclaire.net/index.cfm?postID=263

Widziałem zdjęcia ślubne sprzed 50 lat.
Trendy obróbkowe to jedno, ale dobre kadry zawsze się obronią.

Waldy
28-07-2009, 13:22
Co do fotokastów - -niech mnie ktoś łaskawie oświeci czym różnią się od starych slideshow's.

altezza
29-07-2009, 21:30
ogladajac zdjecia niektorych fotografow slubnych dochodze do wniosku, ze przydalby im sie udzial w warsztatach foto, jakichkolwiek....

gtad
29-07-2009, 21:31
ogladajac zdjecia niektorych fotografow slubnych dochodze do wniosku, ze przydalby im sie udzial w warsztatach foto, jakichkolwiek....
Ciekawe, których fotografów ślubnych masz na myśli? ;)

popi
05-08-2009, 00:10
Taki mały OT dotyczący tzw. "całościówek".

A więc pytanie: może mi ktoś UPRZEJMIE wytłumaczy co to są te "całościówki"?

Bo, rozumując w bardzo prosty sposób o tej godz. myślę, że "całościówką" winna być nazwana sesja z której nie wyrzuca się ŻADNEGO zrobionego zdjęcia (czyli tak od ca.300 do >1000 - ech te Detrójki ;) - wnioskując z iluś tam przeczytanych postów), a więc jeśli coś takiego przyjąć za całościówkę to proszę mi podać stronę www gdzie TAKĄ całościówkę mógłbym obejrzeć (spoko, przy browarze czas szybko leci, ew.usnę prędzej :))

Jeśli natomiast ktoś zakłada, że całościówką jest ileś tam zdjęć "x" okrojonych z liczby "y" to jak dla mnie to NIE JEST całościówka tylko plik zdjęć, w ten czy inny sposób, wybranych/wyselekcjonowanych i mówienie w tym momencie o uczciwości względem klienta "bo ja pokazuję/prezentuję całościówkę" jest jednak dorabianiem pewnej ideologii mijającej się poniekąd z prawdą.

Bo tak naprawdę kierując się uczciwością wobec klienta to może uczciwie byłoby pokazać WSZYSTKIE foty, nawet te spieprzone i powiedzieć "o, bo wie pan tutaj ktoś mi wszedł w kadr, a tu aparat nie zdążył złapać ostrości, a tu się potknąłem, o a to światło było taaakie ostre a ludzi tłum i w ogóle ale zaraz zrobiłem dobre zdjęcie a nawet kilka bo mój aparat to wali takie serie że hej" :) - ale mówienie takich rzeczy i pokazywanie takiej naprawdę całościówki to trochę jakby strzał w kolano :)

Nie padło gdzieś/kiedyś takie pytanie "a teraz pokaż mi swoje najgorsze zdjęcie to powiem ci jakim naprawdę jesteś fotografem"? :)

Dobranoc

PS. Pytanie można zaliczyć do retorycznych... bo pewnie wszyscy już śpią :)

pawel
05-08-2009, 00:43
Jeśli natomiast ktoś zakłada, że całościówką jest ileś tam zdjęć "x" okrojonych z liczby "y" to jak dla mnie to NIE JEST całościówka tylko plik zdjęć, w ten czy inny sposób, wybranych/wyselekcjonowanych i mówienie w tym momencie o uczciwości względem klienta "bo ja pokazuję/prezentuję całościówkę" jest jednak dorabianiem pewnej ideologii mijającej się poniekąd z prawdą.
Pomyliły Ci się pojęcia. "Całościówka" w tym kontekście to jest całość materiału który dostaje klient, a nie coś innego.
Tak jest, tak być musi i nie może być inaczej.

Edit: chyba rzeczywiście jest późno, bo dopiero po chwili domyśliłem się, że żartowałeś :)

JAP
05-08-2009, 00:51
hej,

Ja akurat nie śpię i skrobnę, bo się nie zgadzam,
całościówka to to co idzie do klienta; jeżeli umawiam się z klientem na 150 zdjęć i załóżmy 300 na płycie, a potem pokazuje te zestawy nowemu klientowi to przecież jest to hiperuczciwe.
Klient może zobaczyć jakiego poziomu materiał dostanie - to jest uczciwe: danie możliwości klientowi co kupuje.
Przecież nie wymagamy od cukiernika żeby dał nam spróbować zepsutych ciastek, tortów, co nas to obchodzi ile przy robocie zmarnował produktów, np. na eksperymentowanie?
Jego problem ile czasu i pieniędzy poświęcił na swój produkt.

Przecież nie licytujemy się ze znajomymi w stylu: "tak, Twoje zdjęcia ślubne są lepsze, ale mój fotograf mniej czasu i klapnięć migawki poświęcił na zrobienie mojego ślubu".

Przykładowo: komu chciałoby się oglądać 20 zdjęć z próbami "fajerwerków" weselnych, np. kręcenie zoomem i prawie identyczne ujęcia, jedno udane?
Tak jak napisałeś byłby to strzał w kolano i nieuczciwość wobec siebie i swojej ew. rodziny, bo pokazując taką "całościówkę" wywoływałbyś złe wrażenie i tracił zlecenia.

To tak jak z formą prezentacji: pokaż klientowi zwykły slideshow, a pokaż starannie wyklejony album tych samych zdjęć, ciekawe, co zrobi na nim większe wrażenie?

ps. ale naskrobałem truizmów, jak ktoś przelatuje tylko wzrokiem to O M I N Ą Ć !

pawel, nie dobijaj mnie, tyle naklepałem i na próżno?

gtad
05-08-2009, 18:25
... a wielkie produkcje filmowe trwałyby godzinami.

trrr
05-08-2009, 19:09
nie chce mi sie cytować i nie mam nic przeciwko zdjęciom adama i niech robi co chce z tym co robi i jak chce ale:
słabo się robi jak nazywa swoją TECHNIKE OBRÓBKI stylem sorry ale nie mogę. Robisz z ludzi idiotów i z siebie tak pisząc, zdjęcia jak zdjęcia są lepsze i gorsze ale stylu fotograficznego to niestety nie stworzyłeś.

coraz więcej ludzi naśladuje ta technikę po kursach i nie tylko, robi się to już męczące. Już nie wspomnę o nieudolności w nakładaniu masek, dobieraniu kolorów, przecież każdy ma swój styl nikt nie kopiuje(cytat o kredkach).

Gdzie te czasy gdzie spośród "czeladników" wybierało się mistrzów, teraz wszyscy ogłaszają się samozwańczymi mistrzami, tylko "czeladników" nie ma..

Rozmawiałem w gronie kilku znajomych fotografów ślubnych i coraz więcej jest tych co wymyślają swoje "style" robią z nich kursy ciekawe jest to że są bardzo podobne do adamowego(niekiedy).. spotkałem się też ze zdaniami że adam skopiował technike obróbki(styl) tyle że go rozpowszechnił w postaci kursów nazwał go swoim "stylem" świadomie! kto był pierwszy..?

Tak jak zawszę życzę udanych kadrów, dużo pieniędzy, a może i zdrowia..

Adam Trzcionka
05-08-2009, 19:43
zacny kolego trrr,
mniejszy czy większy sukces niewątpliwie zmienia ludzi - jednym bije sodówa, inni zachłystują się kasą i faktem, że ktoś ich od czasu do czasu rozpozna w mięsnym sklepie, jeszcze inni udają, że nie zmienili się wcale. nasze warsztaty odniosły zdecydowanie wielki sukces - na pewno frekwencyjny, masa osób nas odwiedziła, masa aż rwie się do następnych edycji. zakładam też, widząc zdjęcia wielu naszych warsztatowiczów, że odnieśliśmy także sukces dydaktyczny. a że boli, bo na świecie nie ma nic za darmo, zwłaszcza nic dobrego? - będzie bolało zawsze.

z wszystkich plusów i negatywów mnie sukces nauczył jednego - odporności na uwagi zawistnych nieudaczników, ludzi o wielkim tupecie i skromnym talencie. jakkolwiek jeszcze kilka miesięcy temu żyłowałbym się w krwawych tyradach, dopytywał o jakim to tajemnym gronie "znajomych fotografów ślubnych oceniających >czy Adam T. ma swój styl, czy nie?<"wspominasz, dopytywał o twój fotograficzny dorobek, itd, itd, itd, dziś zbywam uśmiechem anonimowe, nadęte paszkwile i zniewalająco powierzchowne analizy - to potrafi każdy. pozdrawiam.

wodstock
05-08-2009, 20:06
Ludzie wrzućcie już na luz.
Adam ciężką pracą i zapewne niemałym poświęceniem doszedł do tego co ma. Wypracował techniki dzięki, którym jest rozpoznawalny i ma klientów na swój sposób przedstawienia, udokumentowania ślubu. Przecież o to chodzi. Nikt nie każe robić zdjęć takich jak on, można oferować to co się komu podoba i jak się ma na to klientów, to oznacza że jest na to zapotrzebowanie.

Nagonka rozpoczęła się od stworzenia kursów. Wcześniej były tylko zachwyty, nad zdjęciami Adama i Kaliny.
Pytam się CO JEST ZŁEGO W TYM ŻE ADAM I KALINA DZIELĄ SIĘ WIEDZĄ? Może chodzi o kasę, którą za to biorą? Nikt nikogo przecież nie zmusza, a fundacją charytatywną przecież nie są i wiadomo że wypracowanych technik, za darmo nie będą uczyć (life is brutal - jak mawiają niektórzy)
Nie chcesz, nie potrzebujesz - to po prostu się nie interesujesz REPOGLAMUR i robisz swoje.

ps. Nie, nie byłem na kursie, nikt mnie nie nawrócił, nikt mnie do niczego nie zmuszał. Po prostu nie trawię już zawiści, która się zaczyna sączyć od pewnego czasu.

gtad
05-08-2009, 20:10
wodstock (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=8636), pięknie to podsumowałeś. Tego jadu na forum nie można już znieść.

AlieN_dwa
05-08-2009, 20:30
wodstock (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=8636), pięknie to podsumowałeś. Tego jadu na forum nie można już znieść.

amen!!!

Strus
05-08-2009, 20:35
Witam wszystkich . :)
Powiem szczerze zdjęcia ich wykonania zapierają dech w piersiach i to każdy mi przyzna .


Zdecydowanie nie każdy..... Nie czytałem wątku ale powiem swoje. Duet zdjęcia robi fajne ale do omdlenia na ich widok to mi osobiście daleko. IMO to już jest jechanie na opinii. Widziałem sporo zdjęć, nawet na tutejszym forum, które spokojnie mogą rywalizować ze wspomnianym duetem i czasem nie będą miały problemu z wyjściem z takiego zestawienia zwycięsko

popi
05-08-2009, 22:30
A mi się zdjęcia AT i Kaliny podobają. Ba, uważam, że są nietuzinkowe i rzucają nowe spojrzenie na fotografię ślubną... w pewnych rejonach Polski :) (czy wypracowali nowy styl to już inna sprawa, nie mnie się wypowiadać).

Pzdr, PP

korsarz
05-08-2009, 23:18
Zdjęcie to kadr, dusza, zauważenie chwili. A tego nie da się nauczyć od nikogo na żadnych warsztatach, tak samo jak żadna szkoła wokalna nie stworzy z Dody artystki-wokalistki.
Albo ma się to "coś" i warsztaty mogą jedynie pomóc, albo nie i tyle.
Jednak przy dzisiejszej dostępności materiałów edukacyjnych w sieci, przy tylu otwartych galeriach fotograficznych ze świetnymi zdjęciami można samemu uczyć się od mistrzów. Pytać siebie: dlaczego ja jeszcze nie potrafię zrobić takiego zdjęcia? Jak mogło być ono zrobione? I spróbować samemu.
A pieniądze zamiast na warsztaty przeznaczyć na lepsze obiektywy, bo bez tego ani rusz.

PS. mnie się zdjęcia AT i Kaliny podobają :)

Krycha
06-08-2009, 09:52
A ja powiem krótko ;) Adamie T. kiedy następny kurs???
Przeczytałem prawie każdy post w tym wątku (prawie, bo sporo jest też tu niepotzrebnych zdań) i powiem tyle, każda ciekawie zapowiadająca się dyskusja na tym forum kończy się tu zwadami! bo zazdrościcie sobie nawzajem pewnych rzeczy, chociaż wszyscy w jakimś stopniu macie talent do robienia fotek! Osobiście na miejscu Adama po sporej ilości godzin siedzenia i patentowania swojego stylu nigdy bym go ot tak nie sprzedał nawet za 3tyś od klienta ! (mam jednak nadzieję, że cena kursu nie urośnie tak bardzo ;) )

Tak naprawdę jakim kto jest fotografem widać po jego osiągnięciach, mamy tu sporo 20/30 letnich fotografów, których nikt się nie czepia ;) wiecie czemu? bo są przeciętni, oczywiście w swoim fachu są świetni, ale każdy widzi że zagrożenia nie ma ;) więc jest luuuzzz ;) Obserwuję jednak co piszecie o A. i K. i jakie teksty sypiecie niby nie obraźliwe, ale każdy wie o co chodzi - to zaczynam się zastanawiać czemu??? gdyby prace Adama były przeciętne nie było by mowy o nim tutaj, ani pewnie tego wątku ;) jednak wydaje mi się, że tak bardzo boicie się jego stylu, że próbujecie go zmiażdżyć a to oznacza że jest na tyle dobry że budzi kontrowersje, bo nie fotografuje jak inni od 20/30 lat!!! a osiągną już swój sukces i jest z tego zadowolony. Nie podoba się komuś jego styl, wystarczy napisać sorry A. ale to nie to - szukam kogoś kto na moim weselu jednak zrobi inny materiał i luz. Piszę w osobie klienta, bo przecież inny kolega po fachu nie powinien pisać " oj stary, ale cukierek weź przestań i zacznij robić normalne foty jak wszyscy" ;)
Ech powiem Wam, że takie wątki tak naprawdę jeszcze bardziej ułatwią wypłynąć tym geniuszom ;) to jest jak z polityką im o kimś głośniej tym lepiej, A. zapewne tego nie chciał, ale napewno mu to nie zaszkodzi ;)
Przypominam sobie wątek o kolorach z 5D ;) też było ciekawie !

kichu
06-08-2009, 10:05
Podlozem tej calej dyskusji nie sa nawet zdjecia jako takie, ale to co za nimi idzie czyli rozpoznawalnosc i pieniadze... i tutaj jest pies pogrzebany. Warto zwrocic uwage, ze tych dyskusji i kontrowersji bylo sporo mniej zanim pojawila sie oferta warsztatowa. Nie bolalo tak mocno, ze ktos robi dobre zdjecia, boli mocno kolegow niektorych, ze ktos teraz na tym zarabia (i to nie na klientach, ale innych fotografach). Klasyczna polska mentalnosc przejawiajaca sie w tym, ze lepiej zeby jemu zabrano niz, zebym ja tez mial. Smutne.

Dziwne to wszystko, bo w cywilizowanym swiecie roznego rodzaju szkolenia/warsztaty organizowane przez profesjonalistow czy tez znanych w swojej branzy fotografow to najnormalniejsza rzecz na swiecie... i ja bym sobie zyczyl, zeby warsztatow tego typu organizowanych przez fotografow specjalizujacych sie w roznych dziedzinach i dobrych w tym co robia bylo coraz wiecej...

seler
06-08-2009, 10:14
Gdzie te czasy gdzie spośród "czeladników" wybierało się mistrzów, teraz wszyscy ogłaszają się samozwańczymi mistrzami, tylko "czeladników" nie ma..


Tak... para moich przyjaciół właśnie się przygotowuje do ślubu, pokazali mi na płycie zdjęcia jakie mieli zrobione ich znajomi przez jednego z "mistrzów" uznanych w środowisku jednego z największych miast w Polsce.
Na płycie było grubo ponad 300 zdjęć z czego ja (laik, nie-artysta, beztalencie itd) wybrałbym może z 20 nadających się do pokazania komukolwiek. 95% zdjęć nie poddanych jakiejkolwiek obróbce, szkolne błędy, brak jakiegokolwiek przemyslenia kadru, nudne i statyczne pozy w plenerze, byle jak oświetlone, byle jak sfotografowana ceremonia, po 5-6 zdjęć z tego samego ujęcia sfotografowanego w odstępie 1-2 sekundowym, plener w pięknych wnętrzach Pałacu Poznańskich zupełnie bez wykorzystania potencjału miejsca.
Wielu z userów którzy zadawali tu na forum pytania pt. "jaki obiektyw na śluby" wyprodukowało o niebo lepsze zdjęcia.
I to wszystko za cenę grubo powyżej 2tys.

Więc jeśli tylko takie warsztaty spowodują że Młodzi dostaną lepsze prace to ja jestem ZA, a takich "Mistrzów" powinno się tam wysyłać z ustawowego obowiązku.

Czornyj
06-08-2009, 10:24
95% zdjęć nie poddanych jakiejkolwiek obróbce, szkolne błędy, brak jakiegokolwiek przemyslenia kadru, nudne i statyczne pozy w plenerze, byle jak oświetlone, byle jak sfotografowana ceremonia, po 5-6 zdjęć z tego samego ujęcia sfotografowanego w odstępie 1-2 sekundowym, plener w pięknych wnętrzach Pałacu Poznańskich zupełnie bez wykorzystania potencjału miejsca.

To jest kolejna sprawa - często właśnie taki "miszczó" jeden z drugim dostaje piany na widok zdjęć trzcionkokalinistycznych, bo budzą w nich grozę - wcześniej rąbali sobie radośnie cały ślubik na negatywiku, a później w jotpegach, zanosili roleczkę czy tam karteczkę do minilabu i co Bóg dał - młodzi dostawali.

I nagle trzeba naumieć się nowych sztuczek, nakupować komputerów, monitorów, kalibratorów, tabletów, fotoszopów i inszych szatańskich wynalazków, a następnie godzinami rzeźbić w arcydziełach, które się popełniło było.

Mało radosna wizja - praca to chamski sport, a starym lisom trudno się nauczyć nowych sztuczek. Tymczasem młodzi naoglądają się po internetach jakichś zakichanych Repoglamurów, przychodzą i też sobie winszują zdjęcia na perłowo-pastelowo z zasmażką, pianką i bitą śmietanką...

Krycha
06-08-2009, 10:45
Hehe no i co?? najpierw piszecie że kicz a potem, że wszyscy pytają o ten kicz - czyli jest fajny?? A. i K. zawyżyli poziom foto ślubny ?? czy zaniżyli? a jeśli zawyżyli bo wszyscy pytają to co??? reszta na kurs do nich ;)
P.s.
i teraz będzie że zmowa ;)

Dajcie spokój, Adam pokazał całościówki, wszystko jest na jednym poziomie, robi tak jak umie, bierze pewnie za to niezłą kasę więc rynku nie psuje? ;)

AlieN_dwa
06-08-2009, 10:48
To jest kolejna sprawa - często właśnie taki "miszczó" jeden z drugim dostaje piany na widok zdjęć trzcionkokalinistycznych, bo budzą w nich grozę - wcześniej rąbali sobie radośnie cały ślubik na negatywiku, a później w jotpegach, zanosili roleczkę czy tam karteczkę do minilabu i co Bóg dał - młodzi dostawali.

I nagle trzeba naumieć się nowych sztuczek, nakupować komputerów, monitorów, kalibratorów, tabletów, fotoszopów i inszych szatańskich wynalazków, a następnie godzinami rzeźbić w arcydziełach, które się popełniło było.

Mało radosna wizja - praca to chamski sport, a starym lisom trudno się nauczyć nowych sztuczek. Tymczasem młodzi naoglądają się po internetach jakichś zakichanych Repoglamurów, przychodzą i też sobie winszują zdjęcia na perłowo-pastelowo z zasmażką, pianką i bitą śmietanką...

Wyjąłeś mi to z ust :) Również zauważyłem, że osoby na forach blogach (te nie anonimowe) w większości to starzy wyjadacze, którzy zjedli na tym zęby produkując hurtem typowe kotlety z pozami plenerowymi na tzw. "baczność". Robili to przez 10-15 lat i było dobrze. Teraz okazuje się, że coraz więcej nowej krwi wpływa do fotograficznego krwiobiegu. Nowa, świeża krew, z nowym podejściem, nową świeżą wizją. I ta świeża krew ośmiela się "niszczyć" porządek świata fotografii swoimi zdjęciami. Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że "psują" oni klientów, odbiorców zdjęć. Teraz już sporo ludzi woli takie zdjęcia niż klasyczne typowe i to wkurza najbardziej. :)

jacek.gold
06-08-2009, 11:03
wątek o marudzeniu widzę ;)
marudzą ci co by chcieli a nie wiedzą jak
marudzą ci co wiedzą jak ale nie wiedzą czy to na pewno dobrze
marudzą ci co nie wiedzą jak i nie chcą wiedzieć bo im dobrze z tym jak teraz robią
ech skrzętny ten naród...

wywar
06-08-2009, 11:26
Wiesz co ich wkurza (starych lisów wyjadaczy)? Nie boli ich repoglamour, czy warsztaty. Boli ich to ,że są ludzie którzy wykładają sporą gotówkę na fotografa ,gdyż oczekują wyjątkowych zdjęć. A ich to boli ,że biorą 1200zł a ktoś np. 5-7 tysi za sesje nad morzem, górach, w pomysłowych miejscówkach. A oni biorą PM za remizę i walą im plener przy jabłonce, potem zgrają 3000zdj bez przeglądania na płytę i koniec, do domu. Mz Adamie robisz jeden poważny błąd: mianowicie odpowiadasz niemiło na niemiłe zaczepki, powinieneś olać to i robić dalej swoje, bo wdając się w pyskówki i zaczepki trolla sam na tym tracisz. Rób swoje, zdjęcia same się obronią.

admin
06-08-2009, 11:30
A w tym calym gadaiu jest tylko jedna, jedyna prawda: KLIENT! Czy to bedzie glamour, czy klasyka, cale to gadanie sprowadza sie do klienta. To jemu a nie nam ma sie podobac nasz material (dla klienta - zdjecia). Proste jak drut i obowiazuje do wielu, wielu lat.

Inna sprawa to fakt iz coraz wiecej osob, w tym nie ukrywam zeo od jakiegos czasu i ja, korzysta z gotowych pluginow, wlasnych akcji i tym podobnych. Co to onzacza, ano nic wiecej niz to ze za jakis czas wszyscy bedziemy robili to samo, czasem nawet nie martwiac sie o kadry bo jak nawali sie 3 tys zdjec to 100 zawsze sie znajdzie do wykorzystania ;)

wywar
06-08-2009, 11:34
Ale też nie od dziś wiadomo że sąsiad który jeździ polonezem będzie zazdrościł drugiemu sąsiadowi że jeździ mercedesem. Klient jest taki na jakiego zasługujesz.

czasem nawet nie martwiac sie o kadry bo jak nawali sie 3 tys zdjec to 100 zawsze sie znajdzie do wykorzystania ;)
Jak nie masz pojęcia co robisz to możesz i nawalić 10 000 zdjęć oraz pod siebie, a i tak nic z tego nie będzie.

admin
06-08-2009, 11:51
Jak nie masz pojęcia co robisz to możesz i nawalić 10 000 zdjęć oraz pod siebie, a i tak nic z tego nie będzie.

Jak patrze na zdjecia niektorych forografow to jestem pewien ze jestes w bledzie. Tu nie chodzi o samego fotografa ale o poziom tolerancji w odbiorze materialow przez kienta. Przejrzyj oferty zdjec slubnych na allegro. Zobacz jakie stawki oferuja i za jaka usluge. Zapewaniam Cie, bedziesz w szoku :) Sprowadzajac sprawe do mojej teorii: tu tez decyduje klient, choc w wielu przypadkach jego portfel :)

I jeszcze jedno. Zdarza sie czasem ze jest jakis przypadkowy fotograf z rodziny. Robi te same kadry, obrabia je w PS-ie i plaginuje bo se sciagnal i cwiczy. Oddaje obrazek mlodym i oni nie widza roznicy miedzy tym zdjeciem a zdjeciem fotografa co za to wzial kase. W koncu ten sam kadr i ten sam plugin :))))) I co bedzie? Ten to mial de3xa a Heniek Lumixa. Heniek, bierz sie za fotografie i rzuc te robote w Carefourze :)))

wywar
06-08-2009, 12:48
Żeby to było takie proste to każdy by był fotografem ślubnym. Fotograf powinien widzieć tak jak 98% ludzi nie widzi. Wtedy ziutek Lumixem czy Nokią ci nie grozi.

AlieN_dwa
06-08-2009, 12:56
Żeby to było takie proste to każdy by był fotografem ślubnym. Fotograf powinien widzieć tak jak 98% ludzi nie widzi. Wtedy ziutek Lumixem czy Nokią ci nie grozi.

O, to to! Chyba jednak schodzimy już na off topic. O czym w ogóle jest ten temat?

RomanZWrocławia
06-08-2009, 14:16
Napisał wywar
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?p=1406966#post1406966)
Żeby to było takie proste to każdy by był fotografem ślubnym. Fotograf powinien widzieć tak jak 98% ludzi nie widzi. Wtedy ziutek Lumixem czy Nokią ci nie grozi.

ja dodam od siebie żeby 98% klientów potrafiło zobaczyć fotografię w zdjęciach wykonanych i obrobionych w dowolnej manierze, czy to repoglamur, czy "klasycznej" , nawet o Matko Przenajświętsza tych ze studia z jeleniem w tle, czy jakiejkolwiek innej która się pojawi.
Każdą z tych stylistyk można posługiwać się dobrze, lub źle. Każdą można mówić pięknie lub grypsować.
Każda będzie się podobała komuś i każda znajdzie klienta
Obserwuję, że ludzi wychowanych na obrazie rodem z MTV łatwiej jest zainteresować klatką bardziej czy mniej zmanipulowaną cyfrowo. I nic mi do tego. Chciałbym tylko, żeby pod tym makijażem było coś. Im lepsze to coś , tym mniej przypraw potrzeba.
Kłopot polega na nieuprawnionym awansie do miana fotografa ludzi, którzy nie mają umiejętności patrzenia na świat przez obiektyw. A czy ustawią swoją Parę Młodą na malowanym rykowisku, czy wsadzą do wody, wytarzają w piachu, czy każą skoczyć ze spadochronem dla mnie ma drugorzędne znaczenie. W obrazach szukam i patrzę na fotografię
Dla pełnej jasności ten post to absolutne OT. Nie ma związku z żadnymi osobami żywymi lub zmarłymi, a wszelkie podobieństwo lub zbieżność nazw lub wydarzeń jest przypadkowa.

Niczyj sukces mnie nie boli, niczyja porażka cieszy, łowię tyle ile potrafię sam zjeść.
POZDRAWIAM

mariobor
06-08-2009, 14:50
Długo omijałem przeczytanie tego wątku, ale w końcu znalazłem chwilę czasu żeby przeczytać i cóż mogę powiedzieć? Poza tym że jest to wałkowanie ciągle tych samych argumentów które już pojawiały się na innych forach poruszających ten temat. Wiele zostało powiedziane w tym wątku, wiele wypowiedzi osób które krytykują nie wiedząc co tak naprawdę krytykują bo na warsztatach nie były... ja byłem więc pozwolę sobie zabrać głos. Może zacznę od nazwy warsztatów, repoglamour... wiele osób to drażni mówią "co to jest?" no cóż może jakby warsztaty nazywały się "Warsztaty Kaliny i Adama" problemu by nie było a tak rozwodzenie się na kilka stron co to za nazwa... Cena jaka jest każdy widzi i dziwi mnie fakt że jeszcze nie tak dawno toczyły się ostre rozmowy na temat ceny zdjęć ślubnych, że trzeba się cenić , nie ma co się tanio sprzedawać itd a jak ktoś ceni swoją wiedzę to jest od razu źle, "kto to widział tyle płacić za 2 dniowe warsztaty" tak samo jak w przypadku zdjęć tak i tu obowiązują prawa wolnego rynku i podstawy ekonomii. Co do samych warsztatów ten kto widział program warsztatów lub był na nich ten wie że nie tylko są tam poruszane kwestie obróbki. Obróbka stanowi jakieś 25% poświęconego czasu. i odbywa się na zasadzie którą kiedyś trafnie określił jeden z forumowiczów mówiąc o kolorowych kredkach do rysowania. Tak są presety, tak są akcje ale co z tego ukręcisz to już tylko zależy od ciebie. gotowych recept na każde zdjęcie nie ma. Warsztaty w moim przypadku zmieniły sposób patrzenia na to co robię i jak robię , usprawniły workflow, dały wiedzę teoretyczną pozwoliły poznać sposoby pracy prowadzących no i na końcu pozwoliły poznać ludzi którzy spotkali się w jednym miejscu z powodu pasji do robienia zdjęć i chęci zdobywania nowych umiejętności oraz wiedzy. Żeby nie było tak różowo, dla mnie kasa za te warsztaty to spory kawałek miesięcznego budżetu na który ciężko pracowałem ale i tak uważam że były to dobrze zainwestowane pieniądze na wakacje mogę pojechać za rok może Euro będzie tańsze?;)a kto wie czy w przyszłym roku będą jeszcze warsztaty...

Pozdrawiam i liczę na zakończenie tej telenoweli pt. "repoglamour..." bo jak widać zjechała ona już dawno z obranego kierunku.

elanek
06-08-2009, 15:24
Pozdrawiam i liczę na zakończenie tej telenoweli pt. "repoglamour..." bo jak widać zjechała ona już dawno z obranego kierunku.

Twoja wypowiedź to dowód, że nie zjechała.
Kursy budzą kontrowersje, zwłaszcza u tych, co na nim nie byli. Śmieszy mnie to niezmiernie.
Jako ewentualny przyszły kursant szukam więcej konkretów w wątkach o repo, bo te ~2000 to kaski mało nie jest i mógłbym ją przeznaczyć nawet na uciechy portowe :)
Na razie zbyt mało użytecznych dla mnie informacji dociera na zewnątrz.
Doceniam inicjatywę twórców - ich zdjęcia i sukces rynkowy mówią za siebie.

paraki
06-08-2009, 16:04
Miałem być cicho, ale co mi tam, wtrącę swoje trzy grosze.
Trzy grosze klienta Adama...
Na samym początku (przyszły) teść proponował jedynego-słusznego-wspaniałego, zna mnie jednak na tyle, iż na propozycjach poprzestał. Dałem ogłoszenie tutaj na forum, o dziwo (z uwagi na dystans) Adam podesłał PMkę, cena w stosunku do oferowanej jakości wydała mi się jak najbardziej rozsądna. Nie lubiąc "zdjęć na perłowo-pastelowo z zasmażką, pianką i bitą śmietanką..." [czornyj] poprosiłem o "bardziej klasyczne" i dokładnie takie dostałem. Minął prawie rok, a moja żona nadal potrafi wieczorami przeglądać album ze ślubnymi zdjęciami, IMO pieniądze dobrze wydane, robota dobrze zrobiona. A to że Adam zarabia na warsztatach?? A co mi do tego?? Powiem więcej, nie fotografuje zawodowo, ale pewnie tylko po to żeby nauczyć się czegoś nowego wezmę w przyszłości udział w Kaliny i Adama warsztatach...
To mówię ja ZADOWOLONY klient.

P.S. Adam, jeśli mogę coś doradzić, nie udzielaj się w tym wątku, nie warto.

jacek.gold
06-08-2009, 16:12
Minął prawie rok, a moja żona nadal potrafi wieczorami przeglądać album ze ślubnymi zdjęciami,

to nie tylko jego zasługa ;)
nie zalazłeś żonie za skórę to i na zdjęciach chce Cię oglądać
ot małżeńskie życie



P.S. Adam, jeśli mogę coś doradzić, nie udzielaj się w tym wątku, nie warto.

to fakt
nie jest dobrze jak wdają się w pyskówki czy to Adam czy w innym wątku Kalina
nie zyskują na tym a wręcz czasem z zażenowaniem się to czyta

gtad
06-08-2009, 21:50
Łatwo Wam pisać, żeby nie udzielali się w tego typu wątkach, ale ja osobiście nie dziwię im się. Jak ktoś po Was by tak "jeździł", to reakcja z Waszej strony też pewnie byłaby różna. Adam w sposób i tak wyważony odpowiedział na kilka wcześniejszych postów i myślę, że nie było to wcale bez sensu.

wywar
06-08-2009, 22:07
To nie oto chodzi, chodzi oto ,że odeprą jeden atak, jednego trola a zraz pojawi się następny i następny itd.... szkoda klawiatury, więc lepiej nie dolewać oliwy do ognia i wątek sam się wyciszy.

wilus
06-08-2009, 22:46
czegoś tu nie pojmuję, wiedza to towar który można sprzedać, co też Kalina z Adamem czynią
mz. posunięcie wręcz genialne, jest zapotrzebowanie więc handlujemy, w tym momencie zadrę w d..ie mają nie aż tak fotoziutki, bo połowa z nich nawet nie słyszała o Kalinie i Adamie ale ludzie bez talentu, i klientów a bardzo chcący zaczerpnąć nieco złociszy z tego garnucha, wiedzą że nie pojadą na warsztaty bo to nic nie da to choć poplują żeby jakoś oczernić reproglamur.
z drugiej strony ktoś tu pisał ma blogu że KiA to jego bogowie to sie ręce załamują...

admin
07-08-2009, 08:17
Odnoszac sie do watku finansowego, uwazam ze typowa polska przywara jest siedzenie w cudzej kieszeni. Co kogos obchodzi jak ktos inny i na czym zarabia? Jesli robi to uczciwie i zgodnie z prawem to nikomu NIC DO TEGO. Doswiadczam to na wlasnej skorze i uwierzcie mi ze zawisc niektorych ludzi jest makabryczna. Licza cudze zyski, ile to on zarabia i jak oszukuje ludzi. Nie wiem, jestem chyba w mniejszosci ktora cieszy sie ze ktos zarabia i robi to na dodatek dobrze, z klasa i uczciwie. Postarajmy sie zwiekszac wlasne dochody bez oczerniania innych, o nazywaniu kogos zlodziejem juz nawet nie wspominam a uwierzcie mi ze slyszalem i takie okreslenia...

Rycerz
07-08-2009, 08:40
Witam wszystkich . :)
Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.
Pytanie moje co może wnieść do mojego codziennego życa kurs taki jak pana Adam i Kaliny typu repoglamour ?
Powiem szczerze zdjęcia ich wykonania zapierają dech w piersiach i to każdy mi przyzna .
Pozdrawiam bardzo serdecznie

odnosząc sie do zapytania uważam że poszerzanie wiedzy i umiejętności przez uczestniczenie w kursach jest na pewno nie szkodliwe ;) tak samo jak czytanie wielu książek o fotografii i przeglądanie wielu albumów :) niektórzy na tym forum też uważają czytanie za stratę czasu :(
cena za jakikolwiek kurs to już inna sprawa i każdy musi ocenic na ile go stac zainwestowac we własny rozwój,

acha: ten watek stał sie momentami tak niesmaczny że chyba czas go zamknąc?

robin102
07-08-2009, 13:21
Jak nie jest łatwo w ślubnej fotografii i wszystkim z tym związanym bo nie tylko o "pstrykanie" chodzi i jak łatwo się w niej pogubić polecam przeczytać to co napisał ten Pan i oglądnąć jego inne zdjęcia.
http://kaiko.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20:dlaczego-nie-robi-zdj-na-weselach&catid=3:fotografia&Itemid=13
W fotografii ślubnej często niestety zahaczającej o fotografię inwentaryzacyjną-jak to powiedział zacny fotograf na prawdę nie jest łatwo, zwłaszcza, że najważniejszy w niej jest klient, a często to właśnie fotografowi zależy na ciekawych ładnych zdjęciach bardziej niż temu klientowi, bo klientowi się wydaje, że wynajął czarodzieja co to już bez jego czynnego udziału i zaangażowania ma wyczarować piękne zdjęcia takie same jak widział tysiące w internecie :-D

jazco
07-08-2009, 13:32
Jak nie jest łatwo w ślubnej fotografii i wszystkim z tym związanym bo nie tylko o "pstrykanie" chodzi i jak łatwo się w niej pogubić polecam przeczytać to co napisał ten Pan i oglądnąć jego inne zdjęcia.
http://kaiko.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20:dlaczego-nie-robi-zdj-na-weselach&catid=3:fotografia&Itemid=13


Jakie to cholernie motywujące dla początkujących :D

elanek
07-08-2009, 14:02
Interesuje sie fotografia od niedawna raczej bardzo amatorsko , jak każdy z nas chciałbym by moje zdolności i spojrzenie przez obiektyw były bardziej kreatywne . Fotografuje imprezy rodzinne żadne tam wesela czy chrzciny.

Czyli za wcześnie chyba jeszcze dla Ciebie. Podszkol się w technice i obróbce.
Albo idź na kurs i zdaj relację :)


acha: ten watek stał sie momentami tak niesmaczny że chyba czas go zamknąc?
Protestuję!
Jako ewentualny przyszły kursant chcę się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat!

Mam dosyć wrażliwych, co jak widzą trochę chamstwa i złośliwości to proponują zamknąć wątek, który jest dla mnie cenny. Za burdel w wątku powinni się wziąć modzi.
Mam też dosyć terroru trolli i złośliwców - bo przez nich wątki są zamykane!
Jak ktoś jest wrażliwy to niech tu nie zagląda.
Oczekuję ciągle pożytecznych informacji dla mnie.
Bardzo cenię sobie tę inicjatywę (warsztaty). Co potrafią AT i K wiedzą wszyscy.

Rycerz
07-08-2009, 14:02
tekst dobry...niestety tak jest w wielu dziedzinach fotografii...


Mam też dosyć terroru trolli i złośliwców - bo przez nich wątki są zamykane!
Jak ktoś jest wrażliwy to niech tu nie zagląda.


no zgadzam sie z tobą!

elanek
07-08-2009, 15:25
no zgadzam sie z tobą!

Oglądam blogi "ślubniarzy" co byli na tych warsztatach.
Przekonuję się.
Kupuję PS4, parę miechów poćwiczę na nim, potem szukam terminu kursu dla mnie. :)

robin102
07-08-2009, 16:24
Jakie to cholernie motywujące dla początkujących :D
Tekst bardzo dobry, rozterkowy :). Warto go przeczytać aby zdać sobie sprawę jak poważne to zajęcie i jak specyficzne i nie każdy się do tego nadaje. Fotografia ślubna to praca z ludźmi, baaaa z dużą ilością ludzi.
Znam fotografów którzy w wielu dziedzinach radzą sobie wyśmienicie, a tu polegli po całości, bo fotografia ślubna to nie tylko sprzet, swiatło, talent, ale jeszcze coś czyli CZŁOWIEK który to robi, a musi mieć to coś w sobie co sprawi, że ludzie chcą z nim pracować i relacje między fotografem, a fotografowanymi świetnie się układają sprzyjając po prostu powstawaniu ciekawych ładnych zdjęć, wtedy niedoskonałości warsztatu, czy powiedzmy mniejszego talentu nie rzutują tak na efekt pracy. Cechy osobnicze fotografa i jego predyspozycje do pracy z ludźmi mają ogromne znaczenie.

r... miechów poćwiczę na nim, potem szukam terminu kursu dla mnie. :)
bardzo słusznie, inwestycji w siebie nigdy dość, doświadczeń ect. A potem warto robić zdjęcia po swojemu, pod swoich klientów, takie jak im się podobają i za jakie dudki chcą dać na nowy aparat. Zdarzało mi się odsyłać klientów co to niby mieli jakieś wymagania sygnalizujące, że to klient nie dla mnie do ludzi którzy robią ten repoglamur. Cholercia wracali jak bumerang, za drogo było, albo inne pojmowanie fotografii mieli, albo za mało zdjęć było za te 3000-4000zł u kogoś tam. Dziwne :???: bo przecież ten nurt to podobno najwłaściwszy i jedyny jaki istnieć powinien w fotografii ślubnej ;)
guuupi jacyś czy co ;)

ps.
Co do pokazywania materiału całościowego o którym wyżej mowa była (300 zdjęć) to rzecz wręcz obowiązkowa i na taka okoliczność powinien być przygotowany fotograf ślubny mając w takim materiale ładne ciekawe zdjęcia wręcz lepsze okiem klienta niż te co są na stronie www. Polecam, to bardzo skuteczne :)

altezza
09-08-2009, 02:00
czekam na edycje krakowska warsztatow ale zadowole sie w ostatecznosci wykladami video - i mowie to najzupelniej powaznie!

rozmawialam dzis z kilkoma lokalnymi, irlandzkimi fotografami slubnymi, ktorzy ostro dyskutowali czy pan X slusznie kasuje 5k euro za slub (ok 6 godz roboty, 100 zdjec w albumie, zadnych plenerow w inny dzien - standardzik -wiekszosc pozowanych grupowych zdjec przed hotelem) skoro oni to samo robia za 1600 euro, czyli dylematy wszedzie te same;

PS moja siostra bardzo chciala aby jej slub fotografowal AT wlasnie, ale termin byl juz zarezerwowany...

robin102
09-08-2009, 13:29
... czy pan X slusznie kasuje 5k euro za slub (ok 6 godz roboty, 100 zdjec w albumie, zadnych plenerow w inny dzien - standardzik -wiekszosc pozowanych grupowych zdjec przed hotelem) skoro oni to samo robia za 1600 euro, czyli dylematy wszedzie te same;...
Bardzo słusznie robi, bo jeśli są ludzie którzy chcą płacić takie pieniądze to z jakiego powodu miałby nie sprzedawać za nie zdjęć.
Wiekowa prawda mówi, że każdy towar ma swego klienta tylko trzeba do niego trafić. Fotografowie obsługują śluby za 300zł w Polsce, a za granica widziałem ogłoszenia za 10 tys euro.
ciekawi mnie czy w innych krajach też ceny zaczynają się od tak niskiego poziomu czyli od 300-400 zł cyrka 100 euro :)

Krycha
09-08-2009, 13:44
W sumie taki ktoś jeśli się z tego utrzymuje, to 300zł za wesele szybko mu wyjdzie z głowy ;) niestety mamy sporo wolnych strzelców, którzy pracują na stałe w ciepłych posadach a w weekend idą coś zjeść i przy okazji pstryknąć... ;) wtedy 3 stówy to fajna kasa ;) płytę oddają w niedziele ;) na poprawinach.

altezza
09-08-2009, 14:12
Robin 102 - najtansza oferte z jaka sie spotkalam to bylo 650 euro za ok 60 zdjec 15x10 bez albumu (kosciol, grupowe pozowane, pierwszy taniec i tyle); za 100 euro nikt przy slubie palcem nie kiwnie ;)
wielu fotografow tutaj uzywa DX i niespecjalnie przejmuje sie obrobka;

mysle, ze w Dublinie sytuacja jest inna, wyzszy poziom i wyzsze ceny

prz3mo
09-08-2009, 16:51
Robin 102 - najtansza oferte z jaka sie spotkalam to bylo 650 euro za ok 60 zdjec 15x10 bez albumu (kosciol, grupowe pozowane, pierwszy taniec i tyle); za 100 euro nikt przy slubie palcem nie kiwnie ;)
wielu fotografow tutaj uzywa DX i niespecjalnie przejmuje sie obrobka;

mysle, ze w Dublinie sytuacja jest inna, wyzszy poziom i wyzsze ceny

Mam znajomka, pracującego ( już chyba z 5 lat) w sporej firmie budowlanej w Irlandii (Dublin). Mówił mi, że gdyby w Polsce tak budowano jak tam to wszyscy pracownicy wylecieli by na zbity pysk. Fuszerka ponoć niesamowita, na tzw. "sztukę".
Więc może ze zdjęciami ślubnymi jest tam podobnie :)

altezza
09-08-2009, 17:09
Mam znajomka, pracującego ( już chyba z 5 lat) w sporej firmie budowlanej w Irlandii (Dublin). Mówił mi, że gdyby w Polsce tak budowano jak tam to wszyscy pracownicy wylecieli by na zbity pysk. Fuszerka ponoć niesamowita, na tzw. "sztukę".
Więc może ze zdjęciami ślubnymi jest tam podobnie :)

rzeczywiscie zdjecia slubne nie powalaja, moze dlatego, ze klient jest malo wymagajacy a fotograf woli odwalic robote i zainkasowac kilka tysiaczkow euro za nic; chociaz jak wszedzie wyjatki od reguly sie zdarzaja...

OT za to ichniejsze orkiestry weselne bija nasze na glowe, roznica w poziomach jak miedzy polonezem a lexusem - pelny profesjonalizm!

a co do odwalania fuszerek w budowlance to bez przesadyzmu, prosze pobieznie przegladnac forum budowlane muratora to moze przekonasz sie, ze fuszerki na budowach to nie tylko irlandzka specjalnosc

genghiskhan
27-08-2009, 19:48
Jeżeli uważasz się za topowego fotografa ślubnego to proponuje zrobić mały test swoich umiejętności - mianowicie zrób ślubniaka na samym anologu (bez drugiego fotografa z dlsr), pomęcz się w ciemni bez szopa i zaprezentuj to co ci wyjdzie swojej publice. Jeżeli zdjęcia będą wywalały mnie z kapci tak jak te po kręceniu w szopie to chylę ci czoła.


dopiero na 5 stronie jestem ale nie sądziłem, że takie słowa padną...
brawo:)
Jestem w temacie ślubniaków świeży nieco - shopa jako tako liznąłem. Prawdą jest, że shop z na pozór tandetnej foty może zrobić coś czym ludzie będą się zachwycać - nie my fotografowie ale klienci. Suwaki w PS czynią cuda. Jak ktoś ma jeszcze tablet i trochę wyobraźni to robi karierę.
Też to robię. Cyfrą i szopuję...ale oprócz tego staram się pojechać coś analogiem 35mm a na każdy plener tacham stareńkiego Psixa. Ciekaw jestem ile ludzi to robi? Ile ludzi potrafi zrobić zdjęcie takim sprzętem, ile potrafi wywołać film, a później zrobić samemu odbitkę na barycie?
Druga stroną medalu jest to, że większość i tak nie widzi różnicy czy co syfra czy analog - mało kto to docenia.

gtad
27-08-2009, 21:46
dopiero na 5 stronie jestem ale nie sądziłem, że takie słowa padną...
brawo:)
Jestem w temacie ślubniaków świeży nieco - shopa jako tako liznąłem. Prawdą jest, że shop z na pozór tandetnej foty może zrobić coś czym ludzie będą się zachwycać - nie my fotografowie ale klienci. Suwaki w PS czynią cuda. Jak ktoś ma jeszcze tablet i trochę wyobraźni to robi karierę.
Też to robię. Cyfrą i szopuję...ale oprócz tego staram się pojechać coś analogiem 35mm a na każdy plener tacham stareńkiego Psixa. Ciekaw jestem ile ludzi to robi? Ile ludzi potrafi zrobić zdjęcie takim sprzętem, ile potrafi wywołać film, a później zrobić samemu odbitkę na barycie?
Druga stroną medalu jest to, że większość i tak nie widzi różnicy czy co syfra czy analog - mało kto to docenia.

BZDURA!
Za 10-15 lat, albo w dobie rozwijającej się techniki szybciej to nastąpi, powiedzą/powiemy "uuu kiedyś to była cyfra z matrycami CCD i CMOS i to był dopiero problem zrobić dobre zdjęcia", a o fotografii analogowej będzie można przeczytać tylko w książkach z historii.
To, że Kalina czy Adam są być może "dziećmi" fotografii cyfrowej (jak wielu na tym forum) i nie miało większej styczności z analogiem, to co to niby znaczy, że nie mogą być fotografami i to jeszcze "topowymi".
BZDURA!
Po takich bzdurach rodzi się pytanie: po co uczycie się tego "szopowania", jak to Wy Wielcy Fotografowie Analogiczni mówicie? Przecież dalej spokojnie można robić zdjęcia na błonie i nikomu to nie przeszkadza, tym bardziej "dzieciom neostrady" itp. itd.

Osobiście mam szacunek dla Adama i Kaliny, nie dlatego, że robią Bóg wie jakie zdjęcia, ale za to, że potrafili tym zachwycić nie tylko ludzi fotografujących (już nie używam słowa fotograf, bo w końcu nie wiadomo kto nim tak naprawdę jest, na pewno nie ten, który nie ma ciemni ;)), ale swoich klientów, pary które słono zapłacą za reportaż zrobiony przez nich.
I na koniec - nie myślałem że tak jest, ale jednak chyba tak musi być - to zazdrość, szeroko pojęta zazdrość wynikająca z wielu czynników.

jacek.gold
27-08-2009, 22:21
Ile ludzi potrafi zrobić zdjęcie takim sprzętem, ile potrafi wywołać film, a później zrobić samemu odbitkę na barycie?


to jeszcze zapytaj ilu własnoręcznie pójdzie zatłuc świniaka i przerobi go na pieczyste czy szynke. i skoro nie umieją czy oznacza to że są nieudacznikami
a na kliszy kilka lat walczyłem

gtad
27-08-2009, 22:26
a na kliszy kilka lat walczyłem

No tak Jacku, ale powiedz sam obiektywnie jakie to ma dzisiaj znaczenie w odniesieniu oczywiście do fotografii cyfrowej, fotografii ślubnej, no i wreszcie do oceny, kto jakim jest fotografem?

jacek.gold
27-08-2009, 22:37
No tak Jacku, ale powiedz sam obiektywnie jakie to ma dzisiaj znaczenie w odniesieniu oczywiście do fotografii cyfrowej, fotografii ślubnej, no i wreszcie do oceny, kto jakim jest fotografem?

oczywiście żadne aczkolwiek dla niektórych cyfra to dalej czort wcielony i swą nieumiejetność obsłużenia komputera i programów graficznych dalej tłumaczą doskonałością filmu.
tak więc pisząc :Ile ludzi potrafi zrobić zdjęcie takim sprzętem, ile potrafi wywołać film, a później zrobić samemu odbitkę na barycie? stawia genghiskhan tych nieszczęśników niedoświadczonych analogami na z góry przegranych pozycjach w świecie fotografii co jednak w połączeniu ze zdjęciami które można obejrzeć w różnych galeriach wygląda na całkowitą bzdurę. bo efekty pracy cyfrowej w polączeniu ze znajomością szopa powalają na kolana

Krycha
28-08-2009, 09:02
Hehe wkurzeni jesteście, że świat idzie do przodu a analogowy stoją w miejscu ;) owszem jest ciemnia ale cyfrowa, owszem jest negatyw, ale cyfrowy i owszem wywołuję się go w cyfrowej ciemni - niech ktoś spróbuje tej sztuki!

genghiskhan
28-08-2009, 10:05
próbuje cały czas jest o wiele prościej, taka zabawa w boga...skoro reportaż to powinien być w miarę uczciwy, z drugiej strony panna młoda sie skrzywi jak się jej syfka nie wyplamkuje...
Nie twierdze, że ten kto nie robił analogiem i nie umie może się schować do piwnicy.
czemu robię analogiem? trwałość....wiem jaką ma - cyfra niestety nie ma przetestowanej trwałości bo kilka lat temu się narodziła...
dobrze zrobiona odbitka z cyfry też wytrzyma - ale czy tyle co dobra odbitka na barycie nie jestem w stanie stwierdzić....
za 30-40 lat płytka dvd z fotami nie będzie nadawała się do niczego....negatywy będą jak nowe
druga sprawa - aby osiągnąć efekty jakie daje analog często trzeba gmyrać godzinami w szopie, podczas gdy analog robi to sam:)
co do warsztatów, jak nie w tym roku to pójdę na nie pewnie w przyszłym
nie ukrywam, że przyda mi się zastrzyk ślubnej wiedzy w pigułce - jeśli podawana przez tych z górnej półki to czemu nie
kasa jest do przełknięcia 1700zl to nie tak dużo
Osobna sprawa to dyskusje na forum. Wszędzie to samo. Myślałem, że tu jest inaczej;) Wcześniej dużo siedziałem na purepc.pl - w necie jednak nie ma już chyba miejsc gdzie można na spokojnie podzielić się swoimi spostrzeżeniami...

pozdr

FunBoy
28-08-2009, 10:30
klasyczna fotografia analogowa jeszcze wroci wielkimi krokami... nawet taka slubna ;) kiedys nie bylo repoglamour... kiedys nikt na stronie nie pokazywal calosciowek... dojdzie do tego, ze topowi fotografowie slubni siegna po analoga, aby miec cos czym bedzie mozna sie wyroznic z tlumu :) zobaczycie :)

yanoosh
28-08-2009, 10:44
klasyczna fotografia analogowa jeszcze wroci wielkimi krokami... nawet taka slubna ;) ...

O, jeszcze wiele rzeczy wróci :) Choćby ślubne główki w owalnej ramie nad łóżkiem - kto się założy ? W fotografii jak w modzie; wszystko już było. Jest tylko pokazywane w ciągle nowy sposób ;)

Fredflinstone
28-08-2009, 10:54
:) Choćby ślubne główki w owalnej ramie nad łóżkiem - kto się założy ?

Obym nie doczekał tych dni ;)

pawel
28-08-2009, 10:56
druga sprawa - aby osiągnąć efekty jakie daje analog często trzeba gmyrać godzinami w szopie, podczas gdy analog robi to sam:) pozdr

Skąd masz te informacje?
Jeśli z forum, to znaczy, że moderacja nie daje rady ze zjawiskiem, które ostatnio strasznie się nasiliło - jest mnóstwo postów w tonie informacyjnym od osób, które faktycznie nie znają tematu. To jest masowe i w działach sprzętowych i fotograficznych.

sokrates
28-08-2009, 11:05
... dojdzie do tego, ze topowi fotografowie slubni siegna po analoga, aby miec cos czym bedzie mozna sie wyroznic z tlumu :) zobaczycie :)

proponowałem nie jednej parze podczas pleneru dodatkowe zdjęcia na slajdzie - zero zainteresowania. Pewnie dlatego że nigdy "ściany" nie widzieli. Mam nadzieję że kiedyś znajdą się chętni, a zdjęcia oglądane na ścianie wywalą z kapci całą rodzinę i znajomych - a na cyfrowe jpg'i oglądane na kompie czy TV będą patrzeć już tylko z pogardą ;-)

Rycerz
28-08-2009, 11:08
slajdy ślubne? tego to jeszcze nie widziałem, ale mogłoby byc bardzo ciekawe tylko w komplecie musiałbys dodawac rzutnik ;)

FunBoy
28-08-2009, 11:13
proponowałem nie jednej parze podczas pleneru dodatkowe zdjęcia na slajdzie - zero zainteresowania. Pewnie dlatego że nigdy "ściany" nie widzieli. Mam nadzieję że kiedyś znajdą się chętni, a zdjęcia oglądane na ścianie wywalą z kapci całą rodzinę i znajomych - a na cyfrowe jpg'i oglądane na kompie czy TV będą patrzeć już tylko z pogardą ;-)
chetni juz sa... tyle tylko, ze jeszcze jest ich bardzo niewielka ilosc... albo inaczej - zbyt malo jest swiadomych klientow istnienia "czegos innego" ;) sledze bloga jednego polskiego fotografa, ktory robi na wielkim formacie m.in. sesje slubne... i na prawde jest swietny w tym co robi :D

stock
28-08-2009, 11:15
o możesz podrzucić link do tego bloga - jesli nie byłby to problem rzecz jasna ;)

FunBoy
28-08-2009, 11:23
jest u mnie w linkach na blogu... ale macie i bezposrednio - http://wozaczynski.com/blog/ :)

stock
28-08-2009, 12:00
dzieki ;)

Rycerz
28-08-2009, 12:07
jest u mnie w linkach na blogu... ale macie i bezposrednio - http://wozaczynski.com/blog/ :)

ciekawe ile PM decyduje sie na takie "rozbieranki" ;) no to trzeba miec niesamowitą odwagę bo jak to pokazac później cioci Wiesi ? :mrgreen:

genghiskhan
28-08-2009, 12:09
docelowo tez chce kupic 4x5" i czesc slubniaków robic w studio i kilka strzałów w plenerze - zalatuje to trochę masochizmem ale ja to lubię:)
póki co 6x6 też daje rade i fajne efekty

prz3mo
28-08-2009, 12:12
jest u mnie w linkach na blogu... ale macie i bezposrednio - http://wozaczynski.com/blog/ :)

Oryginalne, trzeba przyznać.

genghiskhan
28-08-2009, 12:29
ciekawe ile PM decyduje sie na takie "rozbieranki" ;) no to trzeba miec niesamowitą odwagę bo jak to pokazac później cioci Wiesi ? :mrgreen:

mysle ze jeśli ciocia Wiesia jest w deche to zobaczy te zdjęcia
jeśli nie to jest to pamiątka raczej tylko dla młodych

FunBoy
28-08-2009, 12:34
osoba/PM poszukujaca takiej estetyki nie jest typowym masowym klientem, wiec na pewno nie szuka fotografa, aby zadowolic cala swoja rodzine ;) tego typu fotografia ma cieszyc oko samej pary mlodej... zreszta jesli decyduje sie na zgode publikacji na blogu milosza, mysle ze i wspomniana ciocia Wiesia bedzie mogla je zobaczyc ;)

FunBoy
28-08-2009, 12:48
docelowo tez chce kupic 4x5" i czesc slubniaków robic w studio i kilka strzałów w plenerze - zalatuje to trochę masochizmem ale ja to lubię:)
póki co 6x6 też daje rade i fajne efekty

sam mam analogowego sredniaka i kazda kolejna sesje w swietle zastanym robie (nie rzadko) wylacznie nim... dodatkowo dodam, ze nie zamienilbym go na nic cyfrowego, gdyz ubostwiam jego plastyke i sposob w jaki rejestruje swiatlo :) co prawda zdjec z niego na blogu (http://www.poranneespresso.pl) jeszcze nie ma, gdyz sprzet jest u mnie dopiero 2 m-ce... ale pare sesji juz zostalo wykonanych, filmy czekaja na wywlolanie, wiec niebawem zostana ujawnione ;)

mpwt
28-08-2009, 13:26
slajdy ślubne? tego to jeszcze nie widziałem, ale mogłoby byc bardzo ciekawe tylko w komplecie musiałbys dodawac rzutnik ;)

Eeee. No ja mam ze swojego ślubu slajdy! :D A rzutnik mam od Ciebie :p

genghiskhan
28-08-2009, 13:36
sam mam analogowego sredniaka i kazda kolejna sesje w swietle zastanym robie (nie rzadko) wylacznie nim... dodatkowo dodam, ze nie zamienilbym go na nic cyfrowego, gdyz ubostwiam jego plastyke i sposob w jaki rejestruje swiatlo :) co prawda zdjec z niego na blogu (http://www.poranneespresso.pl) jeszcze nie ma, gdyz sprzet jest u mnie dopiero 2 m-ce... ale pare sesji juz zostalo wykonanych, filmy czekaja na wywlolanie, wiec niebawem zostana ujawnione ;)

czekamy;)

gtad
28-08-2009, 19:43
No fajna dyskusja powstała. Pokazuje ona nic innego, tylko różnorodność gustów fotograficznych, i naszych, i klientów kupujących te gusta.
To czy analog wróci ...., hmmm, nie sądzę. Oczywiście wszystko jest możliwe, ale niestety realia są jakie są. Cyfra daje pewne możliwości, który nie daje analog i odwrotnie. Lecz jednak cyfra jest tańszą formą fotografii i chociażby z tego względu jest dzisiaj częściej wybierana.
Analog vs. cyfra - pewnie kilkaset stron napisanych w tym wątku i tak nie osądziłoby co lepsze, w każdym tego słowa znaczeniu.
Każdy niech robi na tym czym bardziej mu pasuje, tylko miejmy do siebie szacunek.

yanoosh
28-08-2009, 19:52
Obym nie doczekał tych dni ;)
A to dlaczego ? Nie podjąłbyś się takiego tematu przy założeniu, że stosujemy wspólczesną estetykę ?
Nie dałbyś rady ? Ty byś nie dał rady ? :D :D :D

FunBoy
28-08-2009, 20:52
To czy analog wróci ...., hmmm, nie sądzę. Oczywiście wszystko jest możliwe, ale niestety realia są jakie są. Cyfra daje pewne możliwości, który nie daje analog i odwrotnie. Lecz jednak cyfra jest tańszą formą fotografii i chociażby z tego względu jest dzisiaj częściej wybierana.
Ale mi nie chodzi o to, ze analog zastapi cyfre... to sie juz nigdy nie stanie. W szczegolnosci, ze sam piszesz ze jest drozszy w kosztach utrzymania. Nie chodzi mi rowniez o to co jest czesciej wybierane - drogi towar nigdy nie bedzie czesciej wybierany. Tutaj rowzmawiamy o "repoglamour" - jak "glamour" to z definicji ekskluzywnie i drogo... A na ekskluzywny towar bedzie zawsze popyt... i to nawet w czasach kryzysu. Musisz wziac pod uwage, ze dla niektorych koszta nie graja roli... w szczegolnosci, gdy chodzi o cos wyjatkowego, a taki wlasnie jest dzien slubu. Nawet na dniach slyszalem bezposrednio od fotografa slubnego (notabene swietnego), ze sa osoby, ktore zastanawiaja sie nad dalmierzami w trakcie reportazu slubnego... co prawda na chwile obecna bardziej ze wzgledu na mozliwosci utrzymania dlugich czasow z reki - bez problemu nawet do 1/8s - a jak dalmierz, to glownie analog... no chyba, ze ktos ma fanaberie na cyfrowa Leice M8. Dlatego uwazam, ze to w koncu rozwinie sie w bardzo ciekawa forme wyrazu artystycznego... czyli bedzie bardziej "repo" i rownie dobrze "glamour" ;) Dajmy tylko im, tzn. topowym fotografom slubnym, troche czasu az rozwina warsztat do tego stopnia, ze nie bedzie mialo znaczenia na jakim nosniku obraz jest rejestrowany... Klimat z analoga jest nie do podrobienia w zadnym programie graficznym :) W szczegolnosci, gdy wezniemy recznie wykonana odbitke na barycie :-D

To jest tylko moje osobiste zdanie i nikt nie musi sie z nim zgadzac. Ale ostatnimi czasy im wiecej interesuje sie klasyczna fotografia analogowa, takie wlasnie sa moje prywatne przemyslenia i odczucia :)

genghiskhan
28-08-2009, 21:22
nie tylko Ty tak myślisz ;)

Sprzęt to jedno - podejście to drugie
widziałem kiedyś rysunki osoby lubiącej strasznie mangę - rysowała w paincie, efekty szokowały - jak widac nawet bardzo prostymi narzędziami można stworzyć coś niezłego - gorzej jeśli mając wypaśny sprzęt nie potrafimy go wykorzystać - powinno się wtedy go oddawać bardziej potrzebującym talentom ;)

Ostatnio oglądałem kilka filmów przedstawiających prace topowych reporterów ślubnych - jedni biegają z lufami, innym styka mały dyskretny sprzęt
Wszystko zależy od klienta czego wymaga, zależy od każdego z nas - jaką drogą idzie - według mnie dobry repo ślubny można spokojnie zrobić na kilku rolkach 35mm - 2ma obiektywami, bez całej masy toreb itp badziewi, które przeszkadzają
Inna sprawą są dla mnie plenery - gdzie sam chętnie sięgam po cyfrę - można się wyszaleć
Im więcej wiem o tym biznesie tym bardziej mi się to przestaje podobać...wszystko jest pokręcone straszliwie - prostą sprawę mają jedynie pstrykacze za 300-400zł, którzy oddaja "gotowy materiał" dnia drugiego na poprawinach :)
Nawet w akcie desperacji bym się nie podjął takiego kiczu :)

Rycerz
29-08-2009, 10:57
pewnie to znacie ale tu jest i analogowo i cyfrowo http://whitesmokestudio.pl/blog/

FunBoy
29-08-2009, 11:39
to co robia Smoki bardzo, ale to bardzo do mnie przemawia :) sa swietnymi reporterami i ich obrobka bardzo mi pasuje :) jestes pewien, ze oni robia rowniez na analogu? do tej pory nie slyszalem aby tak bylo...

Rycerz
29-08-2009, 11:44
pewnie nie robią tego za dużo ale masz cytat: "Poniżej kilka zdjęć z sesji – po części analogowych" http://whitesmokestudio.pl/blog/index.php/2009/03/12/fotografia-slubna-day-after-ewelina-michal/

looki
08-09-2009, 13:53
Jak już wspominałem w innym miejscu i czasie - zastanawia mnie, dlaczego zawiść i wbijanie bliźnim szpili w dupę urasta do rangi naszego sportu narodowego.

Skąd biorą się te nieprzebrane zastępy zakompleksionych miernot i nieudaczników, które - jeśli tylko ktokolwiek ośmieli się mieć odrobinę przebojowości i odnieść jakikolwiek sukces - rzucają się na niego jak sępy i zaczynają deprecjonować i kontestować wszystko, co ów nieszczęśnik ośmielił się uczynić?

I niby czemu ma służyć ten stek nonsensów, poza wykazaniem się brakiem znajomości ortografii, złośliwością i chęcią włożenia kija w mrowisko?

Jak to skąd? z wybujałego ego, które udziela się zwykłym, nudnym ślubnym rzemieślnikom, którzy w tygodniu ciupią zdjęcia do dowodów, modląc się o klienta na sobotę, w wolnych chwilach przeglądając blogi innych i krytykując wszystko. Dla zasady. Może niech kolega trrr przedstawi swój warsztat. Ok, zrobię to ja. www.poniewierski.blogspot.com co jak co ale, ja wolę wpatrywać się w bloga Adama, mimo wszystko. :D

zajac4
16-09-2010, 14:41
Moi drodzy, ciekaw jestem waszego zdania w kwestii tej 'tajemnej' obróbki, to co Mi się udało uzyskać bez wizyty na kursie Kaliny i Adama opisałem tutaj:
http://www.forfoto.pl/showthread.php?tid=11652
oraz tutaj:
http://www.forfoto.pl/showthread.php?tid=12874
Nie miałem wytrwałości przeczytać całego tego wątku, ale doszedłem do momentu
w którym niejaki kolega WYWAR twierdzi że z gniota tą techniką się robi dobre zdjęcie.
Po części muszę się z nim zgodzic... aczkolwiek są gnioty ;) z którym się już nic nie da zrobić.
Napiszcie co sądzicie o tym wszystkim.

robin102
16-09-2010, 15:30
Moi drodzy, ciekaw jestem waszego zdania w kwestii tej 'tajemnej' obróbki, to co Mi się udało uzyskać bez wizyty na kursie Kaliny i Adama opisałem tutaj:....
Tajemna obróbka Waść powiadasz :) wcale nie tajemna tylko wypracowana przez twórców tego nurtu, a że sie nie dzielą bezpłatnie to rzecz normalna. Dlaczego i po co chcesz być klonem Pani Kaliny ? i robić prawie takie same zdjęcia ?
Może lepiej coś po swojemu postrugać, może mniej chwytliwie za kieszeń kliencką będzie, ale swoje własne co chyba też daje jakąś satysfakcję. A może Waść dałeś sobie łepetynę sprać co twórcy tego nurtu mocno uskuteczniali ;), że zdjęcia ślubne mają być tylko takie, i żadne inne być nie mogą i inne nie dadzą się sprzedać. Ze swego marketingowego punku widzenia postępowali słusznie ze wszech miar. W końcu każdy ma prawo dbać o własną kieszeń. Nurt ten zapisze sie w historii fotografii ślubnej pewnie tak mocno jak desaturowane zdjęcia z lat poprzednich z różyczką czerwoną lub złotą obrączką, albo doklejoną myszką miki. Czyli mocno na wsze czasy. Może warto pokombinować coś w ten deseń aby fotografia ślubna Twoja miała nutę ponadczasowości w kadrowaniu jak i w obróbce, żeby przetrzymała próbę czasu. Rzeczone zdjęcia które pokazujesz w linkach nie są takie jak Pani Kaliny i raczej tego nie osiągniesz podobnie jak Pani Kalina nie skopuje Twoich dokonań. A jak nie to pojedź na warsztaty bo chyba jeszcze są organizowane, potem każdy od razu pozna, że na nich byłeś, co tez złem żadnym nie jest, ale też i nie koniecznością chyba.
Może sam pojade ;)

mswilk
16-09-2010, 15:34
(...) jak desaturowane zdjęcia z lat poprzednich z różyczką czerowoną lub złotą obrączką, albo doklejoną myszką miki. (...)

Lubię takie :lol:

stock
16-09-2010, 16:56
Moi drodzy, ciekaw jestem waszego zdania w kwestii tej 'tajemnej' obróbki, to co Mi się udało uzyskać bez wizyty na kursie Kaliny i Adama opisałem tutaj:
http://www.forfoto.pl/showthread.php?tid=11652
oraz tutaj:
http://www.forfoto.pl/showthread.php?tid=12874
Nie miałem wytrwałości przeczytać całego tego wątku, ale doszedłem do momentu
w którym niejaki kolega WYWAR twierdzi że z gniota tą techniką się robi dobre zdjęcie.
Po części muszę się z nim zgodzic... aczkolwiek są gnioty ;) z którym się już nic nie da zrobić.
Napiszcie co sądzicie o tym wszystkim.

a te presety pod PSa też są. Pooglądałbym z chęcią.

burz
16-09-2010, 21:06
pewnie to znacie ale tu jest i analogowo i cyfrowo http://whitesmokestudio.pl/blog/

hmm, zdjęcia OK, ale imho nieco dziwna maniera z tym nagminnym fotografowaniem sufitów... żeby logo whitesmokestudio się zmieściło?

gtad
17-09-2010, 01:12
hmm, zdjęcia OK, ale imho nieco dziwna maniera z tym nagminnym fotografowaniem sufitów... żeby logo whitesmokestudio się zmieściło?

Jak wcześniej źle skadrowałeś swoje zdjęcie, to możesz też tam swoje logo umieścić ;).. zawsze to jakieś rozwiązanie ;)

Floyd Rose
24-09-2010, 21:58
Moi drodzy, ciekaw jestem waszego zdania w kwestii tej 'tajemnej' obróbki

Tajemna obróbka ?

Tą tajemną obróbkę będą stosować iPhony, kompakty itp.

http://rafalmilach.blogspot.com/
http://cwiczeniazpatrzenia.blox.pl/2010/08/Krzyz-iPhonem-czyli-krotka-historia-pewnej-okladki.html#ListaKomentarzy
http://www.iczek.pl/2010/09/01/iphone-m9/

admin
25-09-2010, 08:59
Coraz mniej w tym wszystkim realizmu reportażu ślubnego. Oczywiście, najważniejszy jest klient i to on wybiera w pewnym sensie rodzaj obróbki. I racja co do tego że dzisiaj oprogramowanie "buduje" klimat, coraz mniej kadr...

Adam Trzcionka
26-09-2010, 02:42
Coraz mniej w tym wszystkim realizmu reportażu ślubnego. Oczywiście, najważniejszy jest klient i to on wybiera w pewnym sensie rodzaj obróbki. I racja co do tego że dzisiaj oprogramowanie "buduje" klimat, coraz mniej kadr...

być może jest to uwaga ogólna Piotrze, ale skoro pojawiła się w wątku o naszych warsztatach, szczególnie w temacie obróbki - odbiorę ją nieco osobiście. otóż święcie wierzę, że najlepszy obrabiacz bez dobrego kadru, czucia i umiejętności wyegzekwowania momentu, będzie tylko najlepszym obrabiaczem.
ja zresztą nie przekładałbym kwestii inwazyjności obróbki na realizm reportażu.
w kontekście "zanikającego" realizmu reportażu śl. rozważałbym raczej ustawki, podwiązeczki, "nakręcane" całowanki i wystudiowane spojrzenia w lustereczko. to są "problemy" sporo większego kalibru.

obróbka to tylko narzędzie - potężne, bo pozwala coś uwypuklić, a coś innego schować, ale to narzędzie jedno z wielu, choć ja moc obróbki bardzo doceniam i każdy materiał starannie dopieszczam.

poniżej klika pełnych materiałów ad 2009. na pewno bez starannej obróbki te materiały sporo by straciły, ale też wydaje mi się, że obróbka nie jest tu graczem pierwszoplanowym. to dla mnie znaczy repoglamour:


http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=2048
http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=1044
http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=1516
http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=1934
http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=2101
http://blog.adamtrzcionka.pl/?p=414

admin
26-09-2010, 03:06
I ja się z Tobą całkowicie zgadzam Adamie. Piszę to po kolejnym ślubie który właśnie zaliczyłem i zamierzam również sporą część kadrów "pluginować". Nie widzę w tym najmniejszego błędu czy "grzechu". Gdybym lata świetlne temu miał do dyspozycji dzisiejsze możliwości pewnie teraz zajmowałbym się tą fotografią tylko z czystej przyjemności a nie z pracy dla chleba :)

Robson_87
28-09-2010, 08:43
Rowniez sie zgadzam z tym co Adam napisal. Wiele fotografow jest zdania iz na dobre zdjecie sklada sie: pomysl/wizja/wrazliwosc fotografa, warsztat fotograficzny/obsluga sprzetu/wykorzystanie oraz obrobka. Kazda z tych trzech umiejetnosci to element skladowy dobrego zdjecia, tak wiec chcac tworzyc wspaniale fotografie musimy pracowac nad wszystkimi trzema umiejetnosciami.
Reasumujac wlasciwa obrobka czyni z dobrego zdjecia jeszcze lepsze zdjecie.

bialogardzianin
29-09-2010, 09:34
Jest coraz więcej osób zafascynowanych stylem repoglamour http://maciejmostowski.pl/blog/marta-i-andrzej-zajawka. Doszliśmy dziś do sytuacji, w której klient, chcąc mieć pamiątkę ze ślubu "taką jaką oferuje Adam lub Kalina", nie musi do nich docierać, bo może sobie taką sprawić u fotografa z jego miasta.

AlieN_dwa
29-09-2010, 09:36
Jest coraz więcej osób zafascynowanych stylem repoglamour http://maciejmostowski.pl/blog/marta-i-andrzej-zajawka. Doszliśmy dziś do sytuacji, w której klient, chcąc mieć pamiątkę ze ślubu "taką jaką oferuje Adam lub Kalina", nie musi do nich docierać, bo może sobie taką sprawić u fotografa z jego miasta.

Podany przez Ciebie przykład jakoś mi nie wygląda na styl ani obróbkę Adama i Kaliny. Nawet odrobinę podobny nie jest :(

bialogardzianin
29-09-2010, 09:55
Mi nie chodzi o fotografa i efekty jego pracy i styl (jest popyt, jest podaż). Adam mówił wielokrotnie, że daje fotografom narzędzie, które jak ktoś wykorzysta, to już jego sprawa. Skupmy się proszę na klientach, ich wrażliwości oraz świadomości dobrej fotografii. W tym kontekście, biorąc pod uwagę słuszne słowa Adama "...otóż święcie wierzę, że najlepszy obrabiacz bez dobrego kadru, czucia i umiejętności wyegzekwowania momentu, będzie tylko najlepszym obrabiaczem...", zastanawiam się, co tak naprawdę urzeka klientów w repoglamour, stylu/ nurcie, który przez wielu fotografów może być różnie rozumiany?

Krzysiek C
29-09-2010, 10:01
Chyba przede wszystkim odmienność od tego co dostają ze swoich małpek, od kolejów i wujków co to mają aparaty i "robią zdjęcia".

The Structorr
29-09-2010, 10:55
Wiem, że ten wątek stary jest ale jakoś mi umknął.
Chciałbym się odnieść do wypowiedzi z początku wątku na temat cen za kursy, że na zachodzie to plus jedno zero i to w dolarach. Może w USA tak (nie sprawdzałem) ale koszt tego kursu jest bardzo europejski. Zeszłej wiosny w Edynburgu odbył się dwudniowy kurs prowadzony przez duet: Jeff Ascough, Joe Buissink (chyba nie muszę przedstawiać ;)). Nawet już żonę przekonałem że warto ale wredny listonosz przyniósł mi przypomnienie, że ubezpieczenie za samochód i road tax trzeba zapłacić ;( Koszt kursu to o ile dobrze pamiętam ok 350~400GBP. Po przeliczeniu dawało to cenę niższą niż kurs pana Adama i Kaliny(!!!) Oczywiście nikomu niczego nie umniejszam, uważam że Adam i Kalina odwalają kawał świetnej roboty zarówno fotografując śluby jak i prowadząc kursy. Zresztą efekty ich pracy widać w jakości fotek tych, którzy te kursy ukończyli. Pewnie sam kiedyś się wybiorę :) Niemniej ceny są wysokie nawet jak na zarobki zachodnie i mówienie, że tam to o jedno zero więcej "delikatnie" mija się z prawdą (chyba, że to zero to po przecinku ;)).

PS. Na ceny za kursy panów Ascougha i Buissinka ludzie tutaj też narzekali ;)

elanek
29-09-2010, 10:59
http://maciejmostowski.pl/blog/marta-i-andrzej-zajawka

Makabra moim skromnym zdaniem to jest.

Adam Trzcionka
29-09-2010, 11:02
Wiem, że ten wątek stary jest ale jakoś mi umknął.
Chciałbym się odnieść do wypowiedzi z początku wątku na temat cen za kursy, że na zachodzie to plus jedno zero i to w dolarach. Może w USA tak (nie sprawdzałem) ale koszt tego kursu jest bardzo europejski. Zeszłej wiosny w Edynburgu odbył się dwudniowy kurs prowadzony przez duet: Jeff Ascough, Joe Buissink (chyba nie muszę przedstawiać ;)). Nawet już żonę przekonałem że warto ale wredny listonosz przyniósł mi przypomnienie, że ubezpieczenie za samochód i road tax trzeba zapłacić ;( Koszt kursu to o ile dobrze pamiętam ok 350~400GBP. Po przeliczeniu dawało to cenę niższą niż kurs pana Adama i Kaliny(!!!) Oczywiście nikomu niczego nie umniejszam, uważam że Adam i Kalina odwalają kawał świetnej roboty zarówno fotografując śluby jak i prowadząc kursy. Zresztą efekty ich pracy widać w jakości fotek tych, którzy te kursy ukończyli. Pewnie sam kiedyś się wybiorę :) Niemniej ceny są wysokie nawet jak na zarobki zachodnie i mówienie, że tam to o jedno zero więcej "delikatnie" mija się z prawdą (chyba, że to zero to po przecinku ;)).

PS. Na ceny za kursy panów Ascougha i Buissinka ludzie tutaj też narzekali ;)



nie był to kurs, a mocno otwarte seminarium o charakterze wykładowym.

gtad
29-09-2010, 11:02
Makabra moim skromnym zdaniem to jest.

eee, nie jest chyba aż tak źle ;). Wszystkie kadry może i nie są "trafione", ale kilka fajnych by wybrał ;), ale pod jednym warunkiem - nie porównujmy tego materiału do materiału Adama, bo po co...
...
Adamie a co Ty sądzisz o w/w galerii? Makabra czy nie?

Adam Trzcionka
29-09-2010, 11:14
Adamie a co Ty sądzisz o w/w galerii? Makabra czy nie?

może to za mocne słowo. ale najlepiej, a nawet dobrze - nie jest. i może właśnie, porócz nieumiejętnej pracy z lampą, największą szkodą poczyniła tu koszmarna obróbka?

robin102
29-09-2010, 11:18
Niemniej ceny są wysokie nawet jak na zarobki zachodnie i mówienie, że tam to o jedno zero więcej "delikatnie" mija się z prawdą (chyba, że to zero to po przecinku ;)).;)
Ceny kursów szkoleń prowadzonych przez naszych krajowych popularnych fotografów są porażająco niskie wręcz śmiesznie niskie. Gdzie można naumieć się zawodu ( no prawie ) w 2-3 dni za 2000 zł, no gdzie ? jaką szkolę choćby średnią stwarzającą szanse na przyzwoite zarobkowania jak rozpoznawalny fotograf można ukończyć za 2000zł. Prawa jazdy nawet na samochód ciężarowy za to się nie zrobi, nie wspominając już o tym, że przyzwoitego obiektywu się nie kupi.
Zadziwia mnie i frasuje ta taniość.

korsarz
29-09-2010, 12:14
Kpisz czy pytasz o drogę ;p
Nauczyć zawodu w 2 dni za 2 000 zł... ROTFL... Człowieku! Zawodu to się uczy przez lata i to własną pracą. A to, że ktoś pogada sobie przy miłej, słodkopierdzącej atmosferze nie znaczy, że uczy zawodu.

Jak 2000 dla Ciebie to taniość to wybacz ale przypominasz mi onetowych zgrywusów którzy pod danymi GUS piszą: mnie stać na wszystko, ja jeżdżę różowym cadillacem.

Poza tym wszyscy piszczą, że na fotografów ślubnych nie ma już rynku to w końcu jak to jest? To jest zawód który daje perspektywy czy tylko mrzonki?

Nie wyobrażam sobie zdobywania czegokolwiek przez 2 dni. A żadne warsztaty nie zrobią artysty z gniotoroba. Tylko nauka kultury patrzenia, nauka NAUKA i ciężka praca - studiowanie obrazów, kompozycji, etc. Samodzielne.

Nic nie mam do repoglamouru i mało mnie on szczerze mówiąc obchodzi (p. Adam robi ciekawe zdjęcia i OK, lubię popatrzeć), ale przypadkowo dziś ujrzałem ogłoszenie Akademii Nikona. 2 dni za 2100 zł, Boże. Program warsztatów... Czym błyskać i kiedy, a czym nie.... Ludzie trzymajcie mnie bo spadnę. To jest dopiero trzepanie kasy na ignorancji ludzkiej. 200 zł, może 500. Tak. Ale 2000?

A potem mnożą się beznadziejne kadry bo jakiś gość na warsztatach za 500000 tak powiedział i teraz para młoda musi lecieć w prawo albo w lewo po skosie, to takie kreatywne....

The Structorr
29-09-2010, 12:19
Ceny kursów szkoleń prowadzonych przez naszych krajowych popularnych fotografów są porażająco niskie wręcz śmiesznie niskie. Gdzie można naumieć się zawodu ( no prawie ) w 2-3 dni za 2000 zł, no gdzie ?
No nigdzie. Na powyższych kursach również. Żeby taki kurs miał sens osoba _musi_ już umieć fotografować. Kursy raczej otwierają oczy, uczą innego, świeżego spojrzenia na temat i pokazują trochę trików i technik uzupełniających. Połączenie tego wszystkiego może dać świetne efekty ale jeśli poszedłeś na kurs "zielony" to taki sam z niego wrócisz. Przez dwa dni pro z d*** się nie zrobi. Cudów nie ma.


stwarzającą szanse na przyzwoite zarobkowania jak rozpoznawalny fotograf można ukończyć za 2000zł..
ukończenie kursu nie czyni nikogo "rozpoznawalnym fotografem"


Zadziwia mnie i frasuje ta taniość.
Zazdroszczę Ci głębokiego portfela ale ceny kursów w PL i UK są bardzo zbliżone. Porównując to z lokalnymi zarobkami polskie kursy wcale nie wydają się tanie.

Żeby było jasne. Nie mam nic przeciwko kursom fotograficznym, wręcz przeciwnie. Nie mam nic również do cen za te kursy. Jeśli znajdują się chętni to bardzo dobrze. Prowadzący odwalają kawał dobrej roboty i mają prawo za to przyzwoicie zarobić. Jedynie stwierdzenie, że u nas to świetnie bo tanio a na zachodzie to ludzie przez trzy miesiące głodować muszą żeby sobie na to pozwolić jest mocno naciągane. Ceny są niemal identyczne, jednak relacja cena/zarobki w PL wypada bardzo niekorzystnie.

elanek
29-09-2010, 12:56
nie był to kurs, a mocno otwarte seminarium o charakterze wykładowym.
No racja - pogaduszki, parę wykładów itp. Nie sądzę, żeby specjalnie się tam ktoś wysilał czy dostarczal narzędzia do pracy.
Generalnie w otwartych seminariach bierze się udział po to by strzelić sobie fotkę z takim Yervantem i umieścić w blogu czy na stronie. Mój znajomy pstrykacz z Chicago tak robi, ma jakieś w Garym Fongiem i Jerrym Ghionisem.

może to za mocne słowo. ale najlepiej, a nawet dobrze - nie jest. i może właśnie, porócz nieumiejętnej pracy z lampą, największą szkodą poczyniła tu koszmarna obróbka?

Może za mocne, ale jak ktoś się reklamuje na repo, to czegoś się spodziewałem (wymagania wzrosły).
Obróbka koszmarna, już lepiej było w NXie ustawić autolevels... Kadrów parę by się znalazło.

prz3mo
29-09-2010, 13:12
Gdzie można naumieć się zawodu ( no prawie ) w 2-3 dni za 2000 zł, no gdzie ?

Wierzysz Robin w to co napisałeś? Czy po prostu chciałeś tchnąć "nowe życie" w ten temat i jest to swego rodzaju prowokacja?

robin102
29-09-2010, 13:41
Wierzysz Robin w to co napisałeś? Czy po prostu chciałeś tchnąć "nowe życie" w ten temat i jest to swego rodzaju prowokacja?
Hmmmmm powiem tak. Znam człowieka który wcześniej robił zdjęcia jedynie przy sprzedaży aparatów bo tym się zajmował i teraz jest wziętym foterem ślubnym robiącym ładne atrakcyjne zdjęcia. 3 lata Mu to zajęło. Aaaaaa aparaty też sprzedawał przy okazji. Oczywiście nic w tym złego. Znam też 3 kolegów którzy byli na warsztatach lecz poszli swoją drogą w technice obróbkowej i mają swój styl, ładny nie ładny nie ważne ale swój, Ci jednak doświadczenia fotograficzne już jakieś tam mieli.
Co do taniości warsztatów to zostanę przy swoim zdaniu, że są ekstremalnie za tanie. Nie moja w tym rzecz czemu i po co, ale są za tanie. Ważne co się przekazuje ( sprzedaje) i czy to trwa 10 minut, 30 godzin, czy 2 lata nie jest ważne, najważniejsze to jak ta wiedza jest użyteczna i ile można na tym zarobić :) a niektórzy warsztatowicze już swoje warsztaty prowadzą.
Prowadzący warsztaty mają najlepszy wgląd jacy ludzie na nie trafiają, często doświadczeni fotografowie, są też zupełnie bez doświadczenia, albo z jedynym w postaci 19 tys zł z UP ;)


ukończenie kursu nie czyni nikogo "rozpoznawalnym fotografem"

Czyni, czyni. Na kursach też tego uczą. Niektórzy warsztatowicze są wręcz klonami swoich szkoleniowców, bez urazy proszę bo nie na zamiarze to mam.
Nie myl Panie kolego seminaryjnych spotkań z kolegami przy piwie i przy okazji ględzenia lub słuchania o fotografii z zakupem " wiedzy tajemnej" ;) którą możesz kupić za marne 2000 zł. Bywałem na takich i na takich więc czuję różnice.


Zazdroszczę Ci głębokiego portfela ale ceny kursów w PL i UK są bardzo zbliżone. Porównując to z lokalnymi zarobkami polskie kursy wcale nie wydają się tanie.
Niestety portfel mam cieniutki, niemniej staram się na wszystko patrzeć z dystansu, czyli obiektywnie moim zdaniem według mnie ;)

prz3mo
29-09-2010, 14:07
Co do taniości warsztatów to zostanę przy swoim zdaniu, że są ekstremalnie za tanie. Nie moja w tym rzecz czemu i po co, ale są za tanie. Ważne co się przekazuje ( sprzedaje) i czy to trwa 10 minut, 30 godzin, czy 2 lata nie jest ważne, najważniejsze to jak ta wiedza jest użyteczna i ile można na tym zarobić :) a niektórzy warsztatowicze już swoje warsztaty prowadzą.


No dobra, a skąd wiesz co na tych warsztatach jest, że piszesz, że są ekstremalnie tanie?
Z tego co piszesz (pisałeś wiele razy) nie byłeś na takich warsztatach, wiec jak możesz mówić o cenie czegoś czego nie znasz.
Ja się wstrzymuję od głosu, nie byłem, nie wiem jaka wiedza jest przekazywana.

robin102
29-09-2010, 14:10
No przeca napisał, że koledzy byli, więc przecieki mam :) małe ale.....
Generalnie warsztaty przynajmniej te o których mowa w tym wątku są efektywne, przynajmniej z tego co widuję w sieci i z tego jak pracują znajomi co na nich byli.
Jak by kosztowały 10-15 tys zł to też bym pojechał na nie, kredyt bym wziął, a pojechał. Myślę, że wiesz DLA CZEGO ;)
;) ;) ;)

ps.
jeszcze rok, półtora temu sam miałem chęć jechać do błyskotliwych, ale odwagi zbrakło :(

prz3mo
29-09-2010, 14:15
Jak by kosztowały 10-15 tys zł to też bym pojechał na nie, kredyt bym wziął, a pojechał. Myślę, że wiesz DLA CZEGO ;)
;) ;) ;)

Czyli nie jedziesz bo są za tanie?
Pogadaj z Adamem, zorganizuje Ci wersję "robin extreme edition" za 20 tyś. pln i wszyscy będą zadowoleni :mrgreen::lol: