Close

Strona 2 z 1855 PierwszyPierwszy 123412521025021002 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 18546

Wątek: Humor

  1. #11

    Domyślnie

    Myszka siedzi na brzegu bardzo szerokiej rzeki i kombinuje jak przedostac sie na drugi brzeg i sie nie zmoczyc...
    W pewnym momenice dostrzega ptaka
    -Ty ptak,wez mnie przewiez na drugą strone
    -NIE !!
    -No wez...
    -NIE !!!!
    -Ale ja tak ladnie prosze...
    -PIE**OL SIE -powiedzial ptak i odlecial.

    Myszka nie widzac innej mozliwosci resztką sil pokonala rzeke wplaw...
    Jaki z tego moral??

    JAK PTAK JEST TWARDY, TO MYSZKA MUSI BYC MOKRA.
    ---------------
    Cierpliwości!! Dopiero się uczę

  2. #12

  3. #13

    Domyślnie

    Na bezludnej wyspie wyladowało trzech rozbitków: Niemiec, Rusek i Polak. Ponieważ na wyspie nie bylo pożywienia chłopaki musieli sobie jakoś radzić. Na pierwszy ogień poszedł Niemiec:
    -Utnę sobie rękę, bedziemy mieli na tydzień jedzenie.
    Wszystko ok. Ale po tygodniu znów odzywa się głod. Teraz przyszła pora na Ruska:
    -Ok, to ja sobe utne nogę, bedziemy mieli co jeść przez 2 tygodnie.
    Niestety 2 tygodnie mijają, przychodzi kolej na Polaka...
    Niemiec z Ruskiem patrzą, a tu Polak taszcze duży kubeł wrzącej wody.
    - Polak, co ty k****a odpierdalasz?!?!?
    Polak wyjmuje wacka z portek, zaczyna trzepać kapucyna i mówi:
    -No chłopaki dzisiaj na obiad mamy lane kluski

    [ Dodano: Pon 30 Maj, 2005 ]
    Podczas wizyty w Angli Aleksander Kwaśniewski został zaproszony na herbatę do Królowej. Kiedy rozmawiali zapytał ją jaka jest mocna strona jej władzy. Królowa odpowiedziała, iż otacza się inteligentnymi ludźmi.
    Po czym rozpoznajesz że są inteligentni ?? spytał Kwaśniewski.
    Cóż, po prostu zadaje im odpowiednie pytanie, odpowiedziała Królowa. Pozwól mi zademonstrować.
    W tym momencie Królowa bierze słuchawkę i dzwoni do Tony’ego Blaira.
    Panie ministrze proszę odpowiedzieć na następujące pytanie. Pańska matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono pańskim bratem ani siostrą. Kto to jest ??
    Oczywiście to ja nim jestem, Madam. Doskonale, odpowiada Królowa, dziękuje bardzo i dobranoc.
    Odkłada słuchawkę i mówi:
    Czy teraz już Pan rozumie, Panie Prezydencie ??
    Tak Madam, jestem niezmiernie wdzięczny. Nie mogę się doczekać by zastosować ten sposób. Po powrocie do Warszawy, Kwaśniewski decyduje poddać testowi premiera Leszka Millera. Wzywa go do Pałacu Prezydenckiego i pyta:
    Leszku, chciałbym Ci zadać jedno pytanie ??
    Ależ oczywiście, nie krępuj się, jestem gotów. Odpowiada Premier.
    Posłuchaj twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko, ale nie jest ono twoim bratem ani siostrą. Kto to jest ??
    Leszek Miller chrząka, kaszle i w końcu odpowiada: Czy mógłbym się zastanowić i wrócić z odpowiedzią ??
    Kwaśniewski zgadza się i Miller wychodzi. Natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego SLD, po czym głowią się nad zagadką przez kilkanaście godzin, ale nikt nie wpada na rozwiązanie. W końcu, w akcie desperacji, Miller dzwoni do Janusza Korwina – Mikke i przedstawia mu problem:
    Niech pan posłucha, jak to może być: pańska matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono pańskim bratem ani siostrą. Kto to jest ?? (łebski z niego facet, myśli Miller. Studiował cybernetykę, na pewno znajdzie odpowiedź...). Mikke odpowiada bez zastanowienia:
    To ja, oczywiście.
    Uradowany Miller wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje Kwaśniewskiego i krzyczy:
    Mam, mam !! Wiem kto to jest !! To Janusz Korwin – Mikke !!
    Na co Kawśniewski robiąc zdegustowaną minę:
    Źle idioto !!........ to Tony Blair

    [ Dodano: Pon 30 Maj, 2005 ]
    kartkówka z historii - rok 2100
    - polecenie pierwsze:
    "pierwszy rząd omówi mi Aferę Orlenu, drugi Aferę Rywina a trzeci
    Aferę w Łódzkim pogotowiu.

    - polecenie drugie:
    wyjaśnij pojęcia: skóry, pawulon, lobbing, kurwiki, wąglik

    - polecenie trzecie:
    Połącz ze sobą punkty 1 2 3 z A B C

    1. Anita Błochowiak
    2. Poseł Ziobro
    3. Leszek Miller

    A - "jest pan zerem"
    B - "Mężczyznę poznajemy po tym jak kończy"
    C - "pedały noszą kolorowe skarpetki"

    - pytanie nr 4:
    uzupełnij cytat Andrzeja Leppera: "......... musi odejść"

    - pytanie nr 5:
    Skreśl nie pasujące nazwisko: arc. Petz, Andrzej S., Michał
    Wiśniewski,Dyrektor Chóru Słowiki

    I zadanie dodatkowe na szóstkę:
    Wymień z każdej partii politycznej po trzech polityków, którzy nie
    mieli konfliktu z prawem (dla ułatwienia możesz przyjąć, że jazda po
    pijanemu nie jest przestępstwem)

  4. #14

    Domyślnie

    jeszcze dwie uczelnie znam:

    ATR (Akademia Techniczno-Rolnicza) = Akademia Tańca i Rozrywki
    WSGW (Wyższa Szkoła Gospodarki Wodnej) = Wyższa Szkoła Grabienia Wody

    a co Ty taki ciekawski?

  5. #15
    Oszczędny w słowach Awatar Dasia
    Dołączył
    05 2005
    Miasto
    Londyn/Zabrze
    Posty
    79

    Domyślnie

    Przychodzi pięcioletni chłopczyk, ze zdechłą żabą na smyczy i skarbonką pod pachą do agencji towarzyskiej. Podchodzi do właścicielki i pyta:
    - Czy można prosić dziewczynę z AIDS?
    - Mały przecież ty masz 5 lat? Co ty byś z nią zrobił i dlaczego z AIDS? Nie, my nie mamy dziewczyn z AIDS!
    - Ale ja naprawdę potrzebuję- mówi i rozbija skarbonkę. Szefowa widząc pieniądze staje się bardziej skłonna do negocjacji.
    - No dobrze, ale, po co ci ta dziewczyna z AIDS?
    - Potrzebna!
    - Powiedz, to może coś się znajdzie...
    - No dobra. Chodzi o to, że jak zrobię to z dziewczyną z AIDS to będę miał AIDS. I jak wrócę do domu to moja opiekunka, która mnie wiecznie molestuje też będzie miała AIDS. A potem jak mój tatuś ją odwozi to ona mu daje na tylnym siedzeniu... i on też będzie miał AIDS. A jak tatuś wraca to w nocy robią to z mamusią... i ona też będzie miała AIDS. A rano, jak tato wychodzi do pracy, to przyjeżdża pan od zbierania śmieci. Wpada do nas i mamusia daje mu d***. I on też będzie miał AIDS. I o tego s*** mi chodzi, bo mi śmieciarką żabę przejechał!
    When you'll learn to love hell, you'll be in heaven.

    D300 -> dostalam na Walentynki!

  6. #16
    Oszczędny w słowach Awatar Dasia
    Dołączył
    05 2005
    Miasto
    Londyn/Zabrze
    Posty
    79

    Domyślnie

    A to znasz? Przepraszam za długość, pewnie nie będzie się chciało czytać ale warto...

    Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank z torba pełna pieniędzy.
    Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatna rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"...

    Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzala wplacic.
    Ona zas odpowiedziala, ze chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyla torbe, zeby go przekonac, iz tak jest w rzeczywistosci. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniedzy.
    "Szanowna pani, jestem zaskoczony iloscia pieniedzy, jaka ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?"
    Klientka na to:

    "Calkiem prosto. Zakladam sie".
    "Zaklada sie pani? - pyta prezes - Ale o co?".
    Starsza pani odpowiada:
    "Cóz, o wszystko co mozliwe. Na przyklad moge sie z panem zalozyc o
    25.000 EUR, ze panskie jaja sa kwadratowe!

    "Prezes zasmial sie glosno i powiedzial: "Przeciez to smieszne! W ten sposób nie moglaby pani nigdy tak duzo zarobic."
    "Cóz, przeciez powiedzialam, ze w ten sposób zarobilam moje pieniadze.
    Bylby pan gotowy zalozyc sie ze mna?"
    "Alez oczywiscie - odpowiedzial prezes (w koncu szlo o mnóstwo pieniedzy).
    "Zakladam sie, o 25.000 EUR, ze moje jaja nie sa kwadratowe."
    Starsza pani odpowiada:
    "Zaklad stoi, ale ponieważ stawka sa duze pieniadze, czy moge przyjsc jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, zeby sprawdzic naocznie i przy swiadku?"
    "Jasne", prezes wykazal zrozumienie. Cala noc prezes był niesamowicie nerwowy i spedzil wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajduja się w swojej dotychczasowej formie.
    Z jednej i drugiej strony.
    Wygra ten zaklad !

    Nastepnego ranka o 10.00 przyszla starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawila sobie obu panów i powtórzyla, iz chodzi o zaklad, którego stawka jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptowal zaklad, iz jego jaja nie sa kwadratowe. W celu przekonania sie o tym fakcie, poprosila go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuscil spodnie. Starsza pani nachylila sie, spojrzała uwaznie i spytala ostroznie, czy moze dotknac jaj.
    "No dobrze - odpowiedzial prezes. - 25.000 EUR sa tego warte i mogę zrozumiec, ze chce sie pani do konca przekonac." Starsza pani ponownie sie nachylila i wziela "pileczki" w swoje dlonie.

    Wtedy prezes zauważył, ze prawnik zaczyna uderzac glowa w sciane.
    Prezes pyta wiec kobiete:
    "Co sie stalo z tym pani prawnikiem?"
    Na to ona:
    "Nic, zalozylam sie z nim tylko o 100.000 EURO, ze dzisiaj ogodz. 10.00
    bede trzymala w dloniach jaja prezesa Deutsche Bank".
    When you'll learn to love hell, you'll be in heaven.

    D300 -> dostalam na Walentynki!

  7. #17

    Domyślnie

    Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika Republiki. Francuz zaprasza go do okna:
    - Widzi pan tę autostradę?
    - Tak.
    - Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi.
    Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu:
    - Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana...
    Polski minister podchodzi do okna:
    - Widzi pan tam autostradę?
    - Nie.
    - No właśnie.

    Pewnego razu, w latach 60-tych, zorganizowano na dworze Krolówej Matki raut dla ambasadorow i innych dyplomatów. Królowa uprzejmie gawędziła sobie z ambasadorem Francji, kiedy nagle puściła ... bąka. Zmieszała się i zaczerwieniła, ale ambasador Francji wstał i rzekł:
    - Bardzo Państwa przepraszam, czuję się dziś nie najlepiej i stąd moje nieprotokolarne zachowanie.
    Wszyscy odetchneli z ulgą, że tak szybko i taktownie wybawił Królową z niezręcznej sytuacji. Krolówa zaczeła pogawedkę z ambasadorem Niemiec, znowu puścila bąka, ale Niemiec pomny zasług poprzednika szybko oznajmił, że jadł dzisiaj wurst na obiad i stąd te odgłosy, że bardzo przeprasza itd. Znowu ulga i ciche gratulacje za taktowne i zręczne wybawienie Królowej. Za parę minut Krolówa zaczęła kręcić się na zydelku i znowu pusciła bąka. Na to wstaje ambasador ZSRR i gromkim głosem oświadcza:
    - TRZECIE PIERDNIĘCIE KROLOWEJ MATKI, ZSRR BIERZE NA SIEBIE


    Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków. =
    Jednego dnia przyszedł do niego Chińczyk i pyta:

    - Ma Pan Whiskas? Potrzebuję go dla mój kot.

    - A gdzie masz tego kota? - odpowiada sprzedawca.

    - No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep.

    - To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas.

    Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas.Dwa dni później przychodzi ponownie, ale tym razem prosi

    - Ja chcieć kupić Pedigripal dla mój pies.

    Sprzedawca odpowiada:

    - A gdzie masz tego psa ? Bez niego ci nic nie sprzedam !

    Chińczyk oburzony:

    - Ja nie chodzić z pies na zakupy !

    - Bez psa nie wracaj ! - burknął sprzedawca. Tak się i stało, po przyjściu z psem, Chińczyk otrzymał swój Pedigripal. Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z dużą papierową torbą i mówi do sprzedawcy:

    - Pan tu włożyć ręka.

    - A po co?

    - Pan włożyć !!

    Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi:

    - Pan pomacać! Miękkie?

    - No tak...

    - Ciepłe ?

    - No tak..

    Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi:

    - Ja chcieć kupić papier toaletowy !!!



    Normalna katolicka rodzina.
    Pewnego dnia cisze przy obiedzie przerywa 10-letnia córka oswiadczajac powaznie:
    - Nie jestem juz dziewicą.
    Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki :
    - Marta, ty tu jestes winna ! Jestes dziwką ! Ubierasz się tak frywolnie, że faceci ogladają sią za tobą i gwizdzą ! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce !
    Do starszej 20-letniej córki krzyczy:
    - I ty, ty też tu jesteś winna ! Tak samo jesteś dziwką ! Pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie kiedy tylko wyjdziemy z domu ! I to na oczach naszej córki ! Kilka dni temu znalazlem na poduszce ślady spermy ! I nie myśl sobie, iż nie wiem o tym, że masz w szafce nocnej wibrator ! Brudna szmato !
    Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca :
    - Zamknij się, do licha ! To własnie ty powinienes uważać na to co mówisz. To własnie ty wydajesz pół wypłaty na prostytutki ! To ty spacerujesz po dzielnicy czerwonych latarni z naszą małą córeczką ! A odkąd mamy telewizje kablową cały czas oglądasz pornole, nawet przy małej ! Żeby juz nie wspominać o twojej szmatławej sekretarce, która systematycznie robi ci loda i której nie wystarcza nawet to, ze ją wyruchasz, a ty dzwonisz potem do domu i tym swoim anielskim głosikiem rozmawiasz nawet z nasza córką !
    Zaszokowana i pelna zwątpienia matka zwraca sie do córeczki :
    - Ale jak to się stało, skarbie ? Zostalas zgwałcona czy wyruchał cię kolega z klasy ?
    Mala patrzy duzymi oczyma na matke i mswi:
    - Ale nie mamo, pani zmieniła mi role w jasełkach, nie jestem juz dziewicą tylko pastereczką.


    Kaznodzieja wyglasza niedzielne kazanie na temat przebaczenia. Po plomiennej przemowie pyta zgromadzonych:
    - Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
    Mniej wiecej polowa wiernych podnosi rece do gsry. Niezadowolony kaznodzieja kontynuuje kazanie. Mija 20 minut i znowu pyta:
    - Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
    Tym razem zglasza sie jakies 80% ossb. Kaznodzieja zawiedziony wraca do kazania. 30 minut minelo. W koncu przerywa i pyta:
    - Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
    Poniewaz wszyscy juz mysla o obiedzie wszyscy podnosza rece do gsry....wszyscy oprscz staruszki z drugiego rzedu. Kaznodzieja pyta ja:
    - Dlaczego nie chce pani przebaczyc wrogom?
    - Nie mam zadnych.
    - Jakie to niezwykle, ile pani ma lat?
    - 93.
    - Niech pani wyjdzie na srodek i powie wszyskim jak to mozliwe zeby w takim sedziwym wieku nie miec zadnych wrogsw.
    Staruszka wychodzi na srodek i mswi:
    - Przezylam wszystkich sk...ów.

  8. #18

    Domyślnie

    Gość u lekarza dowiaduje się że jest śmiertelnie chory
    Panie Doktorze , mam prośbę do pana
    Mógłby pan po mojej śmierci ogłosić że umarłem na Aids
    A po co dziwi się lekarz?
    To proste
    Będę pierwszym we wsi który zmarł na Aids...
    Po drugie
    Mojej baby już nikt nie ruszy...
    A po trzecie
    Ci wszyscy którzy ją mieli powieszą się...
    Pozdrawiam
    NIKON F100 / MB15 / TOKINA 28-80 2.8 AT-X PRO / METZ 54 MZ 3 / LOWEPRO NOVA 3 AW / MF 680 B / MF 234 RC

  9. #19

    Domyślnie

    Mieszkajacy od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniakow, nadszedl czas sadzenia, ale jego jedyny syn zostal aresztowany jako terrorysta. Zalamany Arab wysyla telegram do syna do wiezienia:

    Drogi Abdulu,
    Tu pisze twoj ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedl czas sadzenia ziemniakow ale ja juz jestem po prostu za stary zeby przekopac pole i pozasadzac sadzonki. Wiem ze jakbyś tu był byś mi pomogl. Kochajacy cie ojciec Muhammad.

    Po kilku godzinach przychodzi telegram z wiezienia:
    Tato, nie kop nigdzie na polu. Tam schowalem caly trotyl, wirowke do reaktora oraz butle z gazem i bakteriami!!!

    Piec minut po telegramie przyjezdza 300 osobowa ekipa z FBI z psami, koparkami i lopatami. Przeszukiwali i przekopywali cale pole przez dwa tygodnie. Nic nie znalezli wiec przeprosili i odjechali. Na nastepny dzien przychodzi telegram:

    Drogi Ojcze,
    Tu pisze kochajacy cie syn Abdul. Pole przekopane, mozesz sadzic sadzonki. Zwazywszy zaistniałe trudne okolicznosci wiecej zrobic nie moglem.
    Kochajacy cie syn Abdul.

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Pewien gość podejrzewał swoją żonę, że mu rogi przyprawia. I to nie byle jak, a dorabia sobie w Agencji towarzyskiej! Postanowił więc sprawę prześwietlić ale, że samemu wstyd mu było, to uderzył do taksiarza na postoju i mówi:
    - Panie, mam taki duuuży kłopot. Domyślam się, że żona mnie zdradza, chyba pracuje w agemcji... Sprawdził bym sam, ale się trochę wstydzę wejść tam po własną żonę. Mam prośbę, zawieź mnie pan tam, ja dam zdjęcie, pan ją wyciągniesz i już sobie poradzę.
    Jak postanowiono, tak zrobiono. Zatrzymali się przed agencją, taksiarz wziął fotkę i poszedł na górę. Po 15 minutach wraca trzymając za rękę jakąś kobietę, podstawia ją gościowi i mówi :
    - trzymaj pan !
    - ale to nie moja żona ?!?!
    - tak, wiem, to moja, po Pańską zaraz pójdę

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Nie radzisz sobie ze stresem?
    Wkurzyła Cię jakaś menda? Jest sposób na ukojenie nerwów...
    Wyobraź sobie siebie nad strumieniem.
    Ptaki ćwierkają w rześkim, górskim powietrzu. Nic Cię nie rozprasza.
    Jesteś całkowicie oddzielony od tego, co nazywamy "światem zewnętrznym".
    Cichy dźwięk wody z oddalonego wodospadu spada łagodna kaskada.
    Woda w strumieniu jest idealnie przejrzysta.
    Bez trudu dostrzegasz twarz osoby, którą trzymasz pod woda...

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Wkrótce po starcie samolotu syn blondynki rozpiął pasy w swoim fotelu i zaczął biegać pomiędzy pasażerami. Jeden z nich mówi do blondynki:
    - Niech pani zwróci uwagę synowi, żeby tak nie hałasował.
    Blondynka:
    - Jasiu, idź pobiegać na zewnątrz.

    Dziennikarz pyta profesora:
    - Ile potrzeba czasu, żeby nauczyć się języka chińskiego?
    - Pięć lat.
    Dziennikarz pyta docenta:
    - Ile potrzeba czasu, żeby nauczyć się języka chińskiego?
    - Trzy lata, ale trzeba się intensywnie uczyć.
    Dziennikarz pyta studenta:
    - Ile potrzeba czasu, żeby nauczyć się języka chińskiego?
    - A kiedy jest egzamin?

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    - Cześć John, podobno masz nowy aparat słuchowy.
    - Tak, kosztował ponad 4 tysiace dolców, ale było warto, jest swietny.
    - Fajnie, a jak tam rodzina?
    - Dwadziescia po pierwszej.

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Oficer policji wrócił do domu późno w w nocy i nie chcąc budzić żony rozebrał
    się po ciemku, po czym chciał wejść do łóżka, kiedy jego żona zaspanym głosem
    mówi:
    - Mike, kochanie, strasznie boli mnie głowa. Mógłbyś zajść do tej całodobowej
    apteki na końcu ulicy i kupić mi aspirynę ?
    - Oczywiście kotku - odrzekł mąż.
    Wziął więc ubranie i znowu po ciemku ubrał się, po czym poszedł do apteki.
    Kiedy zobaczył go aptekarz, zapytał go:
    - Czy pan nie jest oficerem Smithem z ósmego posterunku ?
    - Tak, to ja.
    - To co pan u diabła robi w uniformie Szefa Straży Pożarnej ?

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Początek XX wieku. Uboga wiejska rodzina miała jedyną żywicielkę - krowę. Kiedy nastał kolejny ranek, mąż wstał jak zwykle przed świtem i poszedł do obory ją wydoić. Niestety krowa leżała całkiem martwa. Człowiek się załamał, przed oczami stanęła mu wizja śmierci głodowej, więc wyjął ze spodni pasek i powiesił się pod powałą. Po dłuższej chwili obudziła się żona, zaniepokojona brakiem małżonka. Od razu pomyślała, że mąż powinien być w oborze. Kiedy się tam udała i okazało się, że mąż popełnił samobójstwo, a na klepisku leży martwa krowa - jedyna żywicielka rodziny, niewiele myśląc powiesiła się koło męża, w końcu zgodnie z przysięgą małżeńską chciała dzielić jego los. Po chwili obudził się starszy syn. Kiedy zobaczył, że łoże rodziców jest puste, a na stole nie stoi kanka z mlekiem, jak zazwyczaj bywało, postanowił poszukać rodzicieli w oborze. Jakiż był jego szok, gdy odnalazł martwą krowę i rodziców równie martwych, a okoliczności wskazywały na samobójstwo. Pomyślał, że musi to sobie poukładać, postanowić coś, a najlepiej zawsze udawało mu się myśleć nad rzeką. Wziął więc wędkę i poszedł nad wodę. Zarzucił haczyk i w tej chwili z wody wyłoniła się postać pięknej syreny...
    - Jeśli przelecisz mnie pięćdziesiąt razy, wskrzeszę twoich rodziców, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
    Niestety syn dał radę syrenie tylko 25 razy i kiedy zasłabł pochłonęły go czeluście piekielne. W tejże chwili obudził się młodszy syn ubogich rolników. Kiedy zobaczył, że izba stoi pusta, postanowił, że poszuka współmieszkańców. Kiedy zobaczył martwą krowę i martwych rodziców w oborze, bardzo zafrasowany zauważył brak również wędek. Przecież miał jeszcze brata.
    - Pewno poszedł nad rzekę - pomyślał i poszedł go poszukać. Zastał porzuconą wędkę i pomyślał, że brat poszedł za potrzeba i zaraz wróci, jednak w tym momencie z wody wyłoniła się piękna syrena i zapytała:
    - Ile masz lat chłopcze?
    - 16...
    - Hm, jeśli przelecisz mnie 25 razy, wskrzeszę twoich rodziców, brata, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
    - A mogę 30?!
    - No, możesz...
    - A 40?
    - Możesz chłopcze, oczywiście, jak tylko dasz radę.
    - A 50 razy mogę?
    - Tak, tak, tak! - krzyknęła uradowana syrenka.
    - A nie zdechniesz jak krowa?

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Wchodzi kobieta do apteki i mowi do aptekarza, ze chce kupic arszenik.
    Po co pani arszenik? - pyta aptekarz.
    Chce otruc mojego meza, ktory mnie zdradza.
    Droga pani, nie moge pani sprzedac arszeniku, aby pani zabila meza, nawet w przypadku gdy sypia z inna kobieta.
    Na to kobieta wyciaga zdjecie na ktorym jej maz kocha sie z zona aptakarza.
    Oooo! - mowi aptekarz - Nie wiedzialem, ze ma pani recepte!

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Prałat Jankowski kupił sobie kanarka. Bardzo się o niego obawiał, coby go nikt nie ukradł, dlatego ukrywał go nawet przed swoją "świtą". No, ale któregoś dnia ptaszek zwiał z klatki. Podczas ogłoszeń duszpasterskich na mszy prałat się pyta:
    - Czy ktoś z państwa ma ptaszka?
    Wszyscy mężczyźni podnieśli ręce.
    - To nie do końca tak... a czy ktos widział ptaszka?
    Prawie wszystkie kobiety podniosły rece.
    - Niee, to nie tak... a czy ktoś widział MOJEGO ptaszka?
    Wszyscy ministranci podnieśli ręce.

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Miesiąc miodowy. Młoda para dopiero co zainstalowała się w hotelu.
    Młody żonkoś siedzi w łazience na brzegu wanny po kąpieli i rozmyśla:
    "No to się wpakowałem na cacy. Jak ja jej teraz powiem, że moje stopy śmierdzą jak zły duch, że o skarpetkach nawet nie wspomnę? Przez te parę lat, jak się spotykaliśmy udawało mi się to jakoś ukryć, ale teraz? Na pewno odkryje ten mój przykry, cuchnący sekret..."
    W tym samym czasie młoda żonka siedzi na łóżku w sypialni i rozmyśla:
    "No to pięknie... Trzeba było być szczerą od początku! Jak on teraz zareaguje na moją małą tajemnicę? Co on powie na to, że strasznie śmierdzi mi z ust? Przez te parę lat jakimś cudem ukrywałam to przed nim, ale teraz? Nie ma szans! Na 100% się zorientuje..."
    Po jakimś czasie mężowi zebrało się na odwagę. Wszedł do sypialni podszedł do żony objął ją za szyję przysunął do siebie i powiedział:
    - Wiesz kochanie, muszę Ci coś wyznać...
    - Ja też muszę Ci coś wyznać...
    - Rany Boskie - zjadłaś moje skarpetki!!!

  10. #20

    Domyślnie

    Wielki, ogromny, wielopietrowy supermarket, w ktorym kupicie wszystko.
    Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawce, dajac mu jeden dzien okresu
    probnego zeby go przetestowac.
    Po zamknieciu wzywa szef nowego sprzedawce do biura:
    No to ile dzis zrobil pan transakcji? - pyta sprzedawce.
    Jedna, szefie.
    Co? Jedna?! Nasi sprzedawcy maja srednio od szescdziesieciu do
    siedemdziesieciu transakcji w ciagu dnia! Co pan robil przez caly dzien?
    A własciwie to ile pan utargowal?
    Trzysta osiemdziesiat tysiecy dolarow.
    Szefa zatkalo.
    Trzy... sta osiem... dziesiat tysiecy? Na Boga, co pan sprzedal?!
    No, na poczatku sprzedalem maly haczyk na ryby...
    Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiat tysiecy?
    Potem przekonalem klienta zeby wzial jeszcze sredni i duzy haczyk.
    Nastepnie przekonalem go, ze powinien wziac jeszcze zylke.
    Sprzedalem mu trzy rodzaje: cienka, srednia i gruba.
    Wdalismy sie w rozmowe.
    Spytalem gdzie bedzie lowic. Powiedzial, ze na Missouri, dwadziescia mil na polnoc.
    W zwiazku z tym sprzedalem mu jeszcze porzadna wiatrowke, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewaz tam mocno wieje.
    Przekonalem go, ze na brzegu ryby nie biora, no i tak poszlismy wybrac lodz motorowa.
    Spytalem go jakie ma auto i wydusilem z niego, ze dosc male aby odwiezc lodz, w
    zwiazku z czym sprzedalem mu przyczepe.
    I wszystko to sprzedal pan czlowiekowi, ktory przyszedl sobie kupic jeden, jedyny haczyk na ryby?!
    Nieee. On przyszedl z zamiarem kupienia podpasek dla swojej zony.
    Zaproponowalem mu, ze skoro w weekend nici z seksu to moze pojechalby
    przynajmniej na ryby...

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Kiedyś pracowałem z babeczką, której podmieniłem wygaszasz na czarny ekran.
    Nie było widać nic - po prostu czarny monitor. Ona oczywiście nie wiedziała, że to wygaszacz i przyszła kiedyś do mnie z prośbą, żebym włczył jej komputer. Podszedłem do sprawy fachowo. Zamyśliłem się, chrząknąłem, znowu zamyśliłem, a potem poinformowałem ją, że jeden z kabli w komputerze jest luźny. I trzeba mocno huknąć dłonią w biurko, żeby zaczął stykać. I dla przykładu uderzyłem mocno w biurko, co okazało się nad wyraz skuteczne.
    Oczywiście chodziło o to, żeby poruszyć myszkę i wyłączyć wygaszacz. Tak mi się ta zabawa spodobała, że byłem ciekaw kiedy kobitka się zorientuje. Po dwóch miesiącach, kiedy widziałem jak szkoli nową osobę, i uczy ją umiejętnie uderzać w biurko"... bo kabelek jest luźny" nie wytrzymałem. Podszedłem i wyjawiłem całą prawdę...
    Wiem, mięczak ze mnie...

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Tak to już jest na tym świecie, że gdy po alkoholu dostajemy skrzydeł do czynów "wybitnych" to niestety mowa zaczyna nam szwankować. Wszyscy wtedy, bez wyjątków, podlegamy poniższym regułom:

    Słowa, które są trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
    - Bezsprzecznie.
    - Innowacyjny.
    - Przygotowawczy.
    - Proletariacki.

    Słowa, które są bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
    - Konstytucjonalizm.
    - Wszystkowiedzący.
    - Rozszczepienie jaźni.
    - Szczęśliwe zrządzenie losu.

    Słowa, które są absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
    - Dziękuję, nie mam ochoty na seks.
    - Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.
    - Przykro mi, ale nie jesteś w moim typie.
    - Dobry wieczór, panie władzo. Śliczne dziś niebo, prawda?
    - No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce, żebym śpiewał(a).

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Jak odroznić gatunki niedzwiedzi:

    Najpierw trzeba znalezc niedzwiedzia, podejsc do niego i kopnac go w jaja.

    Nastepnie spier.....my i teraz:

    1 jesli spie.......y na drzewo, a niedzwiedz wchodzi za nami, to jest to
    niedzwiedz brunatny;

    2 jesli spie....my na drzewo, a niedzwiedz zaczyna nim trzasc tak, ze
    spadamy w jego lapska, to jest to niedzwiedz Grizzly;

    3 jesli spier...my i nigdzie nie ma drzew, to jest to niedzwiedz polarny.

    [ Dodano: Sob 04 Cze, 2005 ]
    Dziennik szefa
    PONIEDZIAŁEK: Muszę zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.
    WTOREK: Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot
    do RPA nie chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA
    z dachu mego biurowca śmigłowcem.
    ŚRODA: Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu.Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.
    CZWARTEK: Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów.
    Ja tylko 7. Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie chcieli. Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka centymetrów.
    PIĄTEK: Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K.Tankują już od poniedziałku.
    SOBOTA: Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów. Dałem mu w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.
    NIEDZIELA: Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się fantastycznie.
    PONIEDZIAŁEK: Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę. Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił kilo diamentów. Fajny kumpel.
    WTOREK: Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety. Żadnego międzylądowania.
    ŚRODA: Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna dosłownie. Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.
    CZWARTEK: Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale sekretarka zna tylko angielski i bantu.Zatrudniłem tłumacza. Wszystko pójdzie w koszty.
    PIĄTEK: Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter. Ten poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara,ale mówi, że paznokcie jej przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym.
    SOBOTA: Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za bardzo przeszkadza w lataniu.
    NIEDZIELA: Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po tygodniu kieratu. A może wziąć urlop ?
    PONIEDZIAŁEK: Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensję o 10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na paliwo do BMW nie starczy...
    WTOREK: Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.
    ŚRODA: Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię.Marudzili,że od pół roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec z końcem.
    CZWARTEK: Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale najważniejsze, że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się trochę zużyła. Skąd ja wezmę żółte meble?
    PIĄTEK: Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński. No i trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku zdała celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba po prostu zmienię marmury w budynku na jaśniejsze.
    Pójdzie w koszty.
    SOBOTA: Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR trunków. Starczyło.Pójdzie w koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg długich lat. Gdy prezesi piją w gorzelni wódki brak". Owszem z pierwszą częścią sie całkowicie zgadzam. Ale druga? - Oczerniają na każdym kroku.
    NIEDZIELA: Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.
    PONIEDZIAŁEK: Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową sekretarkę, podobno Rosjanka. No, kondycję to ona ma... tylko że pobiły się z tą Chinką. Nie wiem o co, przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa ma niestety podbite oko. Trzeba będzie
    załatwić L4, i pchnąć ją na plastykę twarzy ... Na szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu jestem szefem Kasy Chorych.

Strona 2 z 1855 PierwszyPierwszy 123412521025021002 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •