Zobacz pełną wersję : Śmiertelność D300
Jak tam u Was?
Ja nie jestem zadowolony, żeby nie powiedzieć, że znowu się... zirytowałem i czas ponownie odwiedzić serwis Nikona.
Raptem 135k klatek, raz na gwarancji wymieniany układ podnoszenia lustra (nie opadało), teraz dzieje się to samo.
Jeśli opada z opóźnieniem, to spadają fps'y, jeśli nie opada samoczynnie to trzeba klepnąć następną klatkę.
Notabene coś chyba jeszcze w tym aparacie jest nie tak, bo to trochę często jak na 1 podzespół taka awaria, poza tym po ostatniej wymianie efekty były identyczne. Najpierw 8fps, później jak się trochę postrzelało seriami to 7, a później nieopadające lustro.
Pojedynczy przypadek?
Kolega ma to samo - właśnie drugi raz wymienił układ podnoszenia lustra i przy okazji migawkę (250k).
Cholera, no nie jestem zadowolony, z D200 nie było takich cyrków - raz mu się przymykanie przesłony wywaliło, ale to dlatego, że skaszaniony obiektyw przypinałem (wymieniono - brak dalszych problemów).
Ps. Ostatnio z kolei pożyczyłem D700 na temat i ten pod względem prędkości zachowuje się tak, jak zachowywał się mój nowy D300 (kla-kla-kla 8fps), tylko z kolei mam wrażenie, że nie ostrzył tam gdzie powinien. Ehhh...
eldritch
31-05-2009, 11:55
5300 PLN / 135.000 zdjęć = 0,039 PLN/zdjęcie
IMHO 4 gr za zdjęcie to chyba wystarczy, jakie koszty eksploatacji chciałbyś uzyskać na sprzęcie, którego łączny koszt wyprodukowania to pewnie niecałe 2.000 zł - a reszta to marże i podatki...?
Raptem 135k
raptem?
Kolega ma to samo - właśnie drugi raz wymienił układ podnoszenia lustra i przy okazji migawkę (250k)
tu jeszcze lepiej.
a ile byś chcial zeby ta migawka ci klepała?
Photoartbox
31-05-2009, 12:01
A co Ty robisz z taka iloscia zdjec, jesli mozna zapytac?
Po pierwsze dzięki za odpowiedź na temat ;-)
Po drugie 135k to wg. Was dużo?
Sprzęt ma na siebie zarabiać, Nikon testował tą migawkę na 150k i z migawką akurat nic się nie dzieje.
Zakładam, że co najmniej jedną jej wymianę puszka ma przetrwać.
A co ja robię ze zdjęciami? A różne rzeczy, ale najczęściej sprzedaję ;-)
Rozumiem, e Wsze D300 są bezawaryjne? No to mam pecha.
Pewnie pracuje na sprzęcie zamiast się w niego gapic i podziwiac
eldritch
31-05-2009, 12:47
Nikon testował tą migawkę na 150k i z migawką akurat nic się nie dzieje.
no widzisz, co Ci obiecali to masz... ;)
a tak na poważnie to przy przebiegu 135.000 i to pewnie w niełatwych warunkach (jak sam mówisz lubisz ostro postrzelać seriami), czego się spodziewałeś od takiej puszki? IMHO już na siebie zarobił.
Ktoś kto delikatniej używa sprzętu może dojedzie bez problemów do 300.000, ktoś inny zrobi ok 150.000 i sprzęt zacznie się sypać.
To tak jak z samochodami, jeden ledwo zrobi 150.000 inny szanowany i zadbany zrobi 300.000 - ale pewnie przy obu trzeba serwis będzie robic.
chciałbym zauważyć, że nawet gdyby zrobił 300.000 zdjęć - to koszt za sztukę nie byłby powalająco mniejszy spadłby z 4 gr na 2 gr. Pytanie zatem ile potrzebujesz pstryknąć zdjęć żeby zrobić jedno na którym da się zarobić.
najlepiej jakby wszystko było niepsujące:):) takie rzeczy tylko w "erze":)
Nie oceniam Cię, ale jeżeli robisz tyle fotek i je sprzedajesz, to uważasz że nie zarobił sprzęt na siebie?
Swoją drogą wcale mnie nie dziwi że dziś wszystkie sprzęty się psują. To jest wliczone przez producenta, wszystko jest tak jak być powinno. Tak jest ze wszystkim, od rajstop poczynając na częściach do samolotów kończąc.
Pozdrawiam
canon potrafi wytrzymac i 270 tys(40d) :D i jeszcze robi zdjecia heh choc inne rzeczy juz padaja w nim
5300 PLN / 135.000 zdjęć = 0,039 PLN/zdjęcie
IMHO 4 gr za zdjęcie to chyba wystarczy, jakie koszty eksploatacji chciałbyś uzyskać na sprzęcie, którego łączny koszt wyprodukowania to pewnie niecałe 2.000 zł - a reszta to marże i podatki...?
Koszt wyprodukowania to około 1/10 wartości sprzętu, 1/2 albo i więcej idzie na reklamę :)
tgollob_jamessuchar
31-05-2009, 14:01
Nie oceniam Cię, ale jeżeli robisz tyle fotek i je sprzedajesz, to uważasz że nie zarobił sprzęt na siebie?
Swoją drogą wcale mnie nie dziwi że dziś wszystkie sprzęty się psują. To jest wliczone przez producenta, wszystko jest tak jak być powinno. Tak jest ze wszystkim, od rajstop poczynając na częściach do samolotów kończąc.
Pozdrawiam
za Kolegą - ja wcale nie pracuję za "pełną gażę" fotoreportera w dwóch redakcjach, a w tym momencie wychodzę sporo na plus (pokrywając wcześniej to co mam w stopce) i już myślę o D300 - praca od stycznia tego roku ;D
co do samolotów również potwierdzam ;D psują się tak banalne rzeczy, że głowa mała, a tych "dorbnostek" samolot robi się mało użyteczny (przykład z minionego tygodnia, złącze od anteny radiostacii na stateczniku pionowym MiGa-29 się jakimś cudem uszkodziło i niestety, ale samolot był w tym momencie bezużyteczny)
również uważam, że 135k zdjęć (a tym bardziej 250k o_O?) to nie mało ;D
da się taką ilością zarobić na drugi + jakiś fajny obiektyw ;D
ps. w takim razie używaj canona, skoro Nikon nie odpowiada i taki strasznie mało wytrzymały ;P nikt Ci nie narzuca tego co?
zepsul sie bo go zajechales i tyle.
pytasz czy 135 tys zdjec to duzo?
trza se bylo kamere kupic:-)
to ilosc mowiaca wiele o sposobie fotografowania.
dla mnie to chora ilosc biorac pod uwage czas przez jaki d300 znajduje sie na rynku. powiem wprost chora nawet na pierwsze egz!!!
niestety dzis fotografuje sie aparatem nie glowa.
olo
Co fakt, to fakt. To D300 ma pewnie mniej niż półtora roku, bo więcej mieć nie może - przyjmijmy, że jakieś 540 dni. Czyli codziennie po 250 fotek. Jeśli to się dało gdzieś sprzedać, to powinieneś być bogaczem. :wink:
Rabijki. Obruszałeś się kiedyś na tych, którzy sprzedają fotki za 5 PLN. Ale policz sobie 135k raz 5 PLN daje 675 tys. PLN w półtora roku. Czyli żyć nie umierać.
nawet jesli poszly po zlotowce:-)
Już to kiedyś gdzieś pisałem, ale powtórzę. Jeden z zaprzyjaźnionych fotografów ma na to fajne określenie:
"Pstrykaj ile wlezie, może coś się wybierze". :mrgreen:
eldritch
31-05-2009, 14:52
kolega Adam, "obsługuje" imprezy masowe - nie dziwi to że robi dużo zdjęć, przy 8 fps da się zrobić spokojnie 28.000 fotek w jedną godzinę... taki żart oczywiście... ;)
nie to jest jednak problemem kto ile zdjęć robi, tylko jakie ma wymagania od sprzętu i czy one są uzasadnione czy nie...
no i oczywiście ile z tych 8fps daje się sprzedać bo kto powiedział, że chłopak dostanie te 5 zł za każą fotkę...
a swoją drogą, nie robiłeś przypadkiem zdjęć na ostatnim koncercie Sióstr Miłosierdzia w Warszawie - chętnie bym pooglądał - bo zdjęcia które pokazujesz niezłe
robin102
31-05-2009, 16:28
Sprzęt zarobił pewnie ze 3-4 razy tyle ile kosztował, więc w czym problem. Naprawić i dalej zarabiać, a potem wyrzucić na śmietnik, a nie na forumową giełdę :mrgreen:
ps.
U mnie pewnie na 10 lat by te 135.000 klapnięć migawki wystarczyło
Ech, po raz następny widzę, że o ile pytanie zadać na forum się da, to konkretnej odpowiedzi uzyskać już nie.
Na razie widzę, że:
- pomimo ściśle sprecyzowanego pytania nikomu się nic w D300 nie zepsuło
- przebieg 135 albo i 250k klatek to herezja
250 klatek dziennie to dużo? Eh, w jakim Wy świecie żyjecie?
Spytajcie tych, którzy katują od tego czasu D3 (nie ślubami, a reporterką) i spytajcie ich którą już mają migawkę, albo jaki przebieg - dla mnie nie jest normalne, że przed pierwszym padem migawki po raz drugi pada mechanizm podnoszenia lustra.
A czy sprzęt się zwrócił? Jakby się nie zwrócił, to bym tak nie klepał :-P
Tylko, że nawet w porównaniu z D200, który ma obecnie większy przebieg, nie jest specjalnie wytrzymały.
Ps. Bosz, a wiecie ze są 1D, które maja ponad 700k przebiegu? I działają dalej? I nawet migawkę miały wymienianą? Jak dla mnie EOT.
dla porównania od 13 miesięcy używana klapnięć 12640 na dzień dzisiejszy, od dnia zakupu mineło 396 dni co daje 31,9191 zdjęcia dziennie. Kurna na to wychodzi że czy śpię lub co innego robię i tak klikam ponad fotkę na godzinę. Tak za bardzo się nieznam ale 250 klatek dziennie to chyba trzeba mieć zdrowie porównywalne do przeczytania całego internetu ;).
To jest sprawa dość względna. Zależy jakie to są fotki. Ja już widziałem lustrzankę zamontowaną w urządzeniu laboratoryjnym, podłączoną do komputera, która robiła jedno zdjęcie co 5 sekund przez kilka dni. Policz sobie ile tego było. Tydzień, dwa i po aparacie. Tyle, że to było dość specyficzne zastosowanie i trudno to nazwać robieniem zdjęć. To jest normalne zużycie sprzętu, które trzeba wkalkulować w koszty. Potrzebna naprawa, to się naprawia, potrzebna wymiana, to się wynienia, bo nic nie jest wieczne. A marudzenie, że się drogi aparat szybko zużył jest bez sensu.
święta prawda, coś co pracuje musi się kiedyś zepsuć. sam czasem używam rzeczy jak wyżej opisany aparat do zdjęć poklatkowych jeżeli po wykonaniu zlecenia dany przedmiot przeżyje to służy dalej jeżeli nie - bez żalu do pieca, został wcześniej wliczony w koszty. stękanie że po 130k się coś wyłożyło to przesada ciekawe że na naprawę auta często ludzie wydają 2,3 tysiące czasem więcej i nie stękają a tu afera na całego
Hmmm... tak czytam i czytam i nadziwić się nie mogę. Dla mnie użytkowanie D300 wygląda mniej więcej tak: 1 mecz żużlowy, 15 biegów tj. razem 60 okrążeń toru, zakładając, że robię jedną jednosekundową serię z każdego najazdu w łuku to po meczu mam 480 klatek plus jakieś fotki w parkingu plus kibice na trybunach plus ceremonialne wprowadzania zawodników na tor itp. i do domu wracam z 800 zdjęciami co najmniej. A nie daj Boże jeszcze jak jest wywrotka i spektakularna akcja ratunkowa... I zwyczajowo to nie jest jedyne wydarzenie jakie fotografuję tego dnia. Z praktyki reportera prasowego/sportowego wychodzi że puszka redakcyjna osiąga deklarowaną przez producenta wytrzymałość migawki po... około 4 miesiącach. Cóż... taka praca :)
dejnekas
01-06-2009, 07:48
Je[li Wy sprzedajecie zdjecia po 5 zlotych to ju| rozumiem powod nerwicy fotoreporetow :D. Jak oni maja wyzyc skoro aby oplacic koszty podrozy, sprzetu, podatkow i setki innych rzeczy. Musza oczekiwac zaplaty na poziomie 200-300 pln per fotka aby zamknac miesiac a tutaj 5 zyli - dobre. Wam si to oplaca???
SlaWasII
01-06-2009, 08:01
Rok temu, jak kupiłem pierwszą lustrzankę cyfrową, też mnie zastanowiło ile można zdjęć pstrykać, skoro to "nic nie kosztuje". I prawdę mówiąc trochę się przeraziłem. Zrobiłem nawet na tę okoliczność ankietę (http://www.forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=91001). Ale zostałem jakby zakrzyczany, że to takie mało istotne... porażająca większość ma to gdzieś! No tak. Teraz widzę, że dla mnie jest to nawet bardzo mało istotne, bo robię amatorsko średnio kilkanaście zdjęć dziennie. Choć z drugiej strony mój sprzęt się nie amortyzuje i mam nadzieję, że nigdy nie będzie musiał zarabiać na siebie.
Fotografuję sobie a muzom! Tam gdzie wkracza komercja, kończy się hobby... przynajmniej dla mnie.
Hmmm... tak czytam i czytam i nadziwić się nie mogę. Dla mnie użytkowanie D300 wygląda mniej więcej tak: 1 mecz żużlowy, 15 biegów tj. razem 60 okrążeń toru, zakładając, że robię jedną jednosekundową serię z każdego najazdu w łuku to po meczu mam 480 klatek plus jakieś fotki w parkingu plus kibice na trybunach plus ceremonialne wprowadzania zawodników na tor itp. i do domu wracam z 800 zdjęciami co najmniej. A nie daj Boże jeszcze jak jest wywrotka i spektakularna akcja ratunkowa... I zwyczajowo to nie jest jedyne wydarzenie jakie fotografuję tego dnia. Z praktyki reportera prasowego/sportowego wychodzi że puszka redakcyjna osiąga deklarowaną przez producenta wytrzymałość migawki po... około 4 miesiącach. Cóż... taka praca :)
tylko kazdy musi sobie odpowiedziec na pytanie ile to ma wspolnego z fotografia, ile ze slepym trafem, a ile z wynikiem posiadania lepszego od kolegi sprzetu.
na wypadek gdyby padl po raz kolejny zarzut ze nie mam pojecia od fotografii sportowej powtorze: pod koniec lat 80 jako dzieciak pracowalem w redakcji sportu jako fotoreporter na stale. autofokus jeszcze nie dotarl do naszych rak i robilismy sprzetem takim jak nikon f3 czy canon f1. gdy slysze ze sie trzaska serie 400zdjec na jednym zakrecie to dla mnie swiadczy to o braku umiejetnosci fotografa, lenistwie i bezsensownej koniecznosci selekcji z pozniejszych setek zdjec.
najsmutniejsze jest jednak nie to ze robicie serie zeby w ogole cokolwiek zrobic, ale to ze nie nastapil przelom w jakosci sportowych zdjec. powtarzane sa te same ujecia bez najmniejszego postepu. to o czym to swiadczy? david burnet z contact press images fotografuje sport mamiya 7 i 6. po prostu naciska spust wtedy gdy nalezy go nacisnac!
olo
Photoartbox
01-06-2009, 10:00
david burnet z contact press images fotografuje sport mamiya 7 i 6. po prostu naciska spust wtedy gdy nalezy go nacisnac!
olo
A teraz trzeba wiedziec kiedy go puscic... ;):-D
A teraz trzeba wiedziec kiedy go puscic... ;):-D
sliczne:mrgreen:
Ale jest jeszcze jedna sprawa....Czasami trafiaja mi sie zdjecia gdzie z kamera "ląduje" na jakiejś imprezie gdzie jest całe multum fotopstryków:p:p:p:p - i wedlug mnie to jest samo nakręcająca się spirala - wystarczy ze jeden zacznie walic seriami - cala reszta zaczyna kłaść ogień zaporowy :p
Druga sprawa ze te nasze "gwiazdki" także oczekują tego typu zachowań. Byłem świadkiem ładnej scenki. Obok mnie (albo ja obok niego) stal reporter - doszła do nas "gwiazdka". On strzelil 3 klatki i wiedział że ma to co jest potrzebne. Na to gwiazdka:-" No co... już ?!??!?" Fotoreporter na to "Tak mam już - wystarczy bardzo dziekuję"
Niezadowolenie gwiazdki - bezcenne :mrgreen:
Podejrzewam że fotoedytorzy także mają swój udział w tworzeniu tego zbiorowego szaleństwa
kiedys po raz pierwszy ( bo teraz jezdza czesto) przyjechali do polski filipinscy healerzy na czele byl niezyjacy juz jose segundo. mial zrobic pokaz - operacje bez skalpela przy widowni. okazalo sie ze tego chcieli organizatorzy a on stwierdzil ze to idiotyzm. stanal na scenie i zaczal machac biblia. byl tlum fotoreporterow i operatorow. trzaskali jak z karabinu choc nic sie nie dzialo. to rzeczywiscie samo sie nakrecalo. ja to olalem bo skoro nic sie nie dzieje to szkoda kliszy, zdjec i tak nie bedzie przeciez. usiadlem i sluchalem. kiedy skonczyl wszyscy wyszli i ja tez sie spakowalem i zaczalem wychodzic. podeszla do mnie tlumaczka i powiedziala ze jose chcialby zebym fotografowal jego operacje.
nie wiem ile operacji fotografowalem ale sporo i wiem ze nie musialem nic udawac. zadawalem pytania, stawialem warunki a on traktowal mnie powaznie.
wydaje mi sie ze zachowywanie sie niby jak fotoreporter, ubior, mimika i trzaskanie seriami - to jest troche smieszne i dziecinne, a niestety coraz czesciej to obserwuje i to zawsze u mlodych, nieopierzonych i kompletnie niedoswiadczonych. niestety nie prowadzi to kompletnie do niczego poza pokazaniem ze nie ma sie pojecia ani o tej robocie ani o fotografii:-)
olo
Karl Johansson
01-06-2009, 10:47
wydaje mi sie ze zachowywanie sie niby jak fotoreporter, ubior, mimika i trzaskanie seriami - to jest troche smieszne i dziecinne, a niestety coraz czesciej to obserwuje i to zawsze u mlodych, nieopierzonych i kompletnie niedoswiadczonych. niestety nie prowadzi to kompletnie do niczego poza pokazaniem ze nie ma sie pojecia ani o tej robocie ani o fotografii:-)
olo
Coś w tym jest ;]
Nie jestem fotoreporterem zawodowym, robię zdjęcia na koncertach, imprezach dla przyjemności własnej, dla zbudowania jakiegoś portfolio (to, czy ono jest dobre, to inna kwestia ;]).
Niedawno miałem okazję robić zdjęcia na kilku meczach halowej piłki nożnej. Po raz pierwszy w życiu.
Stresu nie było, bo zdjęcia dla kumpla i w ogóle. I teraz meritum, na potwierdzenie Twoich słów - na pierwszym meczu zrobiłem powalające wręcz 500 zdjęć. Wybrałem do pokazania kumplowi i drużynie, wstyd przyznać, 15.
Na ostatnim, trzecim, meczu, wiedząc, mniej więcej, który zawodnik jest najbardziej widowiskowy, znając nieco lepiej halę, zrobiłem 140 zdjęć, do kumpla poszło 60.
Podczas pierwszego meczu ciągle leciałem serią, na ostatnim - serie były dwie, żeby uchwycić poszczególne "stadia" strzelania bramki.
Więc prawdą jest, że napierniczanie serią wynika z niedoświadczenia (wiem, że to teraz zabrzmiało, jak bym miał na koncie co najmniej 30 lat w zawodzie, ale cóż...:]), jednak, przynajmniej u niektórych, z czasem się kończy ;]
Ja nie walę seriami na koncertach, ale lubię dużo zdjęć, żeby mieć z czego wybierać.
Dlatego niektóre kadry fotografuję w różnych odstępach po dwa razy - inne oświetlenie, jakaś mimika, cokolwiek.
Zwykle na jednym koncercie zapełniam 4GB kartę RAWami.
Fakt, że teraz mam problem które zdjęcia wybrać ostatecznie do galerii, kiedyś wybierałem po prostu te, które się nadawały. Doświadczenie przychodzi z czasem. :)
Karl Johansson
01-06-2009, 12:44
Koncerty to inna kwestia. Serii zdarzyło mi się użyć tylko na WOŚPowym Acid Drinkers, kiedy były małe "miotacze" ognia, i żeby wstrzelić się w jakiś fajniej wyglądający płomień robiłem serią.
Poza tym, czasem zdarza mi się robić serią przez pomyłkę, bo (przyzwyczajenie z D70) mam na stałe ustawiony tryb CL :]
tylko kazdy musi sobie odpowiedziec na pytanie ile to ma wspolnego z fotografia, ile ze slepym trafem, a ile z wynikiem posiadania lepszego od kolegi sprzetu.
na wypadek gdyby padl po raz kolejny zarzut ze nie mam pojecia od fotografii sportowej powtorze: pod koniec lat 80 jako dzieciak pracowalem w redakcji sportu jako fotoreporter na stale. autofokus jeszcze nie dotarl do naszych rak i robilismy sprzetem takim jak nikon f3 czy canon f1. gdy slysze ze sie trzaska serie 400zdjec na jednym zakrecie to dla mnie swiadczy to o braku umiejetnosci fotografa, lenistwie i bezsensownej koniecznosci selekcji z pozniejszych setek zdjec.
najsmutniejsze jest jednak nie to ze robicie serie zeby w ogole cokolwiek zrobic, ale to ze nie nastapil przelom w jakosci sportowych zdjec. powtarzane sa te same ujecia bez najmniejszego postepu. to o czym to swiadczy? david burnet z contact press images fotografuje sport mamiya 7 i 6. po prostu naciska spust wtedy gdy nalezy go nacisnac!
olo
Niestety tak to już się porobiło, że w dzisiejszych czasach większe znaczenie w fotografii prasowej i sportowej mają szczęście i lepszy sprzęt niż umiejętności. Żaden fotoedytor nie spojrzy na najlepsze technicznie zdjęcie jeśli nie będzie na nim akcji, atrakcyjnego w sensie medialnym tematu (najlepiej, żeby lała się krew lub jakiś polityk dał komuś w pysk albo został przyłapany na jakimś świństewku). A żeby takie zdjęcia robić doświadczenie fotograficzne to mało. Trzeba mieć fart i fartowi trzeba pomóc. Nie wyobrażam sobie aby w dzisiejszych czasach ktoś zdołał zrobić przyzwoite (nie mówię o wybitnym) zdjęcie na żużlu lub w hali sportowej nie używając szkieł z górnej półki i nie używając zdjęć seryjnych. Nic nikomu po artystycznie rozmazanych pozach sportowców. Takich zdjęć nikt nie sprzeda i nikt nie kupi.
A w odpowiedzi na:
...pod koniec lat 80 jako dzieciak pracowalem w redakcji sportu jako fotoreporter na stale...
olo
Od tego czasu zmieniło się tak wiele, że to doświadczenie jest już nieco archaiczne... jak nie przymierzając umiejętność robienia masła w maselnicy jaka szczyciły się nasze babcie i niewiele dziś już warte.
Choćby przez to, że jeszcze przed zakończeniem meczu mój materiał jest już u fotoedytora, I choćby to, że większość imprez ze względu na wymagania TV rozgrywana jest przy sztucznym świetle i wcale nie jest tak jasno jakby się mogło wydawać. Zmieniły się też oczekiwania odbiorcy i nikogo nie rajcują już statyczne fotografie statycznych sportowców. Nikt nie będzie już oglądał "legitymacyjnych główek" czy ustawionych na "do hymnu" sportowców.
Tak szczerze to konkluzja jest taka, że to rynek i redakcje wymuszają takie a nie inne zachowanie. A technicznie... AFC jest po to by śledzić szybko poruszający się obiekt i zrobić mu ostre zdjęcia, a seria jest po to żeby z 8 klatek wybrać jedną, najlepszą. I jeśli mamy mówić o tragizmie w tej sytuacji to nie jest nim fakt robienia zdjęć seriami ale to, ze niektórzy z tej serii nie potrafią wybrać dobrego zdjęcia.
1.Niestety tak to już się porobiło, że w dzisiejszych czasach większe znaczenie w fotografii prasowej i sportowej mają szczęście i lepszy sprzęt niż umiejętności. Żaden fotoedytor nie spojrzy na najlepsze technicznie zdjęcie jeśli nie będzie na nim akcji, atrakcyjnego w sensie medialnym tematu (najlepiej, żeby lała się krew lub jakiś polityk dał komuś w pysk albo został przyłapany na jakimś świństewku). A żeby takie zdjęcia robić doświadczenie fotograficzne to mało. Trzeba mieć fart i fartowi trzeba pomóc. Nie wyobrażam sobie aby w dzisiejszych czasach ktoś zdołał zrobić przyzwoite (nie mówię o wybitnym) zdjęcie na żużlu lub w hali sportowej nie używając szkieł z górnej półki i nie używając zdjęć seryjnych. Nic nikomu po artystycznie rozmazanych pozach sportowców. Takich zdjęć nikt nie sprzeda i nikt nie kupi.
2.A w odpowiedzi na:
Od tego czasu zmieniło się tak wiele, że to doświadczenie jest już nieco archaiczne... jak nie przymierzając umiejętność robienia masła w maselnicy jaka szczyciły się nasze babcie i niewiele dziś już warte.
Choćby przez to, że jeszcze przed zakończeniem meczu mój materiał jest już u fotoedytora, I choćby to, że większość imprez ze względu na wymagania TV rozgrywana jest przy sztucznym świetle i wcale nie jest tak jasno jakby się mogło wydawać. Zmieniły się też oczekiwania odbiorcy i nikogo nie rajcują już statyczne fotografie statycznych sportowców. Nikt nie będzie już oglądał "legitymacyjnych główek" czy ustawionych na "do hymnu" sportowców.
3.Tak szczerze to konkluzja jest taka, że to rynek i redakcje wymuszają takie a nie inne zachowanie. A technicznie... AFC jest po to by śledzić szybko poruszający się obiekt i zrobić mu ostre zdjęcia, a seria jest po to żeby z 8 klatek wybrać jedną, najlepszą. I jeśli mamy mówić o tragizmie w tej sytuacji to nie jest nim fakt robienia zdjęć seriami ale to, ze niektórzy z tej serii nie potrafią wybrać dobrego zdjęcia.
1.po pierwsze - gdzie napisalem ze zdjecia byly rozmazane?
po drugie - ciekawe jak ja i moi koledzy sprzedajemy zdjecia bez krwi, swinstewek, dania w pysk itd, a jednak jakos ( pewnie cudem) udaje nam sie z tego zyc!!! na dodatek nie walac seriami.
2.czyli nic sie nie zmienilo - wymagane jest zdjecie akcji, sztuczne swiatlo wprowadzono zanim sie urodzilem!!! no jedynie to ze szybciej sie wysyla, ale co z tego? swoja droga ciekawe co bylo trudniejsze - sztuczne swiatlo na filmie czy sztudczne swiatlo na cyfrze? odpowiedz sobie sam!
3.tak szczerze to wydawnictwa dalej chca otrzymac dobre zdjecia, a skoro fotograf musi zrobic 100 by wybrac 1 to nie swiadczy to o rynku tylko o dupowatosci fotografa
olo
...david burnet z contact press images fotografuje sport mamiya 7 i 6. po prostu naciska spust wtedy gdy nalezy go nacisnac!...
poogladaj dokładniej jego zdjęcia sportowe np z olimpiady 2004 i zobaczysz gdzie napisałeś o nieostrych zdjęciach.
... o dupowatosci fotografa...
To do mnie? Jeśli tak to prośba.. zejdź ze mnie i skup się na merytoryce.
Wydaje mi się, że żyjesz ułudą etosu fotografa lat 80'tych. Dziś jest tak, że 17 letni młodzieniec po 2-3 miesiącach szkolenia i z w miarę zasobnym portfelem nie musi czuć respektu przed starym wyjadaczem. Niestety czasy się zmieniły i nikogo nie obchodzi już jak dochodzisz do swojego jednego zdjęcia. Czy robisz jedno i obgryzasz paznokcie zadając sobie pytanie czy mi je opublikują czy może robisz ich 100 i masz gwarancję że nie dołożysz z własnej do wyjazdu.
Z mojej strony EOT bo i tak z tematu zrobił się straszny Offtop.
o burnecie:
jego nieostrosci sa srodkiem wyrazu - widocznie widzial do czego to sluzy i edytor rowniez.
ja pytajac gdzie pisalem o nieostrosciach pytalem o wypowiedz nie o przyklady. dzis tez bywaja nieostre, poruszone fantastyczne zdjecia. o niczym to nie swiadczy a juz na pewno nie o mojej wypowiedzi.
to do mnie?
nie, nie do ciebie. moje stwierdzenie mialo charakter ogolny. dupowatosc fotografa pracujacego seria bo nie moze zrobic zdjecia tak po prostu jest mz bezdyskusyjna. moja wypowiedz nie byla skierowana do konretnej (jakiejkolwiek) osoby, raczej okreslala trend.
obgryzanie paznokci:-)
mz lepiej jest po prostu zrobic zdjecie i je sprzedac bez obgryzania niz trzaskac serie i cos tam wybrac.
pozdro
olo
o burnecie:
jego nieostrosci sa srodkiem wyrazu - widocznie widzial do czego to sluzy i edytor rowniez.
ja pytajac gdzie pisalem o nieostrosciach pytalem o wypowiedz nie o przyklady. dzis tez bywaja nieostre, poruszone fantastyczne zdjecia. o niczym to nie swiadczy a juz na pewno nie o mojej wypowiedzi.
Ależ oczywiście, natomiast moja wypowiedź była wynikiem powołania się przez Ciebie na zdjęcia Burneta jako przykład fotografii prasowej. I jeśli chodzi o zdjęcia, które są rewelacyjne to gwarantuję, że w żadnym dzienniku jako materiał ilustracyjny takich nie zobaczysz. Śmiem wątpić czy ujrzysz je również w tygodniku. Nie ten target odbiorcy i nie taka kasa za wierszówkę.
A co do ogólnego stwierdzenia o dupowatości fotografujących seriami... całkiem godnie utrzymuję z tego rodzinę... bez płakania stać mnie na wymianę body lub kapitalny serwis raz do roku, a na dodatek jeszcze co nieco zostaje na drobne przyjemności i jakieś godziwe wakacje. :)
To jeszcze napisz rabijki ile razy miałeś taką sytuację, że strzeliłeś całe 5 fotek na imprezie i okazało się że nic się nie nadaje, mimo całego Twojego kunsztu, bo nie przeczę, zdjęcia które pokazujesz są świetne.
Poza tym , skoro w sporcie nie widzisz zastosowania dla szybkiej serii, to pewnie i w fotografowaniu ptaków w locie (BIF) też nie...Wystarczy nacisnąć w odpowiednim momencie...
alez maki nie jest tak ze nie widze zastosowania dla serii. po prostu czesto widze uzywanie serii jako panaceum na nieumiejetnosci. jesli gosc na koncercie sie nie rusza a fotograf wali seria to albo jest slepy albo nie potrafi. jesli napastnik biegnie na bramke i fotoreporterzy wala seria o co najmniej 3-4 sekundy za wczesnie to albo sa slepi albo nie potrafia inaczej.
wszystko ma zastosowanie ale nie wszedzie, nie zawsze i nie w takich ilosciach jak to obserwuje. szybko mozna sie nauczyc przewidywania i wybierania odpowiedniego momentu. moze tez czasem cos sie przespi ale to ja przespalem albo ja trafilem. nie aparat!!!
co do pytania ile razy mialem wtop... pewnie pare razy mialem ale glownie z wlasnej winy - lenistwo, spoznienie, cokolwiek!!!
raz natomiast mialem wtop idiotyczny. agencja zaspala i nie wyslala zdjec. poszly gorsze ( tym razem tak akurat bylo bo nikt nie mial dostepu do miejsca wykonywania zdjec tylko my). niestety to byl news!!! stracilem sporo kasy i pozegnalem sie z agencja. tyle.
olo
eldritch
01-06-2009, 17:17
rabijki:
są fotografowie, którzy potrafią pstryknąć jedno zdjęcie we właściwym momencie - i to jest ich metoda pracy
są tacy co robią 500 zdjęć i wybierają z nich 1 najlepsze - i to jest ich metoda pracy
jeśli oba te zdjęcia dają się "porównać" - to oznacza, że obaj fotografowie są równie dobrzy - tylko mają inną metodologię dochodzenia do sukcesu! Czy uważasz, że to kto JAK fotografuje świadczy o tym czy jest on dobrym fotografem czy nie?
Myślę, że to podejście jest raczej niewłaściwe... oczywiście ten pierwszy fotograf ma może lepsze oko ale skoro obaj robią w konsekwencji równie dobre zdjęcia... a technologia drugiemu na to pozwala...
mysle ze nie masz racji
idac twoim tropem po cholere komu fotograf? po cholere osobista wypowiedz skoro mozna wyjac klatke z filmu?
wystarczy przeciez rejestrowac ciagle i wyciac klatke.
to nic innego...tylko dluga i szybka seria:-)
sam sobie odpowiedz czy fotograf naciskajacy spust w odpowiednim momencie i ktos kto wytnie klatke z filmu sa rownowazni.
dla mnie na pewno nie
EDIT:
mam tez pytanie: czy gdy postep osiagnie taki poziom, ze obraz w tv bedzie takiej klasy ze mozna bedzie stop klatke sfotografowac bez roznicy w jakosci z normalnym zdjeciem. to czy osoba ktora tak zrobi bedzie rownowazna z kims kto nacisnie spust aparatu w odpowiednim momencie gdzies w terenie ( zakladam ze osiagna podobnie dobry efekt)? pomijajac oczywiscie prawo autorskie - zalozmy na chwile teoretycznie ze sie zmieni
olo
Dla oglądającego będą to równoważne produkcje. Ty niestety mitologizujesz swoją metodę, a jawnie dyskredytujesz inne, w tym przypadku serie. Bresson był świetny w łapaniu momentów, ale też nie wiemy ile klatek musiał pstryknąć żeby coś wybrać.
Poza tym, jeżeli robisz fotki dla ludzi, nie musisz się tłumaczyć jak je robisz, wystarczy że gadają do nich, ale jeżeli sam sobie stawiasz wymagania że pstrykniesz 2 zdjęcia i obydwa swietne, to jest to Twoja metoda, ale nic więcej.
eldritch
01-06-2009, 19:53
rabijki - poza tym rozmawiamy o rzemieślnikach a nie artystach...
metoda rabijki ma jedną niezaprzeczalną zaletę :) on wie dlaczego mu wyszedł taki a nie inny efekt, bo go zaplanował a gośc walący 500sztuk i wybierający jedno równie dobre zdjęcie czy nawet lepszą klatkę z serii zdał sie na przypadek...owszem odbiorca ma to zwykle gdzieś :( ale ten fotograf ma gorsze szanse na rozwój własnych umiejętności i świadomości fotograficznej [ jak to pompatycznie zabrzmiało ]...no chyba że mu wcale na tym nie zależy!
maki
ciekawe co mowisz
nie chce dozyc czasow gdy bede sie musial zastanawiac czy zdjecie ktore ogladam w galerii jest wynikiem mniej lub bardziej malpiatego podejscia do obslugi szybkiego rejestratora obrazow.
wystarczy mi ze dozylem gosci bez najmniejszej etyki w mediach ktorzy uwazaja ze klonowanie w pszopie nie jest niczym zlym i dziwia sie swiatu gdy sie okazuje ze nie wszyscy tak mysla.
ja jednak wciaz uznaje fotografie a nie klatke z serii filmu lub prawie filmu. byc moze dlatego ze zawsze docenialem ludzi ktorzy stoja za aparatami a nigdy nie docenialem aparatow jako takich.
olo
Jeszcze powiedz jak odróżniasz klatkę z prawie filmu od klatki jednej na godzine.
Nie dożyjesz takich czasów gdyż nie ma takiej potrzeby/możliwości gdyż: jeżeli widzisz że zdjęcie knot to knot, a jeżeli zdjęcie Ci się podoba to jaka różnica w jaki sposób zrobione????
Co do planowania: koleś sobie zaplanował że bedzoe robił żużlowców na zakręcie. I robi (co tu można jeszcze zaplanować). A potem wybiera taki a taki układ, albo taki a taki grymas na twarzy sportowca. Nie przekonasz mnie zdołasz zaplanować układ w kadrze skoczka z trampliny do wody.
pzdr
mysle ze nawet jesli nie odroznie to po prostu chce miec do czynienia w fotografii z przemyslanymi od poczatku do konca ujeciami swiadomych ludzi. obawiam sie ze ten okres fotografii sie konczy, za to zaczyna sie proces masowosci a mi to nie odpowiada.
gdybym chcial zazartowac napisalbym za filmem iniemamocni: jak wszyscy sa super to nikt nie jest - czyli jak wszyscy wlacza silnik w kamerach robiacych 50 klatek na sekunde to powstanie miliard identycznych zdjec byc moze doskonalych technicznie ale bez tych niedorobek swiadomego fotografa ktory wyczekal moment.
jakis czas temu mialem pogaduche z panem wojciechem kilarem. on w czasie nagrania do draculi uzyl 60 kontrabasow i 60 roznych kontabasistow. na pytanie dlaczego nie nagral 1 i nie zmultiplikowal - odpowiedzial ze kazdy gra te sama fraze ale nieznacznie inaczej. wlasnie te niedoskonalosci tworza dzielo. tak samo jest w fotografii. lepiej cos zrobic niedoskonale ale swiadomie i pod wlasna kontrola niz zawierzyc maszynie.
jasne ze cie nie przekonam, ty mnie tez nie. po prostu mamy inny poziom akceptacji.
Jak tak czytam ten totalnie zofftopicowany temat przypomniał mi się pewien wpis na blogu Marka Arcimowicza "Dlaczego wolałbym, żeby nie było “cyfry”. Chyba pasuje do tej dyskusji... http://blog.arcimowicz.com/?p=721 ;)
rabijki, porównanie z nagraniami muzyki w ogóle nieadekwatne. Podajesz jakieś argumenty byle tylko obronić swoje podejście.
Otóż ja również chcę mieć do czynienia z dobrą muzyką, ale nie zapobiegnę wypisywaniem porad na forach powstawaniu gniotów. Tylko że mnie to nie martwi, bo jak gniot, to ja go rozpoznaję i nie słucham, a Ty sie boisz że nie odróżnisz zdjęcia z serii i padniesz ofiarą oszustwa? Już nie chodzi o Twoje podejście do technikaliów, ale w ogóle do procesu tworzenia. Co lepsze: Kilar i jego 60 kontrabasów czy Klaus Schultze i jego maszyny? Jak można w tak płytki i jednocześnie autorytatywny sposób rozliczać ludzi z ich dokonań, tym bardziej że nie bedziesz w stanie odróżnić zdjęcia z tej nieszczęsnej serii od oczekiwanego godzinami ani od pozowanego??? A czy użycie serii nie wymaga odpowiedniego przemyślenia ustawienia, światła itd itp??? Czy Ty naprawdę wierzysz że jak ktoś przywiezie 2 zdjęcia z wycieczki to na pewno jest lepszym fotografem od tego co ich przywiezie 150???
po pierwsze napisalem ze: mysle ze nawet jesli nie odroznie to....
a nie napisalem: nie odroznie!
czyli nie stwierdzilem a jedynie dopuscilem mozliwosc ze moge nie odroznic. nie uwazam ze jestem doskonaly i nie dam sie zrobic w konia. obawiam sie tez ze technologia pojdzie na tyle do przodu ze nikt niczego nie bedzie w stanie odroznic. jednak nie uwazam ze to dobrze, a uwazam ze to bardzo zle. dlatego twoj argument ze nie mam prawa autorytarnie rozliczac z tworczosci kogokolwiek jest wadliwy z 2 powodow.
po pierwsze dlatego ze twoje domniemanie o nieodroznianiu jest nieprawdziwe.
po drugie dlatego ze lazda tworczosc kazdy ma prawo rozliczac kiedy chce i jak chce. nawet w tak plytki jak ja sposob:-)
i jeszcze jedno: dlaczego napisales autorytarnie ze porownanie do muzyki jest nieadekwatne? jakim prawem? bo tak sadzisz?
widzisz ja sadze inaczej! zanim wiec ocenisz moje wypowiedzi wpierw dopilnuj bys sam pozbyl sie autorytarnego tonu!
napisales ze to nie chodzi o moje podejscie do technikaliow ale do procesu tworzenia. otoz masz racje uwazam ze zdjecie ma powstac w glowie a nie przypadkowo! dla mnie to wazne. tak samo wazne jak to co chcial powiedziec autor. bo gdy zrobi zdjecie przypadkowo to nie bedzie chcial nic powiedziec.
powiem wprost: zdjecia ktore sa wazne dla mnie powstaly aparatami z recznym naciagiem. nie ma to technologicznego znaczenia. swiadczy tylko o tym ze nie mogly zostac wybrane z przypadkowej serii zrobionej przez malpe:-)
zreszta nie mam zamiaru nikogo przekonywac - bron boze! mam takie zdanie i zawsze mam zamiar je eksponowac. powiem wiecej - im wiecej pseudofotografow z szybkimi aparatami i im mniej przemyslanej fotografii tym czesciej bede je wypowiadal.
olo
Zadziwiające jest Twoje podejście. Musisz się bardzo męczyć w dobie takiego rozwoju sprzętu. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrócić do mechanicznych sprzętów sprzed lat. Widzisz w ogóle jakieś cenne zdjęcia z ostatniego dziesięciolecia? To czy ktoś wali serie czy myśli nad jednym klapnięciem nie ma żadnego znaczenia. Dobry pomysł zrobiony serią z D3 może być niejednokrotnie lepszy niż wydumane ujęcie z PSixa. Więc proszę Cię nie pisz takich rzeczy, że rozwój/automatyka itp to :bardzo źle"
Chętnie bym Cię poddał tzw ślepym testom na okoliczność odróżnienia zdjęcia z serii od tego nie z serii. Dlaczego Ty w ogóle zakładasz że jak ktoś wali serią to te ujęcia nie powstały w jego głowie???
Pozdr
nie mecze sie bo uzywam roznych formatow i kazde zadanie wykonuje tym czym powinienem wykonac.
mam po prostu ten komfort ze moge se pracowac na tym na czym mam ochote i co bardziej pasuje do danego zadania.
martwi mnie jednak fakt ze dyskutuje od dluzszego czasu z kims kto nie xzadal sobie trudu by dokladnie czytac co napisalem. wiecej - mimo kilkukrotnego zwracania uwagi na przeinaczanie moich wypowiedzi nic nie robisz w tym kierunku.
nigdzie nie napisalem ze:
rozwój/automatyka itp to :bardzo źle"
dlatego wolalbym zebys mi tego w usta nie wkladal, nie uzywal " i zaczal czytac dokladnie.
z ostatniego 10 lecia mam kilka swietnych zdjec:
j.p witkin - niestety robi najwyzej dwa naswietlenia i nie uzywa komputera. dodatkowo ( a fe - uzywa aparatu 6x6)
j.nachtwey - niestety fotografuje na filmie i z rozmyslem
gudzowaty - nie uzywa serii, fotografuje na filmie a ostatnio zaczal prace na 4x5 cali
moglbym dlugo wymieniac, ale nie znam ani jednego zdjecia wartego uwagi wykonanego przez niedouczonego seryjnego strzelca. moze po prostu mam zly gust. ale o tym sie nie dyskutuje!!!
olo
do twojego edita:
bo gdyby powstalo w glowie fotografa to nie musialby sie posilkowac seria.
ostatnio fotografowalem skaczacego karateke. robilem na cyfrze bo trza bylo szybko. chcialem na wiekszym formacie ale klient odmowil bo nie chcial czekac. nie wlaczylem serii nawet na sekunde a zdjecia robilem zawsze i tylko gdy gosc byl w powietrzu i to wedlug dokladnego scenariusza. oczywiscie ze moglem przywiezc 1000 zdjec tylko po cholere skoro klient zamowil 5? dostal dokladnie to czego chcial a ja mniej czasu stracilem. wykonalem okolo 20 klapniec migawka.
nie uwazam tego za cos nadzwyczajnego. uwazam ze to wlasnie jest normalne profesjonalne podejscie. przyszedlem, zrobilem robote i poszedlem. wszystko.
olo
obawiam sie tez ze technologia pojdzie na tyle do przodu ze nikt niczego nie bedzie w stanie odroznic. jednak nie uwazam ze to dobrze, a uwazam ze to bardzo zle.
olo
Co tu jest napisane?
Wymiękam.. Czyli nie widziałeś wartościowej produkcji z ostatnich lat z cyfry. Poza tym przecież Ty nawet nie wiesz co serią a co nie, bo skąd masz to wiedzieć? Rób dalej swoje zdjęcia.
Pozdr
tu jest napisane dokladnie to co czytasz.
niedlugo postep bedzie taki ze nie odroznisz juz niczego od niczego. renderu od zdjecia, klatki z telewizora od skanu itd. uwazam ze ten aspekt nie prowadzi do niczego dobrego i to w wielu plaszczyznach zycia spolecznego.
powyzsza wypowiedz nie oznacza jednak tego co zacytowales w nieudolny sposob dajac na dodatek znak " tam gdzie go nie miales prawa dac!
czy nie widzialem wartosciowej produkcji z cyfry? widzialem - teledysk rolling stones wykonany nikonami. swietna produkcja z uzyciem serii ale tak sie sklada ze w celowy sposob.
moze widzialem tez zdjecia - dla mnie nie ma znaczenia czy z cyfry czy z analoga. wymienilem analogowcow by podkreslic co dla mnie jest wazne - myslenie najpierw a potem palec na spuscie. dla mnie nachtwey moze robic zdjecia nawet cyfrowa malpa. on ma cos do powiedzenia i nie trzaska na slepo z nadzieja ze cos wybierze. o to mi chodzi. zeby zdjecia byly efektem umiejetnosci i wiedzy a nie efektem nadziei i przypadku.
tylko blagam nie przekrec w nastepnym cytacie ze jestem przy nadziei" jak zwykles to robic.
olo
Zadziwiające jest Twoje podejście. Musisz się bardzo męczyć w dobie takiego rozwoju sprzętu. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrócić do mechanicznych sprzętów sprzed lat. Widzisz w ogóle jakieś cenne zdjęcia z ostatniego dziesięciolecia? To czy ktoś wali serie czy myśli nad jednym klapnięciem nie ma żadnego znaczenia. Dobry pomysł zrobiony serią z D3 może być niejednokrotnie lepszy niż wydumane ujęcie z PSixa. Więc proszę Cię nie pisz takich rzeczy, że rozwój/automatyka itp to :bardzo źle"
Pozdr
na koncu twojej wypowiedzi sugerujac ze konczysz cytowac moja.
mam nadzieje ze wiesz co to jest cytat - do czego sluzy i jakie ma obowiazki cytujacy.
olo
To była literówka zwykła. Owszem cytowałem tylko zabrakło otwarcia cudzysłowu. Na Twoje bezszelne (?) zapytanie gdzie tak stwierdziłeś dałem Ci biało-na czarnym Twoją wypowiedź. Żenująca jest Twoja obrona swoich tęsknot i sentymentów, a ja tymczasem nigdzie nie napisałem że seria jest lepsza od wprawnego oka. Wszytko zależy od okoliczności.
Możesz poskarżyć się Adminowi/moderatorowi albo jeszcze komuś. Po raz kolejny przekonałem się że Twój stosunek do fotografii i fotografujących jest bardzo wąski i płytki paradoksalnie.
E O T
edit/
Do widzenia ...???
SlaWasII
01-06-2009, 22:51
Chopy, nie obraźcie się, ale glińdzicie jak stare baby... ;) Zapewne obaj macie rację, a każdy uparcie broni własnej. A ja amator, nic z tego ciekawego nie wnoszę. Moja subskrypcja tego wątku pewnie niedługo trafi do kosza. He, he...
Zapraszam na piwo!
bezczelne jest twoje wkladanie w moje usta swoich wyduman watpliwej jakosci.
tak juz dzis jest ze konczy sie rozmowa gdy komus nie starcza argumentow zaczyna zachowywac sie jak prostak i pisze EOT. to taka ucieczka , dziecinna bo dziecinna ale skuteczna.
coz znak naszych czasow.
zatem EOT
takiego rozmowcy tolerowac rzeczywiscie nie sposob.
sprocket
02-06-2009, 00:49
Poczytalem tego troszke :) i uwazam ze rabijki ma troche racji, poco sobie zasmiecac karte seriami i potem meczyc sie segregacja, od siebie dodam ze ten kto wychowal sie na analogu ten bardziej ma opanowany wizjer i naciska w tym momencie kiedy wie ze warto to robic:) , kazdy analogowiec w dobie cyfry bedzie mial kilka tysiecy zdjec zrobionych na cyfrze, poprostu zostaje ta nauka by widziec to co chce sie zrobic.
Władca Pixeli
02-06-2009, 00:56
Ale po co ta dyskusja. Firmy foto wychodzą na przeciw i wprowadzają nagrywanie filmów do lustrzanek.
Aparat otwiera raz migawkę i można nagrać film a gazeta później wybierze sobie odpowiednią klatkę z takiego filmu.
Pozostaje tylko pytanie czy taka osoba to jeszcze fotograf czy już filmowiec :mrgreen:
Skoro Panowie pokończyli, to ja pozwolę sobie coś dorzucić.
Uważam, że Olo ma rację. Jemu chodzi o prostą sprawę świadomości (decydujący moment?)
Oczywiście pisałem już wiele razy, że robiłem przez trzy lata na etacie sport motorowy FM2 z wynikami lepszymi niż koledzy z redakcji z ich F90 -bla, bla bla...
Podam jednak przykład późniejszy. Agencja z Poznania kilka lat temu poprosiła mnie o pomoc przy sesji ze sportowcami, typowe zdjęcia a'la stock. Od nich był trzy osoby (2xD2h i 1xD2x), a ja dostałem Mamyię ZD, co by tam jakiś smaczków nazbierać.
Jednym z zaplanowanych kadrów był skok przez płotki, na łuku, płotki z przodu i z tyłu, fajna perspektywa. No i panna biegła, skakała, a chłopaki strzelali jak z karabinów. Niestety decydowali tylko o pierwszym kadrze (najczęściej podczas wybicia), bo wszystkie pozostałe robił już aparat. I po kilkunastu (!) próbach robionych na dwa aparaty, nie mieli tego "szczytowego" kadru, cały czas trochę przed, lub trochę po. Ja ze wspomnianą Mamiyą, w trybie MF ustawiłem się do ujęcia i miałem je gotowe po czwartej próbie.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze przy rzucie oszczepem, starcie z bloków i skoku w dal. Nigdy przedtem (później zresztą też) nie robiłem lekkiej atletyki.
Nie twierdzę, że zdjęcia seryjne to samo zło, ale chodzi mi (Olowi chyba zresztą też) o zwrócenie uwagi na to, że one nie zastąpią myślenia, nie wyręczą fotografa. Oczywiście w wielu przypadkach ułatwią pracę dając wystarczająco dobry rezultat. Jednak nigdy nie zrobią więcej/lepiej, niż świadome naciśnięcie spustu.
Skoro już piszę taki elaborat, pozwolę sobie nawiązać jeszcze do kwestii doświadczenia. Otóż nie zastąpi się go nawet najlepszym sprzętem ze 100 klatkami/sekundę. Po prostu doświadczony fotograf pracował w różnych, nietypowych czasem sytuacjach/warunkach setki razy i nauczył się oceniać pewne sytuacje z góry. Znów przykład. Redakcja spoza Warszawy robi często wywiady telefoniczne (mailowe?) z "osobistościami", po czym zamawia u mnie trzy zdjęcia ilustrujące (portret, sytuacyjne i coś tam jeszcze). Otóż byłem umówiony na taką sesję z ambasadorem Meksyku i na miejscu okazało się, że mam na to 4 minuty. Żadnego rozstawiana lamp, aranżacji, bez możliwości ponownego wejścia przez najbliższy miesiąc. I co? I zrobiłem 5 zdjęć, i były 3 do wykorzystania. Bo wiedziałem jak. Co by zrobił reporter ufający "strzelance" w takiej sytuacji?
Nie piszę tego wszystkiego, żeby chwalić się, jaki to ja ach i och jestem super. Chodzi mi o pokazanie, że fotografia w olbrzymiej części, to rzemiosło. Liczy się warsztat i doświadczenie. Sprzęt jest ważny, ale nie decydujący. Co z tego, że stolarz wyprodukuje swoim superautomatycznym kombajnem 5000 taboretów, jeśli do użytku będzie się nadawać 50. Nie lepiej chwilkę się zastanowić i wyprodukować 50 dobrych?
Oj, się rozpisałem.
Swoją drogą, zrozumcie, że dla niektórych wykonanie 135000 zdjęć, to prawie 4000 filmów! I pomyśleć, że człowiek wyjeżdżał na trzydniowy, zagraniczny rajd z 10 rolkami, zużywał 6 a w redakcji pytali, czemu tyle nastrzelałem...
Dobra, kończę, bo mnie do muzeum oddacie.
Adam
rabijki
Obawiam się że za dużo oczekujesz od dzisiejszego "nowoczesnego" "reportera" "newsowego", chciałbyś żeby był fotografikiem (lub choć fotografem), chciałbyś z nim rozmawiać o Susan Sontag, Rolandzie Barthesie, Brassaiu, Dziworskim a słyszysz tylko o fps-ach, megapixelach, frontfocusach i psujących się migawkach. Nie ma sensu z tym walczyć, świat idzie do przodu. Dziś stanowisko fotografa w redakcji zostało zastąpione stanowiskiem "Operatora urządzenia rejestrującego obrazy medialne". Liczy się tylko kasa, o wartości zdjęcia decyduje to ile ktoś Ci za nie zapłaci. Fotografia stała się popkulturą uprawianą przez szerokie masy, zdjęcia może robić każdy, dzięki technice która myśli za Ciebie nie musisz już znać rozpiętości tonalnej negatywu oraz charakterystyki pracy halogenków srebra.
Gdybyś na tym forum powiedział że gdyby zmusiła Cię do tego sytuacja zrobił być dobre zdjęcie reporterskie pudełkiem po butach to został być wyśmiany :)
Nie walcz z tym, szkoda czasu!!!
Pamiętaj o tym że jest ich więcej ... dużo więcej i zawsze z nimi przegrasz :)
no chcialbym rozmawiac bo swego czasu praca w mediach byla dla takich wlasnie ludzi zarezerwowana. skoro sie do tego przyzwyczailem to chyba nie wymagam za duzo. starczyloby zeby jeden z drugim zamiast gumy do zucia, czapeczki i czasu poswieconego na podgalanie brodki zajalby sie doksztalceniem siebie i rozwojem.
wszyscy macie racje - wlasnie o to mi chodzi.
ale czy rzeczywiscie swiat idzie do przodu? smiem watpic!
olo
..... Jednym z zaplanowanych kadrów był skok przez płotki, na łuku, płotki z przodu i z tyłu, fajna perspektywa. No i panna biegła, skakała a chłopaki strzelali jak z karabinów. Niestety decydowali tylko o pierwszym kadrze (najczęściej podczas wybicia), bo wszystkie pozostałe robił już aparat. .....
Wybacz, ale to jest właśnie przykład fotografa ignoranta. Przez płotki się nie "skacze". Podczas biegu przez płotki nikt się nie "wybija", ... . No dobrze. Nie przygotowałeś się do tych zdjęć, LA robiłeś pierwszy raz, to skąd mogłeś to wiedzieć? Jeśli udało ci się tam zrobić dobre zdjecie, to chyba z naciskiem na udało. Może wypadek przy pracy. :wink:
Oczywiście prezentujecie tu dwie skrajności. Moim zdaniem i 400 zdjeć z jednego zakrętu to duża przesada, i świadome nie używanie serii to też zbędna skrajność. Może poszukajcie złotego środka, bo przegięcia w żadną stronę nie są zdrowe, a celowe pomijanie przydatnych funkcji współczesnego aparatu to już ...... (autocenzura).
Jeśli już jesteśmy przy LA, to może się zastanówcie jak zrobić zdjecie (na przykład) tyczkarza? Jaki kadr będzie lepszy? Czy rozbieg, czy założenie tyczki, czy odwał, czy przelot nad poprzeczką? A może warto zrobić wszystkie? Tylko, że wtedy trzeba uzyć serii, bo wszystko co ciekawe trwa mniej niż sekundę i trzech, czterech pojedynczych zdjęć zrobić się nie da. Pozostaje szybka seria i ktoś kto w takim przypadku nie użyje szybkiej serii jest kiepskim fotografem. Zupełnie inną sprawą jest przygotowanie się do takiej serii, przygotowanie do każdego zdjęcia. Trzeba wybrać miejsce, a to zależy od kilku drobiazgów:
- od tego czy zawodnik jest praworęczny, czy leworęczny,
- od tego jaką zawodnik ma technikę skoku (czy w kadrze mamy szansę zobaczyć jego twarz)
- od tego gdzie stoją sędziowie, różne stolik, pudłai i inne tablice wyników,
- od tego gdzie jest słońce (lub lampy),
- od tego co jest w tle,
- od tego gdzie stoją inni "sportowi fotoreporterzy" - szczegónie ci z obiektywami klasy 24-70, albo z kompaktami. :wink:
To są problemy do przemyśleń, a nie to, czy robić serię, czy nie, bo to jest tylko jeden z wielu wyborów i chyba najłatwiejszy. Trzeba się też zastanowić, czy użyć AF-C, czy AF-S (na przykład skok wzwyż najłatwiej robi się na AF-S - serio). Jak idę robić takie zdjęcia, to zazwyczaj mam poukładane w głowie pomysły na poszczególne konkurencje - wiem gdzie powinienem stanąć i jakie szkło założyć. Czasem się nie da, bo ktoś lub coś przeszkadza, no ale to są pewnie detale.
Po to są w aparatch różne "dziwne" funkcje, różne serie, bracketingi, interwały, wielokrotne ekspozycje i inne "cudactwa", nawet LiveView, żeby to świadomie wykorzystywać. Ale żeby to wykorzystać, trzeba mieć pomysł, a tego chyba najczęściej brakuje cyfrowym fotografom, bo robiąc takie 400 zdjęć z jednego zakrętu, nie mają czasu na zastanowienie.
JK
przykro mi ale nie - nie jest tak ze ktos nie ma czasu i jak zrobi serie to cos wybierze. to bez sensu - jak jest malo czasu to sie trzeba skupic i zrobic kilka swietnych klat a nie sto i liczyc na farta.
nie jest tak ze koledze z biegiem przez plotki sie udalo - wszak stara zasada dziennikarska mowi ze dziennikarz ma byc ciekawym wiedzy ignorantem! widzial juz kiedys biegaczy - wiedza merytoryczna jest tu zbednym zasmiecaniem umyslu. w fotografii chodzi o uklad linjni, forme itd a nie o wiedze: skok czy bieg!
raz jeden przydalaby sie seria przy skoku o tyczce - gdybym chcial pokazac fazy ruchu. w przeciwnym wypadku jest zbedna, przeszkadza i zdaje mnie na lut szczescia wlasnie.
jak powiedziano wczesniej kontroluje jedynie pierwsza klatke - reszta to juz czysty przypadek. co ma przypadek do swiadomej fotografii to juz chyba wyjasnilismy sobie!
aha - po co te funkcje? zeby sie dzieciaki napalily i polecialy do sklepu i zasilily budzet firmy. tylko i wylacznie po to. sa totalnie zbedne, pobieraja prad, odwracaja uwage od samej fotografii, przeszkadzaja udajac ze pomagaja.
olo
Czyli nie NIE, tylko TAK. Każda funkcja jest do wykorzystania, ale trzeba wiedzieć kiedy i po co. I nie przeginać w żadną stronę.
sorry ale chyba moja inteligencja (sic!) zawiodla
nie zrozumialem twojej pokretnej retoryki:-)))
mozesz wyjasnic?
olo
Co mam Ci wyjaśnić?
Tak jak Ty robię stosunkowo mało zdjęć i staram się wiedzieć co i po co robię. Ale facetów, którzy czegoś tam programowo i z założenia nie używają (bo najczęściej nie wiedzą jak i po co) nie traktuję poważnie. Te różne "niby zbędne funkcje" mają pomagać w zrobieniu zdjecia, a obrażanie się na te "niby bajery" graniczy z głupotą. Po to są dostepne coraz lepsze narzędzia (przez niektórych zwane zbędnymi bajerami), żeby było łatwiej, żeby dało się zrobić coś, co nie udawało się wcześniej.
no oczywiscie, ale one sa potrzebne od wielkiego dzwonu. raz na jakis czas. live view jest genialne, ale uzywam go raz na ruski rok bo nie ma potrzeby. tak samo seria, czy cokolwiek innego. tak na prawde skokiem komfortu bylo wprowadzenie raw i to jest godne docenienia. autofocus juz nie zawsze - ale tylko ze wzgledu na bledy szczegolnie w cyfrze. doceniam control pointy bo pozwalaja na prace rzeczywiscie fotograficzno cimnowa na kompie.
ja sie nie obrazam na nowinki. chcialbym tylko zeby byly uzywane wtedy gdy sa potrzebne a nie odpowiadaly za to ze powstalo zdjecie. po prostu nie widze autora w zdjeciu wybranym z przypadkowej badz co badz serii zdjec (pamietajac ze to aparat robi kolejne klatki a nie fotograf).
Wątek chyba poszedł nie w tą stronę.
D300 jest puszką semipro, a nie typową pro. Wg mnie problem istnieje w fakcie, w jaki sposób ta puszka była eksploatowana, a nie ile klatek zrobiła ( samochodem można przejechać "każdym" 100.000km, ale nie każdym na ekstremalnych osiągach-takie małe porównanie ).
Jeżeli potrzebujesz puszki do tak ciężkich zadań o których wspomniałeś to jednak D3 do tego została stworzona, a nie D300. Wiem że trochę inna cena, ale też dlatego inna.
Mojemu D300 brakuje paru klatek do 100 000 i jak na razie ma się dobrze. Nie robię seriami zdjęć sportowych - robię zdjęcia do ogłoszeń w internecie. Świadomy jestem tego ,że może nadejść taki dzień że się coś skisi - wiec próbuje się dostać do NPS-u ,żeby ewentualna naprawa trwała jak najkrócej. Z przebiegiem aparatu jest podobnie jak z przebiegiem samochodu - możesz kupić nowego i po 15 000km coś ci zdechnie, a możesz i 400 000 zrobić bez poważnych awarii - nie ma reguły. Wiadomo ,że firmowy samochód nakręci szafę szybciej niż prywatny który służy do poruszania się na weekendowe wypady, ale ten pierwszy jest narzędziem pracy ,który zarabia na siebie i na chlebek dla właściciela. Wiadomo że jest przykro jak padnie i tym samym żal do producenta, ale to jest tylko sprzęt - ma prawo się popsuć i tylko od nas zależy czy jesteśmy przygotowani na takie coś - jak padnie fajnie jest mieć na czas naprawy zastępcze body, żeby roboty nie tracić.
Myślę, że problemem autora wątku mogą być te ulubione serie 8fps. Da się taką serie zrobić, ale zapewne jest to jakaś forma "dopalacza". A jak to z "dopalaczmi" bywa, coś nie wytrzymuje takiej zabawy, jeśli jest zbyt czesto forsowane. Tu wysiada mechanizm lustra. Być może, gdyby te serie były na 4-5 fps wyszystko działało by bez zakłóceń i awarii.
MZ nadmierne katowanie trzysetki seriami może mieć duży wpływ na destrukcję bebechów - do takich akcji jak pisał wilku - d3 jest stworzony. Wiadomo że jest taka funkcja i trzeba z niej korzystać - uszczelnienia też są, ale wątpię czy wytrzymałby pełne zanurzenie.
Przeczytalem caly watek i w sumie dyskusja byla nawet ciekawa do momentu, gdy rabijki sie okopal i zaczal obrazac wspoldyskutantow...
Pawel Pawlak
02-06-2009, 15:28
w d2x, d2h migawki tak samo padały przed 150.000 albo grubo po, a były to PRO a nie SemiPro puszki. Tak jak niektórzy zauważyli - może mieć na to wpływ jak często korzysta się z 8fpsów. W d300 widać szybciej pada lustro niuż migawka.
eldritch
02-06-2009, 19:58
do momentu, gdy rabijki sie okopal
ha ha ha - ale się uśmiałem - niezłe hasło!
noo tez oplulem monitor
ladne haslo
w czesci o okopaniu zgadzam sie - bede sie coraz mocniej okopywal na pozycji milosnika fotografii wykonywanej swiadomie przez ludzi. mysle ze to okopywanie bedzie niestety coraz bardziej potrzebne.
niestety wypowiedz o obrazaniu mnie zaskoczyla. nie przypominam sobie zebym kogos obrazil, chyba ze chodzi o mowienie prawdy. nie mam zamiaru wchodzic w watpliwej jakosci garnitur poprawnosci politycznej i zarazem falszywosci. nie bede wiec opowiadal ze ktos kto naciska spust i czeka na lut szczescia jest swiadomym fotografem bo to jest nieprawda. nigdy zreszta nie slyszalem zeby powiedzenie prawdy w oczy za pomoca slow ogolnie przyjetych bylo obrazaniem, ale byc moze tak jest wygodniej zamiast zastanowic sie nad sensem...
przepraszam ze dopiero teraz ale duzo pracy mialem
olo
wiedza merytoryczna jest tu zbednym zasmiecaniem umyslu.
Na to się nie zgadzam - żadna wiedza nie jest zaśmiecaniem umysłu.
JK
nie jest tak ze koledze z biegiem przez plotki sie udalo - wszak stara zasada dziennikarska mowi ze dziennikarz ma byc ciekawym wiedzy ignorantem! widzial juz kiedys biegaczy - wiedza merytoryczna jest tu zbednym zasmiecaniem umyslu. w fotografii chodzi o uklad linjni, forme itd a nie o wiedze: skok czy bieg!
olo
cytuj calosc , a nie wyrwane z kontekstu fragmenty!!!
w powyzszej wypowiedzi chodzilo o to ze kazdy wie jak wyglada biegacz gdy jest nad plotkiem. nie musimy zatem byc ekspertami w dziedzinie biegow z przeszkodami by zrobic dobre zdjecie. tym bardziej nie ma znaczenia czy okreslimy wyczyny atlety biegiem, skokiem, czy tez kicaniem przez plotki. najwazniejsze jest to ze wiemy po prostu ze decydujacym momentem jest ten nad przeszkoda i tyle. dlatego jakakolwiek wiedza merytoryczna (czytaj studiowanie dyscypliny) jest w tym przypadku zbedna.
olo
Cóż, można prowadzić dyskusję łapiąc się za słówka, tylko to trochę niemerytoryczne.
Bo powiedz Jacku, czy nie znając właściwych określeń sportowych nie mogę wykonać dobrego zdjęcia? Czy użyte przeze mnie słowa nie nazywały po prostu, potocznie czynności, które wykonywała lekkoatletka? Pisałem, że to nie były zawody, tylko zaplanowana sesja, w której zatrudnieni sportowcy wykonywali poszczególne czynności pod konkretny kadr.
Mamy po prostu inne poglądy na pewne sprawy. Olo pisząc o tym, że stosowanie pewnych technik sprowadza fotografię do prostych czynności mechanicznych, gdzie maszyna przejmuje (często bardzo skutecznie) odpowiedzialność za wykonanie zdjęcia, zwraca uwagę na pewien proces. Oczywiście wiemy, że świat się zmienia i dobrze. Chodzi jednak o pewną świadomość, że podstawy fotografii pozostają niezmienne od czasów jej wynalezienia. Trzeba wybrać kadr, ustawić ostrość i do posiadanej czułości materiału zapisującego światło dostosować czas naświetlania i ilość wpuszczanego światła. Wszystkie pozostałe procesy automatyczne prowadzą do nastawienia tych parametrów. My twierdzimy, że maszyn nie zrobi tego lepiej niż mózg, choć może oczywiście równie dobrze.
Zresztą ze wspomnianych parametrów do zautomatyzowania został jeszcze wybór kadru (choć są już jakieś wykrywania twarzy czy uśmiechów). Czy jeśli w końcu stworzą dobrze działający aparat, który w ułamku sekundy będzie wybierał idealny, jego zdaniem, kadr, też stwierdzicie, że to lepsze rozwiązanie niż wybieranie kadru samemu?
Swoją drogą, pamiętam zamieszanie związane z wchodzeniem do powszechnego użytku systemów AF. Też było dużo dyskusji za i przeciw. Jak już wspomniałem, ja nawet do sportów motorowych używałem MF i miałem wyższą skuteczność niż koledzy z redakcji (nie mówiąc o oszczędnościach klisz). Teraz wielu świadomych fotografów wraca do obiektywów MF i sami siebie zaskakują wzrostem ilości udanych zdjęć - polecam wątki kolegi Mariobigamista, który przeszedł na zeissy.
Po raz n-ty napisze, że nie chodzi o walkę z postępem, tylko o świadomość w fotografii.
Idę po saperkę
Adam
Cóż, można prowadzić dyskusję łapiąc się za słówka, tylko to trochę niemerytoryczne.
Bo powiedz Jacku, czy nie znając właściwych określeń sportowych nie mogę wykonać dobrego zdjęcia? Czy użyte przeze mnie słowa nie nazywały po prostu, potocznie czynności, które wykonywała lekkoatletka? Pisałem, że to nie były zawody, tylko zaplanowana sesja, w której zatrudnieni sportowcy wykonywali poszczególne czynności pod konkretny kadr.
Też jestem starej daty i dlatego napisłem, że w tej robocie nie byłeś zawodowcem, tylko ignorantem, któremu się udało (zresztą ocenić tego nie ma jak). Zmierzyłeś ekspozycję, ustawiłeś apart jak należy, ale to nie jest zbyt skomplikowana czynność, a na dodatek jeszcze nie świadczy o profesjonalnym podejściu do fotografii sportowej. Moim zdaniem, żeby robić dobre zdjęcia i nie zdawać się na szczęśliwe przypadki, trzeba rozumieć reguły rządzące tym, co się fotografuje. Trzeba wiedzieć co jest ważne i na co zwracać uwagę. W przypadku sportu, trzeba choć trochę poznać konkretną dyscyplinę. Wtedy jest łatwiej i można świadomie oddać sens tego, co się wokół dzieje, bez zdawania się na przypadki. To właśnie nazywam profesjonalizmem. W studio ustawiacie lampy dobieracie modyfikatory światła, tła, malujecie modelki, robicie różne cuda na kiju i uważacie to za profesjonalne podejście do zagadnienia. Zgoda. Ale w przypadku sportu odpowiednikiem takiego przygotowania planu jest wiedza o tym, co się fotografuje i kogo się fotografuje, czyli właśnie o tym sporcie. Ale może się mylę. Może tylko większą wagę staram się przykładać do tego co i jak, niż do dobierania ekspozycji, bo dziś schodzi to praktycznie na margines. Bardzo skutecznie wspomaga to współczesny sprzęt i najczęściej szkoda czasu na myslenie o takich drobiazgach.
..... Chodzi jednak o pewną świadomość, że podstawy fotografii pozostają niezmienne od czasów jej wynalezienia. Trzeba wybrać kadr, ustawić ostrość i do posiadanej czułości materiału zapisującego światło dostosować czas naświetlania i ilość wpuszczanego światła. Wszystkie pozostałe procesy automatyczne prowadzą do nastawienia tych parametrów. My twierdzimy, że maszyn nie zrobi tego lepiej niż mózg, choć może oczywiście równie dobrze. .....
I tu się bardzo mylisz. Każdy automat zrobi to (ustawi parametry ekspozycji) szybciej i o wiele dokładniej niż człowiek. Dziś człowiek ma jedynie dokonać wyboru jednego, dwóch najważniejszych parametrów i nie musi sie matrwić o całą resztę. Wszystko zostanie policzone i ustawione automatycznie. Oczywiście możesz to wszystko wyłączyć, tylko po co sie męczyć? Nigdy nie zrobisz tego szybciej i dokładniej niż automat. Nawet w trybie M, jeśli patrzysz na drabinkę, to też korzystasz z tego automatu, choć o tym nie myslisz. Wiem, że to może być stresujace dla humanistów, ale tak właśnie jest. Współczesna fotografia cyfrowa (na poziomie sprzętu i oprogramowania) operuje zupełnie innymi pojęciami, niż ta tradycyjna. Na przykład pojecie czułości funkcjonuje tylko umownie, tylko ze względu na przyzwyczajenia starych analogowych fotografów, bo dzisiejsze matryce nie mają zmiennej czułości.
dzieki
dobrze jest gdy sie nie siedzi samemu w okopie:-)
dzieki
dobrze jest gdy sie nie siedzi samemu w okopie:-)
Olo. Mnie jest zdecydowanie bliżej do Twoich poglądów, niż do tych 400 zdjęć z jednego zakrętu, ale Ty za bardzo to przeginasz. Kopiesz ten okop zupełnie niepotrzebnie i w konsekwencji wychodzisz na faceta, który niczego nowego się nie potrafi nauczyć. O to chodzi? Chyba nie. Moim zdaniem chodzi o to, żeby myśleć, a myślenie również obejmuje optymalny dobór sprzętu i funkcji tego sprzętu do konkretnego zadania. A że obszar tego myślenia zmienia się wraz z rozwojem techniki, to normalne i nic na to nie poradzisz.
JK
z pierwszej czesci twojej wypowiedzi (w nawiazaniu do poprzedniej oczywiscie) wynika ze miara profesjonalizmu w fotografii sportowej jest odpowiednie nazewnictwo... hmm trudno jest sie z tym zgodzic. fotograf po prostu wiedzac co jest kulminacyjnym, czy waznym momentem ten moment stara sie uchwycic i to wszystko. nazewnictwo ma tu najmniejsze albo zadne znaczenie. kolega nie fotografowal przeciez biegacza w nieodpowiednim momencie tylko wedlug nomenklatury nieodpowiednio ten moment nazwal. jaki to mialo wplyw na zdjecie? moglbys wyjasnic najlepiej jak 5 letniemu dziecku!
w drugiej czesci byles laskaw napisac ze automat zawsze bedzie szybszy? hmm... moze i tak ale jesli w fotografii sportowej zastosuje stara metode pomiaru murawy czy znana chyba wszystkim metode pomiaru reki to bede mial szybciej i powtarzalnie. automat niestety zbyt czesto sie myli a ja nie moge sobie na takie pomylki pozwolic. byc moze dlatego nie polegam na ttl a na recznym swiatlomierzu i przepuszczam podane parametry przez wiedze.
szczerze mowiac nie bardzo wierze w te szybkosc. to jak z af. mamy bf i ff i wszyscy klna. wzialem do reki leice m8. zrobilismy test. ostrzenie od minimalnej na d300 i leice m8. leica zawsze byla szybsza i dokladniejsza. tak wiec nie jest tak ze automat zawsze wygrywa. dla mnie to mit i zwyczajna nieprawda.
olo
Jk
nie obchodzi mnie na kogo wychodze, ci ktorzy mnie znaja lub potrzebuja poznac wiedza czego i jak uzywam. ci ktorzy sadza ze sie okopalem nie specjalnie sa w obrebie mojego zainteresowania.
nie mam nic przeciw nowej technologii i postepowi. uwielbiam go. jednak jestem dorosly i nie pozwole sobie na wciskanie przez marketingowcow kitow - to raz.
dwa: nie mam tez zamiaru udawac ze podoba mi sie nieuctwo, nieumiejetosci, brak wiedzy, checi do nauki i pozerstwo. niestety coraz czesciej mam z tym do czynienia. mam takie neiszczescie ze prowadze czasem wyklady z fotografii. poziom ludzi zajmujacych sie fotografia spada kazdego roku. to jest dramat i nie bede udawal ze jest inaczej bo w imie czego? poprawnosci? ma to gdzies! na mojej drodze spotykam coraz wieksza ilosc niekompetentnych nieukow zujacych gume, majacych extra fryz i brode i zachowujacych sie tak jak niby powinien zachowywac sie fotoreporter. poza tym efekty sa slabe. niestety checi nauki nie ma.
zawsze uwazalem ze mapa potrafi uzywac wspolczesnych aparatow. zrobienie poprawnego technicznie zdjecia nie jest juz problemem. wlaczenie serii i wybranie klaty ( przypadkowo neistety zrobionej) tez potrafi kazdy. to nie jest swiadoma fotografia. to jest manie aparatu!
olo
Pawel Pawlak
03-06-2009, 14:41
jednak nikon powinien na przyszłość w reporterskich korpusach poważnie pomyśleć o wyeliminowaniu lustra, migawkę zrobić elektroniczną i znacznie zwiększyć szybkość zdjęć seryjnych... może do 30fps ? ;)
a swoją drogą, nie robiłeś przypadkiem zdjęć na ostatnim koncercie Sióstr Miłosierdzia w Warszawie - chętnie bym pooglądał - bo zdjęcia które pokazujesz niezłe
Widzę bratnią duszę :) mogłem zorientować się po nicku !! No właśnie czy są dostępne zdjęcia z Warszawskiego koncertu SoM. Może gdzieś uchowały się zdjęcia z pierwszego Wrocławskiego koncertu Siostrzyczek ??
...a tytuł wątku brzmi "Śmiertelność D300", a nie np. "Gdy rozum (fotografa) śpi"... ;)
Ad rem, ad rem...
... niż do tych 400 zdjęć z jednego zakrętu...
Hola hola. Żeby było jasne, wyraźnie powiedziane i nikt nie uważał mnie za idiotę stojącego przed jednym zakrętem i klepiącego bezmyślnie 8 fps co okrążenie. Te 480 fot to czysto statystyczne wyliczenie mające na celu uzmysłowić ile fotografii można wykonać na 1 meczu żużlowym bo taka jest specyfika tego sportu, że bez serii nie ma gwarancji sukcesu. A przykład ten podałem dlatego, że niektórym dziwny wydaje się przebieg rzędu 150 tys. po półtora roku użytkowania aparatu z klasy semiprofi.
Strasznie dziwny jest ten temat.. Może kłódkę zarzucić? ;)
andrzej_suse10
03-06-2009, 15:49
Nie. Może stworzyć nowy temat, posty dot. walenia serią/czekania na moment tam przenieść a ten zostawić? Nie lepiej, bardziej logicznie, bez straty dla postów i opinii tu przedstawionych?
Strasznie dziwny jest ten temat.. Może kłódkę zarzucić? ;)
ja zauważyłem ta prawidłowośc od dawna! jak chcesz pogadac na taki temat to wszyscy milczą a jak pojawia się taki OT to jest z reguły ciekawy :) wszystkie OT są z reguły ciekawsze ;)
mi sie ten temat podoba bo tak naprawdę "śmiertelnośc d300" wiąże się ze swiadomością fotograficzną...widzę że tu wiele osób słucha i czyta z wypiekami na twarzy ;) ;)
Ależ ludzie mają problemy..... A u mnie "nadejszła wiekopomna chwila" - kasa jest i teraz
D300 z 50/1.8
czy
D90 z 18-200?
... i to jest dopiero problem:cry:
SlaWasII
03-06-2009, 16:40
Za 18-200 dasz 2 kilo z hakiem. IMO nie warto, wolałbym opcję z D300. Ale to moje zdanie. Załóż nowy wątek to pogadamy - tylko gdzie?! He, he...
18-200 to fajny obiektyw ale mnie tez bardziej przekonuje wersja z d300
olo
Za 18-200 dasz 2 kilo z hakiem. IMO nie warto, wolałbym opcję z D300. Ale to moje zdanie. Załóż nowy wątek to pogadamy - tylko gdzie?! He, he...
Zgadza się to nie ten wątek.Poszło na PW
Uważam, ze to kto ile robi klatek to jego sprawa, tym bardziej, że o to nie pyta. Zadał konkretne pytanie, nie uzyskał odpowiedzi, poza wywodami nie na temat.
Po co?
"krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje"
Po pierwsze dzięki za odpowiedź na temat ;-)
Po drugie 135k to wg. Was dużo?
Sprzęt ma na siebie zarabiać, Nikon testował tą migawkę na 150k i z migawką akurat nic się nie dzieje.
Zakładam, że co najmniej jedną jej wymianę puszka ma przetrwać.
A co ja robię ze zdjęciami? A różne rzeczy, ale najczęściej sprzedaję ;-)
Rozumiem, e Wsze D300 są bezawaryjne? No to mam pecha.
135 000 x licząc najmarniej 20 PLN za zdjęcie = 2 700 000 PLN. Dziwię się, że ktoś narzeka, że sprzęt szwankuje, zamiast nabyć nowy aparat.
Naprawdę prawdziwa sknera.
SlaWasII
03-06-2009, 20:35
135 000 x licząc najmarniej 20 PLN za zdjęcie = 2 700 000 PLN. Dziwię się, że ktoś narzeka, że sprzęt szwankuje, zamiast nabyć nowy aparat.
Naprawdę prawdziwa sknera.
Nie widzę emotionek. Zapomniałeś, czy serio tak to liczysz? 100% sprzedanych zdjęć... he, he... nic ino pstrykać! ;)
Nie widzę emotionek. Zapomniałeś, czy serio tak to liczysz? 100% sprzedanych zdjęć... he, he... nic ino pstrykać! ;)
Hmmm... a 10% udanych/sprzedanych zdjęć?
Poproszę takie pieniądze...
Wyobraź teraz sobie (podaj przykład) sprzedaży 10% jakiegokolwiek innego rodzaju produkcji na poziomie opłacalności.
musisz podzielic liczbę zdjec przez 400 bo w serii 400sztuk jest zawsze tylko jedno dobre które sie wybiera ;) ;)
Dla mnie najbardziej przerażające w tym wszystkim jest to, że spora część osób tu piszących tak naprawdę wcale nie rozumie o co chodzi w wypowiedziach Rabijki i !AGresT. Ja nie jestem i prawdopodobnie nigdy nie będę profesjonalistą, ale pamiętam czasy analoga i używałem go i teraz używam cyfry. Widzę też jak ludzie podchodzą do robienia zdjęć teraz i jak podchodzili kiedyś. Widzę też różnicę pomiędzy jakością zdjęć. To jakie funkcje ma sprzęt jest mało istotne tak naprawdę, ważniejsze jest przemyślane robienie zdjęć. Większość nowych funkcji wpisanych w soft, istniała i kiedyś tyle tylko, że nie była wykonywana automatycznie po naciśnięciu np guziczka Bracketing, tylko trzeba było zrobić to samemu, myśląc przy tym co się robi. Jednym z powodów dla których ludzi używających serii na ślepo czy to potrzebne czy nie, jest coraz więcej, jest właśnie słowo "myślenie". Teraz nie ma potrzeby obserwować i wybierać momentu, po prostu wystarczy nacisnąć spust na początku akcji i puścić na końcu. Tak jest wygodniej. Tak samo jak mając zoom większość ludzi nie widzi potrzeby zoomowania nogami, jeśli coś im nie pasuje po prostu nie robią zdjęcia, nie sprawdzając czy może jednak zbliżenie lub oddalenie się fizyczne od obiektu coś zmieni.
Moim zdaniem rozwój techniki wbrew pozorom bardzo ograniczył ludzi. Ograniczył ich wyobraźnię, ich sposób myślenia i postrzegania świata. A osób w sposób świadomy używających nowych możliwości(czytaj wtedy, gdy tego potrzeba, a nie dlatego, żę są) jest coraz mniej.
Teraz nie ma potrzeby obserwować i wybierać momentu, po prostu wystarczy nacisnąć spust na początku akcji i puścić na końcu.
Robiłem kiedyś zdjęcia (sierpień 2008r.)na weselu. Była zabawa polegająca na tym, że w balonikach były karteczki z tekstami, zadaniem państwa młodych było przebić wylosowany balon widelcem, przejąć karteczkę i przeczytać tekst. Zrobiłem pięć pojedynczych zdjęć, na czterech uchwyciłem moment rozerwania balonu. "Serią" raczej niewykonalne, również ze względu na deficyt światła w lampie błyskowej.
I to jest coś, co przemawia za racjami naszego drogiego kolegi Olo.
robin102
04-06-2009, 19:40
Przyglądam się wątkowi i coraz bardzie mnie korci 3 grosze dołożyć. U mnie dwa aparaty zarabiają na siebie i na mnie. Oba na jednej wyprawie zarobkowej nie robią więcej niż 600-700 klapnięć lustrem. Na gotowo z tego minimum 300 zdjęć zostaje takich, siakich, ale komuś tam się podobają, ktoś za nie płaci.
Ale ja fotografuje podobnie jak analogiem oszczędzając kliszę i swój czas bo zdjęć wyrzucać nie lubię wiec robię tyle żeby najmniej bolało. Serii nie użyłem jeszcze nigdy. Może czas zacząć to lepsze zdjęcia będę robił i więcej zarabiał :)
..U mnie dwa aparaty zarabiają na siebie i na mnie. Oba na jednej wyprawie zarobkowej nie robią więcej niż 600-700 klapnięć lustrem. ..
Ale ja fotografuje podobnie jak analogiem oszczędzając kliszę i swój czas bo zdjęć wyrzucać nie lubię wiec robię tyle żeby najmniej bolało.
Na analogu to na ślub cywilny i kościelny się brało 1 rolkę filmu (36 zdjęć !!!) a druga rolkę filmu na wesele. Jak się zużywało 3 filmy, 108 zdjęć to był wypas!
Nie robi się tak samo jak kiedyś.
Ja gdy już na taki temat zabierałem głos to pisałem, że cyfra nie pomaga w edukacji tak jakby się można było spodziewać. Teoretycznie można sobie wypróbować różne warianty, próbować, analizować efekty. W teorii tak. W praktyce nie, tak dociekliwe osoby to naprawdę jednostki. Większość zawsze leci na ilość i na dokonywanie wyborów później. Sądząc, że ilość przejdzie w jakość. To tak jakby D5000 miał być lepszy od D3, bo jest ich więcej :mrgreen:
robin102
04-06-2009, 22:33
Dawno temu jak robiłem ślub koledze to poszło 4 sztuki ORWO spod lady i 6 sztuk Fotopanu czy jakoś tak. Razem 10 filmów. 1 rolka to na pogrzebach szła bo i po co więcej. W sierpniu mam robótkę do zrobienia dla ekstrawaganckiego klejenta ktory życzy sobie wszystko mieć na kliszy. Zamówiłem na razie 15 rolek filmu, ale chyba jeszcze z 10 dokupię. W sumie nie za moją kasę to co se będę żałował, a rolka po 25 zl :mrgreen:
Echhhhhh już się doczekać nie mogę :) i bije się z myślami czy zabrać cyfraka ze sobą czy nie ?
tomek murański
05-06-2009, 10:42
dlugo wytrzymałem, ale tez dorzucę swoje 3 grosze. Z Rabijki juz kiedys polemizowałem na temat strzelania serią i widzę, że dalej pozostał takim samym niestrawnym w swych wypowiedziach człowiekiem. Bufonada. i tyle. Trybby CL i CH są w naszysch aparatach, czy sie to komus podoba, czy nie, a askoro są, to mozna z nich robic uzytek. Osobiscie uzywam serii. Najczesciej fotografujac w trudnych warunkach, w ciemnych salach koncertowych na przyklad. Seria 3 klatek przy czasie powiedzmy 1/20, 1/10 daje mi tyle, ze pierwsza klatka i ostatnia pewnie beda poruszone lekko od przyciskania/puszczania spustu migawki, ale srodkowa ma duza szanse byc 'w dyche'. I oczywiscie nie jest to jedyna sytuacja, w ktorej przydaje sie strzelanie seriami. A jesli ktos stusuje wylacznie ten tryb? no coz, jaego wola. jesli ma fajne foty, to jego sprawa jak to robi, tryb CH nikogo nie czyni gorszym fotografem. Oczywiscie, fajnie jest, jak fotograf wie jak zrobic zdjecie, przemysli wszystko od poczatku do konca i pozniej raz klapnie lustrem i idzie do domu. ideal. Ale znow, w pracy fotoreportera zdarzaja sie sytuacje, gdy wszystko dookola zaczyna zmieniac sie w posob, którego nie przewidzielismy. I wowczas znow przydaje sie seria ( czasami najlepiej z Kałacha ;)). Osobiscie zaczalem w pewnym momencie swojego zycia bardziej szanowac migawke. Ot, tak po prostu. Ale nadal korzystam z funkcji CH. A wracajac do Rabijki & company - Panowie, to, czy fotograf jest dobry, czy nie weryfikuje w swiecie zawodowcow rynek. jesli dany fotograf ma klientów, to widocznie komus sie jego zdjecia podobaja. I nalezy to uszanowac. A rozmowy o kliszach i jak to 'drzewiej bywalo' to takie gadanie w stylu '... a bo za starych dobrych czasów...'. Stare czasy zawsze jakosc maja tendencje do bycia 'dobrymi'. Bo pamiec juz nie ta, chyba. Rynek zmienil sie. dzis wysylamy fotki z miejsca zdarzenia do redakcji z laptolkow, które mamy w plecakach, gdy jeszcze karetki nie odjechaly do szpitala. Takie sa fakty. Czy to dobrze? A czy ja wiem? Po prostu tak jest i sie tego nie zmieni, nie warto z tym walczyc. Tak, jak nie ma sensu walczyc z goscmi, którzy kupuja profi sprzet, obwiesza sie nim i podchodza pytac sie jak sie ustawia 'tak, zeby , no , ladne fotki robil aparat (casus: d1MkIII na szyi, 100-400mm L na koncu...)'. Klisza nie wroci. Robienie kilkunastu klatek na slubie zostawcie artystom (TAK!!) FOTOGRAFIKOM. I stancie sie choc troche tolerancyjni. Please.
robin102
05-06-2009, 10:53
Klisza nie wroci....
Klisza cały czas jest, nie musi wracać. Postęp w materiałach światłoczułych jest tak wielki jak w matrycach i innych sofcikach aparatowych. Dobra klisza kosztuje 30-50 zł to tyle co dobra matryca :) ;) i tylko z tego powodu niewielu po nią sięga i nie chodzi o wracanie. Można by powiedzieć, że to dlatego, ale chyba nie koniecznie bo przez 10 lat można focić porządnym aparatem analogowym wymieniając ciągle kliszę na coraz lepszą, coraz nowocześniejszą i wcale nie wyjdzie drożej przy normalnym fotografowaniu, bo przecież fotografując syfrowo co rok, a najdalej dwa, trzeba przecież korpus wymieniać, bo ten już zdjęcia przestał robić :)
No, ale jak się strzela w ludzi seriami, to rzeczywiście aparat na klisze nie wydoli.
...Klisza cały czas jest, nie musi wracać...
Taaaak. U mnie w 140. tysięcznym mieście jest 1 (słownie: jeden) lab gdzie na miejscu można wywołać coś w E6 (wszystkie pozostałe to wysyłka i czas oczekiwania 48h), a procesów srebrowych usługowo nikt nie robi już od kilku lat. Taaak... klisza żyje... Ale co to k... za życie.
Ps. Bosz, a wiecie ze są 1D, które maja ponad 700k przebiegu? I działają dalej? I nawet migawkę miały wymienianą? Jak dla mnie EOT.
Wniosek jest prosty. Kup 1D. Poczciwy dziadek i olejem nie chlapie ;-) Coś jednak jest nie tak skoro porównałeś sprzęt profesjonalny z amatorskim o.0 Chyba nie do końca się orientujesz co posiadasz. D300, to amatorski korpus i fakt używania go w profesjonalnych zastosowaniach tego nie zmieni. Nikon zrobił Ci krzywdę, bo dał Ci w amatorskim aparacie 8fps serii. Przy 3 klatkach na sekundę zmieniłbyś aparat nim, by zacząl zawodzić, a tak zarówno Ty jak i Nikon macie problem ;-)
Koledzy nie napinajcie się tak. Dyskusja czy seriami czy pojedyńczymi strzałami jest nieistotna. Można tak i tak. Tylko nie rozumiem zdziwienia, że sprzęt amatorski zachowuje się jak amatorski ;-) Jak się trzepie po 6000 klatek miesięcznie, to podstawowym narzędziem pracy powinien być D3, a nie D300, który z założenia miał służyć profesjonalistom za body zastępcze.
Po tym temacie spodziewam się w niedalekiej przyszłości podobnego tylko z D90 jako bohaterem rozczarowania.
Hola hola. Żeby było jasne, wyraźnie powiedziane i nikt nie uważał mnie za idiotę stojącego przed jednym zakrętem i klepiącego bezmyślnie 8 fps co okrążenie. Te 480 fot to czysto statystyczne wyliczenie mające na celu uzmysłowić ile fotografii można wykonać na 1 meczu żużlowym bo taka jest specyfika tego sportu, że bez serii nie ma gwarancji sukcesu. A przykład ten podałem dlatego, że niektórym dziwny wydaje się przebieg rzędu 150 tys. po półtora roku użytkowania aparatu z klasy semiprofi.
Nie musisz się tłumaczyć. Pamiętam parę lat temu, gdy lustrzanki cyfrowe były równie popularne jak Rolls Royce wywiad z "Bono" Boneckim. Relacjonował pracę fotografów obsługujących wyścig Paryż-Dakar. Wówczas analog z różnych przyczyn był jeszcze podstawowym i w zasadzie jedynym narzędziem pracy profesjonalistów. Bono w wywiadzie stwierdził, że wówczas zrozumiał, że praca fotoreportera nie jest tania. Większość fotografów po przejeździe samochodu ładowała nową rolkę filmu. Dlatego wielu pracowało w parach. Jeden ładował rolkę, a drugi naciskał spust. Jeden samochód, jeden przejazd, jedna rolka filmu. Efekt był taki, że obok leżał worek z naświetlonymi materiałami.
Jak zawsze tak i w tym przypadku ekstremiści są szkodliwi. Narzekanie na niski poziom współcześnie parających się fotografią przypomina mi oburzenie jednego forumowicza na wg niego niskim poziomem zrozumienia przez współczesne społeczeństwo sztuki. Poświęcił sporo czasu na uzmysłowienie innym forumowiczom jak niski poziom kultury reprezentuje współczesny człowiek. Tak jakby XVIII wieczne francuskie pospólstwo nie wyło z zachwytu po tym jak głowa obywatela Kapeta spoczęła w wiklinowym koszu ;-) Czasy się zmieniają, ale nie natura ludzka.
Twierdzenie jakoby w czasach analogowych ludzie fotografowali bardziej świadomie jest delikatnie pisząc niezrozumiałe. Pojęcia małpki i idiot camery nie powstały za czasów cyfrówek. Ludzie po domach mają mnóstwo zwalonych klisz i nawet o tym nie wiedzą. Biedny laborant odwalał czarną robotę, by z rodzinnych albumów mogły "patrzeć" zdjęcia, które obecnie większość nazwałaby gniotami.
Fakt, że się komuś wydaje, że ma rację nie jest niczym złym. Gorzej jak inaczej rozumujących zaczyna sprowadzać do poziomu idiotów. Niektórym w tyłkach się poprzewracało.
mam takie neiszczescie ze prowadze czasem wyklady z fotografii. poziom ludzi zajmujacych sie fotografia spada kazdego roku. to jest dramat i nie bede udawal ze jest inaczej bo w imie czego? poprawnosci? ma to gdzies! na mojej drodze spotykam coraz wieksza ilosc niekompetentnych nieukow zujacych gume, majacych extra fryz i brode i zachowujacych sie tak jak niby powinien zachowywac sie fotoreporter. poza tym efekty sa slabe. niestety checi nauki nie ma.
Olo zajmij się czymś innym niż edukacją innych. Jeden z moich profesorów powtarzał, że najważniejsze jest, by wykładowca potrafił zainteresować słuchaczy tematem. Resztę zrobi ciekawość ;-)
chyba nie dokonca zrozumiales to co zacytowales.
ludzie ktorzy przychodza na zajecia sa PRZEKONANI O SWOJEJ WIEDZY. gdy obnazy sie ich niewiedze, nawet niechcacy STWIERDZAJA ZE MAJA SWIETNY SPRZET I Z SERII ZAWSZE COS WYBIORA. dodatkowo czesto podpieraja sie swoim DOSWIADCZENIEM, ktore zwykle jest nie dluzsze niz kilka miesiecy lub najwyzej kilka lat. mowia mi tez ze spadlem z sufitu bo TEGO WYMAGA RYNEK. i rarytas na koniec NIE MAJA CZASU NA NAUKE BO REALIZUJA KILKA TEMATOW DZIENNIE - smiech na sali!!!
niestety wszystko to co mowia wynika z lenistwa i checi posiadania lepszego sprzetu. nie chce sie uczyc i latwiej jest kupic szybszy sprzet.
na kazdych zajeciach znajdzie sie przynajmniej jeden swiadomy fotograf i dla tego jednego warto cokolwiek robic. nie rozumiem twojego stwierdzenia ze mam zajac sie czyms innym niz dzialalnosc edukacyjna.
po pierwsze robie to od wielkiego dzwonu, wiec nie jest to zdna dzialalnosc edukacyjna a spotkania od wielkiego dzwonu.
po drugie - czy mam rozumiec ze wygodniej jest dac wykladowce ktory powie ze jest cudownie? moze wygodniej, poprawniej politycznie ale nic wiecej. lenistwa i roszczeniowego podejscia nikt nie wytrzebi. przykro mi ze takie mam obserwacje ale one takie sa i tyle. kazdego roku mlodzi ludzie bardziej zajmuja sie pozerstwem, sa bardziej leniwi, mniej chca wiedzy i coraz bardziej sa przekonani ze szybki sprzet to wszystko. niestety spada wiedza na temat historii fotografii, podstaw fotografii, za to wszyscy uwazaja ze juz rozpoczeli kariere.
na szczescie sa pojedyncze przypadki wiedzy, kompetencji i wlasciwego podejscia.
EDIT: raz mialem wyklad na uniwersytecie III wieku. gdy wchodzilem bylem przerazony - po co im to? tak przygotowanych ludzi nie mailem nigdy wczesniej i nigdy pozniej. byli otwarci na wiedze. sa tacy z ktorymi koresponduje. robia to dla siebie ale sie ucza. gdyby mlodziez miala 10 procent energii tych dziadkow to byloby swietnie.
olo
eldritch
05-06-2009, 19:25
oj gdyby Adak wiedział co tu się będzie działo - kupiłby sobie nowe D300 a nie pisał pierwszy post...
Witam!
Też coś dopisze..Miałem klienta, który przyszedł do mnie z pytaniem, czy sprawdzę mu Nikona D 70( tego bez s).
Powiedziałem,że ok!
Kilka zdjęć testowych- wszystko ok więc pytam, skąd prośbo-pytanie o wyczyszczenie? On na to, że od 3 lat ma ten aparat ( kupiony z drugiej ręki) i robi nim zdjęcia ręcznie robinych błyskotek na allegro.
Aparat na statywie, zawszę czasy ok 1/30 sek. I tu najlepsze- sprawdziłem przebieg ze zdjęcia które zrobiłem Opanda pokazała 185 355 szt.( Słownie sto osiemdziesiąt pięć tyś. trzysta piędziesiąt pięć szt)!!
Szczena opadła.
Ps.
Podczas swojej pracy ów Pan zajeździł 2 x SB-600 i jak do tej pory Sb-800 działa.
Wnioski chyba oczywiste...
Pozdrawiam!
Ale jak to się ma do trwałości D300?
Photoartbox
05-06-2009, 22:04
Ale jak to się ma do trwałości D300?
Jak to jak?
Tak na szybko:
D70 - 185 355
D300 - X
X= (185 355 x D300) : D70 = D55606500 : D70 = 794 379 :mrgreen:
SlaWasII
05-06-2009, 23:03
To D5000 będzie miał: 13 239 643
Sądząc, że ilość przejdzie w jakość. To tak jakby D5000 miał być lepszy od D3, bo jest ich więcej :mrgreen:
Na koncerty klasyczne lub do teatru na pewno lepszy od D3, bo ma tryb "quiet" ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.